Miesięcznik informacyjno-szkoleniowy Stowarzyszenia Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki Niewidomych i Słabowidzących "Cross"
Adres redakcji:
00-216 Warszawa ul. Konwiktorska 9, tel.: 22 412 18 80 e-mail: redakcja@cross.org.pl
Zapytaj o bezpłatną prenumeratę
Redaguje zespół w składzie:
Anna Baranowska - Redaktor naczelna
Wojciech Puchacz - Zastępca redaktor naczelnej
Małgorzata Soloch - Korekta
Opracowanie graficzne:
Studio Graficzne Novelart
Skład, druk, oprawa i kolportaż:
EPEdruk Spółka z o.o. ul. Konwiktorska 9, 00-216 Warszawa
Skład wersji internetowej
Novelart
Nakład:
900 egzemplarzy
Stowaryszenie CROSS w mediach społecznościowych
Miesięcznik dofinansowują Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych oraz Ministerstwo Sportu i Turystyki
ISSN 1427-728X
ROK XXIV
Nr 2 (247)
Luty 2026 r.
Od lewej: Michał Lańda, Błażej Bieńko, Piotr Garbowski, Jakub Twardowski i Piotr Mika prezentują nominacje na XIV Zimowe Igrzyska Paralimpijskie Mediolan – Cortina D’Ampezzo 2026
Znamy już nazwiska wszystkich polskich parasportowców, którzy wezmą udział w rywalizacji XIV Zimowych Igrzysk Paralimpijskich w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo. Oznacza to, że sportowe święto czterolecia i wielkie emocje, jakich dostarczą nam sportowcy z niepełnosprawnościami, są już bardzo blisko. Ich zmagania będziemy śledzić między 6 a 15 marca.
Uroczyste wręczenie nominacji zawodnikom i przewodnikom, członkom sztabów szkoleniowych i misji paralimpijskiej oraz złożenie przyrzeczenia odbyło się 17 lutego w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. W wydarzeniu wzięli udział m.in.: Maja Nowak − sekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, Pełnomocnik Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych, Piotr Borys oraz Ireneusz Raś − sekretarze stanu w Ministerstwie Sportu i Turystyki, Tadeusz Tomaszewski − przewodniczący sejmowej Komisji Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki, Barbara Engel − zastępca prezesa PFRON, przedstawiciele ambasady Włoch oraz reprezentanci oficjalnych sponsorów i partnerów polskiej reprezentacji paralimpijskiej. W uroczystości uczestniczył także Adam Dzitkowski, członek zarządu Polskiego Komitetu Paralimpijskiego i prezes Związku Kultury Fizycznej „Olimp”.
To oni pojadą na XIV Zimowe Igrzyska Paralimpijskie Mediolan – Cortina D’Ampezzo 2026
Ceremonię otworzył Romuald Schmidt, sekretarz generalny Polskiego Komitetu Paralimpijskiego i szef misji paralimpijskiej. Po nim głos zabrali minister Maja Nowak, minister Piotr Borys i minister Ireneusz Raś, by wyrazić uznanie dla wysiłku parasportowców i życzyć im sukcesów we Włoszech.
Nominacje odebrała m.in. trzynastoosobowa grupa naszych reprezentantów: ośmioro zawodników i pięciu przewodników. Ostatecznie sportowców będzie jednak dziewiątka, a przewodników sześciu. Jeszcze w dniu ogłoszenia nominacji doszły nas słuchy, co zostało nazajutrz oficjalnie potwierdzone, że parabiathlonista Paweł Gil otrzymał dziką kartę i wystartuje z przewodnikiem Radosławem Koszykiem. Nie mógł on być zatem uwzględniany w składzie reprezentacji podczas uroczystości.
Znakomita większość naszych parasportowców, bo aż sześcioro z dziewięciorga, to osoby słabowidzące, z czego trzech zawodników − Piotr Garbowski, Błażej Bieńko i Paweł Gil − trenuje na co dzień w klubie „Podkarpacie” Przemyśl należącym do Związku Kultury Fizycznej „Olimp”. Na paraigrzyskach będzie z nimi również fizjoterapeuta Piotr Mika. Trenerem tej trójki jest Jakub Twardowski, jednocześnie przewodnik Piotra Garbowskiego:
− Pechowy był dla nas poprzedni rok, kiedy od grudnia do lutego ciągnęły się za nami przeziębienia − przyznał. − Przede wszystkim teraz zawodnicy są zdrowi. Błażej Bieńko świetnie się spisywał i dostał miejsce z puli przydzielonej naszemu krajowi. Dowiedzieliśmy się dzisiaj, że Paweł Gil zdobył dziką kartę i wystartuje w swoich drugich igrzyskach. Zabieramy więc dla niego strój, bo jest z nami w Jakuszycach i cały czas trenuje, a ślubowanie złoży już pewnie w wiosce paralimpijskiej.
Zawodnicy i przewodnicy, którzy odebralinominacje 17 lutego, to:
paranarciarze biegowi i parabiathloniści: Aneta Kobryń (przewodnik: Bartłomiej Puto), Błażej Bieńko (przewodnik: Michał Lańda), Piotr Garbowski (przewodnik: Jakub Twardowski), Krzysztof Plewa i Witold Skupień;
paranarciarze alpejscy: Oliwia Gołaś (przewodnik: Andrzej Stasik) i Michał Gołaś (przewodnik: Kacper Walas);
parasnowboardzistka Natalia Siuba--Jarosz.
Odbierający nominacje podpisali flagę Polskiego Komitetu Paralimpijskiego. Chorążymi naszej reprezentacji będą Aneta Kobryń z przewodnikiem Bartłomiejem Puto oraz Michał Gołaś z przewodnikiem Kacprem Walasem. Sportowcy i przewodnicy złożyli przyrzeczenie paralimpijskie, które w ich imieniu odczytał Witold Skupień. Ślubowanie sztabu szkoleniowego i misji odczytał Michał Kłusak. Wszyscy byliśmy też świadkami premiery znaczka Poczty Polskiej poświęconego IP Mediolan − Cortina d”Ampezzo 2026, który trafi do obiegu 6 marca.
Po uroczystości mogłam zapytać paralimpijczyków o przebieg przygotowań i nastroje przed wielkim sprawdzianem.
− Przygotowania jeszcze się nie skończyły − powiedział Piotr Garbowski, tegoroczny brązowy medalista Pucharu Świata w Kanadzie, który wystartuje na IP po raz trzeci. − Do 2 marca wszyscy trenujemy, najpierw na obozie w Jakuszycach, a potem przenosimy się do Szczyrbskiego Plesa [Szczyrbskiego Jeziora − przyp. red.], jako że są tam podobne warunki jak te, które będą we Włoszech. Nastawiam się na mocne bieganie na wszystkich moich dystansach, będziemy robić, co w naszej mocy, żeby wrócić z medalem. Konkurencja jest duża. Jeszcze niedawno startowało zazwyczaj około 15 zawodników, ale już na Pucharze Świata w Niemczech w naszej kategorii było ich ponad 30, co się do tej pory rzadko zdarzało. Jest duża konkurencja, przybyło rywali ze wschodu... Na igrzyskach może być jeszcze więcej startujących. Dyscyplina bardzo się rozwija, wszędzie to widać. W kategoriach sportowców na wózkach, np. u Krzyśka Plewy, startuje nawet 50 zawodników.
Taki stan rzeczy może być po części wynikiem budzącej kontrowersje decyzji IPC, o czym napomknął też trener Twardowski.
− Do rywalizacji sportowców niepełnosprawnych zostali przywróceni, pod narodową flagą, Rosjanie i Białorusini, czego nie ma w sporcie pełnosprawnych. Taka decyzja wydaje się niezrozumiała.
Piotr Garbowski składa pamiątkowy podpis na fladze Polskiego Komitetu Paralimpijskiego
Na swoje pierwsze igrzyska jedzie biathlonista Błażej Bieńko.
− Startuję już szósty sezon w zawodach międzynarodowych. Debiut na igrzyskach to ważny moment. Myślę, że jestem dobrze przygotowany. Mam zaplanowane wszystkie starty w biathlonie, a w biegach sprint klasykiem. Dobrze czuję się w krótszych dystansach. Planujemy też mój start w sztafecie, na pierwszej zmianie.
Michał Lańda, przewodnik Błażeja, również wypowiada się pozytywnie o jego przygotowaniu, ale i postawie sportowej.
− To będą moje drugie igrzyska, na pierwszych startowałem z Pawłem Gilem. Od tamtej pory poziom Błażeja bardzo wzrósł. Razem biegamy od mniej więcej roku. Bardzo dobrze się z nim pracuje, to chłopak zdyscyplinowany, ma charakter do biegania, jest ambitny, nie trzeba nad nim stać, żeby trenował. Nie mieszkamy za blisko siebie, w tym roku zgrupowań mieliśmy sporo, ale nawet kiedy jest w domu, to wiem, że trenuje i dąży do tego, aby być coraz lepszym.
Aneta Kobryń (dawniej Górska) startuje w narciarstwie biegowym.
− Będę biegła na wszystkich dystansach: sprint stylem klasycznym, 10 km stylem klasycznym oraz 20 km stylem dowolnym. Już polubiłam się z łyżwą, ale chyba klasyk jest bliższy mojemu sercu. Z Bartłomiejem Pluto trenujemy od sierpnia 2024 r., drugi sezon biegaliśmy razem w Pucharze Świata, ale igrzyska są jeszcze czymś więcej − powiedziała zawodniczka AZS AWF Warszawa, dwukrotna medalistka tegorocznego PŚ w Jakuszycach.
Niepełna jeszcze narciarsko-biathlonowa część reprezentacji z prezesem Adamem Dzitkowskim
Kciuki za całą reprezentację, ale pewnie najmocniej za swoich zawodników, trzyma prezes Adam Dzitkowski.
− Dobrze znam naszych chłopaków, są sprawdzeni w bojach i wiem, że dadzą z siebie wszystko. Pozostaje tylko życzyć im wspaniałych startów i tej odrobiny szczęścia, żeby odgonić pecha i kontuzje.
Zimowe paraigrzyska będzie można oglądać na antenie TVP Sport. Będziemy obserwować zmagania ponad 660 parasportowców rywalizujących w sześciu dyscyplinach: paranarciarstwie alpejskim i biegowym, parabiathlonie, parasnowboardzie, curlingu na wózkach i hokeju na sledgach. Warto oglądać wszystkich ale kibicować będziemy tylko reprezentantom Polski!
W 2026 r. mija równo pół wieku od pierwszych zimowych igrzysk paralimpijskich w 1976 roku w Örnsköldsvik, w których startowali także nasi reprezentanci. Na pierwsze medale musieliśmy poczekać jednak do 1984 r., do igrzysk w Innsbrucku, gdzie Polacy 13 razy stanęli na podium. To nasz rekord. Do tej pory zdobyliśmy łącznie 45 trofeów zimowych IP − 11 złotych, 6 srebrnych i 28 brązowych. W 2022 r. w Pekinie medalu niestety nie było.
Włochy goszczą zimowe igrzyska paralimpijskie po raz drugi. Poprzednie odbyły się 20 lat temu w Turynie i były do tej pory ostatnimi, z których reprezentacja Polski wróciła zimą ze złotym krążkiem. Może okażą się dla nas szczęśliwe, historia zatoczy koło i ponownie zdobędziemy w tym kraju złoty medal?
***
Kilka dni po uroczystości ślubowania kwestia udziału w IP we Włoszech sportowców Rosji i Białorusi znalazła swój finał w decyzji Mnisterstwa Sportu i Turystyki, jak i Polskiego Komitetu Paralimpijskiego o nieuczestniczeniu ich przedstawicieli oraz przedstawicieli misji paralimpijskiej − na znak protestu − w ceremonii otwarcia igrzysk. Polska nie jest w swoim sprzeciwie odosobniona.
Po Pucharze Świata w Kanadzie narciarze biegowi i biathloniści powrócili do domów na święta Bożego Narodzenia. Przerwa nie trwała długo. Ponieważ nie mają warunków do trenowana tam, gdzie mieszkają, już 27 grudnia przyjechali do Zakopanego, by realizować treningi na nartach. Zbliżał się wszakże termin drugiego etapu Pucharu Świata.
W okresie startowym bardzo ważne jest, aby zawodnik realizował trening specjalny, najprościej mówiąc − musi biegać na nartach. Już 5 stycznia czekał nas kolejny wyjazd na Puchar Świata, tym razem do Niemiec, do Notschrei. Miejscowość jest położona bardzo blisko granicy z Francją, więc mieliśmy przed sobą cały dzień podróży samochodem. Dojechaliśmy wieczorem, tak jak było w planie. Przed kolacją wybraliśmy się jeszcze na krótki 40-minutowy trucht, aby lekko rozluźnić nogi przed nadchodzącymi startami. Nazajutrz z samego rana udaliśmy się z Michałem Lańdą na trasy, aby rozpakować cały nasz sprzęt potrzebny do serwisu. Tego dnia były zaplanowane treningi oficjalne, są one wyznaczane w konkretnych godzinach, które później przekładają się na czas startów poszczególnych grup w dniach rywalizacji. Nasi biathloniści swój trening mieli o godzinie 12:30. Trasy leżą tam wysoko, w lesie, w większości przez cały dzień trwania zawodów oraz treningów spowijała je gęsta mgła. W Notschrei mieliśmy wziąć udział w trzech startach biathlonowych: 8 stycznia w biegu indywidualnym na 12,5 km, 10 stycznia w sprincie pursuit i 11 stycznia w biegu sprinterskim na 7,5 km.
Jakub Twardowski i Piotr Garbowski, PŚ Finsterau 2026
W pierwszym biegu Błażej Bieńko zajął bardzo dobre 5. miejsce z jednym tylko nietrafionym strzałem na 20. Paweł Gil chybił czterokrotnie, co w efekcie dało mu 7. lokatę. Bieg indywidualny wygrał Niemiec Nico Messinger z czystym kontem na strzelnicy. Kolejny dzień był wolny od zawodów, miał odbyć się jedynie trening oficjalny przed sobotnim startem. Niestety, z powodu bardzo złej pogody, a konkretnie silnego wiatru, IBU dla bezpieczeństwa go odwołało. W sobotę wiatr troszkę zelżał i udało się przeprowadzić sprint pursuit. Błażej Bieńko zajął 6. miejsce, strzelając na czysto, a Paweł Gil był siódmy, z dwoma niecelnymi strzałami. Ostatni dzień Pucharu Świata w biathlonie odbywał się pod znakiem startów na 7,5 km z dwoma strzelaniami. Błażej Bieńko, po bardzo dobrym biegu i tylko jednej karze na strzelnicy, zajął 5. miejsce. Paweł Gil również spudłował raz i zajął 7. miejsce.
Po szybkim lunchu i spakowaniu się tego samego dnia ruszyliśmy do Finsterau, gdzie miał odbyć się drugi etap Pucharu Świata w biegach narciarskich. Miejscowość leży blisko granicy z Czechami. W planie były trzy dystanse indywidualne oraz sztafeta. Do Finsterau zjechało ponad 200 zawodników z 25 państw. Do zawodów zostali także dopuszczeni narciarze z Białorusi i Rosji.
Od lewej: Błażej Bieńko, Michał Lańda, Jakub Twardowski, Piotr Garbowski, Paweł Gil, PŚ Finsterau 2026
W środę 14 stycznia odbył się bieg interwałowy na 10 km stylem dowolnym (zawodnicy startują co 30 sekund). Nasz najbardziej doświadczony reprezentant Piotr Garbowski zajął 14. miejsce, Błażej Bieńko 24., a Paweł Gil 25. miejsce. Bieg wygrał zawodnik z USA Jake Adicoff. Następnego dnia czekał nas bieg na 10 km stylem dowolnym i tym razem start był wspólny. Warunki panowały trudne, temperatura była dodatnia, a śnieg bardzo „wolny”. Piotr Garbowski zajął 16. lokatę, Błażej Bieńko 25., a Paweł Gil przybiegł jako 30. Bieg wygrał ten sam zawodnik z USA co wcześniej. Nazajutrz narciarze odpoczywali przed czekającym ich sprintem stylem klasycznym. W sobotnich eliminacjach spośród 40 startujących słabowidzących i niewidomych tylko ośmiu kwalifikowało się do finału. Piotr Garbowski w eliminacjach zajął dobre 10. miejsce, co, niestety, nie dało przepustki do ściągania się w stawce finałowej. Paweł Gil był 18., a Błażej Bieńko 19. Eliminacje wygrał Amerykanin Jake Adicoff, lecz tym razem ostatecznie triumfował Yu Shuang z Chin. Ostatni dzień to bieg sztafetowy open. Nasi zawodnicy ścigają się w nim na dystansie 4 x 2,5 km. Pierwsze dwie zmiany biegnie się stylem klasycznym, a dwie kolejne stylem dowolnym. W polskiej sztafecie na wystrzał ruszył Błażej Bieńko, który przybiegł na 7. miejscu z niewielką stratą do Rosjan, jako drugi pobiegł Piotr Garbowski, który wyprowadził nasz zespół na 3. miejsce. Kolejna zmiana to już styl dowolny, biegł ją Witold Skupień, zawodnik biegający bez kijów. Przebiegł 2,5 km na 4. miejscu. Sztafetę kończyła Aneta Kobryń, która była na mecie ósma. Bieg sztafetowy wygrali Rosjanie.
Tego samego dnia wyruszyliśmy w drogę do Polski, gdzie czekał nas trzeci etap Pucharu Świata, ale historyczny pierwszy Puchar Świata organizowany na naszej ziemi. Jednak o tym opowiem już innym razem.
„Prześledźcie każdy drobny ruch, nie traćcie chwil, wyostrzcie słuch”. Ten fragment tytułowej piosenki z popularnej sagi o Muminkach idealnie pasuje do rozgrywek showdownowych, bo przecież na słuchu i szybkiej analizie uderzeń bazują zawodnicy tej dyscypliny sportu. W Finlandii, tam właśnie, gdzie najpewniej leży kraina małych białych trolli, nasi showdowniści rozpoczęli nowy sezon turniejem międzynarodowym Pajulahti Games 2026.
Był to pierwszy międzynarodowy turniej w tym roku. Zagrało w nim 37 zawodników – 9 kobiet i 28 mężczyzn. Swoje drużyny wystawiły Finlandia, Estonia, Francja, Belgia, Niemcy, Włochy, Słowacja oraz Polska. Nasza reprezentacja składała się z pięciorga graczy oraz trenera kadry Szymona Borkowskiego i instruktora Sebastiana Michailidisa.
Kobiety rozgrywały mecze systemem „każdy z każdym”, najbardziej miarodajnym i sprawiedliwym, bo nie ma walki w grupach, które mogą prezentować różny poziom. Każda zawodniczka musiała skrzyżować rakietkę ze wszystkimi rywalkami i każdy mecz był równie ważny. W rywalizacji pań uczestniczyły nasze kadrowiczki Paulina Krupa i Katarzyna Stenka. Siłą rzeczy musiały rozegrać pojedynek także ze sobą. Ten okazał się jednostronny. Katarzyna pewnie pokonała swoją kadrową koleżankę 2:0 (12:2, 11:6), ale po meczu nie kryła zaskoczenia takim obrotem spraw. − Nie spodziewałam się tak szybkiego meczu. Zawsze męczyłam się, grając z Paulą, i nawet nie pamiętam, kiedy ostatnio z nią wygrałam – skomentowała wynik „Rychu”.
Mario Chrenowsky ze Słowacji kontra Przemysław Knaź
Nasze zawodniczki czekały kolejne pojedynki, tym razem już z reprezentantkami innych państw. Panowie z kolei rozgrywali mecze pierwszej rundy w sześcioosobowych grupach. Polskę reprezentowali Szymon Budzyński, Przemysław Knaź i Krzysztof Sobiło.
Krzysztof rozpoczął turniej bardzo dobrze. Wygrał cztery z pięciu swoich starć. W pokonanym polu pozostawił go tylko Belg Chris Eilers, numer jeden obecnego rankingu sezonowego. Z awansu do kolejnej rundy mógł cieszyć się także Przemysław, który wygrał trzy mecze i uzyskał trzecią lokatę w grupie. Sztuka ta nie udała się niestety Szymonowi, który mimo ambitnej postawy i zaciętej walki (o rozstrzygnięciu wszystkich jego przegranych meczów decydował dopiero trzeci set), zajął w grupie piąte miejsce. Czekały go więc mecze o miejsca 17-20.
Ze sportową zawziętością do kolejnych spotkań podeszły nasze panie, które nie zamierzały oddać pola bez walki, i to pomimo stawki bardziej utytułowanych rywalek, którym, jak się później okazało, urwały sporo punktów. Dość powiedzieć, że w starciu z naszymi zawodniczkami trzech setów do rozstrzygnięcia pojedynków potrzebowały nawet takie showdownowe tuzy, jak Elvina Vidot z Francji, Jaana Pesari z Finlandii czy Mai-Li De Raeymaeker z Belgii. Może jeszcze nie udało się z nimi wygrać, ale wstydu nie było i waleczność dziewczyn pozwala patrzeć ze sporym optymizmem w przyszłość. Ostatecznie Katarzyna Stenka zameldowała się na szóstej pozycji, a Paulina Krupa była siódma.
W drugiej rundzie rozgrywek mężczyzn nasz duet zawodników z Przemyśla trafił do tej samej grupy. Niestety, razem z nimi trafił tam też prezentujący ostatnio dobrą formę Frank Bouilloux. Francuz pokonał naszych reprezentantów (2:0 Przemka i 2:1 Krzyśka), czego owocem była jego pierwsza lokata. O tym, który z Biało-Czerwonych wyjdzie z grupy, zdecydował pojedynek derbowy zakończony zwycięstwem popularnego „Prezesa” (2:0). Dzięki temu Sobiło mógł cieszyć się z awansu do najlepszej ósemki turnieju, a Knaziowi pozostała walka o miejsca 9-12. Tymczasem podrażniony brakiem awansu Szymon Budzyński nie zamierzał brać jeńców. Wygrał wszystkie swoje mecze grupowe, w pokonanym polu pozostawiając dwóch reprezentantów gospodarzy, Juhę Okarainena i Jariego Linnavouriego, oraz pochodzącego z Niemiec Andreasa Schmitza. Ostatecznie wygrał w grupie i zajął 17. miejsce.
Paulina Krupa w pojedynku ze zwyciężczynią turnieju – Hanną Vilmi
Ćwierćfinałowy pojedynek Krzysztofa Sobiły z doświadczonym Finem Arim Lahtinenem śmiało mógł aspirować do miana finału turnieju. Pierwszy set to fantastyczna gra naszego zawodnika, zwieńczona wygraną 12:6. W kolejnym Lahtinen zaprezentował bardzo silną i precyzyjną grę. Wygrał go aż 11:2 i kontynuował passę w kolejnym secie, w którym prowadził już 7:1. Wtedy trener naszej kadry wziął czas i razem z zawodnikiem zdecydowali o zmianie strategii. Decyzja ta okazała się strzałem w dziesiątkę, bo Krzysiek nie stracił już punktu i ostatecznie wygrał 12:7. Rozwścieczyło to rywala, który w czwartej odsłonie meczu grał bardzo siłowo, przez co udało mu się odskoczyć na prowadzenie 9:1. „Prezes” jednak nie zamierzał się poddać i doprowadził do wyniku 9:9. Tylko jeden gol dzielił więc naszego zawodnika od awansu do półfinału. Niestety, Lahtinen też o tym wiedział i nie miał zamiaru na to pozwolić. Strzelił bramkę i doprowadził do remisu w meczu 2:2. O wszystkim zadecydować miał zatem piąty set. W nim byliśmy świadkami niesamowitej walki punkt za punkt, bramka za bramkę, ale decydującego gola zdobył reprezentant gospodarzy. Fin wygrał tie-break 11:8 i to on zdobył awans do półfinału turnieju, a Krzysztof miał walczyć o miejsca 5-8. Po meczu Ari Lahtinen w takim komentarzu docenił grę swojego rywala:
Ćwierćfinałowy pojedynek Krzysztofa Sobiło z reprezentantem gospodarzy Arim Lahtinenem
− Ale to było spotkanie! Jestem cały mokry, jakbym dopiero co wyszedł spod prysznica! Z nikim nie grało mi się tak ciężko jak z Krzysztofem. To fantastyczny zawodnik i zawsze trudno mi się z nim gra. Ale dziś to była już przesada. Czuję się, jakby przejechał po mnie pociąg. Tak naprawdę to obaj zasłużyliśmy na grę w półfinale. Bardzo żałuję, że to nie był finał, bo właśnie tak powinien on wyglądać – powiedział.
Drugi z Polaków, Przemek Knaź, również trafił na reprezentanta Finlandii. Jouni Viitamaki, bardzo zły po odpadnięciu z walki o miejsca w strefie medalowej, postanowił wyładować swoją sportową złość właśnie na naszym reprezentancie. Rozprawił się z nim bardzo szybko, pewnie wygrywając 2:0 (11:4, 12:0). To z kolei rozzłościło Przemka, który postanowił wziąć odwet na swoim kolejnym przeciwniku, Luciano Florio z Włoch. Wygrał z nim 2:1, dzięki czemu ostatecznie zajął jedenastą lokatę. Po ćwierćfinałowej potyczce z Krzyśka Sobiły uszło powietrze. Lekko podłamany, przegrał z Francuzem Frankiem Bouilloux 0:2. Udało mu się jednak zmotywować na ostatni mecz, w którym musiał skrzyżować rakietki z Estończykiem Alisherem Hozanijazovem. Ten jednak okazał się lepszy od naszego zawodnika, wygrał z nim 2:1. Oznaczało to, że ostatecznie Sobiło zameldował się na ósmej pozycji.
Pierwszy tegoroczny turniej międzynarodowy za nami. Zdobyliśmy kolejne doświadczenie, które, miejmy nadzieję, wykorzystamy i które zaprocentuje w przyszłości. Nie odpoczywamy, trenujemy, bo już na przełomie lutego i marca czeka nas kolejne wyzwanie – Showdown Slovak Open 2026.
Kadra Polski w showdownie po zakończonych zawodach w Finlandii
Pajulahti Games 2026 14-17.01.2026 r., Nastola, Finlandia
Kobiety
1. Hanna Vilmi Finlandia 2. Jaana Pesari Finlandia 3. Mai-Li De Raymaeker Belgia (…) 6. Katarzyna Stenka Polska 7. Paulina Krupa Polska
Mężczyźni
1. Christoff Eilers Belgia 2. Pierre Bertrand Francja 3. Ari Lahtinen Finlandia (…) 8. Krzysztof Sobiło Polska 11. Przemysław Knaź Polska 17. Szymon Budzyński Polska
Z roku na rok liczba osób grających w kręgle klasyczne rośnie, co było widać podczas ostatniego Pucharu Polski osób niewidomych i słabowidzących. Na torach kręgielni w Gostyniu zameldowało się 109 zawodników i zawodniczek z 26 klubów zrzeszonych w Stowarzyszeniu „Cross”.
Zawody Pucharu Polski 2025 udało się rozegrać w styczniu obecnego roku po przesunięciach dokonanych w budżecie Stowarzyszenia. Zazwyczaj impreza przeprowadzana jest w grudniu, ale w 2025 roku w tym terminie odbyły się dawno niewidziane drużynowe mistrzostwa Polski.
Grupa 109 zawodników to nie lada wyzwanie logistyczne dla koordynatora, ale Joanna Staliś organizująca tego rodzaju imprezy od ponad 10 lat poradziła sobie doskonale. W pierwszych dwóch dniach rozgrywane były eliminacje, w których zawodnicy oddawali 120 rzutów. Najlepsza szóstka z każdej kategorii zyskiwała prawo startu w finałach. O ostatecznej lokacie decydowała suma 240 rzutów z eliminacji i finału.
Zawodnicy z kategorii B1. Stanisław Szczęsny (od lewej) i Dariusz Popławski z asystentkami w trakcie rzutów eliminacyjnych
Wśród pań w kategorii B1 Puchar Polski za 2025 rok zdobyła Barbara Szypuła reprezentująca „KoMar” Piekary Śląskie, która pokonała Renatę Domin i Karolinę Rzepę. Ta ostatnia zwyciężyła w eliminacjach, jednak w dniu finału do utrzymania tej pozycji zabrakło jej 59 p. Zwyciężczyni w grach finałowych uzyskała 471 p., co było najwyższym rezultatem wśród pań w kategorii B1.
Na podium kategorii B2 kobiet zobaczyliśmy dwie reprezentantki „Pionka” Włocławek oraz jedną „Omegi” Łódź. Pierwsze miejsce, zarówno w eliminacjach, jak i finale, zajęła Jadwiga Rogacka (odpowiednio 625 i 650 p.). Jej klubowa koleżanka Katarzyna Majewska (617 i 609 p.) była druga, zaś na ostatnim miejscu medalowym uplasowała się Jadwiga Szamal z Łodzi. Niestety, w tej kategorii, poza zwyciężczynią, pozostałe panie grały zazwyczaj w pobliżu 600 p., co nie jest dobrym prognostykiem na zbliżający się sezon. Na turnieju była to najliczniejsza kategoria kobieca, z listą startową 20 zawodniczek.
Zawodniczki i zawodnicy z kategorii B2 wraz z asystentami w trakcie walki o awans do gier finałowych
W kategorii B3 pań eliminacje wygrała Zofia Sarnacka, uzyskując 662 p., jednak w grach finałowych jej wynik odbiegał in minus od poprzedniego o prawie 90 p., co sprawiło, że spadła finalnie na drugie miejsce. Zdobywczynią Pucharu Polski została w tej kategorii Ewelina Woszuk, która zagrała w eliminacjach 646 p., a w finale 630. Podium dopełniła Bożena Wiechowska z Iławy.
W B1 mężczyzn prym wiódł, można powiedzieć − jak zwykle − Jan Zięba, który w grach eliminacyjnych uzyskał 603 p. zapewniające mu znaczącą przewagę nad konkurentami. Mimo że tym razem finał w jego wykonaniu był słabszy, bo zagrał tylko 525 p., to sumarycznie utrzymał zwycięską pozycje z przewagą ponad 100 p. nad kolejnymi graczami. Na drugim miejscu eliminacje zakończył zawodnik „Sudetów” Kłodzko Grzegorz Modrzyński z 512 p., który w grach finału nie powtórzył już tego wyniku. Zdobył 463 p., co wystarczyło na trzecią lokatę. Na drugim stopniu podium znalazł się natomiast Szczepan Polkowski z klubu w Iławie, który zagrał odpowiednio 493 i 502 p. W tym miejscu należy dodać, że w rozgrywkach finałowych Szczepan w drugiej swojej grze uzyskał bardzo wysoki jak na tę kategorię wynik 174 p. Była to najwyższa zdobycz punktowa z jednej gry w kategorii B1 mężczyzn.
Dekoracja zawodniczek z kategorii B1 i ich asystentów
W kategorii B2 mężczyzn do końca eliminacji nie było wiadomo, jak ukształtuje się pierwsza szóstka finalistów. W pewnym momencie sędziowie musieli liczyć „dziewiątki”, by ustalić kolejność w tabeli. Na szczęście (lub nieszczęście?) kwestię, kto z zawodników wejdzie do finału, rozstrzygnął Piotr Dynda, który niespodziewanie strącił aż 659 kręgli. Gdyby nie jego wynik, o wejściu do finału decydowałyby właśnie dziewiątki. W kategorii B2 mężczyzn po eliminacjach najwyżej w tabeli lokował się reprezentant nyskiego „Atutu” Wojciech Puchacz z wynikiem 685 p., co było sporym zaskoczeniem dla jego bezpośrednich rywali, przede wszystkim z Olsztyna. Niestety, w grach finałowych nie udało mu się powtórzyć takiego wyniku, głównie za sprawą dwóch bardzo słabych pierwszych gier. Ostatecznie był trzeci, a zdobywcą Pucharu Polski został Stanisław Stopierzyński z klubu „Warmia i Mazury”, który w finale uzyskał 714 p. i tym samym pokonał o 41 p. drugiego na podium Mieczysława Kontrymowicza. Z kronikarskiego obowiązku należy odnotować, iż najwyższy wynik z jednej gry w finale uzyskał Wojciech Puchacz, strącając 188 kręgli.
W kategorii B3 niekwestionowanym liderem był Krzysztof Paszyna reprezentujący klub „Podkarpacie” Przemyśl. Jako jedyny w eliminacjach i finale uzyskał wyniki powyżej 700 p. − odpowiednio 719 i 708 p. − dzięki czemu zdobył 50-punktową przewagę nad drugim wśród najlepszych Danielem Jarząbem z „Tęczy” Poznań (694 i 680 p.). Jako zdobywca trzeciego miejsca, po zaciętej walce do ostatniego rzutu, na podium stanął Rafał Chaberski z iławskiej „Moreny”, który, gdyby nie słabszy wynik w eliminacjach, mógł powalczyć o więcej. We wstępnym etapie rywalizacji uzyskał 649 p., ale na szczęście dla niego (i na nieszczęście dla rywali ze środka tabeli) w finałach zabrakło mu tylko trzech punktów do 700. Najwyższy wynik z jednej gry w finale uzyskał Krzysztof Paszyna, zdobywca 189 p.
Zdobywcy Pucharu Polski w kręglach klasycznych za rok 2025. Od lewej: Barbara Szypuła, Jan Zięba, Jadwiga Rogacka, Ewelina Woszuk, Krzysztof Paszyna i Stanisław Stopierzyński
Należy odnotować, że w każdej z trzech męskich kategorii na starcie zobaczyliśmy powyżej 20 zawodników, co bardzo cieszy.
Na zakończenie turnieju Joanna Staliś poprosiła wszystkich zgromadzonych o uczczenie minutą ciszy pamięć Krzysztofa Tarkowskiego − naszego kolegi z klubu „Hetman” Lublin, który zmarł kilka dni przed zawodami.
Zdobywcy pierwszych miejsc otrzymali okazałe puchary, a pozostali finaliści i finalistki − mniejsze puchary. Były także nagrody finansowe oraz upominki.
Tak licznie obsadzona impreza kręglarska to bardzo dobry prognostyk na kolejny sezon, który rozpoczniemy już za moment, również w Gostyniu, eliminacjami do indywidualnych mistrzostw Polski. Niewiele później będziemy walczyć w Sierakowie o tytuły mistrza Polski, a także mistrza Europy niewidomych i słabowidzących w kręglach klasycznych. Polska będzie bowiem po raz kolejny organizatorem rywalizacji Starego Kontynentu.
Listy rankingowe 2025 zawodników Stowarzyszenia „Cross” w dyscyplinach kręglarskich:
Wśród niewidomych i słabowidzących narciarzy jest grono takich, którzy posiadają także znaczące umiejętności strzeleckie i realizują się od dawna w biathlonie. Oczywiście, nie wszyscy podejmują trud połączenia tych dwóch dyscyplin sportowych w biathlon. Osoby uczestniczące w projektach ZKF „Olimp” od wielu lat mogą popróbować swych sił w tym sporcie podczas szkoleń wyjazdowych i treningów w klubach, a zimą − tak jak i w tym roku − powalczyć o cenne trofea. Biathlon przyciąga, ale wciąż stanowi wielkie wyzwanie.
W styczniu 2026 roku narciarze biegowi z dysfunkcjami wzroku trenujący biathlon zmierzyli się podczas dwóch prestiżowych imprez sportowych zorganizowanych przez ZKF „Olimp” w Kościelisku-Kirach − Pucharze Polski oraz mistrzostwach Polski w biathlonie. Termin styczniowy nie został wybrany przypadkowo, organizatorzy liczyli na śnieg oraz niskie temperatury. I nie zawiedli się. Warunki pogodowe w tym roku nareszcie były sprzyjające, więc imprezy odbyły się bez przeszkód.
Rywalizacja w Pucharze Polski niewidomych i słabowidzących w biathlonie odbywała się w dniach 11-14 stycznia 2026 r. Obejmowała bieg sprinterski i bieg długi przeprowadzane w trzech grupach wiekowych, z podziałem na kobiety i mężczyzn. Sędzią głównym zawodów był Kazimierz Cetnarski wspierany przez zespół sędziowski.
Startujący z nr 8 Marcel Mika („Karolinka” Chorzów) z przewodnikiem Mateuszem Bednarskim
Pierwszy etap stanowił bieg sprinterski stylem klasycznym. W kategorii seniorów, którzy biegli na dystansie 4800 m z dwoma strzelaniami, pierwsze miejsce zajął Zbigniew Żygłowicz z przemyskiego „Podkarpacia”. Nieznacznie wyprzedził drugiego na mecie Jakuba Gęsa z „Karolinki” Chorzów. W kategorii juniorów, również na dystansie 4800 m z dwoma strzelaniami, zwyciężył Jakub Paluch z klubu „Nadzieja” Kraków. Za nim bieg ukończył Marcel Mika, a trzeci był Grzegorz Dawid, obaj z chorzowskiej „Karolinki”. W rywalizacji seniorek, na dystansie 2400 m z dwoma strzelaniami, triumfowała Alicja Jakimczuk, reprezentantka „Syrenki” Warszawa, która minimalnie wyprzedziła Wiesławę Wołoszyn z klubu „Podkarpacie” Przemyśl. W juniorkach (2400 m, dwa strzelania) pierwsze miejsce wywalczyła Zofia Sobolak, kolejna zawodniczka przemyskiego „Podkarpacia”, a jako druga przybiegła Patrycja Skowron z „Karolinki” Chorzów, która pokonała swoją klubową koleżankę Aleksandrę Mikę zajmującą trzecią lokatę. Niestety, na starcie Pucharu Polski zabrakło młodzików. Przyczyny należy upatrywać w terminie zawodów, który zbiegł się z końcem pierwszego semestru roku szkolnego w placówkach edukacyjnych.
W czasie drugiego etapu Pucharu Polski zawodnicy rywalizowali w biegu indywidualnym, który mogli pokonać techniką dowolną, czyli zarówno klasykiem, jak i łyżwą.
Seniorki w oczekiwaniu na start. Z numerem 21 Anna Karaś („Sudety” Kłodzko), za nią z numerem 22 Iwona Zielińska („Syrenka” Warszawa)
W grupie seniorów na dystansie 8 km i czterech strzelań najefektywniej walczył i wygrał złoto Mieczysław Krzyszycha z „Ikara” Lublin, Zbigniew Żygłowicz zdobył srebrny medal, a krążek brązowy trafił do Jakuba Gęsa. W grupie juniorów, którzy rywalizowali na takich samych jak seniorzy zasadach, złoty medal przypadł Marcelowi Mice, srebro zdobył Dawid Grzegorczyk, reprezentant „Karolinki” Chorzów, a podium uzupełnił Jakub Paluch. Seniorki biegły na dystansie 4000 m z czterema strzelaniami i powtórzyły scenariusz z pierwszego startu: drugi złoty medal zdobyła Alicja Jakimczuk, ponownie pokonawszy Wiesławę Wołoszyn, srebrną medalistkę. W kategorii juniorek nie było niespodzianek. Po złoto sięgnęła Zofia Sobolak, srebro przypadło Patrycji Skowron, a brąz Aleksandrze Mice.
Finalnie w dwuboju biathlonowym Pucharu Polski niewidomych i słabowidzących najwyższe trofea zdobyli: wśród seniorów Zbigniew Żygłowicz z „Karolinki” Chorzów, w kategorii juniorów Marcel Mika, również z chorzowskiej „Karolinki”, w rywalizacji seniorek Alicja Jakimczuk z „Syrenki” Warszawa, a w grupie juniorek Zofia Sobolak, która Puchar powiozła do „Podkarpacia” Przemyśl.
Na stanowisku strzeleckim Emilia Gorczyca („Nadzieja” Kraków) z przewodniczką Catherine Spierenburg
Mistrzostwa Polski niewidomych i słabowidzących w biathlonie zostały przeprowadzone w Kościelisku-Kirach w terminie 17-20 stycznia 2026 r. Na te najważniejsze w roku krajowe zawody zjechali także sportowcy, których nie oglądaliśmy kilka dni wcześniej. Mistrzostwa Polski rozpoczęły się od biegu sprinterskiego seniorów na dystansie 4800 m z dwoma strzelaniami. W tej kategorii pierwsze miejsce zajął faworyt − Łukasz Zgłobicki z klubu „Podkarpacie” Przemyśl. Drugą lokatę wywalczył Grzegorz Zgłobicki (również z „Podkarpacia”), a trzecie Łukasz Śmiech z „Braille’a” Bydgoszcz. W grupie juniorów w biegu sprinterskim (4800 m, dwa strzelania) zwycięzcą został Jakub Paluch. Drugi był Antoni Wróbel, a trzeci − Marcin Gruszczyński, obaj z bydgoskiego „Braille’a”. Niestety, na MP również nie przyjechali młodzicy. Wśród seniorek w sprincie na dystansie 2400 m i dwóch strzelań najlepszy wynik należał do Anny Karaś reprezentującej klub „Sudety” Kłodzko. Za nią na mecie pojawiły się odpowiednio Wiesława Wołoszyn i Alicja Jakimczuk. W kategorii juniorek w biegu sprinterskim (zasady jak u starszych zawodniczek) zwycięstwo wywalczyła Emilia Gorczyca z klubu „Nadzieja” Kraków, a drugie miejsce Oliwia Lorent z klubu „Braille” Bydgoszcz. Miłym akcentem był występ jedynej młodziczki − Zuzanny Zeman, także z „Braille’a” Bydgoszcz, która wykazała doskonałą sportową postawę, biegnąc dzielnie na dystansie 1600 m z jednym strzelaniem.
Przyszłość narciarstwa biegowego ZKF „Olimp”, czyli zwycięska młodzież z klubów w Bydgoszczy, Chorzowie i Krakowie. Od lewej: Piotr Soduś, Marcin Gruszczyński, Jakub Paluch, Łukasz Śmiech, Zuzanna Zeman, Emilia Gorczyca, Oliwia Lorent i Antoni Wróbel
Drugą konkurencją MP był bieg indywidualny. Seniorzy startowali na dystansie 8000 m z czterema strzelaniami i ponownie złoto wywalczył Łukasz Zgłobicki, srebro jego brat Grzegorz Zgłobicki, a brąz Łukasz Śmiech. Juniorzy również biegli 8000 m z czterema strzelaniami. Złoty medal zdobył Jakub Paluch, srebrny Antoni Wróbel, a krążek brązowy Piotr Soduś z klubu „Karolinka” Chorzów. W kategorii seniorek na dystansie 4000 m z czterema strzelaniami złoto zdobyła Wiesława Wołoszyn, srebro przypadło Iwonie Zielińskiej z „Syrenki” Warszawa, a brąz ponownie wywalczyła na mistrzostwach Alicja Jakimczuk. Wśród juniorek triumfowała Emilia Gorczyca, za którą, z różnicą 30 sekund, na metę po srebro wbiegła Oliwia Lorent. Złoty medal w kategorii młodziczek trafił do Zuzanny Zeman, która pobiegła na dystansie 3200 z trzema strzelaniami.
W dwuboju biathlonowym tytuły mistrzowskie zdobyli: senior Łukasz Zgłobicki z klubu „Podkarpacie” Przemyśl, junior Jakub Paluch – reprezentant „Nadziei” Kraków, seniorka Wiesława Wołoszyn – „Podkarpacie” Przemyśl, juniorka Emilia Gorczyca z klubu „Nadzieja” Kraków, młodziczka Zuzanna Zeman – zawodniczka „Braille’a” Bydgoszcz.
W obu odsłonach rywalizacji w Kościelisku oglądaliśmy twarze nowych zawodników. Imprezy były bardzo słoneczne, przygotowane profesjonalnie pod każdym względem. Triumfowały na nich też sportowa rywalizacja fair play, życzliwość i integracja. Uczestnicy mieszkali w Willi u Gąsieniców, gdzie mogli odpocząć po narciarskich zmaganiach i delektować się dobrą, góralską kuchnią. Miejsce zakwaterowania stało się również areną gali medalowej, podczas której zwycięzcy odebrali wywalczone krążki, puchary za dwubój i nagrody rzeczowe. Nad organizacją i niezakłóconym przebiegiem obu imprez czuwał, jak zawsze, Jerzy Andrejko, który należycie wywiązał się z powierzonych zadań.
Puchar Polski i mistrzostwa Polski w biathlonie zostały dofinansowane przez PFRON oraz Ministerstwo Sportu i Turystyki.
Realizacja projektu „Krok naprzód 2025” zakończyła się jakiś czas temu, ale... na ten rok szykuje się kolejna seria szkoleń sportowych, mamy nadzieję, że dla ich uczestników równie ciekawych i motywujących do aktywności. Zapraszamy na krótką relację z tego, co działo się podczas wyjazdów ubiegłorocznych, tym razem migawki z niektórych bardziej „ruchowych” dyscyplin. Pewnie niebawem w mediach elektronicznych Stowarzyszenia „Cross” pojawią się szczegóły dotyczące bieżącego naboru. Szkolenia, które dofinansowuje Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, cieszą się w naszym środowisku niesłabnącym powodzeniem, więc należy być czujnym i pospieszyć się ze zgłoszeniem chęci udziału.
Z ubiegłorocznej oferty skorzystało 320 dorosłych osób niewidomych i słabowidzących pragnących rozwijać się sportowo, a przy okazji rehabilitować. Szkolenia były prowadzone w ośmiu dyscyplinach: kręglach klasycznych, bowlingu, szachach, warcabach stupolowych, showdownie, nordic walkingu, wioślarstwie halowym i brydżu sportowym. Zorganizowanych zostało dziesięć zaplanowanych szkoleń (w warcabach i nordic walkingu po dwa), każde dla 32 uczestników. Osoby niewidome, które wymagały pomocy, mogły przyjechać z przewodnikiem. Każde szkolenie obsługiwała kadra merytoryczna złożona z czterech wykładowców i instruktorów sportu.
Bowling Na wyżyny umiejętności i... w góry!
W malowniczym otoczeniu Tatr w dniach od 25 maja do 8 czerwca 2025 r. w hotelu Fian w Zakopanem odbyło się już po raz dziesiąty szkolenie z bowlingu dla osób niewidomych i słabowidzących. Dwutygodniowe zajęcia obejmowały intensywny program praktyczny i teoretyczny. Uczestnicy – zarówno początkujący, jak i ci z doświadczeniem w grze – mieli okazję rozwijać swoje umiejętności pod czujnym okiem zespołu instruktorskiego kierowanego przez Witolda Pankaua. Dwoje uczestników – Grażyna Walczyk i Andrzej Gawin – zostali wyróżnieni za największe postępy. Nie zabrakło aktywności dodatkowych. Codziennie rano godzinny spacer nordic walking i gimnastyka z instruktorką Ewą dodawały energii do kolejnych treningów.
Irena Curyło
Rekiny bowlingu i młody narybek. Szkolenie w Zakopanem, 2025 r.
Kręgle „Małą ulicą” do wielkich wyników
Odbywające się w dniach 17-31 sierpnia 2025 r. w Sierakowie szkolenie z zakresu kręgli klasycznych koordynowała Joanna Staliś. Wśród jego uczestników pojawili się starzy wyjadacze, ale nie zabrakło też nowych osób, które przez dwa tygodnie zajęć teoretycznych i praktycznych w kręgielni Klubu Kręglarskiego „Wrzos” Podolski Sieraków mogły pod okiem instruktorów „na spokojnie” sprawdzić swoje predyspozycje do gry w kręgle.
Codzienne treningi były okazją do intensywnych ćwiczeń i przetestowania różnych sposobów gry. Można było sprawdzić, jak zachowuje się kula przy silnym i słabym rzucie. Byli też tacy, którzy wysnuli teorię, iż rzut w bok, czyli na „małą ulicę”, da więcej punktów niż rzut na wprost.
Poza grą w kręgle uczestnicy szkolenia mogli korzystać z uroków pobliskiego Jeziora Jaroszewskiego, a także poznać ginące zawody w Centrum Edukacji Regionalnej i Przyrodniczej w Mniszkach.
Wojciech Puchacz
Trenerka Bożena Polak z początkującą uczestniczką szkolenia kręglarskiego, Sieraków 2025 r.
Nordic walking Dublet z kijkami po nadmorskich piaskach
Obozy nordicowe były dwa. Pierwszy odbył się w terminie 13-27 czerwca w Rowach. Jego uczestnicy szkolili się w czterech grupach różniących się pod względem tempa marszu i posiadanych umiejętności technicznych. Głównym celem obozu była poprawa kondycji beneficjentów i nauczenie ich poprawnej techniki chodzenia z kijkami, a także przygotowanie do startów w zawodach NW rangi MP i innych. Profesjonalni trenerzy oprócz praktycznych zajęć treningowych prowadzili również szkolenie teoretyczne.
Wszyscy uczestnicy obozu korzystali z odnowy biologicznej na basenie, w jacuzzi i saunie ośrodka Kormoran MediSpa w Rowach, w którym mieszkali. A pod koniec szkolenia na leśnych trasach Słowińskiego Parku Narodowego odbyły się zawody sprawdzające na dystansach 5 i 2,5 km dla wszystkich 32 osób.
Marek Tokarczyk
I praktycznie, i teoretycznie. Szkolenie nordicowe, Rowy 2025 r.
***
Drugie w 2025 r. 14-dniowe szkolenie dla entuzjastów nordic walkingu odbyło się we Władysławowie. Także tym razem zaplanowano szereg zajęć teoretycznych i praktycznych. Uczestnicy poznawali historię oraz etapy rozwoju dyscypliny w Polsce i na świecie, jej zalety zdrowotne, fizjologię wysiłku, zaangażowanie mięśni podczas treningu, jego cele i metody, tematykę urazowości i odnowy biologicznej, a praktycznie − elementy treningu i rodzaje ćwiczeń doskonalących technikę.
Lokalizacja obozu w nadmorskim Władysławowie pozwoliła urozmaicać zajęcia w terenie. Beneficjenci ćwiczyli na nadmorskiej promenadzie, ścieżce pieszo-rowerowej prowadzącej na Hel, w parku, odwiedzili Cetniewo i jego plażę, rezerwat przyrody „Słone Łąki”, Swarzewo i wiele innych miejsc. W trakcie obozu przeprowadzono trzy testy sprawdzające. Były to wewnętrzne zawody na trasie o długości 2 km. Dzięki nim uczestnicy mogli zapoznać się z zasadami zawodów oraz oswoić z atmosferą rywalizacji towarzyszącą sportowym zmaganiom. Tym samym spróbowali zarówno nordic walkingu w wersji turystycznej, jak i sportowej.
Harry
Z kijkami po zdrowie i sportową formę. Szkolenie nordicowe, Władysławowo 2025 r.
Showdown Wiele hałasu, ale z sensem
W dniach 5-19 lipca 2025 roku w hotelu Ognisty Ptak w malowniczych Ogonkach odbył się obóz szkoleniowy z zakresu showdownu, który na długo pozostanie w pamięci jego uczestników. Wszystkich połączyła wspólna pasja, która spotkała się z pełnym zaangażowaniem instruktorów. Ich podejście nie tylko motywowało do działania, ale sprawiało również, że każdy trening był prawdziwą przyjemnością − okazją do nauki, doskonalenia umiejętności i wzajemnego wspierania się. Nie można też zapomnieć o Ewie Matulewicz, która czuwała nad stroną techniczną tego przedsięwzięcia. Dzięki jej zaangażowaniu i doskonałej organizacji wszystko działało jak w zegarku – od harmonogramu po sprzęt i logistykę. Całość była dopięta na ostatni guzik, co pozwoliło uczestnikom skupić się w pełni na treningach i rozwoju sportowym. Obóz w Ogonkach to dwa tygodnie, które z pewnością zaprocentują – zarówno na stołach, jak i poza nimi. Z niecierpliwością czekamy na kolejne edycje!
Ariel Kiresztura
Najlepszy czas na pierwsze próby. Szkolenie w showdownie, Ogonki 2025 r.
Sport to rywalizacja, pot i dążenie do doskonałości. Ale w przypadku projektu „Wyzwania bez Widzenia” staje się czymś znacznie ważniejszym – narzędziem do przełamywania barier, budowania wspólnoty i udowadniania, że ograniczenia istnieją tylko w naszych głowach. Dolnośląskie Stowarzyszenie Aktywizacji Niepełnosprawnych („DoSAN”) we współpracy z licznymi partnerami zrealizowało w ubiegłym roku serię niezwykłych zmagań sportowych, które połączyły zawodników z całej Polski, a odbywały się od nadmorskiej Ustki po górskie szczyty Boguszowa-Gorc.
Projekt „Wyzwania bez Widzenia”, dofinansowany przez PFRON, to cykl trzech zróżnicowanych imprez sportowych skierowanych do osób niewidomych i słabowidzących. Organizatorzy postawili przed uczestnikami zadania wymagające nie tylko kondycji fizycznej, lecz także żelaznej logiki, orientacji przestrzennej, wyjątkowego skupienia i precyzji. W programie znalazły się turniej warcabów stupolowych, górski nordic walking oraz strzelectwo laserowe.
Umysł ostry jak brzytwa
Zmagania rozpoczęły się w scenerii, która wielu kojarzy się wyłącznie z wypoczynkiem. W lipcu uczestnicy projektu zameldowali się w Ustce, w Ośrodku Wczasowym „Alicja” (z gościnnym wsparciem Ośrodka Wczasowego „Dagmor”). Zamiast leniuchowania na plaży czekał na nich intensywny wysiłek intelektualny.
Jedna z rund na turnieju warcabowym w Ustce
Warcaby stupolowe to dyscyplina wymagająca strategii i przewidywania zamiarów przeciwnika na wiele ruchów do przodu. Dla osób z dysfunkcją wzroku to także sprawdzian wyobraźni przestrzennej – plansza musi być „widziana” oczami wyobraźni. Nad prawidłowym przebiegiem rozgrywek czuwał sędzia główny Robert Sobczyk. Zawody rozgrywano wymagającym systemem szwajcarskim na dystansie 9 rund. Każdy błąd mógł kosztować utratę szansy na podium. Między rundami zawodnicy korzystali z uroków polskiego morza, a wspólne spacery po usteckiej promenadzie sprzyjały integracji środowiska. Ostatecznie, po zaciętych bojach, wyłoniono mistrzów strategii. W kategorii kobiet triumfowała Teresa Bonik, która wyprzedziła Małgorzatę Salę i Patrycję Jasicę. Wśród mężczyzn bezkonkurencyjny okazał się Kacper Sak, a podium uzupełnili Jerzy Hanczaruk oraz Andrzej Szczakowski.
Z nizin w góry
Gdy letnie upały zelżały, we wrześniu cykl przeniósł się na południe Polski, do malowniczego Boguszowa-Gorc. Bazą wypadową dla miłośników dwóch kijków był hotel Piotr SPA & Wellness. Wydarzenie nazwane „Dosanowe Wyzwanie w Nordic Walking” udowodniło, że góry są dostępne dla każdego, jeśli tylko ma się odwagę i odpowiednie wsparcie.
Zastępca burmistrza Boguszowa-Gorc Paweł Sosialuk wraz z organizatorem otwierają zawody w nordic walkingu
Trasa marszu nie należała do łatwych. Zawodnicy mierzyli się na pętli o długości około 4 km, u podnóża góry Mniszek, a także rywalizowali w dynamicznych sprintach rozgrywanych systemem pucharowym (play-off). Przed startem odbyło się profesjonalne szkolenie z techniki nordic walkingu, a także rekonesans trasy, co było kluczowe dla bezpieczeństwa uczestników.
Honorowego otwarcia zawodów dokonał zastępca burmistrza Boguszowa-Gorc Paweł Sosialuk. Co ciekawe, włodarz miasta nie ograniczył się do oficjalnych przemówień – osobiście towarzyszył jednemu z uczestników na całej trasie, od startu przy ulicy Olimpijskiej aż do mety, czym dał przykład prawdziwego zaangażowania i wsparcia.
Choć rywalizacja była zacięta, to – jak podkreślali organizatorzy – najważniejsza była radość ze wspólnej aktywności. Uczestnicy emanowali pozytywną energią, którą dzielili się z opiekunami i kibicami. Nad bezpieczeństwem czuwali strażacy z OSP Boguszów-Gorce oraz OSP Gorce, a opiekę medyczną zapewniała pielęgniarka. Na głównym dystansie (ok. 4,5 km) zwyciężyli Katarzyna Stenka i Stanisław Jędrzejczyk z Piekar Śląskich. W kategorii sprint (2,5 km) wśród pań ponownie triumfowała Katarzyna Stenka, a wśród mężczyzn Bartosz Boguszewski z Bydgoszczy.
Precyzja w ciemności
Zwieńczeniem cyklu były październikowe zawody w strzelectwie laserowym. To dyscyplina, która osobom niewtajemniczonym może wydawać się niemożliwa do uprawiania bez wzroku. Tymczasem dzięki specjalistycznej technologii dźwiękowej zawodnicy są w stanie namierzyć cel z precyzją, której mógłby pozazdrościć niejeden widzący strzelec.
Przez kilka październikowych dni 36 zawodników z całej Polski rywalizowało w trzech konkurencjach: pistolecie, karabinku oraz dwuboju. Każdy oddał po dwie 30-strzałowe serie. Cisza na sali była absolutna, przerywana jedynie dźwiękiem sygnałów celowniczych i strzałów. Wyniki okazały się imponujące i dowiodły dominacji kilku osób. W przypadku karabinka i dwuboju kobiet bezkonkurencyjna była Ewa Bosek z Bydgoszczy, która uzyskała rewelacyjne rezultaty (294,7 p. w karabinku). Wśród panów klasę pokazał Michał Madaliński z Wałbrzycha, wygrywając dwubój mężczyzn z wynikiem 502,1 p. Na podium w swoich kategoriach stawali również Grzegorz Bosek, Łukasz Machowski, Magdalena Orłoś i Marzena Cyganik. Zawody sędziowali Przemysław Owczarek oraz Marcin Załucki.
Zwycęzcy „DoSAN-owych” wyzwań w strzelectwie laserowym
Siła wspólnej pracy
Sukces projektu „Wyzwania bez Widzenia” nie byłby możliwy bez ogromnego zaangażowania ludzi dobrej woli i instytucji. Organizator, klub „DoSAN” Wałbrzych, stworzył przestrzeń, w której niepełnosprawność schodzi na drugi plan, by ustąpić miejsca pasji.
Szczególne podziękowania należą się władzom lokalnym, w tym Urzędowi Miasta Boguszowa-Gorc z Marcinem Karasiewiczem z Wydziału Zarządzania Kryzysowego oraz Urzędowi Miasta Wałbrzycha za ufundowanie gadżetów. W organizację włączyli się także pracownicy miejscowego OSiR-u oraz obsługa hoteli i ośrodków goszczących sportowców.
Zawodnicy wrócili do domów z medalami, nagrodami rzeczowymi, a przede wszystkim z poczuciem, że dla chcącego nic trudnego, że tak naprawdę decyduje postawa życiowa. Do zobaczenia na starcie także w tym roku!
Rok 2025 był dla warcabowej kadry Stowarzyszenia „Cross” czasem pracy, wyjazdów i sportowych dowodów na to, że w naszym środowisku to, co wydawało się niemożliwe, potrafi bardzo szybko stać się po prostu codziennością. W warcabach stupolowych liczby i miejsca w tabelach są ważne, ale równie ważne jest to, co dzieje się obok: rozwój zawodników, ich konsekwencja w treningu oraz wartość, jaką niosą ich starty dla całej społeczności warcabowej w Polsce i na świecie.
Zgrupowania – fundament pod wyniki
W sezonie 2025 zrealizowaliśmy dwa kluczowe zgrupowania kadry: na przełomie czerwca i lipca w Białymstoku oraz sierpniowe w Giżycku. Uczę warcabów od ponad piętnastu lat i z doświadczenia wiem, że trenowanie dzieci, nastolatków czy osób słabowidzących i niewidomych to trzy różne rzeczy. Jako trener muszę adaptować trening – jego poziom, dobór przykładów, sposób tłumaczenia i analiz – do możliwości oraz predyspozycji moich podopiecznych.
W pracy z kadrą „Crossu” nacisk kładziemy przede wszystkim na analizę własnych partii i popełnionych przez siebie błędów. Korzystamy z bazy partii zawodników, którą zacząłem tworzyć ponad dekadę temu i ciągle ją poszerzam. Do tego dochodzi trening powtarzalnych elementów i faz gry: rozumienia pozycji, planów, przejść, końcówek oraz „porządkowania myślenia” ruch po ruchu. Warcaby to przeogromna liczba możliwości – planów gry, kombinacji, strategii – i ta liczba potrafi przytłoczyć. Dlatego rozwój jest drogą pod górę, a ja dokładam wszelkich starań, aby dla naszych zawodników nie był to spacer syzyfowy, tylko realny postęp, który widać później przy desce.
Leszek Stefanek kontra Jurij Anikiejew, Ryga 2025
Ryga – szkoła gry z najlepszymi
Pierwszym mocnym sprawdzianem był start w cyklu Pucharu Świata FMJD − Ryga Open 2025 (5-12 lipca, Łotwa). To zawody bardzo silnie obsadzone, w których gra czołówka świata osób pełnosprawnych. Dla reprezentantów Stowarzyszenia „Cross” udział w nich to zdobywanie doświadczenia i podnoszenie poziomu gry, ale też okazja do pokazania całemu środowisku warcabowemu, że ograniczenia nie istnieją. Obecność na turniejach tej rangi ma ogromną wartość społeczną: nasze występy są motywacją dla innych i coraz więcej krajów chce aktywizować zawodników słabowidzących i niewidomych, widząc, że jest to możliwe i ma sens. Organizatorzy niemal zawsze doceniają naszą postawę, walkę i są wdzięczni za udział.
W Rydze zagrało 109 warcabistów, a nasi reprezentanci zdobywali punkty tam, gdzie nikt nie zdobywa ich za darmo. Leszek Stefanek uzyskał 9 z 18 punktów i zajął 54. miejsce – bardzo wysokie w tak mocnej stawce. Miał też okazję zagrać z samym mistrzem świata 2023 Jurijem Anikiejewem, a do bardzo późnej fazy partii na planszy utrzymywał się remis. Co ciekawe, Anikiejew sam analizował tę grę i pokazywał ją publicznie. Pozostali nasi reprezentanci zajęli miejsca: Barbara Wójcik – 7 p. (86 miejsce), Józef Tołwiński – 7 p. (89), Mieczysław Kaciotys – 6 p. (98), Dorota Szela – 5 p. (105), Barbara Kacprzak – 4 p. (107).
Pamiątkowe zdjęcie medalistów i wszystkich uczestników turnieju w Miami, 2025 r.
Belek – rekordowy dorobek na mistrzostwach świata
Największe sportowe emocje i najpełniejszy obraz pracy kadry przyniosły mistrzostwa świata osób niepełnosprawnych w Belek (26 sierpnia − 8 września, Turcja). Zakończyliśmy je z dorobkiem, który mówi sam za siebie: 14 medali reprezentantów Polski!
Najważniejszy moment był historyczny: po raz pierwszy zdobyliśmy złoto w drużynowych mistrzostwach świata osób słabowidzących w grze szybkiej (rapid). Złoty skład tworzyli Leszek Stefanek, Andrzej Jagieła i Barbara Wójcik. Drugim złotym akcentem było indywidualne mistrzostwo: Barbara Kacprzak została mistrzynią świata kobiet niewidomych w tempie klasycznym. Do tego doszły srebrne medale: Barbary Wójcik w MŚ kobiet słabowidzących (klasyk), Ewy Wieczorek w MŚ kobiet słabowidzących (blitz), Mikołaja Fiedoruka w MŚ mężczyzn słabowidzących (blitz), Barbary Kacprzak w MŚ kobiet niewidomych (rapid), Józefa Tołwińskiego w MŚ mężczyzn słabowidzących (rapid). Brązowe medale zdobyli natomiast: dwukrotnie Leszek Stefanek w MŚ mężczyzn słabowidzących (klasyk i rapid), Barbara Kacprzak w MŚ kobiet niewidomych (blitz), Andrzej Jagieła w MŚ mężczyzn słabowidzących (blitz) oraz dwukrotnie Barbara Wójcik w MŚ kobiet słabowidzących (blitz i rapid). Nasza drużyna w składzie Edward Twardy, Józef Tołwiński i Ewa Wieczorek zdobyła również 3. miejsce i brązowy medal w drużynowych MŚ osób słabowidzących w rapidzie.
Jak widać, konsekwentna postawa i grywanie z najlepszymi pełnosprawnymi przekładają się na twarde rezultaty. Belek pokazało, że ta metoda działa – i że nasi zawodnicy potrafią zamieniać doświadczenie na medale, gdy stawka jest najwyższa.
Miami – medale na finał roku
Rok domknął start w Pucharze Świata − US Open 2025 w Miami (19 listopada − 1 grudnia, USA). W turnieju zagrało 29 zawodników z 5 federacji, a nasi reprezentanci w tempie klasycznym (9 rund systemem szwajcarskim, 80 min plus 1 min na ruch) wystąpili w składzie: Leszek Stefanek, Andrzej Jagieła, Mieczysław Kaciotys, Ewa Wieczorek, Barbara Wójcik, Dorota Szela. Najlepszym reprezentantem Polski był Andrzej Jagieła – 16. miejsce i 9 p. (3 - 3 - 3). Leszek Stefanek zakończył zmagania na 21. lokacie (7 p.), a Mieczysław Kaciotys był 25. (7 p.).
Najpiękniejszą puentą występu w Miami były jednak dwa medale w klasyfikacji kobiet: Ewa Wieczorek zdobyła srebro, a Barbara Wójcik brąz. To kolejny dowód, że nasza praca przekłada się na wynik – niezależnie od kontynentu.
Podziękowania i wnioski
Jako trener kadry warcabistów Stowarzyszenia „Cross” jestem bardzo dumny z postawy, zaangażowania i pracy zawodników w zakończonym sezonie. Wiem, że takie rzeczy nie dzieją się same, dlatego chcę podziękować osobom, które umożliwiają nam ten poziom szkolenia i wyjazdów – szczególnie Andrzejowi Gasiulowi, członkowi Prezydium Stowarzyszenia „Cross”, oraz Wacławowi Morgiewiczowi, wielokrotnemu koordynatorowi wyjazdów, którego doświadczenie organizacyjne jest nieocenione. Z takimi ludźmi powiedzenie „samemu możesz iść szybciej, ale razem dojdziesz dalej” zdecydowanie jest prawdą.
Miniony rok pokazał, że regularne starty międzynarodowe, odwaga w rywalizacji z najmocniejszymi i dobrze zaplanowana praca szkoleniowa prowadzą do sukcesów. A sukcesy – poza medalami – mają jeszcze jedną wartość: niosą w świat jasny sygnał, że sport osób niewidomych i słabowidzących może być obecny na największych arenach i może inspirować kolejne środowiska do działania.
Pamięci Krzysztofa Tarkowskiego 25.10.1963-12.01.2026
Znaliśmy Go bardzo długo. Spełniał się w roli działacza sportowego, ale i zawodnika, z którym rywalizowaliśmy w kręgielniach bowlingowych, klasycznych, i nie tylko tam.
Krzysztof stracił wzrok w wieku dwudziestu kilku lat w wyniku wrodzonej jaskry. Od 1985 r. pracował w spółdzielni niewidomych w Lublinie, gdzie przez kilka kadencji pełnił funkcję członka rady nadzorczej. Do klubu „Hetman” Lublin wstąpił w 2006 r. i prawie od początku pracował w jego zarządzie. Po śmierci poprzedniego prezesa Michała Czarskiego został wybrany na wiceprezesa klubu i pełnił tę funkcję nieprzerwanie do końca życia. Dał się poznać jako wymagający i trzymający dyscyplinę wśród zawodników. Pełnił również obowiązki klubowego skarbnika, pomagał w różnych sprawach związanych z organizacją klubowych turniejów.
Krzysztof Tarkowski
Karierę sportową rozpoczął od kręgli klasycznych. Pamiętał początki tej dyscypliny. Razem z innymi klubowiczami jeździł na treningi do Tomaszowa Mazowieckiego, gdzie pod okiem Pawła Ciesielskiego, ówczesnego trenera kadry Polski niewidomych i słabowidzących kręglarzy, zdobywał swoje pierwsze szlify. Po kilku latach znalazł się w kadrze i pojechał na pierwsze zawody międzynarodowe. Reprezentował Polskę kilkakrotnie. Na mistrzostwach Europy Tomaszów Mazowiecki 2010 zdobył 11. miejsce, w Apatin 2013 (Serbia) zajął 14. miejsce, a na ME Tomaszów Mazowiecki 2014 był czternasty. Brał także udział w mistrzostwa świata Sarajewo 2011, gdzie zajął 17. miejsce. W turniejach krajowych wielokrotnie stawał na podium.
Kolejną dyscypliną sportową, drugą z Jego ulubionych, jakie uprawiał, był bowling. W niej także był powoływany do kadry Polski. Zdobywał medale na turniejach ogólnopolskich, jak i na mistrzostwach Polski. Brał również udział w zawodach strzeleckich w broni laserowej, z których kilkakrotnie wracał z medalem indywidualnym, jak i zdobytym w drużynie.
Makrocykl i struktura planu – od ogółu do szczegółu (cz. 2)
Kontynuujemy rozpoczęty w poprzednim odcinku temat planowania treningu w ujęciu „od dołu do góry” – od fundamentu tlenowego, przez siłę i wytrzymałość, aż po dynamikę i moc maksymalną. Wiosna już puka do drzwi, pora przygotować się na jej wyzwania.
Marzec i kwiecień. Czas na konkret
Wraz z nadejściem marca zmienia się charakterystyka pracy. Baza tlenowa powinna być już zbudowana, a mięśnie i ścięgna gotowe na większe przeciążenia. To moment, w którym dokręcamy śrubę. Organizm musi zacząć adaptować się do dyskomfortu, który czeka go na zawodach. Trening uzupełniający (basen, marsze) schodzi na drugi plan, ustępując miejsca ukierunkowanej pracy na rowerze.
Marzec – budowanie progu (threshold) Wchodzimy w mezocykl rozbudowy. Głównym celem jest podniesienie progu beztlenowego (AnT). Treningi stają się krótsze, ale znacznie bardziej intensywne. Kończy się klepanie kilometrów, zaczyna się walka o waty.
Kwiecień – pierwsze starty Kwiecień to czas bezpośredniego przygotowania startowego. Wprowadzamy jednostki o bardzo wysokiej intensywności (VO2max), które mają na celu „odmulenie” organizmu i przygotowanie go do zmian rytmu. Pierwsze starty w kwietniu traktujemy czysto szkoleniowo – to one zastępują nam najcięższe jednostki treningowe w weekend.
Przykładowy tydzień treningowy w marcu/kwietniu
Cel: Podniesienie progu AnT, budowa dynamiki i przygotowanie do rywalizacji.
Poniedziałek: Wolne/regeneracja. Po mocnym weekendzie organizm musi się odbudować. Sen i dobre jedzenie to priorytet.
Zadanie: Lekka aktywność cardio lub całkowity odpoczynek. Jeśli czujesz się zmęczony po weekendzie – śpij, roluj, idź na spacer. Nie ruszaj roweru, nawet jeśli pogoda jest ładna. Regeneracja to nie lenistwo, to inwestycja w formę na maj.
Wtorek: Szybkość i dynamika. Krótkie bodźce o wysokiej intensywności, które nie generują dużego zakwaszenia dzięki długim przerwom.
Rozgrzewka: 20 min solidnego kręcenia (narastająco do strefy 2).
Zadanie: Pierwsza część to interwały 20-sekundowe w strefie 5 (wysoka kadencja, płynnie, bez szarpania). Regeneracja jest długa – około 5-7 min (pełen wypoczynek). Wykonujemy 5 powtórzeń. Następnie wydłużamy czas pracy do 40 s (również strefa 5) z podobną, długą regeneracją. Łącznie 10-12 powtórzeń w całej sesji.
Cel: Pobudzenie włókien szybkokurczliwych i poprawa ekonomii ruchu przy wysokiej mocy. Dzięki długiej przerwie pracujemy nad jakością ruchu, a nie nad wytrzymałością beztlenową.
Środa: Objętość tlenowa („wysiedzenie”).
Zadanie: Trening w tlenie (mix strefy 1 i 2). Trening stosunkowo długi (2-3 h), ale nie może dokładać głębokiego zmęczenia mięśniowego. To ma być budowanie bazy, a nie walka o przetrwanie.
Czwartek: Wytrzymałość siłowa.
Zadanie: Praca na niższej kadencji.
Przykład: 3 serie po 10 min, wykonywane lekko nad progiem tlenowym (góra strefy 2 / dół strefy 3) z kadencją około 70-80. Regeneracja 10-15 min.
Wariant (marzec): Jazda pod wiatr lub na podjeździe, z niską kadencją (60-70 obr./min). Moc w strefie 3 (tempo), czas odcinka 3-5 min.
Uwaga: Tutaj kluczem jest moment obrotowy, a nie wysokie tętno. Nie wychodzimy ponad strefę 3 – chronimy kolana i nie wchodzimy w kwas.
Piątek: rozruch.
Zadanie: Dzień wolny od roweru. Idealny czas na masaż, rolowanie, saunę lub po prostu 9 godzin snu. Jeśli w sobotę czeka cię mocny trening, ten piątek musi być naprawdę spokojny.
Sobota: Akcent progowy (sweet spot / AnT). Najważniejsza jednostka tygodnia.
Wariant A (ciągły): Po rozgrzewce dłuższe zadania (12-15 min) w zmiennym tempie, oscylujące wokół sweet spot (około 88-93 proc. AnT). Regeneracja 10-15 min w lekkim tlenie.
Wariant B (interwał): Zadania dzielone na serie. Przykład: pierwsza seria to 3 razy 5 min na progu AnT (przerwa krótka: 2-3 min), następnie 15-20 min pełnego odpoczynku w tlenie; druga seria: 2 razy 8 min pod wiatr (kadencja 85-95) z mocą w dolnej granicy strefy 4.
Alternatywa: Start kontrolny w zawodach (traktowany z marszu, bez luzowania w tygodniu).
Niedziela: Wytrzymałość podstawowa.
Zadanie: Spokojny tlen 2-4 h (w zależności od pogody).
Uwaga: Jeśli w sobotę był wyścig, to niedziela powinna być bardzo lekka (aktywna regeneracja maksymalnie 1-1,5 h).
Budowanie planu rocznego najlepiej zacząć „od końca”: wyznaczamy w kalendarzu datę kluczowych zawodów, na któch chcemy mieć szczyt formy, a następnie cofamy się w czasie
Najczęstsze błędy podczas regeneracji
Syndrom kolekcjonowania TSS − im więcej, tym lepiej, brak obiektywnej oceny treningu. Efekt? „Forma życia” w lutym na Zwift i totalne wypalenie w maju.
„Regeneracja” równa 2 godzinom w strefie 2-3 zamiast strefy 1.
Sześć godzin snu lub mniej w dni treningowe.
Alkohol 2-3 razy w tygodniu, na luzie – czyli regularne obniżanie jakości snu, regeneracji i testosteronu.
Rolowanie 5 minut raz na dwa tygodnie zamiast codziennej rutyny rozluźniająco-mobilizacyjnej.
Brak monitorowania objawów (HRV, samopoczucie, ból mięśni, motywacja).
„Przeczekanie” złego samopoczucia kolejnym ciężkim treningiem zamiast dniem wolnym.
Inwestowanie w rower za 20-30 tys. zł, bez inwestycji w siebie (kontrola lekarska, odnowa biologiczna, dieta, sen) – najdroższy sposób na bycie wolnym i zmęczonym.
Przykłady użyte powyżej są ogólną sugestią. Im bliżej sezonu startowego, tym mocniej zmienia się dobór ćwiczeń ze względu na specjalizację zawodnika (szosa, jazda na czas, maraton MTB, XC), etap przygotowań i planowany termin szczytu formy.
Pamiętaj: plan na kartce wygląda idealnie, ale życie pisze swoje scenariusze. Jeśli we wtorek czujesz się fatalnie – odpuść akcent, zrób tlen lub idź spać. Lepiej być niedotrenowanym o 5 procent niż przetrenowanym o 1 procent. W marcu i kwietniu kluczowa jest jakość, a nie ilość.
Od lat 90. kręgielnie w Polsce przyciągają amatorów rywalizacji przy torach, głównie bowlingowych, ze wszystkich pokoleń. W przypadku wielu osób z dysfunkcją wzroku zarówno bowling, jak i kręgle klasyczne są bardzo ważną i lubianą dyscypliną sportu, jedną z niewielu, które udało się zaadaptować do możliwości osób niewidomych. Z uwagi na fakt, że w kręglach klasycznych niewidomy zawodnik pozostaje w statycznej pozycji przez dłuższy czas, narażony jest na większe przeciążenia. Dlatego uwagę skupimy na tej właśnie grupie graczy. W artykule prezentujemy ćwiczenia do wykonania w trakcie rozgrywek, jednak skorzystać z nich może każdy amator. Sezon na kręgle trwa cały rok, stąd propozycja ćwiczeń, które mają przede wszystkim odprężyć twoje przeciążone mięśnie i stawy.
Obie odmiany gry w kręgle pozwalają na dużą niezależność. Ograniczają pomoc osób trzecich do „nawigacji”, podawania kuli i udzielania niezbędnych informacji. To ty jako niewidomy gracz odpowiadasz i za rzut, i za wynik. Całkowity brak wzroku determinuje jednak pozycję wyjściową i warunki umożliwiające oddanie rzutu w obu wspomnianych grach. W bowlingu specjalna poręcz zapewnia ci orientację w przestrzeni i ułatwia wykonanie rozbiegu, w kręglach klasycznych natomiast charakterystyczna jest statyczna startowa postawa ciała: stoisz w szerokim rozkroku, ze stopami „przyklejonymi” do podłoża, kolana są lekko zgięte lub wyprostowane, tułów pochylony w przód. Utrzymanie środka ciężkości nad stopami zapobiega chwianiu się po wypuszczeniu kuli. Orientowanie się w przestrzeni i kontrola za pomocą słuchu sprawiają, że mięśnie odcinka szyjnego są w gotowości, co wzmaga ich napięcie. Wyprostowane w łokciach ręce trzymające kulę opuszczone są w dół pomiędzy kolanami. Musisz zachować tę pozycję przez cykl co najmniej 30 rzutów, aby nie zmienić ich kierunku. Istotą jest tu powtarzalność, by z każdą kolejną próbą trafić w obrane miejsce. Konieczność utrzymania stałej postawy przez dłuższy czas może stać się powodem dyskomfortu mięśni i pojawienia się bólu czy uczucia drętwienia w obrębie całego twojego ciała.
Podczas rozgrywek, kiedy stoisz na torze, w wolnej wybranej chwili zdynamizuj swoje ciało, czyli wprowadź ruch tam, gdzie jest go najmniej. Wybór i czas ćwiczeń dostosuj do sytuacji. W trakcie cyklu rzutów wykorzystaj moment, gdy czekasz na kulę, a jeśli jesteś po ostatnim rzucie i czekasz na zmianę toru – spożytkuj każdą sekundę i wykonaj ćwiczenie najlepsze dla ciebie w tym momencie.
Działaj intuicyjnie. Twoje ciało samo upomni się o aktywność. Wykonuj ruchy przeciwne – wyprostuj to, co zgięte, lub zegnij, co wyprostowane.
KRĘGOSŁUP
Pochylona do przodu sylwetka obciąża odcinek lędźwiowy. Od czasu do czasu wyprostuj się i wykonaj poniższe ćwiczenia.
Fot. 1. A – odchylanie tułowia w tył, B – rozciąganie rąk
Odchylanie tułowia w tył
To rodzaj mobilizacji kręgosłupa lędźwiowego.
Nie odrywając stóp od podłoża, wyprostuj tułów i kolana. Ułóż dłonie, skierowane palcami do podłogi, na plecach, po obu stronach kręgosłupa, tuż nad pośladkami.Wykonaj ruch odchylenia tułowia w tył (przeprost) i wróć do pozycji wyjściowej (Fot. 1 A). Powtórz 5-8 razy lub tylko tyle, ile dasz radę.
Uwaga: głowy nie odchylaj w tył! Kręgosłup szyjny powinien być przedłużeniem pozostałych odcinków. Odległość między brodą a mostkiem pozostaje cały czas taka sama, nie zwiększaj jej. Odginanie głowy do tyłu może wpływać na tętnice kręgowe, które biegną wzdłuż (wewnątrz) kręgów szyjnych − może mechanicznie je uciskać, utrudniając przepływ krwi, i prowadzić do niedokrwienia mózgu czy manifestować się jako ból lub zawroty głowy, nudności, zaburzenia równowagi lub widzenia.
Skłony w bok
Nie odrywając stóp od podłoża, wyprostuj tułów i kolana. Jedna ręka zwisa wzdłuż ciała, druga wyciągnięta jest w górę. Wykonaj skłon tułowia w bok w stronę ręki zwisającej, zatrzymaj się na kilka sekund, tak jakbyś chciał po coś sięgnąć, a następnie wróć do pozycji wyjściowej. Powtórz 2-5 razy na każdą stronę.
NOGI
W zależności od preferencji zawodnik w trakcie oddawania rzutu ma zgięte lub wyprostowane nogi w kolanach. Mięśnie ud − położone z przodu „czwórki”, z tyłu dwugłowe i leżące po stronie przyśrodkowej przywodziciele (głównie mięsień smukły) − są mocno obciążane. Dodatkowo bezruch kończyn dolnych w trakcie serii rzutów może powodować drętwienia, bóle czy skurcze. Oto kilka ćwiczeń dynamizujących nogi, a jednocześnie nienaruszających pozycji.
Rozciąganie w skłonie
Ćwiczenie polecane dla tych, którzy preferują pozycję z ugiętymi kolanami.
Oprzyj dłonie o uda, opuść tułów. Chwyć dłońmi kolana po wewnętrznej stronie, głowę opuść w dół, a łokciami rozpychaj się na zewnątrz. Jednocześnie staraj się utrzymać nogi proste w kolanach, a pośladki kierować w tył (Fot. 2).
Fot. 2 Rozciąganie w skłonie
Przenoszenie ciężaru ciała na boki
Ćwiczenie polega na zgięciu jednego kolana i przeniesieniu na nie ciężaru ciała, w tym czasie druga noga jest wyprostowana. Zmień następnie stronę (Fot. 3). Można to ćwiczenie wykonać dynamicznie, zwłaszcza gdy w przeważającej części oddajesz rzuty z prostych nóg.
Możesz także wykorzystać to ćwiczenie do rozciągnięcia przywodzicieli, w tym mięśnia smukłego. Należy po wyczerpaniu ruchu i osiągnięciu skrajnej pozycji zatrzymać się na kilkanaście sekund. Rozciąganie pojawi się po wewnętrznej stronie wyprostowanej nogi. Mięsień smukły to mięsień dwustawowy, który zaczyna się na kości łonowej, a kończy poniżej kolana po jego wewnętrznej stronie, w tzw. gęsiej stopie. Jego funkcja sprowadza się do przywodzenia uda, zginania kolana i rotacji wewnętrznej podudzia. Mięsień ten często w trakcie gry ulega przeciążeniu. Warto wrócić do tej pozycji rozciągającej po zakończonych zawodach.
Fot. 3 Przenoszenie ciężaru ciała na prawo i lewo do boku
Potrząsanie udami
Rozluźnianie ud tak, ale nie krążenia kolanami! Krążenie kolanami w pozycji rozkroku to ćwiczenie ciągle powszechne wśród sportowców. Zostało ono jednak wycofane z kanonu aktywności fizycznych, ponieważ predysponuje do uszkodzenia stawu i niestabilności. Z biomechaniki i budowy stawu wiemy, że staw kolanowy fizjologicznie nie ma ruchów obrotowych, więc naturalnie nie występuje taki ruch, jaki wykonujemy podczas krążenia kolanami. Ponadto wyłączamy z pracy stabilizatory czynne (mięśnie) i wpływamy negatywnie na stabilizatory bierne (więzadła). W konsekwencji zmniejszamy zborność stawów, czyli rozregulowujemy je.
RĘCE
Odpowiedzialne za siłę oraz efekt rzutu mięśnie rąk i obręczy barkowej przyjmują na siebie największe obciążenie. Część mięśni skupionych wokół stawów ramiennych swoim drugim końcem (przyczepem) sięga miejsc oddalonych od ramienia. Przykład to największy nasz mięsień − najszerszy grzbietu. Ma kształt trójkąta. W obrębie barku jego wierzchołek przyczepia się do guzka mniejszego głowy kości ramiennej, natomiast szeroka ścięgnista podstawa sięga od dolnych kręgów piersiowych, przez lędźwiowe, po kość krzyżową. Obrazowo − jest on odpowiedzialny za ruch wkładania ręki do tylnej kieszeni spodni. Obraca ramię do środka, prostuje, czyli wykonuje ruch do tyłu i przywodzi, jak również stabilizuje kręgosłup. W myśl zasady tensegracji i teorii taśm („Cross” 4/20225) napięcia i bóle mogą, po intensywnej grze, być odczuwane na całym przebiegu mięśnia i w odległej od barku okolicy – w odcinku lędźwiowym. Dlatego, od czasu do czasu, daj też wytchnienie swoim rękom.
Krążenia ramionami w tył
Wyprostuj sylwetkę i wykonaj kilka ruchów ramionami do tyłu, pozwól otworzyć się klatce piersiowej. Krążenia można robić jednocześnie obiema rękami lub naprzemiennie. Można również rozluźnić dłonie i wykonywać nimi krążenia w różne strony.
Rozciąganie rąk
Spleć dłonie przed sobą, odwróć je, prostując jednocześnie kończyny górne w łokciach. Wyobraź sobie, że się odpychasz. Teraz spleć dłonie z tyłu, wyprostuj łokcie i ciągnij rękami w górę.
Uniesioną w górę i zgietą w łokciu rękę przełóż za głowę, sięgając palcami okolicy łopatki. Drugą ręką chwyć za łokieć i rozciągaj przez ruch w tył. Wytrzymaj około 15-30 sekund lub tyle, ile możesz. Powtórz na drugą stronę (Fot. 1 B).
Powyższe ćwiczenia wplataj między etapami gry tak często, jak to możliwe. Ich czas dobieraj indywidualnie, zważając na czas kontrolowany przez sędziów. Przy wyborze kieruj się potrzebą ciała. Ono podpowie, a wręcz wymusi ruch, który przyniesie ci ulgę. Wybieraj te, które czujesz, że spowodują odprężenie i zmniejszą bóle przeciążeniowe. Zaufaj intuicji. Posłuchaj ciała.
Po zakończonej grze warto uzupełnić rozciąganie rąk o inne ćwiczenia. W kolejnym artykule zaproponujemy graczom kilka ćwiczeń przed startem i po zejściu z pola gry.
Anna Karaś − magister fizjoterapii, technik masażysta, terapeutka zajęciowa, nauczycielka masażu i wykładowczyni akademicka. Autorka i współautorka publikacji z zakresu masażu i terapii zajęciowej, aktywna uczestniczka i prelegentka wielu konferencji i sympozjów z zakresu masażu. Mieszka i pracuje w Szczecinie.
Prezentujemy kolejne możliwości zastosowania blokady. W uzupełnieniu do poniższej partii zobaczymy znaną już ofiarę pionka za blokadę. Partia jest istotna z uwagi na możliwość wystąpienia podobnej struktury pionkowej w kilku wariantach obrony sycylijskiej
13.c4? Lepsze było13.Hd2, 13.a4 lub 13.Hd3. Teraz czarne bez trudu blokują skrzydło hetmańskie, a inicjatywa na skrzydle królewskim należeć będzie do nich. 13...Sa6 14.Gd2 b6 15.Gc3 Sc5 16.Sc5 bc5 17.He1 Sd7 18.Gd1 a4 19.Gc2 f5 20.Wd1 Pasywna gra prędzej czy później doprowadzi do przegranej. Ostatnią szansą na zaostrzenie pozycji było 20.f4 e4 21.g4 Gf6 22.gf5 We8!. 20...g6 21.He2 Gf6 22.f3
22...e4! 23.Gf6 Hf6 24.fe4 f4 Ta ofiara nawet nie była konieczna, ale jest bardzo efektowna. W zamian za pionka czarne uzyskały mocarnego skoczka na e5, który blokuje wszelkie poczynania białych, a jest również bardzo ważną figurą w ataku.
Petrosjan, idąc na tę pozycję, był początkowo zadowolony. Nie widział, jak białe mogą wprawić w ruch centralne pionki. Jednak po głębszym wniknięciu w pozycję uznał, że h4-h5 z dalszym Gf3 może doprowadzić do krytycznej sytuacji. Zdawał sobie sprawę, że postawienie skoczka na d5 rozwiązuje wszystkie problemy czarnych, ale nie wiedział, jak to zrobić. Można się tam dostać skoczkiem z b6, c7 albo e7, ale na wszystkie te posunięcia białe miały wystarczająco sposobów na uzyskanie przewagi. Po dłuższych przemyśleniach Petrosjan znalazł rozwiązanie według niego proste i niebudzące żadnych wątpliwości.
25...We6! Za jakość czarne zatrzymują białe pionki, a skoczek na d5 jest bardzo silną figurą. 26.a4 Lepsze 26.h4 z dalszym h4-h5 i Wg3, ale Reshevsky, wytrącony z równowagi zmianą rytmu gry po ofierze jakości, nie zagrał najsilniej. 26...Se727.Ge6 fe6 28.Hf1 28.Hf2 Sd5 29.Wf3 b4 28...Sd5
25...Wa6 26.Gf3 Waf6 Nad białymi zawisła groźba Sd3 z dalszym e5-e4.Petrosjan podejmuje jedynie słuszną z praktycznego punktu widzenia decyzję − oddaje jakość za blokadę na białych polach. 27.We1! Sd3 28.Wfe2 Se1 29.He1 We8 30.c5 Wff8 31.Se4 0,5-0,5
W końcowej pozycji czarne mają niewielką przewagę, ale najnowsze programy nie pokazują, jak tę przewagę przetworzyć w coś bardziej realnego. W każdy razie Gligorić sam zaproponował remis.
M. Tal – T. Petrosian Ryga 1958
1.e4 e5 2.Sf3 Sc6 3.Gb5 a6 4.Ga4 Sf6 5.0–0 Ge7 6.We1 b5 7.Gb3 0–0 8.c3 d6 9.h3 Sa5 10.Gc2 c5 11.d4 Hc7 12.Sbd2 Gd7 13.Sf1 Sc4 14.Se3 Se3 15.Ge3 Ge6 16.Sd2 (∆ 17.f4) 16...Wfe8 17.f4 Wad8 18. fe5 de5 19.d5 Gd7 20.c4 Wb8 21.a4 b4 22.a5! Wf8 23.Ga4 Ga4 24.Wa4 Wbd8 Białe mają dużą przewagę. Można było bronić się pasywnie poprzez Sd7, f6 i Wf7, jednak Petrosjan uznał, że prędzej czy później taka strategia doprowadzi do przegranej. W takich zamkniętych pozycjach problemem jest mała aktywność wież. Dlatego też Petrosjan już teraz przygotował manewr wieżą na szóstą linię.
Ten odcinek mógłby nosić tytuł „One man show”. Skupimy się bowiem na jednym zawodniku, który w 2025 roku po raz pierwszy w życiu wspiął się na szczyt polskich warcabów. Mowa o Sebastianie Wieczorku, reprezentancie klubu LKS „Czarna Damka” Lututów. W wieku 21 lat wywalczył swój pierwszy w karierze mistrzowski tytuł.
Finałowy turniej rozegrano w Giżycku, co sprzyjało żywemu dopingowi (na miejscu nie zabrakło m.in. przedstawicieli klubu „Kormoran”), chociaż emocji dostarczyli wszyscy uczestnicy. Niech czytelnicy sami ocenią, czego tak naprawdę potrzeba, by zdobyć tytuł mistrza Polski: ponadprzeciętnych umiejętności, wytrzymałości na maraton 11 rund, a może czasem także odrobiny szczęścia? Warto dodać, że tempo gry na tym turnieju − podobnie jak na większości oficjalnych imprez międzynarodowych − wynosiło 90 minut na 45 posunięć (bez dodawanego czasu), a następnie 30 minut na dokończenie partii z dodatkiem 30 sekund za każdy ruch. Taki rytm sprawia, że w okolicach 40-45 posunięcia, gdy pojawia się presja czasu, zawodnicy często popełniają błędy przesądzające o wyniku. To zresztą zobaczymy w dalszej części niniejszych analiz.
Dominik Rubaj – Sebastian Wieczorek Finał IMP 2025 1. runda
38...2-8? 39.28-22? Czarne wpadły na nią, a białe przeoczyły piękną, choć na tym poziomie raczej znaną ideę poświęcenia: 39.25-20!! 24x15 40.39-34!. I nie ma obrony przed wygrywającymi kleszczami! 40...15-20 41.33-29 6-11 42.27-22 18x27 43.29x9 z wygraną. 39...6-11 40.33-28 11-17 41.22x11 16x7 42.39-33 7-11 43.28-22 11-16 44. 22-17?? Zupełnie zbędne oddanie piona. Zawiodły kalkulacje. Zapewne kluczowym był niedoczas przed 45. ruchem. (Nie przegrywał wariant: 44.36-31 16-21 45.27x16 18x36 46.16-11 12-17 47.11x22 26-31 48.37x26 36-41 49.26-21 8-12 [49...41-46 50.25-20 46x26 51.20x9=] 50.21-16 41-47 51.33-28 47x29 52.16-11 z remisową końcówką). 44...12x21 45.33-28 8-12 46.28-22 23-29 47.35-30 24x35 48.25-20 35-40 49. 20-15 40-45 50.15-10 19-23 51.10-4 12-17 52.22x11 16x7 53.27x16 45-50 54.16-11 7x16 i białe, nie mogąc wciąż grać damką, poddały się. Sebastian zaczął turniej od zwycięstwa, ale wygrana Dominika była na wyciągnięcie ręki. 0-2
Sebastian Wieczorek – Natalia Sadowska Finał IMP 2025 2. runda
Aż trudno sobie wyobrazić, na jak podstawowe i proste uderzenie królewskie wpadła Sebastianowi arcymistrzyni Natalia Sadowska, dwukrotna mistrzyni świata i trzykrotny mistrz Polski.
Niepozorny moment − a jednak zaryzykowałbym stwierdzenie, że serią nietrafionych decyzji już w tej wczesnej, debiutowej fazie białe przesądziły o losach partii. Ideą polskiego debiutu 31-27, na który zdecydował się Damian, jest często stopniowe okrążanie centrum przeciwnika. Żeby jednak ten plan zadziałał, trzeba wcześniej osłabić długie skrzydło czarnych i tam szukać punktów zaczepienia. Tymczasem białe rozbiły… ich krótkie skrzydło. W takiej konfiguracji kontynuowanie planu okrążania traci sens − teraz prawa flanka białych staje się zbyt krucha i w kolejnych posunięciach zaczyna po prostu pękać.
13.40-34? 13.30-25 20-24 14.33-28 8-12 15.38-33 12-17 16.42-38 17-21 z równą grą. 13...20-25! 14.30-24 19x30 15.35x24 7-12 16.24-20 Wobec groźby 23-29. 16...14-19! 17.20-15 19-24! Szybkie i zdecydowane przejęcie kontroli nad punktem 24 przy krańcowym pionie białych 15 − to daje czarnym władzę po tej stronie planszy. 18.34-29 18.33-28? 23-29! 19.34x23 18x29 To naprawdę rzadko spotykane, ale tak intensywny plan ataku działałby już w tak wczesnej fazie partii. 18...23x34 19.39x19 13x24 20.43-39 1-7 21.50-44 10-14
22.39-34? Białe chcą choć odrobinę przerzucić siły do obrony skrzydła, ale najwyraźniej nie zauważają, że wymuszenie przeciwnika osłabi tę obronę jeszcze bardziej. 22...24-30! 23.44-39 I skrzydło zostało gołe. Brak jakichkolwiek obrońców na polach 50, 49, 45, 44, 40 zwiastuje rychły przeryw czarnych do damki. (Oczywiście nie można było grać 23.34-29?? wobec 23...18-22! 24.27x18 12x34). 23...30-35 24.33-28 W kolejnych kilkunastu ruchach Sebastian imponuje spokojem. Nie spieszy się do damki, cierpliwie czeka, aż przeciwnik się zadusi. 24...8-13 25.38-33 13-19 26.42-38 19-24! 27.47-42 14-19 28.41-36 18-23 29.48-43 9-14 30.27-22 12-17 31.22x11 6x17 32.36-31 23-29 33.34x23 7-12 Efektowne poświęcenie, z wyczekaniem Sebastiana, ale ruch do damki też wygrywał: 33...35-40 34.39-34 40x18 35.43-39 18-23 36.31-26 7-12-/+. 34.23-18 12x23 35.28-22 17x28 36.33x22 25-30 37.22-17 35-40 38.32-27 40-45 39.31-26 30-35 40.46-41 35-40 41.27-22 24-30 42.41-36 23-28 43.22x33 45-50 44.37-31 30-34 45.39x30 50x6 Białe, już od nietrafionego debiutu, nie mogły nic w tej partii zrobić. 0-2
Amadeusz Zyber-Moszak – Sebastian Wieczorek Finał IMP 2025 5. runda
Kluczowy dla wyłonienia mistrza wydawał sie rozegrany w 6. rundzie pojedynek dwóch pretendentów: Wieczorka i Kuczewskiego. Ten drugi regularnie zwykł ogrywać swojego byłego podopiecznego. Jednak tym razem był bardzo bliski porażki.
47.32-28? Ten wariant poprowadził partię w kierunku remisu. Nie dawało szans Filipowi: 47.44-40! 11-17 48.40-35 17-22 (48...14-20 49.33-28! 17-21 50.35-30 i koniec!) 49.24-19! 13x24 50.29x9 18x40 51.27x7 40-45 52.9-4 z całkowicie wygraną końcówką. 47...11-17 48.27-22 18x36 49.24-20 15x24 50.29x7 16-21 51.23-19 17-22 52.28x17 21x1 53.19-14 26-31 54.37x26 36-41 55.14-10 41-47 56.34-29 25-30 57.44-39 30-35 58.39-34 47-42 59.10-5 1-1
Sylwester Flisikowski – Sebastian Wieczorek Finał IMP 2025 7. runda
Sylwestrowi Flisikowskiemu, obecnemu prezesowi Polskiego Związku Warcabowego, Sebastian najpierw zabrał piona forsingiem, a partię zakończył kombinacyjnie.
Bardzo długo, bo ponad 50 ruchów, w remisowej pozycji trzymał się weteran polskich warcabów, mistrz Polski z lat 80. Piotr Paluch, ale ostatecznie zawiodły go obliczenia.
53...17-22? Przykro przegrywać w taki sposób po tak długiej walce. Do remisu prowadziło lekkie zmodyfikowanie gry i zmuszenie przeciwnika do wymiany innego piona: 53...9-13 54.37-32 27x38 55.33x42 17-22 56.42-37 22-27 57.23-19 26-31 58.37x26 27-32 59.19x8 3x12=. 54.33-28! 22x33 55.29x38 3-8 56.23-18 9-14 57.37-32 14-20 58.24x15 25-30 59.32x21 26x17 60.15-10 30-35 61.10-5 2-0
Karol Dudkiewicz – Sebastian Wieczorek Finał IMP 2025 10. runda