Nr 8 (241) - Sierpień 2025 - Stowarzyszenie CROSS
Baner

Nr 8 (241) - Sierpień 2025

Miesięcznik informacyjno-szkoleniowy Stowarzyszenia Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki Niewidomych i Słabowidzących "Cross"

Adres redakcji:

00-216 Warszawa
ul. Konwiktorska 9,
tel.: 22 412 18 80
e-mail: redakcja@cross.org.pl

Zapytaj o bezpłatną prenumeratę

Redaguje zespół w składzie:

  • Anna Baranowska - Redaktor naczelna
  • Wojciech Puchacz - Zastępca redaktor naczelnej
  • Małgorzata Soloch - Korekta

Opracowanie graficzne:

Studio Graficzne Novelart

Skład, druk, oprawa i kolportaż:

EPEdruk Spółka z o.o.
ul. Konwiktorska 9, 00-216 Warszawa

Skład wersji internetowej

Novelart

Nakład:

900 egzemplarzy

Stowaryszenie CROSS w mediach społecznościowych

  

Miesięcznik dofinansowują Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych oraz Ministerstwo Sportu i Turystyki

ISSN 1427-728X

ROK XXIII

Nr 8 (241)

Sierpeiń 2025 r.

Okładka miesięcznikia nr.8.2025
Kręglarscy mistrzowie roku 2025. Od lewej: Stanisław Stopierzyński, Jan Zięba, Jadwiga Rogacka, Grzegorz Kanikuła, Renata Domin i Irena Curyło

Spis treści

grafika projektu wspólny start 2025
Plakat projektu WSPÓŁNY START 2025

 

Cztery z sześciu w naszych rękach!

Dwa finały i dwa mecze o brązowy medal – tak prezentowały się dla nas ostatnie spotkania łotewskiego turnieju Amber of Liepaja 2025. W ostatecznym rozrachunku polscy zawodnicy przywieźli aż cztery z sześciu możliwych do zdobycia medali – złoty, srebrny i dwa brązowe!


Turniej Amber of Liepaja 2025 był kolejnym punktem w międzynarodowym rozkładzie rozgrywek showdownistów. Odbywa się co roku w nadmorskiej Lipawie na Łotwie. Tym razem w rywalizacji kobiet brało udział 14 zawodniczek, a w rywalizacji mężczyzn zawodników sporo więcej, bo 26. Swoje reprezentacje wystawiło 11 państw: Łotwa, Włochy, Francja, Finlandia, Litwa, Bułgaria, Czechy, Słowacja, Belgia, Wielka Brytania oraz Polska. Turniej rozgrywany był zgodnie z przepisami obowiązującymi w IBSA. Przy czterech stołach sędziowało go ośmioro międzynarodowych sędziów, w tym nasza sędzia Jagoda Grudzień. Zwycięstwo wśród mężczyzn było liczone za 300 p., wśród kobiet – za 200 p. Dla Polski grali: Katarzyna Pietruszyńska, Katarzyna Stenka, Weronika Szynal, Przemysław Knaź, Filip Liszewski i Adrian Słoninka, których wspierali trener kadry Szymon Borkowski oraz instruktor Wacław Karczewski.

Rozgrywki rozpoczęły się znakomicie, zwłaszcza dla naszych zawodniczek. Zarówno Weronika, jak i „Pietrucha” wygrały swoje mecze i gładko uzyskały zwycięstwo w grupach. Kasia Stenka doznała tylko jednej porażki (z Weroniką). Panie pokazały zatem, że po raz kolejny nie pozwolą sobie pomieszać szyków podczas rozgrywek. Panowie tego samego dnia też rozegrali wszystkie mecze pierwszej fazy grupowej. Adrian zajął w swojej grupie pierwsze miejsce, Przemek drugie, a Filip trzecie. Filipowi, najmłodszemu z nich, zabrakło bardzo niewiele, by również mógł cieszyć się z awansu. W decydującym meczu, w którym grał ze swoim rówieśnikiem z Belgii, dziewiętnastoletnim Nathanem Van Driessche przy wyniku 1:1 do rozstrzygnięcia konieczny był trzeci set. A w nim – bramka za bramkę, punkt za punkt i… remis 10:10! Niestety, decydującą o awansie bramkę strzelił Nathan, który nie krył wielkiej radości ze zwycięstwa i awansu do kolejnej rundy rozgrywek. Filipowi pozostały mecze o miejsca 13-18. 

Drugi dzień turnieju to kolejne bardzo dobre chwile. Zarówno Weronika, jak i obie Kasie zameldowały się w ćwierćfinałach! „Szynszyla” i „Pietrucha” wygrały swoje grupy, a „Rychu” (Katarzyna Stenka) była czwarta. Wcześniej jednak zestawienie wyników wskazywało Kasię na piątej lokacie, bo zarówno ona, jak i dwie inne grające miały zapisaną taką samą liczbę punktów. Po przeliczeniu wygranych i przegranych setów zainteresowanych zawodniczek okazało się, że na trzecim miejscu powinna być Łotyszka Elize Strazdina, na czwartym nasza Kasia, a na piątym Francuzka Fidan Faure-Mayol. Ten błąd w tabeli zauważył polski trener i po interwencji  u sędziego głównego zawodów wyniki poprawiono, a „Rychu” mogła cieszyć się z wywalczonego awansu do jednej czwartej finału. Panowie nie chcieli być gorsi od koleżanek z kadry i zarówno Adrian, jak i Przemek awansowali do ćwierćfinału turnieju w Lipawie.


grupa osób na sali gryFinał kobiet. Iva Karaskova (Czechy) kontra Weronika Szynal (Polska)

Szkoda, że mecze ćwierćfinałowe ułożyły się pechowo dla naszych zawodniczek i przy stole spotkały się obie Katarzyny. Jedno było pewne – w półfinale zagra Kasia, nie wiadomo było tylko która. Mecz zakończył się mocnym zwycięstwem „Pietruchy” 3:0 (11:3, 11:2, 11:2) i to ona wkroczyła do strefy medalowej. Trzecia z Polek – Weronika Szynal – walczyła z reprezentantką gospodarzy Aigiją Tereaudą i również nie pozostawiła jej najmniejszych złudzeń, wygrywając 3:0 (11:4, 11:3, 11:1).

Przemek w swoim meczu ćwierćfinałowym zmierzył się z reprezentantem Słowacji Pavolem Kubosko. Wiadomo było, że czeka nas ciekawy pojedynek. Lepszy w tej batalii okazał się Polak, który pokonał rywala 3:1 (11:7, 12:10, 5:11, 12:7). Dla Przemka był to historyczny awans do półfinału turnieju międzynarodowego. Adrian skrzyżował rakietkę z pogromcą Filipa z pierwszej rundy – Nathanem Van Driessche z Belgii i wygrał bardzo pewnie 3:0. Jednak po meczu doszło do niespodziewanej sytuacji. Belgowie złożyli protest w związku z błędem popełnionym przez sędziego w trakcie meczu. Podczas pierwszego seta Adrian zaserwował o jeden raz za dużo i zdaniem zawodnika z Belgii oraz jego trenera wpłynęło to na wynik spotkania. Decyzją komisji rozpatrującej protest mecz miał zostać powtórzony. Sytuacja bez precedensu, bowiem zgodnie z regulaminem w komisji zasiadać muszą organizator, sędzia główny oraz przedstawiciel grających.  Spośród zawodników zostali zaproponowani Christoff Eilers (który nie mógł wziąć udziału w obradach, bo tak jak Nathan jest Belgiem) oraz Katarzyna Pietruszyńska (która również została wykluczona z obrad z racji polskiej narodowości), po czym decyzję o powtórzeniu meczu komisja podjęła w niepełnym składzie. Czy słusznie? Może należało poprosić innego doświadczonego zawodnika (spoza Belgii i Polski) o stanowisko w tej sprawie? Takie pytania zadał trener naszej kadry organizatorowi i sędziemu głównemu, ale nie uzyskał satysfakcjonującej odpowiedzi. To zdarzenie pokazuje, że w regulaminie są rzeczy do przedyskutowania i poprawienia,  i oby jak najszybciej zostało to zrobione.
Tymczasem Adrian znów wygrał z Van Driessche, tym razem 3:1 (12:8, 11:8, 6:12, 11:3). Powtórzenie meczu nie zmieniło zatem nic i to „Słoniu” uzyskał awans do półfinału turnieju mężczyzn!

W kobiecym półfinale Weronika spotkała się z Mai-Li De Raeymeaker z Belgii, a Katarzyna z Ivą Karaskovą z Czech. Pierwsza z Biało-Czerwonych pewnie pokonała rywalkę 3:1 (12:3, 8:11, 11:3, 11:4). Za to pojedynek „Pietruchy” był jeszcze bardziej emocjonujący. Pierwszy set to zwycięstwo Ivy 12:9. Drugi padł łupem naszej zawodniczki 11:9, tak samo jak trzeci, tyle że z wynikiem 12:10. Przy stanie 2:1 dla „Pietruchy” Czeszka zebrała siły i pewnie wygrała czwartego seta 11:5. O awansie do finału musiał zdecydować piąty set, a ten okazał się bardzo zacięty. Ostatecznie to Karaskova wygrała 12:9 i mogła cieszyć się z pierwszego w karierze awansu do finału. Kasi pozostał mecz o trzecie miejsce.


grupa osób gra w showdownFinałowe starcie Adriana Słoninki z reprezentantem gospodarzy Dennisem Marcinkevicsem

Męski półfinał dostarczył nam dwóch bardzo jednostronnych pojedynków. W pierwszym z nich zmierzył się Adrian Słoninka z Christoffem Eilersem. Mecz przebiegał pod pełną kontrolą „Słonia”, który nawet na chwilę nie stracił prowadzenia. Pewne zwycięstwo 3:0 (11:5, 11:5, 11:5) i awans do finału! Drugi mecz miał podobny przebieg, ale niekorzystny dla nas wynik. Spotkali się w nim przedstawiciel gospodarzy Dennis Marcinkevics i Przemysław Knaź. Utytułowany Łotysz nie dał szans Przemkowi i pokonał go 12:4, 11:3, 12:5. Nasz zawodnik odebrał ważną lekcję, która jednak nie przyćmiła entuzjazmu z perspektywy walki o trzecie miejsce.

A pojedynki o brązowe medale przyniosły nam wiele radości.

W starciu pań naprzeciw siebie stanęły Katarzyna Pietruszyńska i Mai-Li De Raeymeaker. Obie zawodniczki przyzwyczaiły nas już do tego, że kiedy grają ze sobą, zawsze potrzebny jest tie-break, a ich mecze trwają bardzo długo. Tym razem swoje pięć setów grały ponad godzinę. Zaczęło się zdecydowanym zwycięstwem Mai-Li 11:2. Następny set był już dużo bardziej wyrównany i wygrała go „Pietrucha” 13:10, żeby kolejny znów zdominowała i wygrała De Raeymeaker (12:3). To nie spodobało się naszej zawodniczce i czwartego seta rozstrzygnęła na swoją korzyść w stosunku 13:11. A piąty set to była już istna gra nerwów, spektakl długich wymian, kontr i… ostateczne zwycięstwo Katarzyny 12:10! Pierwszy brązowy krążek był nasz!

Mecz o brąz wśród mężczyzn był pod wieloma względami bliźniaczo podobny: również trwał ponad godzinę, wygrane i przegrane sety naszego zawodnika przeplatały się w ten sam sposób jak u naszej zawodniczki i o medalu również zdecydował piąty set! Naprzeciw siebie stanęli Christoff Eilers oraz Przemysław Knaź. Ale po kolei.

grupa osób reprezentacyjnych strojachReprezentacja polskich showdownistów ze zdobytymi pucharami i medalami

Pierwszy set był bardzo zacięty i padł łupem Eilersa 13:11. Drugi, równie interesujący, tym razem wygrał Przemek 11:9. Trzeci set to kolejne długie wymiany, bardzo silne ataki z obu stron i 11:8 dla Christoffa. Po kolejnym secie nasz reprezentant mógł ostatecznie stracić szansę na medal, więc dał z siebie więcej niż sto procent i wygrał 12:10! A to oznaczało, że o wszystkim zadecyduje tie-break. Tę bitwę na mocne strzały i bardzo celne uderzenia z obu stron wygrał Knaź, pokonując bardziej utytułowanego rywala 12:8! Po raz pierwszy w swojej reprezentacyjnej karierze Przemek stanął na podium kategorii indywidualnej!

Do rozegrania pozostały nam zatem tylko dwa mecze, te najważniejsze − o złote medale. Najpierw naprzeciw siebie stanęły panie – Weronika Szynal oraz Iva Karaskova. Mimo początkowego oporu stawianego przez Czeszkę pierwsze dwa sety padły łupem „Szynszyli”, która wygrała 11:7 oraz 11:8. W trzecim widać było już rezygnację w grze Karaskovej, za to rosnącą pewność siebie Szynal. Nasza reprezentantka wygrała 11:4, a cały mecz 3:0! Złoto dla Weroniki, i to drugi raz z rzędu na Amber of Liepaja! Polka jako pierwsza w historii obroniła tytuł najlepszej zawodniczki łotewskiego turnieju!

Finał męski to mecz utytułowanych i doświadczonych zawodników. Naprzeciw siebie stanęli bowiem dwaj mistrzowie świata – Adrian Słoninka i Dennis Marcinkevics. Niesiony ogromnym dopingiem reprezentant gospodarzy wygrał pierwszego seta 11:4 i widać było, że złapał wiatr w żagle. Kolejny set również padł łupem Marcinkevicsa (11:7) i do zwycięstwa brakowało mu jeszcze tylko jednego. Nasz zawodnik, mimo ogromnego bólu pleców, nie poddawał się i w pewnym momencie nawet prowadził. Łotysz nie zamierzał jednak przeciągać spotkania. Wygrał 11:8 i cały mecz 3:0. Złoto dla Dennisa, a ze srebra mógł cieszyć się Adrian.

Warto wspomnieć, że wysokie pozycje zajęli także nasi kolejni reprezentanci. Katarzyna Stenka zakończyła turniej na ósmej lokacie, a Filip Liszewski był czternasty.

Turniej Amber of Liepaja 2025 przyniósł Biało-Czerwonym wiele radości i cztery miejsca na podium! To ogromny sukces, który potwierdza, że nasza kadra jest jedną z najsilniejszych na świecie!


Amber of Liepaja 2025
9-13.07.2025 r., Lipawa, Łotwa

Kobiety
1. Weronika Szynal Polska
2. Iva Karaskova Czechy
3. Katarzyna Pietruszyńska Polska
(…)
8. Katarzyna Stenka Polska
Mężczyźni
1. Deniss Marcinkevics Łotwa
2. Adrian Słoninka Polska
3. Przemysław Knaź Polska
(…)
14. Filip Liszewski Polska

 

Pucharowe roszady

Rozkręciła się machina turniejowa rywalizacji o Puchar Polski 2025 w strzelectwie pneumatycznym osób z dysfunkcją wzroku. Dwie rundy za nami, a na finał poczekamy do listopada.

Pierwsza runda odbyła się w dniach 19-22 czerwca 2025 r. na obiektach klubu sportowego „Świt” Starachowice, będących często areną zmagań zarówno w konkurencjach olimpijskich, jak i paralimpijskich. Zawody adresowane były tym razem do parastrzelców rywalizujących w ramach programu „Sport bez granic 2025”, realizowanego przez ZKF „Olimp” i dofinansowanego przez PFRON. Wśród uczestników znaleźli się stali bywalcy strzelnic – klubowicze m.in. „Warmii i Mazur” Olsztyn, „Podkarpacia” Przemyśl czy „Sudetów” Kłodzko. Pojawiły się także nowe twarze – z włocławskiego  „Pionka” czy wspomnianego już klubu z Przemyśla. W rywalizacji nie zabrakło medalistki niedawnych zawodów międzynarodowych w Langelsheim, wielokrotnej mistrzyni świata i Europy Barbary Moskal.

W związku z brakiem zmian w przepisach dotyczących rozgrywania konkurencji (zaktualizowane regulaminy najprawdopodobniej pojawią się wraz z końcem tego roku) wzorem ubiegłych lat wszyscy zawodnicy rywalizują w opasce na oczy i w podziale na płcie w dwóch konkurencjach – karabinie pneumatycznym stojąc oraz karabinie pneumatycznym leżąc.

W pierwszej z rozgrywanych postaw (stojąc) na najwyższym stopniu podium wśród panów stanął Grzegorz Kłos („Łuczniczka” Bydgoszcz, asystentka Jolanta Szapańska), który uzyskał łącznie 526,3 p. Udało mu się zwyciężyć z przewagą nieco ponad 4 p. nad drugim Wojciechem Muszczakiem („Jutrzenka” Częstochowa, asystentka Elżbieta Muszczak), który brawurowo wdarł się na podium tej konkurencji. Na trzecim miejscu rywalizację zakończył natomiast najmłodszy w stawce Filip Fred („Warmia i Mazury” Olsztyn, asystentka Katarzyna Moskal), który jako ostatni wśród mężczyzn przekroczył barierę 500 p., i to ze znacznym zapasem 15 p.

Choć druga z konkurencji (leżąc) wśród panów także charakteryzowała się zmiennością sytuacji, to ostateczna klasyfikacja na szczycie tabeli ustaliła się w dokładnie taki sam sposób jak w pierwszej postawie. Zwyciężył Grzegorz Kłos przed Wojciechem Muszczakiem i trzecim na podium Filipem Fredem (jedyna różnica: Fredowi asystował tym razem Eugeniusz Barszczewski). Na uwagę zasługuje rezultat uzyskany przez zwycięzcę – poziom 620,8 p. to pewny udział w finałach każdej międzynarodowej imprezy, co napawa optymizmem przed drugą częścią sezonu. Z dziennikarskiego obowiązku zwrócę także uwagę na nowy rekord życiowy srebrnego medalisty, który łącznie w 60 strzałach uzyskał 616 p.

W rywalizacji pań w postawie stojącej do zwycięstw reprezentantki klubu z południowego wschodu Polski zdążyliśmy się już przyzwyczaić – na najwyższym stopniu podium stanęła Barbara Moskal („Podkarpacie” Przemyśl, asystentka Katarzyna Moskal), która o ponad 15 p. wyprzedziła Wiolettę Zarzecką (BKS LOK Bytom, asystent Jacek Lipka), a dalej, z niewielką stratą do drugiej lokaty, na miejscu trzecim rywalizację zakończyła Klaudia Żelazowska („Morena” Iława, asystent Arkadiusz Szewczyk).

Postawa leżąca przyniosła nieoczekiwany zwrot akcji. Wyższość nad rywalami z innych rejonów Polski wykazali reprezentanci klubu z województwa kujawsko-pomorskiego. Na najwyższym stopniu podium stanęła bowiem Jolanta Szapańska („Łuczniczka” Bydgoszcz, asystent Grzegorz Kłos), która dodała swój sukces do sukcesu swego asystenta w tej samej konkurencji mężczyzn. Uczyniła to z ponad trzypunktową przewagą nad Barbarą Moskal, a na najniższym stopniu podium stanęła ponownie Klaudia Żelazowska.


grupa osób na strzelnicyStarachowice, pierwsza runda PP 2025, konkurencja leżąc. Na pierwszym planie mistrzyni Europy 2024
w tej konkurencji Barbara Moskal („Podkarpacie” Przemyśl)

Druga runda rywalizacji o Puchar Polski odbyła się miesiąc później, w dniach 17-20 lipca, na strzelnicy klubu „Zawisza” Bydgoszcz. Przebieg zawodów był taki sam jak w rundzie pierwszej.

Piątkowe przedpołudnie 18 lipca przebiegało pod znakiem rywalizacji w postawie stojącej. Po pierwszej zmianie na liderów klasyfikacji wysunęli się reprezentanci „Podkarpacia” Przemyśl i „Warmii i Mazur” Olsztyn – odpowiednio Barbara Moskal (555,9 p.) wśród pań i Filip Fred (532,7 p.) wśród panów. Dzięki uzyskanym rezultatom finalnie zwyciężyli oni w swoich kategoriach, potwierdzając dyspozycję w tej postawie. W grupie męskiej podium uzupełnili reprezentant gospodarzy Grzegorz Kłos, a na najniższym stopniu – Wojciech Muszczak. Powtórzył się zatem skład podium ze Starachowic, jednak w nieco odwróconej kolejności. W trójce najlepszych kobiet znalazły się także dwie reprezentantki „Warmii i Mazur” Olsztyn − na drugim miejscu rywalizację zakończyła Katarzyna Orzechowska (asystent: Dariusz Mendrzejewski), a na najniższym stopniu podium stanęła Katarzyna Świątek (asystent: Eugeniusz Barszczewski). Warto zaznaczyć, że tuż za podium znalazła się kolejna olsztynianka Ksenia Borko, która dzięki swojej sumiennej pracy coraz śmielej atakuje czołówkę.


grupa osób na strzelnicyBydgoszcz, druga runda PP 2025, konkurencja leżąc. Po lewej: wicemistrz Europy 2024 w drużynie w tej konkurencji Grzegorz Kłos („Łuczniczka” Bydgoszcz)

Zgodnie z założeniami programu rywalizacji w sobotę zawodnicy przystąpili do strzelania w postawie leżąc. A ta, choć wydaje się łatwiejsza, potrafi przysporzyć wielu problemów doświadczonym zawodnikom i jednocześnie daje się lubić idącym na żywioł strzelcom z krótszym stażem. W zmaganiach pań potwierdziła to zawodniczka klubu z Bydgoszczy Jolanta Szapańska, która drugi raz z rzędu wygrała rundę Pucharu Polski w tej postawie, tym razem ze świetnym rezultatem 609,8 p. Drugie miejsce zajęła Katarzyna Orzechowska, zaś skład podium dopełniła tym razem Barbara Moskal.

W rywalizacji panów przebieg strzelań można podzielić na dwa etapy. Najpierw, w pierwszej zmianie, strzelali Filip Fred oraz Wojciech Muszczak. Obaj od początku przeskakiwali się w tabeli wyników, aby finalnie zakończyć strzelanie z równym dorobkiem po 606 p. Wywołało to pytania wśród obserwatorów rywalizacji i samych zainteresowanych – nie było bowiem dla wszystkich jasne, kto w tej sytuacji wyjdzie zwycięsko z pojedynku. Tymczasem zasady są klarowne: w konkurencjach, w których punktację liczymy do wartości dziesiętnych, w pierwszej kolejności − w przypadku równych wyników łącznych − decydują wyniki poszczególnych serii, poczynając porównanie od ostatniej. Wojciech w ostatniej serii zanotował 99,9 p., a Filip – 103,7 p., co oznaczało, że reprezentant „Jutrzenki” musiał uznać wyższość rywala z klubu olsztyńskiego i czekać na efekty strzelań pozostałych zawodników w drugiej zmianie. Ta natomiast przyniosła nie tylko rozstrzygnięcie konkurencji, lecz dostarczyła też wielu emocji. Dwóch zawodników – Grzegorz Kłos i powracający do pełni sił Bogusław Rutkowski (asystent: Filip Fred) – na tych zawodach okazało się specjalistami w postawie leżąc. Początkowo to Grzegorz miał inicjatywę i po drugiej serii uzyskał minimalną przewagę. Jednak w trakcie trzeciej serii role się odwróciły, prowadzenie objął Bogusław i utrzymał je do końca piątej serii. Na tym etapie reprezentant Olsztyna miał jeszcze 1,3 p. przewagi, ale wtedy Grzegorz przebudził się i mocno zakończył strzelanie serią 103,5 p., co w sumie dało mu wynik na poziomie 616,9 p. Bogusław w ostatniej serii zebrał 101,1 p. i zakończył konkurencję na drugim miejscu z rezultatem 615,8 p. Zaledwie jeden punkt różnicy zaważył na tym, że zwycięzcą został Grzegorz Kłos. Podium uzupełnił triumfator wcześniej opisanego pojedynku Filip Fred.


grupa osób na podiumDekoracja zwycięzców konkurencji karabin pneumatyczny stojąc w pierwszej rundzie Pucharu Polski 2025  w Starachowicach

Żądni strzelania na kolejne zawody nie musieli czekać za długo, bo już na przełomie lipca i sierpnia odbyły się mistrzostwa Polski, o których piszemy na kolejnych stronach. Dalej, w połowie września, rozegrany zostanie czempionat w trzech postawach, a zwieńczeniem sezonu na naszych strzelnicach będzie listopadowy finał Pucharu Polski, połączony z drugą edycją Pucharu „Olimpu”, który − wierzymy − zgromadzi jeszcze większą reprezentację międzynarodową niż pierwsza edycja.

Mistrzowskie podium 2025

W dniach 31.07-3.08.2025 r. we Wrocławiu odbyły się mistrzostwa Polski w strzelectwie pneumatycznym osób z dysfunkcją wzroku. Obiekty WKS „Śląsk” Wrocław, na których w ubiegłych latach odbywały się igrzyska europejskie czy strzeleckie mistrzostwa Europy, są dobrze znane reprezentantom klubów zrzeszonych w ZKF „Olimp”. W tym roku korzystali oni z tutejszej strzelnicy po raz pierwszy.

Formuła mistrzostw Polski ma możliwie najpełniej naśladować założenia, z jakimi zawodnicy spotykają się podczas rywalizacji międzynarodowej. Jednym z nich są rozgrywki finałowe, które następują po kwalifikacjach obejmujących standardowo 60 strzałów ocenianych, zarówno w postawie leżącej, jak i stojącej. Zasady finału są dokładnie określone, włącznie ze wskazaniem, na ile minut przed pierwszym strzałem ocenianym mają następować kolejne fazy finałowej rywalizacji, takie jak sprawdzenie obecności, przygotowanie sprzętu, prezentacja zawodników i faza bezpośredniego przygotowania strzelców na stanowisku. Finał przebiega na zasadzie eliminacji kolejnych rywali. Zawodnicy strzelają najpierw sekwencje strzałów na komendy, a po
12. strzale finałowym następuje pierwsza z eliminacji i poznajemy nazwisko osoby kończącej rywalizację na 8. miejscu. Co dwa kolejne strzały liczba finalistów zmniejsza się, i tak aż do 24. strzału, który rozstrzyga o tytułach mistrzowskich i wicemistrzowskich.

grupa osób na strzelnicyRywalizacja finałowa MP w konkurencji karabin pneumatyczny stojąc kobiet

Na start zawodów przewidziano w programie rywalizację w konkurencji karabin pneumatyczny leżąc.

Pierwsze rozstrzygnięcia zanotowaliśmy wśród panów. Uczestników kwalifikacji można podzielić na trzy podgrupy. Używając żargonu kolarskiego, pierwsza z grup – ucieczkowa – to „duet” Wojciech Muszczak („Jutrzenka” Częstochowa) i Bogusław Rutkowski („Warmia i Mazury” Olsztyn). Obaj panowie uzyskali w kwalifikacjach rewelacyjne wyniki, odpowiednio 617,6 oraz 616,9 p. Druga z grup – pościgowa – to także dwóch zawodników, tym razem Filip Fred („Warmia i Mazury” Olsztyn) oraz najbardziej utytułowany w stawce Grzegorz Kłos („Łuczniczka” Bydgoszcz). Obu udało się przekroczyć barierę 613 p. i zdobyć odpowiednio 613,8 oraz 613,5 p. Trzeciej z grup, którą nazwałbym peletonem, przewodził zawodnik z  największym doświadczeniem Eugeniusz Barszczewski („Warmia i Mazury” Olsztyn), któremu jako ostatniemu udało się przekroczyć barierę 600 p. i zapisać sobie dokładnie 601,4 p. Z wynikiem 590,6 p. do finału zakwalifikował się jeszcze Tomasz Doległo („Morena” Iława). W rozgrywce finałowej doszło do drobnych przetasowań, choć najczęściej miejsca zajęte w kwalifikacjach pokrywały się z miejscem ostatecznej klasyfikacji. Na etapie 12. strzału finałowego, kiedy było rozstrzygane 8. miejsce, prowadzący z niemalże równym wynikiem Rutkowski i Muszczak mieli już po przeszło 3 p. przewagi nad najmłodszym w stawce Fredem. Po 20. strzale finału, kiedy na 4. miejscu rywalizację zakończył Kłos, stało się jasne, że dwa medale przypadną reprezentantom klubu z Olsztyna, ale ze względu na nieznaczne różnice pozostawało zagadką, jak zostaną one podzielone. Ostatecznie świetnym wynikiem 245,1 p. zdobycie tytułu mistrza Polski przypieczętował Bogusław Rutkowski (z Dariuszem Mendrzejewskim w roli asystenta). Wicemistrzem Polski został świetnie prezentujący się w tym roku Wojciech Muszczak (jego asystentką była niezmiennie wspierająca go żona Elżbieta Muszczak). Na miejscu trzecim z brązowym medalem na szyi ostatecznie stanął Filip Fred (z asystentką Katarzyną Moskal).



grupa osób na strzelnicyFinał MP w konkurencji karabin pneumatyczny stojąc mężczyzn

Wśród pań do rywalizacji podeszło 12 zawodniczek. W kwalifikacjach najlepszy wynik uzyskała Renata Tomaszewska („Cross Opole”) – 616,1 p. Z wynikiem 595,6 p. jako ostatnia do finału załapała się Klaudia Żelazowska („Morena” Iława). A tam po pierwszej serii pięciostrzałowej na prowadzenie wysunęła się Barbara Matyka („Podkarpacie” Przemyśl), jednak druga seria przyniosła nieznaczną przewagę Katarzynie Orzechowskiej („Warmia i Mazury” Olsztyn), a dalsze strzały jeszcze bardziej zwiększyły ją na korzyść reprezentantki z północnej części Polski. W międzyczasie pierwsza rywalizację finałową opuściła zwyciężczyni kwalifikacji Renata Tomaszewska. Po kolejnych czterech strzałach, na etapie rozstrzygania miejsca 6., zrównały się wyniki Jolanty Szapańskiej („Łuczniczka” Bydgoszcz) oraz Kseni Borko („Warmia i Mazury” Olsztyn). Pierwszy strzał dogrywkowy nie przyniósł oczekiwanego rozstrzygnięcia, więc obie panie musiały w napięciu powtórzyć dogrywkę, w której lepszy wynik uzyskała zawodniczka klubu z Bydgoszczy. Jolancie udało się jeszcze wdrapać na 4. lokatę z niemalże ośmiopunktową stratą do najlepszych trzech uczestniczek tej konkurencji. Po 22 strzałach poznaliśmy nazwisko brązowej medalistki mistrzostw Polski, a kolejne dwa strzały, ze względu na znaczną różnicę punktową, stanowiły już tylko formalność przed ostatecznym zamknięciem rywalizacji. Finalnie mistrzynią Polski w konkurencji leżąc została Katarzyna Orzechowska (jej asystent – Dariusz Mendrzejewski). Wicemistrzostwo Polski wywalczyła zaś Barbara Matyka, której asystował Bogdan Konieczny. Na najniższym stopniu podium stanęła Klaudia Żelazowska (asystent: Arkadiusz Szewczyk).

W drugim dniu rywalizacji walka toczyła się o tytuły mistrzowskie w postawie stojąc. Dzięki udostępnionej na nasze zawody hali finałowej wystarczającej wielkości udało nam się rozlokować zawodników w dwóch zmianach, co znacząco nadało wartkości tej rywalizacji.


osoby na strzelnicy na podiumMedalistki MP 2025 w konkurencji karabin pneumatyczny leżąc. Od lewej wraz z asystentami: wicemistrzyni Barbara Matyka, mistrzyni Katarzyna Orzechowska i druga wicemistrzyni Klaudia Żelazowska

W kwalifikacjach zabrakło wśród panów powracającego po kontuzji Bogusława Rutkowskiego, który po zabiegu kolana musiał zadowolić się sukcesem we wcześniejszej konkurencji. Nie próżnował jednak, bo zaoferował swoją pomoc koledze klubowemu Filipowi Fredowi, który uzyskał najlepszy w eliminacjach wynik 540,3 p. Pozostałymi, którzy przekroczyli barierę 500 p., byli Wojciech Muszczak (520,2) oraz Grzegorz Kłos (506,1), a jako ostatni do starcia medalowego zakwalifikował się Grzegorz Modrzyński z wynikiem 367,2 p. W finale bez niespodzianek – najlepsi na przestrzeni 60 strzałów kwalifikacyjnych brylowali też w bezpośrednim starciu i z łatwością uzyskali przeszło 20-punktową przewagę nad pozostałymi rywalami. Do 17. strzału wyraźnie wyprzedzał innych Wojciech Muszczak, który od początku strzelał najstabilniej, jednak 18. strzał przyniósł niespodziewany wynik o zerowej wartości, co odwróciło losy rywalizacji i dało natychmiastowy bonus Filipowi Fredowi, który wykorzystał ten prezent i prowadził już do samego końca. Swojej szansy nie wykorzystał Grzegorz Kłos, któremu zabrakło blisko 4 p. do tytułu wicemistrza. Podsumowując, mistrzem Polski w konkurencji stojąc został Filip Fred (asystent: Bogusław Rutkowski), tytuł wicemistrzowski zdobył Wojciech Muszczak (asystentka: Elżbieta Muszczak), a na najniższym stopniu podium stanął i tytuł drugiego wicemistrza odebrał wspomniany Grzegorz Kłos (asystentka: Jolanta Szapańska).

Tegoroczną rywalizację zamykała konkurencja karabinu pneumatycznego stojąc kobiet. Tu w kwalifikacjach najwyższy wynik uzyskała broniąca tytułu mistrzowskiego Barbara Moskal („Podkarpacie” Przemyśl), a jej ostateczny rezultat na 60 strzałów ocenianych wyniósł 556 p. Stawkę ośmiu najlepszych pań w tej konkurencji zamknęła po kwalifikacjach Izabela Duda („Morena” Iława), która zebrała łącznie 429,6 p. Finalnie Izabela zakończyła rywalizację na 7. pozycji, przed nią uplasowały się Ksenia Borko i Renata Tomaszewska. Na 4. miejsce spektakularnie weszła Katarzyna Świątek („Warmia i Mazury” Olsztyn) wspierana przez asystenta Eugeniusza Barszczewskiego, ale już 10-punktowa przepaść dzieliła Katarzynę od najlepszej trójki pań w tej konkurencji. Ostatecznie po 24 strzałach zwyciężczyni zgromadziła 224,2 p., co było wynikiem o 15,8 p. wyższym niż rezultat wicemistrzyni. Podsumowując, Barbara Moskal obroniła tytuł mistrzyni Polski (jej asystentką była niezastąpiona Katarzyna Moskal), tytuł wicemistrzyni zdobyła Klaudia Żelazowska (asystent: Arkadiusz Szewczyk), zaś podium uzupełniła Barbara Matyka (ponownie strzelająca w asyście Bogdana Koniecznego).

Uroczystość zakończenia mistrzostw Polski uświetnił obecnością przedstawiciel patrona imprezy – Pełnomocnik Marszałka Województwa Dolnośląskiego ds. Osób z Niepełnosprawnościami Paweł Parus, który w trakcie ceremonii medalowej przekazał uczestnikom słowa uznania, podkreślając wagę i istotę sportu w rehabilitacji i uspołecznianiu osób z różnymi dysfunkcjami. Najlepszym zawodnikom przekazane zostały przewodniki po województwie dolnośląskim, wzbogacone o możliwość ich odsłuchania na platformach streamingowych, co stanowi formę ich dostosowania do potrzeb osób niewidomych i słabowidzących.


grupa osób na podiumCzterech najlepszych finału MP 2025 w konkurencji karabin pneumatyczny stojąc oraz ich asystenci. Od lewej zawodnicy: wicemistrz Wojciech Muszczak, mistrz Filip Fred, drugi wicemistrz Grzegorz Kłos i pierwszy  poza podium Eugeniusz Barszczewski 

Mistrzostwa Polski to doskonałe podsumowanie dotychczasowej rywalizacji krajowej, pozwalające wskazać naszych aktualnie najsilniejszych zawodników, a także wykazać się wolą walki tym, którzy nie mieli jeszcze okazji zaprezentować swych sił w rywalizacji międzynarodowej. To ważne dla kontynuacji spektakularnych sukcesów, jakie reprezentanci Polski odnosili na przestrzeni ostatnich trzech lat w zawodach międzynarodowych rangi mistrzowskiej. Szczególnie że przed nami kolejne mistrzostwa Europy, które w dniach 30 września – 8 października odbędą się w chorwackim Osijeku. Reprezentanci Polski swoje starty mają zaplanowane na 5 i 7 października. Zapraszamy kibiców do śledzenia mediów społecznościowych ZKF „Olimp” oraz PKPar, gdzie publikowane będą wyniki zarówno kadry paralimpijskiej w grupie z dysfunkcjami aparatu ruchu, jak również naszej grupy – z dysfunkcją narządu wzroku.

Trofea już błyszczą na półkach

W dniach 31 lipca − 3 sierpnia w kręgielni hotelu Szara Willa w Opolu odbył się kolejny, bo już dwunasty Puchar Polski osób niewidomych i słabowidzących w bowlingu. Zwyciężczynie i zwycięzcy powieźli swoje trofea do sześciu różnych klubów.

Tym razem na listach startowych znalazło się 93 zawodników reprezentujących aż 24 kluby z całej Polski. Turniej rozgrywany był w dwóch etapach − eliminacji oraz finału. Podczas tury eliminacyjnej zawodnik rozgrywał sześć gier, ze zmianą toru przy podajniku po trzech grach. Dla grających w kategorii B1 zarezerwowane były cztery skrajne tory, na których rzucali oni w pojedynkę. Pozostałe tory oddano do dyspozycji zawodników z kategorii B2 i B3, którzy przed startem dobierali się w pary. Gracze z najlepszymi wynikami eliminacji (czterech w kategoriach B1 oraz ośmiu w B2 i B3) rozgrywali pojedynki w systemie cross-line (każdy kolejny rzut zawodnik oddawał na innym torze z pary wokół podajnika na kule). Finaliści B1 rozgrywali sześć gier, podobnie jak w eliminacjach, i o zajętym miejscu decydował wynik samego finału. Pozostałe kategorie grały systemem pucharowym w finale A (miejsca 1-4) i B (miejsca 5-8).

W dniu rozpoczęcia turnieju odbył się jeden blok eliminacji, natomiast nazajutrz, w piątek, rozegrano pozostałe bloki, co wymusiła duża liczba zgłoszonych zawodników. Sobota była zaplanowana jako dzień na finały, zakończony ceremonią dekoracji zwycięzców.



osoby na kręgielniZawodnicy „Podkarpacia” Przemyśl. Od prawej: Krzysztof Paszyna i Paweł Lonc walczą o puchar w grach finałowych

Już eliminacje mocno podgrzały atmosferę zawodów, bo przyniosły wiele ciekawych rozstrzygnięć. W kategorii B1 kobiet sporą niespodziankę sprawiła Katarzyna Świątek („Łuczniczka” Bydgoszcz). Wynikiem 727 p. nie tylko ograła swoją bardziej utytułowaną klubową koleżankę Karolinę Rzepę (692 p.), lecz ustanowiła też nowy rekord życiowy. Kolejną niespodzianką było zwycięstwo w kategorii B1 mężczyzn Andrzeja Gawina („Jutrzenka” Częstochowa), także z rezultatem 727 p., co jest jego życiówką. W pozostałych kategoriach eliminacje wygrali: w B2 kobiet Jadwiga Rogacka -− 1020 p. („Pionek” Włocławek), w B2 mężczyzn Władysław Szymański − 1043 p. („Omega” Łódź), w B3 kobiet Dorota Kurek − 958 p. („Ikar” Lublin), a w B3 mężczyzn Paweł Lonc − 1057 p. („Podkarpacie” Przemyśl).

Na uwagę zasługują jeszcze dwa wyniki przekraczające 1000 p. Oprócz graczy wymienionych wyżej granicę tę pokonali, nie po raz pierwszy, Stanisław Poświatowski z „Jaćwinga” Suwałki (1028 p.) i Mariusz Kozyra z „Hetmana” Lublin (1024 p.)

W finałach obserwowaliśmy równie ekscytujące pojedynki i od początku było wiadomo, że w kolejce po puchary jest ciasno.

Tym razem w pierwszym bloku grali zawodnicy rywalizujący o miejsca 5-8. W kategorii B2 kobiet zadowolona ze swojego startu może być Ewa Lipka („Pogórze” Tarnów), której dwa wygrane pojedynki pozwoliły wskoczyć na piątą lokatą (awans z ósmego miejsca eliminacji). W przegranym polu Ewa zostawiła Beatę Chraścinę („Hetman” Lublin), Krystynę Krajewską  („Warmia i Mazury” Olsztyn) oraz Katarzynę Majewską („Pionek” Włocławek). Mieczysław Kontrymowicz („Warmia i Mazury” Olsztyn) również wygrał swoje obydwa pojedynki w finale kategorii B2 mężczyzn. W grze o piąte miejsce ograł Mariana Gręzaka („Syrenka” Warszawa), a na pozostałych pozycjach finałowych zameldowali się Marek Betka („Pionek” Bielsko-Biała) oraz Bogusz Foryś („Podkarpacie” Przemyśl).

Piąta lokata w finale B kategorii B3 kobiet to powód do radości dla Kornelii Żubkowskiej („Łuczniczka” Bydgoszcz), która pokonała Bożeną Rudko („Tęcza” Poznań). W pojedynku o miejsca siódme i ósme spotkały się koleżanki klubowe z „Moreny” Iława, tym razem Bożena Wiechowska wygrała z Marianną Dorociak. W B3 mężczyzn z dwóch wygranych pojedynków, a tym samym z piątej lokaty, cieszył się Krzysztof Huszcza („Jaćwing” Suwałki). Walkę tę przegrał z nim Marcin Binkuś („Morena” Iława). Jackowi Nogajowi („Cross Radom”) oraz Dariuszowi Mądro („Podkarpacie” Przemyśl) przypadły siódma i ósma pozycja.

Nadeszła pora na finały A. W B2 kobiet nie zawiodła swych kibiców Jadwiga Rogacka („Pionek” Włocławek), która w decydującej walce pokonała koleżankę z „Moreny” Iława Danutę Odulińską. Z pojedynku o trzecią lokatę obronną ręką wyszła klubowa rywalka Danuty Magdalena Palamar, która wykazała przewagę nad Ewą Wiśniewską („Warmia i Mazury” Olsztyn).

osoby na podium z nagrodamiCeremonia wręczenia trofeów uczestniczkom finału w kategorii B3

Dzięki dwóm równym, wysoko zagranym starciom z pucharu zdobytego w kategorii B2 mężczyzn radość miał Stanisław Poświatowski („Jaćwing” Suwałki). Na drugim stopniu podium uplasował się Władysław Szymański („Omega” Łódź), na trzecim Andrzej Świtaj („Jaćwing” Suwałki), a czwarty był Mariusz Kozyra („Hetman” Lublin).

Podobnie na puchar w kategorii B3 kobiet zapracowała Zofia Sarnacka („Warmia i Mazury” Olsztyn), która decydujący bój wygrała z Dorotą Kurek („Hetman” Lublin). Z walki o brąz z tarczą wróciła Jolanta Pazurkiewicz („Warmia i Mazury” Olsztyn), w przegranym polu zostawiając Elżbietę Malinowską („Hetman” Lublin).

Decydujący finałowy pojedynek w kategorii B3 mężczyzn był bardzo wciągający dla obserwatorów, bo o zwycięstwo Krzysztof Paszyna („Podkarpacie” Przemyśl) musiał walczyć niemal do ostatniego rzutu z Danielem Jarząbem („Tęcza” Poznań). Gra Krzysztofa może coraz bardziej podobać się kibicom i pozwala mu z optymizmem patrzeć w swoją sportową przyszłość. Na trzecim miejscu tej kategorii uplasował się Paweł Lonc („Podkarpacie” Przemyśl), a na czwartym Zbigniew Wiśniewski („Warmia i Mazury” Olsztyn).

grupa osób pucharamiZdobywcy Pucharu Polski niewidomych i słabowidzących w bowlingu za 2025 rok. Od lewej: Mariusz Podpora, Stanisław Poświatowski, Zofia Sarnacka, Krzysztof Paszyna, Karolina Rzepa i Jadwiga Rogack


W finale B1 kobiet Karolina Rzepa pokazała największe opanowanie, czym jednocześnie potwierdziła  swoje umiejętności i zdobyła kolejny puchar do kolekcji. Na drugim miejscu turniej zakończyła Katarzyna Świątek, podobnie jak Karolina zawodniczka „Łuczniczki” Bydgoszcz. Na trzecim ujrzeliśmy Aleksandrę Sipiorę („Podkarpacie” Przemyśl), natomiast na czwartym  Barbarę Szypułę („KoMar” Piekary Śląskie).

W kategorii B1 mężczyzn wysoką formą znów wykazał się Mariusz Podpora (SMP Chorzów), za którego plecami rozgrywki zakończyli Sylwester Dołasiński („Łuczniczka” Bydgoszcz), Andrzej Gawin („Jutrzenka” Częstochowa) oraz Krzysztof Tarkowski („Hetman” Lublin). (Krzysztof do finału awansował przez nieobecność Tadeusza Kolbusza z „Atutu” Nysa).

Puchar Polski osób niewidomych i słabowidzących w bowlingu po raz kolejny rozegrany został jak przystało na imprezę sportową – z  poszanowaniem zasad fair play. Każda kategoria dostarczyła sportowych emocji, a kibice mogli podziwiać nie tylko wysokie umiejętności techniczne, lecz także niesłabnącą wolę walki zawodników. Przy zaangażowaniu i energii Joanny Staliś, koordynatorki turnieju, możemy być pewni, że kolejna edycja będzie jeszcze ciekawsza i bardziej emocjonująca. Do zobaczenia za rok!

Organizację imprezy dofinansowały PFRON oraz Ministerstwo Sportu i Turystyki.

Zdobywcy bowlingowego
Pucharu Polski niewidomych i słabowidzących 2025
31.07-3.08.2025 r., Opole

Kobiety
B1 – Karolina Rzepa „Łuczniczka” Bydgoszcz
B2 – Jadwiga Rogacka „Pionek” Włocławek
B3 – Zofia Sarnacka „Warmia i Mazury” Olsztyn
Mężczyźni
B1 – Mariusz Podpora SMP Chorzów
B2 – Stanisław Poświatowski „Jaćwing” Suwałki
B3 – Krzysztof Paszyna „Podkarpacie” Przemyśl

 

A. Hibner

Do góry

Oczko w Brzesku

Już od dwudziestu jeden lat Brzesko w sierpniu staje się areną wyjątkowych sportowych emocji. To tu spotykają się niewidomi i słabowidzący kręglarze Stowarzyszenia „Cross”, by walczyć o medale, a przede wszystkim – o sportową satysfakcję i przyjaźń.

W tegorocznym turnieju, odbywającym się w dniach 20-24 sierpnia, wzięło udział 65 zawodników z 19 klubów. Zawody były finansowane ze środków PFRON, Ministerstwa Sportu i Turystyki, Stowarzyszenia „Cross”, klubu „Pogórze” Tarnów oraz Gminy Tarnów. Wydarzenie objęli honorowym patronatem: Łukasz Smółka – Marszałek Województwa Małopolskiego, Jacek Hudyma – Starosta Powiatu Tarnowskiego,  Andrzej Potępa – Starosta Powiatu Brzeskiego, Jakub Kwaśny – Prezydent Miasta Tarnowa, Tomasz Latocha – Burmistrz Miasta Brzeska oraz Grzegorz Kozioł – Wójt Gminy Tarnów. Dzięki ich wsparciu uczestnicy otrzymali cenne nagrody i trofea sportowe. W gronie darczyńców znaleźli się także Browar Okocim i Tarnowskie Wodociągi.

Turniej główny rozgrywany był w dwóch etapach: eliminacji (120 rzutów) oraz finałów (kolejnych 120 rzutów). Sumaryczny wynik tych 240 rzutów decydował o klasyfikacji i medalach.

Wśród pań grających w kategorii B1 triumfowała Karolina Rzepa z „Łuczniczki” Bydgoszcz z wynikiem łącznym 801 p. (eliminacje 373 p. i finał 428 p.), drugie miejsce należało do zawodniczki „Moreny” Iława Reginy Szczypiorskiej, która ugrała 785 p. (387 i 398 p.), a trzecie miejsce zajęła w turnieju Barbara Szypuła z „KoMaru” Piekary Śląskie, która w samych tylko eliminacjach zebrała 448 p. I tutaj zdarzyła się nietypowa sytuacja. Barbara z powodu kontuzji nie mogła zagrać w finale, a mimo to utrzymała się na podium! Wyprzedziła bowiem Martę Kanarek z „Pionka” Włocławek, która w eliminacjach uzyskała 210 p., a w finale 122 p., co dało w sumie 332 p. i czwarte miejsce. Barbara Szypuła w tej sytuacji zachowała się po koleżeńsku, dzieląc się z Martą Kanarek zdobytym trofeum − oddała jej swój medal. Postawa godna pochwały.


osoby na kręgielniAleksandra Jarząb w trakcie rzutów eliminacyjnych

Złoty medal w kategorii B2 kobiet zdobyła sztandarowa zawodniczka „Pionka” Włocławek Jadwiga Rogacka za swoje 1239 p. (608 i 631 p.). Srebro do „Omegi” Łódź powiozła Jadwiga Szamal (604 i 588 p., co dało łączny wynik 1192 p.). Brązowy medal należał do Ireny Zięby, która rzuciła za 1181 p. łącznie (586 i 595 p.). Poza podium uplasowała się Jolanta Krok-Sabaj z „Podkarpacia” Przemyśl, zawodniczka z najwyższym w tej kategorii wynikiem eliminacji (628 p.). Niestety, finałowa gra była już gorsza (540 p.) i nie wystarczyła na miejsce medalowe.

Panie z B3 stanęły na podium w kolejności: na pierwszym miejscu − Irena Curyło z „Pogórza” Tarnów, zdobywczyni 1329 p. (680 i 649 p.); na drugim miejscu − Elżbieta Ćwikła z „Warmii i Mazur” Olsztyn, która w eliminacjach zbiła 575 kręgli, w finale opanowała stres i zdobyła 610 p., a łącznie 1185 p.; na trzecim − Ewelina Woszuk z „Pionka” Włocławek. Zaledwie trzech punktów zabrakło Ewelinie do srebra, w eliminacjach zdobyła ich 600, w finale 582, a łącznie 1182 p. Bardzo dobra gra Bożeny Wiechowskiej („Morena” Iława) nie wystarczyła, niestety, na miejsce medalowe (578 i 566 p., łącznie 1144 p.), ale pokazała, że zawodniczka po chorobie wraca do formy i jeszcze nas zaskoczy. Brawo!


kobieta wyrzuca kulę na kręgielniJadwiga Szamal z asystentka Elżbietą Ćwikłą w trakcie gry

Nasi wszyscy panowie grający w B1 walczyli dzielnie, ale... Jan Zięba („Debiut” Kielce) dzięki zagranym 1203 p. − jak to on − wykosił konkurencję (565 i 638 p.). Srebro należało się Sylwestrowi Dołasińskiemu z „Łuczniczki” Bydgoszcz za wykulane 914 p. (481 i 433 p.). Brąz za swoje 770 p. wywalczył Krzysztof Tarkowski z „Hetmana” Lublin (381 i 389 p.) Czwarte miejsce zajął Tadeusz Sobura z „Debiutu” Kielce z wynikiem 704 p. (372 i 332 p.). Pomiędzy zawodnikami były więc znaczne różnice punktowe.

W kat B2 mężczyzn po emocjonującej walce wygrał z 1212 p. na koncie zawodnik „Podkarpacia” Przemyśl Mieczysław Sabaj (609 i 603 p.). O 7 p. mniej zagrał Ryszard Lewandowski („Pionek” Włocławek), który rzucił na poziomie 1205 p. (602 i 603 piny). Na trzecim miejscu podium stanął Władysław Szymański („Omega” Łódź), który wykulał łącznie 1187 p. (578 i 609 p). Poza podium znalazł się Marcin Siudowski („Pionek” Włocławek), lider eliminacji (614 p.), który w finale zagrał już tylko 531 p. (łącznie 1141 p.). Coś nie poszło po jego myśli, ale wiemy przecież, że potrafi dobrze zagrać.

Starty kategorii B3 mężczyzn, najbardziej nieprzewidywalne, budzą największe emocje. I tym razem oglądaliśmy fantastyczną rywalizację. Zwyciężył Władysław Wakuliński („Łuczniczka” Bydgoszcz). Po nie najlepszych eliminacjach (656 p.) finał przyniósł odbicie do 712 p., co łącznie dało 1368 p. Władek, ambitny i doświadczony zawodnik, nie zraził się początkowym niepowodzeniem i w finale jako jedyny przekroczył „siedemsetkę”. Walka  o drugie i trzecie miejsce rozegrała się między Albertem Sordylem („Pogórze” Tarnów) i Danielem Jarząbem („Tęcza” Poznań). W eliminacjach lepszy był Daniel − 691 kręgli, a Albert  − 674, w finale przewaga się odwróciła: Albert − 660 kręgli, a Daniel 636. Ostatecznie Albert z wynikiem 1334 p. zajął drugie miejsce. Danielowi brakło 7 p. do srebra i z wynikiem łącznym 1327 p. zdobył brąz. To 7 p. było tu chyba zmorą zawodników, bo Pawłowi Loncowi („Podkarpacie” Przemyśl) do brązowego medalu także zabrakło 7 p. (łącznie zdobył 1320 p.).


grupa osób na kręgielniRyszard Lewandowski (po lewej) i Mieczysław Sabaj walczą w finale

Jak to w Brzesku, rozegrano też tradycyjne konkurencje z przymrużeniem oka. Przede wszystkim turniej mikstów przyjaźni, w którym losowanym parom sumuje się wyniki z eliminacji, zawodnicy kategorii B1 otrzymują bonus 40 p., a kryterium przyznawania miejsc medalowych nigdy nie jest znane na wstępie. W przeszłości wygrywały zarówno miksty z najwyższą liczbą punktów bądź z końca tabeli, z największą liczbą rzutów zerowych, największą liczbą „dziewiątek”. W tym roku przedstawiciel Starosty Brzeskiego po prostu wylosował zwycięskie miksty. Wygrała para Aneta Dronia i Krzysztof Staniec, drugie miejsce zajęli Anna Urbańska-Betka i Jan Ochałek, a trzecie Elżbieta Ćwikła i Albert Sordyl. W klasyfikacji „dziewiątkobójca” z rzuconymi piętnastoma „dziewiątkami” zwyciężył Władysław Wakuliński. W klasyfikacji „najbardziej rozrzutny” triumfy święciła Marta Kanarek z wynikiem 83 „motywatorów” (czyli rynien).

osoby na podiumPodium medalistów z kategorii B2

Po raz trzeci chętni zagrali sprinty. W sumie zgłosiło się 35 zawodników i zawodniczek, którzy oddawali po 40 rzutów. Z nich wyłoniono finalistów − po czterech w każdej kategorii. Grali oni pojedynki dwa razy po 10 rzutów. Za wygraną rozgrywkę zawodnik otrzymywał 1 p., w przypadku remisu pojedynek rozstrzygały „rzuty śmierci”, a wygrywający przechodził dalej w drabince. Wszyscy fantastycznie się bawili − doping publiczności, ogromne emocje, trudno to oddać słowami. Wyniki eliminacji także zaskakiwały. Na wyróżnienie zasługuje Aleksandra Jarząb (B2), która na 40 rzutów uzyskała 220 p., rewelacja! Nagrodami w sprintach były dwa zestawy kul do gry w kręgle klasyczne z akcesoriami, które zostały ufundowane przez zespół sędziowski i „Pogórze” Tarnów. Nagrody rozlosowano wśród zwycięskich sprinterek i sprinterów, którymi byli: Karolina Rzepa (B1), Jadwiga Rogacka (B2), Irena Curyło (B3), Jan Zięba (B1), Władysław Szymański (B2) i Daniel Jarząb (B3) − po jednym zestawie na panie i panów. W wyniku losowania kule trafiły do Karoliny Rzepy i Jana Zięby, który wygrał już tę nagrodę po raz drugi. Pozostali zwycięzcy sprintów otrzymali nagrody pocieszenia. Koordynator turnieju, Kazimierz Curyło, przygotował dodatkową atrakcję – zwiedzanie zabytkowego Browaru Okocim.

Duże brawa należą się zespołowi sędziowskiemu, z Maciejem Szydłowskim na czele, który godnie zastąpił Ryszarda Słowika i śp. Bogusława Kulkę. Brzeska kręgielnia ponownie okazała się miejscem wyjątkowym. Dyrektor Marek Dadej oraz menadżer Waldemar Pytka wraz z pracownikami stworzyli uczestnikom atmosferę prawdziwego domu sportu.

Dwudziesta pierwsza edycja turnieju w Brzesku pokazała, że kręgle niewidomych i słabowidzących to rywalizacja i emocje, ale też życzliwość i wzajemne wsparcie, że turniej jest wart kontynuacji. Mimo wszelkich trudności dla takich gości warto się starać!

Pełne wyniki turnieju Brzesko 2025 dostępne są TUTAJ

grupa osób na kręgielniTomasz Stachowiak (B2) w trakcie gry


Pobiegli ku pamięci warszawskich powstańców

Tegoroczne mistrzostwa Polski osób niewidomych i słabowidzących w biegu na 10 km odbyły się w sobotę 26 lipca w Warszawie podczas 34. Biegu Powstania Warszawskiego, który, jak co roku, zorganizowała Fundacja „Maraton Warszawski” we współpracy ze Stołecznym Centrum Sportu Aktywna Warszawa. Wszyscy pozostali uczestnicy imprezy mieli do wyboru dwa dystanse: 5 i 10 km.

Organizatorem mistrzostw osób niewidomych i słabowidzących było Stowarzyszenie „Cross”, a ich koordynatorem Wiesław Miech. W naszej wydzielonej rywalizacji wzięło udział 13 zawodników oraz trzech przewodników. Start i meta były zlokalizowane w okolicy ulic Bonifraterskiej i Konwiktorskiej, czyli niemal pod oknami siedziby Stowarzyszenia „Cross” i Polskiego Związku Niewidomych. Czas rozpoczęcia biegu wyznaczono na dość późne godziny wieczorne. Biegacze niewidomi i słabowidzący przyjechali z prawie całej Polski i w dniu zawodów  zostali zakwaterowani w hostelu Helvetia w centrum Warszawy, gdzie mieli zapewniony nocleg z 26 na 27 lipca i śniadanie. Zaraz po przyjeździe udali się po odbiór pakietów startowych wydawanych w biurze zawodów. Jednak czasu do wieczora było dużo i należało coś jeszcze zjeść przed biegiem. W lokalu „Nowa Karafka” o 17:30 czekała na nich obiadokolacja zapewniona przez organizatora, a kiedy zaczął zbliżać się czas wyścigu, wszyscy udali się na ul. Konwiktorską 9 do siedziby PZN. Oddano im do dyspozycji salę, w której mogli się przebrać i przygotować do biegu. Była to doskonała lokalizacja, bo od linii startu i mety dzieliło ich zaledwie 300 metrów.

grupa osóbBieg Powstania Warszawskiego 2025 i MP niewidomych i słabowidzących w biegu na 10 km. Od lewej: Mariusz Zacheja z przewodniczką Pauliną Pankiewicz oraz Katarzyna Tomczak z przewodnikiem Andrzejem Owsińskim
(w drugim rzędzie)

Dla dystansu 10 km organizatorzy ustanowili limit 7500 miejsc, a godzinę biegu ustalili na 21:20. Zawodników wypuszczano na trasę w trzech turach, co 7 minut kolejna. Nasi biegacze ustawili się w dogodnych dla siebie strefach, aby walczyć o jak najlepsze czasy. Temperatura, pomimo wieczornej pory, była bardzo wysoka i od samego początku dawała się we znaki. W trakcie wyścigu przez chwilę pokropił deszcz, jednak nie przyniósł oczekiwanej ulgi − każdy, przekraczając metę, był zmęczony i mokry, ale od potu. W kategorii open na dystansie 10 km najszybszy był Tomasz Biskupski z czasem 31 minut i 43 sekundy, a wśród kobiet Joanna Konopko, która przybiegła do mety w 35 minut i 26 sekund. Wróćmy jednak na nasze podwórko.


grupa osób z medalamiOd lewej: Łukasz Wietecki, Paulina Pankiewicz (przewodniczka), Mariusz Zacheja, Katarzyna Tomczak

Nie musimy się wstydzić wyników. Wśród kobiet w kategorii T12 na pierwszym miejscu uplasowała się Marta Stramek z „Łuczniczki” Bydgoszcz, ustanawiając imponujący czas 00:43:07, a drugie miejsce przypadło jej koleżance klubowej Katarzynie Tomczak biegnącej po raz pierwszy z przewodnikiem Andrzejem Owsińskim (czas: 00:47:22). Jej przyjazd na tegoroczne mistrzostwa stał pod dużym znakiem zapytania z powodu braku przewodnika, ostatecznie udało się jej pokonać te problemy organizacyjne. W kategorii T11 pierwszy zameldował się na mecie Mariusz Zacheja z „Syrenki” Warszawa (00:48:34), biegnący z przewodniczką Pauliną Pankiewicz, zaś drugie miejsce wywalczył Michał Majchrzak z „Lajkonika” Kraków, prowadzony przez Joannę Tereszkiewicz, ten duet uzyskał czas 01:01:44. W kategorii T12 pierwszą lokatę, ze świetnym czasem 00:33:59, zdobył Łukasz Wietecki z „Łuczniczki” Bydgoszcz. Po biegu oświadczył, że jest zadowolony ze złamania 34 minut, ale czuje mały niedosyt, bo na pewnym etapie niepotrzebnie odrobinę zwolnił, dając tym samym odskoczyć przodującej grupie (Łukasz zajął wysoką 11. pozycję w kategorii open). Drugie miejsce w T12, także z bardzo dobrym czasem − 00:41:08, zdobył Tomasz Chmurzyński z „Łuczniczki” Bydgoszcz (srebrny medalista igrzysk paralimpijskich Atlanta 1996), a trzeci był, z niewiele słabszym rezultatem, bo 00:42:11, Damian Hortecki z SMP Chorzów.

Na zakończenie wydarzenia, kiedy dotarliśmy na Konwiktorską, nasz kolega i koordynator Wiesiek Miech podziękował wszystkim za udział w kolejnej udanej imprezie biegowej i pogratulował uzyskanych dobrych wyników. Organizację mistrzowskiego biegu na 10 km dofinansowało Ministerstwo Sportu i Turystyki.

 

Za wiosła i gazu do mety!

Malownicze wody Jezioraka stały się areną sportowych emocji podczas ogólnopolskich zawodów osób niewidomych i słabowidzących w kajakarstwie, organizowanych przez Stowarzyszenie „Cross”. Wydarzenie połączyło sportową rywalizację i integrację środowiska ze wspomnieniem zasłużonego działacza.

Od lat miejscem wodowania kajaków jest przystań w Iławie, współpracująca z portem „Pod Omegą” oddalonym o około 300 metrów od wejścia do zatoczki przy wyspie Wielka Żuława. To właśnie za nią rozciągają się tory, na których rozgrywane są biegi kajakowe – osłonięte od silnych fal i zapewniające wystarczająco przestrzeni do dynamicznej rywalizacji.

Zanim pierwsze kajaki pojawiły się na linii startu, uczestnicy przeszli szkolenie z zasad bezpieczeństwa, prowadzone przez sędziego głównego Krzysztofa Królika. Oprócz omówienia trasy i sposobów zachowania się w razie wywrotki dobrano uczestnikom wyścigu sprzęt ratunkowy – kamizelkę, która musiała być właściwie dopasowana, założona i dokładnie zapięta. Indywidualnie podobierano także wiosła i uchwyty, tak aby każdy mógł trzymać je w optymalny sposób i wiosłować równo z partnerem. W kajaku w standardowym ustawieniu osoba niewidoma siedziała z przodu i narzucała rytm wiosłowania, a osoba lepiej widząca siedziała za nią i sterowała kajakiem, pilnując przy tym, by jej ruchy były zgrane z tempem partnera. Znakiem rozpoznawczym załóg  podczas wszystkich biegów były przypisane im losowo czapeczki w różnych kolorach. Dzięki nim sędziowie i publiczność mogli z łatwością rozróżniać osady, nawet z dużej odległości. „Szlakowy” miał również z przodu na kamizelce numer startowy. Każdy uczestnik otrzymywał butelkę wody przed startem, aby móc spokojnie uzupełnić płyny po dotarciu na metę.


grupa osób w kajakachZawodnicy i kibice po biegu na 500 m

Wsiadanie do kajaka i wysiadanie z niego wymaga sporej ostrożności, dlatego pomagali w tym wolontariusze i sędziowie. Zawody zabezpieczały dwie łodzie oraz zaprzyjaźnione jachty, a nad bezpieczeństwem kajakarzy czuwała ekipa WOPR. Ratownicy byli obecni przy starcie i płynęli wzdłuż toru aż do mety, gotowi w każdej chwili do natychmiastowej pomocy.

Na chwilę przed startem każdej serii zapadała zupełna cisza. Sędzia podnosił flagę startową wysoko nad głowę, a osady nieruchomiały w oczekiwaniu. Ustawienie kajaków w idealnej linii toru jest w tym momencie kluczowe. Po krótkiej chwili jednym zdecydowanym ruchem arbiter opuszczał flagę równocześnie z głośnym, wyraźnym dźwiękiem gwizdka. Ten podwójny sygnał – wizualny i dźwiękowy – oznaczał początek wyścigu, przerywał panującą ciszę i sprawiał, że każdy kajakarz, niezależnie od stopnia widzenia, mógł równo wystartować. Na mecie zawodnicy słyszeli długi, przeciągły sygnał gwizdka, a dodatkowo sędzia wywoływał komendę w rodzaju „Niebiescy stop!”, co oznaczało, że dana osada zakończyła swój bieg. Dzięki temu komunikatowi zarówno biorący udział w rywalizacji, jak i ekipy asekuracyjne od razu wiedzieli, że mogą opuścić tor lub skierować kajak do strefy zmian.


grupa osób z medalamiZwycięzcy konkurencji mikst wraz z sędziami. Od lewej: Karolina Skirel, Krzysztof Królik, Klaudia Żelazowska,
Tomasz Marciniak, Agnieszka Pokojska, Roman Jagodziński, Grzegorz Sikorski


Kibice obserwowali zmagania z innych jednostek pływających i kajaków rozsianych wokół torów, tworząc żywy krąg dopingu na wodzie. Ich okrzyki, gwizdy i oklaski towarzyszyły zawodnikom niemal przez cały dystans, dodając energii w decydujących momentach.

Po zakończeniu wszystkich biegów odbył się rejs wokół Wielkiej Żuławy – największej śródlądowej wyspy na jeziorze w Polsce. Był on dedykowany pamięci Stanisława Piaska – człowieka, który przez lata wspierał rozwój sportów wodnych wśród osób niewidomych i słabowidzących. Była z nami córka Stanisława, Jolanta Kopczyńska, która jest również sędzią zawodów kajakowych. Swoją obecnością uświetniła wydarzenie również Leonarda Pawłowska – wieloletnia przyjaciółka Stanisława, członkini zarządu klubu „Morena”, od lat sędziująca zawody i pomagająca przy ich organizacji.

Podczas rejsu i późniejszych rozmów na wodzie oraz w porcie powróciło wiele wspomnień i anegdot z dawnych obozów oraz zawodów kajakowych – opowieści o pierwszych startach, wymagających treningach i zabawnych sytuacjach na wodzie. Wspominano, jak Stanisław potrafił łączyć dyscyplinę z humorem i jak budował atmosferę przyjaźni, która przetrwała do dziś.

Najwięcej emocji dostarczyły biegi mikstów – konkurencja, w której w osadzie płyną mężczyzna i kobieta. Wymaga to doskonałego zgrania tempa, siły i techniki. Właśnie ta kategoria gromadzi najwięcej kibiców i obfituje w najbardziej widowiskowe finisze. Regulamin przewiduje, że mikst tworzą zawodnicy z tego samego klubu, ale dopuszcza się też starty poza konkurencją w parach mieszanych z różnych klubów lub w formie rekreacyjnej – wraz z przewodnikami. Tak było i tym razem.

Na zakończenie każdy z uczestników otrzymał pamiątkowy medal z wygrawerowanym napisem „Rejs ku Pamięci Stanisława Piaska”, będący wyrazem wdzięczności za Jego wieloletnią działalność.

Choć pogoda płatała figle, wszystkie zaplanowane biegi udało się przeprowadzić. Po emocjonujących wyścigach wielu zawodników wzięło udział w rekreacyjnym spływie po Małym Jezioraku, ciesząc się widokami i wspólnym przebywaniem. Po drodze można było zatrzymać się przy miejskiej fontannie i przejść symboliczny chrzest wodny, co stało się miłym akcentem kończącym sportowe zmagania.

Kajakarstwo to sport, ale też budowanie zaufania do partnera z kajaka, więzi i wiary w swoje możliwości. Jak mówił Jan Paweł II:  „Człowiek jest wielki nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi” – a tegoroczne zmagania i osoba śp. Stanisława Piaska doskonale te słowa potwierdzają.

Zawody zorganizowało Stowarzyszenie „Cross” przy wsparciu finansowym Ministerstwa Sportu i Turystyki oraz PFRON.


grupa osób w kajakachRejs wokół wyspy Wielka Żuława. Na pierwszym planie Leonarda Pawłowska z synem Markiem

Zwycięzcy ogólnopolskich zawodów
osób niewidomych i słabowidzących w kajakarstwie
25-28.07.2025 r., Iława

500 m kobiet

Regina Szczypiorska i Klaudia Żelazowska  „Morena” Iława    04:08,90

500 m mężczyzn

Krzysztof Paszyna i Dariusz Mądro  „Podkarpacie” Przemyśl  03:21,21

500 m mikst

 Klaudia Żelazowska i Tomasz Marciniak  „Morena”  Iława      03:58,03

Najlepsi w klasyfikacji drużyn

  1. „Morena” Iława
  2. „Podkarpacie” Przemyśl
  3. „Ikar” Lublin

Uroki Krynicy na sportowo

W lipcu w Krynicy-Zdroju odbył się obóz sportowy dla osób niewidomych i słabowidzących. Główne dyscypliny, które przyciągnęły uczestników w te piękne okolice, to nordic walking i bowling.


W obozie wzięło udział 38 uczestników, którzy przyjechali z aż 12 klubów Stowarzyszenia „Cross”. Do wspólnych sportowo-turystycznych wyzwań stanęli członkowie „Syrenki” Warszawa, „Crossu Opole”, „Sudetów” Kłodzko, „Jutrzenki” Częstochowa, „Podkarpacia” Przemyśl, „Ikara” Lublin, „Zrywu” Słupsk, „Tęczy” Poznań, „Razem na Szlaku” Poznań, „Kormorana” Giżycko oraz dwóch klubów z Kielc − ŚKS i „Debiutu”. Wszyscy oni gościli w pensjonacie Gaborek.

Krynica-Zdrój także tego lata przywitała nas piękną, słoneczną pogodą, która utrzymywała się przez cały czas trwania obozu, dzięki czemu mogliśmy w pełni zrealizować program marszów nordic walking.

Już pierwszego dnia pobytu uczestnicy przeszli praktyczne szkolenie, po którym spacerowali z kijkami po Krynicy, aby poznać lepiej ukryte jej zakątki i najciekawsze miejsca. Mieli szczęście, bowiem akurat wtedy w mieście odbywały się mistrzostwa Europy strongmenów. To była gratka móc podziwiać zawodowych siłaczy z wielu krajów i ich sportowego ducha. Nietuzinkowe konkurencje „ludzi z żelaza” ciekawiły i budziły aplauz wszystkich kibiców. Kolejnego dnia do pokonania była już nieco trudniejsza trasa na zboczach Góry Krzyżowej, spoglądającej z wysokości na Krynicę-Zdrój. (Zimą działa tam wyciąg oblegany przez narciarzy żądnych wrażeń i dużej adrenaliny). Rozpoczęły się też zajęcia w sprawdzonej już kręgielni olbrzymiego czterogwiazdkowego hotelu Czarny Potok, bowiem wśród wielu atrakcji posiada on czterotorową kręgielnię chwaloną przez uczestników naszych obozów za jakość torów i oferowanych kul, podczas gdy w innych obiektach tego typu różnie z tą jakością bywało.



grupa osób przed budynkiemUczestnicy obozu przed pensjonatem Gaborek

Podczas naszego pobytu szkoleniowego odbyliśmy piękny spacer do parku Słotwińskiego, który wziął nazwę od miejscowej leczniczej wody mineralnej Słotwinki, mającej działanie uspakajające. Jest on jednym z najstarszych w uzdrowisku, znajduje się w nim wiekowa pijalnia wód mineralnych, otwierana tylko przy wyjątkowych okazjach. W kompleksie tym znajduje się też jedyna w Krynicy tężnia, w której można przefiltrować sobie płuca i pogłębić oddech.

Następne dni upływały pod znakiem coraz trudniejszych tras dla „rozchodzonych” już kijkarzy. Wytrawny piechur Dzidek Mądry, instruktor na naszym obozie, wynajdywał coraz ciekawsze ich warianty, szczególnie dla osób lepiej i szybciej chodzących. Po grupie, w której byli między innymi Iwona Zielińska, Leszek Dorobek, Patrycja Suder, Dariusz Głuza, Celina Wiater, Grzegorz Jaros, Małgorzata Strelczuk, Halina Kurek, Ilona Nawankiewicz, Zbigniew Raczek czy Barbara Szalbierz, można się było spodziewać trudniejszych wejść, na bardziej wymagające szczyty. Niektórzy z nich zaliczyli nawet Jaworzynę Krynicką liczącą 1114 m wysokości. Grupę nieco słabszą wspierała nasza druga instruktorka Bożena Hanus, która z dużą troską czuwała nad swoimi podopiecznymi i dostosowywała trasy do ich możliwości. Duże słowa uznania należą się także naszej niezastąpionej przewodniczce Dominice Leśkiewicz, która będąc opiekunką swojej mamy, Basi, pomagała także innym uczestnikom.


grupa osób w plenerzeInstruktor Dzidek Mądry (w czerwonej koszulce) z grupą nordicowców na treningu w krynickim Parku Zdrojowym

W drugiej połowie pobytu obozowicze zaliczyli marsz na Górę Parkową, do którego przymierzali się od pierwszego dnia. Część grupy weszła na nią od strony ulicy Puławskiego − trasą dłuższą, ale łagodniejszą, a druga część drogą krótszą, ale znacznie trudniejszą. Góra Parkowa jest szczególnym miejscem, była zawsze wizytówką uzdrowiska. Od czasów przedwojennych, kiedy w 1937 roku wybudowano tutaj linową kolej naziemną (pierwszą w Polsce), stanowi niesamowity punkt widokowy na Krynicę i przyległe tereny. Obecnie budowana jest na niej kilkunastopiętrowa wieża widokowa, z której widać będzie także daleką okolicę.

Poza Krynicą zaglądaliśmy z kijkami do okolicznych miejscowości, takich jak Muszyna i Tylicz. W Muszynie obozowicze wspinali się do nowo wyremontowanego zamku oraz na wieżę widokową w parku sensorycznym, z której rozciąga się piękny widok na okoliczne wzgórza i panoramę miasta. Ponadto park zachwyca unikalną roślinnością i pięknym drzewostanem oraz zaciekawia tablicami informacyjnymi, dzięki którym można było zdobyć sporą wiedzę o faunie i florze okolicy. Na trasie ze Szczawnika do Muszyny odkrywaliśmy, poza krajobrazami, piękne zabytkowe cerkiewki, które obecnie są najczęściej kościołami katolickimi. Po długim schodzeniu można było ochłodzić się smacznymi wodami mineralnymi wydobywanymi z okolicznych muszyńskich odwiertów.

grupa osób na kręgielniZajęcia w kręgielni

Także piękny Tylicz przyniósł wiele wrażeń estetycznych i duchowych. Znajdują się tu dwa piękne kościoły z różnych czasów oraz tylicka Golgota − jeden z nowszych zabytków tej miejscowości. W oddali widać było piękne stoki narciarskie, w zimie przyciągające narciarzy.

Podczas obozu nasi piechurzy przeszli wiele kilometrów z korzyścią dla zdrowia i tężyzny fizycznej. Chodzenie z kijkami jest doskonałą formą aktywności, przy której pracuje mnóstwo mięśni i wzmacnia się cały nasz organizm. Ten efekt obozowicze wzmacniali popijaniem krynickich wód leczniczych, takich jak Zuber, Jan, Józef czy Słotwinka.

Także grający w bowling robili spore postępy, o czym świadczyły coraz lepsze rezultaty i bite rekordy życiowe. Mogli więc być z siebie zadowoleni. Wielu z nich chwyciło przynętę i obiecywało, że po powrocie do domu będzie uczęszczać na zajęcia organizowane przez macierzyste kluby.

Ośrodek Gaborek zapewnił, jak zwykle, bardzo dobre warunki pobytu, w tym smaczne, urozmaicone posiłki. Piękne położenie pensjonatu na wzniesieniu stanowiło dodatkowy bonus, bo uczestnicy mogli podziwiać malownicze widoki na okoliczne góry i miasto wprost ze swoich okien, tocząc wieczorami ciekawe dyskusje na różne tematy.

Przez te blisko dwa lipcowe tygodnie panowała miła i koleżeńska atmosfera. Kadra imprezy w osobach Bożeny Hanus, Zdzisława Mądrego i niżej podpisanego starała się zapewnić wsparcie każdemu uczestnikowi obozu. A ci nie kryli zadowolenia i mówili, że jeśli będzie taka możliwość, chętnie zapiszą się na kolejny, za rok.

Pożegnanie Ryszarda Kożucha

2 lipca 2025 r. zmarł Ryszard Kożuch – wszechstronnie utalentowany, wybitny niewidomy sportowiec, zdobywca czterech medali igrzysk paralimpijskich, inicjator rozwoju kolarstwa tandemowego osób z dysfunkcją narządu wzroku w Polsce, ukochany mąż, ojciec oraz dziadek.



Ryszard Kożuch urodził się 5 lipca 1951 r. w Stargardzie Szczecińskim. Mając 11 lat, uległ wypadkowi, w którym stracił wzrok. Po nieudanym leczeniu w kraju wyjechał do Holandii, gdzie uczęszczał do sportowej szkoły integracyjnej. W połowie lat 60. zaczął z sukcesami trenować lekkoatletykę i karierę sportową w tej dyscyplinie kontynuował w kraju na początku lat 70. Specjalizował się w biegach sprinterskich oraz skoku w dal i trójskoku z miejsca. Reprezentował Polskę na najważniejszych imprezach międzynarodowych – igrzyskach paralimpijskich, mistrzostwach świata i Europy – gdzie osiągał doskonałe wyniki.  Jego największe sukcesy to cztery medale wywalczone na igrzyskach paralimpijskich: złote w biegu na 60 m i w pięcioboju lekkoatletycznym (Montreal 1976) oraz brązowy w biegu na 60 m i srebrny w trójskoku (Arnhem 1980). Oprócz lekkiej atletyki uprawiał także pływanie i kajakarstwo.

sylwetka osobyRyszard Kożuch


W latach 80. nawiązał kontakty ze środowiskiem  osób z dysfunkcją wzroku uprawiających kolarstwo tandemowe w Holandii i Belgii, w czym pomogła Mu biegła znajomość języka niderlandzkiego, którego nauczył się w szkole. Startował za granicą w wyścigach tandemowych i pomimo braku spektakularnych sukcesów  bardzo polubił tę dyscyplinę sportu oraz docenił jej walory dla osób  niewidomych i słabowidzących. Zaszczepił ideę rozwijania kolarstwa tandemowego w Polsce i czynnie angażował się w ten proces, wykorzystując swoją wiedzę, autorytet oraz zdolności organizacyjne. Był aktywnym zawodnikiem, uczestnikiem wielu rekreacyjno-turystycznych imprez rowerowych, a jednocześnie członkiem komisji kolarskich Stowarzyszenia „Cross” i ZKF „Olimp”. Z inicjatywy Ryszarda i przy Jego pomocy organizacyjnej polscy niewidomi i słabowidzący zawodnicy startowali w kultowym wyścigu tandemowym Ronde van België, gdzie zaczynali od nauki, by z czasem sięgać po zwycięstwa w klasyfikacji indywidualnej i drużynowej. Wieloletni udział w tej  prestiżowej imprezie jest doskonałą ilustracją systematycznego  budowania sportowej potęgi polskich tandemów.  Ryszard wniósł duży wkład w to dzieło również jako organizator Międzynarodowego Wyścigu Tandemowego o Puchar Prezydenta Miasta Poznania, który w latach 1998-2024 był uznaną marką w kalendarzu imprez parakolarskich.

Swoje pasje sportowe łączył z pracą w zawodzie masażysty. Pracował zarówno w placówkach medycznych, jak i w środowisku sportowców, gdzie wspierał m.in. kadrę narodową hokeja na trawie. Ryszard był postacią nietuzinkową i śmiało można powiedzieć, że pod wieloma względami wyprzedził swoją epokę. To, co dzisiaj, kiedy Polska jest nowoczesnym krajem w Unii Europejskiej, wydaje się łatwo osiągalne, dawniej, w latach PRL-u, wymagało nowatorskiego podejścia, innowacyjnych rozwiązań i odwagi. Niewidomy nastolatek z komunistycznej Polski, kształcący się na Zachodzie według standardów promujących samodzielność oraz aktywność fizyczną – to był naprawdę wyjątkowy przypadek w tamtych czasach. Ryszard w swoim życiu wielokrotnie udowadniał, że przesuwanie granic i przekraczanie barier, zarówno tych fizycznych, jak i mentalnych, to Jego specjalność. Obalał stereotypy i kwestionował utarte schematy, śmiało konfrontując się z napotykanymi trudnościami. Stworzył nowoczesny wizerunek osoby z niepełnosprawnością, czynnie uczestnicząc w procesie integracji społecznej, dbając o byt swojej rodziny. Samodzielnie dawał sobie radę w różnych okolicznościach, realizował ambitne cele i podejmował wciąż nowe wyzwania. Ryszard, pomimo braku wzroku, prowadził aktywne, ciekawe życie. Odnosił sukcesy w sporcie i pracy zawodowej, realizował swoje pasje i marzenia. Nie marnował czasu, który był Mu dany. Jego postawa i osiągnięcia budziły podziw i szacunek oraz były źródłem inspiracji dla innych osób. Przy tym był skromny, nie chwalił się i nie gwiazdorzył, nie robił nic  na pokaz. Jego działania wynikały wprost z charakteru, osobowości,  sposobu wychowania i wartości, którymi się w życiu kierował.

Absolutnym priorytetem była dla Niego rodzina, z którą łączyła Go bardzo silna więź. Najlepszym potwierdzeniem tego są słowa córki Ryszarda, Natalii, wypowiedziane podczas ceremonii pogrzebowej:

„Śmierć jest tylko przejściem z tego świata do innego. Tata zakończył swoją ziemską wędrówkę, która może być wspaniałym przykładem tego, że nie ma w życiu rzeczy niemożliwych. Był zawsze wytrwały i dążył do swoich celów, uczył mnie, jak małymi krokami osiągać to, o czym marzę. Nauczył mnie tego, że dom i rodzinę stawiamy zawsze na pierwszym miejscu. Wiele razy udowodnił, że spokój i opanowanie mogą uratować każdą trudną sytuację.

Tata był legendą w parasporcie oraz w kolarskim środowisku tandemów, dla sportowców był kawałkiem historii w ludzkim ciele. Tata nie widział przeszkód, rzadko rezygnował ze swoich marzeń z powodu niepełnosprawności. Widział oczami wyobraźni. Zwiedził świat, grał na instrumentach, osiągnął wyniki sportowe na światowym poziomie, przejechał całą Polskę na rowerze. Dla wielu osób był przykładem do naśladowania.

Odważnie przyjął wiadomość o chorobie i postanowił dzielnie z nią walczyć. Niestety, przegrał tę nierówną walkę, odchodząc szybko i niespodziewanie, bo przecież na śmierć nigdy nie ma dobrego momentu.

Trudno jest mi pogodzić się z tym, że już nigdy nie zobaczę Jego twarzy, uśmiechu, nie usłyszę pytania «Gdzie są moje okulary?» albo «Chodź mi coś przeczytać». Choć nie usłyszę już Jego głosu, wierzę, że czuwa nade mną. Trudno pogodzić się z Jego odejściem, ale wiem, że tam, gdzie teraz jest, odnalazł spokój i ukojenie. Tata na zawsze będzie obecny w naszych sercach”.

Gramy…
w showdown! (cz. 5)

Treningowy elementarz za nami. Wiemy, jak prawidłowo się rozgrzać oraz jakie ćwiczenia wykonywać przy stole. Orientujemy się, z czym to się je, choć nadal daleko nam do doświadczonych graczy.
A co zrobić, kiedy w treningu showdowna uczestniczą zarówno nowi, jak i ci starsi stażem zawodnicy? Jak efektywnie ćwiczyć z bardziej zaawansowanymi sportowcami?

Atak

Wyszkoleni gracze znają już podstawy uderzeń opisanych w poprzednim numerze, dlatego trening techniczny musi skupiać się na poprawie precyzji, siły i szybkości zagrań. Trenerzy muszą zaplanować odpowiednie ćwiczenia i poświęcać jak najwięcej czasu na tego rodzaju trening. Gracz na każdych zajęciach powinien wykonywać jeden rodzaj uderzeń przynajmniej kilka razy, używając dwóch różnych metod:

     z podziałem stołu na części (ich granice oznaczamy na ścianach bocznych): zawodnik ma trafiać w konkretną część stołu, z zastosowaniem różnego rodzaju uderzeń;

     z użyciem specjalnie zaprojektowanego tzw. obrońcy. Jest to drewniany element treningowy ustawiany w polu bramkowym, którego zadaniem jest zastępowanie prawdziwego przeciwnika i pomoc w wyćwiczeniu uderzeń trafiających bezpośrednio do bramki.

Obrona

Najlepszym sposobem na trenowanie obrony z doświadczonymi graczami jest rozgrywanie meczów przeciwko trenerowi, który zna najsłabsze punkty swojego zawodnika. Jeśli poruszasz się zbyt dużo, podążając za ruchem piłki, trener może wykonywać krótsze podwójne lub wielokrotne strzały odbite, które trafiają w środek pola bramkowego. Do innego przydatnego ćwiczenia wykorzystuje się wspomnianego wyżej zaprojektowanego obrońcę, który „symuluje” reakcję przeciwnika. W ten sposób wytrenujesz szybkie zwroty piłki w przypadku, kiedy twoje strzały są mało precyzyjne.

I tu przechodzimy do jednoczesnego kształcenia umiejętności ataku i obrony. Fantastycznym narzędziem do tego rodzaju ćwiczeń jest trenażer, zwany potocznie strażnikiem. Jest to drewniana belka, która imituje prawdziwego zawodnika. Za jej pomocą możesz ćwiczyć wiele zachowań na stole. Na trenażerze ustawionym centralnie przed polem bramkowym ćwiczy się grę obronną. Po silnym uderzeniu piłką w strażnika ta wraca do nas ze zdwojoną siłą, dzięki czemu symulujemy uderzenia odbicia przeciwnika z kontry i możemy trenować odpowiednie ustawienie się w obronie. Im silniejsze uderzenie, tym mniej czasu będziemy mieć na prawidłową reakcję.

dwie osoby przy stole do gryPoza przekazywaniem wskazówek zadaniem trenera jest także odpowiednie przygotowanie zawodnika do meczu

Innym przykładem użycia strażnika będzie ustawianie go w różnych odległościach względem jednej z band. Dzięki temu zmniejszamy sobie światło dojścia do bramki po jednej ze stron. Takie ćwiczenie ma na celu wytrenowanie precyzji uderzenia w konkretne punkty na stole. Oczywiście naszym zadaniem będzie trafienie w odpowiednie miejsce tak, żeby piłka minęła strażnika i trafiła do bramki. Dzięki temu ćwiczeniu podczas prawdziwego meczu jest dużo łatwiej zagrać wybrane uderzenie w taki sposób, aby piłka trafiła w konkretny punkt i zachowała się tak, jak to sobie zaplanowaliśmy, innymi słowy − aby zmyliła przeciwnika i trafiła do strzeżonej przez niego bramki. 

Turnieje

Podczas meczu showdowna może się zdarzyć, że stracisz jasność umysłu z powodu braku doświadczenia i wytrenowania fizycznego. Dobry poziom sprawności fizycznej i samoświadomość mogą zaradzić tego typu sytuacjom. Rozpoznając ten stan, gracz może dostosować sposób gry do konkretnego rywala i znaleźć najlepszą taktykę, aby stawić mu czoła i z nim wygrać. Podczas ważnych meczów koncentracja jest punktem kluczowym.

Ten, kto dobrze wykorzystuje nogi, na pewno na tym zyskuje. Trener musi pomóc graczom poprawić ten aspekt, aby zwiększyć ich wydajność. Synergia między ramionami i nogami w showdownie jest bardzo ważna, ponieważ pozwala dodać uderzeniom więcej mocy i skuteczności. W grze w showdown, poza mięśniami naszych rąk, ważne są także inne partie mięśniowe, które powinniśmy mieć odpowiednio rozgrzane.

zdjęcie elementu do gryTrenażer, zwany strażnikiem, to świetne narzędzie do ćwiczenia zarówno ataku, jak i obronyn

Mecze

Na początku uprawiania showdowna tempo naszej gry będzie bardzo wolne, a użycie rakietki dość niezdarne. Jeśli jesteś początkującym zawodnikiem, powinieneś po prostu jeździć na turnieje, aby poczuć się pewniej w wykonywaniu uderzeń i nauczyć się skupiać na grze. Zawody są również bardzo dobrym sposobem na zdobycie doświadczenia i nauczenie się niektórych strategii, zarówno poprzez grę, jak i rozmowy z innymi, bardziej doświadczonymi showdownistami. Zadaniem szkoleniowca jest pomagać graczowi w osiągnięciu pewności siebie i ulepszeniu nastawienia do meczu. Szczególną uwagę trener powinien zwrócić na komunikację: uzgodnić, jak podejść do kwestii technicznych oraz podążać za stanem psychicznym i mową ciała grającego, aby zbudować jego poczucie bezpieczeństwa i pewności siebie.

dwie osoby rozmawiają przy stoleTrener, rozmawiając z zawodnikiem w trakcie meczu, musi wiedzieć, ile informacji i w jaki sposób przekazać. Każdy zawodnik może oczekiwać innych wskazówek

Doświadczeni zawodnicy podchodzą do meczu z odpowiednim skupieniem, mają już także bardziej wyczulony słuch, co pomaga im korygować taktykę nawet bez pomocy instruktora. Nie oznacza to jednak, że trener w jakimś momencie staje się niepotrzebny. Nadal musi stopować gracza, gdy jest to konieczne, i pomagać mu, przekazując swoje spostrzeżenia: czy przeciwnik porusza się za dużo, ma nieprawidłowy chwyt rakietki lub obniża uwagę podczas konkretnych uderzeń. Powinien informować swojego zawodnika o każdym istotnym aspekcie mogącym wpłynąć pozytywnie na wynik meczu.

dwie osoby rozmawiają przy stoleWskazówki trenera muszą być zawsze zrozumiałe bez wsparcia ze strony zmysłu wzroku, bo także słabowidzący zawodnicy startują w goglach


Czy wystarczy stosować się do wskazówek zawartych w tym i wcześniejszych artykułach, aby osiągnąć sukces? Czy tak trenując, staniemy się mistrzami? Odpowiedź jest prosta: nie. Dlaczego? Bo opisane zasady i wskazówki to tylko niektóre narzędzia stosowane podczas treningu czy turnieju. Sukcesu nie da się osiągnąć bez systematyczności, zarówno w trenowaniu, jak i uczestniczeniu w zawodach. Chłodna głowa, analiza rozegranych meczów, poprawa błędów, rozmowy z innymi graczami, trenerami czy sędziami niewątpliwie również będą miały ogromny wpływ na nasz rozwój. Ważne, żeby twardo stąpać po ziemi i nie odfrunąć. Bo zbyt duża pewność siebie może nas bardzo łatwo zgubić.

Szacunek do rywala, bez względu na poziom, jaki prezentuje, to najważniejsza rzecz. Nie tylko w showdownie, lecz w każdym sporcie. I nigdy o tym nie należy zapominać.

Do zobaczenia przy stole!

 

Szymon Borkowski

Do góry

Stabilizacja a mobilność

Zaprezentowane w dotychczasowych artykułach rozciąganie o charakterze statycznym, zalecane przede wszystkim po treningu jako tzw. bezpieczny relaks dla zmęczonych mięśni, to tylko jedna z odmian stretchingu. Dziś chciałabym przybliżyć inną, dynamiczną jego formę.

Stretching dynamiczny to synonim popularnej rozgrzewki, która ma zaadaptować mięśnie i stawy do wysiłku fizycznego. Wykonuje się tu ćwiczenia rozciągające, w których stopniowo zwiększa się zakres i prędkość ruchu. Ogólnie polegają one na szybkim napinaniu mięśnia i powrocie do jego naturalnej pozycji. Ruchy wykonuje się płynnie, w wielu płaszczyznach i kierunkach, ze stopniowym zwiększaniem ich zakresu aż do maksymalnego. Któż z nas nie zna krążenia ramionami w przód i w tył z lekcji w-fu! Tego typu stretching stanowi doskonałą formę rozgrzewki przed treningiem właściwym, np. bieganiem, NW, pływaniem, jazdą na rowerze czy nartach, ale również przed treningiem siłowym.

Każda forma rozgrzewki powinna być dobrze przemyślana i zaplanowana pod kątem późniejszego treningu właściwego. Dzięki temu nasze ciało będzie lepiej przygotowane na czekające je wyzwania.

Rozgrzane, uelastycznione i odżywione podczas tych wstępnych ćwiczeń mięśnie oraz  stawy  adaptują narząd ruchu do nadchodzącego  obciążenia, co minimalizuje  ryzyko kontuzji. Rozgrzewka w formie stretchingu dynamicznego powinna trwać około 15 minut. W tym czasie należy wykonać 6-10 zaplanowanych ćwiczeń po 8-10 powtórzeń w serii.  Przy wyborze ćwiczeń należy kierować się między innymi tym, które ruchy będą wykorzystywane w treningu właściwym. Jeśli więc będzie to bieganie, rozgrzewka z zastosowaniem stretchingu dynamicznego skupiona będzie na dolnych partiach mięśniowych. Natomiast przy treningu siłowym na górne partie ciała rozgrzewka dotyczyć będzie  głównie obręczy barkowej i grzbietu.

kobieta z kijkami w rękuFot. 1 Marsz z wysoko uniesionymi kolanami

Stretching dynamiczny powiększa ruchomość stawów, a to przekłada się w efekcie na prawidłowość wykonywanych ćwiczeń i zmniejszenie ryzyka urazów. Ponadto podczas jego wykonywania rozszerzają się naczynia krwionośne, co gwarantuje odpowiednie zaopatrzenie mięśni w tlen, a w konsekwencji − ograniczenie zmęczenia podczas treningu właściwego. 

Mimo że stretching dynamiczny jest formą rozgrzewki zalecaną przed treningiem, sam też wymaga rozgrzewki. Rozciąganie zimnych mięśni może prowadzić do kontuzji. Dlatego dobrze jest rozpocząć ten rodzaj stretchingu np. od szybkiego marszu przechodzącego w lekki trucht. Po takim rozruchu można dopiero bezpiecznie przejść do proponowanych ćwiczeń. Należy pamiętać jednocześnie, aby każde z nich w początkowej fazie wykonywać powoli i w niepełnym zakresie ruchu. Do pełnego możesz dojść dopiero po kilku powtórzeniach.

Na początek − wyciągnij się!

Tym ćwiczeniem możesz zacząć nie tylko swój dynamiczny stretching, lecz także powitać dzień. Możesz je wykonać bez przyborów, jak również z wykorzystaniem piłki lub kijów do NW. Unieś w górę piłkę lub kije trzymane w dłoniach, wspinając się jednocześnie na palce stóp. Możesz wykonać marsz w miejscu, przenosząc ciężar ciała z jednej nogi na drugą, z jednoczesnym sięganiem „nieba” wyciągniętymi dłońmi. Uzyskasz w ten sposób rozciągnięcie całego ciała.

Wspięcia palce − pięty

Kolejnym ćwiczeniem, będącym niejako kontynuacją poprzedniego, jest naprzemienny ruch wspięcia na palce ze wspięciem na pięty. Zacznij od powolnych ruchów w niepełnych zakresach i po paru powtórzeniach przejdź do maksymalnych. Jeśli masz problem z utrzymaniem równowagi, stań przy parapecie, futrynie, ścianie lub drzewie, jeśli ćwiczysz w terenie. Jeżeli masz kije do NW, możesz użyć ich do podparcia.

kolaż dwóch zdjęć gdzie kobiety ćwiczy nogiFot. 2 Otwieranie bioder

Marsz z wysoko uniesionymi kolanami

Również przy tym ćwiczeniu możesz wykorzystać kije NW. Trzymane w obu dłoniach kije wyciągnij prosto przed siebie na wysokość pasa (patrz: Fot. 1 na poprzedniej stronie). Teraz na przemian sięgaj do nich kolanami. Wykonaj to ćwiczenie w miejscu lub w marszu. Staraj się stopniowo zwiększać zakres ruchu, podnosząc „poprzeczkę” nieco wyżej przy kolejnych powtórzeniach.

Przyciąganie pięty do pośladka

Podobnie jak poprzednie ćwiczenie, to również możesz wykonać stojąc lub idąc, z użyciem kijów lub bez. W pozycji stojącej zegnij kolano i przyciągnij piętę do pośladka. Złap ją dłonią i dociśnij. To samo powtórz na drugą nogę. W marszu w miejscu możesz podeprzeć się kijami NW i wykonać ruch  pięty w kierunku pośladka raz jedną, raz drugą nogą.

Otwieranie stawów biodrowych

To ćwiczenie możesz wykonać w klęku podpartym lub stojąc. W pozycji stojącej dobrze jest asekurować się wspomnianymi kijami NW lub używając innego podparcia. Unieś kolano na wysokość bioder i zataczaj nim w powietrzu koła (Fot. 2 A) od małego do coraz większego, w kierunku na zewnątrz. Po 8-10 ruchach zmień nogę. Inną wersją tego ćwiczenia jest zataczanie kolanem tzw. ósemek. (Fot. 2 B)

kobieta stoi z kijkami w rękach i ćwiczyFot. 3 „Wiosłowanie”

„Wiosłowanie” z użyciem kijów NW

W pozycji stojącej chwyć kije NW w obie dłonie i wyciągnij ręce przed siebie. Wykonuj ruchy wiosłowania, zataczając coraz większe koła. (Fot 3 A i B)

Skręty tułowia i stawianie kijów za sobą

Stań swobodnie, kije trzymaj w dłoniach przed sobą. Przenieś kije do boku, wykonując przy tym skręt tułowia. Wróć do pozycji wyjściowej i wykonaj ćwiczenie na drugą stronę. (Fot. 4 A, B i C)

Pamiętaj, aby we wszystkich ćwiczeniach trzymać „mocny brzuch”, czyli napiąć mięśnie brzucha przez „przyklejenie” pępka do kręgosłupa. O tej zasadzie bezpieczeństwa dla naszego kręgosłupa będzie szerzej w kolejnych artykułach.

kobieta ćwiczy z kijkami w rękachFot. 4 Skręty tułowia w bok

To tylko przykładowe ćwiczenia z rozgrzewki, wykorzystujące stretching dynamiczny, przydatne chociażby przed spacerem czy marszem z kijami NW. Pamiętaj, że do swojego treningu możesz dopasować różne ćwiczenia, które będą odpowiednie do twojego wysiłku fizycznego. Stretching dynamiczny warto na stałe wprowadzić jako formę rozgrzewki przed treningiem właściwym. Jeśli jednak masz jakiekolwiek wątpliwości co do wyboru ćwiczeń, zawsze możesz się skonsultować ze specjalistą.

Anna Karaś − magister fizjoterapii, technik masażysta, terapeutka zajęciowa, nauczycielka masażu i wykładowczyni akademicka. Autorka i współautorka publikacji z zakresu masażu i terapii zajęciowej, aktywna uczestniczka i prelegentka wielu konferencji i sympozjów z zakresu masażu. Mieszka i pracuje w Szczecinie.

 


 

Anna Karaś

Do góry

Gramy w szachy

Na zdjęciu Waldemar Świć
Waldemar Świć (współautor rubryki)

Blokada (cz. 2)

Tym razem proponuję kilka partii wielkiego Arona Nimzowitscha, które ilustrują bogactwo idei blokady.

Blokada kojarzy się z czymś statycznym. Niesłusznie. Wprawdzie obiekt należy zastopować, zablokować, a następnie zlikwidować, ale − jak zobaczymy − figura blokująca może zachowywać się bardzo elastycznie.


Obrona słowiańska
A. Nimzowitsch − A. Nilsson
Kopenhaga 1924

1.Sf3 Sf6 2.c4 c6 3.e3 d5 4.Ge2 Gf5 5.Sc3 e6 6.d4 Gd6 7.Hb3 Hb6 8.c5 Hb3 9.ab3 Gc7 10.b4 Sbd7 11.b5 Ke7 12.b4 a5 13.ba6 ba6 14.Sh4 Whb8 15.Sf5+ ef5 16.Wb1! Se4 17.Se4 fe4 18.Kd2 Wb7 19.Kc2 Sf6 20.Gd2 Se8 21.Wa1 Wba7 22.f3 f5 23.fe4 fe4 24.Wa2 Gd8 25.Wha1 Sc7 26.Ge1! Sb5 27.Gh4+! Ke8 28.Gd8 Kd8 29.Gb5 cb5 30.Kd2 Ke7 31.Ke2 Ke6 32.Kf2 Kd7 Białe stoją lepiej. Pionki a6 i d5 są słabościami. Jeśli jednak białe spróbują przerzucić natychmiast wieżę na linię „f”, nastąpi a6-a5 i czarne uzyskają kontrę. Dlatego w pozycji na diagramie nastąpiło:



33.Wa5! i dopiero teraz białe zaczynają przenikać królem na drugie skrzydło. 33Kc6 34.Kg3 Kb7 35.Wf1 Kc6 36.Wf5 We7 37.h4 Waa7 38.h5 We6 39.Wf8 g6 Po 39...h6 40.Kh4 białe przedzierałyby się na skrzydle królewskim. 40.h6 g5 41.Wb8 Kc7 42.Wbb5 Wh6 43.Wa4 Wf6 44.Wba5 Kc8 45.Kg4 h6 46.Wa2 Waf7 47.Wa6 Wa6 48.Wa6 Wf2 49.g3 Wb2 50.Wh6 Wb3 51.Wd6 We3 52.Wd5 Wd3 53.b5 e3 54.Kf3 1-0

Kolejna partia została rozegrana w seansie gry jednoczesnej. Zapewne partner
nie był zbyt silny, ale rozgrywka ma niewątpliwy walor szkoleniowy. Warto zobaczyć, jak wygląda idealnie wykonana blokada.


Obrona holenderska
(?) Haage – A. Nimzowitsch
Arnstadt 1926

1.d4 d6 2.e3 f5 3.Gd3 e5 4.de5 de5 5.Gb5+ c6 6.Hd8+ Kd8 7.Gc4 Gd6 8.Sf3 Sf6 9.Sc3 Znacznie lepsze jest 9.a4 z dalszym b3 i Gb2 lub Ga3. 9…Ke7 10.a3 Wd8 11.Gd2 b5 12.Ga2 a5 13.0–0 b4 14.Sb1 c5 15.Gc4 e4 16.Sg5 Ga6 17.Ga6 Wa6 18.ab4 ab4 19.Wa6 Sa6 20.c3 h6 21.Sh3 Sg4 22.g3 Se5 23.Kg2 g5 24.Gc1 b3 25.Sd2 c4 26.Sg1 Z każdym posunięciem pozycja białych staje się trudniejsza. Goniec na c1 nie ma posunięć, białe pola są słabe.

26...Sc5 27.Se2 Wg8 28.Sd4 f4 29.Sf5+ Ke6 30.Sd6 f3+! 31.Kg1 Kd6 32.Wd1 Ke6 33.Sb1 Scd3 34.Sa3 Kd5 35.Sb5 Wb8 36.Sa3 Wa8 37.h3 Kc5


38.Kf1 Sc1 Natychmiast wygrywa. 39.Wc1 Sd3 40.Wb1 Sb2 41.Wb2 Wa3 42.Wb1 Wa2 0-1

Debiut Zukertorta
L. Van Vliet − A. Nimzowitsch
Ostenda 1907

1.d4 d5 2.Sf3 c5 3.e3 e6 4.b3 Sf6 5.Gd3 Sc6 6.a3 Gd6 7.Gb2 0–0 8.0–0 b6 9.Se5! Gb7 10.Sd2 a6 11.f4 b5! 12.dc5! W zbiorze partii z turnieju posunięcie to jest opatrzone znakiem zapytania, gdyż „oddaje centrum”. Jednak zgodnie z przemyśleniami Nimzowitscha można było powiązać tę wymianę z figurowym opanowaniem centrum. 12…Gc5 13.Hf3 Sd7 14.Sc6 Gc6  


15.Hg3 To i następne posunięcie są błędne. Należało grać 15.b4! Gb6 16.Sb3 He7 17.Sd4 Gb7 18.a4 Gd4 19.Gd4. I nie można 19...Hb4 20.Gh7+ Kh7 21.Hh5+ Kg8 22.Gg7 Kg7 23.Hg5+ Kh8 24.Wf3. Po prawidłowej reakcji białych pozycja byłaby bliska wyrównaniu. 15...Sf6 16.Wad1? a5! 17.Hh3 h6 18.g4 d4 19.e4 Hd7 Jeśli 20.g5, to 20…e5. 20.Wde1 e5!


Taki plan hamowania masy pionkowej stał się już typowy, dlatego warto się z nim zapoznać. 21.f5 Sh7 22.Sf3 He7 23.Hg3 Wfe8 24.h4 f6 25.Wa1 Hb7 26.Wfe1 Kf7 27.We2 Wh8 28.Kg2 Sf8 29.g5 hg5 30.hg5 Sd7 31.gf6 gf6 32.Sh4 Wag8 Czarne przegrupowały swe siły, odparły szturm pionkowy i wkrótce gra sprowadzi się do ataku na punkty e4 i g6. 33.Sg6 Wh5 34.Kf2 Sf8 35.Wg1 Wg5 36.Hh4 Wg1 37.Kg1 Sg6 38.Hh5 Kf8 39.fg6 Hg7 40.Wg2 Wh8 41.He2  

41...Wh4! 42.Gc1 42.Wg4 Wg4+ 43.Hg4 Gd7 i pada pionek g6. 42...We4! 43.Hd2 Wh4 44.Ha5 Hd7 45.g7+ Kg8 46.Gc4+ bc4 47.Hc5 Wh1+! 0-1

Obrona słowiańska
A. Nimzowitsch − J. Bernstein
Karlsbad 1923

1.Sf3 Sf6 2.d4 d5 3.c4 e6 4.Sc3 Ge7 5.e3 0–0 6.a3 a6 7.c5 c6 8.b4 Sbd7 9.Gb2 Hc7 10.Hc2 e5 11.0–0–0! Przy stabilnym centrum takie posunięcie jest możliwe. 11…e4 12.Sh4! Sb8 13.g3 Se8 14.Sg2 f5 15.h4 Gd8 16.a4 Ostrożniejsze było16.Ge2 z dalszym 17.Kd2. 16...b6! 17.b5


17...Sf6 18.Sf4 ab5 19.ab5 Hf7 20.Ge2 Gc7 21.cb6 Gf4 21...Gb6 22.Kd2 22.gf4 Gd7 23.Kd2 cb5 24.Wa1! Sc6 25.Gb5 Sa5! 26.Ge2 Wfb8  


27.Sa4 Niczego nie dawało 27.Wa3 Wb6 28.Wha1 Sc4+ 29.Gc4 Wa3 30.Wa3 dc4 31.Wa8+ Ge8 32.Ga3 Wb3. 27...Ga4 28.Wa4 Wb6 29.Gc3! Sb3+

Na to liczył Nimzowitsch. Niewątpliwie lepsze było 29...Sc4+ 30.Gc4 Wa4 31.Ha4 dc4 32.Ha8+ He8 33.He8+ Se8 34.Wa1 z niewielką przewagą białych. 30.Hb3! Wb3 31.Wa8+ Se8 32.Gd1!! Wc3! 32...Wb1 33.Ga4 Wh1 34.Ge8; 32...Wb6 33.Ga4 We6 34.Wb1 Hg6! 35.Wbb8 Hg2 36.Ge8 Hf2+ 37.Kc1 i białe wygrywają. 33.Kc3 Hc7+ 34.Kd2 Kf7 35.Gh5+ g6 36.Wha1! Hb6 37.Ge2 Kg7 38.Ke1 Sc7 39.W8a5 Kh6 40.Kf1 Hb3 41.h5! Se8 42.Wa6 Hb2 43.hg6 hg6 44.W6a2! Hb7 45.Wa7 Hb2 46.Kg2 Sf6 47.Wh1+ Sh5 48.Gh5 gh5 49.Wha1! 1-0





 

Waldemar Świć

Do góry

Gramy w warcaby

Na zdjęciu Damian Reszka
Damian Reszka (autor rubryki)

W dniach 6-12 lipca 2025 r. reprezentacja polskich warcabistów uczestniczyła w turnieju Pucharu Świata FMJD w łotewskiej Rydze. Na starcie stanęło 109 zawodników, wśród których znalazło się wielu mistrzów i arcymistrzów. Była to doskonała okazja do rozegrania wymagających partii i zdobycia cennych doświadczeń. Poza zawodnikami z polskiej czołówki nasze barwy reprezentowali warcabiści „Crossu”: Leszek Stefanek, Barbara Wójcik, Józef Tołwiński, Mieczysław Kaciotys, Dorota Szela i Barbara Kacprzak. W tym numerze przyjrzymy się kilku ciekawym fragmentom partii rozegranych przez naszych zawodników. Zanim jednak do nich przejdziemy, zacznijmy od krótkiej retrospekcji.


Tomasz Kuziel (Polska) – Viktors Mateiko (Łotwa)
Mistrzostwa Europy 2022

Warcaby to również sztuka umiejętnej obrony w pasywnej pozycji. Nie każda partia pójdzie od początku do końca po naszej myśli, więc w razie otrzymania gorszego ustawienia trzeba umieć się obronić. W widocznej poniżej pozycji to właśnie było zadaniem białych.


Białe: 37, 35, 33, 32, 26
Czarne: 14, 19, 22, 24, 25

53.35-30? Wygląda obiecująco, ale przegrywa. Do remisu prowadziło jedynie: 53.32-28! 22-27 54.28-22! 27x18 55.33-28! 24-29  56.35-30 18-23 57.28-22 29-33 58.22-17 33-38 (58...33-39 59.30-24 19x30 60.25x43=) 59.37-32 38x27 60.30-24. Stronie broniącej się w końcówce zależy na redukcji materiału. 60...19x30 61.25x34 27-31 62.17-12 31-37 63.12-8 37-42 64.8-3 14-19 65.3-8= 53...24x35 54.33-29 22-27! Gdyby nie ta wymiana, to idea z oddaniem piona miałaby rację bytu. 55.32x21 26x17 56.37-32 17-22 57.29-24 19x30 58.25x34 14-19 i białe skapitulowały. 0-2


Plotniece Odrija (Łotwa) – Dorota Szela (Polska)
PŚ Riga Open 2025

35.49-43?

Białe: 44, 43, 42, 39, 38, 36, 35, 34, 33, 27, 25
Czarne: 2, 3, 7, 9, 13, 14, 15, 18, 19, 23, 26

Ostatni ruch białych wygląda bezpiecznie, ale po głębszej analizie pozwala czarnym na zwycięski forsing. 35...7-11? Wygrywało 35...26-31! 36.27-21 19-24! 37.36x27 24-30 38.35x24 14-20 39.25x14 9x49, wykorzystując stworzone wolne tempo. 36.34-30? Białe dały drugą szansę czarnym ruch po ruchu! 36...11-16? Jednak czarne pozostały nieczułe na taktyczne rozwiązania. Tym razem można było przeprowadzić już natychmiastową kombinację: 36...23-29! 37.33x24 18-22
38.27x18 13x22 39.24x4 22-27 40.4x31 26x48 41.44-40 48-37 z wygraną końcówką. 37.42-37 2-8 38.30-24 19x30 39.25x34 14-19 40.38-32 8-12 41.43-38 15-20 42.33-29??


Białe: 44, 39, 38, 37, 36, 35, 34, 32, 29, 27
Czarne: 3, 9, 12, 13, 16, 18, 19, 20, 23, 26

Do trzech razy sztuka? 42...20-25??Niestety nie! Od zwycięstwa do porażki… (Tym razem wygrywał prosty mostek: 42...20-24 43.29x20 23-28 44.32x14 13-19 45.14x23 18x49). 43.27-22! 18x27 44.29x7 3-8 45.32x21 16x27 46.7-1 I czarne poddały partię. Taktyka, taktyka, taktyka... 2-0

Ernests Lukstaraups (Łotwa) – Mieczysław Kaciotys (Polska)
PŚ Riga Open 2025

Ciekawy forsowny wariant mógł zagrać przeciwnik Kaciotysa z 8. rundy. 33...19-24

Białe: 48, 42, 41, 40, 38, 37, 34, 33, 31, 28
Czarne: 6, 8, 10, 11, 12, 13, 14, 16, 21, 24

34.48-43? 34.28-23! 13-18 (34...10-15? 35.23-19 14x23 36.33-29 24x33 37.38x9) 35.34-29 14-20 jest najlepszą obroną, którą niełatwo znaleźć (35...24-30? 36.40-35 z pionkiem zysku) 36.23-19 24x13 37.29-23 18x29 38.33x4 21-27! 39.4x7 27x47 40.7-23 z przewagą białych w końcówce.


Anti Ingel (Estonia) – Józef Tołwiński (Polska)
PŚ Riga Open 2025

Białe: 40, 37, 32, 30, 27, 14
Czarne: 4, 16, 17, 18, 21

47...17-22?? Remis ratowała taktyka: 47...4-9! 48.14x3 18-22 49.27x18 21-26 50.3x21 16x38 i białe piony są tak niekorzystnie ustawione, że nie ma szans na wygraną. Przykład: 51.18-13 38-43 52.30-25 43-48 53.37-32 48-43 54.32-28 26-31 i czarne zmierzają na drugą damkę, by zapewnić sobie punkt. 48.37-31 21-26 49.14-10! 26x28 50.10-5 22x31 51.5x26 Czarnym pozostało poddać partię. 2-0


Agris Strauja (Litwa) – Józef Tołwiński (Polska)
PŚ Riga Open 2025

Białe: 45, 43, 36, 34, 27, 26, 25, 24
Czarne: 3, 4, 9, 13, 15, 16, 17, 18

Józef doprowadził do solidnej, wygranej pozycji. Żeby dopiąć swego, należało dobrze zdiagnozować ustawienie. Dwa czarne piony 16 i 17 trzymają trzy białe: 36, 26 i 27. I tak należało to zostawić, a jednocześnie znaleźć plan z nieuniknioną groźbą. 37...18-22? i po 61 ruchach skończyło się remisem. Należało zagrać 37...18-23! Pion 23 świetnie izoluje białego 24! 38.43-38 9-14! 39.38-33 4-9! 40.25-20 (40.33-29 14-19 41.29x18 19x39 42.26-21 13x31 43.21x12 9-14 44.36x27 3-8 45.12x3 39-43 46.3x20 15x24) 40...14x25.

Leszek Stefanek (Polska) – Jurij Anikiejew (Ukraina)
PŚ Riga Open 2025

Białe: 43, 39, 37, 35, 34, 32, 26, 21, 16
Czarne: 7, 10, 11, 12, 13, 17, 22, 23, 24

W pierwszej rundzie mistrz Polski 2025 niewidomych i słabowidzących Leszek Stefanek zmierzył się z mistrzem świata 2023 Jurijem Anikiejewem. I ta partia pokazała, że również mistrzom świata zdarzają się błędy.

42...13-19? Duża niedokładność. Wygrywało: 42...24-29! 43.43-38 29x40 44.35x44 22-27! 45.39-33 10-14 46.44-39 14-20 47.39-34 20-24 48.33-28 13-19 i białe zostają bez ruchu. 43.34-30? Leszek nie znajduje swojej szansy na uratowanie cennego remisu. 43.39-33!  10-14 (43...22-28?? 44.33x22 17x28 45.35-30 24x35 46.34-29 23x34 47.32x5) 44.35-30 24x35 45.33-29 23-28 46.32x23 19x28  47. 29-24 28-33 48.34-30 35-40 49.30-25 40-44 50.24-19 14x23 51.43-39 33-38 52.39x50 38-43 53.25-20 i tej końcówki czarnym nie udałoby się wygrać. 43...23-29 44.30-25  29-33 45.39x28 22x33 46.32-27 10-14 47.37-32 33-39 48.43x34 24-29 49.34x23 19x37 50.35-30 37-41 51.30-24 41-47 i białe się poddały. 0-2

Maigonis Juhnjevichs (Łotwa) – Leszek Stefanek (Polska)
PŚ Riga Open 2025

Na koniec zapraszam do prześledzenia niesłychanie taktycznej partii Leszka. W analizie pomijam komentarze dotyczące gry pozycyjnej.

1.34-30 19-23 2.30-25 20-24 3.32-28 23x32 4.37x28 17-22 5.28x17 12x21 6.41-37 7-12 7.46-41 21-26 8.38-32 11-17 9.43-38 1-7 10.49-43 7-11 11.31-27?

Białe: 50, 48, 47, 45, 44, 43, 42, 41, 40, 39, 38, 37, 36, 35, 33, 32, 27, 25
Czarne: 2, 3, 4, 5, 6, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 24, 26

11...17-21? 11...26-31! 12.37x26 24-29 13.33x24 13-19 14.24x22 17x46 12.33-28
14-20 13.25x14 10x19 14.39-34 5-10 15.43-39 10-14 16.39-33 12-17 17.44-39 18-23 18.48-43 8-12? 19.35-30! 24x44 20.28-22 17x28 21.33x22 44x33 22.38x7 14-20
Dokładniejsze było: 22...3-8 23.7-1 8-12 24.1x29 (24.1x18? 11-17 25.22x11 13x31 26.36x27 6x17) 24...19-24 25.29x20 15x24. 23.34-29 9-14 24.29-24 20x29 25.7-1 15-20 26.1x40 19-23 27.40x9 4x13 28.43-39 2-8 29.39-33 8-12 30.50-44 20-24 31.44-39 3-9 32.45-40 14-20 33.40-34 20-25 34.36-31 12-18?



Białe: 22, 27, 31, 32, 33, 34, 37, 39, 41, 42, 47
Czarne: 6, 9, 11, 13, 16, 18, 21, 24, 25, 26

34...11-17 35.22x11 6x17= 35.32-28! 21x23 36.33-28 18x36 37.28x8 24-30 38.8-2 30-35 39.2-24? 39.2-19! 39...11-17? 39...25-30! 40.34x25 35-40 41.39-34 40x20 42.25x3 11-17 43.3x21 16x27 44.37-32 27x38 45.42x33 6-11 46.33-29 11-17 47.29-23 17-22 48.23-19 22-28= 40.24-38 9-13 41.38-49 17-21 42.37-32 13-19 43.49-38 6-11 44.41-37 19-23 45.38-15 21-27 46.32x21 16x27 47.37-32 27x38 48.42x33 26-31? 49.47-41! 36x47 50.33-29 47x24 51.15x36 11-17 52.36-27 25-30 53.34x25 35-40 54.39-34 40x29 55.27-43 2-0

grupa osób
Reprezentacja polskich zawodników niewidomych i słabowidzących na Riga Open 2025

 

Damian Reszka

Do góry