Baner

Nr 7 (172) Lipiec 2019

CROSS 7/2019

(opisujemy - Grafika składa się z dówch części. Po lewej stronie okładka miesięcznika CROSS nr 7/2019, a na niej zdjęcie zawodniczki z pistoletem. Po prawej tył okładki, na której znadjują się zdjęcia z imprez sportowych. Na górze napis SPORTOWE LATO)

(opisujemy - Grafika składa się z dówch części. Po lewej stronie okładka miesięcznika CROSS nr 7/2019, a na niej zdjęcie zawodniczki z pistoletem. Po prawej tył okładki, na której znadjują się zdjęcia z imprez sportowych. Na górze napis SPORTOWE LATO)

ISSN 1427-728X   ROK XVII   Nr 7 (172)

Lipiec 2019 r.

miesięcznik INFORMACYJNO–SZKOLENIOWY STOWARZYSZENIA KULTURY FIZYCZNEJ,

SPORTU I TURYSTYKI NIEWIDOMYCH I SŁABOWIDZĄCYCH „Cross”

Adres redakcji:

00-216 Warszawa ul. Konwiktorska 9, tel.: 22 412 18 80

e-mail: redakcja@cross.org.pl

Redaguje zespół w składzie:

Marta Michnowska - Redaktor naczelna

Anna Baranowska - Zastępca redaktor naczelnej

Grażyna Wojtkiewicz - Korekta

Opracowanie graficzne: - Studio Graficzne Novelart

Skład, druk, oprawa i kolportaż:
EPEdruk Spółka z o.o.
ul. Konwiktorska 9, 00-216 Warszawa

Nakład: 1000 egzemplarzy

Miesięcznik dofinansowuje Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

Redakcja nie zwraca tekstów niezamówionych


Spis treści

Wystrzelane tytuły - Grzegorz Modrzyński

Po medale marsz! - Mieczysław Kaciotys

Kadrowicze w podróży - Mirosław Jurek

W złoto ubrani - Bożena Polak

Miniwakacje na kręgielni w Pucku - Wojciech Puchacz

Liderzy zbierają tytuły - Jadwiga Rogacka

Podwójna wiktoria białostockiej „Victorii” - Wacław Morgiewicz

Do wód po puchary - Stanisław Niećko

Wiadomości

Jak przetrwać w miejskiej dżungli - Mateusz Liszewski

Gramy w szachy - Ryszard Bernard

Gramy w warcaby - Natalia Sadowska

 

Powrót do spisu treści


Strzelectwo

 

Wystrzelane tytuły

Już trzeci rok z rzędu we Wrocławiu odbyły się indywidualne mistrzostwa Polski osób niewidomych i słabowidzących w strzelectwie pneumatycznym w dwóch postawach. W dniach 20-23 czerwca 2019 roku na strzelnicy Wojskowego Klubu Sportowego „Śląsk” rywalizowało ze sobą 37 zawodników i zawodniczek z dziesięciu klubów. Mistrzostwa rozgrywane są w trzech kategoriach: kobiet, mężczyzn i zawodników niewidomych – B1 open, bez podziału na płeć.

Strzelectwo pneumatyczne osób z dysfunkcją wzroku od lat oczekuje na swój paraolimpijski debiut. Wymusiło to konieczność wprowadzania kolejnych zmian w regulaminie zawodów. W tym roku – wzorem turniejów międzynarodowych – paniom zwiększono liczbę strzałów w postawie stojącej. Dotychczas kobiety oddawały 40 strzałów, a teraz, podobnie jak mężczyźni, oddają ich 60 w czasie 75 minut. Na majowych półfinałach panie udowodniły, że zwiększona liczba strzałów nie wpłynęła ujemnie na ich wyniki. Aż dziewięć z nich przekroczyło granicę 500 punktów, podczas gdy żadnemu z panów nie udała się ta sztuka.

Szansa na to, aby pójść w ślady pań, nadarzyła się już pierwszego dnia mistrzostw, kiedy to 12 mężczyzn przystąpiło do pierwszej konkurencji – 60 strzałów stojąc. W porannych eliminacjach walka toczyła się zarówno z przeciwnikami, jak i z iście tropikalnym upałem panującym na strzelnicy. Najlepiej poradził sobie Ryszard Kawka, osiągając wynik 486,9 p. Zawodnik „Podkarpacia” Przemyśl wyprzedził Grzegorza Kłosa i Eugeniusza Barszczewskiego, którzy uzyskali identyczną liczbę punktów – 472, więc o ich kolejności zadecydowała suma trafionych dziesiątek. W ośmioosobowym finale na prowadzenie wysunął się (po dziesiątym strzale) Roman Jagodziński i utrzymywał tę pozycję przez większość czasu. Po piętach deptał mu jednak zwycięzca eliminacji. W końcu po dwudziestym pierwszym strzale Ryszard Kawka wyprzedził dotychczasowego lidera i to on ostatecznie stanął na najwyższym stopniu podium. Roman Jagodziński został wicemistrzem Polski, natomiast trzecie miejsce wystrzelał sobie Grzegorz Kłos.

Wśród pań do Przedpołudniowe walki przystąpiło 12 zawodniczek. Zdecydowaną faworytką była Barbara Moskal. Ubiegłoroczna mistrzyni Polski okazała się bezkonkurencyjna. Wynikiem 567,8 p. potwierdziła swoją świetną formę. Z drugim rezultatem 538,8 p. w finale zameldowała się Klaudia Żelazowska, trzecia była Renata Tomaszewska, która wystrzelała 531 p. W popołudniowym finale Barbara Moskal nie dała żadnych szans pozostałym zawodniczkom i już po pierwszych pięciu strzałach objęła prowadzenie, którego nie oddała aż do końca. Wicemistrzostwo Polski wywalczyła Klaudia Żelazowska, a brąz przypadł Edycie Kazberuk.

Jako ostatni tego dnia startowali zawodnicy z kategorii B1 open. W dziesięcioosobowej stawce najlepiej poradziła sobie Wioleta Zarzecka, która wystrzelała 518,4 p. Zawodniczka BKS „LOK” Bytom wyprzedziła Katarzynę Orzechowską (517,3 p.) oraz Alicję Stelmaszczyk (513,2 p.). To właśnie te trzy panie stoczyły między sobą bój o medale. Od początku na prowadzenie wysforowała się Katarzyna Orzechowska. Zawodniczka „Warmii i Mazur” Olsztyn nawet na chwilę nie oddała prowadzenia w finale i po dwudziestym czwartym strzale mogła cieszyć się z pierwszego złota na tych mistrzostwach. Drugie miejsce wywalczyła Wioleta Zarzecka, a trzecie Alicja Stelmaszczyk. Podobnie jak w zeszłym roku panowie w tej konkurencji znaleźli się poza podium, wyraźnie ustępując poziomem paniom.

W drugim dniu zawodów przyszedł czas na rywalizację w postawie leżąc. O finał w konkurencji 60 strzałów leżąc walczyło 14 panów i jedynie w tej kategorii zmianie uległa liczba strzelców w stosunku do dnia poprzedniego. W eliminacjach najlepiej poradził sobie David Maksymiuk, do niego należał najwyższy rezultat na tych zawodach: 603,6 p. Drugi wynik uzyskał Grzegorz Kłos (599,2 p.), a trzeci był Tomasz Olejarczyk z wynikiem 586,2 p. W finałowej ósemce sytuacja zmieniała się niczym pogoda w Tatrach. Aż czterech zawodników wysuwało się na czoło stawki. Byli to kolejno: Tomasz Olejarczyk, Ryszard Kawka i David Maksymiuk, a po szesnastym strzale prowadzenie objął Grzegorz Kłos – aktualnie zawodnik „Łuczniczki” Bydgoszcz ostatecznie triumfował. Na drugim miejscu mistrzostwa ukończył David Maksymiuk, a na trzecim uplasował się Eugeniusz Barszczewski.

Przedpołudniowe walki o wejście do czołowej ósemki wygrała wśród pań, z wynikiem 599,6 p., Klaudia Żelazowska. Zawodniczka „Moreny” Iława pokonała Edytę Kazberuk (598,7 p.) oraz Barbarę Moskal (598,5 p.). Rywalizację w ścisłym finale najlepiej rozpoczęła Klaudia Żelazowska. Jednak po drugiej rundzie straciła prowadzenie na rzecz Barbary Moskal. Po trzynastym strzale zawodniczka „Moreny” Iława ponownie wysunęła się na czoło stawki, ale już w następnej kolejce prowadzenie znów objęła Barbara Moskal. Reprezentantka „Podkarpacia” Przemyśl ostatecznie zwyciężyła i cieszyła się z drugiego złota na tych mistrzostwach. Zanotowała przy tym imponującą średnią ponad 10 punktów na strzał. Srebrny medal wystrzelała Klaudia Żelazowska, a brąz Maria Ciupińska-Narwojsz.

W kategorii B1 open eliminacje wygrała Katarzyna Orzechowska z wynikiem 602,8 p. Za zawodniczką z Olsztyna uplasowała się Wioleta Zarzecka (592,8 p.), natomiast z trzecim wynikiem 584,6 p. do finału awansował Grzegorz Modrzyński. Ostatni finał tych mistrzostw przebiegał pod znakiem rywalizacji dwojga zawodników. Strzelanie najlepiej rozpoczął Grzegorz Modrzyński, jednak już po drugiej piątce strzałów wyprzedziła go Katarzyna Orzechowska. Zawodniczka olsztyńskiego klubu prowadziła do piętnastego strzału, kiedy to po raz pierwszy w tym finale był remis. Kolejny strzał przyniósł prowadzenie zawodnikowi „Sudetów” Kłodzko. Taki stan rzeczy utrzymywał się do przedostatniego strzału, kiedy to na tablicy wyników ponownie widniał remis. Jednak ten ostatni i zarazem decydujący strzał był lepszy w wykonaniu Katarzyny Orzechowskiej – i to ona zwyciężyła, zdobywając na tych zawodach drugi tytuł mistrzyni Polski. Wicemistrzem Polski został Grzegorz Modrzyński, zaś brązowy medal padł łupem Agnieszki Król-Jaśkiewicz.

Dekoracji medalistów dokonali prezes Dolnośląskiego Związku Strzelectwa Sportowego Robert Pietruch oraz wicemarszałek województwa Marcin Krzyżanowski.

W klasyfikacji medalowej najlepszy okazał się klub „Podkarpacie” Przemyśl, którego zawodnicy wystrzelali łącznie cztery medale – trzy złote oraz jeden brązowy. Wyprzedzili ekipy „Warmii i Mazur” Olsztyn, której strzelcy wywalczyli trzy medale – dwa złote i brąz, oraz „Łuczniczki” Bydgoszcz z dorobkiem dwóch krążków – złotego i brązowego.

Mistrzostwa zorganizował ZKF „Olimp” przy wsparciu organizacyjnym klubu „Sudety” Kłodzko i finansowym Ministerstwa Sportu i Turystyki oraz Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

Grzegorz Modrzyński

Mistrzostwa Polski niewidomych i słabowidzących w strzelectwie  pneumatycznym w dwóch postawach

20-23.06.2019 r., Wrocław

Kobiety

Karabin pneumatyczny – 60 strzałów stojąc

  1. Barbara Moskal („Podkarpacie” Przemyśl) 223,2 p.
  2. Klaudia Maria Żelazowska („Morena” Iława) 204,5 p.
  3. Edyta Kazberuk („Victoria” Białystok) 175,9 p.

Karabin pneumatyczny – 60 strzałów leżąc

  1. Barbara Moskal („Podkarpacie” Przemyśl) 243,3 p.
  2. Klaudia Maria Żelazowska („Morena” Iława) 238,9 p.
  3. Maria Ciupińska-Narwojsz („Sudety” Kłodzko) 215,1 p.

Mężczyźni

Karabin pneumatyczny – 60 strzałów stojąc

  1. Ryszard Kawka („Podkarpacie” Przemyśl) 183,6 p.
  2. Roman Jagodziński („Morena” Iława) 178,7 p.
  3. Grzegorz Kłos („Łuczniczka” Bydgoszcz) 162,1 p.

Karabin pneumatyczny – 60 strzałów leżąc

  1. Grzegorz Kłos („Łuczniczka” Bydgoszcz) 233,3 p.
  2. David Maksymiuk („Kormoran” Giżycko) 229,1 p.
  3. Eugeniusz Barszczewski („Warmia i Mazury” Olsztyn) 206,8 p.

B1 open

Karabin pneumatyczny – 60 strzałów stojąc

  1. Katarzyna Orzechowska („Warmia i Mazury” Olsztyn) 197,2 p.
  2. Wioleta Zarzecka (BKS „LOK” Bytom) 193 p.
  3. Alicja Stelmaszczyk („Cross Opole”) 169,9 p.

Karabin pneumatyczny – 60 strzałów leżąc

  1. Katarzyna Orzechowska („Warmia i Mazury” Olsztyn) 229,7 p.
  2. Grzegorz Modrzyński („Sudety” Kłodzko) 227,6 p.
  3. Agnieszka Król-Jaśkiewicz („Zryw” Słupsk) 200,6 p.

Powrót do spisu treści


Nordic walking

 

Po medale marsz!

 W czwartkowe popołudnie 23 maja br. niewidomi i słabowidzący miłośnicy nordic walkingu przyjechali do Puszczykowa, by już w sobotę na terenie Wielkopolskiego Parku Narodowego rywalizować o mistrzostwo Polski kijkarzy.

 Organizatorem tej imprezy, odbywającej się w dniach 23-26 maja, było Stowarzyszenie „Cross”, a jej koordynacją zajął się poznański klub „Marsz po Zdrowie” z Lidią Piechowicz na czele. Zadanie zostało dofinansowane przez PFRON w ramach realizacji projektu „Tylko dla Mistrzów 2019”. Uczestnicy byli zakwaterowani w przytulnym internacie LO w Puszczykowie, a na posiłki chodzili do stołówki oddalonej o 5 minut spacerem. W pobliżu znajdował się stadion lekkoatletyczny ze wspaniałą bieżnią tartanową, więc wielu nordicowców skorzystało z okazji i w przeddzień zawodów trenowało na tym obiekcie. W piątek przed południem Lidia Piechowicz zorganizowała dla wszystkich małą wycieczkę po miasteczku.

Puszczykowo uzyskało prawa miejskie w 1962 roku. Dziś liczy 9 tysięcy mieszkańców. Leży w województwie wielkopolskim, 12 km na południe od Poznania, a otacza je Wielkopolski Park Narodowy. Jedną z atrakcji Puszczykowa jest Muzeum – Pracownia Literacka Arkadego Fiedlera, znanego podróżnika, pisarza i żołnierza słynnego Dywizjonu 303. Mieści się ono w domu rodzinnym Fiedlerów. To willa z 1926 roku, kupiona przez Arkadego Fiedlera w 1946 roku. W placówce tej znajdują się liczne interesujące eksponaty przywiezione przez podróżnika z całego świata, głównie z Afryki, Australii i Ameryki Południowej, a także fotografie, mundury wojskowe i broń związane z jego udziałem w II wojnie światowej, a zwłaszcza z legendarnym Dywizjonem 303. W Ogrodzie Kultur i Tolerancji – tak nazywa się teren wokół muzeum – znajdują się: replika legendarnego żaglowca „Santa Maria” w skali 1:1, na którym Krzysztof Kolumb dopłynął do Ameryki 12 października 1492 roku, piramida Cheopsa w skali 1:23, brytyjski myśliwiec z II wojny światowej w skali 1:1 oraz liczne posągi z Wyspy Wielkanocnej. Celem wycieczki było wspólne zwiedzanie tego bardzo ciekawego miejsca. Przewodnik w interesujący sposób opowiadał o eksponatach przywiezionych przez Arkadego Fiedlera z licznych wypraw do egzotycznych zakątków świata, a są to zbiory: etnograficzne, przyrodnicze, entomologiczne, religijne, rzemiosło ludowe i inne. Muzeum prowadzą synowie podróżnika.

W piątek po południu zawodnicy udali się na rozpoznanie pięciokilometrowej trasy, na której następnego dnia miały odbyć się mistrzostwa Polski. Trasa była bardzo wymagająca, prowadziła traktem leśnym pełnym trudnych odcinków, z wystającymi korzeniami, gałęziami, sypkim piaskiem, kałużami. Zawodnicy pokonali ją pod okiem pani instruktor, która podczas marszu opowiadała o technice i prawidłowym chodzie z kijami. Na koniec było wspólne zdjęcie i oczywiście ćwiczenia rozluźniające i rozciągające, aby następnego dnia nikt nie miał tzw. zakwasów.

Nadszedł wreszcie dzień zawodów. Większość była podekscytowana, każdy przeżywał to na własny sposób i chciał osiągnąć jak najlepszy wynik – taka natura sportowca. Niektórzy w tak dużej imprezie brali udział po raz pierwszy. Zawody rozegrano w ramach cyklu Korona Zachodu Polski, a ich organizatorem był Nordic Walking Poland Marsz po Zdrowie. W różnych kategoriach na dystansie 5 i 10 km startowało około 400 osób, wśród nich liczna, bo 36-osobowa ekipa crossowiczów
w kategoriach B1 i B2 kobiet i mężczyzn. Przed startem naszych reprezentantów, przy dźwiękach muzyki i pod okiem profesjonalnego trenera odbyła się rozgrzewka, a brawa kibiców i wspaniała sportowa atmosfera były rejestrowane z powietrza… dronem. Te emocje pozostaną na pewno we wspomnieniach sportowców na długo. Start zawodników niepełnosprawnych nastąpił około godziny 12.40. Najpierw w trasę wyruszyły osoby z niepełnosprawnością wzroku, po nich niepełnosprawni ruchowo i intelektualnie. Każdy otrzymał chip mocowany do buta, przypisany do numeru startowego. Zawodnik, przechodząc przez bramę startową, uruchamiał odczyt swojego indywidualnego pomiaru czasu, który automatycznie zatrzymywał się po przekroczeniu mety. Rejestracją czasu zajmowała się firma Maratończyk Pomiar Czasu.

W mistrzostwach Polski wzięło udział 36 zawodników z 13 klubów Stowarzyszenia „Cross”. Oprócz tych wymienionych w zestawieniu medalistów swoje reprezentacje wystawiły także kluby „Razem na Szlaku” Poznań oraz „Smrek” Bielsko-Biała. Wszystkich czytelników miesięcznika „Cross” zachęcam do korzystania z formy rekreacji, jaką jest marsz ze specjalnymi kijami. Uprawianie nordic walkingu angażuje aż 90 proc. mięśni, nie obciążając przy tym stawów. Pobudza metabolizm, układ krążenia, wzmacnia plecy, poprawia koordynację ruchową, wytrzymałość i siłę, zapobiega wadom postawy i je leczy. Nordic walking nie jest nudny, do tego jest sportem tanim. Marsz z kijami jest doskonały na odreagowanie stresu na łonie natury, można go uprawiać wszędzie, samemu lub w grupie. Kije mają niesamowitą, wręcz magiczną moc – chodzenie z nimi wciąga i uzależnia. Jak ktoś zacznie chodzić regularnie, to jego sprawność fizyczna i psychiczna momentalnie zaczyna się poprawiać. Czy trzeba jeszcze kogoś namawiać?

Mieczysław Kaciotys

Czołówka zawodników mistrzostw Polski niewidomych i słabowidzących
w nordic walkingu na dystansie 5 km

23-26.05.2019 r., Puszczykowo

Kobiety

B1

  1. Ewa Bosek („Łuczniczka” Bydgoszcz) 0:44:36
  2. Barbara Szalbierz („Razem” Poznań) 0:50:27
  3. Jolanta Lesik („Razem” Poznań) 1:12:32

B2

  1. Małgorzata Strelczuk („KoMar” Piekary Śląskie) 0:41:19
  2. Małgorzata Mikołajczak („Guide” Wrocław) 0:42:50
  3. Patrycja Doman („Łuczniczka” Bydgoszcz) 0:43:49

4 .Małgorzata Adamiak („Omega” Łódź) 0:43:54

  1. Mariola Macek („Pionek” Bielsko-Biała) 0:46:47
  2. Halina Kurek („Morena” Iława) 0:52:23
  3. Ilona Nawankiewicz („Morena” Iława) 0:52:30
  4. Jagoda Folher („Łuczniczka” Bydgoszcz) 0:53:38
  5. Halina Wójcik („Pionek” Bielsko-Biała) 0:55:54
  6. Renata Pawełczak („Morena” Iława) 0:56:28

Mężczyźni

B1

  1. Krzysztof Janusik („Jutrzenka” Częstochowa) 0:38:03
  2. Zbigniew Macek („Pionek” Bielsko-Biała) 0:48:12
  3. Wiesław Trzpil („Razem” Poznań) 0:49:11

B2

  1. Jerzy Skwirut („Podkarpacie” Przemyśl) 0:36:09
  2. Mieczysław Kaciotys („Jantar” Gdańsk) 0:36:23
  3. Mateusz Olendżyński („Łuczniczka” Bydgoszcz) 0:38:37
  4. Jan Smoła („Morena” Iława) 0:39:14
  5. Piotr Klimczak („Łuczniczka” Bydgoszcz) 0:39:58
  6. Władysław Szymański („Omega” Łódź) 0:40:15
  7. Zbigniew Raczek („Karolinka” Chorzów) 0:40:51
  8. Grzegorz Bosek („Łuczniczka” Bydgoszcz) 0:41:05
  9. Józef Plichta („Sudety” Kłodzko) 0:41:07
  10. Zdzisław Mądry („Jutrzenka” Częstochowa) 0:42:05

Powrót do spisu treści


Kolarstwo

 

Kadrowicze w podróży

Maj i początek czerwca obfitowały w ważne międzynarodowe wydarzenia kolarskie. Najpierw kadra wzięła udział w dwóch seriach Pucharu Świata – we włoskiej miejscowości Corridonia oraz w belgijskiej Ostendzie, gdzie stawką w rywalizacji były medale i koszulki liderów całego cyklu, a przede wszystkim punkty rankingowe w kwalifikacjach do igrzysk paraolimpijskich Tokio 2020. Potem o pomnożenie dorobku punktowego kadrowicze powalczyli na wyścigach w Austrii.

 Udział zawodników ZKF „Olimp” w tegorocznych zawodach Pucharu Świata jest dużym wyzwaniem sportowym, ale również finansowym i organizacyjnym. Wiadomo, że w sporcie wyczynowym najważniejszy jest efekt w postaci wyników, lecz trzeba mieć świadomość, że droga do ich osiągnięcia zależy od wielu, również pozasportowych czynników. Oczywiście podstawą jest praca treningowa zawodników w trakcie realizacji dobrze zaplanowanego procesu szkolenia sportowego, która ma ich doprowadzić do wysokiej formy. Jednak szczyt dyspozycji fizycznej to stan, który nie trwa wiecznie, lecz trzeba go najpierw długo budować, a potem pieczołowicie pielęgnować i ciągle podtrzymywać. W tym kontekście bardzo ważny jest terminarz startów, podczas których zawodnicy tę cenną formę sportową chcą wykorzystać. UCI, czyli Międzynarodowa Unia Kolarska, planując tegoroczny cykl Pucharu Świata, nie ułatwiła parakolarzom życia. Dwie europejskie majowe edycje dzieliło zaledwie kilka dni przerwy i ponad 1500 km odległości, natomiast finałowa seria odbędzie się w sierpniu w kanadyjskim miasteczku Baie-Comeau położonym 700 km od lotniska w Montrealu. W tych okolicznościach pojawia się aspekt organizacyjno-finansowy, nierozłącznie związany ze sportem wysoko kwalifikowanym. Dla sportowców świat stał się globalną wioską, w której jednak do przemieszczania się pozostają realne kilometry. Muszą dużo podróżować, a to mocno obciąża ich organizmy, generuje wysokie koszty finansowe i stanowi poważne wyzwanie logistyczne. Dla teamów dysponujących dużym budżetem kłopot ten jest mniej dokuczliwy, natomiast dla kadry kolarskiej ZKF „Olimp” stanowi duży problem. Profesjonalne drużyny kolarskie i dobrze funkcjonujące federacje narodowe posiadają środki transportu zapewniające komfort podróżowania i pełną obsługę zawodników. Specjalnie wyposażone autobusy, busy oraz ciężarówki to niemal hotele na kółkach, z własną kuchnią, pralnią, zapleczem sanitarnym i warunkami do odnowy biologicznej, a także warsztaty rowerowe z pełną gamą urządzeń, narzędzi, sprzętu i części zapasowych. Kadra kolarska „Olimpu” nie ma takich wymagań ani potrzeb, jednak czasami – tak jak przy okazji majowych Pucharów Świata – problemy transportowe bywają bardzo dokuczliwe. W praktyce wyglądało to tak, że polska reprezentacja tuż po zakończeniu wyścigu o Puchar Marszałka Lubelszczyzny (1-5.05.2019) już we wtorek 7 maja załadowanymi do granic możliwości prywatnymi samochodami wyruszyła w podróż, której celem była Corridonia – miejscowość położona blisko wybrzeża Adriatyku (400 km na południe od Wenecji) i oddalona o niemal 1800 km od Lublina. Po włoskich wyścigach, zakończonych w niedzielę 12 maja, nasza ekipa musiała pokonać ponad 1500 km, aby najpóźniej wczesnym popołudniem w środę (15.05) zameldować się w Ostendzie – tym razem na wybrzeżu Morza Północnego. Powrót do domu odbył się w poniedziałek 20 maja, a niektórym przedłużył się do wtorku, ponieważ do przejechania było znów ponad 1500 km. Cała kampania pucharowa trwała więc równe dwa tygodnie i pochłonęła wiele sił uczestników i bardzo dużo pieniędzy. W obliczu tych niekorzystnych okoliczności nasza reprezentacja na Puchary Świata została podzielona – w obydwu edycjach wzięli udział tylko liderzy zdobywający największą ilość punktów oraz zawodnicy pokrywający koszty z własnych funduszów, a pozostali ścigali się tylko w Ostendzie.

Czas na przedstawienie efektów sportowych tych startów. W Carridonii, na górzystej i obfitującej w niebezpieczne zakręty trasie, brylowały nasze tandemy kobiece. Iwona Podkościelna z Aleksandrą Tecław wygrały zarówno jazdę na czas (27,1 km), jak i wyścig ze startu wspólnego (63,7 km), a Justyna Kiryła z Barbarą Borowiecką w obu wyścigach zajęły drugie lokaty. Złoty medal w jeździe na czas wywalczyła Anna Harkowska (klasa WC5), która niestety w wyścigu ze startu wspólnego zaliczyła upadek i musiała się wycofać z rywalizacji. Tandem Marcin Polak – Michał Ładosz zajął drugie miejsce w czasówce (27,1 km) i piąte w wyścigu ze startu wspólnego (81,9 km). Zbigniew Maciejewski (klasa MC3) był czternasty w wyścigu na czas i nie ukończył wyścigu ze startu wspólnego z powodu kraksy. Trzy medale do dorobku polskiej reprezentacji dorzucili zawodnicy PZSN „Start” ścigający się w klasie handcycling – Renata Kałuża (klasa WH3) była dwukrotnie trzecia, a Rafał Wilk (klasa MH4) zdobył brąz w wyścigu na czas. Polska z dorobkiem dziewięciu krążków zajęła wysoką szóstą pozycję w klasyfikacji medalowej. Biorąc pod uwagę fakt, że w zawodach wystartowało 335 kolarzy z 41 krajów, wynik ten należy uznać za duży sukces.

W Ostendzie frekwencja była jeszcze wyższa – do rywalizacji przystąpiło aż 415 zawodników reprezentujących 43 państwa. Ekipa „Olimpu” też została wzmocniona liczebnie, lecz niestety ilość nie przeszła w jakość – w drugiej edycji Pucharu Świata nasi zawodnicy zdobyli trzy medale. W Ostendzie na zupełnie płaskiej trasie głównym utrudnieniem dla rywalizujących kolarzy był bardzo silny, nadmorski wiatr i fragmenty trasy prowadzące wąskimi i krętymi uliczkami, na których trzeba było wykazać się dobrą techniką oraz odwagą (szczególnie na wyścigach ze startu wspólnego, bo padał wtedy deszcz). W tych trudnych warunkach prymusami w naszej ekipie okazali się Marcin Polak i Michał Ładosz, którzy dwukrotnie stanęli na drugim stopniu podium. Trzecie miejsce w wyścigu na czas zajęła Anna Harkowska, a blisko było jej do medalu w wyścigu ze startu wspólnego, który ukończyła na czwartej pozycji. Także czwarte miejsce, lecz w jeździe na czas, zajął tandem Przemysław Wegner – Artur Korc. W wyścigu ze startu wspólnego duet ten miał pecha – złapał gumę – ale wykazał się wielką ambicją i mocą, odrabiając po wymianie koła dużą stratę do rywali i zajmując ostatecznie dość wysoką siódmą lokatę. Tandemy kobiece tym razem zanotowały słabsze wyniki – nie udało im się zdobyć medalu ani w jeździe na czas, ani w wyścigu ze startu wspólnego. Iwona Podkościelna i Aleksandra Tecław zajęły w tych startach miejsca szóste i siódme, lecz obroniły pozycję lidera Pucharu Świata zdobytą we Włoszech. Karolina Rzepa z Edytą Jasińską były odpowiednio na ósmej i dziesiątej pozycji, a Justyna Kiryła z Barbarą Borowiecką wywalczyły trzynastą i szesnastą pozycję (po defekcie koła). Zbigniew Maciejewski wykazał się równą formą i w obu swoich wyścigach zajął osiemnaste miejsce. Niezbyt udany start w Ostendzie zaliczyli też polscy kolarze ręczni, spośród których miejsce na podium zdołał wywalczyć jedynie Rafał Szumiec (klasa MH3), który zajął trzecią pozycję w wyścigu na czas. Tym razem polska reprezentacja uplasowała się w klasyfikacji medalowej na osiemnastym miejscu, co może budzić pewien niedosyt. Jednak oceniając wyniki zawodników ZKF „Olimp”, należy cieszyć się z każdego medalu, gdyż zdobycie ich w tak trudnej konkurencji nie było łatwym zadaniem. W Ostendzie wystartowała bowiem cała czołówka światowa, która potraktowała te zawody jako główny sprawdzian aktualnej formy i stanu przygotowań do tegorocznych mistrzostw świata zaplanowanych na połowę września w Holandii.

Zdecydowanie słabsza obsada była na zawodach Upper Austria Paracyclingtour, które odbyły się w terminie 30.05-2.06.2019 r. w czterech uroczych miejscowościach – Gallspach, Haag am Hausruck, Bad Hall i Schwanenstadt. Każdy z czterech wyścigów był oddzielnie punktowany w rankingu UCI i jednocześnie liczył się do klasyfikacji generalnej całej imprezy. Zawodnicy „Olimpu” okazali się bardzo skuteczni w tych startach i zdobyli pełną pulę. Anna Harkowska (WC5), Zbigniew Maciejewski (MC3) oraz tandemy Iwona Podkościelna – Barbara Borowiecka i Marcin Polak – Michał Ładosz wygrali wszystkie wyścigi i klasyfikację generalną w swoich kategoriach. Końcowy efekt był znakomity, lecz żeby go osiągnąć, zawodnicy musieli solidnie się napracować. Trasy wyścigów, usytuowane w pagórkowatym terenie, były bardzo wymagające. Po zawodach w Austrii liderzy naszej reprezentacji znacząco poprawili swój dorobek punktowy w kwalifikacjach paraolimpijskich do Tokio, a Iwona Podkościelna i Marcin Polak umocnili się na pozycjach liderów tegorocznego rankingu szosowego UCI.

Mirosław Jurek

Powrót do spisu treści


Kręgle

 

W złoto ubrani

XIX Mistrzostwa Europy Niewidomych i Słabowidzących w Kręglarstwie Klasycznym odbyły się w dniach 29.05--3.06.2019 r. w pięknej i zagrzewającej do walki chorwackiej stolicy Zagrzeb. Po dość krótkich, ale intensywnych przygotowaniach startowych do reprezentacji powołano czternastu zawodników, którzy mieli walczyć o najważniejsze trofea na arenie międzynarodowej.

Do rywalizacji o najwyższe laury przystąpili reprezentanci dziewięciu państw: Chorwacji, Rumunii, Słowenii, Słowacji, Czech, Węgier, Serbii, Niemiec i Polski. Pierwszą konkurencją, w której przyszło mierzyć się zawodnikom, była gra drużynowa. Do zmagań przystąpiło 7 kobiecych oraz 6 męskich składów. Pierwszą polską zawodniczką na chorwackich torach była Regina Szczypiorska, startująca w kategorii B1. Dzięki swojej waleczności oraz wytrwałości polska reprezentantka uzyskała fenomenalny wynik 560 kręgli, który stał się jej rekordem na arenie międzynarodowej. W drugim bloku dobrą grę polskiej reprezentacji kontynuowali: Mieczysława Stępniewska z wynikiem 569 (również rekord) i Zdzisław Koziej z rezultatem 601 kręgli. Pierwsze starty zweryfikowały nasze przypuszczenia dotyczące kręgielni klubu Grmoščicy. Obiekt ten okazał się niezwykle wymagający, zawodnicy zmuszeni zostali do korekcji swojego stylu gry na poszczególnych torach. Następne bardzo ważne punkty, które przybliżyły męską drużynę do zwycięstwa, zdobyli Szczepan Polkowski (B1) – 456 kręgli, a także Mieczysław Kontrymowicz (B2) – 675 kręgli. Wielki wkład w ostateczny wynik męskiej drużyny miał Stanisław Stopierzyński, dla którego był to debiut na arenie międzynarodowej w kręglarstwie klasycznym. Nasz debiutant, nie bacząc na stres, dzięki bardzo równej grze zakończył swój start z wynikiem 705 kręgli. Wysiłkiem całej grupy objęliśmy prowadzenie w klasyfikacji łącznej. Zawodnicy z kategorii B3 niczym nie ustępowali swoim kolegom z drużyny. Duet w osobach Grzegorza Kanikuły (703) i Zbigniewa Strzeleckiego (658) utrzymał pewne pierwsze miejsce. Drużyna męska poprawiła swoje ubiegłoroczne osiągnięcie i w tym roku mogła stanąć na najwyższym stopniu podium, a szyje zawodników zdobiły złote medale. Zwycięstwo mężczyzn wprawiło resztę polskiej reprezentacji w wyśmienite humory, a drużyna kobieca została zmotywowana do jeszcze zacieklejszej walki o najwyższe trofea. Wspaniałą grą pełną wielkich emocji może poszczycić się Jolanta Lewandowska, która uzyskała wynik 675 kręgli i dołożyła ważną cegiełkę do drużynowego wyniku. Asem żeńskiej drużyny była Irena Curyło, startująca w kategorii B3. Swoją grą pokazała, że przyjechała na mistrzostwa Europy tylko w jednym celu – by wygrać. Pierwszy tor zakończyła rewelacyjnym wynikiem 199 kręgli, natomiast końcowy rezultat wyniósł 721 kręgli.

Bardzo dobre starty Reginy, Joli i Ireny dały im tytuł wicemistrzyń Europy. W eliminacjach indywidualnych Curyło sięgnęła po rekordową siedemsetkę. Dzięki wynikowi 721 kręgli uplasowała się na drugim miejscu wśród sześciu finalistek z kategorii B3. Na ósmej pozycji do finału zakwalifikował się tegoroczny mistrz Polski – Teodor Radzimierski – z satysfakcjonującym wynikiem 660 kręgli. W starcie indywidualnym z ogromnym powodzeniem zaprezentowała się Maria Harazim. Uzyskując wynik 719 kręgli, ustanowiła swój nowy rekord życiowy. Sukces zawodniczki jest tym większy, że zmieniła ona kategorię z B2 na B3. Władysław Wakuliński, również grający od roku w nowej dla niego kategorii B3, też mógł poszczycić się bardzo dobrym startem w eliminacjach. Osiągnął wysoki wynik 690 kręgli, który pozwolił mu na zakwalifikowanie się do ścisłego finału. Po pierwszych dwóch dniach rywalizacji nasza kadra mogła cieszyć się już dwoma medalami mistrzostw Europy – złotym, zdobytym przez męską drużynę, oraz srebrnym, który zdobyła drużyna żeńska. Indywidualne eliminacje zostały zakończone wielkim sukcesem naszej reprezentacji. Z czternastu startujących zawodników aż jedenastu zakwalifikowało się do ścisłego finału w swoich kategoriach.

Kolejną konkurencją rozgrywaną na mistrzostwach były miksty. W kategorii B1 wystartowało siedem tandemów, z czego aż dwa polskie. Pierwszą parę utworzyli Regina Szczypiorska oraz Szczepan Polkowski, a drugą Mieczysława Stępniewska wraz ze Zdzisławem Koziejem. Po zaciętej przeprawie miejsce tuż za podium zajęła para Szczypiorska – Polkowski. Natomiast drugi polski mikst dość gładko wygrywał swoje pojednki 2:0. Niestety, przewaga gospodarzy mistrzostw, grających na swoim terenie, przysporzyła duetowi Stępniewska – Koziej sporych kłopotów podczas finałowego pojedynku. Zarówno polski, jak i chorwacki tandem wygrał po jednym pojedynku, przez co gra musiała zostać rozstrzygnięta rzutami zwycięstwa. Przy wyniku 12:7 dla Chorwatów polski duet musiał uznać wyższość gospodarzy. Niemniej jednak zdobycie srebrnego medalu i tytułu wicemistrzów Europy osłodziło gorycz porażki. W kategorii B2 również wystartowały dwa polskie tandemy. Duet Rogacka – Kontrymowicz musiał szybko uznać wyższość przeciwników i zakończyć swój udział w tej konkurencji już w fazie ćwierćfinałowej. Natomiast po ciężkich bataliach para Lewandowska – Stopierzyński zakwalifikowała się do pojedynku o złoty medal. Niestety, w finałowej rozgrywce znów musieliśmy uznać wyższość Chorwatów. Dwa srebrne medale w kategorii mikstów na pewno zmotywowały zawodników w kategorii B3 do walki o najwyższe laury. W tej grupie startowej było aż dziewięć par, co wiązało się z rozegraniem fazy eliminacyjnej. Polskie duety, które tworzyli Curyło – Wakuliński oraz Harazim – Kanikuła, przeszły przez pierwszy etap rozgrywek bez problemów. Niestety, po bardzo zaciętym i wyrównanym pojedynku ćwierćfinałowym z fazą medalową musiał pożegnać się tandem Curyło – Wakuliński. Druga polska para doszła do finału, gdzie pewnie z wynikiem 2:0 pokonała reprezentantów Rumunii. Nareszcie polski tandem mógł wejść na najwyższy stopień podium i cieszyć się złotem.

Finałowym startom indywidualnym towarzyszyły wielkie emocje. Całą kadrę rozpierała duma, ponieważ w każdym bloku mogliśmy poszczycić się swoim reprezentantem. Pierwsi walkę o podium rozpoczęli zawodnicy z kategorii B1 – Mieczysława Stępniewska i Zdzisław Koziej. Rewelacyjny wynik Mieci (569 + 521) pozwolił jej osiągnąć w końcowej rywalizacji bardzo wysokie, choć również niewdzięczne dla sportowca czwarte miejsce. Natomiast Zdzisław Koziej, nazywany przez nas „Generałem”, całkowicie zawładnął chorwacką kręgielnią. W przepięknym stylu zagrał tor, na którym zbił aż 173 kręgle, co pozwoliło mu na uzyskanie nowego rekordu życiowego – 652 kręgli, a także zdobycie złotego medalu w konkurencji indywidualnej. W kategorii B2 również nie zabrakło emocji. Teodorowi Radzimierskiemu udało się poprawić wynik z eliminacji, a dzięki zbiciu w starcie finałowym 686 kręgli mógł cieszyć się z wysokiego ósmego miejsca. Mieczysław Kontrymowicz po nie w pełni satysfakcjonującym wyniku eliminacji wyszedł na tory bardzo zmotywowany. Przekroczył granicę siedmiuset zbitych kręgli (705) i zdobył w konkurencji Single Event srebrny medal, natomiast w rozgrywce indywidualnej wynik łączny 675 + 705 pozwolił mu stanąć na podium i cieszyć się tytułem drugiego wicemistrza Europy. Najtrudniejsze zadanie czekało jednak naszego debiutanta. Od Stanisława Stopierzyńskiego aż biło pełne opanowanie i skupienie, co poskutkowało dużą powtarzalnością rzutów. Dostarczył naszej ekipie wielu pozytywnych emocji, kiedy zdobył podwójny tytuł mistrza Europy z wynikiem 705 + 716 kręgli. W tym samym czasie na torach rozgrywał się emocjonujący pojedynek czterech zawodniczek z kategorii B2, w tym dwóch z Polski (Lewandowska i Rogacka). Pojedynki były niezwykle zacięte i wyrównane. Nieszczęśliwie Jadwiga Rogacka przegrała złoty medal w kategorii indywidualnej ze swoją przeciwniczką, bo zaważyła liczba zbitych dziewiątek, natomiast w Single Event z rezultatem 704 + 670 kręgli obroniła tytuł mistrzyni Europy z ubiegłego roku. Również w kategorii B3 kobiet mogliśmy cieszyć się ze srebrnego medalu. Maria Harazim włożyła w grę całe serce i osiągając wysokie wyniki (719 + 683), była w stanie obronić swój ubiegłoroczny tytuł wicemistrzyni Europy. Finałowy start Ireny Curyło nie przebiegł, niestety, po jej myśli i ze zdecydowanie niższym wynikiem (659 kręgli) uplasowała się ostatecznie na piątym miejscu. Ostatnią rozgrywaną konkurencją były na mistrzostwach indywidualne starty grupy B3 mężczyzn. Władysławowi Wakulińskiemu, dzięki konsekwencji i opanowaniu, udało się uzyskać lepszy rezultat niż w eliminacjach. Z wynikiem 702 kręgli uplasował się odpowiednio na dziesiątym i jedenastym miejscu. Zdecydowanie lepszym startem mógł poszczycić się Grzegorz Kanikuła. Wynik 721 kręgli pozwolił mu na zajęcie ósmego miejsca.

Spośród dziewięciu państw biorących udział w XIX Mistrzostwach Europy Niewidomych i Słabowidzących w Kręglarstwie Klasycznym Polska zdobyła po raz kolejny największą liczbę medali. Pod względem najcenniejszego kruszcu tegoroczny dorobek reprezentacji to historycznie najlepszy występ na arenie międzynarodowej. Łącznie do kraju przywieźliśmy siedem złotych, sześć srebrnych i dwa brązowe medale. Zawodnicy, pomimo trudów sezonu i przeciwieństw losu, jakich doświadczaliśmy, dzięki swojej ciężkiej pracy godnie reprezentowali ojczysty kraj, co zasługuje na szczególny szacunek i uznanie. W przszyłym roku planowane jest rozegranie mistrzostw Europy w Polsce. Funkcja gospodarza tak prestiżowych rozgrywek jest wielką odpowiedzialnością, a także wyzwaniem, na które jesteśmy gotowi.

Bożena Polak

XIX Mistrzostwa Europy Niewidomych i Słabowidzących w Kręglach Klasycznych

28.05-3.06.2019 r., Zagrzeb, Chorwacja

Kobiety

Indywidualnie

B1

  1. Petra Desa – Chorwacja (613 + 607) 1220 p.
  2. Elena Negrilescu – Rumunia (585 + 557) 1142 p.
  3. Daniela Hladikova – Czechy (571+ 539) 1110 p.
  4. Mieczysława Stępniewska – Polska (569+521) 1090 p.
  5. Regina Szczypiorska – Polska 560 p.

B2

  1. Liliana Padurean – Rumunia (706 + 668) 1374 p.
  2. Jadwiga Rogacka – Polska (704 + 670) 1374 p.
  3. Jolanta Lewandowska – Polska (675 + 659) 1334 p.

B3

  1. Ruża Markesic – Chorwacja (748 + 749) 1497 p.
  2. Maria Harazim – Polska (719 + 683) 1402 p.

3.Nermina Mehulic – Chorwacja   (716+685) 1401 p.

Single Event

  1. Petra Desa – Chorwacja 607 p.
  2. Elena Negricescu – Rumunia 557 p.
  3. Daniela Hladikova – Czechy 539 p.
  4. Mieczysława Stępniewska – Polska 521 p.

B2

  1. Jadwiga Rogacka – Polska 670 p.
  2. Liliana Padurean – Rumunia 668 p.
  3. Anna Paulusova – Czechy 665 p.
  4. Jolanta Lewandowska – Polska 659 p.

B3

  1. Ruża Markesic – Chorwacja 749 p.
  2. Zelijka Peska – Chorwacja 687 p.
  3. Nermina Mehulic – Chorwacja 685 p.
  4. Maria Harazim – Polska 683 p.
  5. Zofia Sarnacka – Polska 633 p.

Drużynowo

  1. Chorwacja 2033 p.
  2. Polska: 1956 p. – Regina Szczypiorska B1 (560), Jolanta Lewandowska B2 (675), Irena Curyło B3 (721)
  3. Rumunia 1936 p.

Mężczyźni

Indywidualnie

B1

  1. Zdzisław Koziej – Polska (601 + 652) 1253 p.
  2. Frank Grunert – Niemcy (594+ 609) 1203 p.
  3. Tilo Behrendt – Niemcy (569+611) 1180 p.
  4. Szczepan Polkowski – Polska 456 p.

B2

  1. Stanisław Stopierzyński – Polska (705 + 716) 1421 p.
  2. Joze Lampe – Słowenia (697 + 692) 1389 p.
  3. Mieczysław Kontrymowicz – Polska (675 + 705) 1380 p.

8.Teodor Radzimierski – Polska (660+686) 1346 p.

B3

  1. Karel Paril – Czechy (729 + 744) 1473 p.
  2. Verdan Dumencic – Chorwacja (730 + 724) 1454 p.
  3. Constantin Tescu – Rumunia (720+734) 1454 p.
  4. Grzegorz Kanikuła – Polska (703 + 721) 1424
  5. Władysław Wakuliński – Polska (690 + 702) 1392 p.
  6. Zbigniew Strzelecki – Polska 658 p.

Single Event

B1

  1. Zdzisław Koziej – Polska 652 p.
  2. Tilo Behrendt – Niemcy 611 p.
  3. Grunert Frank – Niemcy 609 p.

B2

  1. Stanisław Stopierzyński – Polska 714 p.
  2. Mieczysław Kontrymowicz – Polska 705 p.
  3. Enis Murina – Rumunia 704 p.
  4. Teodor Radzimierski – Polska 686 p.

B3

  1. Marian Żalar – Słowenia 744 p.
  2. Karel Paril – Czechy 744 p.
  3. Konstantin Tescu – Rumunia 734 p.
  4. Grzegorz Kanikuła – Polska 721 p.

Drużynowo

  1. Polska: 3798 p. – Zdzisław Koziej B1 (601), Szczepan Polkowski B1 (456)
    Stanisław Stopierzyński B2 (705) Mieczysław Kontrymowicz B2 (675), Grzegorz Kanikuła B3 (703), Zbigniew Strzelecki B3 (658)
  2. Chorwacja 3773 p.
  3. Rumunia 3735 p.

Miksty

B1

  1. Desa, Djundjek – Chorwacja
  2. Mieczysława Stępniewska, Zdzisław Koziej – Polska
  3. Negrilescu, Pop – Rumunia
  4. Regina Szczypiorska, Szczepan Polkowski – Polska

B2

  1. Kovacevic, Sarapa – Chorwacja
  2. Jolanta Lewandowska, Stanisław Stopierzyński – Polska
  3. Vicenova, Trnka – Słowacja

B3

  1. Maria Harazim, Grzegorz Kanikuła – Polska
  2. Boanda, Tescu – Rumunia
  3. Markesic, Dumencic – Chorwacja

Powrót do spisu treści


Kręgle

 

Miniwakacje na kręgielni w Pucku

I znów, kiedy w szkołach wybrzmiał ostatni dzwonek, tłumy kręglarzy ruszyły do Pucka na zawody organizowane przez Stowarzyszenie „Cross”.

W dniach 19-23 czerwca prawie setka zawodników i zawodniczek zameldowała się w Pucku, miejscu, gdzie sport idealnie łączy się z turystyką, czyli tym, co w imprezach organizowanych przez „Cross” jest najważniejsze. Turniej był współfinansowany przez Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych w ramach realizacji projektu „Tylko dla Mistrzów 2019” oraz przez Ministerstwo Sportu i Turystyki ze środków Funduszu Rozwoju Kultury Fizycznej. To impreza, której już od dłuższego czasu nie trzeba reklamować. Jak co roku liczba chętnych przekraczała liczbę dostępnych miejsc, a koordynator Joanna Staliś musiała szukać złotego środka przy podziale miejsc dla poszczególnych klubów.

W tym roku pojawiło się kilka zmian organizacyjnych, m.in. zmieniono bazę noclegową. Nowa przypadła chyba uczestnikom do gustu. Wprawdzie do kręgielni trzeba było zrobić kilka kroków więcej, ale za to na plażę i do centrum miejscowości można było chodzić w kapciach. Zalety Pucka i okolicy są nie do podważenia. Bliskość wszystkiego, co tak naprawdę jest potrzebne do aktywnego spędzania czasu, jest bezdyskusyjna. Nie brakowało osób, które tuż po rzutach przepakowywały plecaki i zmierzały w stronę dworca, by już po chwili korzystać z uroków plaż we Władysławowie, Juracie, Jastarni czy na Helu. Chyba właśnie to jest magnesem, który przyciąga tłumy. I pogoda – oczywiście ta ducha – która jest zawsze, choć tej na niebie też nie brakowało.

Wśród uczestników turnieju nie mogło zabraknąć świeżo upieczonych mistrzów Europy, którzy dwa tygodnie wcześniej wrócili z workiem medali z Zagrzebia. Nasza pucka kręgielnia jest o połowę mniejsza niż ta chorwacka, co nie przeszkodziło przeprowadzić sprawnie eliminacji oraz gier finałowych. Przez pierwsze trzy dni toczyły się gry eliminacyjne, a zawodnicy oddawali po 30 rzutów na każdym z czterech torów. Do finałów w każdej kategorii kobiet i mężczyzn stanęło po czterech najlepszych zawodników. Podobnie jak dzień wcześniej, zawodnicy i zawodniczki oddawali po 120 rzutów, po czym uzyskane rezultaty sumowano z rezultatami eliminacji. Wśród uczestników pojawił się pewien niedosyt – zawodnicy spodziewali się udziału większej liczby osób w grach finałowych. Decyzję ograniczenia liczby finalistów tłumaczono możliwościami czasowymi i technicznymi. Faktem jest jednak i to, że niektóre kategorie męskie liczyły po ponad dwudziestu zawodników i tu może warto byłoby – na wzór finałów mistrzostw Polski – rozszerzyć listę finalistów do sześciu lub ośmiu startujących. Ale żeby być uczciwym: turniej był mocno obsadzony czołowymi zawodnikami, jednakże nie wszyscy potrafili zagrać swoje.

W kategorii B1 kobiet zwyciężyła Regina Szczypiorska z Iławy, która pokonała swoją klubową koleżankę Agnieszkę Smołę. Po grach eliminacyjnych druga była Barbara Szypuła z „KoMaru” Piekary Śląskie, ale po zsumowaniu gier zabrakło jej sześciu punktów, by utrzymać się na tej pozycji. Czwarte miejsce zajęła Salomea Walkowiak z klubu tarnowskiego.

Dla panów w kategorii B1 konkurentem nie do pobicia był Jan Zięba z „Ikara” Lublin, który w grach eliminacyjnych zebrał 547 p., a w grach finałowych pobił ten wynik i uzyskał rewelacyjne 595 p. Należy dodać, że jedna z jego gier zakończyła się wynikiem 155 p. Drugie miejsce zajął reprezentant „Karolinki” Chorzów Marek Zwolenkiewicz, który w grach finałowych mocno gonił lidera i zakończył pościg z wynikiem 527 p. Trzecie miejsce na podium zajął Krzysztof Tarkowski z drugiego lubelskiego klubu – „Hetmana”. Tu warto wspomnieć, że Krzysztof w jednej z gier eliminacyjnych osiągnął 151 p. Czwartym finalistą był Sylwester Dołasiński z „Łuczniczki” Bydgoszcz. W tej kategorii finały nie przyniosły zmian w układzie tabeli względem eliminacji.

W kategorii B2 kobiet pierwsze dwa miejsca zajęły panie, które reprezentowały nasz kraj na mistrzostwach Europy. Obie to zawodniczki włocławsko-brodnickiego klubu „Pionek”. Tym razem na najwyższym miejscu na podium stanęła Jolanta Lewandowska. Na drugie miejsce wskoczyła – i to dosłownie – Jadwiga Rogacka, która łącznie uzyskała identyczną sumę punktów jak Jadwiga Szamal z „Omegi” Łódź. Łodzianka może mówić o dużym pechu, bo jako jedyna zdobyła w eliminacjach powyżej 600 p., a mimo to jej rywalki z Włocławka, chyba dzięki większemu doświadczeniu, przestały kalkulować i po prostu dobrze zagrały. Na czwarte miejsce po finale spadła z trzeciego Irena Zięba z „Ikara” Lublin.

Najliczniejszą grupą w puckim turnieju była kategoria B2 mężczyzn, w której wystartowało 23 zawodników. Liderami tabeli byli świeżo upieczeni medaliści z Chorwacji. Tym razem mistrz Europy Stanisław Stopierzyński musiał ustąpić miejsca na podium swojemu nauczycielowi Mieczysławowi Kontrymowiczowi. Obaj reprezentanci klubu „Warmia i Mazury” Olsztyn walczyli o punkty jak lwy. Mietek wygrał eliminacje z rewelacyjnym wynikiem 721 p., z czego jedna z gier zakończyła się na poziomie 194 p. Niektórzy mówili, że Mietek miał dzień konia. Drugi po eliminacjach był Stanisław Stopierzyński z wynikiem 662 p. W finale przewaga była na tyle duża, że Mietek, jak sam mówił, nie miał motywacji i zagrał tylko 651 p. Jego kolega z klubu poprawił wynik o 10 p. i zebrał 672 p. Po eliminacjach trzeci był Ryszard Lewandowski z „Pionka” Włocławek, który w obu etapach gry pokonał Wojciecha Puchacza z klubu „Atut” Nysa i utrzymał pozycję. Pozostali zawodnicy w tej kategorii walczyli, ale chyba w większości sami z sobą, bo im więcej oddawali rzutów, tym słabszy wynik pojawiał się na tablicy.

Na duże brawa zasługuje zwyciężczyni w kategorii B3 Maria Harazim z „Karolinki” Chorzów, która zdeklasowała swoje rywalki. Zagrała w eliminacjach 649 p., a w finale 640 p. To był bardzo równy występ, prawie zawsze powyżej 160 p. z gry, a jej ostateczna przewaga nad drugą w kolejności zawodniczką wyniosła prawie 150 p. Zofia Sarnacka z olsztyńskiego klubu, mimo awansu na drugie miejsce z trzeciego w eliminacjach, zdołała tylko zbliżyć się do poziomu 600 p. W finale dosyć słabo zagrała Anna Barwińska z Łodzi, która srebro przegrała 10 punktami. Czwarte miejsce utrzymała Elżbieta Koryciorz z „KoMaru” Piekary Śląskie.

Obserwującym zmagania finałowe na deser pozostała walka czterech najlepszych mężczyzn w kategorii B3. Przez niedyspozycję Władysława Szymańskiego swoje umiejętności mógł sprawdzić piąty po eliminacjach Ireneusz Stankiewicz z „Jaćwinga” Suwałki. W tej kategorii tabela przemieszała się całkowicie. Po eliminacjach pierwszy był Daniel Jarząb z „Tęczy” Poznań, który uzyskał rewelacyjny wynik 727 p., z czego dziesięć procent to rzuty za dziewięć punktów, drugi był Zbigniew Strzelecki z „Omegi” Łódż, a trzeci Tomasz Ćwikła z Iławy. To właśnie ten ostatni, bogatszy w doświadczenia z poprzednich swoich imprez kręglarskich, stanął na wysokości zadania i zagrał 717 p. Reszta z trójki nie powtórzyła wyniku i zagrała poniżej 700 p. Daniel Jarząb spadł na drugie miejsce, a Zbigniew Strzelecki na trzecie. Mimo wszystko dwóch zawodników zakończyło turniej z sumą punków powyżej 1400.

Na zakończenie imprezy najlepszym zawodniczkom i zawodnikom Joanna Staliś wręczyła okazałe puchary, po czym poinformowała o podpisaniu porozumienia o współpracy Stowarzyszenia „Cross” z Polskim Związkiem Kręglarskim w zakresie organizacji imprez w 2019 roku. Dzięki temu trzy imprezy kręglarskie i trzy bowlingowe będą miały nieco inny charakter organizacyjny. W ramach porozumienia odbędą się turnieje w Opolu, Łodzi, Brzesku, Pucku, Rzeszowie i Gostyniu.

Wojciech Puchacz

Ogólnopolski turniej niewidomych i słabowidzących w kręglach klasycznych

19-23.06.2019 r., Puck

Kobiety

B1     

  1. Regina Szczypiorska – „Morena” Iława (390 p. finał + 351 p. eliminacje) 741 p.
  2. Agnieszka Smoła – „Morena” Iława (383 + 316) 699 p.
  3. Barbara Szypuła – „KoMar” Piekary Śląskie (372 + 321) 693 p.
  4. Salomea Walkowiak – „Pogórze” Tarnów (260 + 263) 523 p.

B2     

  1. Jolanta Lewandowska – „Pionek” Włocławek (605 + 592) 1197 p.
  2. Jadwiga Rogacka – „Pionek” Włocławek (616 + 562) 1178 p.
  3. Jadwiga Szamal – „Omega” Łódź (577 + 601) 1178 p.
  4. Irena Zięba – „Ikar” Lublin (543 + 577) 1120 p.

B3

  1. Maria Harazim – „Karolinka” Chorzów (640 + 649) 1289 p.
  2. Zofia Sarnacka – „Warmia i Mazury” Olsztyn (595 + 561) 1156 p.
  3. Anna Barwińska – „Omega” Łódź (559 + 587) 1146 p.
  4. Elżbieta Koryciorz – „KoMar” Piekary Śląskie (522 + 543) 1065 p.

Mężczyźni

B1

  1. Jan Zięba – „Ikar” Lublin (595 + 547) 1142 p.
  2. Marek Zwolenkiewicz – „Karolinka” Chorzów (527 + 428) 955 p.
  3. Krzysztof Tarkowski – „Hetman” Lublin (372 + 466) 838 p.
  4. Sylwester Dołasiński – „Łuczniczka” Bydgoszcz (385 + 430) 815 p.

B2

  1. Mieczysław Kontrymowicz – „Warmia i Mazury” Olsztyn (651 + 721) 1372 p.
  2. Stanisław Stopierzyński – „Warmia i Mazury” Olsztyn (672 + 662) 1334 p.
  3. Ryszard Lewandowski – „Pionek” Włocławek (595 + 592) 1187 p.
  4. Wojciech Puchacz – „Atut” Nysa (594 + 586) 1180 p.

B3

  1. Tomasz Ćwikła – „Morena” Iława (717 + 703) 1420 p.
  2. Daniel Jarząb – „Tęcza” Poznań (678 + 727) 1405 p.
  3. Zbigniew Strzelecki – „Omega” Łódź (685 + 709) 1394 p.
  4. Ireneusz Stankiewicz – „Jaćwing” Suwałki (615 + 647) 1262 p.

Powrót do spisu treści


Bowling

 

Liderzy zbierają tytuły

Zaledwie dwa tygodnie po mistrzostwach Europy w kręglach klasycznych nasi sportowcy musieli przestawić się i przygotować do zmagań o tytuły mistrzów Polski w innej odmianie kręglarstwa – bowlingu. W tym roku finał tych mistrzostw odbył się 15 czerwca w Rzeszowie.

Na dwunastotorowej kręgielni Kula wystartowało 15 kobiet i 24 mężczyzn, którzy, aby się tu znaleźć, musieli najpierw wyjść obronną ręką z gier eliminacyjnych we Wrocławiu. Główne rozgrywki na Podkarpaciu poprowadził Krzysztof Trójczak, który w kategorii B2 i B3 zastosował zgodnie z zasadami system zmiany torów, a tuż przed grami wylosował rodzaj smarowania. Oczywiście sumowano wyniki uzyskane we wcześniejszych eliminacjach z tymi z rzeszowskiego drugiego etapu. Tak się ułożyło, że wszyscy ci, którzy wygrali we Wrocławiu, obronili swoje pozycje i triumfowali również w finale.

W B1 mężczyzn bezapelacyjnie zwyciężył Zdzisław Koziej z „Hetmana” Lublin. Różnica punktowa nad kolegą z drugiego miejsca wyniosła aż 432 p. Widać, że nasz świeżo upieczony mistrz Europy w kręglach klasycznych daje sobie świetnie radę i na torach bowlingowych. W B1 kobiet drugą lokatę od pierwszej też dzieliła przepaść. Karolina Rzepa wyprzedziła bowiem o 367 p. swoją koleżankę klubową Katarzynę Świątek. Na najniższym stopniu podium stanęła Magdalena Rataj – tak jak pozostałe dwie medalistki również z „Łuczniczki”. Do sukcesu trzech dziewczyn z Bydgoszczy niewątpliwie przyczynił się asystent Kazimierz Fiut, z którym od lat współpracują. W kategorii B2 mężczyzn złoty medal trafił do Stanisława Stopierzyńskiego, którego średnia z finałów wyniosła aż 199,5 p. Jego klubowy kolega z Olsztyna – Mieczysław Kontrymowicz – miał srebro. Taki sam podział miejsc oglądaliśmy na ME w Chorwacji. Tam Staszek także został mistrzem, a Mietek – wicemistrzem. Podobnie spisała się mistrzyni Europy w kręglach klasycznych w kategorii B2 Jadwiga Rogacka („Pionek” Włocławek). W Zagrzebiu uzyskała najwyższą lokatę, by po dwóch tygodniach zostać mistrzynią Polski w bowlingu. W kategorii B3 mężczyzn półfinały i finały wygrał Cezary Dybiński („Warmia i Mazury” Olsztyn), zaś wśród kobiet – Dorota Kurek z „Ikara” Lublin. W B3 pań sytuacja była ciekawa o tyle, że Zofia Sarnacka zagrała w finale 977 p., czyli najwyższy wynik w tej kategorii, ale rezultat ten nie zagwarantował jej medalowego miejsca, ponieważ po Wrocławiu miała zbyt dużą stratę do rywalek.

Wszyscy, którzy stanęli na podium, otrzymali medale, dyplomy, puchary oraz nagrody rzeczowe z rąk Alberta Sordyla i Doroty Kurek. Były to ostatnie zawody przygotowane przez ten tandem w ramach Sekcji Niepełnosprawnych PZKręgl. W ostatnią sobotę czerwca w Polskim Związku Kręglarskim w Poznaniu delegaci wybrali na przewodniczącą sekcji Joannę Staliś, a do zarządu, obok członka zarządu poprzedniej kadencji Jacka Toboli, weszli Monika Grzybczyńska i Adrian Hibner. Pierwsze wyzwania dla nowego składu to zawody bowlingowe przewidziane na 11 lipca w Opolu i 1 sierpnia w Łodzi. Oba turnieje zaplanowano jako Puchary Polski, co oznacza, że są organizowane wspólnie przez Stowarzyszenie „Cross” i PZKręgl.

Dziękujemy poprzedniemu zarządowi za włożoną pracę, a obecnemu życzymy satysfakcji z działań na rzecz środowiska niewidomych i słabowidzących kręglarzy!

Jadwiga Rogacka

Mistrzostwa Polski niewidomych i słabowidzących w bowlingu

 14-15.06.2019 r., Rzeszów

Kobiety

B1

  1. Karolina Rzepa – „Łuczniczka” Bydgoszcz (708 + 757) 1465 p.
  2. Katarzyna Świątek – „Łuczniczka” Bydgoszcz (558 + 540) 1098 p.
  3. Magdalena Rataj – „Łuczniczka” Bydgoszcz (436 + 530) 966 p.

B2

  1. Jadwiga Rogacka – „Pionek” Włocławek (903 + 1035) 1938 p.
  2. Ewa Wiśniewska – „Warmia i Mazury” Olsztyn (902 + 788) 1690 p.
  3. Danuta Odulińska – „Morena” Iława (791 + 887) 1678 p.

B3

  1. Dorota Kurek – „Ikar” Lublin (963 + 901) 1864 p.
  2. Honorata Borawa – „Łuczniczka” Bydgoszcz (861 + 919) 1780 p.
  3. Jolanta Pazurkiewicz – „Warmia i Mazury” Olsztyn (812 + 967) 1779 p.

Mężczyźni

B1

  1. Zdzisław Koziej – „Hetman” Lublin (910 + 805) 1715 p.
  2. Marek Zwolenkiewicz – „Karolinka” Chorzów (663 + 620) 1283 p.
  3. Krzysztof Tarkowski – „Hetman” Lublin (617 + 611) 1228 p.

B2

  1. Stanisław Stopierzyński – „Warmia i Mazury” Olsztyn (1121 + 1197) 2318 p.
  2. Mieczysław Kontrymowicz – „Warmia i Mazury” Olsztyn (1062 + 1128) 2190 p.
  3. Stanisław Poświatowski – „Jaćwing” Suwałki (952 + 1009) 1961 p.

B3

  1. Cezary Dybiński – „Warmia i Mazury” Olsztyn (1050 + 1067) 2117 p.
  2. Dominik Czyż – „Warmia i Mazury” Olsztyn (1015 + 995) 2010 p.
  3. Zbigniew Strzelecki – „Omega” Łódź (976 + 1002) 1978 p.

Powrót do spisu treści


Warcaby

 

Podwójna wiktoria białostockiej „Victorii”

W hotelu „Groman” w Sękocinie koło Warszawy w dniach od 2 do 11 czerwca 2019 r. odbyły się finały XXIII Mistrzostw Polski Niewidomych i Słabowidzących w Warcabach Stupolowych. Zarówno w klasyfikacji kobiet, jak i mężczyzn triumfowali zawodnicy ze stolicy Podlasia.

W finale kobiet wystąpiły trzy medalistki z 2018 roku oraz dziewięć warcabistek z półfinału we Wdzydzach. Ponieważ Teresa Bonik i Maria Górzna zrezygnowały z udziału w finałowej rozgrywce, zastąpiły je Joanna Malcer („Warmia i Mazury” Olsztyn) oraz Maria Gawaluch-Mazur („Podkarpacie” Przemyśl).

Od pierwszej rundy dobrą formą wykazała się mistrzyni Polski z 2018 r. Ewa Wieczorek („Victoria” Białystok). Również w dobrej dyspozycji były zawodniczki „Podkarpacia” Przemyśl – Dorota Szela, Teresa Borowiec i Maria Gawaluch-Mazur. Finał mistrzostw Polski został rozegrany systemem kołowym („każdy z każdym”) na dystansie jedenastu rund. Ostatecznie mistrzynią Polski została Ewa Wieczorek (żadnej przegranej walki i tylko trzy remisy). O pozostałe czołowe miejsca walczyły ubiegłoroczna wicemistrzyni Polski Barbara Wójcik („Hetman” Lublin) i zawodniczki z „Podkarpacia” Przemyśl. Ostatecznie drugie miejsce zajęła Maria Gawaluch-Mazur, a Barbara Wójcik była tym razem trzecia.

Równolegle w tym samym czasie i miejscu rozgrywane były finały mężczyzn mistrzostw Polski w warcabach stupolowych. Wobec rezygnacji Stanisława Jędrzyckiego („Sudety” Kłodzko) zastąpił go Mirosław Mirynowski („Zryw” Słupsk) – pierwszy rezerwowy z półfinału w Krynicy-Zdroju. Przy wyrównanym poziomie warcabistów pojedynki były bardzo zacięte. Już w pierwszej rundzie wielokrotny mistrz Polski Leszek Stefanek („Hetman” Lublin) zremisował z Edwardem Twardym („Sudety” Kłodzko). Po kolejnych pięciu remisach – z Mieczysławem Kaciotysem („Jantar” Gdańsk), Ryszardem Pawłowskim („Kormoran” Giżycko), Mirosławem Mirynowskim („Zryw” Słupsk), Mikołajem Fiedorukiem („Victoria” Białystok) i Józefem Tołwińskim („Victoria” Białystok) – Leszek Stefanek utracił właściwie szansę na obronienie tytułu mistrza Polski. Na pierwsze miejsce, z dwoma tylko remisami, wysunął się Józef Tołwiński. Kolejne rundy nie przyniosły zasadniczych rozstrzygnięć w walce o czołowe miejsca w finale. W ostatnich pojedynkach na warcabnicach toczyły się zacięte boje o miejsca w pierwszej szóstce, która tworzy kadrę Polski na przyszły rok. Ostatecznie mistrzem Polski został Józef Tołwiński, drugie miejsce na podium zajął Leszek Stefanek, a trzecie Edward Twardy.

Finały mistrzostw sprawnie i profesjonalnie sędziowali Arkadiusz Biadasiewicz i Mirosław Grabski, za co należą się im słowa uznania i podziękowania. Mimo zaciętej walki na warcabnicach mistrzostwa przebiegły w sportowej i koleżeńskiej atmosferze. Hotel „Groman” w Sękocinie to od niedawna miejsce, w którym realizowane są niektóre projekty Stowarzyszenia „Cross” i ZKF „Olimp”. Można tu łatwo i szybko dojechać ze wszystkich zakątków Polski. Należy też dodać, że rozgrywki toczyły się w dużej, klimatyzowanej sali. Wszyscy zawodnicy byli zadowoleni z bardzo dobrego zakwaterowania i wspaniałego wyżywienia, jak też z życzliwości okazywanej przez obsługę hotelu. Nasuwa się wniosek, że organizowanie zawodów sportowych i innych projektów Stowarzyszenia „Cross” i ZKF „Olimp” w tym miejscu jest wskazane.

Organizację finału kobiet oraz finału mężczyzn XXIII Mistrzostw Polski Niewidomych i Słabowidzących w Warcabach Stupolowych dofinansował Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych w ramach projektu „Tylko dla Mistrzów 2019”

Wacław Morgiewicz

XXIII Mistrzostwa Polski Niewidomych i Słabowidzących w Warcabach Stupolowych

2-11.06.2019 r., Sękocin

Kobiety

  1. Ewa Wieczorek – „Victoria” Białystok
  2. Maria Gawaluch-Mazur – „Podkarpacie” Przemyśl
  3. Barbara Wójcik – „Hetman” Lublin
  4. Ewa Grabska – „Jantar” Gdańsk
  5. Dorota Szela – „Podkarpacie” Przemyśl
  6. Teresa Borowiec – „Podkarpacie” Przemyśl
  7. Grażyna Skonieczna – „Syrenka” Warszawa
  8. Władysława Jakubaszek – „Atut” Nysa
  9. Barbara Wentowska – „Jantar” Gdańsk
  10. Joanna Malcer – „Warmia i Mazury” Olsztyn
  11. Petronela Dapkiewicz – „Jaćwing” Suwałki
  12. Hanna Maćkowiak – „Pionek” Włocławek

Mężczyźni

  1. Józef Tołwiński – „Victoria” Białystok
  2. Leszek Stefanek – „Hetman” Lublin
  3. Edward Twardy – „Sudety” Kłodzko
  4. Ryszard Biegasik – „Victoria” Białystok
  5. Mieczysław Kaciotys – „Jantar” Gdańsk
  6. Andrzej Jagieła – „Podkarpacie” Przemyśl
  7. Ryszard Pawłowski – „Kormoran” Giżycko
  8. Tomasz Kuziel – „Łuczniczka” Bydgoszcz
  9. Wacław Morgiewicz – „Victoria” Białystok
  10. Mirosław Mirynowski – „Zryw” Słupsk
  11. Stanisław Mazur – „Podkarpacie” Przemyśl
  12. Mikołaj Fiedoruk – „Victoria” Białystok

Powrót do spisu treści


Szachy

 

Do wód po puchary

W Rymanowie-Zdroju, uroczym podkarpackim zdrojowisku leżącym w Beskidzie Niskim, klub „Podkarpacie” Przemyśl zorganizował turniej szachowy o puchar tej pięknej ziemi. To nieco odludna, pustawa kraina, kryjówka dzikiego zwierza. Lasy świerkowo-jodłowo-bukowe i nietknięte kosą górskie łąki – połoniny, podmalowane kwiatami.

Góry nie dominują nad okolicą – przyczajone, kryją mroczne tajemnice. A historia to potwierdza. Kiedyś zbójnictwo, później rabacja galicyjska, potem UPA. O przeszłości tej skrzeknie pod niebem tylko powszechny tutaj orlik, zakwili jastrząb, wilk nocą zawyje i niedźwiedź zamruczy.

W „Zajeździe Zacisze” zameldowało się 16 uczestników zakochanych w królewskiej grze, w tym trzy panie. Z tej grupy aż czwórka rościła uzasadnione pretensje do czołowych miejsc. Należeli do niej: Henryk Krynicki, Stanisław Niećko, Józef Cebula i Emil Przewoźnik. I w takiej też kolejności zawodnicy ci uplasowali się po ostatniej rundzie. Trójka zwycięzców z pewnością była zadowolona ze swych miejsc. Zdobywca Pucharu Podkarpacia – Henio Krynicki z Ustrzyk Dolnych – wygrał, straciwszy tylko pół punktu w partii z będącym na drugim miejscu autorem tego sprawozdania. Lubliniak w barwach „Tęczy” Poznań stracił bowiem drugą połówkę punktu w partii z Józkiem Cebulą. Rozgrywka miała dramatyczny i zmienny przebieg. W dużym obustronnym niedoczasie (obaj grali bez bonusów czasowych), mając piona i skoczka przeciw gołemu królowi, podstawił piechura pod bicie, kiedy podążał nim do awansu.

Klasyfikacja końcowa zawodników Pucharu Podkarpacia 2019 była następująca:

  1. Henryk Krynicki, 2. Stanisław Niećko, 3. Józef Cebula, 4. Emil Przewoźnik,
    5. Stanisław Białas, 6.Teofila Benedyk, 7. Kazimierz Kopeć, 8. Michał Walczyszewski,
    9. Małgorzata Kosieradzka, 10. Wiesław Seniów, 11. Bogdan Kaczorowski, 12. Marian Inglot, 13. Witold Czyż, 14. Zdzisława Sęk, 15. Stanisław Sęk, 16. Roman Sęk.

W klasyfikacji pań pierwsza była Teofila Benedyk. Zwycięzców wśród pań i panów prezes Stanisław Sęk uhonorował okazałymi pucharami, pozostali zawodnicy na pudle otrzymali medale, a wszyscy dyplomy i upominki. Wynik Teofili Benedyk pozwolił jej uzyskać drugą kategorię szachową. Zwycięzcom, a szczególnie Todzi składam serdeczne gratulacje w imieniu redakcji i swoim. Podziękowania od uczestników pucharu przekazuję natomiast prezesowi przemyskiego klubu Stanisławowi Sękowi i koordynatorowi imprezy Jerzemu Andrejko – za sprawne zorganizowanie i przeprowadzenie zawodów w plenerach podkarpackiego zdroju. Słowa uznania także dla arbitra Mariana Loranca, który sędziował w sposób rzeczowy i dyskretny.

Niezapomniane pozostaną dni spędzone w Rymanowie-Zdroju – krystaliczne powietrze, świeża zieleń parku, otaczające miasteczko wzgórza, cisza i spokój. Niespotykany smak wód zdrojowych pitych codziennie w kameralnej drewnianej pijalni. Dawno nie nasłuchałem się takich koncertów ptasich wczesnym rankiem. Zadaniu sprostał „Zajazd Zacisze”, kameralny, przytulny, funkcjonalny, ze smaczną kuchnią i miłą obsługą. Bankiet zamykający imprezę był ostatnim akordem rymanowskich rozgrywek, a uhonorowali go swą obecnością wiceburmistrz Rymanowa oraz przedstawicielka wojewody podkarpackiego. Przy suto, wykwintnie zastawionych stołach i przebojowej tanecznej muzyce zwycięzcy cieszyli się z wygranej, a wszyscy pozostali z uczestnictwa w turnieju i z pobytu w tym pięknym zakątku. Smutek rozstania łagodziła nadzieja spotkania za rok na przepięknej podkarpackiej ziemi.

Stanisław Niećko

Powrót do spisu treści


Wiadomości

 

Warcaby

Sielsko w Sielpi

Niemała gromada warcabistów i warcabistek z gwarem i turkotem walizek zawitała w czerwcu do Sielpi Wielkiej, by znów wśród tutejszych borowinowych torfowisk zalewu na Czarnej Koneckiej zmierzyć się z przeciwnikami.

Przyjechało aż 44 graczy z różnych stron Polski, a razem z nimi przewodnicy w liczbie równej co najmniej połowie grających. Władek Chudziec, koordynator imprezy, przykładnie panował nad tą ciżbą – rozdzielał pokoje, informował, pouczał, pomagał. Na wieczornej odprawie poznaliśmy wszystkie szczegóły pobytu i rozkłady godzinowe, a arbiter turnieju Jan Chrząszcz omówił zagadnienia techniczne nadchodzącej batalii. Już wtedy dawało się odczuć napięcie przedbitewne, którego ukryć nie zdołała nawet serdeczność panująca pomiędzy więcej niż znajomymi.

Na przedturniejowej giełdzie najwyższe notowania mieli Sitarz, Pichlak, Ciborski, Żygowski i Gasiul. Tak samo zresztą jak i rankingi. Prognozy ziściły się, choć nie całkowicie. Turniej wygrał zdecydowanie – z przewagą dwóch punktów – Zenek Sitarz z podrzeszowskiej Boguchwały, niech mu więc chwała będzie za to. Zdobył aż 16 p., a zremisował tylko dwie partie – z Pichlakiem i Żydkiem. Wyprzedził drugiego w tabeli wyników Krzysztofa Pichlaka i trzeciego Marcina Ciborskiego (obaj po 14 p.). Michał miał gorszą o 3 małe oczka punktację pomocniczą Buchholza, musiał więc zadowolić się trzecim miejscem i brązowym medalem. Czwarte miejsce wywalczył zasłużenie Andrzej Gasiul (13 p.), któremu dzielnie sekundowała żona, co istotnie wzmacniało sympatycznego Mazura z Giżycka. Piąty był Janusz Żydek (12 p.), kielczanin o lubelskich korzeniach. Szóste, dobre, bo jeszcze punktowane miejsce zajął warszawiak Szymon Rękawek (12 p.), gracz oddający się też szachom, swej drugiej pasji. Dalsze miejsca zajęli: 7. Krzysztof Kusowski (11 p.), 8. Andrzej Szczakowski (11 p.), 9. Leszek Żygowski (11 p.), 10. Ryszard Rewoliński (11 p.),
11. Elżbieta Cis (11 p.), 12. Stanisław Raczek (10 p.), 13. Franciszek Herman (10 p.), 14. Czesław Paduszyński (10 p.), 15. Stanisław Rokicki (10 p.),16. Ryszard Kosiński (10 p.), 17. Wojciech Okraszewski (10 p.), 18. Stanisław Stańczak (10 p.),19. Piotr Pobocha (10 p.), 20. Stanisław Niećko (9 p.), 21. Tadeusz Bielski (9 p.), 22. Czesław Marczak (9 p.), 23. Tadeusz Rozmus (9 p.), 24. Wiesława Dratwa (9 p.), 25. Maciej Wójcik (8 p.), 26. Mirosława Zielińska (8 p.), 27. Adolf Jagiełło (8 p.), 28. Aleksander Banaszkiewicz (8 p.), 29. Teresa Wincewicz (8 p.), 30. Zofia Cieplak (8 p.), 31. Maria Paduszyńska (8 p.), 32. Wacław Grzegorczyk (7 p.), 33. Urszula Awtuch (7 p.), 34. Stanisław Wójcik (7 p.), 35. Bogusława Głębowska (7 p.), 36. Mirosław Woźniak (7 p.), 37. Teresa Krzyżaniak (7 p.), 38. Wiktoria Giec (6 p.), 39. Jolanta Stańczak (6 p.), 40. Hanna Wohlert (6 p.), 41. Marek Zaręba (6 p.), 42. Krystyna Wójcik (5 p.), 43. Teresa Draguńska (5 p.), 44. Kamil Minaut (3 p.).

Normy na wyższe kategorie warcabowe uzyskali: Elżbieta Cis – II, Andrzej Szczakowski – III, Stanisław Niećko – IV, Wiesława Dratwa – IV, Wojciech Okraszewski – IV, Tadeusz Bielski – IV.

Serdeczne gratulacje dla zwycięzców i dla zdobywców wyższych kategorii.

Turniej przebiegł bez większych konfliktów, choć zdarzały się pomniejsze nieporozumienia. Gra wyzwala duże emocje, więc inaczej być nie może. Takie epizody dodają tylko pieprzu potyczkom i całemu turniejowi. Kwaterunek i wyżywienie w dobrym standardzie zapewnił warcabowemu bractwu ośrodek wypoczynkowy „Kuźnica”. Zauważyć się dało nawet pewną nadopiekuńczość roztaczaną nad gośćmi z naszej grupy. Miłym akcentem był grill z tradycyjnym i bogatym menu. Najwspanialszych rozrywek dostarczały rejsy rowerami wodnymi po zalewie, które z uwagi na letnie temperatury przywodziły na myśl klimaty mazurskie. Całości dopełniały sosnowe lasy i zdrowe powietrze rozbrzmiewające o świtaniu ptasimi trelami. Do zobaczenia za rok w sielskiej Sielpi!

Stanisław Niećko

 

Nasza organizacja

ZKF „Olimp” ma nowe władze

29 czerwca 2019 r. przy ul. Konwiktorskiej w Warszawie odbył się Zwyczajny Walny Zjazd Sprawozdawczo-Wyborczy Związku Kultury Fizycznej „Olimp”. Podczas spotkania delegatów z całej Polski wybrano nowe władze organizacji. Piotra Łożyńskiego, wieloletniego prezesa Związku, zastąpił Adam Dzitkowski.

W zjeździe uczestniczyło 33 delegatów, co stanowiło 51,56 proc. uprawnionych do głosowania, tym samym stwierdzono kworum. Delegatom wydano piloty do automatycznych głosowań. O godz. 11.00 prezes ZKF „Olimp” Piotr Łożyński powitał zgromadzonych i zaproponował następujący skład prezydium zjazdu: przewodniczący – Romuald Dąbrowski; członkowie – Maria Ciupińska-Narwojsz, David Maksymiuk. Przewodniczący wyznaczył Michała Banasia na protokolanta. Po zaakceptowaniu porządku oraz regulaminu obrad wybrano dwie komisje: mandatowo-skrutacyjną oraz uchwał i wniosków. Po ponownym sprawdzeniu listy obecności i uwzględnieniu delegatów, którzy spóźnili się na otwarcie zebrania, okazało się, że w zjeździe uczestniczy 45 spośród 64 uprawnionych, co stanowi 70,31proc. Zjazd uznano za prawomocny i władny, by podejmować uchwały. Przystąpiono do następnego punktu porządku obrad – sprawozdania merytoryczno-finansowego z działalności Związku za okres od 28.06.2015 r. do 29.06.2019 r.
Dyrektor Przemysław Warszewski streścił działania podejmowane przez Związek w takich konkurencjach, jak kolarstwo, strzelectwo, biathlon oraz triathlon. Wspomniano również o staraniach Związku zmierzających do uzyskanie statusu polskiego związku sportowego. Wymieniono główne sukcesy zawodników na najważniejszych imprezach sportowych, tj. igrzyskach paraolimpijskich czy mistrzostwach świata i Europy. Sprawozdanie obejmowało również zestawienie finansowe i analizę przychodów pozyskiwanych co roku ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki, Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych i z innych źródeł. Następnie główny księgowy Arkadiusz Bobrowski przedstawił bilans za rok 2018 oraz rachunek zysków i strat.

Po zapoznaniu zgromadzonych ze sprawozdaniami rozpoczęła się seria głosowań nad udzieleniem absolutorium poszczególnym członkom ustępującego zarządu. W głosowaniu tajnym absolutorium otrzymali: Piotr Łożyński, Wacław Morgiewicz, Stanisław Sęk, Adam Dzitkowski, Mirosław Mirynowski, Józef Plichta. Jako jedyny absolutorium nie uzyskał Krzysztof Badowski z Bydgoszczy. Następnie zebrani przeszli do głównego punktu programu, jakim był wybór nowego prezesa Związku. Spośród zgłoszonych kandydatów największe poparcie – 28 głosów – otrzymał Adam Dzitkowski. Pozostali kandydaci uzyskali: Tomasz Chmurzyński – 8 głosów, Artur Siwiński – 3 głosy. Tym samym prezesem ZKF „Olimp” został Adam Dzitkowski.

W trzech turach głosowania tajnego wybrano również nowy zarząd w składzie: Józef Plichta, Wacław Morgiewicz, Mirosław Mirynowski, Renata Tomaszewska, Beata Chraścina, Stanisław Sęk, Klaudia Żelazowska, David Maksymiuk. Zastępcami członków zarządu zostali: Tomasz Chmurzyński, Sławomir Gruszkowski i Jacek Lipka. W kolejnym głosowaniu wybrano komisję rewizyjną w składzie: przewodnicząca – Grażyna Woźniak, członkowie – Alicja Pogorzelska, Maria Ciupińska-Narwojsz, Krzysztof Paszyna oraz Sławomir Gruszkowski. W skład nowo wybranego sądu koleżeńskiego weszli: przewodniczący – Romuald Dąbrowski, członkowie – Ariel Kiresztura, Ryszard Szachniewicz, Tadeusz Kolbusz, Paweł Wojciechowski, Artur Siwiński, Arkadiusz Szewczyk.

W dyskusji, jaka odbyła się po wyborach, delegaci poruszyli problem klasyfikacji medycznej zawodników niewidomych i słabowidzących, złożyli wniosek o zobowiązanie nowego zarządu do uzupełnienia strony internetowej Związku o materiały w postaci regulaminów, rankingów strzeleckich itp. oraz do bieżącego aktualizowania strony.

Dziękujemy przybyłym delegatom za udział w zjeździe, a nowo wybranym władzom życzymy sił do pracy i wspaniałych pomysłów w całej rozpoczynającej się kadencji.

MM

Powrót do spisu treści


Technologie

 

Jak przetrwać w miejskiej dżungli

Im większe miasto, tym więcej dzielnic, adresów, większe odległości, ale też – więcej możliwości. Jak w pełni wykorzystać starannie ułożony rozkład jazdy komunikacji miejskiej, aby dotrzeć do celu w najprostszy sposób? Gdzie pójść na kawę albo zjeść dobry obiad? Jest kilka aplikacji na smartfony z systemami iOS i Android, które dostarczają odpowiedzi na te pytania.

Podróżowanie komunikacją miejską

Jakdojade

Nazwa aplikacji mówi sama za siebie. Najprościej ujmując, jest to nawigacja dla pasażerów komunikacji miejskiej. Zasada jej działania jest bardzo prosta. Najpierw należy wybrać miasto, po którym się przemieszczamy, a następnie nazwę punktu startowego (najczęściej miejsce sprawdzone za pomocą lokalizacji smartfona) i punktu docelowego. Określeniem obu punktów może być zarówno nazwa przystanku, jak i adres, w którym się znajdujemy lub do którego mamy zamiar się dostać. Po wpisaniu tych danych otrzymamy informację zwrotną w postaci rozkładu jazdy najbliższego lub konkretnie wybranego przystanku. Aplikacja może również doprowadzić nas z obecnej lokalizacji do przystanku lub z przystanku do celu.

Co z biletem? Możemy go kupić standardowo w jakimś automacie na przystanku, ale też w aplikacji, bo daje ona taką możliwość. Dodatkowo podczas jazdy autobusem, metrem czy tramwajem dostajemy powiadomienie w postaci wibracji, gdy zbliżamy się do naszego wybranego przystanku.

mobileMPK

Aplikacja podobna do Jakdojade, lecz nieco prostsza, oferująca nam rozkłady jazdy wielu miast. Mamy kilka możliwości znalezienia połączenia. Tak jak w poprzedniej, możemy zaznaczyć punkt „A” oraz punkt „B”, wtedy aplikacja sama znajdzie nam najlepsze połączenie. Możemy również sprawdzić rozkład jazdy dla konkretnej linii, zarówno tramwajowej, autobusowej, jak i metra. Dodatkowo znajdziemy tu mapę z trasą danej linii, dzięki której zorientujemy się, ile przystanków dzieli nas od celu. Mamy również możliwość zapisania mapy lub rozkładów jazdy na smartfonie, gdy spodziewamy się braku internetu. W niektórych miastach aplikacja dostarcza też informacji na temat spóźnień danego kursu, co jest szczególnie ważne w przypadku połączenia z przesiadką. Biletu za pomocą mobileMPK nie kupimy, jednak pozwoli nam na to aplikacja SkyCash, którą opisałem w innym artykule.

Mapy Google

Jeśli chodzi o komunikację miejską, to w dużych miastach mamy również możliwość korzystania z map Google, które są chyba najbardziej popularną aplikacją do nawigacji. W mniejszych miejscowościach, w których nie mamy żadnych aplikacji nawigacyjnych, mapy są również nieocenionym pomocnikiem podróżnika, bo z ich pomocą możemy znaleźć miejsce docelowe i skorzystać choćby z trybu nawigacji pieszej.

Jest jeszcze kilka aplikacji, które pozwalają nam na wygodniejsze korzystanie z komunikacji miejskiej. Przykładem może być Moovit czy KiedyPrzyjedzie.pl. Ważne dla nas jest przede wszystkim to, czy nasze miasto znajduje się w którejkolwiek z nich i czy osoby korzystające ze screenreaderów będą w stanie je obsłużyć, bo z tym niestety bywa różnie.

Wynajmij szofera!

Uber

Jest to najpopularniejszy serwis prywatnego przewozu osób. Taksówkarze go nienawidzą, bo jest za tani. W skrócie jest to aplikacja do zamawiania taksówki. Po pierwsze – niezbędne jest założenie konta. Gdy już spełnimy ten warunek, bardzo szybko przekonamy się, że aplikacja jest wygodna w obsłudze. Wystarczy wpisać adres docelowy, wybrać klasę komfortu samochodu (UberX – standard, Select – podwyższony komfort), wybieramy odpowiadającego nam kierowcę i czekamy. Aplikacja daje nam podgląd położenia przemieszczającego się samochodu, żebyśmy wiedzieli, kiedy do nas dojedzie, a dodatkowo dostajemy powiadomienie, że kierowca jest w pobliżu. Przed wejściem do samochodu należy się upewnić, że tablice rejestracyjne oraz wygląd kierowcy zgodne są z danymi z aplikacji. Dodam, że samochody kierowców Ubera nie są oklejone ani oznaczone, dlatego jest to bardzo istotne. Tylko autoryzowani kierowcy mogą przyjechać po zamówieniu Ubera, teoretycznie nie ma więc możliwości, że przyjedzie po nas ktoś nieuprawniony. Gdy kierowca dowiezie nas do celu, będziemy mogli zapłacić za wykonana usługę telefonem, ocenić jego pracę, wystawić mu opinię lub nawet dać napiwek. Wciąż wychodzi taniej niż taksówka.

MyTaxi

To alternatywa dla Ubera, jednak ze standardowym cennikiem taksówkarskim. Przejazd jest nieco droższy, a taksówki są oklejone i nie różnią się zbytnio od standardowych pojazdów innych firm taksówkarskich. W styczniu 2019 roku pojawiła się w aplikacji możliwość zamówienia w Warszawie ekologicznej taksówki, gdyby zależało nam również na utrzymaniu czystości powietrza.

Jedzenie, zwiedzanie, spotkanie… Tylko gdzie?

Skorzystanie z dobrodziejstw kulturalnych czy kulinarnych miasta, którego nie znamy, może być problemem. Najważniejsze zabytki często oddalone są od centrum, a najlepsze kawiarnie i restauracje chowają się gdzieś w zakamarkach skomplikowanych sieci ulic i budynków. Jak je znaleźć? Możemy zapłacić za usługi przewodnika (jeśli jest taka możliwość) lub skorzystać z odpowiedniej aplikacji na smartfonie… za darmo. Wybór zostawiam wam, a że na przewodnikach się nie znam – oto wybrane aplikacje.

Google Maps

Szwajcarski scyzoryk wśród map i nawigacji. Jeśli coś się nie znajduje w bazie map Google, to znaczy, że nie istnieje lub jest to po prostu jakiś trzepak w blokowisku jakiejś betonowej dzielnicy. Jeśli cokolwiek chcę znaleźć w obcym mieście, to jest to pierwsza aplikacja, po którą sięgam. Od restauracji, przez zabytki, teatry, muzea, aż po adres krewnego, którego mamy zamiar odwiedzić. Nawigacja zawsze doprowadzi nas do celu. Oczywiście chcąc wyszukać np. jakąś restaurację, nie musimy wpisywać w wyszukiwarkę jej konkretnej nazwy, ponieważ wystarczy wpisać „restauracja” i zobaczymy najbardziej popularne, najlepiej oceniane restauracje w pobliżu. Jeszcze ani razu nie zawiodłem się tym algorytmem Google’a. Aplikacja będzie nawigowała różnie, w zależności od tego, w jaki sposób się przemieszczamy. Kiedy idziemy pieszo, będziemy nawigowani chodnikami, ścieżkami i generalnie – trasami dostępnymi dla pieszych. Najkrótszą możliwą drogą, oczywiście.

TripAdvisor

Czasem możemy być wybredni i mapy Google nie wystarczą. Jeśli potrzebujemy długiej listy restauracji z konkretnym rodzajem jedzenia w danym mieście, to ta aplikacja nam to dostarczy. TripAdvisor jest tworzony przez dużą społeczność. Użytkownicy aplikacji non stop udostępniają opinie na temat każdego miejsca, które jest atrakcją zarówno dla miejscowych, jak i przyjezdnych, czyli recenzują restauracje, ciekawe miejsca, zabytki, obiekty kulturalne itp. Nie ma możliwości, że nie znajdziemy czegoś dla siebie. Aplikacja lokalizuje nasze położenie, więc możemy sobie na bieżąco podczas spaceru szukać interesujących nas atrakcji. Oczywiście zanim gdzieś pojedziemy, warto z wyprzedzeniem ustalić sobie najważniejsze punkty wycieczki. Wystarczy wybrać miasto i ustawić filtrowanie rodzaju miejsca, które nas interesuje. „Szukajcie, a znajdziecie” – to jakby motto
TripAdvisora.

Dla bardzo głodnych

Zanim odwiedzicie nieznane miasto, polecam pobrać aplikacje ułatwiające korzystanie z sieciowych restauracji. Są one szczególnie przydatne, gdy z jakiegoś powodu mamy mało wolnego czasu, a głód doskwiera. McDonald’s, KFC, Pizza Hut, Pasibus to przykładowe sieci, które oferują własne aplikacje dające zniżki i przyspieszające proces zamawiania posiłku.

Znając nazwy i działanie najpotrzebniejszych programów dla eksploratorów miejskiej dżungli, możemy śmiało udać się w nieznane i poruszać się jak po swoim.

Mateusz Liszewski

Powrót do spisu treści


Szkolenie

 

Gramy w szachy

Tajemnice końcówek (1)

Przy małej ilości figur na szachownicy jest oczywiście mniej możliwości wyboru. Nie oznacza to jednak, że końcówki są proste do rozgrywania. Kryją w sobie wiele subtelności, a liczba popełnianych błędów jest chyba wyższa niż we wcześniejszych stadiach gry. Są to w dodatku błędy, które w odróżnieniu od niedokładności z gry środkowej mają przeważnie decydujący wpływ na końcowy wynik. Nie da się ich bowiem później odrobić…

  1. Ftacnik (2542) – B. Avruch (2641)

Bundesliga 2008

Białe: Kh2, We1, We3, Gf3, a3, f2, g3, h3

Czarne: Kf6, Wc8, Wd4, Ge6, a4, f5, f7, h7

W tej złożonej pozycji na posunięciu są czarne. Mimo słabszych pionków ich szanse ocenić trzeba wyżej, gdyż mają znacznie aktywniejsze figury. Głównym celem ataku jest pionek a3. Ponieważ białe wieże mogą skutecznie chronić piechura po trzeciej linii, czarne zaplanowały, że zaatakują pionka od tyłu 30...Gb3! 31.Kg2 Białe postanawiają bronić się pasywnie. Izraelski arcymistrz w swych komentarzach zalecał białym aktywniejszą obronę rozpoczynającą się ruchem 31.g4!, np. 31...Wc2 32.W1e2 W:e2 33.G:e2 Wd2 34.gf5 Wa2 35.Kg3 W:a3. Pionek został zdobyty, ale po 36.Gc4! nie widać dla czarnych możliwości gry na wygraną – nie można wyjść ze związania bez utraty wolniaka. Ten motyw obronny będzie się jeszcze kilkakrotnie w partii przewijał 31...Wd2 32.W1e2 W:e2 33.W:e2 Wc1 34.Wd2? Tutaj białe nie wykorzystały okazji do przejścia do omawianej pozycji obronnej: 34.We3! Wa1 35.Kh2! (aby po 36.Gd5 goniec nie był zabity z szachem) 35...Wa2 (35...W:a3 36.Gd5!) 36.Ge2! W:a3 37.Gc4! i czarnym nie pozostaje nic innego jak przejść do remisowej pozycji po 37...Wa2 38.G:b3 ab3 39.W:b3 W:f2+ 40.Kg1 34...Ke5! Czarne próbują kontrolować królem pole d5 35.Gb7 Wa1 36.f4+ , aby odrzucić króla od pola d5 36…Kf6 Teraz następuje komedia pomyłek, gdyż obaj arcymistrzowie – w silnym niedoczasie – przez parę posunięć nie zauważyli prostego motywu taktycznego.

Białe: Kg2, Wd2, Gb7, a3, f4, g3, h3

Czarne: Kf6, Gb3, a4, f5, f7, h7

37.Gd5?? W:a3?? Natychmiast kończyło grę 37...Wa2! 38.W:a2 G:d5+ i 39…G:a2 38.g4? fg4? (38...Wa2!) 39.hg4? Ke7? Tu była ostatnia szansa wygrać po 39…Wa2! 40.Wd4 Teraz gra przechodzi do prawdopodobnie remisowej wieżówki 40...Wa2+ Lub 40...G:d5+ 41.W:d5 Wb3 (aby stanąć z boku wolnego pionka) 42.We5+ Kd6 43.Wf5 a3 (43...Ke6 44.We5+) 44.W:f7 a2 45.Wa7 Wb2+ 46.Kg3 z dość prostym remisem 41.Kg3 Am. Avruch podaje też i taką drogę do remisu: 41.Kf3 Wc2 42.Ke4 G:d5+ 43.W:d5 a3 44.Wa5 a2 45.Wa6 Kd7 (jedyna możliwość gry na wygraną) 46.Kf5 Kc7 47.Wa3 (47.Kf6? Wc6+) 47…Kb6 48.Kf6 Kb5 49.K:f7 Kb4 50.Wa8 Kb3 51.f5 Wc4 52.W:a2 K:a2 53.Kg7 W:g4+ 54.K:h7 itd. 41...Wc2 42.g5 G:d5 43.W:d5 a3 44.Wa5 a2 45.Kg4 Kd6 46.Kh5? Strata bardzo ważnego tempa. Grający czarnymi uważał ten ruch za przegrywający i zalecał jako jedyne 46.Kf3 Kc6 47.Ke3 Kb6 48.Wa8 Wh2 49.Kd3 Kc5 50.Kc3!, np. 50...Kd5 51.Wa4 Wf2 52.Kb3 f6 53.Wa6 fg5 54.fg5 Ke4 55.Wa4+ Kf5 56.Wa5+ Kg6 57.Kc3 Wg2 58.Kd4= 46...Wh2+ 47.Kg4 Kc6 48.Kf5 Ostatnia szansa białych to zdobycie jednego pionka na skrzydle królewskim, oddanie wieży na a2 i remisowanie królem z pionkiem przeciwko samej wieży. Czarne mogą to jednak uniemożliwić 48…Kb6 49.Wa3 Wf2! 50.Kf6 W:f4+ 51.Kg7 Wf2 52.K:h7 Wg2! Bardzo ważna profilaktyka, aby po Kg7 zabić pionka z szachem i wrócić wieżą na drugą linię. Poważnym błędem byłby natychmiastowy marsz królem do pionka 52...Kb5? 53.Kg7 Kb4 54.W:a2 W:a2 55.K:f7=. Po ruchu w partii białe uznały się za pokonane. Jeśli bowiem 53.Kg7, to W:g5+ 54.K:f7 Wg2 55.Ke6 Kb5 z łatwą wygraną, zaś po innych posunięciach wygrywa marsz czarnego króla do pionka a2.

Obaj grający uznali zakończenie partii za logiczne i w tej wersji pojawiała się ona w szachowych periodykach. Ja również usiłowałem końcowy fragment partii wykorzystać jako materiał szkoleniowy, podając pozycję po 49. ruchu białych i oczekując, że junior znajdzie dwa ważne ruchy: 49…Wf2! i 52…Wg2! Przeżyłem mały szok, gdy jedna z osób rozwiązujących zadanie udowodniła, że pozycja po 52…Wg2! jest remisowa i arcymistrz Ftacnik przez przedwczesne poddanie stracił pół punktu! Biały król wcale bowiem nie musi atakować pionka f7. Oto podstawowy remisujący wariant:

Białe: Kh7, Wa3, g5

Czarne: Kb6, Wg2, a2, f7

53.Kh6 Kb5 54.Wa8 Kb4 55.Wa7! Wf2 56.Kg7 Kb3 Czarny król dotarł do pionka, ale jak teraz uwolnić się od szachów z tyłu? 57.Wb7+ Kc2 58.Wc7+ Kb1 59.Wb7+ Wb2 Czyżby wygrana? Otóż – nie! Białe remisują po prostym 60.W:f7! a1H 61.Wf1+! Ka2 62.W:a1+ K:a1 63.g6…

Konieczność bardzo dokładnej gry wymagana jest nawet w prostych sytuacjach, przy przejściach do pozycji elementarnych:

Białe: Kg8, Hd5

Czarne: Kb1, c2

Tę pozycję znają nawet początkujący szachiści. Hetman nie wygrywa z dochodzącym pionkiem na liniach „a”, „c”, „f” i „h”. Przy pionku gońcowym nie udaje się wpędzić króla przed pionka: 1.Hb3+ Ka1! i czarne ratują się patem. Gdyby w pozycji na diagramie czarny pionek stał nie na c2, ale na a2, to po 1.Hb3+ Ka1 udaje się wymusić wejście króla przed pionka, ale nie można wykorzystać takiej sytuacji do zbliżenia się królem, gdyż czarne są w pacie. Wygrać taką pozycję można tylko wtedy, gdy biały król jest blisko pionka (białe pozwalają na dorobienie hetmana, ale zaraz potem dają mata) albo też – jeśli uda się ustawić hetmana na polu przed pionkiem:

Białe: Ke5, Wd5

Czarne: Ke3, c2

Białe mogą zyskać jedno tempo na zbliżenie się królem (czarny monarcha musi przejść na linię „b” przez pole c1), ale do wygranej to nie wystarcza: 1.Hd4+? Ke2 2.Hc3 Kd1 3.Hd3+ Kc1 4.Kd4 Kb2 5.He2 (w nadziei na 5...Kb1? 6.Kc3 c1H+ 7.Kb3, ale czarne grają dokładniej) 5...Ka1! 6.Hd2 Kb1 i tej pozycji wygrać nie można.

Nieoczekiwanie jednak udaje się w kombinacyjny sposób zająć hetmanem pole
c1: 1.Hg2! Kd3 (1…c1H 2.Hg5+) 2.Hg5! z nieuchronnym 3.Hc1 i łatwą wygraną.

Pamiętamy oczywiście, że podane reguły dotyczą tylko sytuacji, gdy strona słabsza oprócz pionka nie ma innej bierki:

Białe: Kh6, Hc7

Czarne: Ka1, Wb8, a2

Po 1.K:b8? Kb1 pozycja jest teoretycznie remisowa, ale obecność czarnej wieży na szachownicy można wykorzystać do dania mata: 1.Hc1+! Wb1 2.Hc3+ Wb2 3.Hd4! Kb1 4.Hd1x

Wszystko wydaje się proste i jasne, ale w praktyce bywa różnie:

Białe: Ka6, Wg8, Sb4, a5

Czarne: Kh6, We1, 2

W partii granej przez dwóch silnych szachistów (w moich archiwach nie zachowały się ich nazwiska) nastąpiło: 1...We6+!? Próba gry na wygraną. Po 1…g1H 2.W:g1 W:g1 można podpisać remis 2.Kb7 We7+! Według tablic Nalimowa* pozycja po natychmiastowym 2...Wg6 3.W:g6+ K:g6 4.a6 g1H 5.a7 jest remisowa 3.Kb8 Wg7 4.W:g7 (4.Wh8+ Kg6) 4...K:g7 5.a6 g1H Ta pozycja jest też remisowa, ale teraz nastąpił rozstrzygający błąd 6.a7? Gdyby na szachownicy nie było skoczka, wszystko byłoby proste. Zgodnie ze wspomnianymi tablicami Nalimowa, remisuje tylko 6.Kb7! 6…Hb6+! 7.Ka8 Hc7 8.Sa6 Obrona przed matem 8…Hc6+ 9.Kb8 Hb6+ 10.Ka8 Kf6 11.Sc7 Ke5 i czarny król powoli zbliża się na pomoc hetmanowi, omijając „wściekłego” skoczka: 12.Sd5!? Hd8+ 13.Kb7 Czarny monarcha jest już teraz tak blisko pionka, że skoczka można zlikwidować: 13...H:d5+ 14.Kb8 Hb5+ 15.Kc7 Hc5+ 16.Kb7 Hb5+ 17.Kc7 He8 18.Kb7 Kd6 19.a8H Hb5+ 20.Ka7 Kc7 z wygraną.

 Tyle subtelności w jednej prostej pozycji! Trudno liczyć, że zawodnik spamięta w tak rzadko spotykanej końcówce, które pozycje są remisowe, a które wygrane. Nie było to jednak potrzebne. Pozycja wyjściowa jest prosto remisowa, trzeba tylko pozbyć się skoczka: 1…We6+!? 2.Sc6! W:c6+ (lub 2...Wg6 3.W:g6+ K:g6 4.Se5+) 3.Kb7 Wg6 4.W:g6+ K:g6 5.a6 g1H 6.a7 i z uratowaniem pół punktu nie ma żadnych problemów.

  1. Pingin – M. Wołkow

Mistrzostwa świata juniorów, Santiago deCompostela 2018

Białe: Kc3, a3, b4, h3

Czarne: Ke4, b5, h4

W tej pozycji białe zgubił automatyzm. Policzyły wariant 1.Kb3 Kf3 (po 1...Kd5 2.a4 ba4+ 3.K:a4 Kc6 4.Ka5 i pionek „b” wygrywa) 2.a4 ba4+ 3.K:a4? Kg3 4.b5 K:h3 5.b6 Kg2 6.b7 h3 7.b8H h2 i uznały, że w ten sposób nie da się wygrać. Wybrały więc inną opcję: 1.a4? ba4 2.Kc4 a3 3.Kb3 Kd5 4.K:a3 Kc6 5.Kb3 Kb5 6.Kc3 Kc6 7.Kc4 Kb6 8.b5 Kc7 9.Kc5 Kb7 10.b6 Kb8, ale i ta pozycja okazała się remisowa, gdyż pionek h3 stoi zbyt „nisko”: 11.Kd5 Kb7 12.Ke5 K:b6 13.Kf4 Kc6 14.Kg4 Kd6 15.K:h4 Ke7 16.Kg5 Kf7 itd.

 Tymczasem droga do wygranej była prosta: 1.Kb3 Kf3 2.a4 ba4 3.Ka3! (lub np. 3.Ka2! Pionka nie wolno zabijać, bo posłuży białym do wyeliminowania pata w obronie) 3…Kg3 4.b5 K:h3 5.b6 Kg2 6.b7 h3 7.b8H h2 8.Hb2+ Kg1 9.Hb1+ Kg2 10.He4+ Kg1 11.Hg4+ Kh1 12.Hh3 Kg1 13.Hg3+ Kh1 Bez pionka a4 byłby remis… 14.Kb4! Puszczamy piechura na wolność. Teraz pata nie będzie. 14...a3 15.Hf2 a2 16.Hf1.

* Tablice Nalimowa (od nazwiska rosyjskiego programisty Jewgenija Nalimowa) to program szachowy zawierający ścisłą ocenę wszystkich końcówek z sześcioma (lub mniej) bierkami na szachownicy, włączając w to króle. Program podaje nie tylko ocenę pozycji, lecz również drogę do celu, z uwzględnieniem wszelkich możliwych do wykonania posunięć.

Ryszard Bernard

Powrót do spisu treści


Szkolenie

 

Gramy w warcaby

Między 28 kwietnia a 4 maja w Mińsku Mazowieckim został rozegrany finał 43. Indywidualnych Mistrzostw Polski w Warcabach Stupolowych. Do turnieju, jak co roku, zakwalifikowała się najlepsza dwunastka zawodników z Polski, która wywalczyła sobie awans podczas półfinałów, a także medaliści z roku poprzedniego. W tegorocznym finale mieliśmy aż trzech debiutantów, najmłodszy z nich to 14-letni zaledwie Amadeusz Zyber-Moszak z Lipna. Turniej wygrała Natalia Sadowska, zdobywając 17 punktów, która tym samym obroniła tytuł z zeszłego roku. Na niższych stopniach podium uplasowali się Bartosz Gronowski oraz Filip Kuczewski, którzy zdobyli kolejno 15 i 14 punktów. W niniejszym artykule przyjrzymy się najciekawszym momentom turnieju.

Natalia Sadowska – Piotr Paluch

1.34-29 17-22 2.40-34 11-17 3.45-40 6-11 4.50-45 1-6 5.31-26 16-21 6.29-24 19x30 7.35x24 20x29 8.34x23 18x29 9.33x24 Po kilku ruchach widzimy, iż oboje zawodnicy idą w stronę znanego debiutu Kellera, który jest szeroko opisywany w literaturze warcabowej. W wybranym wariancie białe zazwyczaj okrążają, a czarne próbują zdobyć centrum.

9…13-18 10.38-33 9-13 11.33-29 14-20 12.29-23 20x29 13.23x34

Białe: 49, 48, 47, 46, 45, 44, 43, 42, 41, 40, 39, 37, 36, 34, 32, 26

Czarne: 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 10, 11, 12, 13, 15, 17, 18, 21, 22

13…15-20 Ciekawa jest możliwa dwuwariantowa kombinacja dla czarnych po następujących posunięciach: 13...10-14 14.34-30 5-10 15.42-38 14-19 16.40-34 10-14 17.30-24 19x30 18.34x25 3-9 19.47-42 14-19 20.39-34 9-14 21.34-29 22-28 22.32x23 19x28 23.38-32?? 21-27 24.32x23 (24.32x21 14-20 25.25x14 4-10 26.14x5 11-16 27.5x32 16x47) 24...27-32 25.37x28 17-21 26.26x17 11x24 Nieważne, jak pobiją białe, w obu wariantach ich sytuacja jest krytyczna.

14.42-38 14.43-38 10-14 15.34-30 20-25 16.49-43 25x34 17.39x30

14...10-14 15.34-30 20-25 16.47-42 25x34 17.39x30 W pozycjach tego typu ważne jest, aby nie stawać białymi na polu 33 i nie dać czarnym możliwości rozbicia pozycji poprzez dwa za dwa do tyłu. Zostaniemy wtedy z bandowym pionem oraz z pasywniejszą pozycją.

17…11-16 18.37-31 Czarne zdecydowały się na inny plan, niż zwykle wybierany jest w partiach w tymże debiucie. Klin wygląda dość ryzykownie, ale jak się okazało w partii – nie do zabrania.

18…21-27 18...7-11 19.31-27 22x31 20.36x27 18-23 21.44-39 4-9 22.40-34 23-28 23.32x23 21x32 24.38x27 17-21 25.26x17 11x31 26.41-36 13-18 27.36x27 18x40 28.45x34 5-10 Nieprosty do znalezienia w partii wariant, natomiast wart uwagi. 19.32x21 16x27 20.41-37 7-11 21.37-32 11-16 22.32x21 16x27

Białe: 49, 48, 46, 45, 44, 43, 42, 40, 38, 36, 31, 30, 26

Czarne: 2, 3, 4, 5, 6, 8, 12, 13, 14, 17, 18, 22, 27

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że białe są bliskie zabrania klina czarnym. Mają trzy ataki, a czarne zaledwie dwie obrony. Natomiast ważną rzeczą, która ratuje tutaj czarne, jest fakt, że stoją aktywnie w centrum i zdążą podejść swoimi pionami na pole 28.

23.44-39 Nieco dokładniejsze 23.42-37.

23...6-11 24.46-41 18-23 25.41-37 2-7 26.30-25 13-19 27.37-32 11-16 28.32x21 16x27 29.39-33 Natychmiastowy atak klina nie powiedzie się z powodu wymiany trzy za trzy, jak ukazane w wariancie poniżej. 29.42-37 17-21 30.26x28 23x41 31.36x47 27x36

29...4-9

Białe: 49, 48, 45, 43, 42, 40, 38, 36, 33, 31, 26, 25

Czarne: 3, 5, 7, 8, 9, 12, 14, 17, 19, 22, 23, 27

W partii białe zagrały 42-37 i zgodziły się na rozbicie pozycji, dużo lepsza byłaby natomiast wymiana na pole 29. Spójrzmy na wariant niżej.

30.42-37 30.33-29 23x34 31.40x29 – sprawdźmy tutaj dwie odpowiedzi czarnych: 31…27-32? 32.38x18 12x34 33.42-38 z bardzo dużą przewagą białych i prawdopodobnym zabraniem piona. Znacznie lepsza kontynuacja, prowadząca do równej pozycji, mogła wystąpić po następującym wariancie: 31...19-23 32.29x18 12x23 33.42-37 23-28 34.38-32 27x38 35.43x23 7-11 36.45-40 22-27 37.31x22 17x19.

30...17-21 31.26x28 23x41 32.36x47 27x36

Białe: 49, 48, 47, 45, 43, 40, 38, 33, 25

Czarne: 3, 5, 7, 8, 9, 12, 14, 19, 36

I tak oto doszliśmy do otwartej pozycji, ale wcale nieprostej. To, co zasługuje na uwagę, to czarny kamień na polu 36. Czarne muszą uważnie budować swoją pozycję, gdyż to białe będą ciągle groziły grą taktyczną z wykorzystaniem tego kamienia.

33.40-34 5-10 34.45-40 10-15 35.38-32 8-13 36.43-38 13-18 37.34-30 15-20

Białe: 49, 48, 47, 40, 38, 33, 32, 30, 25

Czarne: 3, 7, 9, 12, 14, 18, 19, 20, 36

38.40-35! Białe wykonały pierwszą część swojego planu, chcą kontrolować długie skrzydło czarnych. Nic nie dawała białym wymiana do tyłu 38.30-24 19x30 39.25x34. Czekały na moment zamknięcia się pozycji, aby przejść do realizacji swojego pomysłu.

38...20-24 39.32-28! 18-23 40.49-43 23x32 41.38x27 12-18 42.33-28! 18-23? Spory błąd ze strony czarnych. W tym momencie białe mimo „rozrzuconej” pozycji przejmują kontrolę na obu skrzydłach. Centrum czarnych jest bardzo pozorne. Trudnego remisu można było szukać tutaj: 42...24-29 43.43-39 7-11 44.39-34 29x40 45.35x44 11-17 46.48-42 9-13 47.30-24 19x30 48.25x34 3-8 49.42-38 14-20 50.38-33 20-25 51.33-29 13-19.

43.28-22 9-13? Tutaj wystarczy już tylko precyzyjna gra białych i czarne nie zdołają nic zrobić. Kontrola obu skrzydeł przez białe jest tak duża, że piękne centrum i kolumny w niczym już czarnym nie pomogą. 43...14-20 44.25x14 9x20 45.30-25 24-29 46.25x14 19x10 47.43-39 10-14 48.39-34 29x40 49.35x44 3-8 50.27-21 14-19 51.21-16 23-29 52.22-17 29-34 53.17-11 34-39 54.11x24 39x50 55.24-19… z długą grą, ale końcówką wygraną dla białych.

44.27-21 3-8 45.43-38 8-12 46.48-43 24-29 47.21-16 14-20 47...12-18 48.22-17 18-22 49.17x28 23x32 50.38x27 13-18 51.43-39 19-23 52.39-34 29x40 53.35x44 23-29 54.44-40 29-33 55.30-24 33-38 56.24-20 14-19 57.20-15 38-4 58.15-10 Wariant bardzo daleki, ale nawet tutaj widzimy, że czarne nie mają gdzie postawić damki. Białe piony stały na bandach, a to w końcówkach zawsze jest dużym plusem.

48.25x14 19x10 49.43-39 10-14 50.30-25

Białe: 47, 39, 38, 35, 25, 22, 16

Czarne: 7, 12, 13, 14, 23, 29, 36

50…13-19? Ostatnią deską ratunku mogła być żertwa piona. 50...29-34 51.39x30 23-29 52.22-17 12x21 53.16x27 7-12 54.27-21 13-19 55.38-32 19-23 56.30-24 29x20 57.35-30 14-19 58.25x14 19x10 59.30-24 10-15 60.21-16 12-17 61.32-27 Trudny wariant do znalezienia przy ograniczonym czasie na zegarze.

51.38-32 19-24 52.22-18 23-28 53.32x34 12x23 54.39-33 Pion straty i bardzo słaba pozycja, czarne już są kompletnie bezradne.

54…24-29 54...14-19 55.35-30 24x35 56.25-20 23-28 57.33x22 7-12 58.20-15 19-24 59.15-10 24-30 60.34x25 35-40 61.16-11 40-44 62.11-6 44-49 63.6-1... również bez szans.

55.33x24 23-28 56.24-20 14-19 57.20-15 28-32 58.15-10 19-24 59.10-5 32-38 60.5-23 I tak oto najstarszy zawodnik tegorocznego finału musiał uznać wyższość kobiety i podać rękę. 2-0

Filip Kuczewski – Grzegorz Siuda

1.33-29 18-23 2.29x18 12x23 Muszę przyznać, że jest to dość rzadko spotykane bicie, którego zresztą sama nie jestem fanką. Na starcie widać dwa minusy: idziemy w stronę klasyki z dodatnim bilansem temp oraz zamykamy sobie piony 5 i 10, które jak wiemy, lepiej wyprowadzać na początku partii. Należało bić 2...13x22 3.31-26 19-23.

3.34-30! Grajmy na słabości!

3…7-12 3...20-25? 4.39-33 25x34 5.40x18 13x22 6.44-39 i na starcie czarne męczyłyby się ze swoją kulawą pozycją.

4.30-25 13-18 5.39-33 9-13 6.44-39 4-9 7.50-44 2-7 8.33-28 Debiut nie potoczył się utartymi torami.

8…17-22 Można też było w taki sposób próbować przejąć centrum: 8...20-24 9.40-34 24-29 10.34-30 17-22 11.28x17 12x21.

9.28x17 11x22 10.35-30 6-11 11.31-26

Białe: 49, 48, 47, 46, 45, 44, 43, 42, 41, 40, 39, 38, 37, 36, 32, 30, 26, 25

Czarne: 1, 3, 5, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 18, 19, 20, 22, 23

Po jedenastu ruchach sytuację co do pozycji mamy oczywistą. Planem białych jest okrążenie, natomiast czarnych – atak w centrum. Komu uda się dopiąć swego? W tego typu pozycjach bardzo ważne są precyzja i czas, co oznacza, że nie możemy marnować temp na niepotrzebne ruchy. Czarne muszą uważać na swoje zamknięte piony 4 i 10.

11…11-17 12.36-31 1-6 Czarne dość mozolnie zbierają się do ataku, wyciągają piony, których nie trzeba, i niepotrzebnie tracą czas. Atakować należy od razu, bez osłabiania pozycji! 12...20-24! 13.40-35 7-11 14.41-36 23-28 15.32x23 19x28 16.30x19 14x23 17.45-40 15-20 18.25x14 10x19 19.40-34 19-24 20.46-41 – i czarne stoją pięknie i zwarcie w centrum, mając 10 temp przewagi!

13.40-35 7-11 14.41-36 20-24 15.32-27 14-20 16.25x14 9x20 17.46-41

Białe: 49, 48, 47, 45, 44, 43, 42, 41, 39, 38, 37, 36, 35, 31, 30, 27, 26

Czarne: 3, 5, 6, 8, 10, 11, 12, 13, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 22, 23, 24

17…10-14? Czarne chyba nie do końca zdają sobie sprawę z powagi sytuacji. Nie każde centrum jest silne! Czarne przespały moment ostrego wejścia w centrum i zaczynają tworzyć w swojej pozycji same słabości. Spójrzmy zatem, jak powinna zostać rozegrana pozycja na powyższym diagramie: 17...20-25 18.37-32 25x34 19.39x30 15-20 20.41-37 10-14 21.44-39 20-25 22.38-33 25x34 23.39x30 5-10 24.43-39 23-29 25.49-44 29x38 26.42x33 24-29 27.33x24 22-28 28.32x23 18x20. Wariant daleko idący, ale pokazujący, że czarne nie miałyby nijak gorzej. Może nawet lekka inicjatywa pojawiłaby się po ich stronie (ze względu na dużą ilość bandowych pionów białych).

18.38-32 22-28 19.42-38 19.30-25 24-29

19...17-22 20.44-40 11-17 21.30-25

Białe: 49, 48, 47, 45, 43, 41, 40, 39, 38, 37, 36, 35, 32, 31, 27, 26, 25

Czarne: 3, 5, 6, 8, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 22, 23, 24, 28

21... 17-21?? Czarne przeoczyły bardzo ładny forcing białych i wpadły w pułapkę bez wyjścia... Oczywiście należało grać czarnymi w sposób ukazany poniżej i być może walczyć o przewagę? 21...28-33 22.39x28 22x42 23.47x38 17-22 24.27-21 16x27 25.32x21 12-17 26.21x12 8x17 z perspektywami dla obu stron.

22.26x17 12x21 23.48-42!! Wygrana nie jest natychmiastowa, dlatego też czarne przeoczyły sprytny plan przeciwnika.

23…21-26 24.35-30! 24x33 25.38x29 23x34 26.32x12 8x17 27.27x9

Białe: 49, 47, 45, 43, 42, 41, 37, 36, 31, 25, 9

Czarne: 3, 5, 6, 14, 15, 16, 17, 19, 20, 26, 34

Czarne po kombinacji są bez szans. Ich słabości, które kumulowały się w trakcie partii, teraz dały o sobie znać jeszcze bardziej. Dalsza część partii to już tylko dyktando ze strony białych, które zresztą nie trwało zbyt długo.

27…19-23 28.9-4 20-24 29.43-39 34x43 30.49x38 3-8 31.31-27 8-12 32.27-21 16x27 33.4x31 23-28 34.38-32 I tak oto doświadczony zawodnik z Gniezna dostał lekcję od młodszego kolegi, że gra w centrum to nie tylko piękne kolumny, lecz przede wszystkim tempo, uwaga i dbałość o najmniejsze szczegóły. 2-0

Natalia Sadowska

 

aaa

 

Kalendarz imprez Stowarzyszenia „Cross” na okres październik - grudzień 2019 r.                        

Lp. – Dyscyplina – Nazwa zadania – Termin – Miejsce – Koordynator

  1. Warcaby – Drużynowe mistrzostwa Polski kobiet w warcabach – 2-10.10.2019 – Jastrzębia Góra – Jerzy Dzióbek
  2. Kręgle – Puchar w kręglarstwie klasycznym – 3-6.10.2019 – Puck – Wojciech
    Puchacz
  3. Biegi – Mistrzostwa Polski w biegu na 10 km – 4-6.10.2019 – Bydgoszcz – Krzysztof Badowski
  4. Showdown – Półfinał mistrzostw Polski w showdownie (Polska północna) – 10-13.10.2019 – Lidzbark – Piotr Łożyński
  5. Bowling – Puchar w bowlingu – 10-13.10.2019 – Rzeszów – Lucjan Fiuta
  6. Obozy sportowe – Ogólnopolski obóz sportowy z zakresu szachów – 15-27.10.2019 – Wągrowiec – Józefa Spychała
  7. Showdown – Półfinał mistrzostw Polski w showdownie (Polska południowa) – 17-20.10.2019 – Świdnik – Sebastian Michailidis
  8. Brydż – Puchar Polski w brydżu – 18-21.10.2019 – Ustka – Mirosław Mirynowski
  9. Warcaby – Mistrzostwa Polski niewidomych w warcabach – 19-27.10.2019 – Duszniki-Zdrój – Grażyna Wydrych
  10. Biegi – Mistrzostwa Polski w maratonie – 19-21.10.2019 – Poznań – Wiesław Miech
  11. Tenis stołowy dźwiękowy – Mistrzostwa Polski w tenisie stołowym dźwiękowym – 25-27.10.2019 – Poznań – Leszek Szmaj
  12. Szachy – Drużynowe mistrzostwa Stowarzyszenia „Cross” w szachach – 8-18.11.2019 – Wągrowiec – Józefa Spychała
  13. Brydż – Mistrzostwa Polski w brydżu MIKSTY – 11-13.11.2019 – Władysławowo – Piotr Łożyński
  14. Brydż – Mistrzostwa Polski w brydżu IMPY – 13-16.11.2019 – Władysławowo – Piotr Łożyński
  15. Bowling – Ogólnopolski turniej w bowlingu – 21-24.11.2019 – Częstochowa – Jolanta Maźniak
  16. Showdown – Finał mistrzostw Polski w showdownie – 28.11-1.12.2019 – Ustka – Mirosław Mirynowski
  17. Kręgle – Puchar w kręglarstwie klasycznym – 5-8.12.2019 – Gostyń – Daniel Jarząb
  18. Warcaby – Ogólnopolski turniej w warcabach – 26-31.12.2019 – Suwałki – Wacław Morgiewicz