Baner

Nr 7 (184) Lipiec 2020

Miesięcznik informacyjno-szkoleniowy Stowarzyszenia Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki Niewidomych i Słabowidzących "Cross"

Adres redakcji:

00-216 Warszawa
ul. Konwiktorska 9,
tel.: 22 412 18 80
e-mail: redakcja@cross.org.pl

Redaguje zespół w składzie:

  • Marta Michnowska - Redaktor naczelna
  • Anna Baranowska - Zastępca redaktor naczelnej
  • Barbara Zarzecka - Korekta

Opracowanie graficzne:

Studio Graficzne Novelart

Skład, druk, oprawa i kolportaż:

EPEdruk Spółka z o.o.
ul. Konwiktorska 9, 00-216 Warszawa

Skład wersji internetowej

Mirosław Liszewski

Nakład:

1000 egzemplarzy

Miesięcznik dofinansowują Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych oraz Ministerstwo Sportu i Turystyki

ISSN 1427-728X

ROK XVVIII

Nr 7 (184)

Lipiec 2020 r.

Okładka miesięcznikia nr. 4. 2020
Na okładce: Showdown w dobie pandemii koronawirusa. Na pierwszym planie Szymon Borkowski w przyłbicy sędziuje mecz rozgrywany w ramach projektu „Showdown nie tylko dla mistrzów – Polska Liga Showdown” klubu „Łuczniczka” Bydgoszcz

Zapraszamy na szkolenia sportowe!

Chciałbyś poprawić sprawność, technikę i poziom sportowy w swojej dyscyplinie? A może nadeszła pora, by zacząć przygodę ze sportem? Sprawdź, co proponujemy, i zapisz się na interesujące Cię szkolenie. Gwarantujemy, że będzie to czas aktywny i przyjemny.

Stowarzyszenie „Cross” zaprasza pełnoletnie osoby z orzeczonym znacznym lub umiarkowanym stopniem niepełnosprawności wzroku na szkolenia z zakresu sportu osób niepełnosprawnych. Celem wspólnych wyjazdów jest aktywizacja społeczna i zwiększenie samodzielności uczestników. Szkolenia są realizowane w ramach projektu „Krok Naprzód 2020”, który współfinansuje Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

Chętni mogą wybierać spośród ośmiu dyscyplin sportu, takich jak: kręgle klasyczne, bowling, szachy, warcaby, showdown, nordic walking, biegi i brydż sportowy. Przewidziane jest jedno szkolenie w każdej z wymienionych dyscyplin.

Planowane terminy i miejsce szkoleń:
Biegi 10-24.08.2020, Szklarska Poręba
Kręgli klasyczne 30.08-13.09.2020, Puck
Szachy 26.09-10.10.2020, Sarbinowo
Bowling 4-18.10.2020, Zakopane

W każdym szkoleniu przewidziano udział 40 uczestników, w tym 32 niewidomych i słabowidzących. W uzasadnionych przypadkach istnieje możliwość przyjazdu z przewodnikiem – taką potrzebę należy zgłosić koordynatorowi danego szkolenia. Uwaga! Liczba miejsc dla przewodników jest ograniczona. Termin nadsyłania zgłoszeń upływa na 30 dni kalendarzowych przed planowaną datą rozpoczęcia szkolenia. Prosimy o przemyślany wybór, ponieważ można wziąć udział w tylko jednym szkoleniu. Koszt udziału w projekcie „Krok naprzód 2020” wynosi 600 zł od uczestnika. Uczestników kwalifikuje komisja rekrutacyjna. Pod uwagę brane będą wyłącznie zgłoszenia kompletne i poprawne pod względem formalnym. Szczegółowe informacje i niezbędne formularze zgłoszeniowe można znaleźć na stronie internetowej Stowarzyszenia „Cross” www.cross.org.pl.

Uwaga! W związku z dynamiczną sytuacją epidemiczną w Polsce terminy planowanych szkoleń mogą ulec zmianie. Komunikaty w tej sprawie również będą publikowane na stronie internetowej Stowarzyszenia. Prosimy o regularne czytanie zamieszczanych tam informacji, a w razie wątpliwości – kontakt mailowy lub telefoniczny.

Serdecznie zapraszamy do uczestnictwa!

Znowu w grze!

Zawodnicy showdowna jako pierwsi wrócili do pełnej sportowej rywalizacji. Co prawda centralne ligi piłkarskie grają już od kilku tygodni, ale to właśnie niewidomi i słabowidzący showdowniści po trzymiesięcznej przerwie stanęli naprzeciw siebie w rywalizacji turniejowej.

Spóźniona inauguracja sezonu odbyła się nad Bałtykiem w dniach 6-19 czerwca, w ośrodku wypoczynkowym Gród Piastów w Dźwirzynie. Organizatorzy, czyli działacze klubu „Łuczniczka” Bydgoszcz, mieli mało czasu na przygotowania, a jednak wszystko udało się znakomicie.

Na miejscu rozegrano 4. edycję turnieju „Showdown nie tylko dla mistrzów – Polska Liga Showdown” (6-9 czerwca), projektu realizowanego w ramach konkursu „Kierunek Aktywność” PFRON, oraz 3. edycję turnieju „Z ciemności na sportowy Olimp” (9-19 czerwca). Na ten drugi projekt składają się dyscypliny takie, jak: showdown, warcaby stupolowe, bowling, nordic walking i triathlon. Już wiadomo, że w tym roku zawody w triathlonie, jeśli się odbędą, to nie w tej formie co zawsze.

Do Dźwirzyna przyjechali zawodnicy z całego kraju, z wszystkich klubów prowadzących sekcje showdowna, m.in. z Bydgoszczy, Wrocławia, Poznania, Warszawy, Kutna i Przemyśla. Obecni byli zawodnicy z ekipy, która w ubiegłym roku na mistrzostwach świata na Sardynii zdobyła komplet złotych medali – indywidualnie wśród kobiet i mężczyzn oraz drużynowo. Oba turnieje mogły się odbyć dzięki dofinansowaniu z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

Wszyscy czekali na restart

O przygotowaniach i przebiegu mówi Łukasz Skąpski, prezes „Łuczniczki” Bydgoszcz, trener polskiej kadry showdownistów i organizator tegorocznych turniejów w Dźwirzynie.

— Przez cały okres pandemii byliśmy na bieżąco z informacjami przesyłanymi przez agendy rządowe, śledziliśmy poszczególne etapy odmrażania. Każdego dnia przesyłaliśmy sobie informacje, co już wolno, a czego jeszcze nie. Kiedy następowała jakaś zmiana, była szybka konsultacja między wszystkimi członkami zarządu i innymi zainteresowanymi osobami: czy to już ten moment, kiedy my, organizatorzy ligi, możemy z nią ruszyć. Tak naprawdę decyzję o przygotowaniach podjęliśmy już wtedy, kiedy data sportowego restartu jeszcze nie była pewna. Stwierdziliśmy, że już trzeba, bo ciśnienie zawodników i działaczy na grę jest tak ogromne, że nie możemy dłużej czekać. Wszyscy garnęli się do stołu, czego dowodem jest to, co robili członkowie naszego klubu, zawodnicy z Kutna – Teresa i Marek Janakowscy. Postawili sobie pół stołu w kuchni – to było takie granie na ścianę, samemu ze sobą, żeby poćwiczyć motorykę, kontrolę piłki. Bo gdy pamięć mięśniowa ucieka, to zawodnik uczy się wszystkiego od zera. Nagrali z tych swoich treningów filmik, można go zobaczyć w internecie na Facebooku, na naszym ligowym, a także portalu łuczniczkowym. Wiedząc o tym ciśnieniu, nie mieliśmy wyjścia: trzeba ruszać. Na inaugurację, zgodnie z projektem, powinna być sesja wyjazdowa. Cały czas byłem w kontakcie z szefostwem ośrodka w Dźwirzynie. Pierwsze podejścia były w ubiegłym roku, a w maju miałem pojechać i obejrzeć ośrodek pod kątem naszych potrzeb i oczekiwań. Koronawirus pokrzyżował te plany. Tak naprawdę przyjechaliśmy tu w ciemno, ale kierownictwo ośrodka i jego pracownicy stanęli na wysokości zadania. Dzięki życzliwości gospodarzy i telefonicznej wymianie informacji wszystko fajnie zagrało, a uczestnicy byli na koniec bardzo zadowoleni.

Środki do dezynfekcji na stole wraz z informacją o ich stosowaniu
Rozgrywki w reżimie sanitarnym

Gra w reżimie sanitarnym

Na barkach Georginy Myler z „Łuczniczki” Bydgoszcz spoczęła organizacja turniejów, logistyka i opieka nad uczestnikami zawodów w Dźwirzynie.

— Przez całą tę pandemię jest więcej formalności, przybyło papierologii. Oprócz standardowego RODO, gdzie była jedna kartka A4, podpis i data, listy obecności zawodników i asystentów, doszły nam kolejne formularze: oświadczenie uczestnika o stanie zdrowia i braku przeciwwskazań do udziału w turnieju. Osobna ankieta dotyczyła koronawirusa, kilka pytań typu: „Czy w ciągu ostatnich czternastu dni przebywałeś za granicą albo miałeś kontakt z osobą zarażoną?”. Już na początku, przy meldowaniu się, była badana temperatura i wypełniało się ankietę dla ośrodka, który miał swoje obostrzenia. Na każdym kroku była dezynfekcja rąk – przed wejściem do pawilonów z pokojami, na stołówkę. Normalnie byłby szwedzki stół, ale w tych okolicznościach posiłki były podawane do stolików przez kelnerki i kelnerów w maseczkach i rękawiczkach. Z każdą zmianą przy stoliku wszystko było dezynfekowane.

Turnieje wyjazdowe są o tyle trudne, że musimy zabrać wszystko, czego nie mamy na miejscu zawodów. W Bydgoszczy wynajęliśmy busa, a do niego zapakowaliśmy trzy złożone stoły do showdowna. Oprócz tego podkładki, plakietki dla sędziów, marketingowe rollupy, ścianki promujące nasze projekty. Doszły też środki dezynfekujące do rąk, powierzchni, dla zawodników, sędziów i pozostałych uczestników, ręczniczki, którymi wycieramy stoły. Ośrodek stosował swoje obostrzenia, a my swoje – zwłaszcza podczas meczów. W trakcie rozgrywki przy stole mogło być tylko dwoje zawodników, sędzia, ewentualnie drugi, oraz dwoje trenerów asystentów. Żadnych osób postronnych, kibiców. Ale że drzwi były przezroczyste, to część widowni mogła sobie co nieco podejrzeć. Na szczęście mamy też nagrania binauralne i 360 stopni, które zrealizował Mikołaj Rotnicki. Można je obejrzeć w internecie. A jeśli chodzi jeszcze o mecze, to nie mieliśmy tych tłumnych odpraw, rozmawialiśmy ze sobą za pomocą komunikatorów. Jest troszkę trudniej obsługiwać takie zawody, uczestnikom trzeba o pewnych sprawach przypominać. Ale to jest już któraś nasza liga, więc większość zasad jest znana zawodnikom, doszedł tylko reżim sanitarny. Z tego powodu po każdym meczu sala była wietrzona, a stoły dezynfekowane.

Trenując w kuchni

Z niecierpliwością na wznowienie rozgrywek w showdownie czekało sportowe małżeństwo Janakowskich z Kutna. Do tego stopnia, że wydzielili kawałek kuchni na specjalny stół do treningu. Skąd taki pomysł?

— Mój pomysł, a męża wykonanie – wyjaśnia Teresa. – To znaczy, Marek mówi, że jego wykonanie (śmiech), a tak naprawdę trzeba było tylko rozejrzeć się po domu, żeby znaleźć odpowiednie sprzęty. Stwierdziliśmy że skoro inni sportowcy się starają, to dlaczego my nie? Stwierdziliśmy, że się nie damy, że musimy coś wykombinować w domu. Żeby wykorzystać ten czas tak na plus. Mąż już wcześniej zrobił pole bramkowe z bandami i mogłam ćwiczyć obronę. Pomyślałam, że chcę włączyć do gry także lewą rękę. Wiem, że w Polsce dwie osoby grają obiema rękami. Zapaliłam się do tej myśli i powiedziałam sobie: spróbuję. I okazało się, że ten wolny czas dobrze, z pożytkiem wykorzystałam.

Jak powstał domowy stół do treningu

— Półki, stare, już nieużywane, blat kuchenny, podpórki, a pręty i druty wkładaliśmy w te półki, żeby się nie rzewracały. To jest tak naprawdę pół stołu do gry w pojedynkę – tłumaczy Marek. I dodaje, jak zarejestrowali i publikowali w sieci te treningi: – Mikołaj Rotnicki nagrywa mecze metodą binauralną, z wykorzystaniem słuchawek. I to też wykorzystaliśmy. Mieliśmy jedno takie ćwiczenie, żeby powiedzieć, jakie uderzenia zawodnik robił podczas gry – bez stołu, bez niczego, tak na sucho. Można to nazwać takim zdalnym treningiem. Należymy do klubu bydgoskiego, ale esteśmy z Kutna. Tu, gdzie mieszkamy, mamy stół, ale nie mamy trenera, dlatego konsultujemy nasze treningi z zymonem Borkowskim – przyp. GM]. Nagrywa nam zadania, mówi, co mamy na danym treningu robić. Jeżeli czegoś nie zrozumiemy, o opytujemy. A jak są takie możliwości, to jedziemy na trening do Bydgoszczy.

Osoby przy stole do Showdownu
Sędzia Mateusz Prask przeprowadza procedurę sprawdzania gogli Elżbiety Mielczarek. Turniej „Z ciemności na sportowy Olimp

Teresa i Marek Janakowscy uprawiają showdown od trzech lat. Czy to dla nich jeszcze zabawa czy już pasja?

— Teraz to już chyba pasja. A zaczynaliśmy... w ciemno (śmiech) – mówi Marek. – Łukasz [Skąpski – przyp. GM] zaprosił nas na wyjazd, taki jak ten. Znaliśmy się z innych projektów. „Przyjedziecie, zobaczycie, jak to wygląda, a jak wam się spodoba, to dobrze, jak nie, to też dobrze” – tak zachęcał. No i pojechaliśmy – od razu na turniej, praktycznie bez znajomości zasad gry.

Teresa wspomina: – Ja na początku mówiłam, że to nie dla mnie, za głośne, za intensywne, że jak mąż chce, to mogę mu towarzyszyć. Ale tak było do momentu, kiedy sama nie zaczęłam grać. Jak spróbowałam, to się mocno wciągnęłam, adrenalina skoczyła. Marek się śmieje, że jak nie idę na trening, to na pewno jestem chora.

Janakowski mówi o początkach w Kutnie: – Nie mieliśmy stołu do treningu, więc Łukasz podesłał nam taki stary, polski. Samo przygotowanie do treningu wyglądało zawsze zabawnie. Żeby zainstalować stół w pomieszczeniu w Polskim Związku Niewidomych, każdorazowo musieliśmy opróżnić je z innych mebli. A po treningu – w drugą stronę.

Ich największe sukcesy sportowe? Marek w ubiegłym roku wygrał półfinałowy turniej mistrzostw Polski. Był tym zaskoczony. Teresa, dzięki dzikiej karcie, zagrała w finałowym turnieju. Także w ubiegłym roku zajęli w lidze drugie miejsce drużynowo, reprezentowali „Łuczniczkę” Bydgoszcz.

Skazany na showdown

Mikołaj Rotnicki to zawodnik z Poznania, ale też założyciel strony internetowej o showdownie, pasjonat rozwiązań technicznych i realizacji transmisji dla niewidomych. Mógłby o tym mówić bez końca.

— W showdown zacząłem grać w 2017 roku, gdy pojechałem nad morze, na turniej do Poddąbia. Słyszałem, że jest taka gra. Na miejscu miałem dosłownie dziesięciominutowy kurs showdowna, m.in. dzięki Elce Mielczarek. Przyniosła piłkę, dała rakietkę i mówi: grasz! Nie wiedziałem nic: że można uderzać piłką o bandy, z naciągnięcia. Na początku grałem na instynkt, gubiłem piłkę – typowe błędy nowicjusza.

Mikołaj Rotnicki tak siebie charakteryzuje: „Grywam w showdown i go nagrywam”. – Na tym turnieju w Poddąbiu miałem świeżo zakupiony sprzęt, kamerkę 360 stopni. I w ostatnim dniu pobytu zrobiliśmy sobie na plaży wspólne zdjęcie tą kamerką. Trzeba było ją połączyć z iPhonem. „Stańcie w kręgu, ta kamerka nas obejmie i osobom widzącym pozwoli zobaczyć taką sferę dookoła”. Łukasz się tym zainteresował – żeby wykorzystać takie urządzenie do rejestracji wydarzeń sportowych. Gdy kupiłem sobie nowszą wersję kamerki, już wiedziałem, co będę robić! W grudniu 2017 roku przyjechałem do Bydgoszczy na finały mistrzostw Polski w showdownie. Z jednym celem: żeby je nagrać i pokazać w internecie. Żeby było śmiesznie, to miałem wówczas nogę w ortezie, bo dwa miesiące wcześniej spadłem ze schodów. I wtedy były pierwsze próby. Od razu dodam, że takie filmiki mają sens dla osób widzących, pozwalają oglądać mecz z wielu perspektyw. Dla osób niewidomych i słabowidzących potrzebny jest zestaw audio do nagrań binauralnych*, odsłuchiwanie jest dwukanałowe, tylko w słuchawkach – wyjaśnia Mikołaj Rotnicki.

Pomysł, żeby udostępnić dźwiękowy przekaz turniejów i meczów osobom niewidomym, które są w domach, był trafiony. – Reakcja ludzi była niesamowita – cieszy się Mikołaj. – Poszliśmy za ciosem. W sierpniu 2018 roku w Warszawie odbywały się mistrzostwa Europy. „Skoro jest tak duże zainteresowanie, zróbmy transmisję binauralną w internecie!”. Udało się. Podobnie jak z mistrzostw świata w 2019 roku we Włoszech. Z Dźwirzyna też były transmisje. – Porównując początki i teraźniejszość, bardzo poszliśmy do przodu technicznie i technologicznie. Do dyspozycji mamy już statyw z dwumetrowym wysięgiem – wyjaśnia Mikołaj Rotnicki. – Jeden z filmików, z finałowego meczu w Dźwirzynie, przesłaliśmy do przedstawicieli Międzynarodowej Federacji Sportu Niewidomych (IBSA), aby mogli się przekonać, że przy zachowaniu reżimu sanitarnego można w trakcie trwania pandemii organizować zawody.

Nagrane filmiki Mikołaj Rotnicki zamieszcza na Facebooku/Polska Liga Showdown i na Youtubie, na kanale Showdown360. Pomagał też przy tworzeniu oficjalnej strony internetowej polskiej kadry – showdownpoland.pl.

Z pozycji sędziego

Szymon Borkowski z Bydgoszczy, arbiter międzynarodowy, był głównym sędzią obydwu turniejów w Dźwirzynie. Na co dzień jest też trenerem showdowna.

— Poza takimi typowymi obowiązkami sędziowskimi jak „gwizdanie” meczów dochodzi też nieco papierologii. Może nie tyle, ile ma Gina, bo na to by nie było czasu, ale trzeba rozpisać cały system gier przed turniejem, musimy zrobić protokoły sędziowskie, tabele, klasyfikacje. Sędzia główny ma trochę więcej pracy „okołosędziowskiej”. Ilu potrzeba sędziów na turnieju? To zależy od rangi turnieju, liczby zawodników, liczby stołów. W Dźwirzynie mieliśmy trzy stoły i pięciu sędziów na lidze, bo to się wiąże z kosztami. Ale wygodniej jest obsługiwać mecze, gdy na każdy stół przypada dwóch sędziów. Nie ma takiej sytuacji, że jeden sędzia prowadzi trzy, cztery mecze z rzędu, bo to jest fizycznie męczące, dlatego potrzebna jest rotacja.

Osoby grające w showdown
Podczas meczu w sali mogą przebywać tylko zawodnicy, trenerzy asystenci i sędzia

W showdownie nie ma typowych fauli jak w sportach, w których zawodnicy walczą w kontakcie. – Jeżeli są sytuacje, które zaogniają rywalizację, wynikają one przeważnie z przekroczenia regulaminu, na przykład ruszania stołem. Sędzia może dać ostrzeżenie, a następnie karę dwóch punktów. Ale są też kary za niesportowe zachowanie, słowne uwagi, zaczepki, ale one są naprawdę marginalne. Zawodnicy są zdyscyplinowani, wszyscy się znają, lubią, trzymają razem. Gdy kończy się mecz, odchodzimy od stołu, potem spotykamy się w pokojach, na stołówce – mówi sędzia.

Co trzeba zrobić, żeby zostać sędzią w showdownie? – Przede wszystkim trzeba mieć dobry wzrok, dużo cierpliwości, dużo chęci i wiadomo: trzeba na wylot znać zasady – wyjaśnia Szymon Borkowski. – Jest żelazna grupa przepisów, których nie da się zmienić, inne może tak, ale dzieje się to co pięć lat. Obecne obowiązują do 2021 roku. W październiku przyszłego roku ma wejść w życie ich nowelizacja. Propozycje zmian są cały czas zbierane przez IBSA, są uwzględniane głosy zarówno zawodników, jak i sędziów.

Na pytanie, czym różni się prowadzenie turniejów w kraju i za granicą, odpowiada: – Jeśli chodzi o imprezy zagraniczne, to wiadomo, że potrzebna jest znajomość angielskiego, to język międzynarodowy. Za granicą nie odbywają się tylko turnieje rangi mistrzowskiej – MŚ, ME, European Top Twelve – ale też towarzyskie, np. popularny, mocno obsadzony, ale fajny do sędziowania Pisa Open czy turnieje na Łotwie i na Litwie. My, tu w Polsce, nie musimy się wstydzić, bo w końcu mamy mistrzów świata. Coraz więcej krajów robi takie turnieje, ale pandemia troszkę wyhamowała ten trend. Wiele turniejów zostało odwołanych.

22 czerwca IBSA na swojej stronie internetowej ogłosiła, że zaplanowane na ten rok mistrzostwa Europy w showdownie, które miały się odbyć w sierpniu w stolicy Bułgarii, Sofii, zostały przełożone.

Bij mistrzynię! Ale nie tym razem

Jak w okresie izolacji społecznej radziła sobie bez gry i rywalizacji słabowidząca Elżbieta Mielczarek z Wrocławia, mistrzyni świata indywidualnie i w drużynie z 2019 roku?

— Showdown to moja ulubiona dyscyplina sportu i nie da się jej niczym zastąpić. Musiałam sobie jakoś radzić. Oglądałam stare mecze, patrzyłam, jak kiedyś grałam, a jak obecnie. Wyciągałam wnioski i już teraz wiem, że będę uczyła się showdowna całe życie. To nie jest tak, że zdobyłam tytuł, jestem najlepsza i już wszystko wiem. W tym wolnym czasie byłam w kontakcie z trenerem, miałam konsultacje, wideorozmowy. Ale pracowaliśmy w domu także z hantlami. Należało wzmacniać siłę, a przede wszystkim podtrzymywać kondycję, bez tego zawodnik nie jest w stanie długo ustać przy stole. Jeśli jest to trzysetówka, to bez przygotowania człowiek nie będzie w dobrej formie po tak długiej przerwie. Trzeba być w ruchu, ciągle coś robić, w domu ćwiczenia z hantelkami, pompki, przysiady. Jak już można było wyjść z domu, to bieganie po parkach.

O dyspozycji aktualnej mistrzyni świata świadczy fakt, że w trakcie zawodów w Dźwirzynie zdarzało się jej wygrywać sety nawet do 0 i 1. Triumfowała w lidze i turnieju towarzyskim, w którym mistrzowie spotykają się z amatorami, i jest to korzystne dla obu stron. W trakcie tego drugiego turnieju rozegrała siedem pojedynków.

— To fajne, takie przetarcie przed mistrzowskimi imprezami, na przykład w European Top Twelve, gdzie w dwa dni trzeba rozegrać od sześciu do ośmiu meczów. Lubię grać z chłopakami, to jest najlepszy trening. Chłopacy uczą się dziewczyn i odwrotnie. Dziewczyny grają zmiennie, raz wolno, raz szybciej, ale mają większą precyzję. A od chłopaków uczą się siły, obrony. To wszystko można przećwiczyć na tym obozie – podsumowuje aktualna mistrzyni świata.

Elżbieta Mielczarek ma trzy siostry i brata. Mama wychowywała ich sama. Żadne z jej rodzeństwa nie zajęło się sportem, tylko Ela. Showdownem zainteresowała się w 2011 roku.

Sędziowie turnieju w przyłbichach
Sędziowie Polskiej Ligi Showdown i organizatorka turniejów w Dźwirzynie Georgina Myler w przyłbicach wydrukowanych na drukarce 3D przez sponsora, firmę SEB-COMP

Zaległy dyplom za MŚ

Na podsumowaniu rywalizacji w Dźwirzynie i ogłoszeniu wyników odbyła się miła uroczystość. Agnieszka Bardzik reprezentująca „Łuczniczkę” Bydgoszcz, członkini złotej reprezentacji Polski na MŚ 2019 we Włoszech, odebrała zaległą nagrodę i specjalny dyplom od prezydenta Bydgoszczy Rafała Bruskiego. Wręczyli je prezes Łukasz Skąpski i dyrektor Krzysztof Badowski. Zawodniczka nie mogła być obecna na początku marca na spotkaniu przedstawicieli klubu w bydgoskim ratuszu, jeszcze przed ogłoszeniem przymusowej społecznej izolacji. Wtedy niewidomych bydgoskich sportowców, w tym kolarki tandemowe Agnieszkę Biedrzycką i Edytę Jasińską, podejmowała wiceprezydent Bydgoszczy Iwona Waszkiewicz.

GM

Nagrywanie binauralne – technika nagrywania dźwięku za pomocą dwóch mikrofonów, umożliwiająca słuchaczowi precyzyjną lokalizację w przestrzeni zarejestrowanych sygnałów akustycznych i tym samym stwarzająca dźwiękową iluzję przebywania w miejscu, w którym dokonywano nagrania. (Źródło: Wikipedia)

Zwycięzcy turniejów w Dźwirzynie

Wyniki turnieju - Showdown nie tylko dla mistrzów – Polska Liga Showdown
Showdown nie tylko dla mistrzów – Polska Liga Showdown
Kobiety
1. Elżbieta Mielczarek — „Sprint” Wrocław
2. Agnieszka Bardzik — „Łuczniczka” Bydgoszcz
3. Dominika Czuj — „Ikar” Lublin
Mężczyźni
1. Łukasz Byczkowski — „Sprint” Wrocław
2. Sylwester Dołasiński — „Łuczniczka” Bydgoszcz
3. Przemysław Knaź — „Podkarpacie” Przemyśl
Wyniku turnieju - Z ciemności na sportowy Olimp
Z ciemności na sportowy Olimp
Kobiety
1. Elżbieta Mielczarek — „Sprint” Wrocław
2. Agnieszka Bardzik — „Łuczniczka” Bydgoszcz
3. Dominika Czuj — „Ikar” Lublin
Mężczyźni
1. Łukasz Byczkowski — „Sprint” Wrocław
2. Sylwester Dołasiński — „Łuczniczka” Bydgoszcz
3. Przemysław Knaź — „Podkarpacie” Przemyśl
Do góry

Inna rzeczywistość

Prawie trzy miesiące dłużej trzeba było czekać na pierwsze w tym ezonie zawody kręglarskie. Nowa rzeczywistość, w jakiej przyszło nam się odnaleźć, widoczna jest na każdym kroku. Także na kręgielni.

W dniach 17-21 czerwca w Pucku odbyły się eliminacje do mistrzostw Polski niewidomych i słabowidzących w kręglach klasycznych. Zadanie zostało sfinansowane przez PFRON oraz Ministerstwo Sportu. Tegoroczne eliminacje, po kilkuletniej przerwie, zorganizowały wspólnie Stowarzyszenie „Cross” i Sekcja Niepełnosprawnych, Niewidomych i Słabowidzących PZK ręgl. Pozwoliło to na start większej niż dotychczas liczbie uczestników, przede wszystkim dzięki mniejszym opłatom startowym. Do rywalizacji o prawo udziału w finałach mistrzostw Polski stanęło prawie stu zawodników i zawodniczek z całego kraju. Zgodnie z regulaminem do ostatecznej rozgrywki z każdej kategorii kwalifikowało się pięćdziesiąt procent plus jeden startujący.

To był zupełnie inny turniej niż te, jakie znaliśmy do tej pory, rozgrywał się w nowych okolicznościach wywołanych pandemią. Zanim zawodnicy weszli na obiekt, musieli założyć maseczki, zdezynfekować ręce, a potem zachowywać między sobą zalecany dystans. Nie było, niestety, publiczności, więc kiedy ktoś strącił dziewiątkę, nie słyszał głośnych braw i aplauzu. Asystenci pomagali zawodnikom, ograniczając bezpośredni kontakt do minimum, a kule podawali w rękawiczkach. Wydłużył się również czas potrzebny na przeprowadzenie rozgrywek. Bo choć reguły samej gry się nie zmieniły, trzeba było przestrzegać dodatkowych zasad. Zawodnicy oddawali łącznie 120 rzutów na czterech torach, ale po każdym bloku kręgielnia była wietrzona, a startujący w kolejnym bloku mogli wejść dopiero wtedy, kiedy poprzednicy opuścili obiekt innymi, wydzielonymi drzwiami. Wszystkie te wymogi były rygorystycznie przestrzegane przez organizatorów i uczestników turnieju, którzy swoją postawą wykazali troskę o siebie i innych uczestników.

Osoby grające w kręgle
SAlbert Sordyl i Władysław Wakuliński (z prawej) w trakcie walki o punkty

Większość półfinalistów nie miała kuli w ręku od ponad pół roku, ale jak to mówił jeden z uczestników „to jak jazda na rowerze – tego się nie zapomina”. Niestety, w kilku przypadkach braki treningowe było wyraźnie widać w tabeli wyników. Za to walka toczyła się tak jak dotychczas – każdy rzut był ważny, nie było miejsca na błędy, a jeśli takie się pojawiały, to tylko przemawiały na korzyść rywali.

Walka pań w kategorii B1 była bardzo zacięta. O zwycięstwie decydował każdy rzut, a zwyciężczynię eliminacji od trzeciej zawodniczki dzieliło tylko sześć kręgli. Najlepszy wynik w tej kategorii – 386 punktów – uzyskała w Pucku reprezentantka klubu „Łuczniczka” Bydgoszcz Karolina Rzepa, która pokonała o dwa oczka zawodniczkę z Łodzi – Mieczysławę Stępniewską. Na najniższym stopniu podium stanęła Agnieszka Smoła z „Moreny” Iława, uzyskując wynik 380 kręgli.

W kategorii B2 zwyciężyła zasłużenie z wynikiem 610 p. Jadwiga Szamal z „Omegi” Łódź, która jako jedyna w tej kategorii przekroczyła próg 600 punktów. Niestety, pozostałe zawodniczki z B2 nie popisały się grą, a szczególnie było to widać po wynikach dwóch reprezentantek klubu „Pionek” Włocławek. Multimedalistka Polski i Europy – Jadwiga Rogacka – zajęła trzecie miejsce, ustępując o 5 p. Marii Kieloch z Iławy. Dopiero na szóstym miejscu znalazła się wielokrotnie liderująca w tej grupie startowej Jolanta Lewandowska. Miejmy nadzieję, że to była jednorazowa wpadka, a zawodniczki zrehabilitują się już na finałach.

Zwyciężczynią ostatniej kobiecej kategorii okazała się reprezentantka klubu „Karolinka” Chorzów Maria Harazim, która zagrała naprawdę bardzo dobry turniej. Uzyskała 651 p., a każda z jej gier kończyła się wynikiem minimum 160 kręgli. Drugi wynik w B3 uzyskała bardzo doświadczona zawodniczka tarnowskiego klubu „Pogórze” Irena Curyło, zdobywając 640 p. Trzecie miejsce zajęła Elżbieta Ćwikła z klubu „Warmia i Mazury” Olsztyn, która dzięki swojej systematycznej pracy uzyskuje coraz lepsze wyniki i ma szansę sięgnąć po najwyższe laury. Dowodem tego był jej wynik – 621 p. – i jednocześnie najlepsza pojedyncza gra wśród wszystkich pań – 176 p.

Osoby grające w kręgle
Zbigniew Strzelecki tuż po wypuszczeniu kuli z dłoni. Obok Honorata Borawa

Po analizie wyników kobiet nasuwają się dwa wnioski. Pierwszy z nich to coraz wyższy poziom gry w kategorii B3, gdzie Zbigniew Strzelecki tuż po wypuszczeniu kuli z dłoni. Obok Honorata Borawa rywalizacja i systematyczna praca dają coraz lepsze owoce. Drugi, niestety ten trochę smutniejszy, to zapaść w wynikach pań z kategorii B2. Miejmy nadzieję, że chwilowa. Z kolei panowie nie zapełnili tabeli wyników wieloma niespodziankami, a kolejność na podium w Pucku była zgodna z przewidywaniami

W kategorii B1 starcie odwiecznych rywali z dwóch lubelskich klubów – Zdzisława Kozieja i Jana Zięby – zakończyło się sukcesem tego drugiego, który zagrał na swoim dobrym poziomie. Zwycięzca kategorii uzyskał 588 p., a „Generał” nie mógł tym razem jakoś się odnaleźć i ugrał tylko 528 p. Przy tej okazji warto wspomnieć, że zwycięzca w jednej z gier uzyskał 159 p. Trzecie miejsce zajął reprezentant „Moreny” Iława Szczepan Polkowski (449 p.).

W kategorii B2 również kolejność w tabeli końcowej nie była zaskoczeniem. Można powiedzieć, że dwa pierwsze miejsca tradycyjnie zajęli zawodnicy z Olsztyna. Tym razem pierwszy był Stanisław Stopierzyński z wynikiem 671 p., a drugi Mieczysław Kontrymowicz z 652 p. Po piętach deptali im Teodor Radzimirski z Chorzowa, który uzyskał 5 p. mniej, oraz Wojciech Puchacz z klubu „Atut” Nysa z wynikiem 632 p. W tej grupie zawodników dobitnie było widać, że każdy słabszy rzut jest szansą na uzyskanie przewagi przez rywali.

Zawodnicy z kategorii B3 mężczyzn przyzwyczaili nas już do wyników powyżej 700 p., ale tym razem nie było szans, by podziwiać takie rezultaty w tabeli końcowej. Pierwsze miejsce z liczbą 677 p. zajął Zbigniew Strzelecki z „Omegi” Łódź. Drugi wynik uzyskał zawodnik „Łuczniczki” Bydgoszcz Władysław Wakuliński (662 p.). O trzecie miejsce toczyła się walka do ostatniego rzutu. Jednym punktem zwyciężył Albert Sordyl z Tarnowa (643 p.), nad Danielem Jarząbem z Poznania i Tomaszem Ćwikłą z Iławy. Obaj zawodnicy uzyskali po 642 p. i o kolejności zdecydowały dziewiątki. Mimo że Tomek uzyskał wśród panów najlepszy wynik turnieju z jednej gry (175 p.), to nie strącił żadnej dziewiątki, za to jego rywal aż sześć. Na pewno w trakcie finałów będą mieli okazję na ponowną rywalizację i rozstrzygnięcie, kto jest lepszy.

Osoby grające w kręgle
Zawodniczki z kategorii B2 w trakcie gry. W środku zwyciężczyni tej kategorii Jadwiga Szamal z asystentką

Ze względu na panującą nadal pandemię i konieczność stosowania środków ostrożności również samo zakończenie imprezy i wręczanie pucharów zwycięzcom miało inny przebieg niż dotąd. Ceremonia odbyła się na świeżym powietrzu, z zachowaniem koniecznego dystansu.

Niestety, na finałach mistrzostw Polski niewidomych i słabowidzących w kręglach klasycznych, które odbędą się w dniach 16-19 lipca w Gostyniu, nie zobaczymy wszystkich zawodników. Część osób, ze względu na sytuację epidemiczną i trudności z pogodzeniem swoich obowiązków z terminem imprezy, nie potwierdziła udziału. Stwarza to szanse na start zawodnikom rezerwowym, którzy zajęli dalsze miejsca. Zwycięzcy mistrzostw będą prawdopodobnie mieli okazję na sprawdzenie się i walkę w planowanych na koniec listopada mistrzostwach Europy w Tarnowie Podgórnym koło Poznania.

PUCHACZ

Wyniki turnieju eliminacyjnego do mistrzostw Polski niewidomych i słabowidzących w kręglach klasycznych 17-21.06.2020 r., Puck

Tabela wyników - kobiety
Kobiety
Kategoria B1
1. Karolina Rzepa — „Łuczniczka” Bydgoszcz 386 p.
2. Mieczysława Stępniewska — „Omega” Łódź 384 p.
3. Agnieszka Smoła — „Morena” Iława 380 p.
Kategoria B2
1. Jadwiga Szamal — „Omega” Łódź 610 p.
2. Maria Kieloch — „Morena” Iława 597 p.
3. Jadwiga Rogacka — „Pionek” Włocławek 592 p.
Kategoria B3
1. Maria Harazim — „Karolinka” Chorzów 651 p.
2. Irena Curyło — „Pogórze” Tarnów 640 p.
3. Elżbieta Ćwikła — „Morena” Iława 621 p.
Tabela wyników - mężczyźni
Mężczyźni
Kategoria B1
1. Jan Zięba — „Ikar” Lublin 588 p.
2. Zdzisław Koziej — „Hetman” Lublin 528 p.
3. Szczepan Polkowski — „Morena” Iława 449 p.
Kategoria B2
1. Stanisław Stopierzyński — „Warmia i Mazury” Olsztyn 671 p.
2. Mieczysław Kontrymowicz — „Warmia i Mazury” Olsztyn 652 p.
3. Teodor Radzimirski — „Karolinka” Chorzów 647 p.
Kategoria B3
1. Zbigniew Strzelecki — „Omega” Łódź 677 p.
2. Władysław Wakuliński — „Łuczniczka” Bydgoszcz 662 p.
3. Albert Sordyl — „Pogórze” Tarnów 643 p.
Do góry

Nowe rozdanie

Od wielu lat Stowarzyszenie „Cross” organizuje duże turnieje brydżowe: drużynowe mistrzostwa Polski, Puchar Polski, mistrzostwa Polski par na maksy, indywidualne mistrzostwa Polski, mistrzostwa Polski mikstów i mistrzostwa Polski na impy. Nikt się nie spodziewał, że w tym roku trochę dłużej będziemy czekać na realizację brydżowych spotkań. Planowane na wcześniejszy termin mistrzostwa drużynowe oraz mistrzostwa par na maksy rozegraliśmy dopiero na przełomie czerwca i lipca.

— Mierzenie temperatury, przyłbice lub maseczki zakrywające nos i usta, dezynfekcja rąk, wietrzenie pomieszczeń, stoły do gry rozstawione w odległości 4 m od siebie, spożywanie posiłków na dwie zmiany z zachowaniem odpowiedniego dystansu, brak stołu szwedzkiego – w takich warunkach, w dniach 29.06-3.07.2020 r. odbywały się drużynowe mistrzostwa Polski niewidomych i słabowidzących w brydżu sportowym. Koordynator imprezy Wacław Morgiewicz zaplanował rozgrywki w Ustce, w pensjonacie Przystań u Kapitana. Organizatorem mistrzostw było Stowarzyszenie „Cross”, przy wsparciu finansowym PFRON.

W turnieju wzięło udział osiem klubów, które reprezentowali

  • „Victoria” Białystok: Ewa Wieczorek, Eugeniusz Szymanowski, Alicja Pogorzelska, Wacław Morgiewicz, Franciszek Mocarski;
  • „Łuczniczka” Bydgoszcz: Dominik Sobkowiak, Adam Klemenko, Andrzej Sargalski, Jerzy Zawalski;
  • „Hetman” Lublin: Ryszard Budniak, Krzysztof Furtak, Lucjan Fiuta, Zbigniew Olbryś;
  • „Omega” Łódź: Eugenia Wewersowicz, Jan Warowny, Grażyna Szymańska, Andrzej Majcher;
  • „Warmia i Mazury” Olsztyn: Tomasz Stopierzyński, Waldemar Orłowski, Ryszard Suder, Bernard Olejnik;
  • „Podkarpacie” Przemyśl: Halina Budziak, Stanisława Szymańska, Wiesława Wołoszyn, Stanisław Białas;
  • „Zryw” Słupsk: Helena Korneluk, Mirosław Mirynowski, Jerzy Czeszewski, Jan Biskupski, Tadeusz Tarasiuk;
  • „Syrenka” Warszawa: Ewa Miszczak, Roman Walisiak, Zbigniew Wyziński, Marek Benda.

Drużyny toczyły zaciętą walkę o liczbę impów systemem „każdy z każdym”. Od pierwszego meczu na czele tabeli plasował się team „Warmii i Mazur” Olsztyn – i nie stracił zdobytej pozycji do końca zawodów. Z biegiem czasu, powoli, wyłaniała się czołówka najwaleczniejszych drużyn.

Osoby grające w karty przy stoliku
Brydżowe pojedynki „na dystans”

Zakończyły się jedne mistrzostwa i natychmiast, w tym samym miejscu, zaczęły się kolejne. W dniach 3-6.07.2020 r. rozegrano mistrzostwa Polski niewidomych i słabowidzących w brydżu sportowym par na maksy. W zaciętej walce zmierzyło się szesnaście par.

W pierwszej sesji zwyciężył duet Jan Biskupski i Jerzy Czeszewski (to pierwszy turniej tego drugiego w barwach „Zrywu” Słupsk) z wynikiem 64,29%. Za nimi znalazła swoje miejsce para „Syrenki” Warszawa – Marek Benda i Zbigniew Wyziński z wynikiem 61,36%, a zaszczytne trzecie miejsce zajęła para „Łuczniczki” Bydgoszcz – Dominik Sobkowiak i Adam Klemenko, która uzyskała 60,71%.

W drugiej sesji zwyciężyli spokojnie grający Adam Klemenko i Dominik Sobkowiak, zdobywając 61,04%, a tuż za nimi znalazła się kombinowana para dwóch klubów: Franciszek Mocarski („Victoria” Białystok) i Ryszard Suder („Warmia i Mazury” Olsztyn), która również uzyskała 61,04%. Na trzeciej pozycji sesję ukończyli reprezentanci „Omegi” Łódź Grażyna Szymańska i Andrzej Majcher z wynikiem 56,82%.

Grupa osób z pucharami
Asy turnieju w Ustce

W trzeciej sesji najlepszymi miejscami pozamieniali się zwycięzcy pierwszej. Najwyżej wspięli się, kolejny raz, Adam Klemenko i Dominik Sobkowiak z 69,20%, za nimi para Jerzy Czeszewski i Jan Biskupski, która uzyskała 59,97%, zaś trzecią lokatą cieszyli się Marek Benda i Zbigniew Wyziński z 56,21%.

W czwartej sesji – same niespodzianki. Na pierwszym miejscu pojawiła się para „Warmii i Mazur” Olsztyn – Tomasz Stopierzyński i Waldemar Orłowski z 60,57%, za nimi zajęła miejsce para mieszana Stanisława Szymańska („Podkarpacie” Przemyśl) z Leszkiem Mystkowskim („Syrenka” Warszawa) z 56,90%. Kolejnym zaskoczeniem Brydżowe pojedynki „na dystans” był trzeci wynik pary mieszanej Franciszek Mocarski („Victoria” Białystok) i Ryszard Suder („Warmia i Mazury” Olsztyn), która zdobyła niewiele mniej, bo 56,06%.

Drużynowe mistrzostwa Polski niewidomych i słabowidzących w brydżu sportowym 29.06-3.07.2020 r., Ustka

Wyniki turnieju drużynowego
Klasyfikacja końcowa drużyn
1. „Warmia i Mazury” Olsztyn 141 IMP
2. „Syrenka” Warszawa 138 IMP
3. „Zryw” Słupsk 123 IMP
4. „Łuczniczka” Bydgoszcz 102 IMP
5. „Omega” Łódź 97 IMP
6. „Hetman” Lublin 96 IMP
7. „Victoria” Białystok 96 IMP
8. „Podkarpacie” Przemyśl 9 IMP

Na zakończenie obu imprez mistrzowskich najlepszym trzem drużynom oraz trzem pierwszym parom wręczono okazałe puchary i medale. Zwycięzcom należą się wielkie gratulacje i wyrazy uznania, a tym, którzy znaleźli się w dolnej części tabeli, pozostaje porzekadło, że może kiedyś ostatni będą pierwszymi.

Gra w brydża to nie tylko trud współzawodnictwa, ale też doskonała rozrywka, która ma wiele swoich powiedzonek. Oto niektóre z nich:

As bierze raz.
Gra w piki daje wyniki.
Figur na figur, jak mawiał św. Igur.
Trzecia ręka bije, choć stęka.
Pierwsza zasada – zerknij w karty sąsiada.
Kto gra w karo, przegra zaro.
Uczyła matula: nie wychodź spod króla.
Po trzecim pasie nie odzywaj się.
Nie graj w karo, ofiaro.
Trefelki – kolorek niewielki.
Impas dusi grę.
Nie wychodź, bawole, w to, czego nie
ma na stole.
Impasuj damy – blondynkę pod siebie,
a brunetkę od siebie.
Dobry kolor trzy razy obraca

Grupa osób z pucharami
Zwycięzcy turnieju z organizatorami

Jeszcze raz zachęcę tych, którzy nie znają tej wspaniałej gry: brydż zapewnia znakomity trening mózgu i zachowanie jasności umysłu na długie lata, rozwija logiczne myślenie, uczy podejmowania wielu decyzji w ograniczonym czasie, umiejętności panowania nad stresem, daje dużą dawkę adrenaliny. Jest to gra towarzyska – poznajemy wielu różnych ludzi lubiących rywalizację, nawiązujemy nowe znajomości. Brydż to sport zdrowy, tani i dostępny, można go uprawiać do końca życia – czego sobie, znajomym brydżystom i Czytelnikom życzę.

Alicja Pogorzelska

Mistrzostwa Polski niewidomych i słabowidzących w brydżu sportowym par na maksy 3-6.07.2020 r., Ustka

Wyniki turnieju par
Klasyfikacja końcowa drużyn
1. Adam Klemenko, Dominik Sobkowiak 61,68%
2. Jan Biskupski, Jerzy Czeszewski 57,69%
3. Marek Benda, Zbigniew Wyziński Słupsk 55,92%
4. Tomasz Stopierzyński, Waldemar Orłowski 55,11%
5. Franciszek Mocarski, Ryszard Suder 54,49%
6. Ewa Miszczak, Roman Walisiak 53,79%
7. Lucjan Fiuta, Zbigniew Olbryś 49,22%
8. Stanisława Szymańska, Leszek Mystkowski 48,94%
9. Grażyna Szymańska, Andrzej Majcher 48,40%
10. Krzysztof Furtak, Ryszard Budniak 47,90%
11. Ewa Wieczorek, Eugeniusz Szymanowski 46,59%
12. Jan Warowny, Eugenia Wewersowicz 46,12%
13. Alicja Pogorzelska, Wacław Morgiewicz 44,77%
14. Jerzy Zawalski, Andrzej Sargalski 44,43%
15. Helena Korneluk, Mirosław Mirynowski 43,12%
8. Halina Budziak, Bernard Olejnik 41,42%
Do góry

Przecieramy szlaki

Nordic walking to aktywność fizyczna dobra w każdym wieku. Podstawy techniki są łatwe i w związku z tym szybko można je opanować. Marsz z kijkami angażuje do ruchu około 600 mięśni, czyli 90 procent wszystkich, jakie mamy. Wzmacnia serce oraz mięśnie oddechowe, kształtuje prawidłową sylwetkę. Może być uprawiany rekreacyjnie i sportowo. Wszystko to sprawia, że jest bardzo dobrą aktywnością fizyczną dla osób z niepełnosprawnościami. I dlatego cieszy się w tym środowisku niesłabnącą popularnością. Wszystko pięknie, ale… gdzie chodzić?

Jak mówi Aleksander Wilanowski, znany metodyk i instruktor nordic walkingu: „Z kijami możesz maszerować wszędzie i o każdej porze roku. Jak to się pięknie mówi – nieważna jest pogoda, lecz odpowiednie ubranie i chęci”. Aktywność ta sprzyja kontaktom towarzyskim, na trening można wybrać się z kolegą czy koleżanką lub kimś z rodziny. Marsz – również ten intensywny – pozwala na w miarę swobodne prowadzenie rozmowy. Obecność drugiej osoby motywuje do ciężkiej pracy i umila czas ćwiczeń. Jak każdy ruch (a zwłaszcza ten na świeżym powietrzu) nordic walking relaksuje, poprawia nastrój i pobudza wydzielanie endorfin: po około 30 minutach marszu mózg zalewają hormony szczęścia obniżające poziom lęku i stresu.

Przyjemność i rekreacja to jedno, a bezpieczne i dobrze oznakowane trasy – to drugie. Jak wskazują nasze doświadczenia, dotychczas zarówno w Polsce, jak i za granicą tego właśnie brakuje. Stosowane obecnie metody znakowania tras turystycznych i rekreacyjno-sportowych, z wyjątkiem szlaków PTTK, nie są w aden sposób standaryzowane. Zależą jedynie od lokalnej praktyki, a ze względu na brak uwzględnienia specjalnych potrzeb niektórych grup użytkowników bardzo często nie są one dostępne, za to czasem wręcz niebezpieczne. A przecież zgodnie z p. 1 art. 9 Konwencji ONZ o prawach osób niepełnosprawnych: „Aby umożliwić osobom niepełnosprawnym niezależne życie i pełny udział we wszystkich sferach życia, Państwa Strony podejmą odpowiednie środki w celu zapewnienia im, na zasadzie równości z innymi osobami, dostępu do środowiska fizycznego, środków transportu, informacji i komunikacji, w tym technologii i systemów informacyjno -komunikacyjnych, a także do innych urządzeń i usług, powszechnie dostępnych lub powszechnie zapewnianych, zarówno na obszarach miejskich, jak i wiejskich (…)”.

Pomysł na ujednolicenie i dostosowanie oznaczeń tras nordicowych zrodził się, kiedy ekipa aktywistów z Wrocławia zaczęła rozwijać dyscyplinę śród osób z dysfunkcją wzroku. W lipcu 2015 roku zorganizowaliśmy Puchar Polski w nordic walkingu w Porażynie. Były to pierwsze takie zawody osób niewidomych i słabowidzących. Odbyły się one na znakowanych trasach nordicowych na terenie nadleśnictwa Grodzisk, w gminie Opalenica. Okazało się wtedy, że szlaki o skomplikowanym przebiegu, poprowadzone leśnymi dróżkami są atrakcyjne, ale dość trudne do dodatkowego oznakowania i przez to niebezpieczne. W czasie zawodów nad utrzymaniem prawidłowego kierunku czuwali organizatorzy i wolontariusze, ale samodzielne poruszanie się po tak wyznaczonych trasach jednak wciąż do najłatwiejszych nie należało. Postanowiliśmy wówczas zaproponować sposób wyznaczania tras dostosowanych do możliwości wzrokowych osób słabowidzących (niewidomym walkerom zawsze pomagają przewodnicy). Po zawodach przeprowadziliśmy wywiady w grupie badawczej 17 słabowidzących uczestników. Pytania dotyczyły samej trasy, wzorów oznakowań oraz usytuowania oznaczeń na szlaku. Zebrane opinie posłużyły opracowaniu standardów tras dla osób z dysfunkcją narządu wzroku. Z badania wynikało, że:

  • oznakowanie trasy powinno być takie samo w terenie miejskim, parkach i lesie;
  • oznakowanie powinno być dobrze widoczne, łatwe do odnalezienia;
  • zagęszczenie oznaczeń powinno być wystarczające;
  • nawierzchnia powinna być gładka i dość stabilna;
  • na trasie nie powinno być elementów niebezpiecznych.

Konieczne były dalsze szczegółowe ustalenia: jaką technikę znakowania wybrać i jakiego materiału użyć na tabliczki. Przeprowadzono zatem testy materiałowe, a w następnej kolejności – przygotowano pilotażowy fragment trasy. Po konsultacjach (m.in. z przedstawicielami Lasów Państwowych) do oznakowania został wybrany kawałek trasy w Porażynie. Był to leśny łącznik, którego długość pozwalała na przeprowadzenie zawodów. Odcinek ten stanowił później część trasy podczas II Pucharu Polski Niewidomych i Słabowidzących w Nordic Walkingu w 2016 r.

Kolejnym etapem badań było zebranie opinii o sposobach oznakowania, jakie wdrożyliśmy na pilotażowym odcinku. Grupa badawcza liczyła 21 osób. W wyniku konsultacji ustalono wówczas, że:

  1. Podstawowy wzór tabliczki oraz wszystkie jej warianty mają kształt kwadratu o boku 20 cm. Kolor tła jest żółty (zaopiniowany pozytywnie przez przedstawicieli Lasów Państwowych; pomarańczowy kolor nie uzyskał pozytywnej opinii), nasycony, lecz niezbyt jaskrawy. Kolor żółty na znaku tej wielkości jest łatwiejszy do zauważenia niż inne barwy często stosowane w oznakowaniach. Tabliczka nie powinna odbijać światła w sposób powodujący olśnienia. Sylwetka walkera umieszczona na żółtym tle ma kolor czarny. W obrębie znaku umieszczono również dość często spotykany w E uropie symbol osób z dysfunkcją wzroku – trzy czarne punkty w kole. Oznakowanie to ma informować, że trasa jest dostosowana do tej właśnie dysfunkcji. Lepiej widoczne są przygotowane tabliczki niż znaki namalowane na drzewach.
  2. Optymalnym sposobem usytuowania oznakowań jest ustawienie ich po jednej, prawej stronie trasy – czyli od strony nadchodzącej osoby, tak aby były możliwie dobrze widoczne podczas marszu. W związku z tym najlepiej znakować trasę na obu kierunkach poruszania się. Wysokość umiejscowienia znakowań: 140-170 cm od podłoża.
  3. Główne miejsca usytuowania oznakowań znajdują się przed i za skrzyżowaniem trasy z inną prostopadłą ścieżką oraz przy rozwidleniu trasy, dodatkowo – na długim prostym odcinku w celu potwierdzenia kierunku.
  4. Optymalna długość trasy – do 5 km, najlepiej w formie pętli. W miarę możliwości szeroka i gładka, z równą powierzchnią, bez dziur oraz wystających elementów (korzeni, kamieni), bez zwisających na wysokości walkera gałęzi. Dobrze, jeśli po drodze znajdują się miejsca odpoczynku, najlepiej z ławką.
  5. Informacje o trasach oznakowanych w standaryzowany sposób powinny być powszechnie udostępnione, najlepiej w internecie. Dzięki temu można bezpiecznie uprawiać nordic walking w wybranych miejscach w kraju, z gwarancją, że sposób przygotowania trasy będzie w nich taki sam. Dodatkowo warto przygotować opis w formie audiodeskrypcji. Może to zachęcić do wybrania tej właśnie trasy oraz pozwoli bezpieczniej z niej korzystać.
  6. Podmiot przygotowujący trasę powinien dbać o jej stan techniczny (odnawianie oznakowań), sprawdzać, czy spełnia ona nadal wszystkie warunki (np. czy znaki są wciąż czytelne, czy nie zostały zniszczone, czy nie ma wiatrołomów lub wystających gałęzi).

Porażyn leży jednak daleko od Wrocławia i realizacja punktu 6 – nadzór nad trasą – była utrudniona. Po zmianie miejsca organizowanych przez nas zawodów na Janików powstały kolejne założenia organizacji szlaków. Uznano, że do dobrego funkcjonowania trasy jest niezbędne, żeby opiekował się nią lokalny podmiot, ważne też, by utrzymywała się dobra współpraca z gospodarzem terenu. Pod tym względem nowe miejsce było wyśmienite. Nadleśnictwo Oława nie tylko zainteresowało się pomysłem, lecz także wspierało i czynnie zaangażowało się w przedsięwzięcia związane z nordic walkingiem. Ponadto działające lokalnie Stowarzyszenie „Janików nad Smortawą” pomagało wyznaczyć i oznakować próbną wersję trasy. Współpraca trzech podmiotów zaowocowała podpisaniem porozumienia.

Świat idzie naprzód i zmienia się też podejście do zagadnień dotyczących osób z niepełnosprawnościami. Nie powinno się stosować spotykanych czasami lokalnie określeń „szlaki dla niepełnosprawnych”, a w naszym przypadku – „trasy dostosowane do potrzeb osób słabowidzących”. To niepotrzebna segregacja użytkowników, podkreślanie różnic między osobami pełnosprawnymi i niepełnosprawnymi. Dlatego zgodnie ze współczesnymi standardami zweryfikowaliśmy założenia trasy i uczyniliśmy ją dostępną dla wszystkich.

Ogólna definicja szlaku turystycznego nordic walking brzmi: „Szlakiem turystycznym jest wyznaczona w terenie trasa służąca do odbywania wycieczek, oznakowana jednolitymi znakami, wyposażona w urządzenia informacyjne w celu bezpieczeństwa turysty, który reprezentuje dowolny poziom umiejętności i doświadczenia, o każdej porze roku, w każdych warunkach pogodowych” [za Polskim Stowarzyszeniem Nordic Walking – przyp. red.]. Zgodnie z założeniami dostępności chcemy, aby trasy nordic walking były tak przygotowane, aby każdy mógł z nich korzystać. Przy opracowywaniu zaleceń kierowaliśmy się ideą projektowania uniwersalnego. Między innymi w oznakowaniach usunęliśmy logo z trzema czarnymi kropkami, symbolizujące dysfunkcję wzroku.

Projektowanie uniwersalne

Zgodnie z Konwencją ONZ o prawach osób niepełnosprawnych (rezolucja ONZ 61/06) projektowanie uniwersalne „oznacza projektowanie produktów, środowiska, programów i usług w taki sposób, by były użyteczne dla wszystkich, w możliwie największym stopniu, bez potrzeby adaptacji lub specjalistycznego projektowania (…)”.

W myśl tej definicji „otoczenie” oznacza wszelkie rodzaje środowisk kształtowane przez człowieka, a „produkty” to m.in. produkty i oprogramowanie oraz produkty wykorzystywane przy świadczeniu różnorodnych usług. „Użyteczność dla wszystkich” oznacza, że produkty i otoczenie powinny być projektowane w taki sposób, aby mogły być one użytkowane przez wszystkie osoby, bez względu na: wiek, możliwości, umiejętności, stopień sprawności, a jednocześnie z uwzględnieniem zdolności: poruszania się, widzenia, słyszenia, pojmowania, a także wrażliwości na środowisko. Uniwersalne projektowanie jest strategią innowacyjną, nie może kolidować jednak z regulacjami prawnymi, względami bezpieczeństwa i powinno uwzględniać lokalne zwyczaje i różnice kulturowe. Należy zatem szukać rozwiązań mających na celu spełnienie wymagań uniwersalnego projektowania „w możliwie największym stopniu”. „Bez potrzeby adaptacji lub specjalistycznego projektowania” to założenie, że nie powinno być już potrzeby dodatkowego przystosowania produktu do potrzeb poszczególnych grup osób. Zawsze jednak może zdarzyć się sytuacja, że ktoś, pomimo dostosowań, będzie miał utrudniony lub nawet uniemożliwiony dostęp. Podobnie, nie należy wprowadzać rozwiązań przeznaczonych specjalnie dla osób niepełnosprawnych ani podkreślać w żaden sposób, iż produkt został zaprojektowany specjalnie na potrzeby osób z obniżoną funkcjonalnością.

Znaki wskazujące kierunek i dystans
Czytelne oznaczenia na trasie

Projektowanie uniwersalne zostało określone siedmioma zasadami, których twórcami są: Bettye Rosse Connell, Mike Jones, Ron Mace, Jim Mueller, Abir Mullick, Elaine Ostroff, Jon Sanford, Ed Steinfeld, Molly Story i Gregg Vanderheiden (The Principles of Universal Design [online], NC State University,1997). Dodatkową, ósmą zasadę, zdefiniował Konrad Kaletsch (2009). Należą do nich:

1. Użyteczność dla osób o różnej sprawności (Equitable Use)

Zasada zakłada, że wszyscy ludzie powinni mieć zapewniony równy dostęp do każdego z elementów środowiska: przestrzeni, budynków czy przedmiotów, bez dodatkowych warunków. Infrastruktura powinna być dostępna dla wszystkich osób, bez potrzeby projektowania odrębnych, zastępczych rozwiązań dla osób o różnych potrzebach. Tym samym trasy powinny mieć odpowiednią szerokość, nawierzchnię umożliwiającą bezpieczne piesze poruszanie się. Powinny być na tyle utwardzone, aby możliwe było użycie wózka, ale też na tyle miękkie, aby wbił się w nawierzchnię grot kijka. Nasze rozwiązanie uwzględnia wszystkich chcących pokonać trasę.

2. Elastyczność w użytkowaniu (Flexibility in Use)

Zasada odwołuje się do różnorodnych indywidualnych możliwości i preferencji korzystania z przedmiotów i elementów przestrzeni.

Zgodnie z nią należy dać wybór pomiędzy metodami użytkowania (prawa, lewa). Osobą towarzyszącą walkerowi może być użytkownik wózka, spacerowicz z dzieckiem w wózku, dziecko czy senior z osłabionym wzrokiem. Trasa jest dostępna dla wszystkich, a nie przeznaczona tylko dla osób z niepełnosprawnością. Jednak pomimo otwarcia na większość problemów, a może właśnie dlatego, zalecamy, aby nie korzystać na trasach z turystyki konnej i ograniczać rowerową, gdyż mogą one stanowić zagrożenie oraz powodować uszkodzenia nawierzchni.

3. Proste i intuicyjne użytkowanie (Simple and Intuitive Use)

Zasada zakłada rojektowanie przestrzeni, budynków i przedmiotów w taki sposób, aby ich funkcja i działanie były zrozumiałe dla każdego użytkownika, niezależnie od jego doświadczenia, wiedzy, umiejętności czy poziomu koncentracji.

Zalecamy, aby trasa miała łatwy przebieg, najlepiej w układzie pętli. Dobrze, jeśli nie będzie pokrywała się z innymi wyznaczonymi szlakami i nie będzie się z nimi krzyżować. Przydatna będzie możliwość nawigacji po trasie za pomocą różnych metod. Zastosowane oznaczenia dają jasne wskazówki co do przebiegu trasy. Aby spełnić założenia tej zasady, przed wprowadzaniem oznakowań przeprowadziliśmy niezbędne testy.

4. Czytelna informacja (Perceptible Information)

W myśl tej zasady przekazywana informacja powinna być wielomedialna. Zaleca się korzystanie z kilku różnych form przekazu, takich jak obraz, słowo i dotyk, z jednoczesnym ograniczeniem nadmiaru informacji.

Nawigacja po trasie uwzględnia potrzeby osób z osłabionym wzrokiem. Służą temu odpowiednio przygotowane i rozmieszczone na szlaku kontrastowe tabliczki. Trasa została przedstawiona na mapie, uwzględniono możliwość pobrania śladu GPS, a cały jej opis dostępny jest także w formie komentarzy słownych (audiodeskrypcji). Powyższe informacje dostępne są na stronie internetowej utworzonej do obsługi tras.

5. Tolerancja błędów (Tolerance for Error)

Zasada odwołuje się do konieczności zapewnienia bezpieczeństwa wszystkim użytkownikom przestrzeni, obiektów i przedmiotów. Należy ograniczać ryzyko błędnego użycia oraz zagrożeń wynikających z przypadkowego lub nieprawidłowego skorzystania z przestrzeni. W projektowaniu uniwersalnym konieczne jest uwzględnienie faktu, że nawet pełna zgodność z przepisami prawa i normami technicznymi nie zawsze musi oznaczać dla osób z niepełnosprawnością pełną użyteczność rozwiązań.

Zalecamy, aby trasa nie przebiegała po nawierzchni, w którą nie można wbić kijka. Nie powinna przecinać jezdni, torowisk czy przeszkód wodnych, ani przebiegać wzdłuż skarp, jezdni, zbiorników wodnych oraz torowisk. Ważne, by szlak był odpowiednio szeroki, a wystające i zwisające gałęzie – przycięte. Wszystkie skrzyżowania trasy należy odpowiednio oznakować.

6. Wygodne użytkowanie bez wysiłku (Low Physical Effort)

Zasada podkreśla konieczność projektowania przestrzeni, budynków i przedmiotów w taki sposób, aby korzystanie z nich było wygodne, łatwe i skuteczne oraz by wymagało jak najmniejszego wysiłku fizycznego od użytkownika.

Mimo że uprawianie nordic walkingu – jako formy aktywności fizycznej – związane jest z wysiłkiem, to sam przebieg trasy nie powinien być utrudnieniem. Przy wytyczaniu szlaku należy unikać podejść i spadków terenu oraz zmiennej nawierzchni, powinna być ona bezpieczna i stabilna.

7. Wielkość i przestrzeń odpowiednie dla dostępu i użytkowania (Size and Space for Approach and Use)

Zasada zakłada konieczność dostosowania przestrzeni, elementów budynków czy przedmiotów do potrzeb jej użytkowników. Niezwykle ważna jest też łatwość dostępu i możliwość dotarcia do przewidzianego miejsca, niezależnie od rozmiaru ciała, postawy i mobilności użytkownika.

Przebieg trasy może uwzględniać miejsca postojowe (nawet z ławkami) dla wypoczynku. Wygodna jest trasa w formie pętli, z powrotem do miejsca wyjścia. Należy uwzględnić łatwość dostania się do trasy oraz dodatkowe usługi (możliwość zjedzenia posiłku, toaletę, nocleg). Spełnione powinny być potrzeby przestrzenne wszystkich użytkowników (np. odpowiednia szerokość tras, usunięcie wystających, zwisających przeszkód, niwelowanie innych utrudnień), zgodnie z zasadą: „mały ma sięgnąć, duży ma się zmieścić”. Elementem przydatnym w samodzielnym bezpiecznym poruszaniu się na trasie przebiegającej np. w lesie jest pozostawanie w zasięgu sieci komórkowej.

8. Percepcja równości (Perception of Equality)

Równoprawny dostęp do środowiska, korzystania ze środków transportu i usług powszechnych lub powszechnie dostarczanych jest zapewniany w taki sposób, aby dążyć do minimalizowania możliwości indywidualnego postrzegania projektu jako dyskryminującego. Dostarczane ułatwienia, z pozoru dostępne, nie mogą stygmatyzować niepełnosprawności lub innych okoliczności ograniczających sprawność użytkowników.

Trasa nie jest zatem „trasą dla niepełnosprawnych”, a trasą dostępną dla wszystkich.

Takie przedsięwzięcie wymaga jednak nakładu pracy różnych specjalistów, a także niezbędnych środków. Udało nam się, jako Stowarzyszeniu „Guide” Wrocław, uzyskać grant na ten cel. W jego ramach:

1. Opracowujemy model trasy dostępnej dla wszystkich, uwzględniający uniwersalne projektowanie. Zawiera on kilka ważnych elementów wpływających na dostępność, m.in.:

  • 1. Opracowujemy model trasy dostępnej dla wszystkich, uwzględniający uniwersalne projektowanie. Zawiera on kilka ważnych elementów wpływających na dostępność, m.in.:
  • zalecenie przyjaznego przygotowania trasy, z usunięciem wszelkich zagrożeń. Teren powinien być odpowiednio dobrany i opisany, zilustrowany (mapka dostosowana do potrzeb osób słabowidzących), omówiony (audiodeskrypcja – opis słowny przebiegu, ukształtowania oraz ważnych punktów na/przy trasie). Bezpieczny marsz zapewni także odpowiednia nawierzchnia (bez kolein, obfitej roślinności, korzeni, kamieni), także szerokość trasy, jakość przyległych terenów (np. brak gałęzi zwisających lub wystających na trasę);
  • opracowanie jednoznacznego, ustalonego i jednolitego sposobu oznakowania trasy (wzorów odpowiedniej wielkości, czytelnych, kontrastowych tabliczek, a także zaleceń dotyczących ich rozmieszczania – wysokości mocowania oraz miejsca na trasie).

2. Przygotujemy i udostępnimy spełniającą najwyższe standardy pilotażową dostępną trasę do nordic walkingu. Celem projektu nie jest samo przygotowanie standardu, ale także udostępnienie szlaku, który stanie się punktem odniesienia dla wszystkich chcących sprawić, aby budowane przez nich trasy były dostępne.

3. Przetestujemy szlak podczas zawodów w nordic walkingu. Przygotowanie standardu poprzedzone zostanie badaniami, jednak dopiero wykorzystanie trasy do przeprowadzenia zawodów, którym towarzyszy ograniczony czas oraz emocje, pozwoli ocenić jej przydatność, zebrać opinie i uwagi, które pozwolą ją udoskonalić.

4. Upowszechnimy standard znakowania tras, a na opracowanej stronie internetowej listę i opisy tras wyznaczonych zgodnie ze standardem. Samo stworzenie standardu, a nawet realizacja pojedynczej trasy nie spowodują upowszechnienia standardu tworzenia tras. Przygotowana strona będzie zawierać zarówno sam standard, jak i zbiór wszystkich dostępnych tras, z uwzględnieniem nie tylko samego przebiegu i lokalizacji trasy, ale także infrastruktury noclegowo-gastronomicznej, a nawet miejsc ciekawych i dostępnych do zwiedzania w okolicy.

Grupa osób stojących na dworze
Przedstawiciele Nadleśnictwa Oława wraz z drużyną Stowarzyszenia „Guide” Wrocław – zdobywcami drugiego miejsca DMP w nordic walkingu, Janików 2019

standardu, a nawet realizacja pojedynczej trasy nie spowodują upowszechnienia standardu tworzenia tras. Przygotowana strona będzie zawierać zarówno sam standard, jak i zbiór wszystkich dostępnych tras, z uwzględnieniem nie tylko samego przebiegu i lokalizacji trasy, ale także infrastruktury noclegowo-gastronomicznej, a nawet miejsc ciekawych i dostępnych do zwiedzania w okolicy.

Dziękujemy wszystkim za pomoc w przedsięwzięciu: Nadleśnictwu Oława oraz Nadleśnictwu Opalenica, Stowarzyszeniu „Janików nad Smortawą”, szkole NordWalk, Nordic Walking Unity, Dolnośląskiej Szkole Wyższej we Wrocławiu, Dolnośląskiemu Specjalnemu Ośrodkowi Szkolno-Wychowawczemu nr 13 we Wrocławiu.

Dariusz Rutkowski

Do góry

Trzeba mieć plan

Mariusz Mazur to słabowidzący biegacz z Wrocławia. Od ponad roku aktywnie reprezentuje „Cross” na zawodach krajowych. Na koncie ma już sporo sukcesów, choć swoją przygodę z biegami rozpoczął stosunkowo niedawno. W październiku ubiegłego roku przebiegł maraton w Poznaniu poniżej trzech godzin. Niektórzy zawodnicy o taki czas walczą latami.

Bieganie przychodzi mu z wielką łatwością, ma do tego predyspozycje. Poza tym jest interesującą osobą. Mimo pandemii intensywnie trenuje. Lubi się sprawdzać i nie może się doczekać startu w zawodach. Miałem okazję porozmawiać z nim o jego życiu, zainteresowaniach i planach sportowych. Mariusz udzielił interesujących odpowiedzi, więc dzielę się nimi z Czytelnikami.

Jacek Ziółkowski: — Kiedy tak naprawdę rozpoczęła się Twoja przygoda z bieganiem? I dlaczego właśnie ten rodzaj sportu wybrałeś?

Mariusz Mazur: — Za bieganie wziąłem się po raz pierwszy, kiedy kończyłem szkołę podstawową i zaczynałem zawodową. Zachęcił mnie do tego szkolny trener, który dostrzegł moje predyspozycje do sportu. Zacząłem ćwiczyć razem z grupą kolegów, brać udział w szkolnych zawodach. Trenowałem każdego dnia minimum godzinę, nieważne, jaka była pogoda. Trener organizował zajęcia niezależnie, czy świeciło słońce, padał deszcz, czy był mróz. Najlepsi z nas brali udział w zawodach międzyszkolnych, jeździli na obozy przygotowawcze do Spały. Mnie nie udało się wówczas trafić do tej grupy. Po pewnym czasie zamieniłem bieganie na rower, a od 2008 roku zacząłem startować w zawodach tandemowych. Wstąpiłem do klubu sportowego osób niewidomych i słabowidzących „Warmia i Mazury” Olsztyn. W jeździe na rowerze zacząłem odnosić duże sukcesy. Wygrywałem zawody w swojej kategorii w Polsce i na świecie. Jednak w kolarstwie tandemowym zawsze przeszkadzało mi to, że to nie ja podejmowałem decyzję o taktyce jazdy, w jaki sposób pokonywać trasę, kiedy przyspieszyć, kiedy zwolnić – o tym decydował mój przewodnik. Miałem różnych przewodników w kolarstwie tandemowym i nie zawsze współpraca układała nam się dobrze. Czasami dochodziło między nami do jakichś spięć. Po kilku latach odszedłem od kolarstwa. W pewnym okresie życia stwierdziłem, że bieganie będzie dla mnie doskonałą dyscypliną, bo tutaj to ja ustalam, w jaki sposób biegnę i co robię na trasie. Do tego test Coopera wykazał, że nie muszę zaczynać od zera i że moja forma wytrzymałościowa i sprawnościowa jest na dobrym poziomie.

— A Twoje pierwsze zawody? Co czułeś po przekroczeniu linii mety?

— Pierwszy był start tandemowy w Ciechanowie w 2010 roku. Były to zawody w jeździe na czas. Wszyscy kolarze ruszają wspólnie, na samym starcie jest bardzo ciasno. Po chwili rowery rozpędzają się nawet do 60 km na godzinę. Bardzo się bałem, że nasz tandem się przewróci i doznamy poważnych obrażeń. Wpięty w pedały, podczas wywrotki z pewnością nie dałbym rady nawet się z nich uwolnić. Pomimo dużego stresu nie zniechęciłem się, udało mi się szczęśliwie finiszować. Radość nie trwała jednak długo, bo wszyscy na mecie chwalili pilota za dobrą taktykę, a ja, choć włożyłem w zawody dużo wysiłku, czułem, że jestem na drugim planie. W bieganiu sam pracuję na swój wynik i to było główną przyczyną zmiany dyscypliny. Moje pierwsze oficjalne zawody biegowe to mistrzostwa Polski na 5 kilometrów. Choć wcześniej miałem rozpisany plan treningowy pod ten dystans i solidnie się przygotowałem, to mój start zakończył się dużym niepowodzeniem. Wszystko przez to, że dzień wcześniej postanowiłem zrobić sobie sprawdzian i pobiegłem dystans pięciu kilometrów z maksymalną prędkością, jaką zdołałem osiągnąć. Czas uzyskany na sprawdzianie wyniósł 16 minut i 18 sekund. W noc przed zawodami nie mogłem spać, strasznie się stresowałem. Ostatecznie zrobiłem wynik powyżej 18 minut. Moje przetrenowanie sprawiło, że nie osiągnąłem tego, na co było mnie stać.

— Jak teraz wyglądają Twoje przygotowania do zawodów? W jaki sposób najczęściej trenujesz, gdzie i kiedy, sam, a może z kimś? Czy jest różnica w tym, jak trenowało się przed pandemią koronawirusa, a jak teraz?

— Najczęściej biegam po alejkach parkowych albo ścieżkach rowerowych we Wrocławiu, tam gdzie mieszkam. Czasami zdarza mi się też biegać asfaltowymi ulicami. Trenuję sam, choć bywa, że brakuje mi przewodnika. Niestety, nie udało mi się znaleźć wśród moich znajomych osoby, która chciałaby mi towarzyszyć podczas biegu, jadąc obok mnie na rowerze. Przewodnik przydałby się szczególnie podczas treningów sprawdzających szybkość. Gdy w Polsce rozwinęła się epidemia, starałem się nie wychodzić na trening. Udało mi się pożyczyć od kolegi trenażer rowerowy i dużo ćwiczyłem w domu. Wiem, że łatwo jest stracić formę, którą się ma, a trudniej ją później odbudować, dlatego nawet w okresie największych obostrzeń nie mogłem sobie pozwolić na przerwę. Staram się pracować systematycznie, bo wierzę, że w końcu zawody zaczną być rozgrywane i będę mógł się wykazać. Kiedy teraz idę na trening, raczej wybieram te miejsca, w których jest mniej ludzi. W okresie, kiedy nie można było wchodzić do parku, wcześnie rano, gdy jest jeszcze mało ludzi, biegałem po osiedlowych chodnikach. Jak tylko znów otwarto parki, powróciłem na swoją stałą pętlę o długości siedmiu kilometrów. Miałem kiedyś kontuzję, rwę kulszową, która nie pozwalała mi trenować, i wtedy odczułem znaczny spadek formy. Dlatego teraz staram się nie odpuszczać i mimo trudnych nieraz warunków trenuję. Chciałbym mieć możliwość biegania na tartanie, ale obecnie dostęp do bieżni na stadionach lekkoatletycznych jest utrudniony. Z niecierpliwością czekam na lepsze czasy. Aby dobrze biegać, trzeba budować kondycję, wykorzystując także inne dyscypliny sportu. Zimą często chodziłem na basen i do siłowni. Trenuję każdego dnia. Tygodniowo nabijam 150, 160 kilometrów. Staram się, by ćwiczenia sprawiały mi przyjemność, dlatego kiedy jestem bardzo zmęczony, bo np. złapałem przeziębienie albo źle spałem, to wówczas nieco odpuszczam, aby mój trening nie przyczynił się do większych spustoszeń w zdrowiu czy pogorszenia samopoczucia.

Mężczyzna z numerem startowym, z medalem na szyi
Mariusz Mazur z medalem Poznań Maratonu

— Co Cię motywuje do pracy i działania?

— Lubię rywalizować. Wiem, że jeszcze mogę wiele zrobić. Wierzę, że mój wiek pozwala mi jeszcze osiągnąć więcej, tylko trzeba włożyć w to dużo pracy. Zawsze może pojawić się ktoś lepszy, ale bez solidnego treningu nigdy nie dowiem się, czy jestem w stanie go pokonać. W bieganiu ważne jest także szczęście, bo zawsze ktoś może się rozchorować, nabawić się kontuzji czy po prostu z jakichś przyczyn nie przyjechać na zawody. Czasami może się zdarzyć, że któryś rywal będzie na dopingu i wtedy ja wskakuję na wyższe miejsce. To nie jest tak, że na to liczę, ale trening i szczęście są potrzebne, żeby osiągnąć sukces. Przykładem może być kolarstwo: jeśli ktoś na trasie złapie gumę, to choćby był najlepszym sportowcem, nie wygra tych zawodów. Wychodzę z założenia, że jak trenujesz, to masz szansę na coś więcej, jak nie robisz nic, to tej szansy po prostu nie masz. Nie chcę kiedyś żałować, że czegoś nie zrobiłem, a mogłem, dlatego trening jest dla mnie bardzo ważny i solidnie się do niego przykładam. W bieganiu, czyli sporcie wytrzymałościowo- -siłowym, nie da się z dnia na dzień zrobić formy. W okresie, w którym nie ma zawodów, nie trzeba się zbytnio forsować, ale należy tę formę stale podtrzymywać. Jak mam jakąś kontuzję, to również się nie poddaję, szukam alternatywnych form ruchu. Boli mnie staw skokowy – jeżdżę na rowerze, z jakichś względów nie mogę biegać – idę do siłowni, a gdy nawet to nie jest możliwe, to ćwiczę w domu. Nieustannie dążę do tego, żeby robić postępy, aby następny rok był zawsze lepszy od poprzedniego.

— Jakie masz plany i cele związane z bieganiem?

— Moim celem jest osiągnięcie jak najwyższego profesjonalizmu. Tak było wcześniej z jazdą na rowerze i tak jest teraz z bieganiem. Chciałbym w przyszłości zakwalifikować się na paraolimpiadę czy mistrzostwa świata. Wszystko, co robię, staram się robić na poważnie. Albo coś robię na sto procent, albo nie robię tego wcale. Bardzo chciałbym w tym roku polecieć do Stanów na maraton nowojorski.

— A Twój największy sukces biegowy?

— Moim dużym sukcesem był start w maratonie poznańskim w 2019 roku. Bardzo chciałem zakończyć bieg poniżej 3 godzin. I choć na trasie miałem wiele kryzysowych momentów, to cel udało się zrealizować. Maraton w Poznaniu zakończyłem z czasem 02:57:13. Wynik zapewnił mi tytuł mistrza Polski w maratonie w kategorii słabowidzących. Bardzo dobry wynik (01:03:32) udało mi się także osiągnąć w Mińsku Mazowieckim na mistrzostwach Polski niewidomych i słabowidzących na 15 km. Zająłem drugie miejsce w swojej kategorii. Złoto wywalczyłem w zawodach na pięć kilometrów w Białymstoku. Kolejny start, w Płocku – na naszych mistrzostwach Polski w półmaratonie – także zakończyłem na pierwszym miejscu. Za niezły uważam także swój ubiegłoroczny start w Bydgoszczy w Pucharze Polski na 10 km – pobiegłem 38:18 i wygrałem. Wszystkie moje największe osiągnięcia miały miejsce w 2019 roku. Chciałem poprawić jeszcze wyniki w tym roku, ale ze względu na szalejącą pandemię nie było na to szans, rywalizacja została zawieszona.

— Czy sprzęt używany podczas biegania ma dla Ciebie znaczenie? Czy korzystasz ze specjalistycznych rozwiązań – inne buty na wybiegania, inne na zawody?

— Dużą wagę przywiązuję do obuwia. Staram się zawsze sprawdzać przy zakupie butów, czy mają dobrą amortyzację. O wszystkim decyduję sam, nie korzystam w tym zakresie z pomocy specjalistów. Bardzo często, jeśli chcę uzyskać jakieś informacje na temat danego produktu, marki butów czy też samego biegania, wspieram się informacjami z internetu.

Mężczyźni jadący na tandemie
Tandem „Skorpiona” Polkowice w składzie Janusz Pytlak (pilot) i Mariusz Mazur zdobył srebro na mistrzostwach w Czechach (2010 r.)

— Czy masz w swoim otoczeniu osoby, które wspierają Cię i motywują do działania?

— Obecnie w moich poczynaniach bardzo wspiera mnie rodzina. Kiedyś najbliżsi nie rozumieli moich pasji sportowych, a nawet chcieli mnie do nich zniechęcić. Dziś jednak akceptują to, co robię, i są wiernymi kibicami. Teraz już nikogo nie dziwi, że idę pobiegać, że zabieram się za ćwiczenia. Stało się to dla nich oczywiste, że będę dążył do osiągnięcia swoich celów. Do działania bardzo motywują mnie rodzice oraz jeden z zaprzyjaźnionych sąsiadów. Duże wsparcie mam też od koordynatora biegowego Wiesława Miecha, za co jestem mu bardzo wdzięczny. Często rozmawiamy przez telefon i i dostaję wówczas od niego wiele cennych rad, a przede wszystkim dużą motywację.

— Czym interesujesz się poza bieganiem?

— Bardzo lubię pracę twórczą. Poza tym pasjonuję się fotografią.

— Co byś doradził tym, którzy dopiero zaczynają przygodę z bieganiem?

— Każdy początkujący biegacz powinien mieć jakiś plan. Jeśli zacznie biegać cztery razy w tygodniu, to powinien się tego trzymać, z tygodnia na tydzień. W bieganiu bardzo ważne są wytrwałość i systematyczna praca, bez tego nie ma efektów. Czasami zdarzają się porażki, dlatego nie trzeba się ich bać, ale z każdej wyciągać odpowiednie wnioski. Należy również brać udział w sprawdzianach, czyli startach, aby na bieżąco kontrolować swoją formę.

Rozmawiał Jacek Ziółkowski

Do góry

SOW – składamy wniosek na „Aktywny samorząd”

W styczniu 2020 Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych udostępnił platformę SOW – System Obsługi Wsparcia – za pomocą której zarówno osoby niepełnosprawne, instytucje, jak i przedsiębiorcy mogą składać w PFRON różnego rodzaju wnioski oraz prowadzić korespondencję w formie elektronicznej. Wystarczy zalogować się do systemu, wybrać rodzaj sprawy i złożyć wniosek. Cała wymiana dokumentów odbywa się elektronicznie i dzięki temu sprawę da się załatwić od początku do końca, nie wychodząc z domu, co jest teraz niewątpliwą zaletą.

Aby podpisywać elektroniczne wnioski, trzeba mieć założony profil zaufany lub posiadać certyfikat kwalifikowany. Ten pierwszy możemy uzyskać na stronach pz.gov.pl, epuap.gov.l lub po zalogowaniu się na nasze konto bankowe. Korzystanie z profilu zaufanego jest całkowicie bezpłatne, a certyfikat wydawany jest na czas określony, po którym należy go odnowić. W przypadku kwalifikowanego podpisu wygląda to inaczej. Musimy wykupić taki podpis w zajmującej się tego typu usługami instytucji i również działa on przez określony czas Za pomocą takiego certyfikatu kwalifikowanego możemy natomiast załatwić więcej spraw niż za pomocą profilu zaufanego, ale ma to znaczenie głównie dla przedsiębiorców.

Zrzut ekranu z platformy SOW
Ekran rejestracji do systemu SOW

Platforma SOW jest bardzo rozbudowana i można tam wykonywać wiele czynności, ale w tym artykule skupię się wyłącznie na składaniu wniosku w ramach programu „Aktywny samorząd” (Moduł I, Obszar B). Wielu Czytelników prawdopodobnie już korzystało lub w przyszłości zamierza z niego korzystać.

„Aktywny samorząd” jest programem realizowanym przez PFRON. W ramach Modułu I możemy otrzymać między innymi dofinansowanie na zakup sprzętu elektronicznego oraz urządzeń brajlowskich, udział w szkoleniu z zakresu obsługi zakupionego sprzętu oraz oprogramowania, a także na utrzymanie sprawności technicznej posiadanego sprzętu elektronicznego zakupionego w ramach programu. Wnioski mogą składać zarówno osoby ze znacznym, jak i umiarkowanym stopniem niepełnosprawności. Szczegółowe informacje znajdują się na stronach internetowych PFRON-u, MOPR-ów czy PCPR-ów właściwych dla naszego miejsca zamieszkania.

Składamy wniosek

Jeśli chcemy złożyć wniosek w systemie SOW, w pierwszej kolejności musimy wejść na stronę https://sow.pfron.org.pl i tam zarejestrować się lub zalogować, gdy posiadamy już konto w systemie. Pamiętajmy, że aby złożyć wniosek bez wychodzenia z domu, musimy mieć podpis kwalifikowany lub profil zaufany. Jeśli nie korzystamy ani z jednego, ani z drugiego, w SOW możemy tylko wypełnić wniosek, a następnie trzeba go wydrukować, podpisać własnoręcznie, a potem zawieźć do PCPR-u.

W przypadku rejestracji podajemy kilka podstawowych danych, takich jak: e-mail, imię, nazwisko, PESEL, numer telefonu. Musimy również zaakceptować regulamin.

Zrzut ekranu z platformy SOW
Ekran logowania do systemu SOW

Po zalogowaniu się do systemu pojawia się strona główna. Z jej lewej strony znajduje się menu, za pomocą którego możemy przeglądać wiadomości, wnioski, pisma, zawarte umowy, rozliczenia. Tutaj również znajdziemy zakładkę do edycji konta, gdzie wpisujemy nasz adres, datę urodzenia, PESEL itp. System będzie pobierał nasze dane automatycznie podczas składania wniosków. Po prawej stronie od menu, w górnej części ekranu, mamy kolorowe kafelki, dzięki którym szybko możemy się dostać do obsługi wniosków. Pod spodem znajduje się rejestr złożonych przez nas wniosków wraz z ich statusami (np. zapisany roboczo, złożony, do weryfikacji merytorycznej).

Zrzut ekranu z platformy SOW
Strona główna po zalogowaniu się do SOW

Przychodzi pora, by złożyć wniosek w ramach programu „Aktywny samorząd”. Aby to zrobić, musimy kliknąć na „Nowy wniosek” (kafelek ze znakiem „+”), a następnie wybrać z dostępnych programów „Aktywny samorząd”.

Pojawi się formularz, który trzeba będzie uzupełnić. Na samej górze pierwszej strony formularza musimy zaznaczyć, czy składamy wniosek we własnym imieniu czy jako opiekun prawny lub pełnomocnik dziecka lub innej osoby niepełnosprawnej. Następnie wprowadzamy podstawowe dane teleadresowe.

Zrzut ekranu z platformy SOW
Ekran wyboru wniosku na „Aktywny samorząd”

Na każdej karcie formularza, u dołu strony, znajduje się kilka przycisków:

  • Anuluj” – służy do anulowania naszych działań bez zapisywania w systemie;
  • „Pobierz wzór PDF” – umożliwia pobranie i wydrukowanie pustego formularza wniosku;
  • „Pobierz wniosek PDF” – umożliwia pobranie wypełnionego przez nas formularza wniosku i wydrukowanie go, np. w celu osobistego złożenia w instytucji przyjmującej wnioski;
  • „Sprawdź i zapisz” – pozwala na zapisanie wniosku w wersjach roboczych, ale system przy okazji sprawdza, czy wszystkie pola zostały prawidłowo wypełnione (uwaga: każda z kart formularza musi być sprawdzona i zapisana, inaczej nie wyślemy wniosku);
  • „Zapisz” – powoduje zapisanie wniosku w wersjach roboczych, ale bez sprawdzania poprawności pól;
  • Przyciski „Dalej” i „Poprzednia” służą do przemieszczania się pomiędzy poszczególnymi kartami formularza wniosku;
  • „Wyślij do instytucji” – wywołuje okno podpisywania wniosku i złożenia go do właściwej instytucji.
Zrzut ekranu z platformy SOW
Ekran przedstawiający przyciski z akcjami dla wniosku

Na kolejnym ekranie odpowiadamy na pytania o stan prawny dotyczący niepełnosprawności wnioskodawcy. Tutaj zaznaczamy stopień oraz rodzaj niepełnosprawności. Następny ekran dotyczy aktywności zawodowej wnioskodawcy i w tym miejscu wybieramy, czy jesteśmy osobą zatrudnioną, poszukującą pracy, czy też nie dotyczy nas ten temat, bo np. jesteśmy na rencie lub emeryturze i nie jesteśmy zarejestrowani w PUP lub zatrudnieni. Jeśli pracujemy, musimy podać, od kiedy i jaka jest forma zatrudnienia.

Kolejna strona formularza dotyczy tego, czy wnioskodawca lub podopieczny uczęszcza obecnie do jakieś placówki edukacyjnej. Należy zaznaczyć właściwe pole. Na następnej karcie formularza należy odpowiedzieć na pytanie: „Czy wnioskodawca/ podopieczny uzyskał w ciągu ostatnich 5 lat pomoc ze środków PFRON w zakupie technologie sprzętu elektronicznego/komputerowego i oprogramowania”. Jeśli nasza odpowiedź jest twierdząca, należy podać nazwę programu, numer umowy oraz kwotę dofinansowania. Będziemy mogli to zrobić po wybraniu przycisku „Dodaj nowe zadanie”.

Zrzut ekranu z platformy SOW
Formularz korzystania ze środków PFRON

Na kolejnym ekranie znajduje się pole, w które w kilku zdaniach wpisujemy uzasadnienie wniosku. Miejsca jest mało, więc jeśli chcemy się rozpisać, należy to zrobić w osobnym dokumencie (np. w Wordzie) i dodać jako załącznik wniosku. Następnie w formularzu podajemy informację o tym, jaki sprzęt obecnie posiadamy oraz jakie kursy komputerowe ukończyliśmy.

Na kolejnej stronie uzupełniamy informacje dodatkowe, np. skąd dowiedzieliśmy się o programie „Aktywny samorząd”. Następnie podajemy średni miesięczny dochód netto na członka rodziny. Mamy również możliwość zaznaczenia, że nie chcemy podawać informacji o dochodach, ale wtedy nasz wniosek nie będzie brany pod uwagę, jeśli chodzi o preferencje w zakresie kolejności realizacji wniosku lub przy ewentualnym zwiększeniu kwoty dofinansowania.

Kolejna część formularza dotyczy przedmiotu wniosku. Tutaj wybieramy, jaki sprzęt będziemy chcieli kupić, oraz wpisujemy, jaka jest jego wartość brutto i wnioskowana kwota dofinansowania. W przypadku szkolenia należy podać nazwę podmiotu prowadzącego szkolenie, zakres tematyczny szkolenia, liczbę godzin oraz cenę brutto i wnioskowaną kwotę dofinansowania.

Dalej podajemy numer konta bankowego, a następnie uzupełniamy część formularza, w której dodajemy załączniki. Możemy skorzystać z możliwości wydrukowania wzoru zaświadczenia lekarskiego, oświadczenia RODO, oświadczenia o dochodach itp. Formularze te należy wypełnić i podpitechnologie sać, a następnie zeskanować i dołączyć je w formie plików PDF albo JPG. Nie wszystkie z tych dokumentów są obligatoryjne, dlatego warto wcześniej zadzwonić do urzędu i zapytać, które załączniki są wymagane w naszym przypadku.

Kiedy wszystkie pola we wniosku zostaną wypełnione, a odpowiednie załączniki dodane, możemy wybrać przycisk „Wyślij do instytucji” i postępując zgodnie z poleceniami na ekranie – podpisać i złożyć wniosek. Wysłane wnioski możemy podejrzeć w zakładce „Wnioski złożone”. Znajdziemy tam informacje o numerze wniosku, gdzie został złożony, kto jest wnioskodawcą, kiedy został złożony, do jakiego urzędu trafił, w ramach jakiego programu został złożony oraz jaki jest jego obecny status. Mamy również możliwość podejrzenia złożonego wniosku oraz jego wycofania.

Wszelka korespondencja dotycząca złożonego wniosku będzie trafiała do zakładki „Wiadomości” na naszym koncie SOW. O wszelkich zmianach statusu zostaniemy również poinformowani osobnym e-mailem. Jeśli z jakiegoś powodu nasz wniosek otrzyma status „do poprawy”, będziemy o tym poinformowani i dostaniemy wskazówki, co należy w nim poprawić. W takim przypadku trzeba będzie wniosek ponownie edytować i nanieść wymagane zmiany. Po ponownym podpisaniu poprawionego wniosku pojawi się on znowu w zakładce „Wnioski wysłane”. Jeśli wniosek zostanie rozpatrzony pozytywnie, to wówczas również zostaniemy o tym poinformowani, a w zakładce „Umowy” pojawi się umowa do podpisania, którą również będzie można podpisać elektronicznie przy pomocy profilu zaufanego.

Zrzut ekranu z platformy SOW
Widok listy ze złożonymi wnioskami

Podsumowanie

Dzięki platformie SOW, nie wychodząc z domu, można złożyć wniosek o różnego rodzaju dofinansowania. System jest dostępny dla programów udźwiękawiających oraz bardzo czytelny, jeśli chodzi o interfejs użytkownika. Wiele osób z mniejszych miejscowości musiało do tej pory jechać często wiele kilometrów, by złożyć wniosek osobiście w urzędzie lub dowieźć jakieś zaświadczenie, albo też angażować do tego innych, gdy same nie były w stanie dojechać. Dodatkowym czynnikiem, który w ostatnich miesiącach skłania do korzystania z platformy, jest pandemia koronawirusa. Wiele osób rezygnuje z wychodzenia z domu, a urzędy są często nastawione na pracę zdalną i niechętnie przyjmują interesantów. Wszystko to sprawia, że system SOW jest wielkim ułatwieniem, wystarczy tylko nauczyć się z niego korzystać. Niektórzy boją się robić różne rzeczy przez internet i wolą załatwiać sprawy osobiście, mam jednak nadzieję, że przekonałem część Czytelników, że nie jest to takie straszne. Warto korzystać z tej formy składania dokumentów

Mirosław Liszewski

Do góry

Gramy w szachy

Mężczyzna w dresie reprezentacji Polski
Waldemar Świć

Powrót do klasyki (cz. 2)

W poprzednim odcinku („Cross” nr 5/2020) zasygnalizowałem temat opanowania kompleksu pól określonego koloru. W tym numerze kontynuuję ten wątek.

Rysunek piona szachowego

Walter Henneberger – Aron Nimzowitsch
Winterthur 1931

1.e4 c6 2.d4 d5 3.Sc3 d:e4 4.S:e4 Sf6 5.Sg3 c5 6.Gb5+?! Ta wymiana jest korzystna dla czarnych.

6...Gd7 7.G:d7+ Sb:d7 8.Sf3

Białe: Ke1, Hd1, Wa1, Wh1, Gc1, Sf3, Sg3, a2, b2, c2, d4, f2, g2, h2. Czarne: Ke8, Hd8, Wa8, Wh8, Gf8, Sd7, Sf6, a7, b7, c5, e7, f7, g7, h7

8...Ha5+! Z intencją wymiany figur broniących białych pól.

9.c3 Ha6 10.He2 H:e2+ 11.S:e2 Wc8 12.0-0 e6 13.Gf4 Ge7 14.Wfe1 Sd5 15.Gg3

Białe: Kg1, Wa1, We1, Se2, Sf3, a2, b2, c3, d4, f2, g2, h2. Czarne: Ke8, Wc8, Wh8, Ge7, Sd5, Sd7, a7, b7, c5, e6, f7, g7, h7

15...c4 Aby trzymać się białopolowej strategii. 16.Se5 S:e5 17.G:e5 f6 18.Gg3 g5 W celu przeciwdziałania oswabadzającemu Sf4.

19.f4 h6 Słabsze 19...g4? 20.f5! e:f5 21.Wf1.

20.Wad1 Kf7 21.Wd2 b5 22.Wf1 Whe8 23.Wf3?

Białe: Kg2, Wd2, Wf3, Gg3, Se2, a2, b2, c3, d4, f4, g2, h2. Czarne: Kf7, Wc8, We8, Ge7, Sd5, a7, b5, c4, e6, f6, g5, h6

Słabe posunięcie. Białe jakby prowokowały korzystne dla czarnych zmiany struktury pionkowej. Lepsze 23.f5 Gf8 24.f:e6+ W:e6 25.Wf5 Wd8 26.Sc1 Kg6 27.Wdf2 We1+ 28.Wf1 W:f1+ 29.W:f1 We8 z niewielką przewagą czarnych.

23...g4 24.Wf1 f5 25.Gf2 Wg8 26.g3 h5 27.Kg2 Gd6 28.Wc1 h4 29.Wdd1 Wh8 30.Wd2 Ke7 31.Wdc2 Kd7 32.We1 Wh7 33.Wa1 h:g3?! Przedwczesne.

34.h:g3 a5 35.Wcc1? Wymiana wież nie jest dla białych korzystna. Należało grać 35.a4! b4 36.c:b4 S:b4 37.Wc3 Sd5 38.Wc2 Wb8 z pewnymi szansami na ratunek.

35...Wch8 36.Wh1 Trzeba było stać w miejscu: 36.Gg1.

36...W:h1 37.W:h1 W:h1 38.K:h1 b4 39.Kg2 a4?!

Białe: Kg2, gf2, Se2, a2, b2, c3, d4, f4, g3. Czarne: Kd7, Gd6, Sd5, a4, b4, c4, e6, f5, g4

Łatwo wygrywało 39...Kc6 40.Kf1 Kb5 41.Ke1 b3 42.a:b3 c:b3 43.Kd2 Kc4.

40.c:b4 G:b4 41.Kf1 Kc6 42.Ge1! Kb5 Lepsze niż 42...Se3+ 43.Kf2 Sd1+ 44.Kf1 G:e1 45.K:e1 S:b2 46.Sc3.

43.Sc3+ Przegrywało 43.G:b4 K:b4 44.Ke1 c3 45.b:c3+ S:c3.

43...G:c3 44.b:c3 Kc6 45.Ke2 Sf6 46.Ke3 Se4 47.Ke2

Białe: Ke2, Ge1, a2, c3, d4, f4, g3. Czarne: Kc6, Se4, a4, c4, e6, f5, g4

47...Kd5 48.Ke3 Kd6 To tzw. manewr trójkąta, przekazujący przeciwnikowi posunięcie w niewygodnej dla niego pozycji.

49.Ke2 Kc6 50.Ke3 Kd5 51.Ke2 Sd6 52.Ke3 Sb5 53.Gd2 Wymuszone.

53...Sa3 54.Gc1

Białe: Ke3, Gc1, a2, c3, d4, f4, g3. Czarne: Kd5, Sa3, a4, c4, e6, f5, g4

Znowu jedyne 54.Ge1 Sc2+ 55.Kd2 S:e1 56.K:e1 Ke4 57.Ke2 a3 przegrywało natychmiast.

54...Sb1 55.Gb2 a3 56.Ga1 Kd6 Ponownie manewr trójkąta, tym razem torujący czarnemu królowi drogę do obozu białych.

57.Ke2 Kc6 58.Kd1 Lub 58.Ke3 Kd5; 58.Kf2 Sd2 59.Ke2 (59.Kg1 Sb3) 59...Se4. Czarne wtargnęły do obozu białych. Wprawdzie ginie skoczek, ale Nimzowitsch wszystko dokładnie policzył.

58...Kd5 59.Kc2 Ke4 60.K:b1 Kf3 61.Gb2 a:b2 62.a4 K:g3 63.a5 Kh2 64.a6 g3 65.a7 g2 66.a8H g1H+ 67.K:b2 Hg2+ 68.H:g2+ K:g2 69.Ka3 Kf3 70.Kb4 K:f4 71.K:c4 Ke3 72.d5 e:d5+ 73.K:d5 f4 74.c4 f3 75.c5 f2 76.c6 f1H I białe poddały się.

0-1

Kolejny przykład to pouczająca partia kontynuatora idei Steinitza – Siegberta Tarrascha

Rysunek piona szachowego

Siegbert Tarrasch – Richard Teichmann
San Sebastian 1912

1.e4 e6 2.d4 d5 3.Sc3 Sf6 4.Gg5 Ge7 5.e5 Sfd7 6.G:e7 H:e7 7.Hd2 0-0 8.f4 c5 9.Sf3 Sc6 10.g3 a6 Jeśli 10...c:d4 11.S:d4 Hb4, to12.0-0-0. Współcześnie grywa się 10... Sb6.

11.Gg2 b5 12.0-0 Błędem byłoby 12.0-0-0? c4.

12...c:d4 Niezłe rezultaty czarne uzyskałyby w kontynuacji 12...b4 13.Se2 a5.

13.S:d4 S:d4 14.H:d4 Hc5 15.H:c5 S:c5

Białe: Kg1, Wa1, Wf1, Gg2, Sc3, a2, b2, c2, e5, f4, g3, h2. Czarne: Kg8, Wa8, Wf8, Gc8, Sc5, a6, b5, d5, e6, f7, g7, h7

Tu Teichmann zaproponował remis, ale pozycja białych jest lepsza. Mają one więcej przestrzeni i świetną grę po czarnych polach.

16.Se2 Gd7 17.Sd4 Wac8

Białe: Kg1, Wa1, Wf1, Gg2, Sd4, a2, b2, c2, e5, f4, g3, h2. Czarne: Kg8, Wc8, Wf8, Gd7, Sc5, a6, b5, d5, e6, f7, g7, h7

18.Kf2! W końcówce król ma silną pozycję w centrum.

18…Wc7 19.Ke3 We8 20.Wf2! Aby oswobodzić pole dla gońca.

20... Sb7 21.Gf1 Sa5 22.b3 h6 23.Gd3 Sc6

Białe: Ke3, Wa1, Wf2, Gd3, Sd4, a2, b3, c2, e5, f4, g3, h2. Czarne: Kg8, Wc7, We8, Gd7, Sc6, a6, b5, d5, e6, f7, g7, h6

Zrozumiałe, że czarne chcą wymienić centralnie stojącego skoczka białych, ale to tylko powiększa przewagę białych.

24.S:c6! G:c6 25.Kd4 Gd7 26.g4 Gc8 27.h4 g6 28.Wh1 Kg7 29.h5 Wh8 30.Wfh2 Gd7 31.g5 h:g5 32.f:g5 W:h5 33.W:h5 g:h5 34.W:h5 Kf8 35.Wh8+ Ke7 36.g6 Lepsze było natychmiastowe 36.Wh7 Kf8 (36...Ke8 37.c3) 37.g6 f:g6 38.G:g6.

36...f:g6 37.G:g6 b4 Po 37...Gc8 38.Wh7+ Kd8 39.W:c7 K:c7 40.Kc5 Gd7 41.Gf7 Gc8 42.Ge8 Gb7 43.b4 Gc8 44.Gc6 białe mogły wygrać, dochodząc do pozycji, którą warto uwiecznić na diagramie.

Białe: Kc5, Gc6, a2, b4, c2, e5, Kc7, Gc8, a6, b5, d5, e6

38.Wh7+ Kd8 39.Gd3 Wc3 40.Wh8+ Ke7

1-0

Świetna partia Tarrascha, choć zagadką jest łatwość, z jaką Teichmann wszedł w pozycję bez jakichkolwiek szans.

I wreszcie partia mojego mentora szachowego, niezapomnianego mm Jacka Bednarskiego. Wykorzystałem tu jego komentarze zamieszczone w miesięczniku „Szachy” (nr 12/69). W tekście komentarze Jacka Bednarskiego oznaczono symbolem „[B]”.

Rysunek piona szachowego

Artur Hennings – Jacek Bednarski
Polanica-Zdrój 1969

1.e4 e6 2.d4 d5 3.e5 Se7?! Ciekawa idea zastosowana po raz pierwszy w partii Ciocaltea – Bednarski (Wijk aan Zee 1969) [B] 4.c3 We wspomnianej partii nastąpiło dalej 4.Sf3 b6 5.c3 Hd7 6.a4 a5 7.Sa3 Ga6 8.Sb5 Sc8! 9.Ge2 Sa7 10.S:a7 W:a7 z przewagą czarnych, których szanse na hetmańskim skrzydle okazały się realniejsze niż białych na królewskim. [B]

4...b6 5.Sd2 Ten skoczek zmierza na skrzydło królewskie. Kosztuje to jednak zbyt wiele czasu i pozwala czarnym zrealizować plan strategiczny związany z wymianą białopolowych gońców.

4...b6 5.Sd2 Ten skoczek zmierza na skrzydło

Białe: Ke1, He2, Wa1, Wh1, Gc3, Sf3, Sf4, a2, b2, c3, d4, e5, f2, g2, h2. Czarne: Ke8, Hd7, Wa8, Wh8, Gf8, Sc7, Se7, a7, b6, c5, d5, e6, f7, g7, h7

królewskie. Kosztuje to jednak zbyt wiele czasu i pozwala czarnym zrealizować plan strategiczny związany z wymianą białopolowych gońców.

Rysunek pionów szachowych
Rysunek pionów szachowych

10...Hb5! Można było grać również 10...Sc6, np. 11.Ge3 c:d4 12.G:d4 Gc5!, ale posunięcie w tekście jest radykalniejsze. Po praktycznie wymuszonej wymianie hetmanów końcówka okaże się korzystniejsza dla czarnych, gdyż białe ostatecznie zostaną ze „złym” gońcem przy braku perspektyw na ożywienie gry na skrzydle królewskim. Mój partner był zresztą przekonany, że powstała pozycja nosi charakter remisowy i spodziewał się wystarczająco obronić słabości na hetmańskim skrzydle. Jednakże dalszy przebieg partii wykazał, że czarne dysponują kombinowanymi groźbami przełomu w centrum i na lewym skrzydle, co w konsekwencji zmusi białe do niekorzystnego rozszerzenia frontu, po czym decydującego znaczenia nabierze słabość białych pól, której wykorzystanie umożliwi fakt wykluczenia z gry białego króla, zmuszonego do obrony głębokiej słabości na b2. Być może grę białych można jakoś wzmocnić, chociaż przewaga czarnych jest oczywista i jedyną kwestią jest to, czy wystarcza do wygranej. [B]

Rysunek pionów szachowych

11.H:b5+ S:b5 12.a4 Sc7 13.a5 Sc6 14.a:b6 a:b6 15.W:a8+ S:a8 16.Ge3

Białe: Ke1, Wh1, Ge3, Sf3, Sf4, b2, c3, d4, e5, f2, g2, h2. Czarne: Ke8, Wh8, Gf8, Sa8, Sc6, b6, c5, d5, e6, f7, g7, h7

16...c4! Pierwsze ogniwo planu czarnych. 17.Ke2 Teraz białe miały ostatnią możliwość zamącić wodę, grając 17.Sh5!, co jednak umożliwiało manewr b6-b5 z następnym Sa8-b6-a4. Być może należało się jednak na to zdecydować. Białe wyraźnie nie doceniły siły 21. posunięcia czarnych. [B]

17...Ge7 18.Wa1 Sc7 19.Sh5 0-0 20.h4 b5 Zasługiwało również na uwagę 20...Wb8 21.Gg5 Gf8 z następnym b6-b5-b4 itd., co pozwalało uniknąć wymiany wież. Jednak rozszerzenie strefy działań i aktywizacja króla wydawały mi się istotniejsze. [B]

21.Gg5 f6! 22.Gf4 Wa8 23.W:a8+ S:a8

Białe: Ke2, Gf4, Sf3, Sh5, b2, c3, d4, f2, f6, g2, h4. Czarne: Kg8, Ge7, Sa8, Sc6, b5, c4, d5, e6, g7, h7

24.e:f6

Nie widać, jak białe mogły na dalszą metę korzystnie utrzymać punkt e5. Teraz jednak czarne dysponują perspektywą przełomu e6-e5 z ewentualnie następnym d5-d4 i atakiem słabości na b2.

Rysunek pionów szachowych

24...g:f6 25.g4 Sb6 26.Kd1 Kf7 27.Gc7 Sa4 28.Kc2 b4 29.Sf4 Ke8! Aby uwolnić Sa4 celem przeforsowania e6-e5, ponieważ grozi 30...Kd7, przeto pionek e6 jest nietykalny. [B]

30.Se2 Kd7 31.Gf4

Białe: Kc2, Gf4, Se2, Sf3, b2, c3, d4, f2, g4, h4. Czarne: Kd7, Ge7, Sa4, Sc6, b4, c4, d5, e6, f6, h7

31...b3+!

Następne ogniwo planu czarnych (16...c6 i 21...f6). Teraz biały król zostaje wyłączony z gry i grozi atak w centrum oraz na skrzydle królewskim.

32.Kb1 Sb6 33.g5 Ostatnia szansa ożywienia gry, niemogąca zresztą zmienić ostatecznego wyniku.

Błąd przyspieszający przegraną.

35...G:g5 36.G:g5 Kf7 37.Sf4 e5! Początek końca.

38.d:e5 S:e5 39.Se2 Jeśli 39.Gd8, to 39... Sd3 40.S:d3 c:d3 i 41...Sc4 z wygraną.

39...Sd3 40.f3 Sa4! 41.Sf4

Teraz na 41.Gc1 rozstrzyga przerzucenie Sa4 na pole f5, np.: 41...Sac5 42.Ge3 Se6 43.Gd2 Kg6 44.Sg3 Sg7!, po czym padają piony h4 i f3. Białe wybrały inną drogę... [B]

Białe: Kb1, Gg5, Sf4, b2, c3, f3, h4. Czarne: Kf6, Sa4, Sd3, b3, c4, d5, h7

41...S:f4! Oczywiście, tu można było spokojnie złożyć broń, nie doszłoby jednak wtedy do koniecznego matowego finału. Dalsza „walka” nie wymaga komentarzy.

Rysunek pionów szachowych

42.G:f4 Sc5 43.h5 Sd3 44.Gd6 Kf6 45.h6 Kg5 46.Gf8 Kf4 47.Ga3 K:f3 48.Gd6 Ke2 49.Ge7 Kd1 50.Gg5 Sf2 51.Ge7 Se4 52.Gf8 Sd2+ 53.Ka1 Kc2 54.Gc5 Sf3 55.Gg1 d4

0-1

Waldemar Świć

Do góry

Gramy w warcaby

Kobieta przy warcabnicy
Natalia Sadowska (autorka rubryki)

W dniach 7-14 marca bieżącego roku w Antalyi w Turcji odbył się Puchar Świata w warcabach stupolowych. Organizatorzy nie mogli cieszyć się dużą frekwencją, gdyż wielu zawodników odwołało swój udział ze względu na sytuację spowodowaną pandemią koronawirusa. Warto jednak zaznaczyć, że aż 18 spośród 21 przybyłych warcabistów posiadało tytuł międzynarodowy! Zatem nie liczba grających decyduje o jakości turnieju. Dzięki niższej frekwencji większość zawodników miała okazję zmierzyć się z arcymistrzowską czołówką, do której w innych turniejach ciężko się „przedostać”. Walka o każdy punkt była bardzo zacięta. Zwycięzcą zawodów został Martijn van IJzendoorn (Holandia), zdobywca 13 punktów. Na drugim miejscu podium stanął jego rodak Jan Groenendijk z 12 punktami. Trójkę najlepszych zamknął doświadczony arcymistrz z Łotwy Guntis Valneris, gromadząc również 12 punktów na swoim koncie.

Rysunek piona warcabowego

Jan Groenendijk – Martijn van IJzendoorn
Puchar Świata 2020

1.34-29 17-21 2.40-34 21-26 3.45-40 20-24 4.29x20 14x25?! Trzeba przyznać, że jest to bardzo niecodzienne bicie – zwłaszcza na samym początku partii. Ma ono natomiast swoje pozytywy, które zaraz będą szerzej omówione.

5.32-28 16-21! Czarne zrobiły sobie jedną słabość na starcie, ale za to umiejętnie pozbywają się piona 16.

6.37-32 26x37 7.42x31 21-26 8.47-42

Białe: 49, 48, 45, 44, 43, 41, 40, 39, 38, 37, 36, 35, 34, 33, 32, 31, 28 Czarne: 1, 2, 3, 4, 6, 7, 8, 9, 11, 12, 13, 14, 15, 18, 19, 20, 25

26x37 9.42x31 15-20 10.41-37 10-15 11.46-41 5-10 12.50-45 10-14

Teraz, kiedy pozycja zarysowała się nieco konkretniej, możemy zdradzić plany obu zawodników. Chociaż może jedynie plan czarnych? Białe podczas partii zostały mocno zaskoczone, przez co doprowadziły zresztą do przegranej pozycji. Czarne „nakarmiły” swojego przeciwnika tempami i każą mu wybrać kierunek partii. Z dodatnim bilansem białe muszą uważać na klasykę i szukać innych kontynuacji, które, jak się okazało, wcale nie były łatwe.

13.32-27 12-17! Nie pozwalając na wymianę i rozluźnienie pozycji.

14.37-32 7-12 15.31-26 I już obaj zawodnicy „dorobili się” bandowego piona. Białym ewidentnie brakuje wolnych posunięć i muwyszą gdzieś przenieść ciężar gry. 15.41-37 17-22 16.28x17 11x22 17.48-42 Możliwa kontynuacja z budowaniem centrum, któremu jednak brakuje do ideału.

15...1-7 16.27-21 Białe, nie mogąc znaleźć planu, rozchodzą się po bandach. 16.48-42 20-24 17.36-31 11-16 18.42-37 7-11 19.41-36 24-29 20.33x24 19x30 21.35x24 17-21 22.26x17 11x42 23.37x48 2-7 24.43-38 18-23 Ciekawa pozycja, z szansami dla obu stron.

16...4-10 17.21-16 19-23 18.28x19 14x23

Białe: 49, 48, 45, 44, 43, 41, 40, 39, 38, 36, 35, 34, 33, 32, 26, 16 Czarne: 2, 3, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 15, 17, 18, 20, 23, 25

Sytuacja powoli się odwróciła, teraz to czarne królują w centrum.

19.41-37 10-14 20.34-29 23x34 21.39x30 25x34 22.40x29 Proszę zwrócić uwagę, że czarne mają możliwość wstawienia półrogatki za dwa ruchy. Nie jest ona jednak efektywna, gdyż mają sporo temp mniej oraz ograniczone ruchy na krótkim skrzydle. Dużo lepszy jest plan wybrany w partii.

22…13-19! Przenosimy piony i balansujemy siły na obu skrzydłach, budując jednocześnie kolumny.

23.44-39 8-13 24.49-44 3-8 25.44-40 19-23 Czarne znowu chcą, aby białe przeniosły kolejnego piona na bandowe pole.

26.37-31 23x34 27.40x29 20-25 28.39-34

Białe: 48, 45, 43, 38, 36, 35, 34, 33, 32, 31, 29, 26, 16 Czarne: 2, 6, 7, 8, 9, 11, 12, 13, 15, 17, 8,              19, 25

Ruch ten wygląda dość podejrzanie. Zostawiamy piona 45 i pozbawiamy się ważnej kolumny. Proponowana kontynuacja wyniestegląda bardziej obiecująco: 28.32-28 17-22 29.28x17 11x22 30.38-32 14-20 31.43-38 6-11 32.45-40 20-24 33.29x20 15x24 34.40-34 11-17 35.48-43 13-19. Czarne mogą pochwalić się jedynie lekką przewagą.

28...14-19!

Rysunek pionów warcabowych

Blokujemy dalsze manewry białych na ich krótkim skrzydle.

29.45-40 17-21! Dzięki tej wymianie czarne wyprowadzą swój kamień z pola 6. Bicie do tyłu skutkuje oczywiście kombinacją z następnym 25-30 itd.

30.26x17 11x22 31.43-39 19-23! W przeciwnym razie białe wstawiłyby klina. Widzimy już, że przewaga czarnych powiększa się z każdym ruchem.

32.35-30 Niedokładność ze strony białych. Należało wybrać inny kierunek gry. 32.31-26 6-11 33.32-27 22x31 34.36x27 11-17 35.38-32 9-14 36.35-30 13-19 37.40-35 17-22 38.26-21 22x31 39.21-17 12x21 40.16x36 14-20 Możliwości jest już na tyle mało, że trudno mówić o szansach na wygraną.

32...6-11 33.40-35 11-17 34.32-27

34…17-21! zarne jeszcze bardziej naruszają słabą już konstrukcję białych.

35.48-43 21x32 36.38x27 12-17 37.31-26 22x31 38.36x27 17-22? W partii było 17- 22, po którym czarne mają dużą przewagę, jednak nie zdołały wykończyć przeciwnika. Wygrać można było w inny, bardziej cierpliwy sposób. Sprawdźmy ten piękny i zarazem efektywny plan, którego końcowa pozycja została ukazana na kolejnym diagramie: 38...8-12! 39.43-38 7-11 40.16x7 12x1 41.38-32 1-6 42.27-21 17-22 43.32- 27 22x31 44.26x37 23-28 45.33x22 18x16.

I białe zostają bez kamienia. Bez wątpienia byłaby to jedna z ciekawszych i niespodziewanych wygranych w owym turnieju, gdyż obaj Holendrzy należą obecnie do ścisłej warcabowej czołówki.

39.30-24 22x31 40.26x37 7-11 Ciekawy wariant mógł powstać również tutaj, niestety, jak to zwykle bywa w warcabach, „brakuje tego jednego tempa”, aby wygrać partię.

40...8-12 41.37-32 12-17 42.33- 28 17-21 43.28x8 2x13 44.16x27 18-23 45.29x18 13x31 46.32-27 31x22 47.34-30 25x34 48.39x30 I białe zdążą przedrzeć się na skrzydle.

41.16x7 2x11 42.37-32 11-17 43.33-28 17-21 44.28x19 18-22 45.19-14 Możliwy był również inny (najprawdopodobniej remisowy) wariant, jednak białe nie zdecydowały się na niego pójść. 45.39-33 22-27 46.32-28 27-31 47.29-23 31-36 48.23-18 13x22 49.28x26 36-41 50.43-38 41-46 51.26-21 46x10 52.34-29

45...9x20 46.39-33 8-12 47.43-38 12-18

48.32-28 13-19 49.28x26 19x28 50.26-21 18-22 51.21-16 22-27

Trudno się dziwić, iż czarne wybrały tę pozycję z myślą o wygranej. Wygląda bardzo obiecująco.

52.29-23! 28x19 53.16-11 Co ciekawe, i tutaj się wydaje, że przewaga dwóch kamieni powinna dać czarnym zwycięstwo. Jednak po dokładnych analizach okazuje się, że zastała na planszy pozycja pięć na trzy w każdej konfiguracji jest remisowa. Szkoda!

53…20-24 54.11-7 27-31 55.38-32 31-36 56.32-28 36-41 57.28-22 41-46 58.22-17 Partia trwała jeszcze kilka ruchów, ale w każdym wariancie białym udawało się wybrnąć z tarapatów. Groenendijk to obecnie piąta pozycja w rankingu światowym. Zapamięta on tę lekcję zapewne na długo. 1-1

Rysunek pionów warcabowych

Natalia Sadowska – Jos Stokkel
Puchar Świata 2020

1.34-29 20-25 2.40-34 14-20 3.44-40 10- 14 4.32-28 Bardzo istotny ruch w tym debiucie. Jeżeli prześpimy jedno tempo, to damy przeciwnikowi związać nas rogatką z wymianą i tempami. 4.50-44 5-10 5.32-28 19-23 6.28x19 13x24 7.37-32 9-13 8.32-28 17-22 9.28x17 12x21 I widzimy, że czarnym w kilka ruchów udało się rozbić całkowicie centrum białych i przejąć inicjatywę.

4...17-21 5.31-26

To również precyzyjny ruch, bo dajemy sobie swobodę do dalszego budowania pozycji bez żadnych słabości. 5.37-32 5-10 6.50-44 19-23 7.28x19 13x24 8.32-28 9-13 9.41-37 21-26 I białe muszą podjąć tu ważną decyzję, która może zaważyć na ich dalszym losie.

5...19-24 6.26x17 11x22 7.28x17 12x21 8.37-32 7-12 9.32-28 Białe z debiutu wyszły tak, jak chciały. Mają centrum, nie mają słabych pionów oraz nie pozwoliły na rozwinięcie długiego skrzydła czarnych.

9…2-7 9...1-7 10.50-44 5-10 11.36-31 Wiemy nie od dziś, że piony 2, 3 i 4 stanowią ważną podstawę każdej pozycji. Dlatego też grając nimi, upewnijmy się, że jest to najlepszy bądź też wymuszony ruch.

10.36-31 21-26 11.50-44 26x37 12.41x32 12.42x31 Zdarzało się w praktyce, że zbijano w drugą stronę. Celem tego bicia było przeniesienie pionów na drugie skrzydło i utrzymywanie balansu. Obie możliwości są poprawne, wybór zależy od naszego planu lub gustu.

12...18-22

13.28x17 12x21 Czarne nie chciały pozwolić na wyjście z rogatki poprzez grożące dwa za dwa, zatem wymiana była jedyną rzeczą, która mogła temu zapobiec.

14.32-28 13-18 15.38-32 Ważne jest, aby wyciągnąć kolumnę pionów 38, 43, 49 jak najszybciej, gdyż w momencie, kiedy przeciwnik zdąży zagrać 5-10 bądź 9-13, będzie groziła nam prosta kombinacja niwecząca nasz plan. Kolejny raz widzimy, jak ważna jest precyzja, kiedy gra się przeciwko rogatce.

Rysunek pionów warcabowych

15…9-13 16.43-38 4-9 Można było jeszcze poczekać z tym zagraniem i zająć się budową krótkiego skrzydła. 16...7-12 17.46-41 6-11 18.49-43 11-17 19.41-37 21-26 20.47-41

17.46-41 6-11 18.42-37 11-17 19.49-43 18-22?!

Ruch odważny, mówiący o tym, że nikt tutaj nie myśli o remisie. Czarne próbują zaostrzyć grę, ale czy robią to słusznie? 20.47-42 W partii zdecydowano się na wyjście na pole 23 nieco później, można było to też robić w tym momencie z równie dobrą pozycją. 20.28-23! 13-18 21.23x12 7x18 22.41-36 9-13 23.32-28 8-12 24.37-31 1-7 25.31-26 I czarne zaczynają się powoli dusić w swojej pozycji.

20...5-10 Czarne mogły pokusić się o zagranie na piękną ukrytą kombinację, która zostaje zademonstrowana na poniższym diagramie: 20…21-26 21.28-23??

Proszę spróbować najpierw samemu poszukać rozwiązania.

21…26-31! 22.37x26 25-30 23.34x25 14-19 24.23x14 13-19 25.14x23 9-13 26.25x14 13-19 27.29x20 19x46 Białe mają o trzy piony więcej, ale tylko tymczasowo. Nie widać żadnej drogi, w której mogą zbudować pułapkę na czarne. Można zatem po cichu stwierdzić, iż kombinacja byłaby wygrana dla czarnych.

21.28-23! Czarne mają tylko jedną odpowiedź, bo wszędzie grożą kombinacje.

21…13-18 22.23x12 7x18 23.32-28 21-26 24.35-30! 24.37-32? Zwykłe czekanie pogrążyłoby białe. Czarne w dwa ruchy przejęłyby inicjatywę. 24…17-21 25.28x17 21x12 26.32-28 18-22 27.28x17 12x21

24...24x35 25.29-24 20x29 26.34x21 26x17 Wymiana była najlepszą kontynuacją, jaką mogły wybrać białe. Proszę zwrócić uwagę, że ich piony stoją pięknie w centrum, natomiast czarne są porozrzucane po całej planszy, bez ani jednej kolumny.

Rysunek pionów warcabowych

27.41-36 14-19 28.37-31 10-14 29.40-34 14-20 30.38-32 Białe nie chcą za szybko stawać na pole 29, aby nie dawać czarnym rozwinąć ich pionów bandowych.

30…9-13 31.42-38 3-9 Dokładniejsze zagranie: 31...1-7 32.45-40 8-12 33.48-42 3-9 34.32-27

32.32-27 Podobnie jak w poprzedniej partii – atakujemy tam, gdzie przeciwnik ma najwięcej bolesnych punktów i staramy się jeszcze bardziej osłabić pozycję.

32…20-24 33.27x18 13x22 34.48-42 24-30 Można było zmienić typ pozycji w poniższym wariancie: 34...8-12 35.31-27 22x31 36.36x27 17-21 37.38-32 1-6. Białe grałyby centrum, a czarne okrążały.

35.34-29 Zagranie, które wyglądało na dobijające przeciwnika, okazało się nie najlepsze. 35.38-32 1-7 36.34-29 15-20 37.44-40 35x44 38.39x50 30-35 39.50-44 20-24 40.29x20 25x14 41.43-39 I białe ciągle kontrolują wszystkie manewry czarnych.

35...19-24 36.29x20 15x24 37.28-23 8-12

38.45-40

Pozycja wygląda już na bliską wygranej, okazuje się jednak, że nie tak prędko... Czarne miały bardzo ciekawą obronę, ukazaną w wariancie poniżej. Należało grać białymi: 38.31-26 1-6 39.36-31 6-11.

38...22-28?? Czarne, nie widząc obrony, oddają już piona, bo liczą na forsowne odebranie go w kolejnych ruchach. 38...9-13! Mimo że czarne wpadają na kombinację pole od damki, to za chwilę mają ruch, który całkowicie wyrównuje pozycję. 39.23-18 12x23 40.33-28 23x32 41.38x9 24-29! 42.9-4 30-34 43.39x30 25x45 I białym nie pozostałoby nic innego, jak zgodzić się na remis

39.33x11 16x7 40.38-33 Wszystkie inne ruchy pozwoliłyby na odzyskanie piona przez czarne.

40…9-13 41.33-29! 24x33 42.39x28 12-18 42...13-18 43.23-19 30-34 44.40x29 18-23 45.29x18 12x14 46.42-38 25-30 47.43-39 14-20 48.38-33 Również i tutaj czarne niczego by nie zwojowały.

43.23x12 7x18 44.43-39 Białe również mogły pokusić się o inny wariant dający im wygraną. 44.28-22 18x27 45.31x22 13-19 46.42-38 19-23 47.38-33 23-28 48.33-29 28x17 49.29-23 17-22 50.43-38 1-7

44...13-19 45.28-22 18x27 46.31x22

46…1-7 To już gwóźdź do trumny. Mimo że pozycja wygląda na beznadziejną, to czarne mogły jeszcze mocno postraszyć przeciwniczkę. 46...19-24 47.39-33 24-29 48. 33x24 30x19 49.42-38 19-23 50.40-34 1-7 51.36-31 25-30 52.34x25 23-29 53.25-20 29-34 54.20-14 7-12 55.31-27 34-40 56.44- 39 40-45 57.38-33 35-40 58.14-9 45-50 59.9-3 40-44 60.3x21 I całe szczęście, białe nadal wyszłyby z tej bitwy z dwoma punktami.

47.22-17 19-23 48.39-33 23-29 49.33x24 30x19 50.42-38 Arcymistrz z Niderlandów musiał pogodzić się z porażką. 2-0

Natalia Sadowska

Grupa mężczyzn z medalami i dyplomami
Pierwsza trójka Pucharu Świata 2020: Jan Groenendijk (drugi od lewej), Martijn van IJzendoorn oraz Guntis Valneris
Do góry