Nr 10 (219) - Październik 2023 - Stowarzyszenie CROSS
Baner

Nr 10 (219) - Październik 2023

Miesięcznik informacyjno-szkoleniowy Stowarzyszenia Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki Niewidomych i Słabowidzących "Cross"

Adres redakcji:

00-216 Warszawa
ul. Konwiktorska 9,
tel.: 22 412 18 80
e-mail: redakcja@cross.org.pl

Redaguje zespół w składzie:

  • Anna Baranowska - Redaktor naczelna
  • Wojciech Puchacz - Zastępca redaktor naczelnej
  • Małgorzata Soloch - Korekta

Opracowanie graficzne:

Studio Graficzne Novelart

Skład, druk, oprawa i kolportaż:

EPEdruk Spółka z o.o.
ul. Konwiktorska 9, 00-216 Warszawa

Skład wersji internetowej

Novelart

Nakład:

900 egzemplarzy

Redakcja nie zwraca tekstów niezamówionych

Miesięcznik dofinansowują Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych oraz Ministerstwo Sportu i Turystyki

ISSN 1427-728X

ROK XXI

Nr 10 (219)

Październik 2023 r.

Okładka miesięcznikia nr. 10.2023
Katarzyna Orzechowska (medal brązowy) i Barbara Moskal (medal srebrny) triumfatorkami parastrzeleckich mistrzostw świata niepełnosprawnych Lima 2023

Spis treści

plakat projektu Wspólny start  2023

Wczoraj, dziś i jutro „Crossu”
oczami Rady Krajowej

Kończy się czteroletnia kadencja Rady Krajowej Stowarzyszenia „Cross”. To doskonały moment, aby zadać jej członkom, niezależnie od funkcji, jakie pełnią, kilka krótkich, ale istotnych pytań: o to, co udało się osiągnąć w obszarze ich zadań, o ocenę swojej pracy w tym trudnym obiektywnie czasie oraz o pomysły na rozwój i funkcjonowanie Stowarzyszenia w kolejnych latach. Każdy mógł dać wyraz swojej osobistej ocenie obecnej sytuacji. Na pewno warto zapoznać się z odpowiedziami w przededniu kolejnego Sejmiku.

Z uwagi na ograniczoną objętość drukowanej wersji miesięcznika oraz to, że chcieliśmy udostępnić nasze łamy wszystkim członkom Rady Krajowej, poprosiliśmy o zwięzłe wypowiedzi – i najczęściej takie też one są – nie ingerowaliśmy jednak w ich objętość, jeśli dotyczyły istotnych dla naszego Stowarzyszenia spraw.

Prezydium Rady Krajowej Stowarzyszenia „Cross”

MIROSŁAW MIRYNOWSKI – prezes, koordynator ds. showdowna, brydża sportowego i tenisa stołowego dźwiękowego

To była trudna kadencja, zważywszy zwłaszcza na splot zdarzeń i okoliczności, z którymi musiałem już na starcie się zmierzyć. Na początku kadencji przegrane sprawy sądowe z Piotrem Dukaczewskim i firmą Morena, które w sądzie ciągnęły się przez przeszło cztery lata. Trzeba było zwrócić ponad 111 tys. zł, ale daliśmy radę. Później Polskę ogarnęła pandemia, co spowodowało duże zawirowania w kalendarzu imprez – ale i to przetrwaliśmy. Ogromnym ciosem dla mnie, jak i naszego środowiska była śmierć kilku znakomitych sportowców mocno z nami związanych, jak i działaczy z grona założycieli naszego Stowarzyszenia. Wiele zdarzyło się historii, z którymi musiałem sobie poradzić, ale dzięki wsparciu żony, Izabeli, Prezydium i Rady Krajowej oraz biura „Crossu”, a w szczególności dzięki znakomitej współpracy z dyrektorem Przemysławem Warszewskim udało się wiele zdziałać, więc oceniam swoją pracę pozytywnie. Stowarzyszenie jest obecnie – co jest efektem dyscypliny finansowej, jaką wprowadziłem – w bardzo dobrej kondycji.  Sytuacja finansowa jest bardzo dobra, wszystkie płatności są regulowane na bieżąco. Była to również rekordowa kadencja pod względem otrzymanych dofinansowań.

Zawsze można zrobić coś lepiej, ale uważam, że mimo przeciwności udało się osiągnąć sukces.

Jestem zdania, że Stowarzyszenie podąża właściwą drogą. Uruchomiliśmy media społecznościowe, strona internetowa jest aktualizowana na bieżąco i każdy ma dostęp do informacji. Trzeba kontynuować ten rozwój, pozyskiwać środki finansowe na kolejne przedsięwzięcia, wprowadzać nowe technologie. Ważne, by w kolejnych latach starać się zachęcić młode osoby do angażowania się w działania „Crossu”. Warto też promować naszą działalność poza środowiskiem osób z dysfunkcją wzroku.

Przez ostatnie cztery lata pracy w Prezydium byłem odpowiedzialny za rozwijanie takich dyscyplin, jak brydż sportowy, showdown i tenis stołowy dźwiękowy.

Jeśli chodzi o brydża, muszę z dumą stwierdzić, że weszliśmy na zdecydowanie wyższy poziom organizacyjny. Dzięki współpracy z naszym trenerem klubowym Jerzym Czeszewskim i nowymi sędziami wprowadziliśmy „pierniczki” [urządzenia wspomagające rejestrację przebiegu gry – przyp. red.] oraz powielarki do rozdań, co znacznie usprawniło i przyspieszyło przebieg turniejów, a jednocześnie praktycznie zlikwidowało możliwość popełnienia błędów przy układaniu kart. Wyniki są wyświetlane z projektora na dużym ekranie, dzięki czemu zawodnicy mogą na bieżąco śledzić przebieg turnieju i klasyfikację.

Na polu showdowna chcę podkreślić bardzo dobrą współpracę z trenerem kadry Szymonem Borkowskim oraz wszystkimi koordynatorami imprez. Ta dyscyplina w Polsce dynamicznie się rozwija, przybywa nowych graczy i klubów, które otwierają sekcje show-
-downa. Warto powiedzieć, że w ostatniej kadencji znacznie wzrosła liczba sędziów, mamy również arbitrów międzynarodowych. Kadra naszych showdownistów z każdej imprezy międzynarodowej wraca z medalami.

Tenis stołowy dźwiękowy promuję podczas obozów sportowych, które organizujemy. Duże wsparcie mam od Macieja Cekiery, który jest mocno zaangażowany w tę dyscyplinę. Mam nadzieję, że w kolejnej kadencji sport ten zyska jeszcze na popularności.

Duże nadzieje wiążę również z wioślarstwem halowym. Liczę, że w kolejnej kadencji uda się zapoczątkować zawody na ergometrach, bo szkolenia z zakresu wioślarstwa cieszą się bardzo dużym zainteresowaniem.

Największym sukcesem jest, moim zdaniem, sytuacja finansowa, w jakiej pozostawiam obecnie Stowarzyszenie. Podejmę rękawicę i będę ubiegać się o kolejną kadencję, jeśli jednak delegaci zdecydują inaczej, odejdę z podniesionym czołem i przekażę pałeczkę następcy.

Odnosząc się do zarzutu, że organizacja imprez jest przyznawana arbitralnie, muszę zdecydowanie temu zaprzeczyć. W ostatniej kadencji w sposób widoczny zwiększyła się liczba koordynatorów, imprezy organizują również osoby spoza Prezydium i Rady Krajowej. Co istotne, zawody i szkolenia odbywają się teraz w miejscach o wyższym standardzie niż w latach ubiegłych. Musimy dbać o wizerunek „Crossu”, a naszym członkom zapewniać maksymalny komfort i bezpieczeństwo.

KRZYSZTOF BADOWSKI – wiceprezes, koordynator ds. biegów

Mijająca kadencja 2019-2023 była kadencją szczególną, inną niż wcześniejsze. Przede wszystkim była zdominowana przez pandemię COVID-19, która wybuchła pod koniec lutego 2020 roku. Siłą rzeczy zaczęliśmy zwracać większą uwagę na sport i ochronę zdrowia. Ta niespodziewana sytuacja w pewien sposób zmieniła naszą perspektywę i podejście do działalności na rzecz środowiska sportowego. Idealnie w tę nową rzeczywistość wpisywał się śmiały pomysł, który wcieliłem w życie – system szkolenia młodego pokolenia niewidomych maratończyków. Pracowaliśmy spokojnie i rozważnie, po kolei realizując wyznaczone cele szkoleniowe. Osoby niewidome i słabowidzące od dawna są kojarzone z biegami długodystansowymi, są w nich widoczne. Przez swoją aktywność sportową odgrywają bardzo ważną, korzystną wizerunkowo rolę dla całego środowiska.

Jako członek Prezydium i wiceprezes Stowarzyszenia uważam, że bez wychowania fizycznego nie może być mowy o kształtowaniu silnych i stabilnych charakterów, a tacy są niewidomi maratończycy. Poświęciłem wiele uwagi sprawie realizowania programu szkoleniowego dla osób niewidomych, którego pierwszym efektem było zdobycie w tym roku przez naszego zawodnika minimum kwalifikacyjnego na mistrzostwa świata, gdzie wystartuje na dystansie 1500 m.

Stowarzyszenie, które wzrasta dzięki rozwojowi i ulepszeniom, nie zginie. Ale kiedy organizacja przestaje być twórcza, kiedy uważa, że osiągnęła doskonałość i teraz może tylko odcinać kupony – już po niej. Przyjmując, że drogę działania Stowarzyszenia „Cross” opisuje tylko pierwsze z powyższych zdań, możemy spokojnie patrzeć w przyszłość. Być może myślenie o podnoszeniu wyników sportowych na równi z rozwijaniem rehabilitacji poprzez sport, dbaniem o jakość naszych działań i funkcjonowanie samych klubów u nas zrzeszonych przyniesie sukces, o którym będziemy mówić przez następne pokolenia.

JOANNA STALIŚ – wiceprezeska, koordynatorka ds. kręglarstwa i bowlingu

Bowling i kręgle klasyczne są mi bardzo bliskie, dawno temu sama byłam zawodniczką tych dyscyplin. Moim najważniejszym osiągnięciem w tej kadencji jest podtrzymanie współpracy Stowarzyszenia „Cross” z Polskim Związkiem Kręglarskim przy organizacji zawodów. Na pewno jest to z dużą korzyścią dla zawodników oraz klubów. Dyscypliny te są chyba najliczebniejsze w Stowarzyszeniu, w turniejach uczestniczy przeważnie około stu osób. Zawodnicy odnoszą sukcesy również na arenie międzynarodowej. Mimo że sport wyczynowy jest obecnie przy Polskim Związku Kręglarskim, to śmiem twierdzić, że wszystkie zasługi są po stronie naszej organizacji, „Crossu”.

Uważam, że wszystkie założenia zostały wykonane, a osobiście jestem bardzo zadowolona z ostatnich czterech lat pracy. Nieraz napotykaliśmy z innymi koordynatorami problemy przy organizacji zawodów, ale zawsze potrafiliśmy je rozwiązać. Najważniejsze jest dogadywanie się z ludźmi. Jeżeli jest dobra atmosfera, przyjazne nastawienie, to wszystko się uda. Praca nie jest łatwa, kto organizował choćby raz zawody, ten wie, ale zadowolenie ludzi wynagradza wszystko. Niech moją pracę oceniają uczestnicy turniejów.

Stowarzyszenie to zawodnicy różnych dyscyplin sportowych. Jeżeli oni będą, to Stowarzyszenie będzie rosło w siłę. Mam nadzieję, że nadal będzie przybywać młodych ludzi, którzy poprzez uczestnictwo w zawodach zaszczepią w sobie zapał, chęć rywalizacji sportowej i przyjmą wskazówki od starszych zawodników.

JÓZEF PLICHTA – sekretarz generalny, koordynator ds. narciarstwa biegowego i nordic walkingu

W ostatnich latach nastąpił dynamiczny rozwój narciarstwa biegowego. Systematycznie zwiększa się liczba zawodników startujących w zawodach i podnosi się poziom sportowy. W tegorocznych mistrzostwach Polski brało udział 51 zawodników, a ponad połowa z nich startowała w kategoriach młodzików i juniorów dziewcząt i chłopców. Obecnie w pięcioosobowej kadrze narciarzy biegowych znajduje się czterech utalentowanych juniorów. Na popularności zyskuje również nordic walking. Zwiększyła się liczba wyścigów oraz startujących zawodników. Zdecydowanie podniósł się poziom sportowy. Widać to w wynikach naszych reprezentantów na imprezach światowych, np. w Pucharach Świata i mistrzostwach świata, gdzie wśród osób z niepełnosprawnościami są najlepsi.

Efekty swojej pracy w mijającej kadencji oceniam bardzo dobrze. Zrealizowałem wiele zawodów sportowych i szkoleń. Największym sukcesem był udział narciarzy biegowych Anety Górskiej i Pawła Nowickiego w paralimpiadzie w Pekinie.

Ważne, by w przyszłości kontynuować dotychczasowe działania, zadbać o pozyskanie młodych zawodników poprzez popularyzację różnych dyscyplin sportu, które są obszarem zainteresowania Stowarzyszenia „Cross”. Powinno temu towarzyszyć promowanie wizerunku naszej organizacji i jej osiągnięć.

ADAM DZITKOWSKI – obsługa prawna Stowarzyszenia, koordynator ds. sportów wodnych, szkoleń z nowoczesnych technologii, opiekun miesięcznika „Cross” z ramienia Prezydium

W związku z dość szerokim zakresem moich obowiązków przygotowywałem rozliczne regulaminy oraz umowy, których stroną jest Stowarzyszenie, uczestniczyłem w podpisywaniu umów o finansowanie projektów realizowanych przez „Cross” w ramach konkursów MSiT oraz PFRON i zawsze starałem się, by jak najlepiej zabezpieczyć interesy prawne naszej organizacji. Świadczyłem również pomoc prawną klubom zrzeszonym w „Crossie”, jeśli wyrażały taką potrzebę. Wiele radości i satysfakcji daje mi współpraca z redakcją miesięcznika „Cross”. Staram się przekazywać oczekiwania całego Prezydium co do kształtu czasopisma, by było odzwierciedleniem działalności całej naszej organizacji.

Myślę więc, że w miarę swoich możliwości wniosłem pozytywny wkład w rozwój Stowarzyszenia. Jeśli tak jest – bardzo się cieszę. Mogę tylko dodać, że dokładałem wszelkich starań, żeby moje doświadczenie, wykształcenie (z zawodu jestem radcą prawnym) i wieloletnia działalność społeczna były wsparciem przy programowaniu, realizacji oraz rozliczaniu imprez i szkoleń. Starałem się uczestniczyć we wszystkich posiedzeniach (z wiadomych przyczyn często zdalnie), przygotowywać rozstrzygnięcia i stanowiska do decyzji całego Prezydium, zwłaszcza z obszaru prawnego.

Z uwagi na fakt, że jestem także prezesem ZKF „Olimp”, bardzo zależy mi na synergii w rozwoju obu naszych organizacji, które ze względu na swój charakter prawny mają trochę inne możliwości. ZKF „Olimp” jest związkiem sportowym i jako taki skupia się w przeważającej mierze na sporcie wyczynowym, podczas gdy Stowarzyszenie „Cross” kładzie również nacisk na upowszechnianie sportu, na turystykę i szkolenia. Docelowo można pomyśleć nad tym, by sporty rozwijane w „Crossie”, a mające swoje polskie związki sportowe utworzone w rozumieniu ustawy o sporcie, ewolucyjnie przenieść pod skrzydła ZKF „Olimp”, który z kolei ze względu na swój charakter prawny może się w tych związkach sportowych zrzeszać, tak jak jest
np. zrzeszony w Polskim Związku Strzelectwa Sportowego. Przy takim założeniu aktywność Stowarzyszenia „Cross” skupi się na obszarze rekreacji, turystyki i szkoleń właśnie z uwagi na uwarunkowania prawne. Może to być na pewnym etapie konieczne, gdyż polityka państwa zmierza do tego, by sport osób z niepełnosprawnościami rozwijał się w poszczególnych związkach sportowych, przy sporcie osób pełnosprawnych. Wcześniejsze zgrupowanie tych dyscyplin w ZKF „Olimp” z jednej strony pomoże nam zachować odrębność w szkoleniu i współzawodnictwie sportowców niewidomych i słabowidzących, zapobiegnie ich rozproszeniu, a z drugiej strony pozwoli dostosować się do stawianych przez państwo wymagań. Ewentualne zmiany muszą się odbywać w oparciu o konsensus i oczywiście ewolucyjnie, przy założeniu utworzenia na bazie ZKF „Olimp”, w realnej perspektywie czasowej, multidyscyplinarnego związku sportowego osób niewidomych i słabowidzących.

ANDRZEJ GASIUL – koordynator ds. sportu warcabowego

Jak powiedział Jacek Walkiewicz: „Nic w życiu się nie udaje. Za wszystkim stoją ludzie i miesiące, a nawet lata ich ciężkiej pracy”. Dzięki bardzo dobrej współpracy z Polskim Związkiem Warcabowym od 2021 r. Stowarzyszenie „Cross” ma wyłączność na organizowanie turniejów warcabowych rangi mistrzostw Polski osób słabowidzących i niewidomych, a nie, jak do 2021 r., mistrzostw Polski Stowarzyszenia „Cross”.

Dzięki dobrej współpracy ze strukturami światowymi sportu warcabowego po raz pierwszy w historii przedstawiciel osób niepełnosprawnych zasiada w zarządzie FMJD. Jest nim Wacław Morgiewicz, który koordynuje sport osób niepełnosprawnych w federacji. Również po raz pierwszy, przy współpracy z Polskim Związkiem Warcabowym, Stowarzyszenie „Cross” było współorganizatorem mistrzostw świata osób niepełnosprawnych w warcabach stupolowych, które odbyły się w sierpniu 2023 r. w Sękocinie Starym.

Kadra warcabowa Stowarzyszenia „Cross” brała udział w licznych zgrupowaniach i otwartych zawodach warcabowych. Wystąpiliśmy w wielu imprezach PZWarc, m.in. w drużynowych mistrzostwach Polski, półfinałach mistrzostw Polski czy turniejach cyklu Pucharu Świata Polish Open. Graliśmy też za granicą w międzynarodowych turniejach warcabowych w Bergamo (Włochy) i Paryżu (Francja).

Bardzo trudno jest oceniać swoją pracę, ale uważam, że zrobiłem dużo dla środowiska warcabowego osób słabowidzących i niewidomych. Tym bardziej że w dużej części był to trudny czas pandemii COVID-19. Mimo to kalendarz imprez został w pełni zrealizowany, co więcej, pojawiły się w nim zupełnie nowe, cieszące się dużym zainteresowaniem turnieje. Nawiązałem bliską współpracę ze strukturami krajowymi (PZWarc) i międzynarodowymi (FMJD). Powiedziałbym, że warcaby w „Crossie”, snując analogie do żeglarskiego klimatu Giżycka, z którego pochodzę i w którym mieszkam, wypłynęły na szerokie wody.

Turnieje warcabowe są w „Crossie” niesłychanie popularne i listy miejsc zapełniają się krótko po ogłoszeniu naboru. W środowisku wciąż jednak brakuje narybku – młodych zawodników. To kluczowa dla mnie sprawa w działalności na kolejne lata. Dlatego chcę odwiedzić ośrodki szkolno-
-wychowawcze w całym kraju, by pokazać korzyści z uprawiania pięknej dyscypliny sportu umysłowego, jaką są warcaby. W bieżącej kadencji zostały już przygotowane niezbędne materiały promocyjne i dydaktyczne. Polski Związek Warcabowy od 2021 r. realizuje i promuje projekt „Warcaby w szkole”. Związek wesprze mnie całą swoją wiedzą, doświadczeniem i wizerunkiem we wprowadzaniu warcabów do placówek, na których mi zależy.

JERZY HANUS – koordynator ds. sportu szachowego

Czuwanie nad sportem szachowym nie było zadaniem łatwym, bowiem w dużej mierze nadzór nad tą dyscypliną przejął Polski Związek Szachowy. Dlatego całą swoją energię skierowałem na ratowanie szachów w Stowarzyszeniu, co wiązało się z dyplomatycznymi zabiegami w relacjach z PZSzach. Razem z prezesem Mirosławem Mirynowskim dopracowaliśmy warunki współpracy, co pozwoliło utrzymać działalność szachową na odpowiednim poziomie. Dzięki temu sukcesy szachistów na arenie międzynarodowej nie są kojarzone tylko z PZSzach, lecz także ze Stowarzyszeniem „Cross”.

Moją pracę w mijającej kadencji oceniać powinni członkowie naszego Stowarzyszenia. Mogę tylko powiedzieć, że na organizowanych przeze mnie obozach i imprezach sportowych słyszałem pozytywne oceny, a potwierdzeniem tego były rzesze chętnych do wzięcia w nich udziału. Dlatego wydaje mi się, że spełniłem oczekiwania.

Moim zdaniem droga, którą kroczymy obecnie, jest trafnym wyborem i sprzyja osiąganiu dalszych sukcesów przez organizację. Największą bolączką w naszej działalności jest brak możliwości całkowitego decydowania w dyscyplinach sportu, które zabrały nam związki sportowe. Dlatego wydaje mi się, że powinniśmy walczyć o odzyskanie tych dyscyplin i możliwości decydowania.

Pozostali członkowie Rady Krajowej
Stowarzyszenia „Cross”

KAZIMIERZ CURYŁO

W mijającej kadencji czynnie brałem udział w posiedzeniach Rady Krajowej Stowarzyszenia „Cross”, zgłaszałem wnioski i włączałem się w dyskusję. Zadania, które powierzały mi Prezydium i Rada Krajowa, według mojej oceny, wykonywałem dobrze, jednak to opinia członków „Crossu” będzie najbardziej miarodajna.

Według mnie bardzo dobre dla przyszłości Stowarzyszenia byłoby wyznaczenie osoby do wyszukiwania dzieci i młodzieży z niepełnosprawnością wzroku i zachęcania ich do uczestnictwa w zajęciach rekreacyjno-sportowych organizowanych w strukturach „Crossu”. Byłoby właściwe, żeby Rada Krajowa miała wgląd w złożone oferty imprez i aby wprowadzić zasadę konsultacji opiekunów dyscyplin z ramienia Prezydium z koordynatorami planowanych zawodów w sprawie terminów. Uważam także, że organizacja imprez powinna być przyznawana przez Prezydium i Radę Krajową po uprzednim zaopiniowaniu przez komisje sportowe. Niewątpliwie należy także zwiększyć promocję działalności Stowarzyszenia.

IRENA CURYŁO

Wszystkie zadania, których byłam współorganizatorką, wykonywałam zgodnie z wymogami i z dużym zaangażowaniem. Brałam udział w posiedzeniach Rady Krajowej Stowarzyszenia „Cross”. Chciałabym, aby organizowało ono więcej zajęć rekreacyjno-sportowych dla dzieci i młodzieży niepełnosprawnych. Widzę także potrzebę zintensyfikowania współpracy Prezydium z Radą Krajową oraz potrzebę konsultowania się opiekunów sekcji sportowych w Prezydium z koordynatorami imprez w zakresie wspólnego ustalenia ich terminów. Ważne jest dla nas również zwiększenie promocji działalności Stowarzyszenia i dyscyplin uprawianych przez osoby niepełnosprawne z dysfunkcją wzroku.

SŁAWOMIR GRUSZKOWSKI

Pracę w Radzie Krajowej Stowarzyszenia „Cross” w mijającej kadencji oceniam pozytywnie. Było to dla mnie coś nowego, musiałem odnaleźć się w nowej dla mnie funkcji członka Rady, bo w poprzednich kadencjach byłem członkiem Komisji Rewizyjnej. Brałem udział w każdym posiedzeniu, przez co pogłębiałem swoją wiedzę o pracy Stowarzyszenia. Myślę, że jego działania idą w dobrym kierunku.

ZDZISŁAW MĄDRY

Porównując pracę Rady Krajowej w bieżącej, ósmej kadencji z piątą, szóstą albo siódmą, stwierdzam, że pracowaliśmy w najtrudniejszych warunkach zewnętrznych (głównie za przyczyną pandemii COVID-19 i wynikających z niej ograniczeń). Przyspieszyło to rozwój dyscyplin, które można trenować w siedzibach klubów, takich m.in. jak showdown czy ergometry.

 Działania Stowarzyszenia, poza zwiększaniem dostępu do sportu i rekreacji osobom z dysfunkcją wzroku, powinny iść głównie w kierunku edukacji w zakresie korzystania z nowoczesnych technik telekomunikacyjnych i informatycznych.

 Na zakończenie proponuję rozważyć nadanie formalnego statusu szybko rozwijającej się w „Crossie” nowej dyscyplinie – „turystyce imprezowej” (gorzki żart!) oraz wyłonienie „superkadry” – zawodników zaliczających po kolei, jak leci, większość zawodów i obozów sportowych w Polsce. 

SEBASTIAN MICHAILIDIS

Swoją pracę, mimo ograniczeń spowodowanych pandemią, oceniam pozytywnie. Przygotowałem nowy wzór IPD [indywidualny plan działania dla beneficjenta – przyp. red.] do projektu „Krok naprzód”, brałem aktywny udział w posiedzeniach Rady Krajowej, niejednokrotnie zabierałem głos i dzieliłem się pomysłami. Nieustannie pracowałem na rzecz rozwoju w Polsce bliskiej mi dyscypliny, jaką jest showdown. Jestem m.in. pomysłodawcą deblowych mistrzostw Polski w w tej dyscyplinie sportu.

Aby być spokojnym o los Stowarzyszenia, należy przede wszystkim zadbać o kontynuację dotychczas realizowanych projektów. Ponadto uważam, że warto się zastanowić nad aplikowaniem do międzynarodowych federacji o prawo organizacji dużych imprez międzypaństwowych, co powinno sprawić, że Stowarzyszenie będzie umacniać swoją pozycję i stanie się bardziej rozpoznawalne. Powinniśmy też, choć to nie jest łatwe, zabiegać o sponsorów i partnerów, dzięki którym udział naszych zawodników w najważniejszych turniejach krajowych i międzynarodowych nie będzie uzależniony wyłącznie od dotacji PFRON i MSiT.

ŁUKASZ SKĄPSKI

Specjalista od trudnych i niewygodnych pytań – tak można najkrócej zdefiniować moją aktywność w mijającej kadencji Rady Krajowej. Jestem relatywnie młodym człowiekiem, mam 40 lat, a od kilkunastu lat działam aktywnie w środowisku OPP. Pozwoliło mi to zdobywać doświadczenie w nieco odmiennych realiach, niż robiła to większość moich koleżanek i kolegów z Rady, przez co mam często odmienny punkt widzenia na wiele spraw. Lubię mówić to, co myślę. Niekiedy kwestionowałem opracowane przez lata schematy postępowania i przedstawiałem nowe, często nieoczywiste rozwiązania, każące się zatrzymać i przemyśleć wiele spraw.

Żyjemy w dobie ciągłego postępu oraz niemal nieograniczonego dostępu do informacji. Dzięki m.in. takim projektom jak „Smartfon bez tajemnic” dostęp osób niewidomych do nowoczesnych technologii oraz informacji wzrósł do poziomu niespotykanego jeszcze dziesięć lat temu. Myślę, a właściwie jestem przekonany, że obowiązkiem włodarzy Stowarzyszenia jest wprowadzać je do tego świata. Wyobrażam sobie sytuację, w której np. na stronie „Crossu” będzie można znaleźć interaktywne harmonogramy, w których w czasie rzeczywistym nanoszone są korekty terminów poszczególnych imprez itp. Doskonałym rozwiązaniem usprawniającym pracę biura Stowarzyszenia oraz samych koordynatorów mogłyby być elektroniczne formularze zgłoszeniowe. Dzięki temu udogodnieniu osoby odpowiedzialne np. za rozliczanie projektów miałyby dostęp do wszelkich niezbędnych do tego celu danych. Zakres możliwości, które niosą ze sobą nowoczesne technologie, jest niemal nieograniczony. Sądzę, że to nasza przyszłość i musimy zrobić wszystko, aby „Cross” wyznaczał nowe standardy w tej dziedzinie.

JÓZEFA SPYCHAŁA

Swoją pracę w mijającej kadencji oceniam pozytywnie, moje zaangażowanie w działalność dla dobra Stowarzyszenia od lat się nie zmieniło. Co do organizacji imprez szachowych – niech wypowiedzą się ich uczestnicy.

Muszę nadmienić, że w poprzedniej kadencji włożyłam wiele serca, aby „Cross” nie został usunięty z Międzynarodowego Stowarzyszenia Szachistów Niewidomych (IBCA), a teraz w kongresie IBCA na Rodos reprezentantem Stowarzyszenia jest osoba, która próbowała pozbawić „Cross” członkostwa w wyżej wymienionej organizacji.

Jako że sport szachowy jest mi najbliższy, za istotne uważam: pozyskanie środków na szkolenia dzieci i młodzieży w szachach, upowszechnienie zajęć szachowych w szkołach dla niewidomych oraz organizowanie szkoleń szachowych dla dzieci i młodzieży w okresie ferii letnich.

GRAŻYNA WOŹNIAK

Uważam, że moja aktywność podczas posiedzeń Rady Krajowej w mijającej kadencji nie musiała być zbyt intensywna, gdyż propozycje przedstawiane przez dyrektora Przemysława Warszewskiego akceptowałam, bo zawsze były zbieżne z moim zdaniem.

Bardzo często uczestniczę w zawodach bowlingowych i kręglarskich. Uważam. że w kolejnych latach na dotychczasowym poziomie należy utrzymać współpracę Stowarzyszenia „Cross” z Sekcją Niepełnosprawnych, Niewidomych i Słabowidzących PZKręgl. W kolejnych latach Stowarzyszenie powinno bardziej doceniać sukcesy naszych zawodników w dyscyplinach nieolimpijskich, takich np. jak bowling czy kręgle klasyczne.

Cenne trofea z kraju Inków

W dniach 19-29.09.2023 r. w stolicy dalekiego Peru, Limie, odbyły się parastrzeleckie mistrzostwa świata. Na stanowiskach strzeleckich zgromadziły niebagatelną liczbę 258 zawodników. Nie mogło wśród nich zabraknąć reprezentantów Polski. Każdy z ośmiorga naszych zawodników powrócił do kraju z medalem na szyi!

Po kilkugodzinnej jeździe na lotnisko i pomyślnej odprawie bagażu wylecieliśmy z warszawskiego Okęcia do Paryża, skąd po krótkim międzylądowaniu znów wzbiliśmy się w niebo, by podążyć śladami konkwistadorów – „ku nieznanemu”! Po ponad dwunastu godzinach lotu dotarliśmy niemal bez problemu do hotelu, gdzie po łącznie około trzydziestu dwóch godzinach podróżowania mogliśmy wreszcie… pójść spać, co – mimo siedmiogodzinnej różnicy czasowej względem czasu polskiego – nie sprawiło żadnej trudności.

Pierwsze dni zawodów upłynęły pod znakiem aklimatyzacji (pogoda okazała się zbliżona do standardowej we wrześniu w Polsce, choć w związku z ciepłą aurą panującą wtedy w naszym kraju powiedziałbym, że na miejscu raczej zmarzliśmy), a także kontroli sprzętu i wyposażenia. Konferencja techniczna (odprawa dla trenerów i szefów ekip, podczas której podejmuje się ostateczne decyzje w kwestii tematów spornych oraz rozpatruje propozycje z sali) przebiegła rutynowo, za to już ceremonia otwarcia pozwoliła nam nieco poczuć południowoamerykańskie klimaty. Po przywitaniu odbył się występ tancerzy i muzyków grających lokalne utwory, po czym nastąpił przemarsz pocztów flagowych wszystkich 54 rywalizujących krajów.


Osoby na strzelnicyKatarzyna Orzechowska w trakcie strzelań kwalifikacyjnych w postawie leżąc

W składzie naszej narodowej reprezentacji znaleźli się zawodnicy zrzeszeni w PZSN „Start”: Emilia Babska („Legia” Warszawa), Maciej Burzyński („Start” Białystok), Marek Dobrowolski („Legia” Warszawa), Kacper Pierzyński („Start” Szczecin), Szymon Sowiński („Start” Zielona Góra), Emilia Trześniowska („Start” Szczecin), a także w ZKF „Olimp”: Barbara Moskal z asystentką Katarzyną Moskal („Podkarpacie” Przemyśl) i Katarzyna Orzechowska z asystentem Dariuszem Mendrzejewskim („Warmia i Mazury” Olsztyn). Zawodnikom towarzyszyli trenerzy: Marek Marucha (PZSN „Start”) i Adam Dobosz (ZKF „Olimp”).

Rywalizacja o pierwsze tytuły mistrzowskie rozpoczęła się już następnego dnia konkurencjami:

R1 – 10 m karabin pneumatyczny stojąc SH1 mężczyzn: 16. Marek Dobrowolski

R2 – 10 m karabin pneumatyczny stojąc SH1 kobiet: 10. Emilia Babska

P3 – 25 m pistolet SH1 w klasyfikacji mieszanej: 4. miejsce w klasyfikacji zespołowej (9. Szymon Sowiński; 27. Maciej Burzyński; 29. Kacper Pierzyński)

VIP – 10 m karabin pneumatyczny leżąc osób z dysfunkcją wzroku w klasyfikacji mieszanej:

  1. Katarzyna Orzechowska
  2. Barbara Moskal

Po nie w pełni satysfakcjonujących kwalifikacjach strzelców z dysfunkcją narządu ruchu (w przypadku Szymona Sowińskiego do finału zabrakło zaledwie 2 p.) w szranki stanęły strzelczynie z dysfunkcją wzroku, które bezpiecznie uzyskały kwalifikacje do finału z wynikami: 604,5 p. – Barbara Moskal, 604,2 p. – Katarzyna Orzechowska. Ta marginalna różnica w wyniku utrzymywała się także w finale, podczas którego nasze zawodniczki wymieniały się miejscami od 3. do 5. z Hiszpanką Sonią Rivero Fernandez. Po 18. strzałach finałowych aplauz za swój występ otrzymała reprezentantka Półwyspu Iberyjskiego, która została wyeliminowana i ostatecznie zajęła 5. miejsce. W rywalizacji pozostali: drugi z Hiszpanów – Ager Solabarrieta Txakartegi, Chorwat Fran Skracic i, rzecz jasna, obie Polki. Niefortunne 8,8 p. w 19. strzale Barbary spowodowało jej spadek na 4. pozycję. Mimo uzyskania 10,4 p. w 20. strzale nasza zawodniczka musiała uznać wyższość rywali i zaakceptować swoje 4. miejsce (ze stratą zaledwie 0,1 p. do wyprzedzającej ją w tym momencie Katarzyny). W porównaniu z zeszłorocznym 10. miejscem  jest to spory awans w światowej rywalizacji i lokata, o której niejeden może tylko pomarzyć. Kolejne dwa strzały to pogoń Katarzyny Orzechowskiej za Chorwatem, który przez swoje dwie „dziewiątki” dał jej przestrzeń do wydarcia mu srebra. Niestety, reprezentantce Polski zabrakło zaledwie 0,2 p., aby tego dokonać, i Katarzyna została brązową medalistką mistrzostw świata. Walka o najcenniejszy z kruszców, ze względu na czteropunktową przewagę Hiszpana, była po 22 strzałach finałowych teoretycznie rozstrzygnięta. Obaj panowie trafiali w pozostałych dwóch strzałach wyłącznie dziesiątki, czym potwierdzili swój wysoki poziom sportowy. Końcowe wyniki w tej konkurencji były następujące:

  1. Ager Solabarieta Txakartegi – Hiszpania (620,9 p. kwalifikacje) 243,1 p.
  2. Fran Scracic – Chorwacja (613,5 p.) 238,6 p.
  3. Katarzyna Orzechowska – Polska (604,2 p.) 217,9 p.
  4. Barbara Moskal – Polska (604,5 p.) 197,7 p.
  5. Sonia Rivero Fernandez – Hiszpania (595,8 p.) 172,3 p.
  6. Timo Nystrom – Finlandia  (603,0 p.) 153,9 p.
  7. Esko Karmala – Finlandia  (612,3 p.) 124,6 p.
  8. Veli-Pekka Rantanen – Finlandia (596,5 p.) 102,6 p.

Kolejnego dnia mistrzostw świata na strzelnicy walczyli tylko Marek Dobrowolski i Emilia Babska, którzy w konkurencji R10 – 10 m karabin pneumatyczny stojąc SH1 par mieszanych zajęli 8. miejsce. W tym czasie Barbara i Katarzyna wraz ze swoimi asystentami i trenerem wybrali się na okoliczne targowiska, by pod własnymi palcami poczuć legendarną miękkość produktów wykonanych z wełny alpaki oraz kupić czapki i poncza, zanim przyjdą zimne dni zbliżającej się w Polsce jesieni. Nie obyło się także bez wizyty nad brzegiem Oceanu Spokojnego. Po pokonaniu blisko trzystu schodów i zejściu około stu metrów znaleźliśmy się nad burzliwymi wodami Pacyfiku. Z ofert nauki surfowania niestety nie mogliśmy skorzystać, jednak naszym globtroterom wystarczyło odwagi, aby zrobić krok w nieznane i poczuć na własnych stopach chłód oceanu.

Po tych przygodach kolejnego dnia przyszedł czas na trening przed drugim ze startów osób niewidomych i słabowidzących, a w tym czasie pozostali członkowie kadry walczyli w następujących konkurencjach:

P4 – 50 m pistolet SH1 w klasyfikacji mieszanej: 6. Szymon Sowiński; 32. Kacper Pierzyński

R3  – 10 m karabin pneumatyczny leżąc SH1 w klasyfikacji mieszanej:

  1. miejsce w klasyfikacji zespołowej:
    (5. i quota place* na IP Paryż 2024 – Emilia Trześniowska; 10. Emilia Babska; 21. Marek Dobrowolski)

* quota place – „przepustka” dla kraju uprawniająca do wystawienia reprezentanta w danej konkurencji podczas igrzysk lub paraigrzysk, zdobywana przez zawodnika za zajęte miejsce w określonych zawodach.

Formalnie nie oznacza ona pewności jego startu. System kwalifikacyjny do igrzysk i paraigrzysk określa, ile przepustek dla zawodników danej płci można zdobyć na danych zawodach w danej konkurencji.

Powiedzieć o sukcesie karabinowego trio Trześniowska, Babska i Dobrowolski, że „się udało”, to skłamać na każdym polu. Swoim świetnym występem reprezentanci Polski po raz pierwszy w historii polskiego parastrzelectwa w dyscyplinie karabin pokonali takie potęgi jak Korea Południowa, Chiny czy faworyzowane Indie. Dumnie mogli więc wysłuchać Mazurka Dąbrowskiego z wiszącymi na ich piersiach złotymi medalami mistrzostw świata. Nie był to jednak jedyny powód do radości. Spośród wszystkich pań zakwalifikowanych do finału tylko Emilia Trześniowska nie była w gronie posiadaczek przepustek na igrzyska paralimpijskie, zatem od razu było wiadomo, że tę żeńską „quotę”* do Polski przywiezie ona. Ostatecznie, choć była blisko wywalczenia indywidualnego medalu, Emilia zajęła w finale 5. miejsce.

Nazajutrz jako pierwsi rywalizację rozpoczęli strzelcy z dysfunkcją wzroku, zaś na równoległej osi 50 m startowali pozostali zawodnicy strzelający z karabinu. Ten dzień także przyniósł kilka pozytywnych dla Polski rozstrzygnięć:

VIS – 10 m karabin pneumatyczny stojąc osób z dysfunkcją wzroku w klasyfikacji mieszanej

2. Barbara Moskal
5. Katarzyna Orzechowska

R7 – 50 m karabin 3 postawy SH1 mężczyzn: 5. Marek Dobrowolski (1163 p. w kwalifikacjach, rekord Polski) i quota place* na IP Paryż 2024

R8 – 50 m karabin 3 postawy SH1 kobiet:

2. Emilia Babska


osoby na podiumDekoracja zawodników z kategorii startowej VIS 10 m karabin pneumatyczny stojąc. Na miejscu drugim Barbara Moskal z asystentką Katarzyną Moskal, a obok – maskotka mistrzostw świata

Po emocjonujących, trwających niczym wieczność 75-minutowych pełnych wzlotów i upadków kwalifikacjach obie reprezentantki Polski – Barbara Moskal (546,9 p.) oraz Katarzyna Orzechowska (530,6 p.) – awansowały do finału z dużym zapasem punktowym. Czy zawodniczki broniące tytułów mistrzyni i wicemistrzyni świata były zadowolone z tych wyników? Nie starczyło czasu na rozmyślania, bowiem niecałą godzinę od oddania ostatniego strzału byliśmy już w strefie przygotowawczej do finału, gdzie na nowo trzeba było zebrać siły do rywalizacji. Wszystkich finalistów przywitały… problemy techniczne (i zapach palonych kabli), które opóźniły rozpoczęcie tej części konkursu o przeszło pół godziny. Ostatecznie jednak zawodnicy zostali zaproszeni na stanowiska, gdzie finał spektakularnie rozpoczęła Sonia Rivero Fernandez. Hiszpanka po dwunastu strzałach zdołała zgromadzić niemal 5 p. przewagi nad drugą wówczas Barbarą Moskal. Kilka słabszych wyników w jej wykonaniu sprawiło jednak, że prędko tę przewagę utraciła. Od szesnastego strzału na prowadzenie wysunął się triumfator poprzedniej konkurencji, który prowadzenie utrzymał do samego końca. Kiedy na szczycie tabeli dochodziło do dynamicznych zmian, obsada czwartego i piątego miejsca również zmieniała się jak w kalejdoskopie, bo tutaj Chorwat Fran Scracic walczył o wyższą lokatę z Katarzyną Orzechowską. Niestety, ostatecznie zwycięsko z tego pojedynku wyszedł Fran, a finał na miejscu piątym zakończyła Katarzyna. Szczęście nie opuszczało Chorwata przez kolejne dwa strzały, zdołał bowiem wyprzedzić Hiszpankę i dotrzeć do najniższego stopnia podium po swój drugi medal tegorocznych mistrzostw świata. W tym czasie różnica między Hiszpanem a Pol-
ką wynosiła przeszło 8 p. na korzyść ozłoconego już w tych mistrzostwach Agera. Kolejne dwa strzały nie zmieniły sytuacji, dzięki czemu Hiszpan mógł cieszyć się z pierwszego w swojej karierze dubletu na szczycie podium. Ostateczna klasyfikacja finału była następująca:

  1. Ager Solabarieta Txakartegi – Hiszpania (579,6 p. kwalifikacje, rekord świata) 214,1 p.
  2. Barbara Moskal – Polska (546,9 p.) 211 p.
  3. Fran Scracic – Chorwacja:(511,2 p.) 189,6 p.
  4. Sonia Rivero Fernandez – Hiszpania: (550,9 p.) 170,6 p.
  5. Katarzyna Orzechowska – Polska: (530,6 p.) 150,7 p.
  6. Martin Adamek – Czechy:(543,3 p.) 135,3 p.
  7. Stefan Kopcik – Słowacja:(469,6 p.) 94,3 p.
  8. Claudia Kunz-Inderkummen – Szwajcaria: (466,3 p.) 52,9 p.

Ostatnie trzy dni zawodów to rywalizacja reprezentantów Polski w trzech kolejnych konkurencjach:

P1 – 10 m pistolet pneumatyczny SH1 mężczyzn: 4. miejsce w klasyfikacji zespołowej (14. Szymon Sowiński; 17. Kacper Pierzyński; 27. Maciej Burzyński)

R6 – 50 m karabin pneumatyczny leżąc SH1 w klasyfikacji mieszanej: 25. Emilia Babska; 32. Marek Dobrowolski

P5 – 10 m pistolet pneumatyczny standard SH1 w klasyfikacji mieszanej – 3. miejsce w klasyfikacji zespołowej (6. Kacper Pierzyński; 8. Szymon Sowiński; 12. Maciej Burzyński)

grupa osób na pidumPodium w kategorii VIS 10 m karabin pneumatyczny leżąc. Na trzecim miejscu Katarzyna Orzechowska z asystentem Dariuszem Mendrzejewskim

W klasyfikacji medalowej Mistrzostw Świata w Parastrzelectwie Lima 2023 Polska zajęła ex aequo z Niemcami 8. miejsce z dorobkiem jednego złotego, dwóch srebrnych i dwóch brązowych krążków. W rankingu tym zwyciężyła Francja (dziewięć medali: sześć złotych, dwa srebrne i jeden brązowy) przed Koreą Południową (imponujące siedemnaście medali: cztery złote, osiem srebrnych i pięć brązowych), a podium uzupełniły Włochy (siedem medali: cztery złote i trzy srebrne).

Podsumowując, każdy z ośmiorga reprezentantów Polski powrócił do kraju z medalem na szyi, a o dwa (do czterech łącznie) zwiększył się zasób przepustek na Igrzyska Paralimpijskie Paryż 2024. To świetne zakończenie startów międzynarodowych, także dla reprezentantów ZKF „Olimp”, którzy tego roku zgromadzili łącznie pięć medali zawodów rangi mistrzowskiej. Teraz czas na ostatnie konkursy w rywalizacji krajowej, regenerację i rozpoczęcie przygotowań do przyszłorocznych startów. Na horyzoncie mistrzostwa Europy w czerwcu 2024 r. (dla wszystkich parastrzelców), a przede wszystkim igrzyska paralimpijskie, które w tej dyscyplinie rozegrane będą we francuskim Châteauroux w sierpniu 2024 r.

Szczegółowe wyniki MŚ pod kodem QR:

kod QR

Nysanki na fali

Tradycyjnie październikową imprezą w kalendarzu rozgrywek warcabowych Stowarzyszenia „Cross” są drużynowe mistrzostwa Polski niewidomych i słabowidzących kobiet. W tym roku odbyła się już dwunasta ich edycja, a po raz szósty miejscem rozgrywek była Jastrzębia Góra.

Panie rywalizowały w dniach 2-10 października w pensjonacie Linne. Organizacją zawodów zajął się klub „Jantar” Gdańsk pod kierownictwem koordynatora Jerzego Dzióbka. Sędzią głównym był Mirosław Grabski. Każdego dnia odbywała się tylko jedna runda, zawsze przed obiadem, więc było dużo czasu na spacery i zwiedzanie okolicy.

Zanim przejdziemy do przebiegu zawodów, warto przeczytać kilka zdań o samej miejscowości, jej atrakcjach i ciekawostkach, o których kolega Mieczysław Kaciotys pisał już w roku 2018, po pierwszej edycji mistrzostw odbywającej się w tym miejscu. Za jego zgodą cytujemy ten fragment, bo nie stracił nic na aktualności. „Jastrzębia Góra to popularna nadbałtycka miejscowość leżąca w województwie pomorskim, na wybrzeżu wschodnim, w pobliżu Mierzei Helskiej, koło Rozewia. Swą nazwę zawdzięcza wysokiemu klifowi, osiągającemu na Kępie Swarzewskiej 70 m n.p.m., i krążącym nad nim drapieżnym ptakom. To piękne, klifowe wybrzeże nadaje miejscowości niesamowity urok, a widoki rozpościerające się wokół są fantastyczne. Jastrzębia Góra słynie też z faktu, że jest najdalej na północ wysuniętą miejscowością Polski, o czym informuje obelisk zwany Gwiazdą Północy. Dawniej błędnie uważano, że jest nią Rozewie. Atrakcją jest też Lisi Jar – wąwóz o głębokości 50 m, którego zbocza porośnięte są ponadstuletnim lasem bukowym. Nie wolno też pominąć latarni morskiej w Rozewiu, noszącej imię Stefana Żeromskiego, który odwiedzał to miejsce w latach 1920-1924 i podobno zamieszkiwał nawet w latarni. Na dziedzińcu znajduje się jego pomnik. Wieża latarni jest wysoka na 33 m, a przez wzgląd na usytuowanie na wysokiej skarpie źródło światła, umieszczone na wysokości 83 m n.p.m., widoczne jest z odległości 26 mil morskich. Latarnię można zwiedzać”.

Grupa osób z pucharamiTrzy zwycięskie drużyny z trofeami

Wróćmy do spraw sportowych. Do zawodów przystąpiło siedem drużyn z całej Polski, gdyż w ostatniej chwili z udziału zrezygnowały panie z „Warmii i Mazur” Olsztyn. Za to ubiegłoroczne zwyciężczynie z Nysy, aby wziąć udział w zawodach, przejechały cały kraj. Jak się okazało, warto było pokonać tak duży dystans.

Turniej rozegrano systemem kołowym, co znaczy, że każda czteroosobowa ekipa grała z każdą. Czas gry na zawodniczkę wynosił 80 minut plus jedną minutę za wykonane posunięcie. W każdej rundzie jedna drużyna pauzowała, co było spowodowane nieobecnością wspomnianych już olsztynianek, które tym samym nie miały możliwości obronienia brązowego medalu zdobytego w roku 2022.

Pierwsza runda przebiegła bez niespodzianek, faworytki wygrywały. W pojedynku, jak się później okazało, dwóch najsłabszych ekip, wygrała drużyna z Suwałk. W rundzie drugiej faworyzowany „Atut” Nysa zremisował z „Syrenką” Warszawa. W trzecim starciu drużyna z Gdańska tylko zremisowała z teamem „Sudetów” Kłodzko, a niespodzianką była porażka Barbary Wentowskiej z Anną Grzempowską. W pojedynku tym punkt uratowała Lidia Potrykus, która zremisowała z wyżej notowaną Marią Górzną. Bez niespodzianek obyło się w rundzie czwartej, znów wygrywały faworytki. Ważne zwycięstwo odnotowały zawodniczki „Atutu” Nysa, które 6:0 zmiażdżyły rywalki z „Jantaru” Gdańsk. Piąta tura okazała się decydująca. „Jantar” Gdańsk dość niespodziewanie pokonał „Syrenkę” Warszawa 4:2, a w pojedynku faworytek „Atut” Nysa zremisował z „Podkarpaciem” Przemyśl. W rundzie szóstej nie było zaskoczenia, wygrywały faworytki. Na uwagę zasługuje jedynie remis, jaki padł w partii między Władysławą Jakubaszek a Haliną Kruczko-Myślińską, co jednak nie miało większego znaczenia dla końcowego wyniku całego meczu.

osoby na sali gryZawodniczki podczas rozgrywek

Runda siódma, ostatnia, zakończyła się zdecydowanymi zwycięstwami drużyn, które sięgnęły po medale. Warto zwrócić uwagę tylko na remis w partii Maria Górzna (Kłodzko) – Jadwiga Mróz (Nysa).

Zawodniczki z Nysy znów przez cały najbliższy rok będą się cieszyć zaszczytnym tytułem mistrzyń Polski. Na podium stanęły w towarzystwie rywalek z Przemyśla i Warszawy. Zdobywczynie trzech najwyższych miejsc otrzymały medale, puchar dla drużyny i puchary indywidualne. Najlepszą zawodniczką turnieju została Dorota Szela z „Podkarpacia” Przemyśl, która zdobyła 10 p. Miłym akcentem był upominek wręczony przez gospodarzy tegorocznej indywidualnej mistrzyni Polski kobiet niewidomych i słabowidzących Barbarze Gołębiowskiej-Frydze.

Warunki do gry były komfortowe, podobnie jak warunki zakwaterowania, a posiłki znakomite. Właściciele pensjonatu Barbara i Robert Maćkowscy zawsze mili i pomocni, z zainteresowaniem śledzili przebieg rozgrywek. Byli także obecni na rozpoczęciu i zakończeniu imprezy, podczas którego pan Robert wręczał zawodniczkom medale.

Wszystkie rundy przebiegały w sportowej i miłej atmosferze, a ładna jak na tę porę roku pogoda sprawiła, że panie już teraz umawiały się na spotkanie za rok, w tym samym miejscu.

Przeprowadzenie mistrzostw było możliwe dzięki dofinansowaniu działań Stowarzyszenia „Cross” przez Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.


XII Drużynowe Mistrzostwa Polski Kobiet Niewidomych
i Słabowidzących w Warcabach Stupolowych
2-10.10.2023 r., Jastrzębia Góra

  1. „Atut” Nysa: Jadwiga Mróz, Barbara Gołębiowska-Fryga, Władysława Jakubaszek,
    Irena Ostrowska 11 p.
  2. „Podkarpacie” Przemyśl: Helena Poliniewicz, Dorota Szela, Teresa Borowiec, Teresa Jurczak 10 p.
  3. „Syrenka” Warszawa: Grażyna Skonieczna, Barbara Kacprzak, Beata Bazylewicz, Anna Bisińska 10 p.
  4. „Jantar” Gdańsk 8 p.
  5. „Sudety” Kłodzko 6 p.
  6. „Jaćwing” Suwałki 3 p.
  7. „Zryw” Słupsk 1 p.

Karolina Grudzień

Do góry

Mistrzostwa Traczyka?

Starsi kibice kolarstwa na pewno pamiętają tzw. mistrzostwa Mytnika. W ten sposób w latach 70. i na początku lat 80. minionego wieku przez ponad dekadę nazywano wyścigi o tytuł mistrza Polski w jeździe indywidualnej na czas. I nie bez kozery. „Tony” (taką ksywkę miał Tadeusz Mytnik) zdobywał ten tytuł ośmiokrotnie w ciągu kilkunastu lat.

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że w jego ślady, w zupełnie innej, co prawda, dyscyplinie sportu – w szachach „na ślepo” – chce pójść (i pewnie pójdzie) imiennik Mytnika – Tadeusz Traczyk.

Po wygraniu turnieju w roku ubiegłym, a były to I Mistrzostwa Stowarzyszenia „Cross” Osób Całkowicie Niewidomych w Szachach, powtórzył on swój sukces w roku bieżącym, na drugich mistrzostwach. O ile zeszłoroczne zwycięstwo przyszło koledze Traczykowi po zaciętej walce (był lepszy od drugiego w stawce jedynie dzięki wartościowaniu), o tyle w tym roku po laury sięgnął, nie mając poważnych konkurentów. Po pięciu zwycięstwach remis w szóstej rundzie zapewnił mu tytuł. Tadeusz jak wino – im starszy, tym lepszy. Dlatego, licząc na to, że w roku 2024 odbędą się trzecie mistrzostwa osób całkowicie niewidomych, a po nich kolejne, można się spodziewać jego trwałej dominacji. Narodziny nowej świeckiej tradycji?...



osoby z pucharamiZwycięzcy turnieju, od lewej: Tomasz Pawlik, Tadeusz Traczyk i Wacław Grzegorczyk

Mniej zorientowanym należy przypomnieć, co mamy na myśli, kiedy mówimy o szachach „na ślepo”. Jest to odmiana szachów brajlowskich polegająca na tym, że przy zachowaniu wszystkich przepisów królewskiej gry określonych przez FIDE (Międzynarodową Federację Szachową) i Polski Związek Szachowy, z uwzględnieniem szczególnych przepisów wynikających ze specyfiki graczy z dysfunkcją wzroku, do udziału w turnieju dopuszcza się jedynie takich zawodników, którzy rzeczywiście nic nie widzą. W przypadku pojawienia się w tej kwestii wątpliwości osoba, co do której istnieje podejrzenie, że posiada resztki wzroku, musi grać z opaską na oczach lub w goglach.

Wracając do tegorocznych mistrzostw, odbyły się one we Wdzydzach Kiszewskich, w dniach 16-24 września br. Na starcie stanęło czternaścioro szachistów i szachistek. Turniej został rozegrany systemem szwajcarskim na dystansie siedmiu rund, a tempo gry ustalono na 90 minut na zawodnika plus 30 sekund na ruch. Sędziował (i wspomagał organizacyjnie) Jarosław Czarnota, który nie musiał na szczęście rozstrzygać poważniejszych problemów, jako że wszystkie partie toczyły się w sportowej, zazwyczaj bezkonfliktowej atmosferze. Tylko nadmiernie złośliwy obserwator mógłby się w tym doszukiwać braku zaciętości i zaangażowania w grę. Dodam, że normę na III kategorię wykonał Józef Skowronek.

Koordynatorem imprezy był Jerzy Dzióbek z klubu „Jantar” Gdańsk, wspomagany przez żonę, Krystynę. Wspaniała letnia pogoda i piękne okoliczności przyrody doskonale uzupełniały dobre warunki bytowe w pensjonatach Helena i Gabriela, w których mieszkali zawodnicy. Choć to niełatwe w trudnych czasach, Helena serwowała posiłki chyba jeszcze obfitsze i bardziej urozmaicone niż w roku ubiegłym. Nie zabrakło też, podobnie jak rok temu, odrobiny lokalnego folkloru w postaci kaszubskich (czy raczej: kaszebści) przyśpiewek z akompaniamentem akordeonu. Świetnieśmy się bawili, jak mawiał klasyk, Mikołajek z książki Sempégo i Goscinnego.

Turniej został dofinansowany przez Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.


II Mistrzostwa Stowarzyszenia „Cross” Osób Całkowicie
Niewidomych w Szachach
16-24.09.2023 r., Wdzydze Kiszewskie

  1. Tadeusz Traczyk 6 p.
  2. Tomasz Pawlik 4,5 p.
  3. Wacław Grzegorczyk 4,5 p.
  4. Roman Kulik 4 p.
  5. Edward Skiera 4 p.
  6. Józef Grochowski 4 p.
  7. Lucjan Czyż 3,5 p.
  8. Zbigniew Czarnecki 3,5 p.
  9. Krystyna Perszewska 3,5 p.
  10. Józef Skowronek 3,5 p.
  11. Stefan Turzyński 2,5 p.
  12. Jadwiga Szymczyk 2 p.
  13. Alfred Walenciej 2 p.
  14. Ewa Redzimska 1,5 p.


Tomasz Pawlik

Do góry

Z zawodów – na wodę!

W dniach 19-25.09.2023 r. w Sarnówku nad Jeziorakiem odbyły się dwie imprezy sportowe w strzelectwie laserowym osób niewidomych i słabowidzących: drużynowe mistrzostwa Polski oraz zawody ogólnopolskie. Popis swojej celności dali reprezentanci 11 klubów z całej Polski.

Organizatorem turniejów był ZKF „Olimp”, a honorowy patronat objęli nad nimi Starosta Powiatu Iławskiego Bartosz Bielawski, Wójt Gminy Iława Krzysztof Harmaciński oraz Burmistrz Miasta Iława Dawid Kopaczewski. Patronem medialnym była telewizja TVP3 Olsztyn.

Strzelcy mieszkali w ośrodku wypoczynkowym TVP, gdzie uroczystego otwarcia wydarzenia dokonała Klaudia Żelazowska, koordynatorka turniejów z klubu gospodarzy – „Moreny” Iława. Na odprawie technicznej sędziowie Janusz Licznerski i Arkadiusz Szewczyk zapoznali zawodników z regulaminem i harmonogramami turniejów, a także, co było ważne dla osób raczkujących w tej dyscyplinie i mających po raz pierwszy styczność ze sprzętem, zademonstrowano prawidłowy chwyt broni i postawę strzelecką. Zawodnicy konkurowali w karabinie, pistolecie oraz dwuboju, z podziałem na kategorie kobiet i mężczyzn.

Dzięki uprzejmości zaprzyjaźnionego klubu „Podkarpacie” Przemyśl rywalizacja w pistolecie przeprowadzona została na ich symulatorze. Warto przy tej okazji powiedzieć parę słów o tym ciągle jeszcze nowym sprzęcie, używanym już podczas najważniejszych zawodów. Przede wszystkim komendy, jak i wynik podawane są w języku polskim (zawodnicy z dłuższym stażem pamiętają, że starsze wersje działały w języku czeskim). Unowocześniony program pozwala zaprezentować wysokość dźwięku dla poszczególnych wartości trafienia. Przed każdym blokiem strzelań jego pełna skala jest włączana, tak by wszyscy mogli się z nią zaznajomić. W taki sam sposób działają zarówno pistolet, jak i karabin nowego typu. Perfekcyjne trafienie w dźwięk to nie wszystko. Idealnie jest wtedy, gdy w momencie oddania strzału, ale i chwilę po naciśnięciu spustu słyszymy jeszcze ten najwyższy dźwięk. Dlatego chwilowe przytrzymanie spustu po strzale jest bardzo istotną kwestią. Często osoby, które tego nie robią, schodzą z tarczy i mimo że słyszały wcześniej dźwięk dziesiątki, mają gorszy wynik, niż się spodziewały. Często, niestety, dochodzi do tzw. zerwania, czyli szarpnięcia na języku spustowym. Niewybieranie luzu, zbyt energiczne i niekontrolowane nagłe oddanie strzału powodują zejście z tarczy i może być za mało czasu na ponowne wejście na tarczę i znalezienie sygnału „dyszki”. (A jak wiemy, w danym strzale sędzia ma prawo naprowadzić głosowo zawodnika na tarczę tylko raz – do pojawienia się wyraźnego dźwięku z tarczy.). Dość istotna rzecz – czas na oddanie strzału – to 30 sekund. Liczy się go od efektu dźwiękowego imitującego przeładowanie, który każdy słyszy. Po 10 sekundach pyknięcie, po 20 sekundach są dwa takie pyknięcia, a po wspomnianych 30 sekundach pojawia się komunikat o przekroczeniu czasu, co dla zawodnika oznacza zero punktów za strzał. Przy zasłoniętych oczach często zaburza się błędnik i wiele osób ma problem z odczuciem położenia części własnego ciała. Kolejną ważną sprawą jest ustawienie nóg – w lekkim rozkroku i równolegle do siebie. Ustawienie względem tarczy łatwo skorygować podczas strzałów próbnych. W konkurencji karabinu, w przypadku strzelca praworęcznego, lewa stopa stoi przy listewce oznaczającej odległość 10 metrów od tarczy, a dokładnie przy jej środku, tu znajduje się wyczuwalne oznaczenie informujące, gdzie kierować się na środek tarczy. Prawa noga powinna pozostać równolegle do lewej. Jeśli okaże się, że naprowadzający po każdym ze strzałów daje nam komendy, np. „lewo”, to posługując się znacznikiem na listwie, trzeba skorygować ustawienie, aby nie robić „sprężyny” (czyli nie skręcać nienaturalnie ciała w kierunku tarczy), bo wtedy mięśnie bardziej się męczą i napinają, co powoduje dyskomfort w postawie i błędy przy oddawaniu strzału. W opisanym przykładzie należy przestawić prawą nogę w prawo lub w lewo, wtedy automatycznie skierujemy się w odpowiednią stronę.

osoba z broniąSędzia Karolina Skirel z zawodniczką Jadwigą Rogacką

Takich drobiazgów ułatwiających strzelanie jest wiele. Dlatego przed przyjazdem na zawody najlepiej jest skorzystać ze szkoleń ZKF „Olimp”. Najbliższe odbędzie się w Rowach. Podobną rolę mogą odegrać mniej prestiżowe zawody, jak np. ogólnopolski turniej w Sarnówku, który był preludium do drużynówki, okazją do treningu i sprawdzenia swoich umiejętności.

Uczestnicy turnieju mieli nie lada gratkę – na ekranie rzutnika mogli podziwiać naszych najlepszych zawodników startujących w rozgrywanych w tym czasie w Peru mistrzostwach świata w strzelectwie pneumatycznym osób niewidomych i słabowidzących. Reprezentanci Polski nie zawiedli i z medalami wrócili do kraju. Zapewne Katarzyna Orzechowska i Barbara Moskal, medalistki mistrzostw świata, pojawiłyby się w Sarnówku, bo w laserze też wiodą prym, ale okoliczności całkowicie usprawiedliwiają ich nieobecność.

Strzelców laserowych doceniła telewizja regionalna TVP Olsztyn, która dzień po zawodach wyemitowała relację z wydarzenia i wypowiedzi niektórych zawodników.  „To jest najważniejsze – ucieczka przed starością” – tak subiektywnie znaczenie zawodów określił Eugeniusz Barszczewski z „Warmii i Mazur” Olsztyn. „Im bliżej centrum tarczy, tym dźwięk staje się wyższy, a w momencie strzału przerwana zostaje wiązka lasera i odczyt z tarczy podawany jest w komputerze” – tłumaczył zawiłości techniczne sędzia Arkadiusz Szewczyk. Klaudia Żelazowska zwróciła z kolei uwagę na aspekt rehabilitacji społecznej tego rodzaju zawodów towarzyskich: „Chcemy rozwijać, edukować i integrować ludzi poprzez sport”.

Odskocznią od zmagań na strzelnicy były atrakcje Jezioraka, który przyciąga samym już widokiem. Istniała możliwość pożeglowania ze wspaniałymi wolontariuszami – kapitanem Grzegorzem Sikorskim na jachcie „Mar.Gre” oraz Mariuszem Ślusarczykiem na „Kopaliku”, na chętnych czekały również kajaki i rowery wodne i w tym przypadku wielkie podziękowania dla bosmanów za dużą pomoc, jaką oferowali osobom, które z nich korzystały. Piękna jesienna aura zachęcała do spacerów w pobliskich lasach, z których niektórzy wracali z koszykami pełnymi grzybów.

osoby z medalamiKatarzyna Świątek (druga od lewej), Izabela Duda, Ewa Bosek, Regina Szczypiorska, Jadwiga Rogacka i Jolanta
Szapańska, najlepsze zawodniczki zawodów, w towarzystwie Andrzeja Bracha, Zastępca Wójta Gminy Iława

Zawodnicy oddawali trzy serie po dziesięć strzałów. Wyniki turnieju były bardzo interesujące. Osoby, które w niedawnym czasie rozpoczęły treningi strzelectwa laserowego, zademonstrowały najwyższy poziom. Najlepszą zawodniczką okazała się Izabela Duda z „Moreny” Iława, która zdobyła aż trzy medale  – dwa złote i jeden srebrny. Po piętach deptała jej Aleksandra Wawrzyniak z „Pionka” Włocławek, która w konkurencji karabinu przegrała zaledwie o 0,9 p. W pistolecie na pierwsze miejsce podium udało się wskoczyć Reginie Szczypiorskiej, również zawodniczce „Moreny” Iława. Na uwagę zasługują Ewa Bosek („Łuczniczka” Bydgoszcz) i Katarzyna Świątek („Warmia i Mazury” Olsztyn), które równie dzielnie toczyły bój o najwyższe lokaty.

Wśród mężczyzn niebywała minimalna różnica, bo zaledwie 0,1 p., zdecydowała w karabinie o wygranej Piotra Staszewskiego z „Warmii i Mazur” Olsztyn, który w pokonanym polu zostawił Grzegorza Kłosa z „Łuczniczki” Bydgoszcz. Trzeci z kolei był Eugeniusz Barszczewski, reprezentant „Warmii i Mazur” Olsztyn. W pistolecie różnica w wynikach była większa i licząc od najwyższego, miejsca na podium zajęli: Grzegorz Kłos („Łuczniczka” Bydgoszcz), Arkadiusz Gęstwiński („Łuczniczka” Bydgoszcz)  i Stanisław Szczęsny („Pionek” Włocławek). W rankingu dwuboju (suma wyników z pistoletu i karabinu) nie było już zaskoczeń, gdyż zawodnicy z czołówki wymienili się tylko miejscami: Grzegorz Kłos był pierwszy, Arkadiusz Gęstwiński drugi, a Piotr Staszewski trzeci. Stanisław Szczęsny dołączył do grona osób, którym zabrakło zaledwie 0,1 p. do wymarzonego medalu.

Po turnieju przyszedł czas na wspólne świętowanie przy ognisku. Szantom i biesiadnym piosenkom jak zawsze towarzyszyła gitara, a tym razem także akordeon.

Jednak najważniejsze zawody miały być rozegrane dopiero w kolejnych dniach. Drużynowe mistrzostwa Polski niewidomych i słabowidzących w strzelectwie laserowym przyniosły wiele medalowych zaskoczeń.

Niespodzianki nie było jednak wśród pań. Trzy złote medale wywalczyły reprezentantki klubu „Morena” Iława – Klaudia Żelazowska, Izabela Duda oraz Regina Szczypiorska. Natomiast drużyna pań z „Łuczniczki” Bydgoszcz w składzie: Ewa Bosek, Jolanta Szapańska i Georgina Myler zdobyła dwa srebrne medale, w pistolecie i dwuboju, a w karabinie brąz. Dzielnie o miejsce na podium ścierały się zawodniczki z „Pionka” Włocławek – Katarzyna Majewska, Aleksandra Wawrzyniak i Jadwiga Rogacka, które ostatecznie zdobyły drugie miejsce w karabinie i trzecie w dwuboju. Sensacją był triumf drużyny „Omegi” Łódź – Małgorzaty Adamiak, Urszuli Grabsztunowicz i Marioli Nowak – która wywalczyła trzecie miejsce w pistolecie po wygranej z „Pionkiem” Włocławek o 2,2 p.

Wśród płci przeciwnej rewelacyjnie spisali się panowie z klubu SMP Chorzów  – Sławomir Kurzyński, Patryk Hyla i Tomasz Doległo, zdobywcy złota w dwuboju i pistolecie oraz srebra w karabinie. Należy zaznaczyć, że zawodnicy ci są objawieniem, stawiają dopiero pierwsze kroki w tej dyscyplinie. Również trzema krążkami mogą pochwalić się panowie z „Łuczniczki” Bydgoszcz – Grzegorz Kłos, Arkadiusz Gęstwiński i Grzegorz Bosek, którzy wywalczyli srebro w pistolecie oraz brąz w karabinie i dwuboju. Drużyna gospodarzy – Jarosław Czapski, Andrzej Gorzka oraz Rafał Chaberski – wystrzelała wszystkie trzy kolory medali: złoto w karabinie, srebro w dwuboju i brąz w pistolecie.

osoby z medalamiKatarzyna Świątek (druga od lewej), Izabela Duda, Ewa Bosek, Regina Szczypiorska, Jadwiga Rogacka i Jolanta
Szapańska, najlepsze zawodniczki zawodów, w towarzystwie Andrzeja Bracha, Zastępca Wójta Gminy Iława

Zwycięzcy otrzymali pamiątkowe puchary ufundowane przez Starostwo Powiatowe w Iławie. Nagrody przekazali również Urząd Miasta i Gminy Iława oraz firma Sport A-Z. Na zakończenie zawodów przybył Zastępca Wójta Gminy Iława Andrzej Brach, od którego sportowcy usłyszeli wiele ciepłych słów. Wspólnie odśpiewano również hymn Polski, ale w niecodziennej aranżacji – przy akompaniamencie akordeonu Piotra Staszewskiego. Wspaniała atmosfera rywalizacji, doskonałe warunki do wypoczynku i opieka kierownika ośrodka, jak i wszystkich pracowników sprawiły, że pobyt na Pojezierzu Iławskim był wytchnieniem od pędzącego życia.

Zawody odbyły się dzięki dofinansowaniu, jakie przekazały Ministerstwo Sportu i Turystyki oraz PFRON.

 

Klaudia Żelazowska

Do góry

Do ostatniego rzutu

Lubiana i często odwiedzana kręgielnia Miejskiego Ośrodka Kultury, Sportu i Rekreacji w Pucku gościła w dniach od 27 września do 1 października kręglarzy klasycznych z dysfunkcją wzroku, którzy tym razem rozgrywali dwunasty Puchar Polski.

Turniej przeprowadzono systemem 120 gier eliminacyjnych i 120 gier finałowych. Do finału awansowała tylko najlepiej grająca czwórka z każdej kategorii startowej, a o tym, do kogo trafią puchary, zdecydowała suma wszystkich rzutów zawodnika.


grupa osób na kregielniWładysław Wakuliński w grze o podium

W kategorii B1 kobiet do gier finałowych awansowały trzy reprezentantki klubu „Łuczniczka” Bydgoszcz oraz Regina Szczypiorska z „Moreny” Iława. Zawodniczka z Iławy już w eliminacjach musiała uznać wyższość młodszej koleżanki – Karoliny Rzepy, mając jednocześnie tuż za plecami uplasowaną o oczko niżej Renatę Domin. Co prawda gry finałowe Reginy były dużo lepsze (szczególnie pierwsza –150 p.), ale przewaga Karoliny z eliminacji jej właśnie pozwoliła cieszyć się z pucharu i wyniku o trzy oczka lepszego niż u rywalki. W finale z dobrej strony pokazała się również Renata, która zajęła ostatecznie trzecie miejsce. W sumie wszystkie zawodniczki na podium mogły chwalić się wynikiem ponad 800 p. w łącznej klasyfikacji. Eliminacje w kategorii B2 kobiet zakończyły się, w pewnym sensie, podobnie, bo awansem trzech reprezentantek jednego klubu – „Pionek” Włocławek”, a z nimi w finale zameldowała się Irena Zięba z „Debiutu” Stąporków. W decydującej rozgrywce widzowie byli świadkami pasjonujących pojedynków pomiędzy koleżankami klubowymi Jadwigą Rogacką i Jolantą Lewandowską, a także Katarzyną Majewską i Ireną Ziębą. Ostatecznie puchar trafił w tym roku w ręce stojącej najwyżej na podium Jolanty, na drugim jego stopniu stanęła Jadwiga, a na trzecim Irena. Rywalizacja pań w kategorii B3 przyniosła po raz kolejny sporo emocji oraz zaskakujących rozstrzygnięć. Blisko sprawienia sporej niespodzianki była Ewelina Woszuk z „Pionka” Włocławek, która mogła zabrać miejsce w finale bardziej doświadczonej koleżance – Irenie Curyło z „Pogórza” Tarnów, ale koniec końców do finału zabrakło jej 8 kręgli. Przewagę punktową nad konkurentkami wypracowała sobie z kolei Monika Grzybczyńska z „Omegi” Łódź, która wyprzedziła Emilię Sawiniec z „Hetmana” Lublin i Elżbietę Ćwikłę z „Warmii i Mazur” Olsztyn. Finałowa rywalizacja trwała jednak do ostatnich dziesięciu rzutów, w których Monika zdołała obronić puchar przed zakusami Ireny i Emilii (druga w klasyfikacji Irena przegrała o 3 p., a trzecia, Emilia, o 6 p.).


osoby z pucharamiZdobywcy i zdobywczynie Pucharu Polski niewidomych i słabowidzących w kręglach klasycznych  2023. Od lewej: Tomasz Ćwikła, Jolanta Lewandowska, Jan Zięba, Karolina Rzepa, Mieczysław Kontrymowicz i Monika Grzybczyńska

Rywalizacja mężczyzn również przyniosła wiele emocjonujących pojedynków, które do samego końca były zacięte. W kategorii B1 zdecydowanym zwycięzcą został kolejny raz Jan Zięba z „Debiutu” Stąporków. Z dobrej strony pokazał się grający dobrze i równo Szczepan Polkowski z „Moreny” Iława, natomiast za nim, na trzecim miejscu, rywalizację zakończył Sylwester Dołasiński z „Łuczniczki” Bydgoszcz, prezentujący w dniu finału zdecydowanie niższą formę niż ta, do której nas przyzwyczaił. Rozgrywka eliminacyjna w kategorii B2 została zdominowana przez Mieczysława Kontrymowicza z „Warmii i Mazur” Olsztyn, który jednak w rzutach finałowych tylko nieznacznie wygrał z kolegą klubowym Stanisławem Stopierzyńskim. W walce o trzecie miejsce bardzo dobrą formę pokazał Krzysztof Paszyna z „Podkarpacia” Przemyśl, dając odpór Teodorowi Radzimierskiemu z klubu „Karolinka” Chorzów. W eliminacjach warta uwagi była również gra Grzegorza Nowaka z „Omegi” Łódź, któremu do finału zabrakło tylko 6 p. W kategorii B3 największym zaskoczeniem był brak awansu zawodnika „Hetmana” Lublin Grzegorza Kanikuły. Pod nieobecność mistrza Polski w finale walkę o puchar stoczyli Tomasz Ćwikła z „Moreny” Iława oraz Władysław Wakuliński z „Łuczniczki” Bydgoszcz (w eliminacjach obaj przekroczyli granicę siedmiuset punktów). Finałowa gra na poziomie 709 p. pozwoliła cieszyć się wygraną Tomkowi. Na trzecim miejscu rywalizację zakończył Ireneusz Stankiewicz ze „Zrywu” Słupsk (w eliminacjach 698 p.).

Warto grać do ostatniego rzutu, co pokazuje także tegoroczna rywalizacja o Puchar Polski. Jednocześnie cieszą nowe osoby aspirujące do walki o najwyższe wyniki, ponieważ to tylko dodaje rozgrywkom emocji.


Zwycięzcy XII Pucharu Polski Niewidomych i Słabowidzących
w Kręglach Klasycznych
27.09-1.10.2023 r., Puck

Tabela wyników - kobiety w nawiasie wyniki eliminacji
Kobiety
Kategoria B1
1. Karolina Rzepa „Łuczniczka” Bydgoszcz (422 p.) 833 p.
2. Regina Szczypiorska „Morena” Iława (379 p.) 830 p.
3. Renata Domin „Łuczniczka” Bydgoszcz (378 p.) 815 p.
Kategoria B2
1. Jolanta Lewandowska „Pionek” Włocławek  (596 p.) 1230 p.
2. Jadwiga Rogacka „Pionek” Włocławek (605 p.) 1222 p.
3. Irena Zięba „Debiut” Stąporków (541 p.) 1133 p.
Kategoria B3
1. Monika Grzybczyńska „Omega” Łódź (649 p.) 1247 p.
2. Irena Curyło „Pogórze” Tarnów (598 p.) 1244 p.
3. Emilia Sawiniec „Hetman” Lublin (621 p.) 1241 p.
Tabela wyników - mężczyźni w nawiasie wyniki eliminacji
Mężczyźni
Kategoria B1
1. Jan Zięba „Debiut” Stąporków (572 p.) 1161 p
2. Szczepan Polkowski „Morena” Iława (495 p.) 947 p.
3. Sylwester Dołasiński „Łuczniczka” Bydgoszcz (411 p.) 759 p.
Kategoria B2
1. Mieczysław Kontrymowicz „Warmia i Mazury” Olsztyn (690 p.) 1368 p.
2. Stanisław Stopierzyński „Warmia i Mazury” Olsztyn (639 p.) 1315 p.
3. Krzysztof Paszyna „Podkarpacie” Przemyśl (629 p.) 1277 p.
Kategoria B3
1. Tomasz Ćwikła „Morena” Iława (721 p.) 1430 p
2. Władysław Wakuliński „Łuczniczka” Bydgoszcz (702 p.) 1358 p.
3. Ireneusz Stankiewicz „Zryw” Słupsk (698 p.) 1343 p.

Mocarze niejednej strategii

Krynica-Zdrój w dniach 1-9 października po raz czwarty z rzędu gościła zawodników Stowarzyszenia „Cross” w nietypowej dyscyplinie, jaką jest trójbój w grach umysłowych – szachach, warcabach stupolowych i brydżu sportowym – zestawionych w jednych zawodach. Tytułu po raz drugi bronił Mieczysław Kaciotys – i do przeczytania jego relacji z zawodów zapraszamy.

Koordynator Jerzy Hanus na miejsce wydarzenia przewidział dobrze znany zawodnikom i zaprzyjaźniony pensjonat Gaborek. Piękny kurort, uroczy czterogwiazdkowy obiekt hotelowy ze smacznym, domowym jedzeniem – wszystko, co sprzyja koncentracji i gotowości szarych komórek do intensywnej pracy, tak bardzo potrzebnych w grach umysłowych. Po raz czwarty mistrzostwa Polski osób niewidomych i słabowidzących w trójboju intelektualnym odbywały się w zmienionej formule rozgrywek. O medale i wysokie miejsca rywalizowało siedemnastu zawodników z całej Polski.

Przyjechałem do Krynicy-Zdroju, by po raz drugi bronić tytułu mistrza Polski w tej ciekawej i wymagającej dyscyplinie sportu. W ubiegłym roku przedstawiłem czytelnikom miesięcznika „Cross” rys historyczny naszego trójboju [nr 10/2022 – przyp. red]. Wspomniałem wtedy, że przed 2010 rokiem zawody te odbywały się m.in. w Tucholi, gdzie organizował je Andrzej Sargalski, po czym na dziesięć lat nastąpiło wykluczenie dyscypliny z kalendarza imprez „Crossu”. Na odprawie technicznej 1 października Jerzy Hanus wspominał teraz pomysłodawcę turnieju, śp. Jerzego Gorczyńskiego. Zdradził nam też, o czym nie było powszechnie wiadomo, że to Jerzy Gorczyński przyczynił się do reaktywowania imprezy. Zadzwonił kiedyś do Jerzego Hanusa z prośbą, by ten napisał projekt i spróbował zorganizować mistrzostwa Polski w trójboju intelektualnym. Był w tym bardzo przekonujący i w 2020 roku zawody znów pojawiły się w kalendarzu imprez. Mam nadzieję, że już na stałe. Na odprawie minutą ciszy pożegnaliśmy zmarłą we wrześniu śp. Ninę Bakułę, od kilkunastu lat ściśle współpracującą z naszym środowiskiem brydżowym. Sędziowała dziesiątki naszych zawodów, będzie nam Jej bardzo brakowało…

osoby z pucharamiMedaliści MP w trójboju intelektualnym wraz z organizatorami. Od lewej: koordynator Jerzy Hanus, Andrzej Majcher, Mieczysław  Kaciotys, Stanisław Raczek oraz sędzia Leszek Bakalarz

Do grona faworytów mistrzostw zaliczali się w tym roku m.in.: Bernard Olejnik, Stanisław Raczek, Andrzej Majcher, Zbigniew Wyziński oraz ja. Charakterystyczne dla tej imprezy jest to, że każdy zawodnik ma swoją ulubioną dyscyplinę, w której czuje się dobrze i zwłaszcza w niej liczy na dobre miejsce oraz na punkty do ogólnej klasyfikacji, poza tym, jak nie pójdzie np. jakaś partia warcabów, to jest rewanż w następnej lub przy stoliku szachowym i brydżowym, lub w innej kolejności. Przypomnę, że regulamin klasyfikacji stanowi, że przy 17 grających za zajęcie w danej konkurencji pierwszego miejsca zawodnik otrzymuje 17 p., za miejsce drugie 16 p. itd.

Podczas turnieju dało się wyczuć ogromnego ducha walki, niesamowicie pozytywne emocje, których trudno szukać w innej dyscyplinie sportu, a już rozgrywki brydżowe to ich kumulacja. Mistrzostwa rozpoczął turniej warcabowy. Graliśmy systemem szwajcarskim na dystansie pięciu rund, z czasem na zawodnika wynoszącym 60 minut (bez dodawania czasu za ruch). Takim samym systemem były rozgrywane zawody szachowe. Obie te dyscypliny sędziował poprawnie Leszek Bakalarz, a rozgrywki brydżowe Roman Kierznowski, który wykazał się nie lada cierpliwością i wyrozumiałością wobec grających. Wspomnę jeszcze, że zawodnicy, koordynator oraz sędzia Bakalarz zgodzili się, aby druga runda w każdym dniu turnieju warcabowego i szachowego (z brydżem było inaczej) rozgrywana była po kolacji. Mieliśmy jeszcze letnią, słoneczną pogodę, więc po południu wszyscy chcieliśmy z niej korzystać. Ja dużo biegałem i chodziłem z kijami nordic walking, inni spacerowali, chodzili po górach i lasach czy do pijalni wód, każdy znalazł coś dla siebie i intensywnie wykorzystywał wolny czas.

Już rozgrywki warcabowe przyniosły małe niespodzianki w postaci remisów Bernarda Olejnika z niżej notowanymi zawodnikami Andrzejem Majcherem i Stanisławem Raczkiem. Pierwszą konkurencję wygrałem przed Olejnikiem i Majcherem, przy stracie tylko jednego punktu przez remis z Benkiem i przy pozostałych czterech partiach wygranych.

Następną konkurencją był brydż. Rozgrywki obejmowały trzy sesje po 13 rozdań w każdej. Zazwyczaj to wyniki w brydżu decydowały o ostatecznej klasyfikacji zawodów, a często – jak to się mówi wśród sportowców – przewracały całą tabelę do góry nogami. Do tej pory bowiem zawsze był on ostatnią dyscypliną trójboju, tym razem jednak, z przyczyn organizacyjnych, rywale zasiedli do kart już trzeciego dnia. Poziom zawodników był zróżnicowany, od medalistów mistrzostw Polski, po takich, którzy od niedawna trzymają 13 kart w ręku. Gra w brydża polega na wspólnej licytacji, rozgrywce i grze obronnej, lecz w tych tajnikach dobrze orientowali się tylko zaawansowani brydżyści. Sędzia Roman Kierznowski, doświadczony gracz, arcymistrz międzynarodowy, tak ustawił turniej, aby prawie każdy zawodnik zagrał z każdym. W tej części mistrzostw liczą się w dużej mierze intuicja, szczęście, no i rutyna zawodnika. Takiego szczęścia nie miał doświadczony brydżysta Zbigniew Wyziński (poważny kandydat do medalu). W warcabach zajął dobre 5. miejsce (a to jego najsłabsza dyscyplina, 13 p. do klasyfikacji ogólnej), jest także dobrym szachistą, a najsilniejszą jego stroną jest brydż, więc był murowanym kandydatem do medalu. Wszystko zaprzepaścił w pierwszej sesji, podczas której licytował niewłaściwe kontrakty, dawał ugrywać przeciwnikom kontrakty przegrane. W tej sesji, z 25 p. brydżowymi (tzw. maksy), zajął ex aequo ostatnie miejsce. Ja pierwszą sesję wygrałem z 64 p. na koncie, a na kolejnych miejscach plasowali się: Andrzej Majcher (50 p,), Krystyna Dąbrowska (50 p.) i Roman Dąbrowski (46 p.). Bernard Olejnik z dorobkiem 38 p. zajął odległe 12. miejsce i nieco oddalił się od podium. Sesja druga nie przyniosła niespodzianek, wygrał ją Romuald Dąbrowski (medalista MP) z rezultatem 53 p. O jeden punkt mniej zdobyłem ja, a kolejne miejsca to Andrzej Majcher (50 p.) i Wiesława Wołoszyn (niespodzianka – 46 p.!). Po dwóch sesjach umocniłem się na prowadzeniu, mając już na koncie 116 p. Andrzej zdobył ich 100, a Roman 99. Sesja trzecia obfitowała w ciekawe rozgrywki i niespodziewane rozstrzygnięcia. Wygrał ją ponownie Dąbrowski, który zebrał 55 p., przed Krystyną Krzyżaniak (49 p.) i Ryszardem Jędrzejewskim (48 p.), których rezultaty były niespodzianką. Ja zdobyłem w niej zaledwie 34 p., co dało mi 13. miejsce. Na szczęście miałem dużą przewagę po dwóch wcześniejszych sesjach, co pozwoliło mi uplasować się na 2. miejscu w konkurencji brydża. Wygrał ją Roman Dąbrowski, trzeci był Andrzej Majcher, najgroźniejszy mój rywal w całej imprezie.

grupa osób grajca w kartzPrzy stoliku brydżowym. Od lewej grają: Ryszard Jędrzejewski, Krystyna Dąbrowska, Bernard Olejnik i Andrzej Majcher

Ostatnie do rozegrania pozostały szachy. Sytuacja w tabeli po dwóch konkurencjach była bardzo ciekawa. Utworzyły się niejako dwie pary – jedna walczyła o złoto (Kaciotys – Majcher), a druga o brąz (Olejnik – Raczek). Miałem przewagę 3 p., druga para miała identyczny dorobek punktowy, więc zapowiadała się emocjonująca walka o medale, tym bardziej że wszyscy prezentowali zbliżony poziom sportowy w szachach. Turniej wygrałem z 4,5 p. (cztery zwycięstwa i remis z Benkiem). Pozostałe miejsca, według kolejności, zajęli: Raczek, Olejnik, Wyziński i Majcher. Wszyscy oni zdobyli po 3,5 p., więc o kolejności zdecydowało dodatkowe wartościowanie, tzw. MBch [Buchholz średni – przyp. red.]. Tym sposobem Stanisław Raczek niespodziewanie pozbawił Bernarda Olejnika medalu mistrzostw Polski w trójboju, co było największą niespodzianką tego turnieju.           

Zawody mogły odbyć się się dzięki dofinansowaniu działań Stowarzyszenia „Cross” przez PFRON.

XII Mistrzostwa Polski Niewidomych i Słabowidzących w Trójboju
Intelektualnym
1-9.10.2023 r., Krynica-Zdrój

Tabela wyników
Klasyfikacja końcowa – sześcioro najlepszych
1. Mieczysław Kaciotys „Jantar” Gdańsk 50 pkt.
2. Andrzej Majcher  „Omega” Łódź 43 pkt.
3. Stanisław Raczek „Beskidek” Żywiec 41 pkt.
4. Bernard Olejnik „Warmia i Mazury” Olsztyn 40 pkt.
5. Zbigniew Wyziński „Syrenka” Warszawa 34 pkt.
6. Eugenia Wewersowicz „Omega” Łódź 34 pkt.
Wyniki cząstkowe w konkurencjach
Warcaby
1. Mieczysław Kaciotys „Jantar” Gdańsk 9 pkt.
2. Bernard Olejnik „Warmia i Mazury” Olsztyn 7 pkt.
3. Andrzej Majcher  „Omega” Łódź 7 pkt.
4. Stanisław Raczek „Beskidek” Żywiec 7 pkt.
5. Zbigniew Wyziński „Syrenka” Warszawa 7 pkt.
6. Lech Łysak „Debiut” Stąporków 6 pkt.
Brydź
1. Romuald Dąbrowski „Atut” Nysa 154 pkt.
2. Mieczysław Kaciotys „Jantar” Gdańsk 150 pkt.
3. Andrzej Majcher  „Omega” Łódź 137 pkt.
4. Eugenia Wewersowicz „Omega” Łódź 133 pkt.
5. Wiesława Wołoszyn „Podkarpacie” Przemyśl 132 pkt.
6. Krystyna Dąbrowska „Atut” Nysa 125 pkt.
Szachy
1. Mieczysław Kaciotys „Jantar” Gdańsk 4,5 pkt.
2. Stanisław Raczek „Beskidek” Żywiec 3,5 pkt.
3. Bernard Olejnik „Warmia i Mazury” Olsztyn 3,5 pkt.
4. Zbigniew Wyziński „Syrenka” Warszawa 3,5 pkt.
5. Andrzej Majcher  „Omega” Łódź 3 pkt.
6. Adolf Jagiełło „Jantar” Gdańsk 3 pkt.

Eliminacje za nami!

Po rocznej przerwie showdown w najlepszym wydaniu powrócił w gościnne progi hotelu Kaprys w Świdniku. W dniach 7-11 września odbył się tu bowiem półfinał indywidualnych mistrzostw Polski kobiet w tej dyscyplinie, a tydzień później, w dniach 14-18 września, miał miejsce półfinał mistrzostw Polski mężczyzn.

Wprowadzony w ubiegłym roku podział eliminacji na turnieje kobiecy i męski ma w środowisku swoich zwolenników i przeciwników, ale jest obecnie najbardziej sprawiedliwym sposobem na wyłonienie czołówki mającej zapewniony start w finale. Organizatorzy turniejów, sędziowie, trenerzy i sami zawodnicy dyskutują i nieustannie poszukują innych rozwiązań, które będą sprawiedliwe i najlepsze dla rozwoju dyscypliny.

Nad prawidłowym przebiegiem obydwu turniejów czuwało dziewięcioro sędziów, pojedynki były rozgrywane na czterech stołach (na 32 zawodników), tym samym systemem  stworzonym przez trenera kadry polskich showdownistów w oparciu o wytyczne IBSA i konsultowanym z sędziami oraz trenerami klubowymi. Na obydwu turniejach rozegrano po 130 meczów, a niektóre z nich trwały nawet około godziny, co odzwierciedla bardzo wysoki poziom gry zawodników.

W turnieju pań udział brały zawodniczki reprezentujące kluby z Bydgoszczy, Lublina, Olsztyna, Przemyśla, Słupska, Wałbrzycha i Wrocławia. W piątek po śniadaniu odbyła się krótka odprawa techniczna, po czym nastąpiło oficjalne otwarcie zawodów. Punktualnie o godzinie dziewiątej na czterech salach rozbrzmiały pierwsze gwizdki i turniej wystartował.

Po niezwykle emocjonujących rozgrywkach poznaliśmy dwanaście pań, które wywalczyły awans i w turnieju finałowym, który odbędzie się w listopadzie w Kutnie, dołączą do ubiegłorocznych medalistek mistrzostw Polski.

Na szczególną uwagę zasługuje powrót w wielkim stylu, po ponad rocznej przerwie, zawodniczki „Łuczniczki” Bydgoszcz Patrycji Kazy, która dopiero w meczu finałowym, po zaciętej walce, uległa bardzo doświadczonej reprezentantce Polski – Monice Szwałek z klubu „Sprint” Wrocław.

Pierwsze kroki na turnieju tej rangi stawiała natomiast przedstawicielka „Zrywu” Słupsk Karolina Majza. Debiutantka z uśmiechem podchodziła do każdego meczu i chociaż nie udało jej się awansować, na pewno zebrała cenne doświadczenia. Usłyszeliśmy obietnicę, że będzie nadal trenować, aby podnosić swoje umiejętności.

Podczas ceremonii zakończenia turnieju wszystkie zawodniczki, które wywalczyły awans, otrzymały pamiątkowe medale, a pierwsza trójka – puchary. Ponadto trener kadry Szymon Borkowski przyznał dziką kartę Katarzynie Pietruszyńskiej z klubu „DoSAN” Wałbrzych. Sportsmenka zrobiła bardzo pozytywne wrażenie na sędziach i trenerach, kiedy wykorzystywała w swoich meczach zagrania rodem z blind tenisa, który też z sukcesami uprawia. Po raz kolejny dzika karta miała postać namacalnego trofeum – pamiątkowej tabliczki.

W półfinale mężczyzn swoje reprezentacje wystawiły kluby z Bydgoszczy, Chorzowa, Częstochowy, Krakowa, Lublina, Przemyśla, Słupska, Wałbrzycha, Warszawy oraz Wrocławia. Do finału, który równolegle z finałem pań zostanie rozegrany w listopadzie w Kutnie, awansowało dwunastu zawodników. Skład uzupełni trójka zeszłorocznych medalistów mistrzostw Polski oraz Kacper Mazur, który otrzymał dziką kartę od trenera kadry. Ten gracz reprezentuje klub „Sprint” Wrocław.

Podobnie jak w przypadku pań zawodnicy, którzy wywalczyli awans do finału mistrzostw Polski, otrzymali pamiątkowe medale, a za trzy pierwsze miejsca – okazałe puchary.

Ogromne podziękowania dla wszystkich zawodników, trenerów i przewodników, sędziów, obsługi technicznej i personelu hotelu Kaprys w Świdniku. Wszystkim awansującym serdecznie gratulujemy i życzymy powodzenia w ostatecznej walce o tytuły, która już niebawem.

Organizacja obydwu półfinałów była możliwa dzięki dofinansowaniu ze środków PFRON oraz Ministerstwa Sportu i Turystyki.


Zawodnicy i zawodniczki uprawnieni do gry w finałach indywidualnych
mistrzostw Polski w showdownie w 2023 r.

Kobiety

  1. Elżbieta Mielczarek (mistrzyni Polski 2022) „Sprint” Wrocław
  2. Weronika Szynal (wicemistrzyni Polski 2022)  „Sprint” Wrocław
  3. Dominika Czuj (druga wicemistrzyni Polski 2022) „Ikar” Lublin
  4. Monika Szwałek „Sprint” Wrocław
  5. Patrycja Kaza „Łuczniczka” Bydgoszcz
  6. Klaudia Frankowska „Sprint” Wrocław
  7. Agnieszka Bardzik „Łuczniczka” Bydgoszcz
  8. Katarzyna Stenka „Ikar” Lublin
  9. Izabela Kałębasiak „Łuczniczka” Bydgoszcz
  10. Emilia Berczyńska „Łuczniczka” Bydgoszcz
  11. Anna Gralak „Łuczniczka” Bydgoszcz
  12. Paulina Krupa „Łuczniczka” Bydgoszcz
  13. Joanna Pożarycka „Warmia i Mazury” Olsztyn
  14. Teresa Janakowska „Łuczniczka” Bydgoszcz
  15. Renata Stankiewicz „Podkarpacie” Przemyśl
  16. Katarzyna Pietruszyńska (dzika karta)„DoSAN” Wałbrzych

Mężczyźni

  1. Krystian Kisiel (mistrz Polski 2022) „Sprint” Wrocław
  2. Adrian Słoninka (wicemistrz Polski 2022) „Sprint” Wrocław
  3. Krzysztof Sobiło (drugi wicemistrz Polski 2022) „Podkarpacie” Przemyśl
  4. Przemysław Knaź „Podkarpacie” Przemyśl
  5. Szymon Budzyński „Ikar” Lublin
  6. Daniel Kuźniar „Łuczniczka” Bydgoszcz
  7. Filip Liszewski „Sprint” Wrocław
  8. Ariel Kiresztura „Zryw” Słupsk
  9. Grzegorz Kałębasiak „Łuczniczka” Bydgoszcz
  10. Dariusz Konopa „Zryw” Słupsk
  11. Piotr Ziółek „Ikar” Lublin
  12. Adam Wołczyński „DoSAN” Wałbrzych
  13. Łukasz Cichy „Łuczniczka” Bydgoszcz
  14. Tadeusz Sypień (rezygnacja z udziału w finale) „Sprint” Wrocław
  15. Mariusz Miszuda SMP Chorzów
  16. Kacper Mazur (dzika karta) „Sprint” Wrocław

Zawodnicy rezerwowi

(W przypadku rezygnacji któregoś z zakwalifikowanych zawodników zyskują prawo do gry w podanej kolejności).

Kobiety

  1. Klaudia Sasin „Ikar” Lublin
  2. Marzena Kołodziej „Ikar” Lublin
  3. Natalia Wójcik „Podkarpacie” Przemyśl
  4. Wioletta Rojan „Podkarpacie” Przemyśl

Mężczyźni

  1. Łukasz Zdunkiewicz „Łuczniczka” Bydgoszcz
  2. Witold Górak „DoSAN” Wałbrzych
  3. Sławomir Cywka SMP Chorzów
  4. Wojciech Woźniak „Jutrzenka” Częstochowa

Wiadomości

Warcaby

Walczyli o medale i wyższe kategorie

We wrześniu w Suwałkach odbył się I Ogólnopolski Turniej Niewidomych i Słabowidzących w Warcabach Stupolowych w Kategoriach II-V. Do rozgrywek w hotelu Hańcza przystąpiło 27 zawodników i zawodniczek. Sędziowali: Jan  Chrząszcz (sędzia główny) oraz Leszek Łysakowski (sędzia wspomagający). Organizatorem turnieju było Stowarzyszenie „Cross”, a jego przygotowaniem zajął się koordynator Wacław Morgiewicz. Zawody były częścią projektu „Wspólny start 2023”, dofinansowanego przez PFRON.

Turniej   został rozegrany  systemem szwajcarskim  na dystansie 9 rund. Dzięki dobrej grze aż pięć osób zdobyło lub podwyższyło kategorie warcabowe: Robert Wlaźlak („Sudety” Kłodzko) – na II, Halina Stankiewicz („Jaćwing” Suwałki) – na III, Lech Chrostowski („Kormoran” Giżycko”) – na IV, a Mirosław Doraczyński („Syrenka” Warszawa) oraz Władysław Walczyński („Ikar” Lublin) – na V (wcześniej zawodnicy bez kategorii).

Turniej towarzyski jest doskonałym sposobem na podwyższenie umiejętności. Nowi zawodnicy uczą się zdrowej rywalizacji, myślenia strategicznego, przewidywania ruchów przeciwnika. To również sposób na integrację i miłe spędzenie czasu wśród znajomych. Grajmy zatem!

Wyniki rund i pełna klasyfikacja końcowa – pod kodem QR.

kod QR

 

I Ogólnopolski Turniej Niewidomych i Słabowidzących w Warcabach
Stupolowych w Kategoriach II-V
22-30.09.2023 r., Suwałki

(Najlepsza dziesiątka)

  1. Ryszard Szachniewicz „Jaćwing” Suwałki       17 p.
  2. Robert Wlaźlak „Sudety” Kłodzko 15 p.
  3. Antoni Niewiński „Victoria” Białystok 12 p.
  4. Ryszard Rewoliński „Kaszub” Wejherowo 11 p.
  5. Ewa Gorlewska „Jaćwing” Suwałki 11 p.
  6. Teresa Bonik „Jantar” Gdańsk 11 p.
  7. Halina Budziak „Podkarpacie” Przemyśl 11 p.
  8. Eugenia Wewersowicz „Omega” Łódź 10 p.
  9. Lech Chrostowski „Kormoran” Giżycko 10 p.
  10. Andrzej Haciuk „Tęcza” Poznań 10 p.

 

Alicja Pogorzelska

Do góry

Showdown ma tu pierwszeństwo

Sławka, Mariusza i Przemka, trzech młodych niewidomych chłopaków, w niezwykły sposób połączyła pasja do sportu, która później dała początek klubowi SMP Chorzów. Nazwa SMP pochodzi od pierwszych liter imion jego założycieli, ale jest też skrótowcem od „Showdown moją pasją” – dewizy, która najlepiej oddaje miejsce tej gry w ich życiu. Oto, co mówią o swoim klubie i Stowarzyszeniu „W Labiryncie”, którym kierują od 2018 r., jeszcze zanim zrodził się pomysł na SMP „Chorzów”.

Mówimy czasem o sobie: „trzej muszkieterowie”, bo różnimy się od siebie pod wieloma względami, ale łączy nas za to jedno – wspólna pasja do showdowna. To ta niezwykła gra była impulsem do powstania klubu SMP. W okolicy brakowało odpowiedniego miejsca do treningów, dlatego postanowiliśmy stworzyć coś swojego i występować na turniejach jako niezależny team.

„W Labiryncie” jest nazwą stowarzyszenia, które przejęliśmy od znajomych. Nie chcieliśmy jej zmieniać, bo jest symboliczna. My też idziemy przez życie trochę po omacku, szukając drogi. Przede wszystkim do integracji z widzącymi.


grupa osób z kijkamiUczestnicy projektu nordicowego przemierzają Wisłę

Po długich poszukiwaniach udało nam się w 2019 roku znaleźć odpowiedni lokal w Chorzowie, miejsce, które moglibyśmy nazwać naszym własnym. To był milowy krok dla naszego Stowarzyszenia. Rok później powołaliśmy Klub Sportowy SMP, reprezentowany przez członków Stowarzyszenia „W Labiryncie”. Siedziba klubu znajduje się przy ulicy Katowickiej 167 w Chorzowie. To tu organizujemy treningi, spotkania, a także przyjmujemy gości. Nasze drzwi są zawsze otwarte dla tych, którzy chcą nas poznać, wesprzeć nasze działania lub skorzystać z naszych usług. Głównym celem Stowarzyszenia „W Labiryncie” jest upowszechnianie kultury fizycznej oraz sportu wśród osób niewidomych i słabowidzących. Równocześnie stawiamy sobie za cel budowanie świadomości społecznej na temat potrzeb, możliwości oraz funkcjonowania w społeczeństwie osób z dysfunkcją wzroku.

W naszym klubie stawiamy na różnorodne dyscypliny, aby najpełniej zaspokoić potrzeby członków. Do najpopularniejszych należą sekcje: showdowna, nordic walkingu, bowlingu oraz judo, można do nas przyjść na rozgrywkę warcabów lub szachów. Prym wiedzie oczywiście showdown, który odgrywa niezwykle istotną rolę w historii naszego klubu. Jako jedyni w Polsce promujemy na szeroką skalę showdown wśród osób widzących. Cyklicznie organizujemy ogólnopolski integracyjny turniej „Showdown nie tylko dla niewidomych”. W lipcu odbyła się już piętnasta jego edycja, tym razem mieliśmy kilku widzących zawodników. Organizujemy go od pięciu lat i uznawany jest za jedno z najważniejszych wydarzeń w naszym Stowarzyszeniu. Od tego roku przy turniejowym stole spotykamy się wiosną, latem, jesienią i zimą. Również w ramach integracji wystartowaliśmy w ubiegłym roku z akcją „Zwiedzanie jest fajne”. To cykl wyjazdów, podczas których uczestnicy poznają nasz kraj, jego zabytki, kulturę, sztukę, próbują dań kuchni regionalnej, poznają się wzajemnie.

W połowie tego roku zakończyliśmy projekt o nazwie „W tandemie raźniej – nordic walking bez granic”, współfinansowany przez Urząd Marszałkowski Województwa Śląskiego. Głównym celem tego projektu było nauczanie osób niewidomych i słabowidzących nordic walkingu oraz doskonalenie technik marszu przy użyciu specjalnych uprzęży, umożliwiających bezpieczne uprawianie tej aktywności fizycznej. W tym roku Stowarzyszenie „W Labiryncie” ruszyło z akcją „Nordic walking – aktywność dla każdego”. Pierwsze spotkanie odbyło się w marcu 2023 r. W każdą pierwszą sobotę miesiąca spotykamy się o godz. 11:00 w Parku Śląskim i idziemy z kijami w 5-kilometrową trasę. Przyjść może każdy, kto chce zdrowo, w doborowym towarzystwie spędzić miło czas.

Nasza praca nie kończy się na treningach, zawodach i promowaniu aktywności fizycznej. Dążymy do pełnej integracji osób niewidomych i słabowidzących ze społeczeństwem. Na terenie Śląska, i nie tylko, uczestniczymy w wydarzeniach charytatywnych i sami je organizujemy. Przeprowadzamy w szkołach i urzędach warsztaty świadomościowe na temat funkcjonowania osób niewidomych i sposobów pomagania im w codziennych sytuacjach. Oferujemy również szkolenia komputerowe z zakresu tyfloinformatyki i dostępności nowych technologii, zarówno indywidualnie, jak i w grupach – na zlecenie urzędów pracy oraz w ramach programu „Aktywny samorząd”. Ponadto w ubiegłym roku przeprowadziliśmy kompleksowy audyt dostępności, który przyczynił się do wprowadzenia udogodnień w dwóch siedzibach Urzędu Miejskiego w Tarnowskich Górach, mających na celu spełnienie szczególnych potrzeb funkcjonalnych niektórych z nas. Podobny audyt dostępności przeprowadziliśmy w Ośrodku Edukacji Ekologiczno-Geologicznej w Jaworznie. Jesteśmy przekonani, że skutecznie wdrożyliśmy rozwiązania, które będą nie tylko funkcjonalne, lecz także przybliżą ciekawy świat skał, minerałów i roślin osobom z dysfunkcją wzroku.

 Jednym z naszych największych osiągnięć jest uruchomienie kanału youtube’owego TYFLOAkademia, dzięki któremu jesteśmy zawsze blisko naszych odbiorców. Jego treści kierujemy zarówno do rodziców, nauczycieli i przyjaciół osób niewidomych, jak i do wszystkich zainteresowanych, którzy pragną dowiedzieć się więcej na ich temat. Przez ostatnie trzy lata funkcjonowania kanału koncentrowaliśmy się na przybliżeniu naszym widzom świata osób niewidomych oraz dzieliliśmy się skutecznymi metodami radzenia sobie w codziennych czynnościach. Uczymy osoby niewidome, jak korzystać z dostosowanych dla nich rozwiązań, ale także ukazujemy ich codzienne życie, bardzo przecież zbliżone do tego, jakie prowadzą osoby widzące. TYFLOAkademia to pierwszy tego typu kanał informacyjno-edukacyjny w polskim internecie.

W grudniu 2022 roku stworzyliśmy pierwszy w Polsce katalog, w którym zebraliśmy rekomendowane, dostępne dla osób z dysfunkcją wzroku i przydatne aplikacje na urządzenia mobilne. Katalog ten obejmuje imponującą liczbę ponad 130 aplikacji dla systemów Android i iOS. Na naszej stronie internetowej stworzyliśmy również wirtualne Centrum Informacji dla niewidomych. Można tu znaleźć szczegółowe opisy dworców, dróg, skrzyżowań w różnych miastach i miejscowościach oraz innych miejsc, takich jak na przykład wagony kolejowe, informacje o użytecznych w codziennym funkcjonowaniu pomocach, aplikacjach czy przysługujących ulgach w transporcie zbiorowym.


grupa osób z rękach trzymająca maskotkiUczestnicy projektu „Zwiedzanie jest fajne” z przewodnikiem oprowadzającym po Muzeum Dobranocki

Niedawno rozpoczęliśmy realizację nowego projektu „Nowoczesne technologie szansą na niezależność – szkolenie z zakresu obsługi komputera”, dofinansowanego przez PFRON. To projekt ogólnopolski i liczymy, że na dłużej zagości w naszej ofercie, zapewniając możliwość szkolenia się co roku.

Stowarzyszenie „W Labiryncie” serdecznie zaprasza do swojego grona nowych członków. Jeśli mieszkasz na Śląsku lub w okolicach i chcesz rozwijać swoje sportowe pasje lub inne zainteresowania – jesteśmy dla ciebie! Na stronie www.wlabiryncie.org znajdziesz więcej informacji dotyczących naszej działalności oraz dane kontaktowe. Nie zwlekaj, dołącz do nas już dziś!

Powstanie naszego klubu było wynikiem pasji, determinacji i wspólnych zainteresowań. Jesteśmy dumni z tego, co udało nam się osiągnąć, i ze społeczności, która się przy nas rozwija.

Celownik dżwiękowy

W poprzednich dwóch częściach porad przedstawione zostały kategorie sprzętu wykorzystywane w strzelectwie, które stosowane są zarówno przez zawodników pełnosprawnych, jak i osoby z niepełnosprawnościami rywalizujące w tym sporcie. Tym razem skupimy się na sprzęcie specjalistycznym, wykorzystywanym wyłącznie w strzelectwie osób z dysfunkcją wzroku, a mianowicie na celownikach dźwiękowych.

Na rynku obecnie dostępne są celowniki dźwiękowe dwóch producentów: VIASS – w wersjach Pro 1 oraz Pro 2, a także Ecoaims – w wersji VIS 500. W obu przypadkach cały układ celowniczy składa się z dwóch elementów:

  • celownika montowanego na karabinie, który zasilany jest wewnętrzną lub zewnętrzną baterią;
  • diody o długości fali w paśmie podczerwonym (IR).

Niezależnie od rodzaju celownika na tarczy montowana jest dioda (dokładnie 6 cm pod środkiem tarczy), która po podłączeniu do źródła zasilania zaczyna emitować światło podczerwone w kierunku zawodnika. Pasmo światła podczerwonego jest niewidoczne dla ludzkiego oka, jednak aby sprawdzić działanie diody, wystarczy nakierować na nią aparat fotograficzny telefonu.

urządzenie
Strzałki regulacji celovnika typu VIASS

Celowniki VIASS Pro 1 i VIASS Pro 2 – charakteryzują się posiadaniem zewnętrznego źródła zasilania, którym najczęściej jest powerbank. Po uruchomieniu i zwróceniu celownika w kierunku diody zaczyna on wydawać dźwięki o określonej częstotliwości, w zależności od odległości od środka punktu celowania. Na froncie celownika zawodnik ma do dyspozycji trzy pokrętła – pokrętło regulacji głośności w słuchawkach, regulacji tonu dźwięku ogólnego oraz regulacji tonu środka tarczy. Ów środek tarczy stanowi pewien zakres określany w jednostkach umownych. Według producenta dla generacji modelu Pro 1 jednostką jest około 1,3 mm, dla Pro 2 jednostka to około 0,5 mm. Zakres taki powinien być ustalony przez zawodnika w odniesieniu do aktualnego poziomu wyszkolenia oraz w zależności od strzelanej postawy strzeleckiej. Jeżeli np. zawodnik ustali zakres na poziomie 5 jednostek (5 x 1,3 mm = 6,5 mm), to po wymierzeniu celownika w kierunku tarczy w słuchawkach zacznie pojawiać się dźwięk, którego częstotliwość będzie narastać wraz ze zbliżaniem się do środka punktu celowania, aż do osiągnięcia ustalonej odległości (tu: 6,5 mm) od środka diody, kiedy to dźwięk przejdzie w charakterystyczny dźwięk znacznika środka tarczy i będzie niezmienny podczas poruszania celownikiem (bronią) w kole o tej średnicy. Im ruchy broni są mniejsze, tym możliwe jest dłuższe „przebywanie” w dźwięku znacznika i zawężanie pola celowania, aby zwiększyć precyzję strzału. Przykładowe 6,5 mm w tarczy karabinowej to wartość ok. 8,4, zatem oddanie strzału w obrębie dźwięku znacznika środka teoretycznie powinno zawsze dać wartość strzału większą lub równą 8,4. Stanowi to coś w rodzaju zielonego światła do oddania strzału, jednak jest jednocześnie pewnym czynnikiem stresowym, ponieważ zawodnik ma pełną świadomość, że wciśnięcie spustu bez słyszenia tego sygnału będzie oznaczać przestrzelinę zlokalizowaną daleko od środka tarczy. Pomiędzy pierwszą i drugą generacją celowników widać wyraźną różnicę w jakości i precyzji (świadczy o tym przelicznik jednostki), a także skuteczność regulacji celownika. Regulacja ta polega na zgraniu punktu znacznika środka tarczy z jej fizycznym środkiem, co wykonywane jest przez zawodnika lub asystenta za pośrednictwem strzałek, których wciskanie przesuwa ten punkt o określoną odległość na tarczy. W pierwszej generacji urządzenia jedno wciśnięcie przesuwa punkt o około 1 mm, zaś w przypadku nowego modelu jedno wciśnięcie przycisku regulacji przesunie punkt celowania o około 0,25 mm.

urządzenieCelownik VIASS Pro 2

Celownik Ecoaims VIS 500 – można próbować porównać w zakresie charakterystyki dźwięku do tego słyszanego przy strzelaniu z broni wykorzystywanej w strzelectwie laserowym lub w biathlonie. Sam celownik ma wewnętrzne źródło zasilania, należy go ładować podobnie jak telefon – poprzez podłączenie bezpośrednio do ładowarki. Podobnie jak wcześniej omawiany rodzaj celownika po skierowaniu Ecoaims’a do celu zaczyna on generować dźwięki, których częstotliwość będzie narastać wraz ze zbliżaniem się do środka punktu celowania. W przeciwieństwie do poprzedniego celownika wszelkie regulacje dotyczące dźwięku wykonywane są z poziomu aplikacji, po podłączeniu celownika do komputera. Wraz ze zbliżaniem się do środka tarczy w słuchawkach słyszalny będzie dźwięk o coraz wyższej częstotliwości, którego wysokość „dąży do nieskończoności”, co znaczy, że nie ma określonego znacznika środka tarczy, jak w celownikach firmy VIASS. Dostępne są za to trzy opcje modulowania charakterystyki dźwięku:

  • dźwięk przerywany wewnątrz określonej średnicy,
  • dźwięk przerywany poza określoną średnicą,
  • dźwięk stały w określonej średnicy.

urządzenie
Celownik firmy Ecoaims

W przypadku pierwszej i drugiej opcji można to określić tak, że zawodnik ustala interesujący go obszar, tak jak w przypadku znacznika środka tarczy w modelu u konkurencji. W tych dwóch opcjach, po określeniu tego obszaru (w milimetrach), celownik „wyłącza” dźwięk podczas celowania na określony czas (liczony w setnych częściach sekundy), czym informuje zawodnika o przebywaniu w danej odległości od środka tarczy. Z kolei trzecia opcja pozwala na takie ustawienie celownika, aby po znalezieniu się w określonej odległości od środka tarczy nie generował on już wyższego dźwięku. Na przykład w odległości 5 mm od środka punktu celowania celownik generuje dźwięk o częstotliwości x Hz, zatem poruszając bronią wewnątrz tego koła, zawodnik cały czas słyszy dźwięk jak dla 5 mm. Stanowi to pewien rodzaj znacznika, jednak trudniejszego do zidentyfikowania ze względu na brak wyraźnej różnicy w dźwięku na granicy tej określonej odległości. Z drugiej jednak strony daje to zawodnikowi swobodę w podjęciu decyzji o oddaniu strzału (polega on na swojej intuicji i słuchu), dzięki czemu praca może być spokojniejsza i bardziej precyzyjna. Tu również strzelający ma możliwość regulacji punktu trafienia na tarczy, lecz w przeciwieństwie do poprzednio omawianego celownika regulacja tutaj jest fizyczna – pokrętła przesuwają punkt celowania o określony dystans, mierzony w setnych częściach centymetra.


kabelkiŚwiecąca dioda zasilana na baterie

Początkującym strzelcom polecam celownik VIASS pierwszej generacji – jest najprostszy w obsłudze, stosunkowo niezawodny i umożliwiający obycie się z tym sprzętem. W toku szkolenia, kiedy okaże się, że precyzja tego celownika jest już niewystarczająca, wówczas VIASS drugiej generacji oraz Ecoaims mogą ten aspekt skutecznie poprawić, jednak z praktyki wynika, że ten drugi z nich jest bardziej niezawodny oraz pewniejszy w obsłudze. Niemniej jednak najlepiej przetestować ich działanie osobiście – podczas szkoleń organizowanych przez ZKF „Olimp” oraz podczas treningów w klubach zrzeszonych w Związku.


 

Adam Dobosz

Do góry

Gramy w szachy

Na zdjęciu Waldemar Świć
Waldemar Świć (współautor rubryki)

Typowe ofiary w obronie sycylijskiej

Każdy debiut, a nawet każdy wariant ma charakterystyczne dla siebie struktury pionkowe. Skutkuje to powtarzalnością planów gry, co przy tak już obfitej praktyce nie powinno dziwić. Owa powtarzalność dotyczy także elementów taktyki. Oprócz dość prostych pułapek pojawiających się w pierwszej fazie gry wypracowano także szereg bardziej złożonych uderzeń kombinacyjnych, które można już nazwać typowymi z uwagi na ich częste stosowanie.

Okazuje się, że nawet silni gracze miewają chwile dekoncentracji, o czym zaraz się przekonamy. Wybrałem obronę sycylijską z uwagi na mnogość złożonych pozycji, a co za tym idzie – obfitość różnego rodzaju ofiar materiału. Bardzo często spotykamy w różnych wariantach tej obrony ofiarę na d5.

Obrona sycylijska

Leonid Stein – Siemion Furman
Moskwa 1969

1.e4 c5 2.Sf3 e6 3.d4 cd4 4.Sd4 a6 5.Sc3 Hc7 6.g3 b5 Wydaje się, że mniej wyzywający jest tradycyjny plan rozwoju. 6...Sf6 7.Gg2 Ge7 8.0–0 0–0 7.Gg2 Gb7 8.0–0 Sf6 9.We1 d6 Już tutaj czarne mają pewne problemy. Po 9...Ge7 10.a4 b4 11.Sd5! Sd5 12.ed5 0–0 13.Gf4 z dalszym Sf5!±. 10.a4 b4



Szachista tej klasy co Furman musiał się spodziewać, że tak agresywnie grający partner jak Stein przyjmie wyzwanie. Zagadką pozostanie, co przygotował Furman, bo z przebiegu partii nie sposób tego wywnioskować.

11.Sd5! Wyzwanie przyjęte. 11...ed5 Lub 11...Sd5 12.ed5 e5 13.a5 i czarne mają problemy na skrzydle hetmańskim. 12.ed5+ Kd8 Co uzyskały białe w zamian za figurę? Jest to ofiara długofalowa, gdzie trwałe niedostatki pozycji czarnych nie dają się naprawić. Król czarnych pozostaje zderoszowany i nie dość, że staje sie obiektem ataku, to przeszkadza własnym figurom w zbudowaniu pozycji. 13.Gg5 Sbd7 Lub 13...Ge7 14.Sf5 We8 15.Sg7 Wg8 16.Hd4! Po 13...Gc8? 14.Gf6+ gf6 15.Hh5 Wa7 16.We4 Gg7 17.Wae1 Hc5 (17...f5 18.Hh4+! f6 19.We6) 18.He2 Gd7 19.Sb3 Hb6 20.a5 Hb5 21.He3 Wc7 (21...Hb7 22.Hf4 Hc7 23.Wc4+–) 22.Hf4+– We8 23.Hd6 We4 24.We4 Kc8 (24...Wb7 25.Gf1 Ha4 26.Sc5+) 25.Gf1 Ha4 (25...Hb7 26.Wb4 Ha7 27.c4!+–) 26.Wb4 Ha2 27.Sc5 Ha1 (27...Gb5 28.Wb5! ab5 29.Gh3++–) 28.Wb8+ Kb8 29.Sa6+ 1–0 [O. Quinones – K. Higashi, Siegen 1970]

14.He2 Kc8 15.c3! Nie byłoby dobre 15.He8+ Hd8 (15...Se8 16.We8+ Hd8 17.Wd8+ Kc7 18.Wa8) 16.Hd8+ (16.Gf6 Sf6 [16...gf6 17.Hf7 Se5 18.Hh5 Kb8 19.c3] 17.Hf7) 16...Kd8. Białe zamierzają wprowadzić do gry Wa1. 15...b3 Czarne nie dopuszczają do otwarcia linii „c”, ale to nie osłabia ataku białych. 16.Sc6! Gc6 17.dc6 Se5 18.Wa3! Wieża wchodzi do gry. 18...d5 Po 18...Sc6 19.Gf6 gf6 20.He8+; 18...Ge7 19.Wb3 Sc6 20.Hf3! (20.Gc6 Hc6 21.He7? We8) 20...d5 21.Gf6 gf6 (21...Gf6 22.Gh3+) 22.Hd5 czarne przegrywały natychmiast. 19.Wb3 Gd6 20.Gf6 gf6 21.Gd5 Sc6 Lub 21...Wa7 22.Wb7 Wb7 23.cb7+ i białe mogą wybierać pomiędzy rodzajami przewagi. 22.Hg4+ Hd7 23.Hd7+! Kd7 24.Wb7+! Gc7



Wydaje się, że wymiana materiału ułatwiła czarnym obronę, ale aktywność białych figur i niepewna pozycja czarnego króla powodują, że nawet po wymianie hetmanów czarne nie mogą odetchnąć z ulgą. 25.Gg2! Wad8 Lub 25...Whd8 26.Wd1+ Kc8 27.Wd8+ Kb7 (27...Sd8 28.Wc7+) 28.Gc6+ z wygraną. 26.Gh3+! 26.Wd1+ Kc8! 26...Kd6 27.Wd1+ Kc5 28.b4+ Kc4 29.Gf1+ Kb3 29...Kc3 30.Wc1+ 30.Wc7 Wd1 31.Wc6 Ka4

32.Kg2! Silniejsze niż 32.Wa6+ Kb3 33.Wf6 Kc3 34.b5 We8 35.Kg2 Wee1 z kontrą. Seria wymuszonych posunięć zakończyła się i pozycja czarnych jest przegrana. 32...a5 33.ba5 Whd8 33...Ka5?? 34.Wa6# 34.Wf6 W8d7 35.a6 Wc1 36.Gd3 Wc3 37.Gh7 Kb4 38.Ge4 Wa3 39.Gb7 Kc5 40.h4 Kd4 41.Wf5 We7 42.h5 We5 43.Wf4+ Kc5 44.h6

1–0

A teraz chyba najbardziej znana ofiara na d5 w obronie sycylijskiej w historii szachów.


Michaił Tal – Bent Larsen
Bled 1965

1.e4 c5 2.Sf3 Sc6 3.d4 cd4 4.Sd4 e6 5.Sc3 d6 6.Ge3 Sf6 7.f4 Ge7 8.Hf3 0–0 9.0–0–0 Hc7 10.Sdb5 Hb8 11.g4 a6 12.Sd4 Sd4 13.Gd4 b5 14.g5 Sd7 15.Gd3 b4


Typowa dla tej obrony gra na wyprzedzenie. Odwaga Tala robi wrażenie, tym bardziej że była to decydująca partia meczu kandydatów.

16.Sd5!? ed5 17.ed5 f5

Na temat oceny tej pozycji toczyły się spory analityczne przez szereg miesięcy. „Lata analiz i minuty gry to nie to samo” – jak zauważył Tal.

Po latach (!) ustalono, że najlepsze było 17...g6! 18.Whe1 Gd8 19.Hh3 Se5 (19...Gb6? 20.Gg6 fg6 21.We7) 20.Hh6 Gb6 21.fe5 (21.f5 Gf5 22.Gf5 We8 23.Ge5 We5 24.We5 de5 25.Ge4 Ge3+ 26.Kb1 Hb5 27.Hh3 [27.d6 He2] 27...Gg5 28.d6 Wd8 29.a4 Ha4 30.Gd5 He8 31.Hg2 Gf6) 21...Gd4 22.We4! Gf2 23.Wf1 Ha7 24.e6 Gb7 i przewaga materialna czarnych powinna zdecydować, choć jak widzimy, rozwikłanie tego wszystkiego przy szachownicy nie było możliwe.

18.Wde1 Wf7 Efektownie przegrywało 18...Gd8 19.Hh5 Sc5 20.Gg7! Sd3+ 21.Kb1 (21.cd3 Hc7+) 21...Se1 (21...Sf4 22.Hh6) 22.g6 Kg7 23.Hh7+ Kf6 24.g7 Wf7 25.g8H
(25.g8S#). 19.h4 Gb7 20.Gf5 Program analizujący podaje także kontynuację: 20.g6 hg6 21.h5 g5 22.h6 Gf6 23.fg5 Gd4 24.g6 Hf8 25.gf7+ Hf7 26.Gf5 Gd5 27.Hg4 Sf6 (27...Gf6 28.Gh7+ Kf8 29.Gg6 Se5 30.Gf7 Sg4 31.Gd5) 28.Hd4. 20...Wf5 Lub 20...Sf8 21.Gh7+ Kh7 22.h5. 21.We7 Se5 Przegrywało 21...Wf7 22.Wf7 Kf7 23.g6+ hg6 24.h5. 22.He4 Hf8 23.fe5 Wf4 24.He3 Wf3 Przegrywało także 24...Gd5 25.ed6 Wd4 26.Hd4 Gh1 27.b3 Gf3 28.Hb4 (28.Hc4+ Kh8 29.Wf7 Hd6 30.Wf3) 28...Wd8 29.Hc4+ Kh8 30.Hc5. 25.He2 He7 26.Hf3 de5 27.We1 Wd8 27...Wf8 28.Hb3
(28.We5 He5 29.Hf8+ Kf8 30.Ge5) 28...Hf7 29.Ge5 28.We5 Hd6 29.Hf4! Wf8 30.He4 b3 31.ab3 Wf1+ 32.Kd2 Hb4+ 33.c3 Hd6 34.Gc5 Hc5 35.We8+ Wf8 36.He6+ Kh8 37.Hf7

1–0

Obrona sycylijska

Maia Chiburdanidze – Siemion Dwojris
ZSRR 1980

1.e4 c5 2.Sf3 d6 3.d4 cd4 4.Sd4 Sf6 5.Sc3 a6 6.Gg5 e6 7.f4 Sbd7 8.Hf3 Hc7 9.0–0–0 b5 10.Gd3 Gb7 11.Whe1 Hb6


12.Sd5! Dotychczas grywano12.Sb3 i to było „obowiązujące”. Podobnie jak w poprzednich przypadkach pozycje pozostają nie do końca wyjaśnione, a z praktycznego punktu widzenia są nadal niezwykle trudne do gry. 12...ed5 Później ustalono, że realnie czarne mają większe szanse po 12...Hd4 13.Gf6 gf6 14.Gb5 Hc5 15.Sf6+ Kd8 16.Sd7 Hb5 17.Sf8 Wf8 18.Ha3 Wc8 19.Hd6+ Ke8 20.We3! Hc6! 21.Hd2! z bardzo ostrą grą.

13.Sc6!! Gc6 13...d4 14.e5 14.ed5+ Ge7 14...Kd8 15.dc6 Sc5 16.c7+ z dalszym Ha8. 15.dc6 Sc5 16.Gf6 gf6 Lub 16...Sd3+ 17.Hd3 gf6 18.We7+ Ke7 19.Hd6+ 17.Gf5 Hc7 17...Kf8 18.c7; 17...Wa7 18.Wd6 Kf8 19.c7! Hc7 20.Wc6 18.b4! Se6 18...Sa4? 19.Gd7+ 19.Hh5 Sg7 20.Gd7+ Kf8 21.Hh6 d5 21...Hd8 22.Wd3 z Wde3  22.We7! Ke7 23.We1+ Kf8 Lub 23...Se6 24.Ge6 fe6 25.Hg7+ Kd6 26.We6+ 24.Hf6 Kg8 25.We7 Wf8 26.Ge6 He7 27.He7 fe6 27...Se6 28.f5 Kg7 29.c7 28.c7 h5 29.Hf8+

1–0

We wszystkich przypadkach można było zauważyć, że ofiara spowodowała trudności w ocenie pozycji i z praktycznego punktu widzenia stanowi spore wyzwanie dla obu grających.

osoby grające w szachy
Przed jedną z partii szachowych podczas MP w trójboju intelektualnym 2023. Wiesława Wołoszyn (po lewej)
i Krystyna Dąbrowska gotowe do gry

 

Waldemar Świć

Do góry

Gramy w warcaby

Na zdjęciu Damian Reszka
Damian Reszka (autor rubryki)

W dniach od 20 do 28 sierpnia 2023 r. w Sękocinie Starym pod Warszawą odbyły się historyczne, pierwsze z ramienia aktualnie sprawującego władzę zarządu Światowej Federacji Warcabów (FMJD) mistrzostwa świata osób niepełnosprawnych. O samym turnieju i jego organizacji przez Stowarzyszenie „Cross” pisałem w relacji zamieszczonej we wrześniowym numerze. Najwyższy czas przyjrzeć się temu, co działo się na warcabnicach. Tempo gry: 80 minut plus jedna minuta za wykonanie posunięcia na zawodnika.


Bernard Olejnik (Polska) – Justinas Kubilius (Litwa)
Sękocin Stary 2023
1. runda


Białe: 48, 45, 40, 38, 36, 35, 33, 32, 31, 26
Czarne: 7, 9, 12, 16, 17, 19, 22, 24, 29, 34

Bernard Olejnik w partii przeciwko Litwinowi przeoczył bardzo ładny forsing i zagrał 38.32-28? Efektownie wygrywał atak: 38.32-27! i czarnym brakuje dobrej odpowiedzi wobec gróźb kombinacyjnych. 38...12-18 (38...9-14 39.27x18 12x23 40.38-32 29x27 41.31x2; 38...34-39 39.33x44 9-14 40.27x18 12x23) 39.38-32! 29x38 40.40x20

Ewa Wieczorek (Polska) – Maryna Serhiichyk (Ukraina)
Sękocin Stary 2023
4. runda


Białe: 44, 43, 40, 39, 36, 34, 33, 31, 27
Czarne: 9, 11, 12, 13, 14, 18, 19, 22

Późniejsza zdobywczyni złotego medalu, Ewa Wieczorek, z powodzeniem wykorzystała kombinacyjnie bandowego piona 35 przeciwniczki po jej błędzie w ostatnim posunięciu: 36...17-22? 37.34-30! 35x24 38.33-29 24x33 39.39x6

Mykola Shapoval (Ukraina) – Józef Tołwiński (Polska)
Sękocin Stary 2023
1. runda

Ładną partię z jednym z faworytów aż do 45. ruchu rozgrywał Józef Tołwiński, jednak w kluczowym dla wyniku momencie zabrakło dokładności.

Białe: 44, 38, 37, 33, 32, 29, 28, 27
Czarne: 6, 12, 13, 16, 18, 21, 25, 35

45...21-26? Czarne nie doceniły możliwości przejęcia przez przeciwnika kontroli nad punktem 24. (Tymczasem w wariancie: 45...25-30 46.44-39 6-11 47.39-34 30x39 48.33x44 13-19 49.38-33 21-26 50.37-31 26x37 51.32x41 12-17 to czarne mają wygodniejszą do gry końcówkę). 46.29-24 25-30 47.24-20 13-19 48.20-15 30-34 49.33-29 34x23 50.38-33 12-17 51.15-10 19-24 52.28x30 35x24 53.33-28 17-21 54.10-4 18-22 55.28x17 21x12 56.32-28 24-29 57.37-31 26x37 58.27-21 16x27 59.4x20

Dmytro Marynenko (Ukraina) – Mykola Shapoval (Ukraina)
Sękocin Stary 2023
5. runda

Do ciekawej końcówki doszło w potyczce dwóch silnie grających reprezentantów Ukrainy. Po technicznym błędzie partia skończyła się wygraną Marynenki.

Białe: 35, 27, 16, 1 (damka)
Czarne: 3, 20, 38

60… 20-25?? Piona 25 dużo łatwiej wyłączyć z gry (jednocześnie wykorzystując go do zastawienia pułapki na damkę przeciwnika) niż kamień na polu 24, na które powinny zagrać czarne. Trzeba było grać: 60...20-24! 61.1-34 38-42 62.16-11 (62.34-48 42-47 63.48-42 47x21 64.16x27 24-29=) 62...42-48 63.34-45 24-30 64.35x24 48-42 65.24-19 42-37 66.19-13 37-10 67.11-7 10-4 68.45-18 3-8 69.13x2 4x31 i walczyć o remis.
61.1-29! 38-43 62.29-34! 43-48 63.16-11 48x30 64.35x24 i czarne się poddały.

Dmytro Marynenko (Ukraina) – Bernard Olejnik (Polska)
Sękocin Stary 2023
3. runda

Marynenko, ukraiński trener wielu znakomitych zawodników, udowodnił Olejnikowi, dlaczego centrum wygrywa z pasywną grą na bandy.


Białe: 38, 37, 35, 33, 29, 28, 27
Czarne: 8, 12, 13, 14, 15, 16, 26

49...13-19? Najlepszą linią obrony było: 49...12-17 50.28-23 14-20 51.38-32 20-24 52.29x20 15x24 53.33-28 (53.23-19? 13-18
54.19x30 17-22 – ważna idea poświęcenia z wygraną czarnych). 50.29-24! 19x30 51.35x24 8-13 52.28-23 15-20 53.24x15 13-19 54.33-28 19-24 55.37-32 12-17 56.27-21 16x27 57.32x12 24-30 58.12-8 30-34 59.8-3 34-40 60.3x25 z wygraną dla białych końcówką.

Vasyl Taraniuk (Ukraina) – Leszek Stefanek (Polska)
Sękocin Stary 2023
1. runda

Ciekawą, kombinacyjną partię rozegrał w pierwszej rundzie Leszek Stefanek.

1.35-30 19-23 2.33-29 14-19 3.40-35 10-14 4.30-24 19x30 5.35x24 5-10 6.45-40 20-25
7.50-45 17-22 8.31-27 22x31 9.36x27 11-17 10.38-33 6-11 11.43-38 1-6 12.24-20 15x24 13.29x20 17-21 14.20-15 21-26 15.33-29?
W pozycjach z bandowym kamieniem 15 współpraca pionów 27 i 29 nie jest korzystna. 15...11-17 16.49-43 14-19 17.27-21
16x27 18.32x21 10-14 19.21-16 17-22 20.40-35 6-11 21.35-30 11-17 22.41-36
7-11 23.16x7 2x11 24.37-31 26x37 25.42x31 23-28!
Czarne przejęły kontrolę nad całym centrum, a białym zaczyna brakować przestrzeni do gry. 26.38-33 28-32!?

Zbyt agresywne posunięcie z uwagi na liczne możliwości kombinacyjne. (Realizować przewagę pozwalało spokojniejsze: 26...17-21 27.45-40 21-27). 27.47-42 22-27?
28.31x22 17x28 29.33x22 18x27

Białe: 48, 46, 45, 44, 43, 42, 39, 36, 34, 30, 29, 15
Czarne: 3, 4, 8, 9, 11, 12, 13, 14, 19, 25, 27, 32

30.46-41? Białe mogły przeprowadzić niewidoczną kombinację: 30.43-38! 32x43 31.29-23 19x28 32.34-29 43x23 33.44-40 25x34 34.40x16 z szansami na wygraną. 30...12-17 31.42-37 17-21 32.37x28

Białe: 48, 45, 44, 43, 41, 39, 36, 34, 30, 29, 28, 15
Czarne: 3, 4, 8, 9, 11, 13, 14, 19, 21, 25, 27

32...11-16? Tym razem to czarne przeoczyły taktyczny wariant: 32...19-23! 33.28x10 9-14 34.10x19 13x33 35.39x28 4-10 36.15x4 21-26 37.4x31 26x46 38.28-22 46-32 39.43-39 32-49 40.45-40 49-38 i czarna damka forsownymi atakami odcięłaby drogę aż sześciu białym pionom. 33.41-37 27-32 34.28-22 32x41 35.36x47 21-26 36.47-41? Postawienie piona na polu 41 nie pozwala na wymianę w wariancie: 36.47-42! 8-12 37.39-33 12-18 38.44-39 18x27 39.29-23 19x28 40.33x31 26x37 41.42x31. 36...8-12
37.39-33 12-18 38.33-28 18x27 39.41-36
13-18 40.43-38 16-21 41.44-40 18-22 42.28x17 21x12 43.38-33 12-17 44.33-28 3-8 45.48-42 9-13 46.29-23??

Białe: 45, 42, 40, 36, 34, 30, 28, 23, 15
Czarne: 4, 8, 13, 14, 17, 19, 25, 26, 27

Do trzech razy sztuka! Wreszcie czarne przeprowadzają zwycięską kombinację: 46...4-10! 47.15x4 17-21 48.4x31 26x48 49.23-18 48-42 50.40-35 42-15 51.28-23 19x28 52.30-24 15x40 53.45x34 28-33 54.36-31 14-20 55.35-30 33-38 i białe skapitulowały. 0-2

Damian Reszka

Do góry