Nr 12 (153) Grudzień 2017

CROSS

ISSN 1427-728X

ROK XV

Nr 12 (153)

Grudzień 2017 r.

miesięcznik

INFORMACYJNO–SZKOLENIOWY

STOWARZYSZENIA KULTURY FIZYCZNEJ,

SPORTU I TURYSTYKI NIEWIDOMYCH

I SŁABOWIDZĄCYCH „Cross”

Adres redakcji:

00-216 Warszawa

ul. Konwiktorska 9, tel.: 22 412 18 80

e-mail: redakcja@cross.org.pl

Redaguje zespół w składzie:

Marta Michnowska

Redaktor naczelna

Anna Baranowska

Zastępca redaktor naczelnej

Grażyna Wojtkiewicz

Korekta

Opracowanie graficzne:

Studio Graficzne Novelart

 Skład, druk, oprawa i kolportaż:
EPEdruk Spółka z o.o.
ul. Konwiktorska 9, 00-216 Warszawa

Nakład: 900 egzemplarzy

Miesięcznik dofinansowuje

Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

 

Redakcja nie zwraca tekstów niezamówionych

 

aaa

 

Spis treści

Życzenia

Z wizytą w Pałacu Prezydenckim

Marta Michnowska

Ludzie bez barier, ale z fantazją 

Andrzej Szymański

Drużynowe rozgrywki na szachownicy 

Witalis Sapis

Wojciech Woźniak obronił tytuł 

Leszek Stefanek

Dziewczyny atutem Nysy 

Leszek Stefanek

Częstochowski finał sezonu 

Wojciech Puchacz

Pracowita jesień 

Mirosław Jurek

Wiadomości

Opowieść wigilijna 

Ewa Górska

Bomba z ukrytym zapłonem 

(BWO)

Siła 

Krzysztof Koc

Gramy w szachy 

Ryszard Bernard

Od Redakcji

 

aaa

 

Życzenia

 

Tej nocy, jak promień jasnego światła rozbrzmiewa wieść Apostoła: „Ukazała się łaska Boga, która niesie zbawienie wszystkim ludziom” (Tt 2,11). (…) Tej nocy dzielimy radość Ewangelii: Bóg nas kocha, kocha nas tak bardzo, że dał swego Syna jako naszego brata, jako światło w naszych ciemnościach.

Ojciec Święty Franciszek

 

W ciemną grudniową noc wyczekujmy pierwszej gwiazdki na granacie nieba. Niech jej promień przyniesie nadzieję, obdarzy ciepłem miłości, rozświetli mroki. Niech te święta będą piękne, utkane z wyjątkowych chwil, radosnych momentów, niech będą pełne – bo przeżyte razem z najbliższymi. Pozwólmy sobie na odrobinę szaleństwa przy suto zastawionym stole i wytchnienia od obowiązków sportowca: ścisłej diety, wyczerpujących treningów, codziennej rywalizacji. Odnajdźmy spokój ducha, by w nowym roku być gotowym na nowe wyzwania. Cudownego Bożego Narodzenia!

Redakcja 

 

aaa

 

zaszczytne odznaczenia

 

Z wizytą w Pałacu Prezydenckim 

Choć od igrzysk paraolimpijskich minął już ponad rok, pamięć o mistrzach z Rio 2016 nie ginie. Przy okazji Międzynarodowego Dnia Osób Niepełnosprawnych prezydent RP Andrzej Duda wręczył wybitnym sportowcom odznaczenia. Wśród gości świętujących z parą prezydencką znaleźli się również przedstawiciele Stowarzyszenia „Cross” oraz Związku Kultury Fizycznej „Olimp” – Józefa Spychała i Piotr Łożyński.

3 grudnia 2017 r. do Pałacu Prezydenckiego z całej Polski przyjechali szczególni goście w barwach narodowych, aby odebrać odznaczenia z rąk samego prezydenta Andrzeja Dudy. Najważniejsi tego dnia byli medaliści XV Letnich Igrzysk Paraolimpijskich Rio de Janeiro 2016, ale spotkanie nie mogłoby się odbyć bez tych, którzy także pracowali na ich sukces. Podczas uroczystości sportowcom towarzyszyli trenerzy oraz działacze. Międzynarodowy Dzień Osób Niepełnosprawnych stał się tym samym świętem ruchu paraolimpijskiego.

– Darzymy państwa i wasze sukcesy ogromnym szacunkiem. Jesteśmy za nie bardzo wdzięczni – dziękował zaproszonym prezydent Duda. – Każdy zdaje sobie sprawę, ile to pracy, ile wysiłku, ile mocy. Moc niezwykłą macie państwo w sobie. Musicie pokonać tyle przeszkód, przejść przez nie z uśmiechem i na końcu osiągnąć wielki sukces. Cieszę się, że mogę dziś w imieniu Rzeczypospolitej wam za to podziękować – gratulował prezydent.

Do Pałacu Prezydenckiego zaproszonych zostało siedemnaścioro zawodników i trenerów, a dziewięcioro spośród nich odebrało odznaczenia – pięcioro zawodników i czterech trenerów. Najwyższym odznaczeniem, Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, uhonorowano Natalię Partykę (Szansa-Start Gdańsk, Sochaczewski Klub Tenisa Stołowego), a Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski otrzymał Rafał Wilk (ZKS Stal Rzeszów). – Mam nadzieję, że na tym nie koniec – powiedziała Natalia tuż po odebraniu nagrody – choć medale są dla mnie cenniejsze. Odznaczenia są ważne, bo to dowodzi, że sport paraolimpijski jest doceniany w naszym kraju przez prezydenta – wyjaśniła popularna tenisistka, ciesząc się, że ruch paraolimpijski w Polsce zmierza w dobrym kierunku.

Wizyta w Pałacu Prezydenckim to doskonała okazja, by porozmawiać z najważniejszymi osobami w kraju nie tylko o zdobyczach sportowców, ale także o ich problemach i planach na przyszłość. Wszak bez wsparcia finansowego Ministerstwa Sportu i Turystyki oraz Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych sukcesy polskich sportowców nie byłyby możliwe. Przedstawiciele naszych organizacji, zaproszeni jako członkowie zarządu Polskiego Komitetu Paraolimpijskiego, wykorzystali tę szansę, by uwrażliwić ministra sportu Witolda Bańkę i prezydenta Andrzeja Dudę na potrzeby mistrzów z dysfunkcją wzroku. – Sportowcy z niepełnosprawnością sukcesy odnoszą już od dawna, cieszy fakt, że nareszcie zaczynają być doceniani również poza własnym środowiskiem – mówi Józefa Spychała, prezes Stowarzyszenia. – Udało się porozmawiać z panem prezydentem o sprawach ważnych dla naszej organizacji. Zadeklarował, że obejmie patronatem nadchodzące w przyszłym roku prestiżowe imprezy, których realizację wywalczyło właśnie nasze Stowarzyszenie – pochwaliła się na koniec pani prezes.

Cóż to za ważne wydarzenia? Dowiemy się wkrótce. A tymczasem gratulujemy uhonorowanym – podczas igrzysk paraolimpijskich w Rio de Janeiro 2016 polscy reprezentanci zdobyli 39 medali, w tym 9 złotych. Wśród najlepszych biało-czerwonych znalazły się nasze kolarki tandemowe – Iwona Podkościelna i Aleksandra Tecław – złotka ZKF „Olimp”. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, życzymy więc kolejnych wyzwań i powtórki sukcesów z Rio!

Marta Michnowska

 

aaa

 

zaszczytne odznaczenia

 

Ludzie bez barier, ale z fantazją

 Już od piętnastu lat nagradzani są ludzie niepełnosprawni, którzy za nic mają bariery i przełamują je w życiu codziennym, dając przykład innym. Wspaniałą akcję konkursu „Człowiek bez barier” rozpoczęło w 2003 roku – Europejskim Roku Osób Niepełnosprawnych – Stowarzyszenie Przyjaciół Integracji, z jego szefem Piotrem Pawłowskim. 

W 2006 roku konkurs objęła honorowym patronatem prezydentowa Maria Kaczyńska, później Anna Komorowska, a od trzech lat wspiera go Agata Kornhauzer-Duda. Zwycięzcami konkursu, w kolejności od 2003 roku, byli: Sławomir Piechota, Zbigniew Puchalski, Katarzyna Rogowiec, Paulina Zaleś, Ewa Nowicka-Rusek, Albin Batycki, Piotr Kalinowski, Marek Kalbarczyk, Beata Wachowiak-Zwara, Marcin Kornak, Paweł Ejzenberg, Janusz Świtaj, Agnieszka Bal. W ubiegłym roku „Człowiekiem bez barier” został Grzegorz Płonka.

4 grudnia tego roku na Zamku Królewskim odbyła się jubileuszowa 15. edycja konkursu. Przybyło wielu znakomitych gości, a wśród nich osoby niepełnosprawne. Jako pierwsza zabrała głos pani prezydentowa.

– Dziękuję, że zostałam po raz trzeci obdarzona zaufaniem Stowarzyszenia Przyjaciół Integracji i kolejny rok patronuję konkursowi. Każda Gala jest dla mnie ważna i budująca doświadczenie. Poznaję tutaj niezwykłych i wspaniałych ludzi, którzy pokazują, że niepełnosprawność nie jest przeszkodą w osiąganiu sukcesów życiowych i spełnianiu swych marzeń. Takie postawy są inspirujące dla nas wszystkich. Imponuje mi też wasz mobilizujący wpływ na otoczenie i ambicja bycia aktywnym społecznie. To budzi mój głęboki szacunek – mówiła małżonka prezydenta RP. Piotr Pawłowski przypomniał obecnym, że w ciągu 15 lat aż tysiąc osób zgłoszono do tego konkursu. W tym roku wśród setki nominowanych znalazło się sześć osób niewidomych i słabowidzących:

Paweł Giełazis – osoba słabowidząca, radny w Olecku. Na swym terenie jest sponsorem różnych imprez, m.in. dla niepełnosprawnych.

Patrycja Malinowska – osoba niewidoma, mieszka w Płocku. Koncertuje, gra. Otrzymała nagrodę prezydenta Płocka.

Jadwiga Rogacka – osoba słabowidząca, dyplomowana pielęgniarka z Włocławka. Gra z sukcesami w bowling, uprawia kajakarstwo.

Adam Wala – osoba niewidoma, mieszka w Knurowie, założył koło niewidomych globtroterów PTTK TRION – turystyka, rehabilitacja, integracja.

Łukasz Słowik – osoba słabowidząca, mieszka w Żyrardowie, autor prac o dostępności grafik dla niewidomych, administrator grupy na facebooku „Niewidomi i niedowidzący – bądźmy razem”.

Jedyną osobą niewidomą odznaczoną medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis” został Janusz Skowron, absolwent szkoły w Laskach, pianista jazzowy, kompozytor i aranżer. Na koncie ma liczne koncerty w Polsce i za granicą, udział w nagraniu 60 płyt oraz współpracę z najwybitniejszymi polskimi i amerykańskimi muzykami jazzowymi. Nagrywał też z czołówką artystów polskiej muzyki rozrywkowej, m.in. z Marylą Rodowicz oraz zespołami Lady Pank i Perfekt. Pan Janusz dał krótki koncert z wokalistką Małgorzatą Markiewicz, za co zebrali gromkie brawa.

Jury przyznało cztery wyróżnienia. Otrzymali je:  

Paweł Parus z Wrocławia, osoba po urazie kręgosłupa szyjnego, tetraplegik. Przed wypadkiem uprawiał koszykówkę. Od dziesięciu lat prowadzi Klub Kibiców Niepełnosprawnych skupiający 700 osób. 

Joanna Rogozińska – osoba z zespołem Downa. Od lat 90. należy do Fundacji Krzewienia Kultury Osób Niepełnosprawnych i zespołu „Mazowiacy”, z którym występuje w przedstawieniach muzycznych w Polsce i Europie.

Vlodi Tafel z Warszawy, osoba po amputacji lewej nogi. Jako nastolatek marzył o karierze futbolisty. Jego pasją były ruch i muzyka. Nauczył się grać na perkusji i od lat współpracuje z krajową czołówką artystów muzyków. Angażuje się w pomoc osobom po amputacjach i w akcje charytatywne.  

Rafał Wilk, rzeszowianin. Stracił nogi po wypadku na torze żużlowym w 2006 roku. Po rehabilitacji przesiadł się na handbike i uprawia kolarstwo ręczne. Jest dwukrotnym mistrzem igrzysk paraolimpijskich – w Londynie i w Rio. Prowadzi fundację „Sport Jest Jeden” wspierającą sportowców z niepełnosprawnością.

Osobowością internetową został Michał Woroch z Janowca Wielkopolskiego. Podróżnik, grafik, fotograf. Był w Mongolii, Indiach, w Ameryce Południowej, od Ziemi Ognistej po Panamę. Jest laureatem konkursu podróżniczego „Kolosy”. Porusza się na wózku.

Nagrodę specjalną wręczono Iwonie Cichosz z Warszawy. Jest osobą głuchą od urodzenia, Miss Świata Głuchych 2016. Niesamowite jest to, że zatańczyła w finale „Tańca z Gwiazdami” wspólnie ze Stefano Terrazzino. Jest pierwszą w Polsce dyplomowaną głuchą tłumaczką języka migowego.

Nagrodę Publiczności otrzymała Judyta Bork z Gdyni, niepełnosprawna neurologicznie i psychicznie. Urodziła dwoje dzieci i przez wiele lat opiekowała się chorymi dziećmi. Zaangażowała się w pracę w hospicjach. Dwa lata temu stworzyła na facebooku „Bazarek” (aukcje na rzecz podopiecznych hospicjów). Po otrzymaniu nagrody w Sali Wielkiej na Zamku Królewskim powiedziała z goryczą: „Źle się dzieje w polskich hospicjach. Brakuje wszystkiego. A przecież każdy nieuleczalnie chory, młody czy starszy, ma prawo godnie umrzeć”. Tej wypowiedzi nie słyszał minister zdrowia Konstanty Radziwiłł, bo po niecałej godzinie opuścił salę.

Człowiekiem bez barier 15-lecia została Janina Ochojska, założycielka działającej od 25 lat Polskiej Akcji Humanitarnej. Znamy jej zaangażowanie społeczne w pomoc ofiarom wojen, cierpiącym biedę i głód w Czeczenii, Sarajewie, Afganistanie, Syrii, Sudanie Południowym. Tak mówiła po wręczeniu nagrody:

– Jestem szczęśliwa ze swego życia, a niepełnosprawność po chorobie Heinego-Medina była darem. Przeżywanie trudności, walka ze sobą, z własną niemocą – każdy z nas, niepełnosprawnych, to przeżywał i doświadczał. Sporo barier w ostatnich latach zniknęło na naszej drodze, ale pozostały te w przepisach, instytucjach, rehabilitacji.

Nagrodę główną – statuetkę „Człowiek bez barier 2017” – wręczono pani Bogumile Czerniawskiej z Piszu. Ma znaczny stopień niepełnosprawności ruchowej. Obecnie pracuje w swym mieście w Zakładzie Aktywności Zawodowej „Wieża”. Stworzyła rodzinę zastępczą dla szóstki dzieciaków. Pomaga każdej osobie, która się do niej zwróci. Wypełnia PIT-y, pisze podania do urzędów, pomaga niepełnosprawnym w różnych instytucjach.

„Malutka wzrostem, ale wielka sercem” – tak powiedziała o niej córka, którą przyjęła pod swój dach jako matka zastępcza.

Serce rośnie, jak się spotyka takich ludzi!

Andrzej Szymański

 

aaa

 

szachy

 

Drużynowe rozgrywki na szachownicy 

Do faworytów tegorocznych mistrzostw w królewskiej grze należały drużyny „Warmii i Mazur” Olsztyn, „Ikara” Lublin, „Tęczy” Poznań i „Syrenki” Warszawa. O ile jednak mazurski klub wystąpił w tym samym co rok wcześniej składzie, o tyle drużyna „Ikara” osłabiona była brakiem Rafała Bojczewskiego, a „Tęcza” brakiem Anny Stolarczyk. Wzmocniła się za to ekipa stołeczna, do której dołączył Jacek Stachańczyk.

Już w pierwszej rundzie los skojarzył ubiegłorocznych medalistów z Lublina i Poznania. Po bezkompromisowej walce padł remis. Poznaniacy wygrali partie na pierwszej i drugiej szachownicy, a lublinianie pozostałe. Warto zaznaczyć, iż przesunęli oni Bartosza Pawelca, który w ubiegłym roku grał na pierwszej szachownicy, na szachownicę trzecią.

W drugiej rundzie najbardziej interesujący był wyrównany mecz Warszawy z Poznaniem. Decydujące znaczenie miała niespodziewana wygrana Michała Wolańskiego z Markiem Maćkowiakiem, która zadecydowała o zwycięstwie warszawiaków.

Marek Maćkowiak – Michał Wolański

1. c4 c5 2. Sc3 Sc6 3. Sf3 Sf6 4. d4 cxd4 5. Sxd4 Sxd4 6. Hxd4 g6 7. Gf4 d6  8. Hd2 Ge6 9. e4 Wc8 10. b3 Ha5 11. Wc1 Gg7 12. Ge2 0-0 13. 0-0 Wfe8 14. Wfd1 a6 15. f3 Sd7 16. Ge3 b5 17. cxb5 Fatalny błąd, który kosztuje figurę i praktycznie rozstrzyga o wyniku partii. 17...Gxc3 18. Hd3 axb5 19. Hxb5 Hxa2 20. Gf1 Ha5 21.Gc4 Gxc4 22. bxc4 Hxb5 23. cxb5 Ga5 24. Kf2 Wb8 25. Wb1 Gb6 26. Wdc1 Gxe3+ 27. Kxe3 Wb7 28. Wb3 Web8 29. Wcb1 Sc5 30. W3b2 Kf8 31. Kd4 Ke8 32. e5 Se6+ 33. Kd5 Wxb5+ 34. Wxb5 Wxb5+ 35. Wxb5 Sc7+ 36. Kc6 Sxb5 37. Kxb5 dxe5 38. Kc6 f6 39. h3 Kf7 40. Kd5 g5 41. g3 h5 42. g4 h4 43. Kc5 Ke6 44. Kc6 e4 45. fxe4 Ke5 46. Kd7 Kxe4 47. Kxe7 f5 48. Kf6 fxg4 49. hxg4 Kf4 0-1

Trzecia runda przyniosła sensacyjne zwycięstwo Przemyśla z Warszawą. Znów zadecydowała partia Michała Wolańskiego, ale tym razem przegrał on z Henrykiem Krynickim. Po trzech rundach komplet punktów miały drużyny Olsztyna i Bydgoszczy, a punkt mniej Lublin.

Michał Wolański – Henryk Krynicki

1. c4 e5 2. Sc3 d6 3. g3 Ge6 4. Gg2 Sc6 5. d3 Hd7 6. Wb1 a5 7. a3 Ge7 8. Sd5Gd8 9. e3 Sce7 10. Sxe7 Sxe7 11. Gxb7 Wb8 12. Gg2 0-0 13. Se2 Gh3 14. 0-0 Gxg2 15. Kxg2 f5 16. f4 Hc6+ 17. Kg1 Sg6 18. Gd2 Hc5 19. Hc1 exf4 20. d4 Ha7 21. exf4 We8 22. Ge3 Gf6 23. Hd2 Wb3 24. Gf2 Web8 25. d5 Hb7 26. Hxa5 Wxb2 27. Wxb2 Hxb2 28. Ha7 We8 29. Sd4 Hd2 30. Se6 c5 31. dxc6 Białe osiągnęły znaczną przewagę, którą najlepiej było zrealizować, grając 31.Hd7 z późniejszym wzięciem pionów d6 i c5. 31...Wxe6 32. Hb8+ Kf7 33. c7 Se7 34. Hb7 Kg6 35. c8=H Sxc8 36. Hxc8 We2 37. Hc6 Hc3 38. Hxd6 Hxc4 39. Hd1 Wa2 40. Hd6 Hc3 41. Gc5 Wc2 42. Gf2 Wa2 43. He6 Hxa3 44. g4 fxg4 45. Hxg4+ Kf7 46. Wd1 Wa1 47. Hd7+ He7 48. Hd5+ He6 49. Hh5+ Kf8 50. Wxa1 Gxa1 Gra się wyrównała i powinna zakończyć się remisem. Białe jednak za wszelką cenę chciały wygrać. Przekroczyły granicę dopuszczalnego ryzyka i poniosły porażkę. 51. f5 He4 52. Hxh7 Hg4+ 53. Kf1 Hd1+ 54. Kg2 Hg4+ 55. Gg3 Gf6 56. Hh3 He4+ 57. Kg1 Gd4+ 58.Kf1 Hf3+ 59. Ke1 Gc3# 0-1 

W czwartej rundzie doszło do spotkania liderów: Olsztyn wygrał z Bydgoszczą 3-1. Pewną niespodzianką był zaś remis Poznania z Przemyślem, a sensacją w tym spotkaniu wygrana Henryka Krynickiego z Markiem Maćkowiakiem. W piątej rundzie Olsztyn pokonał zajmującą drugie miejsce drużynę Lublina i odskoczył konkurentom na 2 punkty. W szóstej rundzie pierwszy i, jak się okazało, jedyny punkt stracił Olsztyn, który zremisował mecz (a w nim wszystkie cztery partie) z Warszawą. Remisem zakończył się też niespodziewanie mecz Lublina z Nysą. Po sześciu rundach Olsztyn miał 11 punktów przed Warszawą – 9, Bydgoszczą, Poznaniem i Lublinem – po 8.

Siódma runda to pojedynek Olsztyna z Poznaniem. Decydująca okazała się partia Tadeusza Żółtka z Markiem Maćkowiakiem. Wygrana olsztynianina dała drużynie dwa punkty i praktycznie zapewniła tytuł mistrzowski. Szanse na pozostałe medale zachowały Warszawa i Lublin.

Marek Maćkowiak – Tadeusz Żółtek

1. d4 Sf6 2. c4 c5 3. Sf3 cxd4 4. Sxd4 e5 5. Sc2 d5 6. cxd5 Hxd5 7. Hxd5 Sxd5 8. e4 Sc7 9. Sc3 Ge6 10. Ge3 Sc6 11. Wd1 Sb4 12. Sxb4 Gxb4 13. Gd3 0-0 14. Ke2 Wfd8 15. a3 Ge7 16. Wd2 Gb3 17. Wc1 a6 18. Gb6 Wd7 19. Sd1 Se6 20. g3 Gd8 21.Ge3 Ga5 22. Sc3 Sd4+ 23. Gxd4 exd4 24. Gc2 Gxc2 25. Wcxc2 Wad8 26. b4 Gxb4 27. axb4 d3+ 28. Wxd3 Wxd3 29. Sd5 Wb3 30. f3 h6 31. h4 b6 32. Wc6 Wb8 33. Sxb6 Wxb4 34. Sd7 Wa8 35. Sb6 Wd8 36. Sd5 Wb2+ 37. Ke3 a5 38. Wa6 Wa2 39. Kf4 a4 40. g4 a3 41. g5 hxg5+ 42. hxg5 Wa1 43. Kf5 a2 44. f4 We8 45. Sc3 g6+ 46. Kf6 Wf1 47. f5 a1=H 48. Wxa1 Wxa1 49. fxg6 We6+ 50. Kf5 Wf1+ 51. Kg4 fxg6 52. Sd5 Wxe4+ 53. Kg3 Wf5 54. Sf6+ Wxf6 55. gxf6 Kf7 56. Kf3 Wa4 0-1

Ósma runda nie przyniosła żadnych niespodzianek i przed ostatnim starciem sytuacja przedstawiała się następująco: Olsztyn – 15, Warszawa – 13, Lublin – 12, Poznań – 10. Zapowiadało to pasjonującą walkę o srebrny medal w bezpośredniej walce pomiędzy Warszawą i Lublinem. Warszawa miała większe szanse na pierwszej szachownicy, a Lublin na trzeciej i czwartej. Ponieważ te przewidywania w pełni się potwierdziły, los srebrnego medalu pozostał w rękach Michała Wolańskiego, który musiał wygrać ze Zdzisławem Wojcieszynem. Nie udało mu się tego dokonać i ze srebra mógł cieszyć się Lublin.

Zwycięstwo drużyny z Olsztyna było w pełni zasłużone. Jej skład jest bardzo wyrównany, bez żadnego słabego punktu. Pozostałe miejsca na podium też wielką niespodzianką nie były. „Ikar” Lublin miał dwie bardzo wysoko punktujące szachownice: trzecią – Bartosz Pawelec i czwartą – Mateusz Bojczewski. A „Syrenka” Warszawa punktowała głównie na szachownicach: pierwszej – Jacek Stachańczyk i drugiej – Michał Wolański.

Indywidualnie nie było wielkich niespodzianek. Na wyróżnienie zasługują dobre wyniki juniorów: 14-letniego Mateusza Bojczewskiego i 9-letniego Fabiana Spionkowskiego.

Fabian Spionkowski – Leonarda Liszewska

1. e4 e5 2. Sf3 Sc6 3. Gc4 He7 4. d3 Sf6 5. Sg5 Sd8 6. Sf3 d6 7. Sc3 b6 8. Gg5 Gb7 9. Gd5 Wb8 10. Gxb7 Wxb7 11. Sd5 He6 12. Gxf6 gxf6 13. c4 Gg7 14. Sh4 Hd7 15. Sf5 Se6 16. Sxg7+ Sxg7 17. Sxf6+ 1-0

Drużynowe mistrzostwa Polski niewidomych i słabowidzących w szachach

13-23.10.2017 r., Wągrowiec

1. „Warmia i Mazury” Olsztyn   17 p. (27,0 p.: Marcin Chojnowski 5 p. z 6, Ryszard Suder 7,5 p. z 8, Tadeusz Żółtek 4,5 p. z 6, Andrzej Migala 5 p. z 6, Joanna Malcer 5 p. z 9)

2. „Ikar” Lublin      14 p. (23,5 p.: Adam Tyszkiewicz 2,5 p. z 9, Zdzisław Wojcieszyn 4 p. z 9, Bartosz Pawelec 8 p. z 9, Mateusz Bojczewski 9 p. z 9)

3. „Syrenka” Warszawa   13 p. (22,0 p.: Jacek Stachańczyk 8,5 p. z 9, Michał Wolański 6,5 p. z 9, Paweł Hagner 1,5 p. z 6, Edward Stankiewicz 2,5 p. z 3, Alicja Jakimczuk 3 p. z 5)

4. „Tęcza” Poznań 12 p. (21,5)

5. „Podkarpacie” Przemyśl 8 p. (16,5)

6. „Łuczniczka” Bydgoszcz 8 p. (15,5)

7. „Jantar” Gdańsk 6 p. (15,5)

8. „Atut” Nysa 6 p. (15,0)

9. „Lajkonik” Kraków 5 p. (14,5)

10. „Zryw” Słupsk 1 p. (9,0)

 Najlepsi na szachownicach

Pierwsza szachownica

1. Jacek Stachańczyk 8,5 p. z 9 („Syrenka” Warszawa)

2. Jacek Ruszczycki 5,5 p. z 8 („Lajkonik” Kraków)

3. Marcin Chojnowski 5 p. z 6 („Warmia i Mazury” Olsztyn)

Jacek Stachańczyk – Józef Żełajtys

1. e4 e6 2. d4 d5 3. Sc3 Gb4 4. e5 c5 5. a3 cxd4 Bardzo ryzykowna kontynuacja, pozwalająca białym rozwinąć inicjatywę na osłabionych czarnych polach. Głównie grywa się tu 5...Gxc3 6.bxc Se7, aby mieć większy wybór po ewentualnym Hd1-g4. 6. axb4 dxc3 7. Hg4 g6 8. Sf3 Hc7 9. Gd3 Sd7 10. Hf4 h6 11. h4 Se7 12. 0-0 cxb2 13. Gxb2 h5 14. Sd4 0-0 15. Sb5 Hd8 16. Hh6 Sf5 17. Gxf5 gxf5 18. Wa3 Hxh4 19. Wg3+ Hg4 20. Wxg4+ hxg4 1-0

Druga szachownica

1. Ryszard Suder 7,5 p. z 8 („Warmia i Mazury” Olsztyn)

2. Michał Wolański 6,5 p. z 9 („Syrenka” Warszawa)

3. Marek Maćkowiak 5 p. z 9 („Tęcza” Poznań)

Ryszard Suder – Emil Przewoźnik

1. Sf3 b6 2. g3 Gb7 3. Gg2 e5 4. d3 f5 5. 0-0 e4 6. Sd4 g6 7. dxe4 Gxe4 8. Gxe4 fxe4 9. Sc3 c5 10. Sdb5 a6 11. Hd5 Sc6 12. Gg5 Ge7 13. Sd6+ 1-0

Trzecia szachownica

1. Bartosz Pawelec 8 p. z 9 („Ikar” Lublin)

2. Andrzej Migala 5 p. z 6 („Warmia i Mazury” Olsztyn)

3. Andrzej Jagieła 5 p. z 9 („Podkarpacie” Przemyśl)

Bartosz Pawelec – Paweł Hagner

1. e4 d6 2. d4 Sf6 3. Sc3 g6 4. f4 Gg7 5. Sf3 0-0 6. e5 dxe5 7. dxe5 Hxd1+ 8. Kxd1 Sg4 9. Ke2 c6 10. h3 Sh6 11. Kf2 Wd8 12. Gc4 b6 13. Ge3 Sa6 14. Whd1 Gb7 15. Sg5 e6 16. Sce4 Sc7 17. Sd6 Ga6 18. Gxa6 Sxa6 19. Sb7 Wxd1 20. Wxd1 Sb4 21. c3 Sd5 22. g4 Gf8 23. c4 Sxe3 24. Kxe3 We8 25. a3 c5 26. Sd8 Kg7 27. Wd7 We7 28. Wxe7 Gxe7 29. Sc6 Sg8 30. Sxa7 Gxg5 31. fxg5 Se7 32. b4 cxb4 33. axb4 Kf8 34. Ke4 Ke8 35. Sb5 Sc8 36. c5 bxc5 37. bxc5 Se7 38. Sd6+ Kf8 39. Sb5 Sc6 40.Sd4 Se7 41. Kd3 Sd5 42. Se2 Ke7 43. Kc4 Kd7 44. Kb5 Kc7 45. c6 Se3 46. Kc5 Sd5 47. Sd4 Se7 48. Sb5+ Kd8 49. Kb6 Sd5+ 50. Kb7 Se7 51. Sd6 1-0

Czwarta szachownica

1. Mateusz Bojczewski 9 p. z 9 („Ikar” Lublin)

2. Józefa Spychała 7 p. z 9 („Tęcza” Poznań)

3. Krystyna Perszewska 6,5 p. z 9 („Jantar” Gdańsk)

Mateusz Bojczewski – Fabian Spionkowski

1. e4 d6 2. d4 Sf6 3. Sc3 g6 4. Sf3 Gg7 5. Gc4 0-0 6. 0-0 Sc6 7. e5 Sd7 8. e6 Sb6 9. exf7+ Kh8 10. Gb3 Sa5 11. Gd5 Sxd5 12. Sxd5 Wxf7 13. We1 Gg4 Czarne liczyły na siłę tego związania. Białe jednak, wykorzystując taktyczne możliwości, od razu wygrywają, czasowo ofiarując hetmana. 14. Sg5 Wf5 15. Hxg4 e5 16. Hxf5 gxf5 17. Sf7+ Kg8 18. Sxd8 Wxd8 19. dxe5 dxe5 20. Se7+ Kf7 21. Sxf5 e4 22. Sxg7 Kxg7 23. g3 Sc4 24. b3 Sd6 25. Gb2+ Kg6 26. Ge5 Sf7 27. Gf4 Kf5 28. We2 c5 29. Wae1 We8 30. f3 e3 31. Wxe3 Wxe3 32. Wxe3 h5 33. We8 Kg6 34. Wg8+ Kh7 35. Wb8 b6 36. Wb7 Kg6 37. Wxf7 Kxf7 38. Gb8 a6 39. Ga7 b5 40. Gxc5 a5 41. a4 b4 42. Gxb4 axb4 43. a5 1-0

Witalis Sapis

 

aaa

 

warcaby

 

Wojciech Woźniak obronił tytuł

Kolejny raz do walki o najważniejsze trofeum w kraju stanęli zawodnicy, którzy podczas gry w ogóle nie pomagają sobie wzrokiem. W dniach 22-29 października 2017 roku w hotelu „Mir-Jan” w Lądku-Zdroju odbyły się II Mistrzostwa Polski Całkowicie Niewidomych w Warcabach Stupolowych.

Wystartowało aż 16 osób (w tym trzy kobiety) z 12 klubów Stowarzyszenia „Cross”. Z liczących się w środowisku zawodników zabrakło przede wszystkim uczestnika tegorocznych MŚ w Bułgarii Jerzego Dzióbka, ubiegłorocznego wicemistrza Jana Hetnara, a także solidnego Zygmunta Myszki. W tej sytuacji do trzech miejsc na podium aspirowali w tym roku: obrońca tytułu Wojciech Woźniak, brązowy medalista sprzed roku Dominik Kasperczyk oraz debiutujący w mistrzostwach Zygfryd Loroch i Andrzej Gasiul. Turniej rozgrywano systemem szwajcarskim na dystansie siedmiu rund. Tempo gry wynosiło 120 minut.

Pierwsze dwie rundy nie przyniosły większych niespodzianek – faworyci w komplecie powygrywali swe partie. Pewnym zaskoczeniem mogły być tylko porażki czwartego w ubiegłym roku Ryszarda Jędrzejewskiego z nowicjuszami (bez rankingu i kategorii) – Tomaszem Lechem i Aleksandrem Ziętarą.

Trzecia runda dostarczyła prawdziwych emocji za sprawą pojedynków głównych pretendentów do medali. Kasperczyk zmierzył się z Woźniakiem, a Loroch z Gasiulem. Woźniak, podobnie jak przed rokiem, znów okazał się lepszy od swego konkurenta i znacznie przybliżył się do celu, którym w jego przypadku mogła być tylko obrona tytułu. Wygraną zanotował też Loroch i obaj zwycięzcy – jedyni bez straty punktu – spotkali się w rundzie czwartej. W pojedynku na szczycie triumfował Woźniak i z ośmioma punktami oderwał się od peletonu na dwa oczka. Za nim po sześć punktów mieli Kasperczyk, Gasiul, Loroch i, niespodziewanie, medalistka z Kranewa Urszula Lauferska. W piątej rundzie lider zremisował z Gasiulem, na czym skorzystali Kasperczyk i Loroch, bo zbliżyli się do niego na jeden punkt. Na krótko jednak...

W kolejnej, przedostatniej rundzie, nastąpiła oczekiwana zmiana ról. Woźniak pewnie wypunktował Lecha, a partia Lorocha z Kasperczykiem zakończyła się remisem. Zawodnik „Jutrzenki” Częstochowa mógł już praktycznie świętować tytuł. Do złota potrzebował remisu z grającym o pietruszkę Stanisławem Mastkiem. Dogonić go mogli już jedynie Loroch i Kasperczyk, gdyż Gasiul przegrał sensacyjnie z ...Lauferską, przed którą zupełnie niespodziewanie otworzyła się medalowa szansa.

Przed ostatnimi pojedynkami prowadził Woźniak (11 p.) przed Lorochem i Kasperczykiem (obaj po 9 p.), Lauferską (8), Gasiulem i Mastkiem (po 7). W siódmej rundzie zagrali: Mastek z Woźniakiem, Lauferska z Lorochem i Gasiul z Kasperczykiem. Woźniak zremisował swą partię i pierwsza zagadka się wyjaśniła – złoto ponownie zasiliło skarbiec częstochowskiego klubu. Wygrane Lauferskiej i Gasiula sprawiłyby, że oboje zepchnęliby z podium swoich przeciwników. Tym razem jeszcze się nie udało. Loroch wygrał, zapewniając sobie srebro, a Kasperczyk zremisował i obronił wywalczony przed rokiem brąz. Kolor medalu z pewnością go jednak nie satysfakcjonuje.

Mimo porażki w ostatniej rundzie powody do zadowolenia może mieć natomiast Urszula Lauferska. Nieoficjalna mistrzyni Polski kobiet niewidomych potwierdziła w Lądku-Zdroju, że jej dobry występ w Bułgarii nie był dziełem przypadku. Normę na IV kategorię warcabową wypełnił Tomasz Lech, a na V kategorię – Wacław Grzegorczyk.

Mistrzostwa zorganizowało Stowarzyszenie „Cross” przy wsparciu klubu „Sudety” Kłodzko. Sędziował Jerzy Gorczyński, a koordynatorem zawodów była Grażyna Wydrych. Imprezę dofinansował Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

II Mistrzostwa Polski Całkowicie Niewidomych w Warcabach Stupolowych

22-29.10.2017 r., Lądek-Zdrój

1. Wojciech Woźniak 12 p. („Jutrzenka” Częstochowa)

2. Zygfryd Loroch 11 p. („Jantar” Gdańsk)

3. Dominik Kasperczyk 10 p. („Atut” Nysa) 

4. Andrzej Gasiul 8 p. („Kormoran” Giżycko)  

5. Urszula Lauferska 8 p. („Tęcza” Poznań) 

6. Tomasz Lech 8 p. („Cross Opole”) 

7. Stanisław Mastek 8 p. („Atut” Nysa) 

8. Wacław Grzegorczyk 7 p. („Sudety” Kłodzko) 

9. Franciszek Herman 7 p. („Łuczniczka” Bydgoszcz) 

10. Ryszard Jędrzejewski 7 p. („Hetman” Lublin) 

11. Henryka Szałecka 6 p. („Jutrzenka” Częstochowa) 

12. Wiktoria Giec 6 p. („Kaszub” Wejherowo) 

13. Ryszard Kożuch 5 p. („Razem” Poznań) 

14. Dariusz Bajor 5 p. („Jutrzenka” Częstochowa) 

15. Aleksander Ziętara 4 p. („Syrenka” Warszawa)  

16. Ryszard Sawa 0 p. („Syrenka” Warszawa)

Leszek Stefanek

 

aaa

 

Dziewczyny atutem Nysy

 

Odbyły się VI Drużynowe Mistrzostwa Polski Kobiet Niewidomych i Słabowidzących w Warcabach Stupolowych. W dniach 15-22 października 2017 roku rywalizowało w Suwałkach osiem najlepszych kobiecych zespołów w kraju.  

Mistrzostwa rozegrano systemem kołowym. Tempo gry wynosiło 90 minut. Faworytkami były obrończynie tytułu – team „Atutu” Nysa. Za ich główne konkurentki uchodziły drużyny z Przemyśla, Kłodzka i Suwałk.

W pierwszej rundzie te właśnie cztery drużyny zgodnie zainkasowały po dwa punkty meczowe, ale już w drugim pojedynku niespodziewanej porażki doznały Suwałki, ulegając występującej w dwuosobowym składzie „Victorii” Białystok. Liderka „Jaćwinga” Petronela Dapkiewicz trafiła na pauzę, a zawodniczka numer dwa tego zespołu – Teresa Bonik – musiała zmierzyć swe siły z mistrzynią Polski Ewą Wieczorek. Zgodnie z przewidywaniami górą była faworytka i o wyniku meczu zadecydował pojedynek Alicji Pogorzelskiej z Walentyną Gubernat. Wygrała ta pierwsza i „Jaćwing” znacznie oddalił się od medalu.

W czwartej rundzie białostoczanki sprawiły konkurentkom kolejną przykrość – tym razem faworyzowanym „Sudetom” Kłodzko. Ewa pokonała „planowo” Irenę Wnuk, a bezcenny punkt dorzuciła Alicja Pogorzelska, która zremisowała z wyżej notowaną Marią Górzną. Remis w meczu 3:3 i w tym momencie bez straty dużych punktów pozostawały dwie drużyny: „Atut” Nysa i „Podkarpacie” Przemyśl. W kolejnej rundzie liderujące zespoły wygrały z trudnymi przeciwniczkami zgodnie i przekonywająco. Nysa pokonała Kłodzko, a Przemyśl ograł Suwałki. Oba pojedynki zakończyły się rezultatami 5:1. Teraz było jasne, że w walce o mistrzostwo liczą się już tylko te dwa zespoły. Na dwie rundy przed końcem turnieju obie drużyny miały komplet – po 10 p. Spośród reszty czołówki Kłodzko zgromadziło 7 p., Suwałki 6 p., a Białystok 5 p.

Wreszcie w szóstej rundzie doszło do pojedynku na szczycie. W lepszej sytuacji była Nysa, która uzbierała o trzy małe oczka więcej i mogła pozwolić sobie na remis. Przemyśl urządzała tylko wygrana. Wszystkie partie tego zaciętego meczu (Helena Poliniewicz – Halina Kasperczyk, Teresa Borowiec – Władysława Jakubaszek i Dorota Szela – Jadwiga Mróz) zakończyły się remisami i Nysa utrzymała prowadzenie w tabeli. Do tytułu potrzebowała już „tylko” minimalnego choćby zwycięstwa w meczu z Suwałkami, grającymi w ostatnich trzech rundach bez Petroneli Dapkiewicz. Przemyśl czekał natomiast jeszcze trudny mecz z Kłodzkiem, które miało już zapewniony brązowy medal, ale w przypadku wysokiego zwycięstwa nad „Podkarpaciem” mogło brąz zamienić w srebro.

W ostatniej rundzie nie zanotowano niespodzianek i na medalowych miejscach nie zaszły zmiany. Team „Atutu” Nysa wygrał z „Jaćwingiem” Suwałki 4:2 i obronił wywalczony rok temu tytuł mistrzyń Polski. Po remisie z „Sudetami” Kłodzko 3:3 ponownie na drugim stopniu podium zameldowało się „Podkarpacie” Przemyśl. Brąz przypadł w udziale „Sudetom” Kłodzko.

Do posiadającej cztery tytuły drużynowej mistrzyni Polski Ireny Ostrowskiej dołączyły w tym roku Władysława Jakubaszek i Barbara Gołębiowska-Fryga (dwa złota zdobyły dla „Crossu Opole”). Czwarte srebro padło z kolei łupem Heleny Poliniewicz. Po trzy medale DMP kobiet mają w dorobku zawodniczki z Kłodzka: Maria Górzna i Irena Wnuk (dwa srebrne i jeden brązowy).

W medalowej tabeli wszech czasów drużynówki kobiet prowadzi „Cross Opole” (3-0-0) przed „Atutem” Nysa (2-0-1), „Victorią” Białystok (1-0-0), „Podkarpaciem” Przemyśl (0-4-0), „Sudetami” Kłodzko (0-2-1), „Jaćwingiem” Suwałki (0-0-2), „Warmią i Mazurami” Olsztyn (0-0-1) i „Łuczniczką” Bydgoszcz (0-0-1).

W rozgrywkach uczestniczyły 24 zawodniczki. Indywidualnie najwięcej punktów uzbierała Ewa Wieczorek (13). Jedyne oczko straciła w partii z Haliną Kasperczyk. Następne miejsca w tej klasyfikacji (nie liczono punktów zdobytych walkowerem) zajęły: 2. Maria Górzna (11), 3. Dorota Szela (10), 4. Halina Kasperczyk (10), 5. Grażyna Skonieczna (10), 6. Teresa Borowiec (9). Najwięcej punktów rankingowych zyskały: Dorota Szela (+21), Teresa Borowiec (+19), Halina Kasperczyk (+16) i Maria Górzna (+14).

Zawody sędziował Leszek Łysakowski, a ich koordynatorem był Wacław Morgiewicz. Mistrzostwa zorganizowało Stowarzyszenie ‘Cross” dzięki dofinansowaniu imprezy przez Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

VI Drużynowe Mistrzostwa Polski Kobiet Niewidomych i Słabowidzących w Warcabach Stupolowych

15-22.10.2017 r., Suwałki

1. „Atut” Nysa 13 p. (34 p.: Jadwiga Mróz (10), Halina Kasperczyk (10), Władysława Jakubaszek (8), Barbara Gołębiowska-Fryga (6)

2. „Podkarpacie” Przemyśl 12 p. (30 p.: Dorota Szela (12), Teresa Borowiec (11), Helena Poliniewicz (7)

3. „Sudety” Kłodzko 10 p. (27 p.: Maria Górzna (11), Barbara Woźniak (9), Irena Wnuk (7), Jadwiga Poniewierska (NS)

4. „Victoria” Białystok 7 p. (20)

5. „Jaćwing” Suwałki 6 p. (24)

6. „Syrenka” Warszawa 6 p. (22)

7. „Tęcza” Poznań 2 p. (7)

8. „Zryw” Słupsk 0 p. (2)

Leszek Stefanek

 

aaa

 

bowling 

 

Częstochowski finał sezonu 

Ostatni weekend listopada to dla bowlingowców żegnanie się na jakiś czas z zawodami. Świadkiem tych pożegnań jest co roku kręgielnia w Częstochowie. I tym razem tradycji stało się zadość – na piąty i ostatni w kalendarzu turniej organizowany przez Stowarzyszenie „Cross” zawodnicy „pielgrzymowali” do osławionego miasta.

Już po raz siedemnasty spotkaliśmy się w Częstochowie, miejscu, w którym zaczęły się zmagania w bowlingu. Od 2001 roku nieprzerwanie rok w rok koniec listopada to czas na grę na kręgielni, ale także możliwość odwiedzenia sanktuarium na Jasnej Górze i okazja do udziału w przypadającej w tym czasie zabawie andrzejkowej. Te wszystkie elementy przez wiele lat składał w całość nieżyjący już prezes częstochowskiego klubu „Jutrzenka” Janusz Wróbel. Teraz przykład z tej doskonałej organizacji imprez bowlingowych biorą inni koordynatorzy. Między innymi dzięki Januszowi Wróblowi i Zdzisławowi Mądremu to właśnie w Częstochowie wszystko miało swój początek. Nie ma chyba zawodnika ani zawodniczki, którzy przynajmniej raz nie rywalizowali w częstochowskim turnieju.

W tym roku, dzięki dofinansowaniu z Ministerstwa Sportu i Turystyki oraz Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, ogólnopolski turniej w bowlingu mógł gościć prawie setkę uczestników! Siedemnaście lat doświadczeń w organizacji imprez dało pozytywne rezultaty, co podczas turnieju skrzętnie odnotowali i ocenili pracownicy ministerstwa sportu. Dzień przed rozpoczęciem planowanych zmagań wielu graczy upamiętniło na torach dwoje częstochowskich zawodników Stowarzyszenia „Cross”: Edytę Siwek oraz Jerzego Więckowskiego – rozegrano memoriał ich pamięci. Była to chwila na wspominanie ich walki o jak najlepsze rezultaty i wspólnych turniejowych momentów. Nie liczyły się wyniki, a sam udział. To drugi już memoriał tych zawodników. Podobnie jak rok temu, poza crossowiczami zagrali również przyjaciele klubu „Jutrzenka” oraz ich rodziny. Wśród kobiet zwyciężyły: w B1 Marta Chałupka („Jutrzenka” Częstochowa), w B2 – Ewa Szlachtowska („Pogórze” Tarnów), w B3 – Jolanta Mazurkiewicz („Warmia i Mazury” Olsztyn), w kategorii open – Jolanta Maźniak. Wśród panów najlepsi w danych kategoriach okazali się: w B1 – Franciszek Kała („Jutrzenka” Częstochowa), w B2 – Stanisław Stopierzyński („Warmia i Mazury” Olsztyn), w B3 – Ireneusz Stankiewicz („Jaćwing” Suwałki), w kategorii open – Adam Chojnacki.

Już od kilku lat zawody w Częstochowie odbywają się na nieco wysłużonej kręgielni „Schott” w centrum miasta. Jest to obiekt o specyficznych parametrach technicznych. Kręgielnia jest siedmiotorowa, sznurkowa i część zawodników z tzw. górnej półki nie chce na niej grać, bo uważa, że to obiekt zbyt przestarzały, na którym nie można uzyskać rzetelnych wyników. Wielu jednak zawodnikom i zawodniczkom to nie przeszkadza i stawiają się tutaj co roku. Tym razem przy podsumowaniu imprezy niespodzianek nie zabrakło.

Gospodarze turnieju byli wobec swoich rywali nad wyraz „niegościnni”. W obu kategoriach B1 oraz w B2 kobiet wygrywali bowiem częstochowianie. I tak w B1 Marta Chałupka uzyskała wynik 498 p., a Franciszek Kała 623 p. W tym miejscu należy odnotować dobry występ Tadeusza Kolbusza z „Crossu Opole”, który po raz pierwszy zajął tak wysokie drugie miejsce, uzyskując wynik 525 p. Ostatnią zawodniczką gospodarzy, która zajęła pierwsze miejsce, była Janina Matusiewicz w kategorii B2, do niedawna reprezentująca klub olsztyński. W Częstochowie Janka zagrała może bez wielkiego rozmachu, ale na tyle dobrze, by wygrać turniej z wynikiem 840 p.

Nie zawiódł również ubiegłoroczny zwycięzca w kategorii B2 – Stanisław Stopierzyński z Olsztyna. Jako jedyny pokonał pułap 1000 p. Była to bardzo równa gra, która dała w rezultacie wynik 1077 p. Należy zwrócić uwagę na bardzo dobrą grę drugiego w tej kategorii Dariusza Malinowskiego z Opola, któremu zabrakło jedynie 10 p. do równego tysiąca. Bardzo dużą niespodziankę sprawiła uczestnikom turnieju, a pewnie również i sobie, Jolanta Pazurkiewicz z klubu „Warmia i Mazury” Olsztyn. Jako jedyna osoba zdobyła w grze ponad 200 p. Owa gra na poziomie 218 p., a także pozostałe równo zagrane paski dały jej najlepszy wynik wśród kobiet i drugi rezultat turnieju. Jolantę Pazurkiewicz na zawodach widzimy od niedawna, mimo że w bowling gra już kilka lat.

Rywalizacja w kategorii B3 mężczyzn trwała do ostatnich rzutów. Choć z wynikiem 950 p. wygrał Władysław Szymański z Łodzi, to po piętach deptał mu Ireneusz Stankiewicz z suwalskiego „Jaćwinga”. Dzieliło ich tylko 5 p. Trzecie miejsce zajął niespodziewanie Kazimierz Matusiewicz z „Atutu” Nysa.

Jak co roku, po wręczeniu medali i niecodziennych statuetek nie mogło się obyć bez andrzejkowej zabawy. Niestety, nie udało się powróżyć i polać wosku przez klucz. A szkoda, bo może poznalibyśmy bowlingową przepowiednię na przyszły rok?

W tym sezonie, dzięki dodatkowym funduszom z PFRON-u, udało się zorganizować pięć turniejów bowlingowych. Po raz pierwszy po kilku latach przerwy pojawiła się możliwość rozegrania gier w Łodzi. Śmiało można powiedzieć, że ten rok był dobrym czasem dla całego środowiska niewidomych i słabowidzących graczy. Nie brakowało okazji do sprawdzenia umiejętności, a jednocześnie zachowano znacząco zmniejszoną odpłatność za udział w zawodach. Miejmy nadzieję, że kolejny rok nie będzie gorszy, co umożliwi realizację podstawowych celów tego typu imprez sportowych.

XVII Ogólnopolski Turniej Niewidomych i Słabowidzących w Bowlingu

23-26.11.2017 r., Częstochowa

Kobiety

B1

1. Marta Chałupka 498 p. („Jutrzenka” Częstochowa)

2. Salomea Walkowiak 411 p. („Pogórze” Tarnów)

3. Regina Szczypiorska 366 p. („Morena” Iława)

B2

1. Janina Matusiewicz 840 p. („Jutrzenka” Częstochowa)

2. Jolanta Lewandowska 816 p. („Pionek” Włocławek)

3. Barbara Łuczyszyn 811 p. („Podkarpacie” Przemyśl)

B3

1. Jolanta Pazurkiewicz 953 p. („Warmia i Mazury” Olsztyn)

2. Zofia Sarnacka 907 p. („Warmia i Mazury” Olsztyn)

3. Łucja Grochowska 800 p. („Jutrzenka” Częstochowa)

Mężczyźni

B1

1. Franciszek Kała 623 p. („Jutrzenka” Częstochowa)

2. Tadeusz Kolbusz 525 p. („Cross Opole”)

3. Krzysztof Tarkowski 514 p. („Hetman” Lublin)

B2

1. Stanisław Stopierzyński 1077 p. („Warmia i Mazury” Olsztyn)

2. Dariusz Malinowski 990 p. („Cross Opole”)

3. Mariusz Kozyra 976 p. („Hetman” Lublin)

B3

1. Władysław Szymański 950 p. („Omega” Łódź)

2. Ireneusz Stankiewicz 945 p. („Jaćwing” Suwałki)

3. Kazimierz Matusiewicz 884 p. („Atut” Nysa)

 

aaa

 

kolarstwo

 

Pracowita jesień 

W połowie października kolarze ZKF „Olimp” zakończyli sezon startów szosowych wyścigami w Poznaniu. Po krótkiej przerwie miały miejsce dwa następne wydarzenia kolarskie – zgrupowanie w Połczynie-Zdroju i zawody torowe w Japonii.

W zgrupowaniu (29.10-12.11.2017) uczestniczyło dwanaście tandemów biorących udział w projekcie „Strefa Sportu”, współfinansowanym przez PFRON. Zawodnicy zostali zakwaterowani w sanatorium „Irena” – najbardziej kameralnym ośrodku Uzdrowiska Połczyn Grupa PGU S.A. Obiekt harmonijnie łączy nowoczesność z architekturą początku XX wieku. Jest zmodernizowany, urządzony komfortowo, z nowoczesną bazą zabiegową, a jego dodatkowym atutem jest położenie blisko centrum miasta, między starówką a pięknym parkiem zdrojowym. W programie obozu były treningi kolarskie i ogólnorozwojowe, zajęcia rekreacyjne na basenie oraz w spa, a także zabiegi lecznicze. W zależności od potrzeb i zaleceń sanatoryjnego lekarza uczestnicy korzystali z fizykoterapii, masaży suchych, wodolecznictwa i zabiegów borowinowych. Najcenniejszym bogactwem Połczyna-Zdroju są wysokiej jakości złoża solanki i borowiny. Solanka z tutejszych ujęć, dzięki dużemu stężeniu naturalnych składników mineralnych, takich jak: sód, wapń, magnez, jod, chlorki i siarczany, ma doskonałe właściwości lecznicze, działa pobudzająco na zakończenia nerwowe skóry, przez co zwiększa jej ukrwienie i usprawnia procesy miejscowej przemiany materii. Między skórą a solanką zachodzi wymiana jonów – w ten sposób organizm oczyszcza się z toksyn i złogów oraz wchłania cenne pierwiastki. Połczyńska borowina ma markę jednej z najlepszych w Europie Środkowej. Zawiera w sobie enzymy, białka, żywice i dużą ilość soli, które w miejscu okładanym borowiną dają wysoką temperaturę około 40-42°C, co powoduje, że organizm poddawany jest zjawisku dializy – wchłania wszystkie wartościowe składniki z borowiny i jednocześnie oddaje toksyny. Kurację w uzdrowisku Połczyn-Zdrój zalecił kolarzom w 2009 roku ówczesny lekarz kadry Lesław Musur – i był to strzał w dziesiątkę. Od tego czasu jesienne pobyty w sanatorium, mające na celu aktywny wypoczynek oraz regenerację po sezonie startowym, są stałym elementem programu szkolenia sportowego kolarzy „Olimpu”.

Połczyn-Zdrój to kurort położony pośród wzgórz, jezior i lasów bukowych Pojezierza Drawskiego. Okolica jest piękna i nieskażona nadmiernym wpływem cywilizacji, sprzyja treningom kolarskim dzięki zróżnicowanemu ukształtowaniu terenu i gęstej sieci niezbyt ruchliwych dróg.

Zajęcia rowerowe były szczególnie potrzebne naszym najlepszym zawodnikom, którzy bezpośrednio po zgrupowaniu mieli w planie start w zawodach torowych Japan Para-cycling Cup 2017 (13-20 listopada). Japończycy, chcąc zaprezentować arenę igrzysk paraolimpijskich Tokio 2020, zaprosili na tor kolarski w Izu czołowych zawodników świata, a wśród nich polskie tandemy: Iwonę Podkościelną z Aleksandrą Tecław i Marcina Polaka z Michałem Ładoszem. Organizatorzy pokryli koszty sześciodniowego pobytu naszych zawodników, trenera i mechanika, natomiast zakup biletów lotniczych był możliwy dzięki dofinansowaniu wyjazdu przez Ministerstwo Sportu i Turystyki. Bezpośrednie połączenie LOT-u na trasie Warszawa – Tokio (Boeingiem 787 Dreamlinerem) trwa dziesięć i pół godziny i niewątpliwie ułatwia dotarcie z Polski do Kraju Kwitnącej Wiśni. Jednak dla naszej ekipy podróż nie zakończyła się na lotnisku Narita. Wraz z opiekunem przydzielonym nam przez organizatorów musieliśmy pokonać jeszcze 200 kilometrów – najpierw zwykłym pociągiem dojechaliśmy do Tokio, potem superszybką linią Shinkansen do miasta Mishima, a na koniec busem do hotelu Olive no Ki w Izu. Całą tę trasę przebyliśmy jedynie z małymi plecakami zawierającymi najpotrzebniejsze rzeczy, gdyż nasze bagaże i rowery zostały przewiezione z lotniska samochodem.

Kolejne trzy dni poświęciliśmy na treningi i aklimatyzację. Warunki pogodowe były podobne jak w Polsce, natomiast sporym problemem okazała się ośmiogodzinna różnica czasu, do której trudno było się przyzwyczaić. Pomimo kłopotów ze spaniem nasi zawodnicy podczas sobotnio-niedzielnych zawodów (18-19.11) zaprezentowali się bardzo korzystnie i trzykrotnie stawali na najwyższym stopniu podium. Iwona Podkościelna i Aleksandra Tecław wygrały wyścig na 1 kilometr, natomiast Marcin Polak i Michał Ładosz okazali się najlepsi w sprincie i na dystansie 4 kilometrów. Miłe, poza sportowymi akcentami imprezy, było spotkanie z młodzieżą szkolną oraz pożegnalna kolacja. Oba wydarzenia, choć odmienne w swoim charakterze, dały nam poczucie, że jesteśmy dla gospodarzy naprawdę ważni. Okazuje się, że proste środki i szczere gesty pozwalają na przełamywanie barier i znalezienie równowagi między szacunkiem a przystępnością i otwartością. Japończycy to wyjątkowo uprzejmi, a także sympatyczni i pogodni ludzie. Charakteryzują się również punktualnością i dbałością o każdy szczegół, dzięki czemu nasz pobyt był perfekcyjnie zorganizowany. Można być pewnym, że igrzyska paraolimpijskie Tokio 2020 będą się odznaczać podobnymi walorami. Polscy kolarze tandemowi z nadzieją i optymizmem czekają na tę imprezę i już teraz przygotowują się do niej. Doświadczenia zdobyte podczas listopadowego pobytu w Japonii są bardzo cenne i, miejmy nadzieję, zaowocują sukcesami sportowymi na paraolimpiadzie.

Mirosław Jurek

 

aaa

 

wiadomości

 

Szachy

Drużynowo i indywidualnie

Na początku października tego roku odbył się w Warszawie ogólnopolski drużynowy turniej juniorów niewidomych i słabowidzących w szachach „Koźmińska 2017”. Wzięło w nim udział pięć drużyn reprezentujących kluby zrzeszone w Stowarzyszeniu „Cross”. Ekipy tworzyli młodzi zawodnicy bez kategorii szachowej lub najwyżej z kategorią III. Cieszy fakt, że do grona uczestników dołączyła w tym roku bydgoska „Łuczniczka”. Zaostrzyło to rywalizację, stałym bywalcom dało możliwość poznania nowych zawodników, a nowym – sprawdzenia sił w turnieju. Pierwsze miejsce wywalczyła drużyna z krakowskiego klubu „Nadzieja”, drugie przypadło pierwszej drużynie „Jutrzenki” z Dąbrowy Górniczej, a trzecie – warszawskiej „Syrence”. Turniej koordynował Adam Baranowski, a sędzią głównym był Adam Umiastowski. Imprezę dofinansowało Ministerstwo Sportu i Turystyki.

Jak co roku, przy okazji turnieju drużynowego przeprowadzono punktowy turniej indywidualny. Mogli wziąć w nim udział ci, którzy nie grali w drużynach lub grali, ale chcieli podjąć dodatkową rywalizację. Zwycięzcami zostali: Piotr Kraj – pierwsze miejsce („Nadzieja” Kraków), Fabian Spionkowski – drugie („Łuczniczka” Bydgoszcz) i Oskar Sówka – trzecie („Jutrzenka” Dąbrowa Górnicza). Turniej indywidualny na Koźmińskiej był również szansą na zdobycie lub podwyższenie kategorii szachowej, dlatego musiała się odbyć określona liczba partii. Na uwagę zasługuje fakt, że aż 11 osób wypełniło normy na kolejne kategorie szachowe. IV kategorię uzyskali Roman Franiak i Piotr Kraj, a V – Oskar Ludwiczak, Ramzes Koba, Damian Małek, Nikodem Urban, Adam Franiak, Szymon Sołtysiński, Kamila Hora, Vanessa Stalkowska i Andżelika Liszka.

Nie wszystkie kluby mają w sekcjach szachowych tylu juniorów, by móc wystawić drużyny do turnieju. Zajęcia z dużą liczbą młodych adeptów królewskiej gry odbywają się w ośrodkach w Dąbrowie Górniczej, Krakowie, Bydgoszczy i w Warszawie. W innych, zaledwie dwie, trzy młode osoby są zaangażowane w szachy na poważnie. To trudna dyscyplina, trzeba być systematycznym i bardziej niż w innych sportach ruszyć głową. Dzieci muszą się do niej przekonać. A przekonują się, i to dość łatwo, gdy poczują smak rywalizacji – bo turniej to najlepszy powód, żeby się zaangażować.

Zawodnicy rozjechali się do domów zadowoleni, turniej dał im przetarcie przed indywidualnymi mistrzostwami Polski planowanymi na listopad. 

Adam Baranowski

Milówka 2017

Pod koniec listopada w leżącej w Beskidzie Żywieckim Milówce rozegrano piętnasty już integracyjny turniej szachowy. To ważne i cieszące się uznaniem spotkanie organizuje tutejsze Stowarzyszenie Integracyjne Eurobeskidy. Szachiści niepełnosprawni i pełnosprawni pojawiają się tu chętnie, zawsze w dużej, ponad stuosobowej grupie.

W tym roku do Milówki przyjechało z różnych stron Polski 112 amatorek i amatorów królewskiej gry, w tym 72 szachistów niepełnosprawnych. Stowarzyszenie „Cross” reprezentowało ośmiu bojowców. Miejscem rozgrywek i zakwaterowania był hotel „Tycjan”.

XV Międzynarodowy Integracyjny Turniej Szachowy w Milówce

20-26.11.2017 r., Milówka

Wyniki szachistów z „Crossu”

1. Marek Maćkowiak 6,5 p. (4. miejsce w klasyfikacji ogólnej)

2. Bronisław Hornik 5,5 p. (14)

3. Marek Pociejewski 5 p. (42)

4. Józef Żełajtys 5 p. (52)

5. Mariusz Hagel 4,5 p. (59)

6. Stanisław Niećko 4 p. (70)

7. Stanisław Raczek 3,5 p. (87)

8. Mirosław Miodoński 3,5 p. (93)

Trzeba powiedzieć, że Maćkowiak i Hornik sprostali zadaniu. Marek grał w swoim stylu, spokojnie i z asekuracją na remis, budując białymi bierkami swe „angielskie zamki”. Czekał niewzruszenie niczym pająk, aż przeciwnik rozbije się o ich mury. Kiedy grał czarnymi, kumulował ich ciemne moce, by niespodziewanie uderzyć przeciwnika z kontry. Najczęściej z sukcesem, o czym mówi wynik. Bronek Hornik grał zaś proste, skuteczne szachy bez manipulacji psychologicznych. Z pewnością taki styl gry wziął się z dogłębnego i systematycznego studiowania ogromnego zbioru partii Fischera, bo z takiego właśnie sposobu gry słynął ten wielki amerykański arcymistrz.

O swoim kiepskim wyniku powiedzieć mogę tylko, że na jego mizerię wpłynął zasadniczo konflikt z sędzią turnieju, który zaowocował gorzką utratą punktu w trzeciej rundzie, gdy miałem 2 punkty z dwóch partii. Ale też wszyscy crossowcy, od Marka Pociejewskiego w dół, mocno bili się w piersi i obiecywali poprawę, że ho, ho – w roku przyszłym.

A warto grać w Milówce, żeby mierzyć się z rzeszą pełnosprawnych, bo to hartuje psychikę i poprawia samoocenę. I to nic, że sama Milówka, z drogą biegnącą środkiem miejscowości, zatłoczoną dymiącymi samochodami, to miejscowość nieciekawa. Wprawdzie stąd pochodzą Golce ze swą „uOrkiestrą”, ale oni nam nie przygrywali. Przed laty była to wieś, stanowiąca siedlisko i kryjówkę góralskich rozbójników, tępionych przez wojaków najjaśniejszego cesarza Franciszka Józefa. Po schwytaniu wieszano ich zazwyczaj na haku za poślednie ziobro. I to właśnie przydaje smaku Milówce.

Stanisław Niećko

 

Showdown

Wrocław niepokonany

W Ustce w pensjonacie „Przystań u Kapitana” w dniach 20-23.10.2017 r. odbyły się drużynowe mistrzostwa Polski niewidomych i słabowidzących w showdownie. Organizatorem imprezy, dofinansowanej przez Ministerstwo Sportu i Turystyki, było Stowarzyszenie „Cross”, a jej współorganizatorem klub „Zryw” ze Słupska.

W zawodach udział wzięło dwanaście drużyn. W skład każdego teamu wchodziło dwóch mężczyzn i jedna kobieta lub dwie kobiety i jeden mężczyzna plus zawodnik rezerwowy. Zespoły na drużynowe mistrzostwa Polski przyjechały z całego kraju, m.in. z Przemyśla, Olsztyna, Lublina, Bydgoszczy, Częstochowy, Wrocławia i oczywiście Słupska. Swój wysoki poziom potwierdzili tegoroczni mistrzowie świata, drużyna klubu „Sprint” Wrocław. Wystąpili oni w nieco zmienionym składzie, ale wciąż pozostali niepokonani. Za nimi uplasowały się reprezentacje „Podkarpacia” Przemyśl oraz „Warmii i Mazur” Olsztyn.

Klub ze Słupska już po raz drugi był organizatorem drużynowych mistrzostw Polski w showdownie. Turniej został rozegrany według zasad federacji IBSA. W praktyce znaczy to, że dwie drużyny liczące po troje zawodników ustawiają się jednocześnie przy stole. Przed rozpoczęciem meczu każdy zespół wybiera swojego kapitana, który decyduje o ustawieniu zespołu podczas całych rozgrywek, m.in. o kolejności przy stole. Rywalizacja rozpoczyna się, gdy sędzia wezwie po jednym z zawodników z każdego zespołu do losowania – przypadek decyduje o tym, kto serwuje. Po tych ustaleniach sędzia może odgwizdać początek meczu. W trakcie rozgrywki zawodnik serwujący schodzi po wykonaniu trzech serwów, a na jego miejsce wchodzi kolejna osoba z drużyny i odbiera piłkę. Analogicznie dzieje się w teamie przeciwników. Zawodnicy grają do momentu, gdy jedna z drużyn zdobędzie 31 p.

Turniej odbył się we wspaniałej atmosferze zdrowej rywalizacji i został przeprowadzony pod czujnym okiem sędziów: Macieja Piwowarskiego, Szymona Borkowskiego, Anety Parobczak i Sebastiana Michalidisa. Nad przebiegiem mistrzostw czuwał koordynator

Drużynowe mistrzostwa Polski niewidomych i słabowidzących w showdownie

20-23.10.2017 r., Ustka

1. „Sprint” Wrocław (Elżbieta Mielczarek, Tomasz Winkler, Łukasz Byczkowski)

2. „Podkarpacie” Przemyśl (Ewa Ćwiek, Grzegorz Szydło, Przemysław Knaź)

3. „Warmia i Mazury” Olsztyn (Joanna Pożarycka, Mariola Parobczak, Paweł Ejzenberg)

4. „Łuczniczka” Bydgoszcz (Jolanta Szapańska, Łukasz Cichy, Sylwester Dołasiński)

5. „Sprint” Wrocław II (Monika Szwałek, Grzegorz Modrzyński, Michał Świtala)

6. „Łuczniczka” Bydgoszcz II (Anna Gralak, Damian Szliben, Sebastian Kraśniewski)

7. „Ikar” Lublin I (Agata Popławska, Wacław Karczewski, Mariusz Walasek)

8. „Ikar” Lublin II (Małgorzata Brodzik, Dawid Wasilewski, Stanisław Gromisz)

9. „Zryw” Słupsk (Katarzyna Chochel, Ariel Kiresztura, Dariusz Konopa)

10. „Podkarpacie” Przemyśl II (Natalia Wójcik, Daniel Kuźniar, Wojciech Łuc)

11. „Jutrzenka” Częstochowa (Angelika Szymonik, Przemysław Purgal, Łukasz Machowski)

12. „Zryw” Słupsk II (Felicja Nędza, Mirosław Mirynowski, Jan Biskupski)

Mirosław Mirynowski.

 

aaa

 

turystyka

 

Opowieść wigilijna 

Boże Narodzenie to jedno z najważniejszych świąt w religii chrześcijańskiej. Z okresem tym wiąże się wiele różnych zwyczajów. I ten szczególny nastrój... Jest to czas pojednania, dobroci i łaski. Czas, kiedy zapominamy o podziałach i dzielących różnicach. A w Ziemi Świętej wartości, takie jak przyjaźń, miłość czy miłosierdzie, nabierają jeszcze nowego znaczenia.

Ten, komu dany był przywilej zwiedzania Izraela, nigdy nie zapomni jego urody płynącej z różnorodności. Kraina zachwyca obezwładniającym wręcz pięknem. Wkraczamy w świat intensywnych zapachów, jaskrawego światła i niespotykanej w Europie roślinności. Egzotyka i kontrasty są dostrzegalne także w obyczajowości.  

Początek

Chociaż Izraelczycy hołdują nowoczesności, nie oznacza to, że zapominają o bogatej przeszłości i znaczących wydarzeniach, które zmieniły stosunek do wielu życiowych spraw. Przeszłość otaczająca teraźniejszość ze wszystkich stron zaprasza w podróż ponad podziałami. Podążajmy zatem za tajemnicą z Nieba.

„Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo.

Ono było na początku u Boga.

Wszystko przez nie powstało, a bez niego nic nie powstało, co powstało.

W nim było życie, a życie było światłością ludzi...”.

(Ew. Jana 1, 1:4)

Dwa tysiąclecia upłynęły od zwiastowania Najświętszej Marii z Nazaretu, wydarzenia, które było początkiem chrześcijaństwa. I już przeszło od dwóch tysięcy lat pielgrzymi ciągną do Ziemi Świętej, aby zobaczyć miejsca, w których była głoszona Ewangelia. Miasto Nazaret położone jest w południowej Galilei. To tutaj anioł Gabriel zwiastował Marii, że zostanie matką Syna Bożego. I tu spędził swoje dzieciństwo Jezus. Naprzeciw kościoła Zwiastowania znajduje się kościół św. Józefa, wybudowany nad jaskinią, gdzie jak głosi przekaz, znajdował się dom i warsztat Świętej Rodziny. W pierwszych wiekach miasto zamieszkiwali wyłącznie Żydzi, ale wraz z ekspansją Cesarstwa Rzymskiego wzrastała również populacja Rzymian. W dzisiejszych czasach mieszkają tu wyznawcy judaizmu, chrześcijanie i muzułmanie.

Jezus, syn galilejskiego cieśli, urodził się w Betlejem.  

„A Słowo ciałem się stało i zamieszkało wśród nas, i ujrzeliśmy chwałę jego, chwałę, jaką ma jedyny Syn od Ojca, pełne łaski i prawdy”.

(Ew. Jana 1, 14)

Jego rodzice – Józef i Maria – przybyli do Betlejem z powodu spisu ludności zarządzonego przez rzymskie władze. Józef wywodził się z rodu Dawida, a Betlejem było miastem dawidowym – tu urodził się król Dawid. Betlejem w języku hebrajskim znaczy „dom chleba”. W starożytności nosiło nazwę Efrat. Tu Jakub pochował swoją ukochaną żonę Rachelę. Jej grób jest czczony przez Żydów, chrześcijan i muzułmanów po dziś dzień. A na miejscowym targu można znaleźć dosłownie wszystko, począwszy od tradycyjnych arabskich ciasteczek ociekających miodem, po przeróżne przedmioty wyrzeźbione z drewna oliwnego.  

Na tropie cudów

W tej podróży przez dzieje warto wspomnieć o Kanie Galilejskiej, gdzie nasz bohater dokonał pierwszego cudu, zamieniając wodę w wino.  

„Takiego pierwszego cudu dokonał Jezus w Kanie Galilejskiej; i objawił chwałę swoją, i uwierzyli weń uczniowie jego. Potem udał się do Kafarnaum wraz z matką swoją i braćmi, i uczniami swoimi, i tam pozostali kilka dni”.

(Ew. Jana 2,11:12)

W czasach Jezusa Kafarnaum było bogatym żydowskim miastem. Jezus powołał tu swoich pierwszych uczniów. Wszyscy oni byli rybakami na Jeziorze Galilejskim. W Kafarnaum Jezus dokonał wielu cudów. Uzdrowił teściową Piotra, wskrzesił dziecko, uzdrowił i uwolnił wielu chorych. Jednak mieszkańcy miasta nie wierzyli w Jego nauki i w konsekwencji potępił ich słowami:  

„A ty, Kafarnaum, czy aż do nieba wywyższone będziesz? Aż do piekła   zostaniesz strącone...”.

(Ew. Mateusza 11, 23)

Dom Piotra, podobnie jak pozostałe budowle, wykonany był z bazaltu, miejscowego kamienia. Natomiast synagogę zbudowano z białego wapienia, który sprowadzono z daleka. Do dziś zachowały się fragmenty synagogi. Rzeźbione belki są bogato ozdobione żydowskimi symbolami.

Około trzech kilometrów na południe od Kafarnaum znajduje się Tabgha. Tradycja chrześcijańska łączy z tym miejscem ważne wydarzenia. Kazanie na Górze, rozmnożenie chleba i ryb czy ukazanie się Jazusa po swoim zmartwychwstaniu. Jest tu osobliwy kościółek. Na szczególną uwagę zasługują znajdujące się w nim witraże wykonane przez Angelo Montagnę, malarza z Vicenzy, oraz mozaika upamiętniająca wizytę papieża Pawła VI. Za wzgórzem, po lewej stronie od wyjścia z sanktuarium, znajduje się miejsce, gdzie archeologowie odkryli ruiny obiektu sakralnego ze wspaniałą mozaiką z IV wieku. 

„A Jezus im rzekł: Nie trzeba, żeby odchodzili, dajcie wy im jeść. Mamy tutaj tylko pięć chlebów i dwie ryby. A On rzekł: przynieście mi je tutaj. I rozkazał ludowi usiąść na trawie, wziął pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, pobłogosławił, potem chleby łamał i dawał uczniom, a uczniowie ludowi. I jedli wszyscy i byli nasyceni; i zebrali z pozostałych odrobin dwanaście pełnych koszów. A tych, którzy jedli, było około pięciu tysięcy mężów oprócz niewiast i dzieci”.

(Ew. Mt.14, 16:21)

Prawdopodobnie to stąd też Jezus wygłosił Kazanie na Górze.  

„Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem ich jest Królestwo Niebios (…)”.

(Ew. Mt. 5)

Ziemia Święta skrywa wiele tajemnic. Najbardziej ekscytujące odkrycie archeologiczne miało miejsce w 1947 roku, kiedy pasterze beduińscy odnaleźli w jednej z jaskiń w Kumram nad Morzem Martwym starożytne pisma. Odkrycie zwojów potwierdziło istnienie Jezusa z Nazaretu i miało ogromne znaczenie dla świata chrześcijańskiego, gdyż udowodniono, że zwoje były przepisywane w okresie narodzin chrześcijaństwa. W Biblii zawarte są niezliczone wzmianki i cytaty dotyczące życia Jezusa. Wiele z tych zwojów jest przechowywanych w Przybytku Księgi w Muzeum Izraela w Jerozolimie. Imponująca budowla, kształtem przypomina dzban, w którym przechowywano zwoje.

Jerozolima – Złote Miasto, Miasto Dawidowe, Miasto Pokoju

Znajdują się tu miejsca kultu czczone przez trzy wielkie religie monoteistyczne. Miasto jest celem pielgrzymek z całego świata. W starożytności mawiano, że świat dzieli się na dziesięć miar piękna, z czego dziewięć należy właśnie do Jerozolimy. Sława tego miasta przyciągała wielu zdobywców, którzy wielokrotnie je najeżdżali i plądrowali. W późniejszych czasach głównym powodem zażartych walk o Jerozolimę stała się jej świętość. Dziś prawa głosu co do przyszłości Złotego Miasta domagają się wyznawcy trzech religii. Dla Żydów jest ważnym ośrodkiem kulturowym, miejscem, gdzie Abraham złożył w ofierze Izaaka, gdzie Dawid zwyciężył Goliata, a Salomon wybudował świątynię.

Dla chrześcijan żadne inne miejsce nie ma tak ogromnego znaczenia religijnego i sentymentalnego. Kiedy Jezus przebywał na tych ziemiach, nauczał, uzdrawiał i płakał nad ich losem. To miasto, w którym spędził swe ostatnie dni na ziemi, spożył ostatnią wieczerzę z uczniami, został ukrzyżowany i zmartwychwstał. Wciąż trwają spory co do lokalizacji grobu Jezusa Chrystusa. Muzułmanie wierzą zaś, że tu Mahomet wzniósł się do nieba na swoim wierzchowcu. W miejscu świątyni żydowskiej zbudowali swoją świątynię.

Starożytna Jerozolima jest wyjątkowa pod każdym względem. Przepełniona niezwykłym światłem, rozpala emocje i pobudza wyobraźnię jak żadne inne miasto na świecie. Panuje tu elektryzująca atmosfera.  Urokliwe, wąskie uliczki tętnią życiem, mają swój rytm, koloryt i wdzięk, a zabytkowa architektura wprowadza baśniowy klimat. Trudno nie zachwycić się pięknem tego miejsca. Nowoczesna Jerozolima jest miastem imponującym, przestronnym i wygodnym. Przyciąga wzrok śmiała geometryczna architektura, a szerokie arterie komunikacyjne poprzecinane są zielonymi bulwarami. Nie brak też barów, teatrów i hoteli. Owa nowoczesność w niczym nie umniejsza świętości tego miasta, które przez stulecia budziło tęsknotę w Żydach, a w chrześcijanach czy muzułmanach rozpalało namiętność. Uderza niesamowite nagromadzenie świątyń wielu wyznań. Tygiel kulturowy zmienił oblicze tego miasta. Religie się przenikają. W okresie świąt Bożego Narodzenia w supermarketach spotkamy choinki, mikołaje, ale też różne akcesoria na żydowskie święto Chanuka.

Życie pobożnych Żydów toczy się według cyklu księżycowego. W ich kalendarzu nowy rok zaczyna się we wrześniu, w święto Rosz Ha-Szana, a dziesięć dni później obchodzony jest Jom Kipur (Dzień Pojednania). Świętuje się też Simchat Tora (Radość Tory). W tym czasie obowiązuje dwudziestogodzinny post. W grudniu przypada święto Chanuka (Święto Świateł). W większości domów płoną wówczas ośmioramienne świeczniki upamiętniające zwycięstwo Machabeuszów nad Grekami w 165 r. p.n.e.

W marcu Żydzi obchodzą Purim, rodzaj karnawału z paradą przebierańców. To jedyny dzień, w którym należy się upić. Święto przypomina o okrutnym perskim władcy Hamanie, który chciał wymordować wszystkich Żydów, czemu zapobiegła królowa Estera. Natomiast w kwietniu obchodzi się święto Paschy – na pamiątkę ucieczki z Egiptu. Nie wolno wówczas spożywać chleba. Po kolejnych siedmiu tygodniach obchodzi się Szawuot. Żydzi gromadzą się tego dnia o świcie pod Ścianą Płaczu w Jerozolimie i modlą się.

Święta Bożego Narodzenia chrześcijanie obchodzą już od IV wieku.  Z tym okresem wiąże się wiele zwyczajów i szczególna atmosfera. Zapominamy wtedy o wszelkich dzielących nas różnicach. Niech to święto będzie źródłem dobroci, zrozumienia i radości, a podziały niech znikną na zawsze.

Ewa Górska

 

aaa

 

zdrowie

 

Bomba z ukrytym zapłonem

Pół miliona osób na świecie umiera co roku z powodu pęknięcia tętniaka naczyń mózgowych. W około 80 procentach przypadków powoduje to niebezpieczny dla życia krwotok. 10-15 procent chorych kończy życie jeszcze przed przybyciem pomocy, a blisko połowa – w ciągu miesiąca od zdarzenia. Część tych osób przeżyje pierwszy moment krwotoku, ale przybywa do szpitala w tak ciężkim stanie, że nie udaje się ich uratować. Kobiety dwukrotnie częściej niż mężczyźni mają tętniaki, choć nie wiadomo dlaczego. Już ta statystyka pokazuje, jak groźne może to być schorzenie, jeśli nie zostanie w porę zdiagnozowane.

Tętniak to uwypuklenie na ścianie naczynia, które przypomina bąbel na samochodowej oponie. Kiedy pęka, ten pierwszy czy ten drugi, następuje rozerwanie powłoki, a powietrze lub krew z impetem wydostają się na zewnątrz. W obu przypadkach skutki mogą być tragiczne. Naukowcy nie do końca ustalili jedną przyczynę powstawania tętniaków. Może im sprzyjać na przykład wrodzone osłabienie naczynia mózgowego, którego ściana w jakimś miejscu jest mniej odporna na wysokie ciśnienie krwi. Rozdyma się ona wtedy, uwypukla i rośnie jak balon. Dzieje się tak na przestrzeni lat, w końcu balonik pęka. Ryzyko rośnie wraz z jego wielkością. Mówi się, że tętniaki do 4 mm średnicy są bezpieczne. Ryzyko ich pęknięcia to mniej niż jeden procent w ciągu roku. Ale w przypadku tych powyżej 20 mm średnicy niebezpieczeństwo zwiększa się już do 50 procent.

Skłonność do tętniaków nie jest dziedziczna. Oprócz wrodzonych defektów w budowie naczyń jako inne przyczyny ich rozwoju wymienia się nadciśnienie tętnicze, zmiany miażdżycowe i pourazowe (np. złamanie podstawy czaszki), a także zapalne, dotyczące osób, które mają osłabioną odporność, np. w wyniku zakażenia wirusami czy gronkowcem, lub przeszły zapalenie tkanki łącznej. Ryzyko pęknięcia tętniaka zwiększają palenie papierosów i nadużywanie alkoholu. Coraz częściej mówi się, że latanie samolotem może nie być wskazane dla pacjentów z tętniakiem: przy starcie i lądowaniu następują spore zmiany ciśnienia. Wiele osób obawia się, że tętniak może pęknąć w czasie wysiłku fizycznego, np. w trakcie biegu lub uprawiania seksu. Lekarze wyjaśniają, że takie ryzyko pojawia się dopiero po zakończeniu tych czynności, kiedy ciśnienie śródczaszkowe spada jako pierwsze, a tętnicze utrzymuje się jeszcze jakiś czas podwyższone.

Tętniaki nie tworzą się tylko w mózgu. Mogą powstawać na tętnicach: udowej, podkolanowej, nerkowej. A także na aorcie i sercu. Najczęstszy jest tętniak aorty brzusznej, który rozwija się u kilku procent dorosłych po 40. roku życia, częściej u mężczyzn. Powstaje zazwyczaj w wyniku miażdżycy naczyń i ich zwyrodnień. Objawami tętniaka tego typu są najczęściej bóle brzucha, pleców i klatki piersiowej. Uciskając na sąsiednie tkanki, tętniaki aorty brzusznej mogą powodować zaburzenia przełykania, kaszel, duszność, chrypkę. Pękając, powodują krwotok wewnętrzny, któremu towarzyszą silny ból brzucha, zasłabnięcie, utrata przytomności. Często prowadzi to do zgonu. Niewykryte tętniaki rozwijają się latami. Ze względu na konsekwencje ich pęknięcia lekarze zalecają dokładne badania osób z grup ryzyka (z wieloletnim, niekontrolowanym nadciśnieniem, palaczy tytoniu, otyłych, z rozwiniętą miażdżycą). W przypadku tętniaka aorty piersiowej robi się echo serca, a aorty brzusznej – USG. To ostatnie jest zalecane u wszystkich mężczyzn i kobiet po 50. roku życia podejrzanych o to schorzenie.

Wiele osób żyje z tętniakami, nie wiedząc o tym. Jak je rozpoznać, by w porę przeciwdziałać wybuchowi tej bomby z opóźnionym zapłonem? Kiedy boli nas często głowa, idziemy do neurologa, który przepisuje nam stosowne leki. Jeśli nie pomagają, lekarz kieruje nas na tomografię głowy, na początek bez kontrastu. Gdy jej wynik nie daje rozpoznania, pacjenci są poddawani bardzo dokładnemu badaniu – angiografii tomografii komputerowej (angio-TK). Polega ono na podaniu środka kontrastowego do naczyń i prześwietleniu ciała promieniami rentgenowskimi, co pozwala uwidocznić, jak przebiegają i jak wyglądają naczynia krwionośne. Widać wtedy, czy tętniak jest, czy go nie ma. Jeśli jest bardzo mały (tzw. mikrotętniak), neurochirurdzy zostawiają go zwykle do obserwacji na pół roku, a potem na rok. Jeśli rośnie, wymaga leczenia.

Są dwie metody terapii niepękniętych tętniaków. Pierwsza, tzw. kraniotomia, polega na operacji otwartej, w czasie której wycina się klapkę w czaszce, dociera do miejsca, w którym jest tętniak, i zakłada na niego klips tytanowy. Druga – metoda embolizacji – jest mniej inwazyjna. Przez niewielkie nakłucie w pachwinie lekarz dociera specjalnymi mikrocewnikami do tętnicy udowej i dalej, naczyniami, do miejsca, gdzie jest tętniak. Do jego worka wprowadza platynowe spiralki cienkie jak nici, które tworzą w worku tętniaka kłębek. Nici są pokryte preparatem powodującym krzepnięcie napływającej do worka krwi. Z czasem całe wnętrze tętniaka zostaje pokryte skrzepem. W ciągu trzech miesięcy miejsce, gdzie krew wpływa do tętniaka, pokrywa się śródbłonkiem. W ten sposób odtwarza się ścianę naczyń: tam, gdzie był tętniak, powstaje niegroźny „pieprzyk”. W zależności od kształtu tętniaka, jego lokalizacji i wielkości metoda jest modyfikowana, np. oprócz spiralek używane są rurki z siatki metalowej, a okres przed zabiegiem i po nim jest wspomagany odpowiednimi lekami. W większości ośrodków na świecie, zwłaszcza w krajach wysoko rozwiniętych, ponad 90 procent tętniaków, zarówno całych, jak i pękniętych, zamykanych jest metodą embolizacji, ponieważ jest ona mniej inwazyjna dla pacjenta, pozwala na szybszy powrót do zdrowia i pracy, stwarza mniejsze ryzyko powikłań i skraca czas hospitalizacji. W naszym kraju obie metody likwidacji tętniaka są refundowane.

– Objawy ostrzegawcze – mówią neurochirurdzy – pojawiają się na 5 do 20 dni przed pęknięciem tętniaka. To przede wszystkim ból głowy: nagły, napadowy, bardzo silny, dziwny. Inny niż ten, którego kiedykolwiek doświadczaliśmy. Jest on często konsekwencją tego, co dzieje się w mózgu, czyli pojawienia się mikrokrwotoku przepowiadającego. Bólom głowy czasem towarzyszą nudności, wymioty, zawroty głowy, zaburzenia równowagi. Opadanie powieki, poszerzenie źrenicy, podwójne widzenie, niedowład ciała (osłabienie siły lub przemijający niedowład kończyn po jednej stronie), drgawki, zawroty głowy – to najczęściej sygnały tętniaka tętnicy szyjnej albo tętnic leżących blisko nerwów czaszkowych. Świadczą one, że tętniak się powiększył i uciska na nerw. Utrata przytomności sugeruje, że „bomba” pękła. Należy wtedy niezwłocznie jechać do szpitala. Także w przypadku objawów ostrzegawczych. Lepiej się pomylić, niż czekać, co będzie dalej.

(BWO)

 

aaa

 

ruszajmy się

 

Siła

Siła jest podstawową cechą fizyczną człowieka. Dzięki naszym siłownikom, czyli mięśniom, możemy wprowadzić ciało w ruch i przeciwstawić się działającym na nas siłom, np. grawitacji. Siła człowieka zależy od wielu czynników, częściowo jest uwarunkowana genetycznie, ale również w dużym stopniu podatna jest na czynniki środowiskowe. Możemy ją stale rozwijać.

W ciele człowieka jest bardzo dużo różnego rodzaju mięśni. Skupimy się tylko na szkieletowych, które przytwierdzone są do kości i odpowiadają za wszelkie ruchy, zmiany położenia kości względem siebie poprzez ich ruchome połączenia – stawy. To bardzo skomplikowany mechanizm, ale mówiąc w dużym uproszczeniu, jesteśmy w stanie przetworzyć energię pochodzącą z otoczenia tak, żeby wytworzyć ją w mięśniach i w ten sposób wygenerować potrzebną ilość siły do wykonania określonej czynności.

W ujęciu fizycznym siła to masa razy przyśpieszenie: F=m x g. Wartość g – przyśpieszenie ziemskie – jest wartością stałą, uzależnioną od przyciągania ziemskiego (grawitacji) i nie możemy jej zmienić. Z tego wynika, że wartość siły zależy od masy (ciężaru) trzymanego lub przemieszczanego. Ponieważ nasze ciało i jego poszczególne części mają określoną masę, to nasze mięśnie zawsze generują siłę, np. potrzebną do utrzymania wyprostowanej pozycji itp. Jest to napięcie mięśniowe. Kiedy rozważamy siłę jako cechę motoryczną, to słusznie zaczynamy myśleć o ciężarach. W najprostszym rozumieniu siłę określa wartość ciężaru, jaki jesteśmy w stanie podnieść, utrzymać lub wartość innej siły, której możemy się przeciwstawić. Kształtowanie siły dotyczy każdej dyscypliny sportu, ale największy udział ma ona w podnoszeniu ciężarów. Silne mięśnie to również lepsza sprawność fizyczna, stabilizacja stawów, prawidłowa sylwetka i ogólnie – lepsze zdrowie.

Cechy fizjologiczne mięśnia to nie wszystko, równie ważne jest sterowanie skurczem przez układ nerwowy. Wykonywanie niemal wszystkich możliwych aktów ruchowych, czy to w sporcie, czy w życiu codziennym, wymaga działania naszego układu ruchu z regulowaną siłą. Dotyczy to zarówno ruchów dowolnych, jak i niekontrolowanych odruchów. Mięśnie człowieka zbudowane są z jednostek motorycznych. W skład jednostki motorycznej wchodzi jedno zakończenie nerwowe oraz włókienka mięśniowe – zdolne do skracania, które pobudzane są przez impuls nerwowy. Kierowane przez pobudzenie nerwowe (impuls nerwowy) jednostki motoryczne skracają się i w zależności od ich liczby i zaangażowania działamy określoną siłą. Trening siły polega nie tylko na obciążaniu mięśni, które adaptują się do wysiłków i rozbudowują (widoczny przyrost masy mięśniowej), równie istotne jest jej zwiększanie poprzez trening kontrolowania układu nerwowego.

Bliskie sile są zagadnienia mocy mięśni, którą najlepiej kształtuje się podczas ćwiczeń dynamicznych. Często w wielu sportach istotniejsze od czystej siły jest uzyskanie jak największych wartości mocy mięśniowej. Moc bardzo powiązana jest z szybkością i często jest kluczowa w sportach, w których siła potrzebna jest do przemieszczania własnej masy ciała w jak najkrótszym czasie, np. podczas biegania. Aby uzyskać jej największe wartości i aby trening był najbardziej efektywny, należy tak wyważyć obciążenie, aby prędkość ruchu była stosunkowo duża przy znacznym oporze. Moc równa się praca w czasie: P=W/t. Praca to siła razy przesunięcie: W= F x s. Wynika z tego, że moc równa się sile razy prędkość: P= F x v. Skracając wzory fizyczne na moc, dochodzimy do tego, że jest ona wprost proporcjonalna do siły i prędkości – pokonywania drogi w czasie. Najczęściej największe wartości mocy osiąga się przy około 60-80 procentach obciążenia i jak najszybszym ruchu.

Napięcie mięśni może mieć charakter koncentryczny – gdy kierunek działania sił jest zgodny z wykonywanym ruchem, ekscentryczny – kiedy pracujący mięsień próbuje wyhamować dany ruch i mimo skurczu dalej się rozciąga, czyli kierunek działania siły jest przeciwny do kierunku skracania się mięśnia, oraz statyczny, kiedy mięsień nie ulega ani skróceniu, ani wydłużeniu, ale musi wykonywać napięcie dla utrzymania pozycji. Siła człowieka zależy od wielu czynników. Warto je poznać, aby świadomie rozwijać predyspozycje siłowe.

1. Podstawowe właściwości anatomiczne i fizjologiczne mięśni

Należą do nich długość mięśnia i jego przekrój poprzeczny. Im przekrój jest większy, tym więcej w nich włókienek mięśniowych (miofibryli). Każdy trening oporowy z różnym skutkiem prowadzi do hipotrofii, czyli przyrostu masy mięśniowej. Wiąże się z tym również zwiększenie możliwości siłowych. Trening taki prowadzi również do zmian strukturalnych ścięgien, ich przyczepów i kości, dzięki czemu nasze ciało jest lepiej przystosowane do obciążeń fizycznych związanych z generowaniem dużej siły.

Kolejnym ważnym elementem, który najbardziej uwarunkowany jest genetycznie, jest stosunek włókien szybkokurczliwych (FT) do wolnokurczliwych (ST). Te pierwsze przystosowane są do wytwarzania dużego napięcia mięśniowego i mają zdolność generowania większej siły, drugie kurczą się wolnej, ale są bardzo odporne na zmęczenie. Ten stosunek jest uwarunkowany genetycznie i tylko w pewnym stopniu poddaje się wytrenowaniu. Ważna jest sama budowa mięśnia. U osób wytrenowanych mniej jest tkanki łącznej, tłuszczowej, a więcej miofibryli – a więc więcej aktywnych części mięśnia, umożliwiających jego skurcz. Ważna jest również elastyczność mięśni i ścięgien, gdyż wykorzystać można wartości ich siły sprężystej. Ten efekt wykorzystujemy przy większości niewyizolowanych ruchów, np. w metodzie skurcz–rozciąganie, kiedy praca koncentryczna mięśnia poprzedzona jest pracą ekscentryczną, dzięki czemu oprócz siły sprężystości wykorzystujemy pobudzenie odruchowe pracy ekscentrycznej – czyli część jednostek motorycznych będzie już zaangażowana.

2. Właściwości układu nerwowego

Podstawową cechą dającą się wytrenować, odpowiedzialną za zwiększenie możliwości siłowych, jest liczba pobudzanych jednostek motorycznych. Organizm jest tak skonstruowany, że nigdy nie pobudza wszystkich jednostek do skurczu, bo byłoby to niebezpieczne dla samego mięśnia. Dlatego jedne jednostki się kurczą, inne w tym czasie odpoczywają. Jednak wraz z treningiem oporowym układ nerwowy nabywa umiejętność pobudzania większej liczby jednostek motorycznych, obniża się próg pobudzenia, a praca jednostek motorycznych jest lepiej synchronizowana – innymi słowy, organizm lepiej kieruje skurczami mięśni. Przyjmuje się, że osoby niećwiczące angażują jedynie 10-20 procent jednostek motorycznych w czasie skurczu, podczas gdy wysokiej klasy ciężarowcy mogą zaangażować 60-80 procent. To dlatego przy niewielkiej masie ciała są w stanie podnosić ogromne ciężary. Synchronizacja jednostek motorycznych poprawia również możliwości siły maksymalnej. Pracujące jednostki działają asynchronicznie, a trening siłowy zwiększa możliwości synchronizacji pobudzanych jednostek. I co się z tym wiąże – generowania większych wartości siły maksymalnej.

Inną właściwością układu nerwowego bezpośrednio wpływającą na siłę człowieka jest częstotliwość pobudzenia neuronów (wytwarzania potencjałów czynnościowych). Jeden impuls wywołuje jeden pojedynczy skurcz o niewielkiej sile, po czym następuje faza odpoczynku – relaksacja mięśnia. Kolejny impuls, który pobudzi jednostkę motoryczną przed pełnym wejściem w fazę relaksacji, sprawi, że skurcze te sumują się, wytwarzając większą siłę. Najczęściej pobudzenie jednostki motorycznej następuje po serii impulsów nerwowych. Im większa częstotliwość, tym większa siła rozwijana przez jednostkę motoryczną, aż do jej maksymalnych możliwości. Dalsze zwiększanie częstotliwości impulsów prowadzi do szybszego uzyskania siły maksymalnej. Ta zdolność organizmu do wysyłania impulsów z większą częstotliwością poprawia się w odpowiedzi na trening oporowy.

W naszych mięśniach i stawach znajdują się receptory, które w odpowiedzi na zbyt wysokie napięcie mięśniowe prowadzą do hamowania nerwowo-mięśniowego. Jest to środek zapobiegający rozwijaniu zbyt dużej siły, która mogłaby prowadzić do uszkodzenia mięśnia. Trening prowadzony blisko granicy maksymalnych możliwości siłowych może skutkować obniżeniem progu hamowania, co pozwoli uzyskiwać większe wartości siły maksymalnej.

3. Czynniki zewnętrzne

Wartość siły zależy również od czynników zewnętrznych, takich jak wiek, płeć, stan zdrowia, sposób odżywiania, a nawet pora roku lub dnia, w których możliwości siłowe się zmieniają. Wpływ na siłę ma również budowa naszego ciała, a dokładnie ramię siły – czyli np. długość kończyny. Im krótsze ramię, tym większy moment siły. Znaczenie ma również odpowiednia technika ruchu, w której układamy ciało pod takimi kątami, w których momenty sił mają najwyższe wartości. Ważna jest również ekonomika ruchu – kontrola mięśni antagonistów, np. zginaczy i prostowników. W ruchach cyklicznych faza skurczu przeciwnych mięśni nie powinna następować jednocześnie ani nachodzić na siebie – co również sprowadza się do kontroli naszego ciała.

System generowania siły przez mięśnie jest bardzo skomplikowany, a czynniki wpływające na jej poziom omówione zostały w sposób ogólny i uproszczony. Najważniejsze to zrozumienie, że zbyt duża siła, np. uzyskana przez sztuczne wspomagacze i doping, może być bardzo szkodliwa dla naszego zdrowia. Tylko systematyczny, dobrze prowadzony trening siłowy wytworzy wszystkie mechanizmy i przystosowania, które pozwolą w bezpieczny sposób zwiększać poziom siły. W oddzielnym opracowaniu przedstawione zostaną metody treningowe, który prowadzą do poprawy siły i ograniczają możliwość wystąpienia kontuzji. Siła to podstawowa cecha motoryczna, dlatego warto dokładniej zgłębić ten temat.

Krzysztof Koc

 

aaa

 

szkolenie

 

Gramy w szachy

Ciekawy plan białych w strukturze Maroczego

Struktura Maroczego powstaje w wariancie obrony sycylijskiej z ruchem g7-g6. Czasami przez inną kolejność posunięć może wystąpić również w partii angielskiej.

W tym pierwszym przypadku początkowe posunięcia głównego wariantu są następujące:

1.e4 c5 2.Sf3 Sc6 3.d4 cd4 4.S:d4 g6 5.c4 Sf6 6.Sc3 Gg7 7.Ge3 d6 8.Ge2 0-0 9.0-0 Gd7

Swym ostatnim posunięciem czarne deklarują chęć wymiany na d4 i ustawienia na c6 gońca. Tradycyjny plan białych to 10.Hd2 S:d4 11.G:d4 Gc6 12.f3 z dalszym dojściem do ruchu b2-b4 i zwiększeniem przewagi w przestrzeni. Gra toczy się wówczas głównie na skrzydle hetmańskim i w centrum. Można jednak wybrać bardzo ciekawy plan ataku na czarnego króla. Oto główne ogniwa tego planu:

– ustawienie wieży na e1 i gońca na d3,

– zagranie Sc3-d5 i po Gc6:d5 bicie pionkiem e4, aby naciskać na punkt e7,

– wymiana czarnopolowych gońców,

– marsz pionka f2-f4-f5:g6 lub też h2-h4-h5, aby osłabić nieprzyjacielskiego króla,

– przerzut wieży po trzeciej linii na skrzydło królewskie i atak na pozycję roszady przy pomocy hetmana, wieży (wież) i białopolowego gońca.

Poszczególne etapy planu mogą być realizowane w różnej kolejności. Czasami niektóre z nich są pomijane. Czarne w tym samym czasie próbują kontratakować na skrzydle hetmańskim (np. a7-a5-a4, Hb6), bo bronione jest ono praktycznie tylko przez gońca. Białe muszą uważać, aby przeciwnik nie wymienił hetmanów na przekątnej a7-g1. W końcówce bowiem czarne mają duże szanse. Goniec białych jest wówczas ograniczony własnymi pionkami, czarne do obrony pionka e7 mogą wykorzystać króla. Innymi słowy – nieudany szturm na króla może oznaczać gorszą końcówkę.

Popatrzmy na kilka partii ilustrujących realizację planów obu stron:

G. Milos (2530) – S. Silva (2355)

Buenos Aires 1991

1.c4 c5 2.Sf3 g6 3.d4 cd4 4.S:d4 Gg7 5.e4 Sc6 6.Ge3 Sf6 7.Sc3 0-0 8.Ge2 d6 9.0-0 Gd7 W tej partii pozycja przedstawiona wcześniej na diagramie powstała z „angielskiej” kolejności posunięć 10.We1!? S:d4 11.G:d4 Gc6 12.Gd3! Ruch f2-f3 nie wchodzi w rachubę, gdyż nie ma wtedy przerzutu wieży po trzeciej linii 12...a5 13.Hd2 Sd7 Ten skoczek zmierza na c5, ale pozwala to białym szybko wymienić czarnopolowe gońce 14.G:g7 K:g7 15.We3 Sc5 16.Wd1! To bardzo ważne profilaktyczne posunięcie. W przypadku pospiesznego 16.Wae1 e5! czarne zdążyłyby obronić pionka d6 i po ewentualnym 17.Wh3 h5 18.Gc2 Se6 stałyby całkiem dobrze 16...Hb6 Teraz nie ma 16...e5?, bo 17.Gc2 i czarne tracą pionka 17.Gb1 Wfd8?! Poważna niedokładność. Ta wieża mogła się przydać do ochrony króla. Znacznie lepsze było 17...Wad8 18.Sd5! G:d5 19.ed5 Hc7 Jeśli 19...Hb4, to 20.Hc1. W przypadku 19…Wd7, aby okrężną trasą włączyć drugą wieżę do obrony skrzydła królewskiego, nastąpiłoby 20.h4 z dalszym h4-h5 20.Wde1 Okazuje się, że czarne mają duże problemy z obroną pionka e7 20...e5!? Błędem było 20...Wd7, bo 21.Gf5! i nie wolno 21…gf5? 22.Wg3+ Kh8 23.Hg5. Również po 20...We8 21.Wh3 Wh8 (21...h5 22.W:h5!) 22.Hd4+ Kg8 23.Whe3 We8 24.f4 sytuacja czarnych była nie do pozazdroszczenia. Ruchem w partii chcą radykalnie rozwiązać problem słabości pionka e7 21.de6 S:e6 Po 21...fe6 białe kontynuowałyby natarcie poprzez 22.h4 Wf8 23.h5 22.Gf5! Zaskakujący, wygrywający ruch. Goniec jest nietykalny 22...gf5? 23.Hc3+ Kf8 24.Hh8+ Ke7 25.W:e6+! 22...Sf8 Być może ratunku czarne powinny szukać w wariancie 22...H:c4 23.G:e6 fe6 24.W:e6 Wf8 (Jeśli 24...Wd7, to 25.We7+ W:e7 26.W:e7+ Kg8 27.Hh6) 25.W:d6 Wf7 23.Hc3+ Kg8 24.We7 Hc5 25.Ge4 Dokładniejsze 25.Gg4!? z groźbą Hf6 25...Sd7 Nie ratowało i stosunkowo lepsze 25...Hb4 26.Hc1 Wd7 27.Gd5 26.G:b7 Wab8 27.W:f7! Se5 (27...K:f7 28.Gd5+) 28.We7 (28…H:c4 29.H:c4+ S:c4 30.Gd5+) 1-0

A. Berescu (2491) – M. Popovic (2408)

Wojwodina 2006

1.e4 c5 2.Sf3 Sc6 3.d4 cd4 4.S:d4 g6 5.c4 Gg7 6.Ge3 Sf6 7.Sc3 d6 8.Ge2 0-0 9.0-0 Gd7 10.We1 S:d4 11.G:d4 Gc6 12.Gd3 a5 13.Hd2 Sd7 14.G:g7 K:g7 15.We3 Sf6 Skoczek wrócił, aby wzmocnić ochronę króla 16.Sd5 G:d5?! Źle wyglądało 16...S:d5? 17.ed5 Gd7 18.Wae1 We8 19.h4 i atak rozwija się szybko, np. 19...h5 20.Hc3+ Kg8 21.Wg3 itd. Zasługiwało jednak na uwagę 16...e6!? 17.Sc3 (Po 17.S:f6 H:f6 18.Wd1 a4 19.Gf1 Wfd8 czarne skutecznie bronią słabego pionka d6) 17...Hb6 18.Wd1 h6 19.Ge2 (19.Wh3 Wh8) 19...Wad8 i czarne są bliskie wyrównania. Wydaje się więc, że białe trochę pospieszyły się z wkroczeniem skoczka na d5. Być może, wzorem poprzedniej partii, należało wybrać zapobiegawcze 16.Wd1, trzymając punkt d6 na celowniku 17.ed5 We8 18.Wae1 Wc8 19.Wh3 h5 20.a4!? Profilaktyka. Przed aktywną grą na skrzydle królewskim białe blokują pozycję na drugiej flance 20...Hb6 21.Whe3 Hd4 22.b3 Kf8 23.h3 b6 24.W3e2 Sd7?! Czarne dążą do wymiany hetmanów, nawet za cenę pionka. Więcej szans dawało 24...Sg8 25.We4 Hg7 z pasywną pozycją, ale na równym materiale. Można było także oddać pionka w lepszej wersji: 24...Kg8 25.W:e7 W:e7 26.W:e7 We8 27.W:e8+ S:e8 28.He3 H:e3 29.fe3 Kg7 z podobną do tej w partii blokadą pozycji po czarnych polach 25.Hh6+ Hg7 26.H:g7+ K:g7 27.W:e7 W:e7 28.W:e7 Sc5 29.Gc2 Kf6 30.Wa7 Białe zamierzają atakować pionki b6 i d6. Alternatywą było 30.We1, bez rezygnacji z panowania na linii „e” 30...We8 31.Kf1 We7 32.Wa8 Ke5 Czarne uzyskały małą rekompensatę za pionka, ale białe mają możliwość poprawienia pozycji bierek 33.Ke2 Kd4+ 34.Kd2 h4? Niepotrzebny ruch dający przeciwnikowi nowe obiekty ataku. W przypadku pasywnej obrony białe uaktywniały figury poprzez atak na czarne pionki b6 i d6: 34...Wb7 35.Wc8 Sd7 36.Wc6 Ke5 37.g3 Sb8! 38.f4+ Kf6 39.Wc8 Sd7 40.Ke3 itd. 35.Wb8 Wb7 36.Wh8 g5 37.Wg8 f6 38.Wf8 Ke5 39.Ke3 Nieoczekiwanie czarny król wpadł w siatkę matową. W końcówce partii wskutek niedoczasu obie strony popełniały niedokładności 39...We7 40.Wb8 Sb7? Konieczne było 40...Sd7 41.Kd3? Lepsze 41.g3 hg3 42.fg3 i czarne wpadają w zugzwang: 42...f5? 43.Wf8 41...Kf4? Można było jeszcze poprawić błąd 41...Sc5+! 42.Ke3 Sd7 42.Wf8 f5? (42...Sc5+ 43.Kc3 Sd7) 43.Kd4 We5 Wydaje się, że wszystko się broni, ale… 44.G:f5! (44...W:f5 45.g3+ hg3 46.fg3+) 1-0

G. Celis (2410) – A. Samur (2255)

Villa Ballester 1996

1.e4 c5 2.Sf3 Sc6 3.d4 cd4 4.S:d4 g6 5.c4 Gg7 6.Ge3 Sf6 7.Sc3 d6 8.Ge2 0-0 9.0-0 Gd7 10.We1 S:d4 11.G:d4 Gc6 12.Gd3 a5 13.Hd2 Sd7 14.G:g7 K:g7 15.We3 h6 To profilaktyczne posunięcie ma utrudnić białym atak na króla 16.Wae1 Hb6 Teraz po 16...e5 17.Gc2 Sc5 18.Wd1 czarny skoczek nie zdążyłby na e6 17.Wh3 Wh8 18.Kh1 Białe planują włączyć pionka f2 do szturmu na króla. Możliwe było także planowe 18.Sd5 G:d5 19.ed5 Se5 20.Ge2 a4 21.We3 przygotowujące do f2-f4, np. 21...g5 22.h4 g4 23.G:g4!? S:g4 24.W:e7 Se5 25.Hf4 Waf8 26.We3 z silnym atakiem 18...Hb4 Lepsze 18...Hd4!? 19.f4 a4 20.Se2 (20.Sd5 e5!) 20...Hf6 19.f4 Sc5? Odcina hetmanowi drogę na drugie skrzydło. Po 19...Hc5 można było bronić się skuteczniej 20.a3 Hb6 21.Sd5! Hd8 Również i po 21...G:d5 22.ed5 S:d3 23.W:d3 Wae8 24.Wde3 przewaga białych była bardzo widoczna 22.Hc3+ Kh7 23.Wee3 f6 Groziło 24.W:h6+! 24.We1 Wf8 25.e5 To posunięcie przyniosło szybki sukces, ale tylko wskutek błędów partnera. Należało zagrać 25.Gc2 i dopiero potem 26.e5 25...de5? Powinno przegrać forsownie. Po dokładnym 25...S:d3! 26.H:d3 G:d5 27.cd5 de5 28.fe5 fe5 możliwości obrony były znacznie większe 26.fe5 Wygrywało efektowne 26.G:g6+! K:g6 27.Hf3 Kf7 28.fe5 z rozstrzygającym atakiem, ale ten wariant można było przeoczyć 26...G:d5? (26...S:d3!) 27.cd5? Tutaj kończące 27.Hd2! było już widoczne 27...Wc8? Po 27...S:d3 28.H:d3 fe5 powstawała pozycja z wariantu podanego po 25. posunięciu czarnych 28.Hd2! h5 29.W:h5+ Kg7 30.Hh6+ 1-0

D. Kajumow (2385) – A. Blodstein (2375)

Taszkent 1992

1.e4 c5 2.Sf3 Sc6 3.d4 cd4 4.S:d4 g6 5.c4 Gg7 6.Ge3 Sf6 7.Sc3 0-0 8.Ge2 d6 9.0-0 Gd7 10.We1 S:d4 11.G:d4 Gc6 12.Gd3 a5 13.Hd2 Sg4 Czarne zamierzają postawić skoczka na polu e5. Utrudniają przy tym ruch We1-e3 14.G:g7 K:g7 15.Wad1 Hb6 16.Gf1 Dobre było także 16.Sd5 G:d5 17.ed5 Se5 18.Hc3 16...Wae8 17.h3 Se5 18.Kh1 Hc5 19.b3 f5 20.f4! Sd7 21.Sd5 G:d5?! Teraz białe uzyskują przewagę. Po prawidłowym 21...e5!? 22.ef5 W:f5 23.Hb2 G:d5 24.W:d5 Hc7 25.fe5 We:e5 26.Gd3 Sf6 27.Wd:e5 W:e5 szanse były wyrównane 22.ed5 Wf6 23.Hb2 Kf7 24.a3! Ponieważ atak na króla nie ma szans powodzenia, białe zmieniają plan. Marsz pionków na skrzydle hetmańskim wprowadza dezorganizację w obozie przeciwnika 24...e5 25.b4! To jest silniejsze od 25.de6+ Wf:e6 26.W:e6 W:e6 27.b4 ab4 28.ab4 He3 i aktywność czarnych figur rekompensuje pionowe słabości 25...ab4 26.ab4 Hc7 27.c5! ef4 Po 27...dc5 28.fe5 W:e5 29.W:e5 H:e5 30.H:e5 S:e5 31.bc5 powstawała trudna dla czarnych końcówka. Również i po 27...e4!? 28.Gb5 Wf8 29.Hd4 białe też stały lepiej, np. 29...dc5 30.bc5 S:c5 31.d6 Hb6 32.Gc4+ Kg7 33.He5 Hc6 34.He7+ i groźba d6-d7 wymusza oddanie jakości po 34...W8f7 28.We6! Teraz sytuacja czarnych staje się krytyczna 28...Wf:e6 29.de6+ W:e6 30.Gc4 dc5 31.bc5?! Energiczniejsze było 31.G:e6+ K:e6 32.Hg7 31...S:c5? Czarne rewanżują się też pomyłką. Pewne niewielkie szanse na remis dawało 31...Sf8 32.Wd6 f3!? 32.Hh8! He7 33.Wd8 b5 34.Wg8! i wobec groźby mata na g7 czarne skapitulowały.

F. Nijboer (2540) – D. Reinderman (2561)

Rotterdam 2000

1.e4 c5 2.Sf3 Sc6 3.d4 cd4 4.S:d4 g6 5.c4 Gg7 6.Ge3 Sf6 7.Sc3 0-0 8.Ge2 d6 9.0-0 Gd7 10.We1 S:d4 11.G:d4 Gc6 12.Gd3 a5 13.Hd2 Sd7 Na 13...a4 może nastąpić 14.Sd5!? G:d5 (Po 14...e6 nieprzyjemne jest 15.Sb4) 15.ed5 i do wymiany czarnopolowych gońców dojdzie prędzej czy później 14.G:g7 K:g7 15.We3 f6 Wstęp do pasywnego planu obronnego 16.Wd1 Wf7 17.h4! Kh8 18.b3 Se5 19.Ge2 Hb6 20.f4 Sd7 21.Kh2 Wg8 22.Wf1 Wfg7 23.Gg4 f5!? 24.Gh3? Goniec na tym polu nie ma nic do roboty. Po naturalnym 24.Gf3 białe zachowywały przewagą debiutową, np. 24… Sf6 25.Sd5 G:d5 26.ed5 24...Hc5 Czarne mogły przechwycić inicjatywę ruchem 24...Sf6!, np. 25.e5 (25.Sd5?! S:e4!) 25...de5 26.W:e5 Wd8 27.He1 Hb4 25.Sd5 e6?! Lepsze 25...G:d5! 26.ed5 Sf6 26.Sc7 Prowadzi do utraty pionka. Naturalniej wyglądało 26.Sc3 26...Sf8 27.Sb5 G:b5 28.cb5 H:b5 29.Wc1 Białe mają aktywniejsze ciężkie figury. Daje to rekompensatę za poświęconego piechura, ale nic ponadto 29...Hb6 Do równej końcówki prowadziło 29...Hb4 30.H:b4 ab4 31.Wc4 Sd7 30.Wd3 Wd7 31.Hb2+ Wgg7 32.h5! gh5?! Bezpieczniejsze było 32...Kg8 33.ef5 ef5 34.Wd5 Białe odbierają poświęcony materiał 34...Wdf7 35.Hd2! Hd8 36.W:d6 Hh4 37.Wd3 i białe zrealizowały pozycyjną przewagę w głębokiej końcówce.

Jak widać z przytoczonych partii, białe mają inicjatywę, a plusem proponowanego planu jest jasny schemat, który ułatwia wybór posunięć.

Ryszard Bernard

 

aaa

 

Dorzućcie do trzosa na „Crossa”

Drodzy Czytelnicy, jesteśmy z Wami już od 15 lat, kibicujemy Waszym sukcesom, wspólnie przeżywamy sportowe emocje, wspieramy w pokonywaniu barier. Dziś to my potrzebujemy Waszej pomocy.

Na łamach naszego miesięcznika od wielu lat relacjonujemy wydarzenia sportowe, których bohaterami są osoby z dysfunkcją wzroku. Niektórzy z Państwa mogą odszukać się na jego stronach i jeszcze raz przeżyć niezapomniane chwile, pokazać bliskim zdjęcia, zajrzeć do środka, kiedy coś uleci z pamięci. Liczymy, że stanowi to dla Państwa dodatkową satysfakcję i wartość. Prezentujemy kluby zrzeszone w Stowarzyszeniu „Cross”, które najlepiej realizują ideę rehabilitacji poprzez sport, promujemy ich działalność, pokazujemy sylwetki osób godnych naśladowania w ich sportowych pasjach. Miesięcznik trafia także do tych z Państwa, którzy kibicują koleżankom i kolegom, chociaż zawsze zachęcamy do czynnego uprawiania sportu, próbowania sił w wielu dostępnych dyscyplinach i w aktywnej rekreacji. Jest też grono czytelników, zapewne niemałe, którzy czekają na kolejny odcinek szkolenia szachowego lub warcabowego – mamy nadzieję, że pomagamy Państwu się doskonalić. Z miesięcznikiem można też zwiedzić kawał świata, zadbać o zdrowie i kondycję.

Zależy nam bardzo, aby magazyn „Cross” mógł nadal trafiać do Państwa domów, klubów i organizacji. Obecnie jednak finansowanie jego druku może być pokryte z pieniędzy publicznych w stopniu dużo mniejszym niż dotychczas – resztę trzeba dołożyć. A kiedy pieniędzy brakuje, może polec nawet najcenniejsza inicjatywa. Wierzymy, że z naszym miesięcznikiem tak się nie stanie, ale dopóki nie znajdziemy sposobu na jego pełne finansowanie, liczymy, że Państwo – prenumeratorzy „Crossa” – zechcą wspomóc jego wydawanie.

Zachęcamy do wpłacania darowizn na ten cel na konto Stowarzyszenia „Cross” w BZ WBK S.A., numer 73 1090 2590 0000 0001 3341 4035, koniecznie z dopiskiem: na miesięcznik „Cross”.

Państwa hojność przełoży się na konkret: kolejny numer magazynu w skrzynce na listy.

Dziękujemy

Redakcja