Stowarzyszenie kultury fizycznej, sportu
i turystyki niewidomych i słabowidzących

MIESIĘCZNIK CROSS

Wrzesień 2026

Miesięcznik informacyjno-szkoleniowy Stowarzyszenia Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki Niewidomych i Słabowidzących „Cross”

Adres redakcji:

00-216 Warszawa
ul. Konwiktorska 9,
tel.: 660 999 305
e-mail: redakcja@cross.org.pl

Zapytaj o bezpłatną prenumeratę
Redaguje zespół w składzie:

Anna Baranowska – Redaktor naczelna
Wojciech Puchacz – Zastępca redaktor naczelnej
Małgorzata Soloch – Korekta

Opracowanie graficzne:

Studio Graficzne Novelart

Skład, druk, oprawa i kolportaż:

EPEdruk Spółka z o.o. ul. Konwiktorska 9, 00-216 Warszawa

Skład wersji internetowej

Novelart

Nakład:

900 egzemplarzy

Stowarzyszenie CROSS w mediach społecznościowych

YouTube
Facebook

Miesięcznik dofinansowują Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych oraz Ministerstwo Sportu i Turystyki

ISSN 1427-728X
ROK XXIV
Nr 9 (254)
Wrzesień 2026 r.

Okładka miesięcznika cross numer 9/2026
Złota polska drużyna MŚ Changwon 2026 w konkurencji 10 m karabin pneumatyczny leżąc osób z dysfunkcją wzroku
(VIP)

Spis treści

SODiR 3.0
Strategicznym narzędziem realizacji misji PFRON jest obecnie między innymi System
Obsługi Dofinansowań i Refundacji (SODiR). SODiR 2.0, z którego aktualnie korzysta Fundusz,
został uruchomiony w 2004 roku i przez ponad 20 lat wspiera m.in. procesy finansowe
PFRON związane z dofinansowaniami wynagrodzeń pracowników z niepełnsprawnościami
i refundacjami składek na ubezpieczenie społeczne. Jednakże, mimo wielokrotnych zmian
technicznych i dostosowań do zmieniających się przepisów prawa, przestaje on odpowiadać
współczesnym standardom systemów informatycznych.
Istota projektu SODiR 3.0
SODiR 3.0 ma odpowiedzieć na to wyzwanie. Będzie kontynuacją i rozszerzeniem teraz
działającego systemu, wyeliminuje jednak jego niedoskonałości i wprowadzi nowe możliwości
dla użytkowników. Ma być nowoczesny, przyjazny i intuicyjny w obsłudze, co znacząco ułatwi
składanie wniosków i pozyskiwanie środków przez klientów PFRON. Jest to szczególnie
ważne dla pracodawców i wszystkich osób z niepełnosprawnościami – zarówno pracowników,
jak i tych, które prowadzą działalność gospodarczą czy rolniczą. Będzie budowany według
światowego standardu WCAG 2.2 AA i oparty na nowoczesnych rozwiązaniach technologicznych,
takich jak otwarte technologie (open-source). Stanie się lepiej zintegrowany z innymi
systemami informatycznymi.
Spójność z celami FERC
Projekt zostanie w prawie 80 procentach sfinansowany ze środków unijnych, w ramach
Programu Fundusze Europejskie na Rozwój Cyfrowy 2021-2027 (FERC). Pozostała kwota
to współfinansowanie krajowe ze środków Budżetu Państwa.
SODiR 3.0 wpisuje się w cele FERC, koncentrując się na zaawansowanych usługach cyfrowych.
Dzięki SODiR 3.0 PFRON będzie mógł oferować e-usługi na 5. poziomie dojrzałości
cyfrowej (personalizacja), wspierając ponad 30 tysięcy pracodawców zatrudniających osoby
z niepełnosprawnościami oraz ponad 230 tysięcy osób z niepełnosprawnościami.
Horyzont czasowy
Fundusz planuje uruchomić SODiR 3.0 w 2028 roku. Odpowiednio wcześniej udostępni
nieodpłatne szkolenia dla użytkowników. Do czasu uruchomienia SODiR 3.0 obecny system
będzie działał bez zmian, a jego użytkownicy nie będą musieli podejmować żadnych dodatkowych
działań.
Plakat SODIIR 3.0

Medalowe kimchi z rekordem świata!

Korea Południowa… Kierunek równie odległy, co odmienny kulturowo od naszego europejskiego podwórka… Głodni doświadczeń i pełni optymizmu po całorocznych przygotowaniach, parastrzelcy reprezentujący Polskę musieli jeszcze tylko spędzić kilkadziesiąt godzin w podróży, by podjąć walkę w mistrzostwach świata, które w tym roku rozegrane zostały w Changwon.

O ile parastrzelcy z dysfunkcją narządu ruchu zdążyli już poznać standard obiektu w Changwon podczas Pucharów Świata, o tyle dla strzelców z dysfunkcją wzroku była to podróż w nieznane. Strzelnica nie mogła jednak znacząco różnić się od dotychczas poznanych, bo musi spełniać wymogi ściśle określone przepisami. W 2018 roku odbyły się tu zresztą mistrzostwa świata w konkurencjach olimpijskich, co o czymś świadczy.

Na tych zawodach do wygrania były nie tylko medale, lecz coś jeszcze bardziej cennego w świecie sportu – kwalifikacje do igrzysk paralimpijskich Los Angeles 2028. Do rywalizacji zgłosiło się więc łącznie aż 324 zawodników z 53 krajów. I choć zasady kwalifikacji jasno określają, że przepustka przyznawana jest krajowi, a nie zawodnikowi, to jej zdobycie już na pierwszej imprezie kwalifikacyjnej zdecydowanie podnosi wagę sukcesu i szybko ukierunkowuje przygotowania na dwa kolejne lata.

grupa osób na strzelnicy
Barbara Moskal podczas kwalifikacji w konkurencji leżąc

Początek okresu kwalifikacyjnego do igrzysk standardowo poprzedziły aktualizacje przepisów technicznych dotyczących konkurencji oraz parametrów sprzętu i wyposażenia zawodników. Najistotniejsze zmiany wprowadzono w formule finałów w konkurencjach rozgrywanych na dystansie 50 m oraz konkurencji par mieszanych na dystansie 10 m, a także w sposobie pomiaru i kryteriach strojów strzeleckich, które w myśl twórców przepisów od tego roku mają mniej wspomagać zawodników, czyli stać się bardziej elastyczne. W związku z tym drastycznemu skróceniu uległ czas pomiaru parametru sztywności stroju. Każdy strzelec przed przystąpieniem do rywalizacji musiał przejść szczegółową inspekcję całego swojego sprzętu wykorzystywanego podczas zawodów.

Reprezentacja Polski przeszła ją pomyślnie i zawodnicy otrzymali karty kontrolne oraz plomby na strojach potwierdzające ich zgodność z wymogami technicznymi w dniu pomiarów.

Polska ekipa liczyła łącznie 17 osób, w podziale na strzelców z dysfunkcją narządu ruchu i strzelców z dysfunkcją wzroku. Pierwsza grupa to reprezentanci klubów zrzeszonych w PZSN „Start”, trenujący pod opieką Marka Maruchy oraz Bartosza Czerniawskiego. Należeli do niej: Emilia Babska („Legia” Warszawa), Maciej Burzyński („Start” Białystok), Marek Dobrowolski („Dragon” Siedlce), Kacper Pierzyński („Start” Szczecin), Emilia Trześniowska („Start” Szczecin) i Szymon Sowiński („Start” Zielona Góra). Zawodnicy w grupie strzelców z dysfunkcją wzroku to reprezentanci klubów zrzeszonych w ZKF „Olimp”, nad którymi opiekę trenerską sprawuje Adam Dobosz. W Changwon wystąpili: Grzegorz Kłos („Łuczniczka” Bydgoszcz, asystentka Jolanta Szapańska), Barbara Moskal („Podkarpacie” Przemyśl, asystentka Katarzyna Moskal), Katarzyna Orzechowska („Warmia i Mazury” Olsztyn, asystent Filip Fred) i Bogusław Rutkowski („Warmia i Mazury” Olsztyn, asystentka Ksenia Borko). Reprezentacja Polski w klasyfikacji generalnej zajęła 3. miejsce z dziesięcioma zdobytymi medalami. Dorobek ten jest znacznie pokaźniejszy niż na poprzednich MŚ w 2023 roku, opłaconych niekiedy bolesnymi doświadczeniami.

Pierwsze strzały − i pierwsze sukcesy! Rywalizację rozpoczęli zawodnicy startujący w konkurencji 25 m pistolet sportowy P3, w której klasyfikacja zespołowa przyniosła brązowy medal drużynie Szymon Sowiński, Maciej Burzyński i Kacper Pierzyński. Pierwszy z wymienionych znalazł się ponadto w najlepszej ósemce w kwalifikacjach i awansował do finału. Po bardzo wyrównanej walce ostatecznie Szymon Sowiński zajął 3. miejsce, zdobywając indywidualnie brązowy medal.

grupa osób na strzelicy
Grzegorz Kłos i Bogusław Rutkowski podczas kwalifikacji w konkurencji stojąc (VIS)

Po kilku dniach gorszej passy przyszedł 13 września i, choć nie był to piątek, niektórzy startujący mogą ocenić ten dzień jako naznaczony sporym pechem i zrządzeniami losu. Postawa zawodników od samego rana była waleczna. Pierwsi swoje stanowiska zajęli Marek Dobrowolski i Emilia Babska, którzy rywalizowali w konkurencji 50 m karabin trzy postawy, odpowiednio w grupie męskiej (R7) i żeńskiej (R8). Choć Marek w tej właśnie konkurencji jest brązowym medalistą
IP Paryż 2024, to konieczność dostosowania sprzętu do obecnych przepisów technicznych i decyzje sędziów podczas mistrzostw świata o jednym z parametrów wózka sprawiły, że w ostatniej z postaw uciekło mu kilka punktów, a tym samym odpłynęła szansa na finał. Natomiast po świetnych kwalifikacjach do rywalizacji finałowej awansowała Emilia, gdzie po trudnym technicznie finale zdobyła ostatecznie brązowy medal MŚ, pierwszy zresztą z kolekcji krążków wystrzelanych tego dnia.
W tym samym czasie, równolegle z rywalizacją na dystansie 50 m, swoje strzelania w pawilonie 10 m rozpoczęli strzelcy z dysfunkcją wzroku. Na polu gry w postawie stojącej pojawiło się zaledwie 12 zawodników, reprezentantów pięciu krajów, w tym czworo przedstawicieli Polski. Mimo gestów przyjaźni i wspólnego zdjęcia tuż przed zajęciem stanowisk atmosfera od samego początku była dość napięta, o co „zadbali” zarówno rywale, jak i nadzorujący strzelanie sędziowie. W przypadku tych drugich nie można ocenić ich pracy zupełnie negatywnie – zdecydowana większość z nich miała okazję widzieć na żywo strzelanie osób z dysfunkcją wzroku po raz pierwszy, o czym świadczyły pytania kierowane do trenerów o sposób działania celowników czy specyfikę pracy zawodników. Na nic się jednak zdały wyjaśnienia dotyczące pracy asystentów – w szczególności w odniesieniu do przepisu, który mówi o konieczności regulacji celownika przez zawodnika lub przez jego asystenta, ale tylko na wyraźne żądanie strzelca. Ten zapis traktowany był szczególnie poważnie i brak jednoznacznego znaku dawanego przez uczestnika rywalizacji był rozumiany przez sędziów jako złamanie tego przepisu. Drugim z uchybień często wytykanym przez zespół sędziowski było „naprowadzanie” strzelców w trakcie celowania. Tu nałożyły się na siebie dwa aspekty: brak wiedzy o działaniu celowników i wielkości obszaru celowania, w którym zawodnik realnie słyszy, gdzie właściwie się znajduje, jak i pewna „gorliwość” trenerów rywali, którzy zwracali uwagę sędziom na uchybienia konkurentów. Nie ulega wątpliwości, że przygotowanie zawodnika do pełnej samodzielności w postawie stojącej jest możliwe i wręcz jest docelową techniką, niemniej w sytuacji stresowej, jaką jest start w mistrzostwach świata, kilkakrotne zgubienie się nie powinno w zasadzie nikogo dziwić. Ta wymiana „uprzejmości” zmusiła zarówno reprezentantów Polski, jak i innych krajów do pewnej powściągliwości w działaniu, co odbiło się nieco na wynikach w ostatnich strzałach konkurencji. Dostaliśmy natomiast jasną wskazówkę, na co należy być przygotowanym w kolejnych startach. Ale to, co przypieczętowało kształt tej rywalizacji, stało się tuż po zakończeniu konkurencji. Zgodnie z nowymi wytycznymi obowiązkowej rekontroli sprzętu podlega, poza jednym na dziesięciu startujących wybieranym losowo, cała pierwsza dziesiątka sklasyfikowanych zawodników, aby wykluczyć ze startu w finale osoby, których sprzęt nie spełnia w dniu strzelania parametrów technicznych. Niestety, aż dwóm naszym zawodniczkom, które w 60 strzałach uzyskiwały wysokie wyniki i z pewnością dostałyby się do finału, kurtki strzeleckie zrobiły niemiłą niespodziankę przez panujące w strzelnicy warunki, czyli wysoką temperaturę i wilgotność powietrza. Stroje nagrzały się i zwilgotniały po niemal dwóch godzinach na ciele zawodniczek, i to, w świetle rygorystycznych zasad pomiaru, ostatecznie wykluczyło je z dalszej walki. Gorycz dyskwalifikacji poczuły Barbara Moskal i Katarzyna Orzechowska, które stanowiły trzon zespołu w postawie stojąc, więc tym samym cała drużyna została wykluczona z klasyfikacji. Rzeczywistość była nieubłagana, prawidłowo przeprowadzone w dniu konkurencji pomiary nie pozwalały jej kwestionować. Nie tylko nas dotyczył ten ponury scenariusz. Reprezentant Hiszpanii Ager Solabarrieta Txakartegi oraz reprezentant Chorwacji Fran Skracić także pożegnali się z rywalizacją. Tym samym całkowicie nierozstrzygnięta pozostała klasyfikacja zespołowa z uwagi na dyskwalifikację wszystkich zespołów. Do finału awansowała zaś pozostała w rywalizacji ósemka zawodników, w tym Grzegorz Kłos oraz Bogusław Rutkowski.

osoby z bronią
Bogusław Rutkowski nie kryje radości ze zdobycia srebrnego medalu MŚ w postawie stojącej

Dla Grzegorza Kłosa start w postawie stojącej miał być przetarciem przed główną rywalizacją w drugiej z konkurencji, jednak okazja do sprawdzenia się w finale została skwapliwie wykorzystana. Grzegorz zakończył rywalizację na 6. miejscu, pokonawszy dwóch Chorwatów, Darko Golubicia i Petara Jelakovicia, i straciwszy na etapie eliminacji niecałe 10 p. do piątego Czecha Martina Adamka.

Bogusław Rutkowski mocno do serca wziął sobie wytyczną, aby bolesna dla drużyny sytuacja sprzed paru chwil nie zakłóciła spokoju jego umysłu. Od początku utrzymywał się w czołówce finału, gdzie wymieniał się lokatami z pozostałymi w swojej „podgrupie”. Określenie to wskazuje na dystans dzielący liderów od reszty stawki, bo na etapie eliminacji miejsca 5. różnica do wyższej lokaty wynosiła niemal 13 p.! Tuż za podium, na 4. miejscu, ze strzelaniem pożegnał się najmłodszy jak dotychczas w zawodach międzynarodowych strzelec, Słowak Villiam Holenda. Na polu gry pozostało troje rywali: zdobywczyni wielu medali na arenie międzynarodowej
Sonia Riviero Fernandez z Hiszpanii, debiutująca w rywalizacji na zawodach rangi mistrzowskiej Hiszpanka Isabel Maria Lopez Elvira oraz nasz reprezentant − Bogusław Rutkowski – debiutant w postawie stojącej na zawodach mistrzowskich. Logika wskazywała na przewagę doświadczenia, ale rzeczywistość przyniosła co innego. Sonia zakończyła rywalizację na 3. miejscu, pozostawiając młodszym przestrzeń do walki o zwycięstwo. Tu jednak pazur pokazała druga z Hiszpanek, która została mistrzynią świata, a Bogusław z tego pojedynku wyszedł z tytułem wicemistrza świata!

Ten medal na podsumowanie piątkowych wydarzeń dodał wszystkim skrzydeł. Przed zawodnikami z dysfunkcją wzroku jeszcze przecież drugi start, druga szansa i okazja na udowodnienie swojej dyspozycji.

Tego samego dnia reprezentacja Polski miała jeszcze jeden powód do radości. Brązowy medal w klasyfikacji zespołowej w konkurencji 10 m pistolet standard P5 zdobyli Szymon Sowiński, Kacper Pierzyński i Maciej Burzyński.

Kolejne zdobycze medalowe, i to zwieńczone Mazurkiem Dąbrowskiego, przyszły ostatniego dnia zawodów. Pierwsza radosna wieść nadeszła z osi 50 m, gdzie w konkurencji 50 m karabin 60 strzałów leżąc R9 tytuł drużynowych mistrzów świata zdobyli Marek Dobrowolski, Emilia Trześniowska i Emilia Babska. Jednocześnie ustanowili nowy rekord Polski w tej konkurencji. Indywidualnie do finału awansował Marek Dobrowolski, który po pasjonującej walce pokonał większość swoich rywali i zdobył brąz MŚ oraz pierwszą dla polskich parastrzelców kwalifikację do paraigrzysk.

W pawilonie 10 m od rana wyczuwało się wielkie napięcie. Z jednej strony krzątający się trenerzy, dokonujący ostatnich modyfikacji kurtek, z drugiej pozostający w ciszy zawodnicy koncentrujący się na swoich przygotowaniach. Siedemnaścioro parastrzelców z ośmiu krajów czekało, by wejść na stanowiska. Kiedy padła komenda rozpoczynająca strzelanie, świat stanął dla nich w miejscu. Pierwsza rywalizację skończyła Moskal – łączny wynik 610,3. Na rekontroli trzy razy 3,0 − wartość graniczna parametru, od której strój uznaje się za wystarczająco elastyczny. Pozostało nerwowe czekanie na rezultaty reszty naszych zawodników, bo wynik Barbary nie dawał jeszcze pewnego finału. Rywale z innych krajów stopniowo kończyli swoje strzelania i przechodzili rekontrolę bez zastrzeżeń, w tym Hiszpan Ager Solabarrieta. Wynik 623,3 plasował go na szczycie tabeli, był jednak daleki od swojej dyspozycji sprzed dwóch lat, gdy bił rekord świata na poziomie 629,7. Kolejnym z Polaków, który zakończył strzelanie, był Rutkowski z wynikiem 614,3 − znacznie poniżej jego oczekiwań, lecz zupełnie wystarczająco, by awansował do finału. Rekontrola – podobnie jak po postawie stojąc – bez zarzutu. Niedługo po nim stanowisko opuścił trzeci z członków drużyny – Kłos. Potwierdził swoje możliwości, uzyskując 621,6, rekontrola również wypadła pomyślnie. Pozostało czekać, jak spiszą się rywale, a w tym momencie drużyna była na szczycie tabeli. Niemal do ostatnich minut strzelała brązowa medalistka sprzed dwóch dni Sonia Riviero Fernandez, tym razem w wyraźnie słabszej formie − zakończyła występ z wynikiem zaledwie 601,2. I już wiedzieliśmy, że na ceremonii medalowej z pewnością po raz drugi wybrzmi Mazurek Dąbrowskiego, bo z łączną ponktacją 1846,2 drużyna w składzie Grzegorz Kłos, Bogusław Rutkowski i Barbara Moskal wywalczyła tytuł drużynowego mistrza świata w postawie leżącej. Nasi parastrzelcy ustanowili swoim wynikiem nowy rekord świata! Czwarta z członkiń reprezentacji, Katarzyna Orzechowska, uplasowała się na 11. miejscu z przyzwoitym dorobkiem punktowym 603,5.

grupa osób na strzelicy
Gorączkowe przygotowania przed finałem konkurencji leżąc osób z dysfunkcją wzroku

Tuż przed finałem wieść o kwalifikacji paralimpijskiej Dobrowolskiego podniosła jeszcze morale zespołu. Pełna gotowość, ustawianie sprzętu, prezentacja, strzały próbne (w rytm komentarza i nieco za głośnej muzyki). I… poszli.
Pierwsza seria to koncert dziesiątek w wykonaniu Rutkowskiego i Moskal, którzy już po pięciu strzałach odskoczyli rywalom na niemal 2 punkty. W drugiej serii pojawiło się nieco więcej nerwów i Barbara Moskal, po 10 strzałach, spadła na 3. pozycję, ustępując Francuzce Heloise Mendouze. Po 12 strzałach jako pierwszy z finałem pożegnał się reprezentant Indii Dwarakesh Chandrasekaran. Na 7. miejscu strzelanie skończył Chorwat Petar Jelakovic, a po raz drugi podczas tych MŚ rywalizację na 6. miejscu zakończył Grzegorz Kłos. W międzyczasie Moskal i Rutkowski oddalili się od swoich rywali i wymieniali się na miejscach 1-2, a triumfatorka w postawie stojącej sprzed dwóch dni, Hiszpanka Isabel Maria Lopez Elvira, zakończyła strzelanie w postawie leżącej na 5. miejscu. Jej kolega z reprezentacji Ager Solabarrieta Txakartegi niespodziewanie pożegnał się z kibicami po 20. strzale, czyli zajął 4. miejsce. I stało się jasne, że aż dwa medale przypadną w udziale reprezentantom Polski – pozostało rozstrzygnąć które. Strzał 22. − i Francuzka, pomimo dwóch dziesiątek, nie odrabia strat i zdobywa brąz. Na tym etapie Bogusław Rutkowski zebrał 1,4 p. przewagi nad Barbarą Moskal. Ta różnica uległa jeszcze tylko zwiększeniu, zatem zostało ogłoszone, że nowym mistrzem świata w konkurencji 10 m karabin pneumatyczny leżąc osób z dysfunkcją wzroku jest Bogusław Rutkowski, a wicemistrzynią świata została Barbara Moskal! Triumfator zbliżył się do obecnego rekordu świata ustanowionego przez Barbarę przed czterema laty na 0,1 punktu, co potwierdza, jak wysoki był poziom rozgrywanego finału.

dwie osoby z medalami
Bogusław Rutkowski z asystentką Ksenią Borko i maskotką imprezy
po ceremonii dekoracji srebrnym medalem MŚ w postawie stojąc

Finalnie polscy parastrzelcy zajęli 3. miejsce w klasyfikacji medalowej, z dorobkiem 4 medali złotych, 2 medali srebrnych i 4 brązowych. Zwyciężyła w tym rankingu reprezentacja gospodarzy przed reprezentacją Chin.
Parastrzelcy z Polski ponownie udowodnili, że są liczącą się siłą w europejskiej stawce. W liczbie medali wyprzedzili Włochów i Słowaków. Zdobycie pierwszej kwalifikacji do igrzysk paralimpijskich już przy pierwszej okazji to świetny prognostyk przed imprezami kwalifikacyjnymi w 2027 roku. Z końcem września powinien zostać zaprezentowany strzelecki kalendarz zawodów międzynarodowych na przyszły rok.

Adam Dobosz

Zieleniec − Warka − Huntsville

Najważniejszym wyzwaniem sezonu 2026 były dla parakolarzy szosowych mistrzostwa świata w USA, które odbyły się w dniach 4-7 września w Huntsville w Alabamie. Zanim jednak zawodnicy wyruszyli za ocean, zaliczyli pracowite zgrupowanie w Zieleńcu i start w Pucharze Polski odbywającym się w Warce.

Zieleniec to sprawdzone od lat miejsce przygotowań naszych kadrowiczów do najważniejszych imprez. To mała wioska położona obok Dusznik-Zdroju, na szczycie góry. Istnieje tam specyficzny mikroklimat, co zauważa się już pierwszego dnia pobytu. Zależnie od osoby odczuwa się senność przez jedną, dwie, a czasem nawet trzy doby. Organizm musi się przestawić, oddech idzie inaczej, sen jest głębszy, a poranne pobudki bywają trudniejsze niż w domu. Po kilku dniach ten stan mija i zostaje to, po co tu przyjeżdżamy: powietrze, cisza i trasy, na których da się naprawdę pojechać.
Trenowaliśmy na pięknych drogach Kotliny Kłodzkiej. Rundy są tam wymagające, podjazdy i zjazdy niełatwe, wiatr w otwartym terenie i fragmenty, na których tandem musi pracować równo, jak w wyścigu. Przeprowadziłem kilka testów wydolnościowych i sprawdzianów drogowych. Chciałem zobaczyć, co zostało z poprzednich startów, co trzeba jeszcze dociągnąć i w jakim momencie są kolarze przed najważniejszą imprezą roku. Zawodnicy dobrze wykorzystali ten czas. Mieliśmy sporo szczęścia, bo przez cały wyjazd była piękna pogoda i nic nie ograniczało nas w treningu. Nie było dnia, w którym trzeba by chować się przed deszczem albo skracać jednostkę przez wiatr, który nie pozwala się utrzymać na tandemie. Po zgrupowaniu sportowcy wrócili do domów na kilka dni, by złapać trochę świeżości i przygotować się do Pucharu Polski w Warce.
Zawody były zaplanowane na 23 sierpnia i stanowiły główny sprawdzian przed mistrzostwami świata. Jest to tzw. przepalenie, czyli podbicie formy startem. Jak wiadomo, nawet najgorszy wyścig jest lepszy od treningu. Do rywalizacji stanęło kilkanaście załóg, w tym kadrowe, które miały ścigać się za niecałe dwa tygodnie. Od startu poszło niezłe tempo. Trzy męskie tandemy zaczęły mocno rozpędzać się na prostych: Marcin Polak z Adamem Woźniakiem, Karol Kopicz z Michałem Podlaskim i Maciej Wójcik z Wojtkiem Sykałą. Wraz z nimi pędził też tandem żeński Katarzyna Orzechowska − Karolina Karasiewicz. Grupa dość szybko się podzieliła po mocnym zakręcie gdzieś między piątym a dziesiątym kilometrem rundy. Z czasem zostały tylko cztery tandemy męskie, jeden kobiecy i jeden mikstowy. W połowie rundy panowie ruszyli bardzo mocno. Odpadły dziewczyny, a z czołówki wyłoniły się dwa najmocniejsze składy − Karola i Marcina. To oni właśnie rozegrali wyścig między sobą, odskoczywszy z grupy w połowie pierwszego okrążenia. Nieco słabsze załogi stworzyły grupkę pościgową złożoną z trzech tandemów.

grupa osób na rowerach
Zawodnicy na starcie Pucharu Polski w Warce

Do mety zostało półtora okrążenia. Z relacji wiem, że dwa męskie duety mocno pracowały do ostatnich metrów. Finałowy kilometr obejmował kilka ostrych zakrętów i jeden bardzo stromy stumetrowy podjazd. Jeszcze przed samym wzniesieniem i zakrętem zaatakowali Karol z Michałem i tam w zasadzie rozstrzygnęli cały wyścig, bo Marcin z Adamem nie byli już w stanie wyprzedzić ich na stromym podjeździe. Kilka minut później do mety dojechały kolejne trzy tandemy, które na tym samym fragmencie, tuż przed wzniesieniem, rozegrały finisz.

Wyniki męskich załóg:

  1. Karol Kopicz i Michał Podlaski „Omega” Łódź 
  2. Marcin Polak i Adam Woźniak „Hetman” Lublin
  3. Marek Torla i Adam Wieczorek „Hetman” Lublin

Za męskimi tandemami, z niedużą stratą, pojawiła się najmocniejsza załoga wśród pań.

Wyniki męskich załóg:

  1. Katarzyna Orzechowska i Karolina Karasiewicz „Warmia i Mazury” Olsztyn 
  2. Dominika Putyra i Katarzyna Makowska „Syrenka” Warszawa
  3. Valeriia Tsvik i Ewa Kolbowicz-Brzozowska UKS Laski

Wyścig przyniósł wiele emocji. Uważam, że był świetnym sprawdzianem i przygotowaniem pod start w Huntsville. Dał odpowiedź, kto jest w stanie jechać z przodu, kto trzyma tempo na prostych i kto umie rozegrać finisz, gdy nogi są już ciężkie.

Po Pucharze rozpoczęła się bieganina wokół wyjazdu na mistrzostwa świata. Tutaj muszę wspomnieć o trudnościach organizacyjnych, z którymi się mierzyliśmy. Jedna z linii lotniczych odmawiała zabrania naszego sprzętu sportowego. Kosztowało mnie to dwa tygodnie stresujących telefonów oraz przepychanek z przewoźnikiem, ale w końcu udało się i zgodzili się zabrać nasze tandemy. Kolejnym problemem były zmiany dotyczące zgłoszenia zawodników i zmiany składów. Finalnie udało się, więc można było skupić się na pakowaniu. Przy takiej imprezie pakowanie to nie jest zwykła walizka. Tandemy, koła, kaski, zapasowe części, odżywki, sprzęt do serwisu – wszystko musi przejść kontrolę, trafić szczęśliwie do samolotu i w jednym kawałku dotrzeć na drugi kontynent. Gdy linia w ostatniej chwili mówi, że rowerów nie bierze, cały plan się sypie. Dlatego te dwa tygodnie telefonów były tak samo ważną częścią przygotowań jak trening w Zieleńcu.

Do USA poleciały trzy załogi: Dominika Putyra z debiutującą Hanną Mazurkiewicz, Marcin Polak z Adamem Woźniakiem oraz Karol Kopicz z Michałem Podlaskim. Lot do Atlanty, gdzie czekały wynajęte auta, i dalej droga do Huntsville. Podróż sama w sobie jest obciążeniem. Zmiana czasu, długi lot, rozładunek sprzętu, jazda autem po nieznanym kraju… Pierwszego dnia zawodnicy „rozjeździli” się po podróży i sprawdzili sprzęt. Trzeba było zobaczyć, czy tandemy nie ucierpiały w transporcie, czy hamulce trzymają, czy nic się nie przesunęło. Drugi dzień to objazd trasy czasówki i ostatnie poprawki sprzętowe. Taka rekonesansowa jazda wiele mówi: gdzie hamować, gdzie można jeszcze kręcić, gdzie wiatr będzie zbierał z prostych i gdzie asfalt jest na tyle nierówny, że tandem zaczyna żyć własnym życiem.

dwie osoby na lini startu na rowerach
Dominika Putyra z pilotką Hanną Mazurkiewicz na starcie indywidualnej jazdy na czas na MŚ w Huntsville

Czasówka odbyła się 4 września, w wysokiej temperaturze sięgającej 38 stopni Celsjusza. Upał był pierwszym przeciwnikiem, jeszcze przed zegarem. W takich warunkach nie jedzie się samymi watami, jedzie się też głową. Chłodzenie, napoje, rytm od początku, żeby nie spalić się na pierwszym kilometrze i nie dokończyć dystansu na resztkach. W wynikach jazdy indywidualnej na czas przełożyło się to na miejsce ósme Hanny Mazurkiewicz z Dominiką Putyrą w kategorii kobiet. W kategorii mężczyzn Adam Woźniak z Marcinem Polakiem zajęli czternaste miejsce, a Michał Podlaski z Karolem Kopiczem szesnaste. Dla Hani był to debiut na tak dużej imprezie. Ósme miejsce w czasówce mistrzostw świata, w takim upale, po długiej podróży, jest wynikiem, którego nie da się zbyć wzruszeniem ramion.
Niedziela była przeznaczona na regenerację i zebranie sił przed poniedziałkowym startem wspólnym. Po czasówce w skwarze organizm musiał odebrać to, co oddał. Sen, chłodzenie, uzupełnienie płynów, krótki „rozjazd”, serwis rowerów. Nie było już czasu na wielkie zmiany. Był czas, żeby stanąć na starcie w poniedziałek z czystą głową.

dwie osoby trzymają się za ręce
Karol Kopicz z pilotem Michałem Podlaskim tuż przed wyścigiem ze startu wspólnego, MŚ Huntsville 2026

Tym razem było minimalnie chłodniej, bo 36 stopni. Różnica niewielka, ale po odpoczynku w niedzielę zawodnicy złapali odrobinę oddechu. Pierwsze wystartowały kobiety. Wyścig od początku przebiegał bardzo spokojnie. Tempo nie było wysokie, a same kolarki niespecjalnie atakowały i ważyły swoje szanse. W upale grupa często tak jedzie: nikt nie chce pierwszy otworzyć pieca, bo solowa akcja może skończyć się nie medalem, tylko zejściem z roweru. Nasza załoga bardzo dobrze jechała, czujnie z przodu i przy akcjach najmocniejszych rywalek szybko reagowała, doskakując do koła. To była mądra jazda. Niestety, pod koniec wyścigu panie zaliczyły upadek w zakręcie. Długo zbierały się i musiały gonić. Taka pogoń była ogromnym wysiłkiem i szanse na dogonienie stawki drastycznie stopniały. Mimo to dziewczyny do końca walczyły, goniły grupę i z dosyć dużą stratą dojechały do mety, niestety, poza pierwszą dziesiątką. Upadek w końcówce mistrzostw świata boli podwójnie. Nie tylko przez otarcia. Boli tych kilkaset metrów, których już nie da się odrobić, bo grupa odjeżdża, a temperatura nie pozwala dać z siebie całej energii naraz.

Start mężczyzn to tymczasem od samego początku mocna jazda, bardzo dużo ataków i zwrotów akcji. W zasadzie już na początku wyścigu odpadło kilka tandemów i została pierwsza dwunastka, trzynastka załóg, wśród nich dwa nasze. Wyraźnie z przodu Michał Podlaski z Karolem Kopiczem, którzy przez cały wyścig jechali blisko trzeciej, czwartej pozycji, minimalizując wysiłek po sekcjach technicznych. To jest jazda, której uczy się latami: nie szarpać tam, gdzie inni tracą, nie wchodzić w zakręt za mocno, nie oddawać metrów na wyjściu i nie palić zapałek, których później brakuje na finiszu. Z czasem zaatakowali Hiszpanie, podejmując duże ryzyko solowej jazdy w takim upale, ale to właśnie dało im zwycięstwo. Trzeba to powiedzieć wprost: mieli odwagę jechać, gdy reszta grupy wolała jeszcze poczekać.

grupa osób na rowerach
Na zgrupowaniu w Zieleńcu

W połowie wyścigu pojawiły się problemy w załodze Adama i Marcina, którzy dużo tracili po sekcji technicznej, a później musieli solo doganiać grupę. Niestety, po kilku takich akcjach zabrakło im sił, a do tego dołożył się defekt sprzętu – pęknięta obejma sztycy. W konsekwencji siodło pilota zsunęło się na sam dół i kręciło się, uniemożliwiając jazdę. Załoga wycofała się z rywalizacji. To jeden z tych momentów, których nie da się przewidzieć na treningu. 

Pięknie wypadli Michał z Karolem, którzy czujnie jechali wysoko i tym sposobem finiszowali na piątym miejscu. Piąta lokata na mistrzostwach świata w parakolarstwie szosowym, w upale Alabamy, po całym sezonie pracy, jest wynikiem, który zostaje. Nie jest medalem. Jest jednak potwierdzeniem, że ta załoga umie jechać z najlepszymi, czytać wyścig i dojechać do mety w czołówce.

Huntsville nie dało medalu, ale dało miarę. Zieleniec przygotował nogi i głowę. Warka pokazała, kto jest w stanie rozegrać wyścig. Lot i walka o sprzęt pokazały, ile poza rowerem trzeba ogarnąć, żeby w ogóle stanąć na starcie. Czasówka zweryfikowała formę w ekstremalnym upale. Start wspólny kobiet – to pech w zakręcie i charakter w pogoni. Start wspólny mężczyzn – piąte miejsce jednej załogi i pech sprzętowy drugiej. 

Tomasz Bala

Morza szum, kuli huk

Początek sierpnia 2026 roku był dla niewidomych bowlingowców bardzo intensywnym czasem. Najpierw w Opolu rozegrany został Puchar Polski, a kilka dni później pojawiła się po raz pierwszy szansa startu w ogólnopolskim turnieju bowlingowym w Koszalinie. Nowe miejsce na sportowej mapie naszych rozgrywek przyciągnęło 66 zawodników i zawodniczek z 23 klubów zrzeszonych w Stowarzyszeniu „Cross”.

Kręgielnia MK Bowling w Koszalinie powitała uczestników ogólnopolskiego turnieju osób niewidomych i słabowidzących bardzo dobrze przygotowanymi, a jednocześnie niezwykle wymagającymi torami. Wielu startujących miało początkowo problem z dostosowaniem się do dosyć długiego smarowania, ale po oddaniu kilku rzutów większość osób znalazła ustawienie pozwalające zdobywać strike’i i dobijać pozostałe kręgle.
Uczestnicy konkursu byli zakwaterowani w hotelu Arka Gromada w samym centrum Koszalina. Pozwalało to bardzo szybko dotrzeć do kręgielni, a w wolnym czasie równie szybko dostać się na dworzec kolejowy, skąd w kilka minut można było dojechać do nadmorskich kurortów, na przykład Mielna czy Kołobrzegu. Crossowicze oczywiście skrzętnie tę możliwość wykorzystywali i spędzali popołudnia, korzystając z uroków nadmorskich miejscowości, zażywając kąpieli słonecznych i morskich.
Co do rywalizacji sportowej, należy na pewno wspomnieć, że zawodnicy nie borykali się z problemami technicznymi, jakie czasami zdarzają się w innych kręgielniach. Turniej był dosyć mocno obsadzony. Na torach stanęło aż czterech z sześciu zdobywców Pucharu Polski w Opolu. Był to turniej crossowski, dzięki czemu również początkujący gracze mogli bez zbędnych formalności wystartować w rozgrywkach. Takie właśnie imprezy sportowe to szansa na pierwszy start, czasem nieudany, ale jakże pouczający i pozwalający odpowiedzieć sobie na pytanie: „Czy to jest sport dla mnie?”.

Grupa osób na kręgielni
Tadeusz Kolter i Krzysztof Huszcza przybijają „piątkę” po udanym rzucie

Wśród zawodniczek kategorii B1 swoją formę potwierdziła zwycięstwem Aleksandra Sipiora z klubu „Podkarpacie” Przemyśl, świeżo upieczona zdobywczyni Pucharu Polski, która ugrała 730 p. Na drugim miejscu, z wynikiem 603 kręgle, turniej zakończyła Katarzyna Świątek, a na trzeciej pozycji znalazła się Teresa Stach, zdobywczyni 555 p. W kategorii B2 kobiet zwyciężyła Magdalena Palamar z „Moreny” Iława (909 p.), która pokonała swoją klubową koleżankę Danutę Odulińską 19 punktami. Na najniższym stopniu podium zobaczyliśmy Krystynę Krajewską
z „Warmii i Mazur” Olsztyn. W trzeciej z kobiecych kategorii (B3) najlepszym rezultatem mogła się pochwalić Elżbieta Malinowska, zawodniczka „Hetmana” Lublin, która przekroczyła barierę 1000 p. o aż 11 oczek. Należy dodać, że jedną z gier zakończyła na poziomie 205 p., co było na tym turnieju najwyższym wynikiem wśród kobiet. Równo 1000 p. ugrała tegoroczna zdobywczyni Pucharu Polski Honorata Kaznowska („Łuczniczka” Bydgoszcz), a na trzecim miejscu podium uplasowała się zawodniczka klubu z Olsztyna Jolanta Pazurkiewicz (875 p.).

Widok na koszalińską kręgielnię. Rzuty oddają Magdalena Palamar i Karol Olbryś

Wśród panów w B1 najlepiej na tle rywali wypadł Andrzej Gawin reprezentujący „Jutrzenkę” Częstochowa, który uzyskał 715 p. Drugą pozycję zdobył Mirosław Jamielniak z Lublina z wynikiem 642 p., a trzecią lokatę uzyskał Artur Woszuk z białostockiej „Victorii” (636 kręgli). Warto wspomnieć, że Artur, po długiej przerwie, znów w końcu przełamał barierę 600 p. W B2 mężczyzn klasą sam dla siebie był Władysław Szymański z klubu „Omega” Łódź, który w jednej z gier uzyskał aż 225 p., a ostatecznie zdobył tych punktów 1028. Za najlepszy wynik z jednej gry w koszalińskim turnieju Władek otrzymał od koordynatora Wojciecha Puchacza nagrodę specjalną, która najpewniej przyda mu się w wyjazdach na kolejne rozgrywki. Na drugim miejscu, z wynikiem 884 kręgle, uplasował się Marian Gręzak z warszawskiej „Syrenki”, a podium dopełnił reprezentant „Tęczy” Poznań Dariusz Pilipczuk, który uzyskał 847 p. Pierwsze miejsce w kategorii B3 mężczyzn znów przypadło zawodnikowi z grona zdobywców Pucharu Polski 2026, tym razem Krzysztofowi Paszynie z „Podkarpacia” Przemyśl, który uzyskał najwyższy wynik turnieju na poziomie 1063 kręgli. Przy tej okazji można wspomnieć, że nawet najlepszym zdarzają się wpadki, a takowa − rzut do rynny − przydarzyła się właśnie Krzysztofowi. Natłok kalkulacji i pojawia się takie oto „przeciążenie systemu”. Na pozostałych miejscach podium znaleźli się: na drugim, z wynikiem 981 p., Michał Ciborski z klubu w Częstochowie, na trzecim, z wynikiem o 3 p. niższym, Krzysztof Huszcza z „Jaćwinga” Suwałki.

grupa osób z pucharami
Dekoracja zawodniczek z kategorii B2. Od prawej: Krystyna Krajewska, Magdalena Palamar i Danuta Odulińska. Obok koordynator zawodów Wojciech Puchacz, wiceprezes Stowarzyszenia „Cross” Joanna Staliś i sędzia główny Adrian Hibner

Podczas uroczystości medalowej, która odbyła się w hotelu Gromada, koordynator wręczył również zawodnikom drobne upominki od miasta Koszalina. Trafiły one do osób, które swoją grą wywołały uśmiech na twarzach publiczności i same podeszły do własnych wpadek z humorem. Henryk Młyński otrzymał upominek za „próbę przebudowy kręgielni”, Janina Ociesała za „skuteczne rzucanie kulą do rynny”, a Artur Woszuk za „przełamanie swoich barier w drodze do dobrych wyników”.
Koszalin to nowe miejsce na bowlingowej mapie Stowarzyszenia „Cross”, które, jak zgodnie podkreślali uczestnicy, powinno na stałe zagościć w kalendarzu imprez bowlingowych. Miejmy nadzieję, że tak się stanie dzięki środkom z Ministerstwa Sportu i Turystyki oraz PFRON i że w przyszłym roku będziemy mogli znów spotkać się nad Bałtykiem z kulą w ręku i ręcznikiem na ramieniu.

Zwycięzcy ogólnopolskiego turnieju osób niewidomych i słabowidzących w bowlingu
5-8.08.2026 r., Koszalin

Kobiety
Kategoria B1
1.Aleksandra Sipiora, „Podkarpacie” Przemyśl730 p.
2.Katarzyna Świątek, „Łuczniczka” Bydgoszcz603 p.
3.Teresa Stach „Warmia i Mazury” Olsztyn555 p.
Kategoria B2
1.Magdalena Palamar „Morena” Iława909 p.
2.Danuta Odulińska „Morena” Iława890 p.
3.Krystyna Krajewska „Warmia i Mazury” Olsztyn780 p.
Kategoria B3
1.Elżbieta Malinowska „Hetman” Lublin1011 p.
2.Honorata Kaznowska „Łuczniczka” Bydgoszcz1000 p.
3.Jolanta Pazurkiewicz „Warmia i Mazury” Olsztyn875 p.
Mężczyźni
Kategoria B1
1.Andrzej Gawin „Jutrzenka” Częstochowa715 p.
2.Mirosław Jemielniak „Ikar”642 p.
3.Artur Woszuk „Victoria” Białystok636 p.
Kategoria B2
1.Władysław Szymański „Omega” Łódź1028 p.
2.Marian Gręzak „Syrenka” Warszawa884 p.
3.Dariusz Pilipczuk „Tęcza” Poznań847 p.
Kategoria B3
1.Krzysztof Paszyna „Podkarpacie” Przemyśl 1063 p.1063 p.
2.Michał Ciborski „Jutrzenka” Częstochowa981 p.
3.Krzysztof Huszcza „Jaćwing” Suwałki978 p.

Wojciech Puchacz

Leszczyński comeback

Po dwóch dekadach nieobecności w kręgielni klasycznej w Lesznie Stowarzyszenie „Cross” powróciło do organizowania tu rywalizacji. Na początku września prawie 80 zawodników i zawodniczek niewidomych i słabowidzących z 20 klubów walczyło w ogólnopolskim turnieju kręglarskim na torach miejscowego MOSiR-u.

Na początku lat dwutysięcznych odbywały się tutaj eliminacje do mistrzostw Polski, a także zawody ogólnopolskie osób z dysfunkcjami wzroku. Po wielu latach cztery czerwone tory kręgielni budziły więc u uczestników wspomnienia pierwszych kroków w kręglarstwie. Z rozrzewnieniem i nutką nostalgii swoje starty wspominali choćby Jadwiga Rogacka czy Mieczysław Kontrymowicz. To właśnie w Lesznie po raz pierwszy mieli w ręku kulę i to tu rozpoczęła się ich sportowa przygoda, która trwa do dziś.

Zawody przebiegały w dwóch etapach. W pierwszym zawodnik oddawał 120 rzutów, czyli po 30 na każdym z czterech torów. Do etapu finałowego awansowała najlepsza czwórka z każdej kategorii startowej, a o ostatecznej klasyfikacji decydował wynik gry finałowej składającej się również ze 120 rzutów. Rywalizacja była bardzo zacięta. W jednej z męskich kategorii o awansie do finału zdecydowała większa liczba rzuconych przez gracza dziewiątek.

W kategorii B1 kobiet w eliminacjach zwyciężyła Barbara Szypuła (519 p.), która pokonała czterema punktami Katarzynę Świątek. Trzecia i czwarta pozycja przypadła zawodniczkom z Iławy, Monice Neubert i Reginie Szczypiorskiej. W bardzo zaciętym finale Katarzyna Świątek (550 p.) pokonała o pięć oczek Barbarę Szypułę, trzecie miejsce wywalczyła zaś Regina Szczypiorska. Start finałowy zdecydowanie nie udał się Monice Neubert, która w pierwszych dwóch grach nie zebrała w sumie nawet 100 p. i, co za tym idzie, uzyskała tylko 330 p., po drodze zaliczywszy 46 dziur. 

grupa osób na kręgielni w trakcie gry
Ostra walka o prawo startu w finale kategorii B3. Od lewej: Michał Ciborski, Paweł Lonc, Krzysztof Paszynai Władysław Wakuliński

W bliźniaczej kategorii mężczyzn na starcie miało pojawić się zdecydowanie więcej zawodników, jednak w wyniku różnych sytuacji losowych walczyło tylko czterech panów. Eliminacje mogli oni zatem potraktować jako spokojny trening przed finałem, do którego awansowali niejako automatycznie. Zwycięzcą zarówno w grach eliminacyjnych, jak i finałowych został Sebastian Szymański, który najpierw uzyskał 463 p., a w decydującej serii 518 p. Łukasz Skąpski, zdobywca drugiego miejsca, powiedział, że miało go nie być w Lesznie, ale przyjazd bardzo się opłacił, skoro w eliminacjach zdobył 404 p., a w finale jeszcze podniósł wynik na 438 p. Na trzecim miejscu uplasował się Andrzej Gawin, który niestety dwóch ostatnich gier finałowych nie może uznać za udane, bo zdobył w nich odpowiednio 66 i 64 p. Czwartym finalistą był Artur Woszuk, który w eliminacjach rzucił 309 p., a w finale poprawił wynik, zdobywając 342 p., przy czym również nie uniknął aż 44 dziur.

Najlepszym wynikiem turnieju wśród wszystkich startujących zawodniczek mogła pochwalić się Katarzyna Majewska, która w eliminacjach strąciła 709 kręgli. Dało to jej oczywiście prawo startu w finale, w którym zmierzyła się ze swoją klubową koleżanką Jadwigą Rogacką, a także z Magdaleną Palamar i Barbarą Bajorek. Ta ostatnia nieoczekiwanie pokonała kilka innych faworytek. Rywalizacja w kategorii B2 była ostra, a w jej rezultacie zwyciężczynią została Jadwiga Rogacka, która zdobyła równo 700 p. i pokonała tym razem Katarzynę Majewską 21 punktami. Na pozostałych miejscach znalazły się kolejno Magdalena Palamar z wynikiem 660 p. oraz Barbara Bajorek, której rezultat to 616 p. 

osoby w trakcie gry
Zawodniczki z kategorii B2 ze swoimi asystentami w trakcie gier eliminacyjnych. Od lewej: Aleksandra Wawrzyniak, Krystyna Krajewska i Magdalena Palamar

W równorzędnej kategorii mężczyzn prawo startu w finale uzyskali kolejno Mieczysław Kontrymowicz (713 p.), Ryszard Lewandowski (694 p.), Stanisław Stopierzyński (691 p.) i Wojciech Puchacz (673 p.). W rozgrywce finałowej najlepszą passę miał niewątpliwie Ryszard Lewandowski, który z każdą grą zwiększał przewagę nad rywalami, do tego w ostatniej grze uzyskał 200 p., zdobywając łącznie 706 p. Ryszard miał najmniejszą liczbę dziewiątek, bo tylko sześć, a i tak wypracował znaczną przewagę nad rywalami. Na drugim miejscu, z wynikiem 670 p., uplasował się Mieczysław Kontrymowicz. Jako trzeci, z rezultatem 653 p., zameldował się Wojciech Puchacz, a czwarty był Stanisław Stopierzyński z rezultatem 646 kręgli. Należy dodać, że była to najliczniej obsadzona kategoria, w której wystartowało 19 zawodników, z czego aż 11 przekroczyło barierę 600 p. 

Podczas startów kategorii B3 pań oglądaliśmy 16 zawodniczek, a awans do finału uzyskały, według zdobytych miejsc: Ewelina Woszuk, Elżbieta Malinowska, Monika Grzybczyńska oraz Emilia Sawiniec. Tylko dwóch punktów zabrakło Elżbiecie Ćwikle, by mogła grać dalej. I tak samo dwóch punktów zabrakło Ewelinie Woszuk w finale, żeby przekroczyć próg 700 p. Jej wynik był o 41 kręgli wyższy od wyniku drugiej w zestawieniu Elżbiety Malinowskiej, a mimo to widać było w oczach Eweliny lekki zawód. Na trzecim miejscu uplasowała się Monika Grzybczyńska, która pokonała Emilię Sawiniec. 

W kategorii B3 mężczyzn sędziowie mieli co robić, musieli nawet zliczyć dziewiątki zdobyte przez dwóch zawodników. O ile występ Władysława Wakulińskiego jednoznacznie plasował go w najlepszej czwórce (721 p. i 200 p. w jednej z gier), o tyle pozostałe miejsca w finale nie były rzeczą oczywistą. Jako drugi prawo do finałowego startu wywalczył Krzysztof Paszyna (713 p.), a następnie jego klubowy kolega Paweł Lonc (693 p.). O czwartym miejscu zdecydował zapis regulaminowy, który w przypadku tej samej liczby punktów − a tak było w przypadku Michała Ciborskiego i Daniela Jarząba, którzy zdobyli po 683 p. − premiuje zawodnika z wyższą liczbą dziewiątek. Okazało się, że Daniel Jarząb zdobył ich dziewięć, a Michał Ciborski dwanaście, zatem w grze finałowej wystąpił Michał. 

grupa osób na podium
Dekoracja zawodniczek z kategorii B1 i ich asystentów

Finał to nowe rozdanie i wszystko może ułożyć się inaczej. Może, ale nie musi, bo niezawodny Władysław Wakuliński poprawił jedynie swój wynik − strącił 750 kręgli i stanął najwyżej na podium. Pozostałe dwa miejsca były kwestią otwartą do ostatnich rzutów. Po dwóch początkowych grach pozostali trzej zawodnicy mieli bardzo zbliżone rezultaty. Jednak już w trzeciej Krzysztof Paszyna nieoczekiwanie zagrał o prawie 20 p. mniej niż pozostali rywale, a w czwartej Paweł Lonc uzyskał 190 p., dzięki czemu zdobył łącznie 695 p. i zapewnił sobie drugie miejsce. Na trzecim stopniu podium stanął Michał Ciborski (665 kręgli). Czwarty, z dwiema grami poniżej 160 p., był bardzo rozczarowany swoją formą Krzysztof Paszyna. 

widok an leszzczyńską kręgielnie
Po zakończeniu rzutów eliminacyjnych odczytano wyniki uzyskane przez zawodników i zawodniczki

Zakończenie turnieju odbyło się w kręgielni tuż po ostatnich rzutach. Finaliści otrzymali okolicznościowe spersonalizowane szklane statuetki, na których, dzięki uprzejmości i nieocenionej pomocy Gosi Urbańczyk, umieszczono także brajlowskie opisy dla zawodników z kategorii B1. Dodatkowo wszystkim finalistom oraz asystentom zawodników i zawodniczek B1 wręczono upominki.


Niewątpliwie kręgielnia w Lesznie na nowo stanie się miejscem spotkań niewidomych i słabowidzących kręglarzy, bo miejsce ma swój klimat i trzyma poziom techniczny. Świetnie utrzymany obiekt to zasługa klubu kręglarskiego SKK „Polonia” 1912 Leszno. Doskonałe warunki hotelowe sprawiły też, że pobyt w Lesznie dał wielu osobom nie tylko satysfakcję z gry, lecz także wytchnienie od codziennych spraw.
Turniej został dofinansowany ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki, a także Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

grupa osób na podium
Dekoracja zwycięzców w kategorii B3

Klasyfikacja finałowa ogólnopolskiego turnieju niewidomych i słabowidzących w kręglach klasycznych
2-6.09.2026 r., Leszno

Kobiety
Kategoria B1
1.Katarzyna Świątek „Łuczniczka” Bydgoszcz550 p.
2.Barbara Szypuła „KoMar” Piekary Śląskie545 p.
3.Regina Szczypiorska „Morena” Iława528 p.
4Monika Neubert „Morena” Iława330 p
Kategoria B2
1.Jadwiga Rogacka „Pionek” Włocławek700 p.
2.Katarzyna Majewska „Pionek” Włocławek679 p.
3.Magdalena Palamar „Morena” Iława 660 p.
4.Barbara Bajorek „Sudety” Kłodzko616 p.
Kategoria B3
1.Ewelina Woszuk „Pionek” Włocławek698 p.
2.Elżbieta Malinowska „Hetman” Lublin657 p.
3.Monika Grzybczyńska „Omega” Łódź 635 p.
4.Emilia Sawiniec „Hetman” Lublin622 p.
Mężczyźni
Kategoria B1
1.Sebastian Szymański „Łuczniczka” Bydgoszcz518 p.
2.Łukasz Skąpski „Łuczniczka” Bydgoszcz438 p.
3.Andrzej Gawin „Jutrzenka” Częstochowa382 p.
4Artur Woszuk „Victoria” Białystok342 p.
Kategoria B2
1.Ryszard Lewandowski „Pionek” Włocławek706 p.
2.Mieczysław Kontrymowicz „Warmia i Mazury” Olsztyn670 p.
3.Wojciech Puchacz „Atut” Nysa653 p.
4.4. Stanisław Stopierzyński „Warmia i Mazury” Olsztyn646 p
Kategoria B3
1.Władysław Wakuliński „Łuczniczka” Bydgoszcz750 p.
2.Paweł Lonc „Podkarpacie” Przemyśl695 p.
3.Michał Ciborski „Jutrzenka” Częstochowa 665 p.
4.Krzysztof Paszyna „Podkarpacie” Przemyśl658 p.

Wojciech Puchacz

Kajakami wokół Wielkiej Żuławy

W końcówce sierpnia w Iławie odbyły się ogólnopolskie zawody niewidomych i słabowidzących w kajakarstwie. Czterodniowe wyścigi były również okazją do doświadczenia czegoś nowego i integracji.

Bazą zawodów była przystań Pod Omegą w Iławie, natomiast uczestnicy mieszkali w Tawernie Kaper w centrum miasta, w pobliżu niewielkiego jeziora. Z miejsca zakwaterowania do przystani można było dojść spacerem w około 20 minut. Nad bezpieczeństwem uczestników na wodzie czuwał WOPR, a nadzór nad rywalizacją pełnili sędziowie startu Radosław Drzewiecki i Dorota Kaczmarek, sędzią zmian była Jolanta Kopczyńska. Na mecie pracowali Arkadiusz Szewczyk,sędzia główny, i Grzegorz Sikorski. W organizację wydarzenia zaangażowała się również wolontariuszka Oliwia Nelkowska.

osoby na kajakach
Po zakończonej rywalizacji w mikstach na dystansie 500 m K2. Kajak nr 1 – Jan Smoła i Agnieszka Smoła, kajak nr 2 – Rafał Chaberski i Agnieszka Pokojska, kajak nr 3 – Dariusz Krasnodębski i Regina Szczypiorska

K2 500 metrów – pierwszy sprawdzian

Pierwszego dnia odbył się wyścig na dystansie 500 metrów w kajakach dwuosobowych (K2), w kategorii kobiet, mężczyzn i mikstów. Jolanta Kopczyńska poprowadziła rozgrzewkę i przy okazji przypomniała o odpowiednim przygotowaniu się przed wejściem do kajaka. Po losowaniu torów startowych zawodnicy otrzymali czapki w kolorach odpowiadających wylosowanym torom. Numer startowy był umieszczony na kamizelce asekuracyjnej, co pozwalało identyfikować duety podczas rywalizacji. Orientację na wodzie ułatwiał startującym dźwięk dzwonu, który pomagał zlokalizować właściwy kierunek i metę. W osadzie dwuosobowej zawodnik niewidomy powinien siedzieć z przodu, natomiast osoba słabowidząca z tyłu, dzięki czemu panuje ona nad kierunkiem i nadzoruje pracę partnera i prawidłowe ruchy wiosłem.

W przypadku osób niewidomych i słabowidzących wyjątkowo ważna jest współpraca osady. Liczy się nie tylko siła i tempo wiosłowania, lecz także płynna komunikacja, wzajemne zaufanie i wspólne zgranie. Najlepiej ta sztuka udała się zdobywcom podium, choć nie tylko:

K2 kobiet 500 m

  1. Regina Szczypiorska i Klaudia Żelazowska „Morena” Iława        4:19:05
  2. Bożena Wiechowska  i Agnieszka Pokojska „Morena” Iława      4:47:21
    PK: Lidia Potrykus i Agnieszka Smoła „Jantar” Gdańsk / „Pionek” Włocławek   4:42:39

K2 mężczyzn 500 m

  1. Emil Zieliński i Jan Smoła „Pionek” Włocławek „Pionek” Włocławek 3:48:50
  2. Rafał Chaberski iWłodzimierz Kosmal„Morena” Iława 4:30:59
  3. Dariusz Krasnodębski i Tomasz Doległo  „Morena” Iława 5:45:92
    PK: Marek Potęga i Ryszard Tes „Pionek” Włocławek / „Warmia i Mazury” Olsztyn  3:51:70

K2 mikst 500 m

  1. Jan Smoła i Agnieszka Smoła „Pionek” Włocławek 3:39:16
  2. Agnieszka Pokojska i Rafał Chaberski „Morena” Iława 4:10:58
  3. Regina Szczypiorska i Dariusz Krasnodębski „Morena” Iława       4:40:03
  4. Bożena Wiechowska i Włodzimierz Kosma „Morena” Iława  4:54:61
    PK: Klaudia Żelazowska i Marek Potęga „Morena” Iława / „Pionek” Włocławek 4:03:19
    PK: Lidia Potrykus i Emil Zieliński „Jantar” Gdańsk / „Pionek” Włocławek  7:17:33

W wynikach pojawia się oznaczenie PK – „poza konkursem”. Zgodnie z regulaminem zawodnicy z osady powinni reprezentować ten sam klub, jeżeli tak nie jest, ich wynik nie może zostać uwzględniony w oficjalnej klasyfikacji. Nie oznacza to jednak, że taki start jest mniej wartościowy sportowo. Czasy uzyskiwane przez osady startujące PK bywały nawet lepsze od wyników osad sklasyfikowanych.

Na uwagę zasługuje powrót do kajaków reprezentantów „Pionka” Włocławek Agnieszki Smoły i Jana Smoły, którzy po latach ponownie stanęli do sportowej rywalizacji. Comeback okazał się bardzo udany – oboje pokazali, że mimo dłuższej przerwy potrafią rywalizować na wysokim poziomie. Zdobyli czołowe miejsca i pokazali, że pasja do kajakarstwa może powrócić po latach z dużą siłą.

kajaki na wodzie
Zawody przerwane, trwa akcja ratownicza z udziałem łodzi WOPR

W wyścigu mikstów rywalizację przeprowadzono w dwóch odrębnych biegach. Takie rozwiązanie zastosowano przede wszystkim ze względów bezpieczeństwa, aby ograniczyć liczbę kajaków znajdujących się jednocześnie na trasie. W pierwszym biegu wystartowały osady bardziej doświadczone – zawodnicy, którzy w poprzednich latach uczestniczyli już w zawodach i mieli na swoim koncie osiągnięcia, w tym miejsca medalowe. W drugim biegu płynęły osady z mniejszym doświadczeniem oraz kajakarze startujący poza konkursem.

Pierwszego dnia zawodów zdarzyła się sytuacja, która na moment przerwała rywalizację i wymagała szybkiego działania osób zabezpieczających wyścig. Podczas jednego ze startów, kiedy kajaki znajdowały się na wodzie, doszło do wywrotki. W kajaku znajdowała się osoba całkowicie niewidoma, dlatego sytuacja wymagała szczególnie szybkiej reakcji. Zawodnicy mieli na sobie kapoki, osoby asekurujące znajdowały się w pobliżu, a ratownicy WOPR natychmiast ruszyli z pomocą. Dla osoby niewidomej wywrotka może być szczególnie stresującym doświadczeniem, dlatego ważne było zachowanie spokoju oraz wykonywanie poleceń woprowców. Cała sytuacja zakończyła się szczęśliwie. Pechowcy zostali wyciągnięci z wody, a po sprawdzeniu, czy nic im się nie stało, dokończono wyścig.

grupa osób z pucharami
Zwycięzcy wyścigu K2 500 m mikst. Od lewej: Rafał Chaberski, Agnieszka Pokojska, Agnieszka Smoła, Jan Smoła, Regina Szczypiorska, Dariusz Krasnodębski

Część uczestników tegorocznych zawodów dopiero zdobywa doświadczenie w kajakarstwie. Niektóre osady płynęły momentami niewielkim zygzakiem, ale bezpiecznie dotarły do celu. Pokazuje to, jak ważne są dłuższe szkolenia, regularny trening i możliwość oswojenia się z wodą.

Dookoła Wielkiej Żuławy

Drugiego dnia dystans był niemal dziesięć razy dłuższy. Należało pokonać około 5 kilometrów wokół Wielkiej Żuławy – największej wyspy śródlądowej w Polsce. Start odbywał się od strony lądu, przy wejściu na trasę Iława – Susz, z rejonu przystani Pod Omegą. Do rywalizacji stanęło dziesięć osad mikstowych. Kiedy wszyscy byli już na wodzie, start rozpoczęła Klaudia Żelazowska – koordynatorka zawodów i jednocześnie szlakowa, odpowiedzialna za wyznaczenie i prowadzenie trasy. Jej zadaniem było wskazywanie właściwego kierunku, aby załogi płynęły bezpiecznie i nie zgubiły trasy. Warunki pogodowe były bardziej wymagające niż dzień wcześniej. Wiało z południa, wiatr osiągał w porywach 4-6 stopni w skali Beauforta, szczególnie odczuwalny był w rejonie nawrotu oraz w wąskim przejściu pomiędzy lądem a wyspą. Na trasie były minutowe „pit stopy”, gdzie osady mogły przez chwilę odpocząć. Kiedy załogi opłynęły wyspę, pojawił się przed nimi widok na Iławę, m.in. na plażę Skarbek, dziką plażę, zabudowania miasta oraz charakterystyczną sylwetkę kościoła.

Dwa kajaki wymagały holowania do przystani. Decyzję podjęto ze względów bezpieczeństwa, po uwzględnieniu warunków na wodzie i dużego zmęczenia zawodników. Pozostałe osiem osad przepłynęło całą trasę. Liczył się nie tylko czas. Dużym wyzwaniem było już samo pokonanie pięciu kilometrów kajakiem, poradzenie sobie z wiatrem i falą oraz współpraca przez cały dystans.

Opłynięcie wyspy było także hołdem oddanym pamięci Stanisława Piaska. Na wodzie unosiły się nie tylko kajaki zawodników, lecz także jednostki zabezpieczające i towarzyszące, w tym łodzie „Mango”, „Drewniak”, „Mar.Gre”, „Kopalik” oraz inne. W wydarzeniu uczestniczyła rodzina śp. Stanisława Piaska, co nadało temu momentowi doniosłości. Sportowa rywalizacja łączyła się ze wspomnieniem osoby związanej ze sportami wodnymi i środowiskiem niewidomych wodniaków. Pamiątkowe medale wręczały zawodnikom Monika Piasek, Jolanta Kopczyńska oraz Irena Henisz − rodzina Stanisława Piaska. Pozostałe nagrody wręczał dyrektor Iławskiego Centrum Sportu Krzysztof Mądry. Uczestnicy otrzymali również kultowe już koszulki z napisem „Chilluj w Iławie” oraz drobne upominki przygotowane i sfinansowane przez organizatorów. Sędziowie uhonorowali natomiast młodzików z WOPR-u specjalnym wyróżnieniem „Za ratowanie życia”.

grupa osób z pucharami medalami
Kajakarze, sędziowie, ratownicy i organizatorzy zawodów w Iławie

Cztery dni w Iławie były czasem sportowej rywalizacji, nauki i bogatych przeżyć. Pokazały jednocześnie, że rozwijanie kajakarstwa osób niewidomych i słabowidzących wymaga nie tylko zawodów, ale też regularnych treningów oraz obozów przygotowawczych. Szczególnie ważne jest to dla osób całkowicie niewidomych, które potrzebują czasu, by oswoić się z wodą, kajakiem i wiosłem. W tym roku nie było niestety ani obozu żeglarskiego, ani kajakarskiego, choć są bardzo potrzebne. Odpowiednie przygotowanie daje podstawę do bezpiecznego udziału w zawodach i innych aktywnościach wodnych.

Podziękowania należą się wszystkim osobom zaangażowanym w organizację tej imprezy – sędziom, ratownikom WOPR, wolontariuszom, osobom zabezpieczającym trasę oraz wszystkim, którzy pomagali zawodnikom podczas pobytu w Iławie.

Ogólnopolskie zawody w kajakarstwie były kolejnym spotkaniem osób, które łączy sport, woda i chęć aktywnego spędzania czasu.

Klaudia Żelazowska

Dźwięk, który wyznacza kierunek

Sękocin Stary koło Warszawy i Hotel Groman na dwa sierpniowe tygodnie stały się miejscem, w którym królowała oryginalna polska odmiana tenisa stołowego − tenis stołowy dźwiękowy – dyscypliny powstałej z myślą o osobach niewidomych i słabowidzących. Intensywne treningi zakończyły się turniejem.

Tegoroczny obóz w Sękocinie Starym, zorganizowany w dniach 3-13 sierpnia, zgromadził 20 niewidomych uczestników 50 plus z pięciu klubów sportowych z całego kraju. Na intensywne treningi przyjechali zarówno debiutanci, którzy po raz pierwszy założyli gogle, jak i medaliści mistrzostw Polski.

Poranki wypełniała praca nad serwisem, obroną niską i wysoką, kontrolą toru lotu piłeczki i szybkim powrotem do pozycji obronnej. W salach panowała cisza przerywana tylko dźwiękiem piłeczki i komendami trenerów. Instruktorami byli Leszek Szmaj, Maciej Cekiera, Sylwester Łydka − nauczyciele z ośrodków szkolno-wychowawczych w Owińskach, Wrocławiu i Dąbrowie Górniczej, od początku zaangażowani w promowanie i rozwój tenisa stołowego dźwiękowego w Polsce i za granicą. Po południu rozpoczynały się sparingi, gry zadaniowe i symulacje meczowe, wspólne kąpiele i wesołe zabawy w przyhotelowym basenie, a także konieczne wyprawy po zakupy na bazar w Piasecznie. Warto wspomnieć też o kreatywności obozowiczów, którzy wynajdowali sobie rozrywki, np. 13-kilometrowy spacer do oddalonych o około 3 km Janek. Wieczory to już swobodna integracja: rozmowy, wymiana doświadczeń i tenisowe analizy, potańcówki oraz zespołowa gra w kręgle − kursanci kontra kadra. Obóz okazał się kuźnią talentów i miernikiem determinacji uczestników. Były wśród nich osoby z dysfunkcją kończyn górnych i, co ciekawe, to one wygrywały ze starymi wyjadaczami, a to potwierdza, że tenis dźwiękowy jest sportem dla wszystkich. Koordynator Mirosław Mirynowski wraz z żoną Izabelą ufundowali pamiątkowe upominki znad morza, które wręczyli uczestnikom.

dwie osoby grające w tsd
Ogólnopolski turniej TSD. Mirosław Mirynowski w meczu z Krystyną Krotowską

Najlepszym podsumowaniem treningów był ogólnopolski turniej tenisa stołowego dźwiękowego, w którym to właśnie debiutanci wywalczyli miejsca na podium. Konkurs rozpoczął się 13 sierpnia. Do grupy, która nie wyjechała po obozie, dołączyli nowo przybyli gracze. Wystartowało 34 zawodników w wieku od 8 do 80 lat, reprezentujących siedem klubów. Rywalizacja była wyrównana, a więc też zacięta, a mimo to wszyscy tenisiści traktowali rywali z szacunkiem i życzliwością. Młodzież między rozgrywkami, trenowała z seniorami, dzieląc się swoimi umiejętnościami zdobytymi na treningach i zawodach, ale kiedy już stawali naprzeciw siebie przy stole, toczyli bitwy do ostatniej piłki. Piłeczki aż pękały, a sędziowie nie nadążali z ich wymianą. Debiutanci, bardziej dojrzali, ale mniej doświadczeni, nie odstawali od „zawodowców”, grali na równi z nimi. Bywało, że starym tenisowym wyjadaczom popłynęły łzy, bo ku swemu zaskoczeniu przegrywali mecze, czasem dość wysoko, i odpadali z turnieju. Walka o pierwsze miejsca szła na żyletki, sety trwały po kilkanaście minut, nikt nie chciał odpuścić. Pot lał się strumieniami, a mięśnie piekły z wysiłku i napięcia. W starciu seniorzy kontra młodzież wygrała młodzież, ale starsi wiekiem deptali im po piętach. Objawieniem turnieju stała się Izabela Mirynowska, która po przyspieszonym szkoleniu stanęła po raz pierwszy za stołem w roli zawodniczki i całkiem dobrze sobie radziła.

osoby na sali w trakcie gry
Obóz TSD. Grzegorz Stachyra w trakcie meczu treningowego z Teresą Draczyńską

Dla wielu uczestników obóz w Sękocinie był przede wszystkim spotkaniem, integracją i okazją do przekraczania barier, czyli czymś więcej niż sam sport. To dziesięć dni wspólnych treningów, rozmów i bycia w grupie, która rozumie się bez słów. To przestrzeń do rehabilitacji, budowania niezależności i integracji. Dla niektórych był to pierwszy samodzielny wyjazd, pierwsze zawody, pierwsze zwycięstwa w całkowitej ciemności. Tylko słuch i intuicja.
Brak wzroku nie oznacza braku kierunku. Czasem wystarczy dźwięk, by precyzyjnie trafić do celu. A czasem potrzeba ludzi, którzy będą obok i wskażą, gdzie leżą nowe możliwości. Wystarczy tylko w tym kierunku podążać. Imprezy zostały dofinansowane ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych oraz Ministerstwa Sportu i Turystyki.

grupa osób
Medaliści ogólnopolskiego turnieju TSD z koordynatorem imprezy i sędziami

Klasyfikacja końcowa turnieju w tenisie stołowym dźwiękowym
13-16.08.2026 r., Sękocin Stary

Singiel
1Michał Małachowski („fairPlayce” Poznań)
2Patryk Mikołajewski (SOSW Owińska)
3Paweł Borek („fairPlayce” Poznań)
Debel
1Jarosław Godek („fairPlayce” Poznań) i Patryk Mikołajewski (SOSW Owińska)
2Natalia Marendziak-Kucza („fairPlayce” Poznań) i Adrian Kucza („fairPlayce” Poznań)
3Nikola Oleksiak („fairPlayce” Poznań) i Paweł Borek („fairPlayce” Poznań)
Drużynówka
1Michał Małachowski („fairPlayce” Poznań), Natalia Marendziak-Kucza („fairPlayce” Poznań), Adrian Kucza („fairPlayce” Poznań)
2Nikola Oleksiak („fairPlayce” Poznań), Paweł Borek („fairPlayce” Poznań), Patryk Mikołajewski (SOSW Owińska)
3Antonina Deckert („fairPlayce” Poznań), Jarosław Godek („fairPlayce” Poznań), Karol Kistowski (SOSW Owińska)

Mirosław Mirynowski

Wiadomości

Strzelectwo laserowe

Sportowa rywalizacja i nauka

W dniach 4-7 września 2026 roku w Ośrodku Wypoczynkowym TVP w Sarnówku nad Jeziorakiem odbyły się ogólnopolskie zawody osób niewidomych i słabowidzących w strzelectwie laserowym. To trzecie w tym roku spotkanie zawodników strzelectwa laserowego w tym miejscu. Wcześniej w sezonie rozegrane zostały tutaj IMP, a po nich pierwszy turniej ogólnopolski.

O medale w konkurencjach karabinu, pistoletu oraz dwuboju rywalizowali zawodnicy z całej Polski, oddzielnie w grupie kobiet i mężczyzn. Była to również okazja do sprawdzenia formy i podsumowania dotychczasowej pracy treningowej.

Rywalizacja stała na wysokim poziomie. Ewa Bosek („Łuczniczka” Bydgoszcz) zwyciężyła w karabinie oraz dwuboju, natomiast Georgina Myler („Morena” Iława) okazała się najlepsza w pistolecie. Wśród mężczyzn dwa zwycięstwa – w karabinie i dwuboju – odniósł Witold Gurak („Pionek” Włocławek), a najlepszy wynik w konkurencji pistoletu należał do Jarosława Czapskiego („Morena” Iława). Miejsca na podium w poszczególnych konkurencjach rozłożyły się na trzy kluby, co pokazuje, że mocni zawodnicy są już w wielu miejscach Polski.

Dodatkowych emocji dostarczyła rywalizacja w kategorii mikst, rozegrana w formule tzw. strzelania szybkiego. Sprowadza się ona do tego, że każdy strzelec oddaje 10 strzałów z karabinu oraz 10 strzałów z pistoletu, poprzedzonych tylko jednym strzałem próbnym. Wyniki zawodnika i zawodniczki są na koniec sumowane. Formuła ta wymagała nie tylko indywidualnej precyzji i koncentracji, ale także umiejętności zachowania spokoju pod presją. Ciekawy może być fakt, że wśród trzech najlepszych duetów znalazły się aż dwa małżeństwa – Anna i Witold Gurakowie oraz Ewa i Grzegorz Boskowie. Obie pary mają już doświadczenie w tej konkurencji, startowały w mikstach w ubiegłym roku i wtedy również zdobyły medale. Tym razem najwyższe miejsce na podium przypadło jednak duetowi wyłącznie sportowemu, który tworzyli Georgina Myler oraz Jarosław Czapski. Dla obojga był to kolejny wspólny start w tej formule, a tegoroczne zawody przyniosły im pierwsze zwycięstwo.

mężczyzna z bronią w ręku
Konkurencja pistolet, strzela Paweł Płóciennik, obok sędzia naprowadzająca Leonarda Pawłowska

Rywalizacja sportowa nie była jedynym celem wrześniowego spotkania, bo praktyka łączyła się z teorią. W trakcie zawodów przeprowadzono również trening oraz miniszkolenie, podczas którego zawodnicy mogli przyjrzeć się swojej technice i zidentyfikować elementy wymagające poprawy. Omówiono najczęściej popełniane błędy, a uczestnicy otrzymali praktyczne wskazówki, jak szybko je poprawić. Najwięcej uwagi poświęcono prawidłowej postawie oraz technice wykonania poszczególnych elementów strzału.

W październiku odbędzie się kolejny obóz szkoleniowy, tym razem  w Rowach. Będzie to czas poświęcony przede wszystkim nauce − doskonaleniu techniki strzelania oraz rozwijaniu innych aktywności sportowych. Poza zajęciami z zakresu strzelectwa laserowego i pneumatycznego w programie znajdą się też zajęcia w wodzie, nordic walking oraz trening ogólnousprawniający. Początkujący poznają podstawy obu dyscyplin, a bardziej doświadczeni zawodnicy będą pracować nad zwiększeniem powtarzalności strzałów i eliminowaniem błędów.

Klaudia Żelazowska

Warcaby

Dziewięć rund walki o każdy punkt

W dniach 22-30 sierpnia 2026 roku w Hotelu Leśny Dworek w Cisowie odbył się ogólnopolski turniej osób niewidomych i słabowidzących w warcabach stupolowych. Do nowej turniejowej lokalizacji przybyli zawodnicy reprezentujący kluby z wielu stron Polski.

Zawody rozegrano systemem szwajcarskim podczas dziewięciu rund. Przy warcabnicach spotkali się gracze mniej i bardziej zaawansowani, o zróżnicowanym poziomie sportowym, posiadacze kategorii I, II+ i II, jak również osoby początkujące, dla których był to pierwszy lub jeden z pierwszych turniejów. Dla doświadczonych zawodników rozgrywki w Cisowie to kolejny sprawdzian umiejętności, a dla nowicjuszy okazja do zdobycia cennego doświadczenia w bezpośredniej rywalizacji.

grupa osób z pucharami
Zwycięzcy turnieju z wywalczonymi trofeami. Od lewej: Danuta Krupecka-Bakalarz – 3. miejsce, Tadeusz Bielski – 1. miejsce
i Urszula Różak – 2. miejsce

Już na początku rozgrywek w czołówce ulokowali się Tadeusz Bielski z „Podkarpacia” Przemyśl, Urszula Różak z „Kormorana” Giżycko i Danuta Krupecka-Bakalarz z ŚKS Kielce. Szczególne znaczenie dla składu i układu turniejowego podium miały rundy od piątej począwszy, w której spotkali się Tadeusz Bielski i Urszula Różak. Liderzy zakończyli pojedynek remisem. W szóstej turze Bielski pokonał Czesława Marczaka („Omega” Łódź) i umocnił się na prowadzeniu. Sytuacja na krótko zmieniła się w siódmej rundzie, kiedy Bielski przegrał partię z Beatą Bazylewicz („Syrenka” Warszawa). Wynik ten ponownie szerzej otworzył drzwi do najwyższego stopnia podium. Do końca pozostały jeszcze dwie rundy i każdy zdobyty punkt mógł mieć znaczenie. W ósmej kolejce Urszula Różak pokonała Jana Jankowskiego („Razem na Szlaku” Poznań) i dzięki temu zwycięstwu pozostawała w walce o najwyższe miejsce. Ostateczne rozstrzygnięcia miały więc zapaść dopiero w dziewiątej rundzie. A w niej Tadeusz Bielski wygrał swój pojedynek i zakończył turniej z dorobkiem 14 p. Urszula Różak doznała porażki, ale wcześniejsze zdobycze (13 p.) pozwoliły jej utrzymać się na podium. Danuta Krupecka-Bakalarz pokonała Beatę Bazylewicz i również zakończyła zawody z 13 p.

Dziewięć rund wymagało od zawodników dużej koncentracji. Warcaby stupolowe to dyscyplina, w której ważne jest nie tylko znajdowanie dobrych posunięć, lecz także przewidywanie dalszego przebiegu partii. Przy wyrównanej rywalizacji pojedynczy błąd może zmienić wynik spotkania, a każdy najmniejszy punkt może mieć znaczenie dla miejsca w końcowej tabeli. Tym razem, przy tej samej liczbie punktów, o kolejności zdecydowały dodatkowe kryteria. Zwyciężył Tadeusz Bielski, drugie miejsce zajęła Urszula Różak, która została tym samym najlepszą zawodniczką turnieju. Natomiast na najniższym stopniu podium stanęła Danuta Krupecka-Bakalarz.

Zawodnicy mogli korzystać z pomocy osób wspierających ich podczas rozgrywek. Ważną rolę pełniła również obsługa sędziowska, z którą konsultowali swoje zakończone partie. Mogli wyjaśnić wątpliwości i przeanalizować najważniejsze momenty rozgrywki. Pozwalało to spojrzeć na swoją grę z innej perspektywy i wyciągnąć wnioski na przyszłość.

Sportową rywalizację dopełniały odpoczynek i integracja. Uczestnicy mogli korzystać z basenu, a kilkudniowy pobyt urozmaiciło ognisko. Była to okazja do rozmów, poznania warcabistów z innych klubów i spędzenia miło czasu poza salą rozgrywek. Nie bez znaczenia było również miejsce turnieju. Cisów, położony wśród lasów, w Górach Świętokrzyskich, to dobre miejsce na odpoczynek po wymagających partiach. Spacery i relaks w doborowym towarzystwie pozwalały odetchnąć i przygotować się do kolejnych rund.

Cisów pożegnał uczestników po tygodniu pełnym partii, emocji i wspólnie spędzonego czasu. Zawodnicy wrócili do swoich klubów z kolejnymi doświadczeniami, sportowymi wspomnieniami i motywacją do dalszej pracy przy warcabnicy.

Organizację turnieju dofinansowały PFRON oraz Ministerstwo Sportu i Turystyki.

Dorota Tkaczyk

Po prostu się prostuj!

Dyscypliny sportowe oparte na gimnastyce umysłu, takie jak szachy, warcaby czy brydż, są bardzo chętnie wybierane przez osoby niewidome i słabowidzące. Nie niosą poczucia utraty bezpieczeństwa, w dużym zakresie zapewniają samowystarczalność, a ryzyko doznania nagłych kontuzji jest w nich zdecydowanie niższe niż w dynamicznych aktywnościach, takich jak choćby bieganie lub nordic walking. Czy jednak intensywnie i regularnie uprawiane nie niosą żadnego ryzyka dla zdrowia?

Choć w grach stolikowych dominuje z pozoru bezpieczna pozycja siedząca, wielogodzinne rozgrywki wymuszają i utrwalają niekorzystną postawę z głębokim pochyleniem nad planszą. Wpływa to źle na sylwetkę zaburzoną już dysfunkcją wzroku, którą określić można potocznie jako plecy okrągłe. Taka postawa cechuje się wysunięciem barków do przodu (protrakcją), co stanowi naturalną pozycję obronną, a także zaokrągleniem pleców w odcinku piersiowym i wysunięciem głowy przed oś ciała. Im większe pochylenie głowy, tym większe obciążenie przechodzi na przejście szyjno-piersiowe, co bezpośrednio sprzyja powstawaniu tzw. wdowiego garbu.

Skutkiem nieprawidłowej postawy jest wzmożone napięcie mięśniowe oraz uciążliwy ból. W profilaktyce kluczowe znaczenie ma świadome i właściwe układanie ciała. Ważne jest, aby gracz już podczas rozgrywki czuł potrzebę bieżącej korekty sylwetki poprzez ruchy odwracające utrwaloną pozycję. Korekta powinna obejmować prawidłowe ustawienie głowy, szyi, barków, łopatek oraz kręgosłupa piersiowego. W uproszczeniu sprowadza się ona do wyprostowania pleców, cofnięcia głowy i barków oraz obniżenia łopatek. Trzeba się po prostu… wyprostować!

Z punktu widzenia doboru ćwiczeń korygujących istotny jest fakt, że odcinek szyjny nie funkcjonuje w oderwaniu od reszty ciała – głowa, odcinek szyjny i kręgosłup piersiowy stanowią fragment większego łańcucha kinematycznego. Szyja łączy się u góry z głową, a u dołu z odcinkiem piersiowym, co stanowi kluczową wytyczną przy tworzeniu konspektu treningowego. Przyczepy mięśni szyi znajdują się zarówno na kręgosłupie szyjnym i czaszce, jak i na klatce piersiowej. W czasie skurczu mięśnie te unoszą obręcz barkową, wspomagając w ten sposób wdech, dlatego też nazywane są pomocniczymi mięśniami wdechowymi. Nadmierna praca tych mięśni (np. u osób chorujących na astmę lub będących w stresie) daje wizualne wrażenie skrócenia szyi i może wywoływać drętwienie rąk.

Praca nad odciążeniem szyi powinna rozpoczynać się od rozluźnienia pomocniczych mięśni wdechowych, do których należą m.in. mięśnie pochyłe, mięsień mostkowo-obojczykowo-sutkowy oraz część zstępująca mięśnia czworobocznego (patrz: ćwiczenie 1).

Wskazówki do wykonania ćwiczeń:

  • Efekt rozciągania pomocniczych mięśni wdechowych wzmocnisz, wyciągając czubek głowy w stronę sufitu. Zasada jest prosta: głowa do nieba, a barki do piekła – czyli w dół.
  • W celu łatwiejszej kontroli postawy warto umieścić małą piłkę w przestrzeni międzyłopatkowej, czyli pomiędzy plecami a oparciem krzesła. Przytrzymywanie piłki tą okolicą wymusza automatyczne prostowanie sylwetki i cofanie barków.
  • Optymalny czas trwania ćwiczenia to około 2-3 minuty.
  • Wszystkie ruchy wykonuj w połączeniu z głębokim oddechem przeponowym, zachowując proporcję wdechu do wydechu 1:2 (np. wdech na dwa liczenia, wydech na cztery liczenia).
  • Poza ćwiczeniami odcinka szyjnego sterowanymi „od góry” (poprzez ruchy głowy) należy wykonywać również ćwiczenia sterowane „od dołu” – czyli poprzez pracę tułowia

Zestaw ćwiczeń „Reset gracza”

Opuszczanie barków

Ćwiczenie 1: Obniżenie napięcia pomocniczych mięśni wdechowych

A. Wariant w pozycji siedzącej

Pozycja wyjściowa: Usiądź na krześle z wyprostowaną sylwetką. Oprzyj stopy płasko na podłodze, a ręce opuść swobodnie wzdłuż tułowia.

Ruch: Weź powolny, głęboki wdech nosem, kierując powietrze nisko do brzucha (torem przeponowym). Podczas wydechu, wykonywanego przez lekko uchylone usta, świadomie rozluźnij i opuść barki maksymalnie w dół (Fot. 1 A). W tym samym czasie zegnij dłonie w nadgarstkach równolegle do podłogi – tak, jakbyś chciał skierować spód dłoni do ziemi i na coś nacisnąć.

B. Wariant w pozycji leżącej: wciskanie piłek dłońmi

Leżąc na plecach, ugnij nogi w kolanach i oprzyj stopy płasko na podłodze. Ręce oprzyj na piłkach lub zwiniętych ręcznikach ułożonych po obu stronach tułowia, na wysokości bioder (Fot. 1 B). Weź głęboki wdech torem brzusznym (przeponowym), samo wypełnienie brzucha powietrzem w naturalny sposób sprzyja obniżeniu pozycji barków. Podczas wydechu delikatnie wciskaj prawą dłoń w piłkę. Ponownie wykonaj wdech przeponowy, a wraz z kolejnym wydechem wciskaj w piłkę lewą dłoń. Ruch warto połączyć z delikatnym skrętem głowy w stronę przeciwną do pracującej dłoni, aby wzmocnić efekt rozciągania mięśni szyi i obręczy barkowej.

Kolaż dwóch zdjęć:
Zdjęcie A (po lewej): Kobieta siedzi na krześle z opuszczonymi wzdłuż tułowia  rękami. Jej dłonie są ugięte w nadgarstkach w dół, co imituje nacisk na podłoże.
Zdjęcie B (po prawej): Kobieta leży na plecach z nogami ugiętymi w kolanach i stopami opartymi o podłoże. Dłonią lekko dociska małą piłkę.
Fot. 1. Obniżanie napięcia pomocniczych mięśni wdechowych, połączone z głębokim oddechem
przeponowym i opuszczaniem barków w pozycji siedzącej (A) oraz leżącej (B)

Cofanie głowy i barków

Ćwiczenie 2: Cofanie głowy („szuflada”)

To ćwiczenie przypomina o właściwej pozycji głowy (szerzej opisano je w poprzednim numerze). Wariant z punktem odniesienia – wizualizacją – to idealna propozycja „resetu” postawy dla gracza lub osoby pracującej przy biurku.

Usiądź prosto z plecami opartymi o oparcie krzesła. Przyłóż palec wskazujący delikatnie do brody (Fot. 2 A). Nie pochylając głowy w dół ani nie unosząc brody do góry (ruch wyłącznie w płaszczyźnie poziomej), cofnij głowę w tył, co oddali brodę od palca (Fot. 2 B), tak jak przy wsuwaniu szuflady. Poczuj delikatne wydłużenie tyłu szyi oraz pracę głębokich mięśni z przodu szyi. Utrzymaj pozycję końcową przez 2-3 sekundy, po czym powoli wróć do pozycji wyjściowej.

Ćwiczenie 3: Cofanie barków na wydechu

Usiądź wygodnie z rękami opuszczonymi swobodnie wzdłuż tułowia lub opartymi na udach. Na wydechu wykonuj powolne, kontrolowane ruchy barkami w tył (Fot. 2 C).
Ściągnij łopatki, kierując je jednocześnie w dół (uważaj, aby nie unosić barków w stronę uszu). Pamiętaj o oddechu torem przeponowym: wraz z wydechem skieruj barki w tył i przytrzymaj tę pozycję przez 2-3 sekundy.

Kolaż trzech zdjęć:
Zdjęcie A (góra, po lewej): Pierwsze stadium ćwiczenia „Szuflada” – kobieta siedzi bokiem, opierając palec wskazujący na brodzie jako punkt odniesienia.
Zdjęcie B (dół, po lewej): Drugie stadium ćwiczenia „Szuflada” – kobieta cofa głowę w płaszczyźnie poziomej (retrakcja szyi), odsuwając brodę od nieruchomego palca.
Zdjęcie C (po prawej): Ćwiczenie nr 3 – cofanie barków i ściąganie łopatek w tył oraz w dół z miękką piłką rehabilitacyjną dociśniętą plecami do oparcia krzesła.
Fot. 2. Ćwiczenie „szuflada”: A – palec spoczywa na brodzie, B – głowa, wykonując ruch cofania, odsuwa się od palca;
C – cofania barków, np. z piłką umieszczoną między plecami a oparciem krzesła

Sterowanie szyją „od góry” i „od dołu”

Jak zostało wyżej wspomniane, na mobilność odcinka szyjnego możemy wpływać na dwa sposoby: bezpośrednio, poprzez celowy ruch głową, oraz pośrednio, aktywując szyję poprzez ruch dolnych partii ciała i tułowia. Można też działać hybrydowo i łączyć te ruchy.

Ćwiczenie 4: Aktywacja szyi poprzez pracę tułowia

Praca pośrednia polega na wywołaniu skłonu w odcinku szyjnym poprzez ruch niższych partii kręgosłupa. Przenoszenie ciężaru ciała z jednego pośladka na drugi w pozycji siedzącej (na krześle lub wałku/kocu ułożonym na krześle – Fot. 3 A) i związane z tym wychylenie tułowia wymuszają ruch w odcinku lędźwiowym i piersiowym, co sekwencyjnie przenosi się w górę – na odcinek szyjny. Możesz to ćwiczenie modyfikować, dołączając lekkie oporowanie głowy ręką podczas przekładania ciężaru ciała na jeden pośladek (Fot. 3 B).

Kolaż przedstawia zestaw czterech ćwiczeń w pozycji siedzącej:
Zdjęcie A (góra, po lewej): Przygotowanie stanowiska – ułożenie grubego wałka poziomo na siedzisku krzesła.
Zdjęcie B (dół, po lewej): Kobieta siedzi na wałku, ze stopami na podłodze; lewą dłonią trzyma siedzisko, prawą opiera o głowę, wykonując przeniesienie ciężaru ciała (pośladka) na prawą stronę. 
Zdjęcie C (góra, po prawej): Kobieta trzyma prawą dłonią krawędź siedziska i pochyla głowę w lewo, rozciągając prawą stronę szyi.
Zdjęcie D (dół, po prawej): Kobieta trzyma prawą dłonią siedzisko, a lewą delikatnie dociąga głowę po skosie w przód i w lewo (nos w stronę pachy), rozciągając kark.
Fot. 3. A – wałek lub zrolowany koc ułożony na krześle, B – ruch przenoszenia ciężaru ciała z jednego pośladka na drugi
w siedzeniu na wałku, C – ruch pochylania głowy na bok przeciwny do ręki, która przytrzymuje się siedziska,
D – pochylanie głowy po ukosie i wspomaganie rozciągania przez dociąganie głowy ręką

Ćwiczenie 5: Skłony szyi do boku z wydłużeniem ramienia

Przykładem pracy bezpośredniej są skłony głowy do boku.

Siedząc prosto, chwyć prawą dłonią krawędź siedziska krzesła od dołu (aby zablokować bark przed unoszeniem). Powoli przechyl lewe ucho w stronę lewego barku (Fot. 3 C). Poczuj łagodne rozciąganie po prawej stronie szyi i karku. Przytrzymaj przez 15-20 sekund, wolno oddychając. Możesz pomóc sobie drugą ręką, łapiąc za głowę i wspomagając skłon. Zmień strony. Możesz również zmienić nieco ułożenie głowy – kierując ją skośnie, tak jakbyś chciał włożyć nos pod pachę (Fot. 3 D).

Podobnie postępujemy w przypadku ćwiczeń mających na celu poprawę rotacji w odcinku szyjnym.

Ćwiczenie 6: Skręty szyi z piłką przy ścianie oraz skręty tułowia

W pozycji siedzącej umieść niewielką piłkę (np. sensoryczną lub do pilatesu) między tyłem głowy a ścianą. Utrzymując delikatny nacisk na piłkę, wykonuj powolne, kontrolowane skręty głowy w prawo i w lewo.

Kolaż przedstawia dwa warianty ćwiczeń rotacyjnych tułowia na krześle:
Zdjęcie A (po lewej): Kobieta siedzi i wykonuje skręt tułowia w prawo, trzymając przed sobą piłkę gimnastyczną na wysokości klatki piersiowej, podczas gdy głowa pozostaje skierowana prosto.
Zdjęcie B (po prawej): Wariant hybrydowy – kobieta ma ręce skrzyżowane przed klatką piersiową i wykonuje skręt tułowia w lewo, jednocześnie skręcając głowę w przeciwną, prawą stronę.
Fot. 4. Skręty tułowia z przenoszeniem piłki (A) oraz wariant hybrydowy ze skrętem szyi w przeciwnym kierunku (B)

Podobny efekt mobilizacyjny uzyskamy, wykonując ruchy skrętne tułowia. Utrzymując głowę skierowaną prosto przed siebie i rotując klatkę piersiową oraz barki, zwiększamy zakres ruchu skrętnego w szyi w bezpieczny i kontrolowany sposób (Fot. 4 B). Ćwiczenie możesz wykonać także z użyciem piłki − przenosić ją z jednej strony na drugą  (Fot. 4 A). Kolejny wariant, hybrydowy, polega na dodaniu skrętu szyi w przeciwnym kierunku, tak jakbyś chciał spojrzeć za siebie.

Wszystkie działania zapobiegające niekorzystnym zmianom strukturalnym sprowadzają się zatem do jednej zasady: prostuj się i stale kontroluj swoją postawę. Rób to w każdej codziennej sytuacji – w kolejce, w autobusie, podczas posiłku oraz przy stoliku do gry.

Anna Karaś

Gramy w szachy

Lekka figura w walce z pionkami w końcówce (cz. 2)

Ryszard Bernard
współautor rubryki

W końcówkach wartość pionków wzrasta. Trzy pionki są formalnie silniejsze od lekkiej figury. Oddalone od siebie wolne pionki są trudniejsze do zatrzymania. Goniec walczy z wolniakami lepiej od skoczka. Jak wykażą cytowane partie, wszystkie te reguły sprawdzają się jednak w konkretnej pozycji. Przykłady na ten temat rozpocznę od pojedynku, w którym do złożonej końcówki doszło prawie bezpośrednio z debiutu:

I. Nowikow (2420) – W. Tukmakow (2550)
Mistrzostwa ZSRR, Lwów 1984

1.d4 Sf6 2.Sf3 g6 3.c4 Gg7 4.Sc3 d5 5.cxd5 Sxd5 6.e4 Sxc3 7.bxc3 c5 8.Wb1 0–0 9.Ge2 Sc6 10.d5 Se5 Zabranie pionka daje białym silny atak po 10…Gxc3+ 11.Gd2 Gxd2+ 12.Hxd2 Sa5 13.h4. 11.Sxe5 Gxe5 12.Hd2 e6 13.f4 Gg7 Po tej partii uznano, że lepsze jest dla czarnych 13…Gc7. 14.c4 We8 15.e5 f6 16.d6 fxe5 17.Gb2 exf4 18.Gxg7 Kxg7 19.0–0 Wf8 20.Wxf4 Wxf4 21.Hxf4 Hf6 22.He4 Wb8 23.Wf1 Hd4+ 24.Hxd4+ cxd4 25.Wb1! Grywano tu 25.c5 Gd7 26.Gf3 Gc6 z wyrównanymi szansami. 25…Gd7 26.Gf3 b6 27.c5 Wc8 28.c6 Gxc6 29.Wc1 Gd7 30.Wxc8 Gxc8 31.Gc6 Kf6 32.d7 Gxd7 33.Gxd7 e5

Od oceny tej końcówki zależała ocena całego wariantu z 13…Gg7. W okresie przedkomputerowym dyskusje na ten temat trwały dość długo. Dopiero Nowikow w tej partii wykazał, że pozycja białych jest wygrana. 34.Kf2 Lub 34.Gc6 Kf5 i e5-e4. 34…e4 35.Gc6 Ke5 36.h4 h6 37.g3 g5 38.h5 Kf5 39.a4 Ke5 40.Gb7 Kf5 41.Gc8+ Ke5 42.Ke2 Kd5 43.Gb7+ Ke5 44.Kd2 Kf5 45.Gc8+ Ke5 46.Kc2 Białe planują stanąć królem na c4. Wymusi to ruch jednego z centralnych pionków, co pozwoli na ich zablokowanie. 46…d3+ Tego ruchu (lub e4-e3) nie da się uniknąć: 46…Kd5 47.Gb7+ Ke5 48.Kb3 Kf5 49.Gc8+ Ke5 50.Kc4 e3 51.Kd3. 47.Kc3 Kd5 48.Ga6 Ke5 49.Gb7 Kf5 50.Kd2 Kg4 51.Gxe4 Kxg3 52.Gxd3 g4 53.Gf5! Kf3 Lub 53…Kh4 54.Ke3 Kxh5 55.Kf4. 54.Ke1 Kf4 (54…g3 55.Kf1) 55.Gc8 Kg5 Przegrywało też 55…a6 56.Kf2! (56.Gxa6? Kg5 57.Kf2 Kxh5=) 56…b5 57.a5 b4 58.Gxa6+- 56.Kf2 Kxh5 57.Kg3 Kg5 58.Gxg4 a6 59.Ge2 b5 (59…a5 60.Gb5 h5 61.Kh3 h4 62.Ge2 itd.) 60.Gxb5! 1-0

J. Klovans – A. Bandza
Ryga 1986

Białe: Ke3, b4, c4, e4, g2, h4

Czarne: Kc6, Sf6, e5, g6, h5

Białe mają tylko dwa pionki za skoczka, ale ustawiły obronną pozycję, którą trudno przełamać. Pierwszy etap planu czarnych to wymuszenie ruchu g2-g3, aby w niektórych wariantach groziło Sd4-e2. Później należy wpędzić przeciwnika w zugzwang: skoczek staje na d6 przy królach na d3 oraz c6 i białe mają ruch. Wymusi to posunięcie c4-c5, a wtedy sprawa jest już prosta: 1…Sd7 2.Kd3 Sf8 3.Kd2 Se6 4.Ke3 Sf4! 5.g3 Jeśli 5.Kf3, to Sd3. 5…Se6 6.Kd3 Sc7 Do zwycięstwa prowadziło również 6…g5 7.hxg5 Sxg5 8.Ke3 Se6 9.Kd3 Sd4 10.Kd2 Kc7 11.Kd3 Sc6 12.Kc3 Kb6 13.Kb3 Sd4+ 14.Kc3 Se2+, ale strona z lekką figurą stara się z reguły unikać wymiany pionków. 7.Kc3 Se8 8.Kd2 Po 8.Kd3 Sd6 powstaje wspomniany już zugzwang: 9.c5 Sb5 itd. 8…Kb7! Manewr trójkąta. 9.Kd3 Jeśli 9.Kc3, to Sd6 10.Kd3 Kc6. 9…Kc7! 10.Kc3 Lub 10.c5 Kc6 11.Kc4 Sc7. 10…Sd6 11.Kd3 Kc6 12.c5 Sb5 13.Kc4 Sd4-+

A. Zapata – R. Waganian
Olimpiada FIDE, Saloniki 1984

Białe: Kg4, a4, f5, g5

Czarne: Ke5, Gd2, b6

Partia ilustruje trudności przy podejmowaniu decyzji w tak prostych, wydawałoby się, pozycjach. Białe są w zugzwangu i muszą ruszyć pionkiem. Którym? 70.f6? Zły wybór. Ratowało partię70.g6!, np. 70…Kf6 71.Kf3 Gc3 72.Ke4 Ga1 73.Kd5 Kxf5 74.Kc6 Gd4 75.g7 Gxg7 76.Kxb6 lub 70…Gh6 71.Kh5 Gg7 72.Kg5 Gf6+ 73.Kh6 Kxf5 74.g7 Gxg7+ 75.Kxg7 Ke5 76.Kf7 Kd5 77.Ke7 Kc5 78.Kd7 Kb4 79.Kc7. 70…Ke6 Teraz czarne wygrywają, ale nie obyło się bez jeszcze jednej pomyłki. 71.Kh5 Kf7 72.Kh6 Gc3? Błąd wypuszczający wygraną. Prawidłowe było 72…Gc1! 73.Kh5 Gb2 74.Kg4 (74.Kh6 Gxf6) 74…Kg6 75.Kf4 Gc1+ 76.Ke5 Gxg5 77.Kd6 Gd2! 78.Ke7 Gb4+ 79.Ke6 Gc3 80.f7 Gb4 81.f8H Gxf8 82.Kd5 Gb4! 83.Kc6 Ga5. 73.a5? Białe nie znalazły ratującego motywu patowego: 73.g6+! Kxf6 (73…Kg8 74.f7+ Kf8 75.Kh7=) 74.a5! bxa5 75.g7 Kf7 76.Kh7 Gxg7=. 73…bxa5 74.g6+ Kg8! Jedyne. Po 74…Kxf6? 75.g7 lub 74…Kf8? 75.g7+ Kg8 76.f7+! Kxf7 77.Kh7 był remis. 75.f7+ Kf8 i białe się poddały.

M. Sidhant (2376) – K. Lie (2515)
Reykjavik 2023

Białe: Ke4, Sb1, g3, h4

Czarne: Kf6, a4, b2, e5, g4, h5

Trzy pionki nie wystarczyły do pokonania skoczka: 51.Kd5! Kf5 52.Sa3! Okazuje się, że czarny król nie może pomóc piechocie, a próba wygrania poprzez poświęcenie pionka e5 może doprowadzić do katastrofy: 52…e4? 53.Kd4 e3 54.Kxe3 Ke5 55.Kd3 Kd5 56.Sb1 Ke5 57.Sc3! a3 58.Kc2 Kd4 59.Se2+ Ke3 60.Sf4 Kf3 61.Sxh5 Kg2 62.Sf4+ Kxg3 63.Sg6 Kf2 64.h5 g3 65.Sh4. Po 52…Kf6 53.Sb1 Kf5 zgodzono się na remis.

Z. Cydypow (2533) – D. Kokariew (2576)
Soczi 2022

Białe: Ke2, Gb2, c2, g2, g4

Czarne: Kc4, a2, e4, f4, g3, g5

Mimo formalnej przewagi materialnej białych tylko czarne mają szanse na zwycięstwo − dzięki możliwości przełomu na skrzydle królewskim: 50…f3+!? 51.gxf3? Przegrywający błąd. Po 51.Kf1! f2 52.Ke2 e3 53.Ga1 Kd5 54.Gb2 forteca białych była nie do zdobycia, a po ewentualnym 54…Ke4? czarne nawet przegrywały: 55.c4! f1H+ 56.Kxf1 Kd3 57.Ke1! Kxc4 58.Ke2 Kb3 59.Ga1 Kc2 60.Kxe3 itd. 51…g2 52.Kf2 exf3 53.Ga1 Kd5 54.Gb2 Ke4 55.c4 Nie zmieniało wyniku 55.Gf6 Kf4 56.c4 Kxg4 57.c5 Kh3 58.Kg1 (lub 58.Ge5 a1H 59.Gxa1 Kh2 60.Ge5+ Kh1) 58…g4 59.c6 g3 z następnym 60…f2x. 55…Kd3 i białe poddały się z uwagi na wariant 56.c5 g1H+! 57.Kxg1 Ke2.

J. Armas – H. Grooten
Bukareszt 1985

Białe: Ke4, b6, c2, d3

Czarne: Kc5, Sf7, d4

Główny techniczny problem czarnych to zdobycie pionka b6 i niedopuszczenie przy tym do aktywizacji białego króla. 1.Kf5 (1.b7? Sd6+) 1…Kd5! Nie wolno 1…Kxb6?, bo 2.Ke6 Sd8+ 3.Kd5 Sc6 4.Kc4 z dalszym nieuchronnym c2-c3. 2.Kg6 Po 2.Kf6 Sd6 powstawała ważna pozycja wzajemnego zugzwangu. Czarne wygrywają, jeżeli na ruchu są białe: 3.Ke7 Sc8+ lub 3.Kg5 Kc5 4.Kf4 Kxb6 5.Ke5 Kc5. 2…Sd8! Po 2…Sd6? 3.Kf6 na ruchu byłyby czarne i pozycja stawała się remisowa: 3…Kc6 4.Ke5 Sb5 5.Ke4 Kxb6 6.Kd5! Ka5 7.Kc5 Ka4 8.Kc4=. 3.Kf5 Lub 3.Kf6 Kc5 4.Ke5 Sc6+ 5.Ke4 Kxb6 6.Kd5 Kb5. 3…Sb7! 4.Kf4 Po 4.Kf6 Sd6 powstawał znany już zugzwang. 4…Sd6 5.Kf3 Kc6 6.Ke2 Kxb6 7.Kd2 Sb5 8.Kc1 Kc5 9.Kb1 Kb4 10.Kb2 Sa3 11.c4 dxc3+ 0-1

Wariant z partii

A. Sarana (2712) – S. Mamediarow (2734)
Taszkent 2024

Białe: Kh5, Gd4, c4, g3, h4

Czarne: Ke6, b3, f5, g4, h6

1.Kg6! Teraz, po f5-f4, biały pionek, wspomagany przez króla, też dojdzie na ósmą linię. Po 1.Kxh6? f4 2.gxf4 g3 wygrywały czarne. 1…f4 2.gxf4 g3 3.f5+ Kd7 Po 3…Kd6 4.f6 g2 5.f7 białe dorabiały hetmana z szachem. 4.f6 g2 5.f7 b2 Lub 5…g1H+ 6.Gxg1 b2 7.f8H b1H+ 8.Hf5+. 6.f8H b1H+ 7.Hf5+ z wygraną.

E. Paehtz (2424) – Zhu Jiner (2514)
Grand Prix FIDE kobiet, Nikozja 2025

Białe: Kf2, e3, f4, g6

Czarne: Ke4, Ge6, h4

Czarne wygrały po 44…Kf5! 45.g7 Kg6 46.Kf3 Kxg7 47.e4 Gh3! Jedyne! 48.f5 Kh7 49.Kf4 Kh6 50.f6 Jeśli 50.e5, to Gxf5! 51.Kxf5 h3 52.e6 Kg7. 50…Gd7 51.e5 Ge6 52.Kf3 Kg5 53.Kg2 Kg4 54.Kh2 h3 0-1

E. Holm
1913 (studium)

Białe: Kb4, a6, c5, f6

Czarne: Kg8, Gh3, d7

1.c6! Trzeba przesłonić dużą przekątną.  1…dxc6 2.Kc5! Gc8 3.a7 Gb7 4.Kd6! Grozi 5.Ke7 i do hetmana dojdzie pionek f6.  4…Kf7 5.Kc7 Ga8 6.Kb8 i goniec ginie.

grupa osób gra w szachy
Na sali gry mistrzostw Stowarzyszenia „Cross” całkowicie niewidomych w szachach, Sztutowo 2026 r.

Ryszard Bernard

Gramy w warcaby

Damian Reszka
autor rubryki

Po zeszłomiesięcznym przeglądzie ciekawych momentów z moich własnych partii chciałbym w tym numerze podnieść nieco poprzeczkę i zaprosić czytelników do świata warcabów na najwyższym, arcymistrzowskim poziomie. Przyjrzymy się kilku niezwykle interesującym fragmentom partii zawodników legitymujących się rankingiem międzynarodowym przekraczającym 2300 punktów. Na takim szczeblu rywalizacji samo poprawne rozgrywanie pozycji już nie wystarcza. Aby przechytrzyć przeciwnika dysponującego ogromną wiedzą, doświadczeniem i znakomitym wyczuciem pozycji, trzeba często znaleźć rozwiązanie niestandardowe, nieprzewidywalne, czasem wręcz błyskotliwe.  To właśnie takie momenty są dla mnie jednymi z najbardziej fascynujących w warcabach. Pokazują, że nawet w pozycjach, które na pierwszy rzut oka wydają się spokojne i pozbawione większych możliwości, może kryć się pomysł całkowicie zmieniający przebieg partii. Warto przyglądać się takim przykładom nie tylko dla samej przyjemności podziwiania gry najlepszych, lecz także po to, by uczyć się, czego szukać we własnych partiach i jak szeroko patrzeć na pozycję. Bo właśnie takie zagrania – niezwykle precyzyjne, a przy tym zaskakujące – pokazują prawdziwe piękno warcabów. Nie wiem jak czytelnicy, ale ja niezmiennie potrafię się nimi zachwycać.

Tempo gry w przytoczonych przykładach partii to 5 minut plus 3 sekundy za ruch na zawodnika, poza partią Aleksander Szwarcman – Niaaz Salarbaks.

Aleksander Szwarcman (Izrael) – Matwiej Koliesnikow (Ukraina)
MŚ w grze błyskawicznej 2026

Białe: 49, 47, 44, 37, 34, 23
Czarne: 4, 6, 13, 21, 25, 26

Geniusz tkwi w prostocie! W tego typu pozycjach, gdzie przeciwnik atakuje nasze długie skrzydło, a my jego, nie należy ruszać obrońców na polach 47 i 37. Im bliżej pierwszych linii stoją nasze piony, tym dalej muszą dojść kamienie przeciwnika, a tym samym mamy więcej czasu na zrealizowanie przerywu samemu. Esencją tej, wydawałoby się, prostej pozycji jest znalezienie sposobu na zajęcie pola 24 w możliwie krótkim czasie − tylko w trzech posunięciach.

1.44-40! 1.34-29? 25-30! 1…6-11 2.34-29! Szwarcman nie pozwala już czarnym wyjść na pole 30, a jednocześnie znajduje najkrótszą z możliwych drogę do zajęcia pola 24. Każde tempo ma znaczenie na arcymistrzowskim poziomie! 2…11-17 3.40-34 13-18 4.23×12 17×8 5.29-24! 8-13 6.34-29 13-18 7.49-43 21-27 8.43-38 27-31 9.37-32 31-36 10.32-28 26-31 11.38-32 4-10 12.28-23 18-22 13.23-19 22-28 14.32×23 31-37 15.19-13 37-41 16.13-8 25-30 17.24×35  41-46 18.8-3 i czarne się poddały.

Simon Harmsma (Holandia) – Aleksiej Domczew (Litwa)
MŚ w grze błyskawicznej 2026

Białe: 45, 42, 36, 35, 34, 32, 31, 29, 28, 27
Czarne: 6, 9, 13, 16, 17, 18, 19, 21, 23, 25

W tym pojedynku arcymistrza z mistrzem (grający białymi Simon zdobył tytuł arcymistrza kilka tygodni po tej partii) w różnych momentach gry na planszy stał każdy możliwy wynik − wygrana białych, wygrana czarnych, a zakończyło się… remisem. Można jednak było tę partię rozstrzygnąć, wykorzystując piękną ideę finiszującego podchwycenia. 1.42-37! 21-26 2.35-30! 9-14 3.45-40? Wypuszcza wygraną. Wygrywało piękne: 3.29-24!! 6-11 4.24-20!! 17-21 5.20×9 13×4 6.28-22!. Bardzo ważny plan eliminujący z gry ostatnie posunięcia przeciwnika. Czarnym pozostałoby uznać wyższość rywala. 3…14-20 4.30-24 19×39 5.28×8 i rozgrywka skończyła się podziałem punktów.

Jurij Łagoda (Ukraina) – Guntis Valneris (Łotwa)
MŚ w grze błyskawicznej 2026

Białe: 42, 38, 35, 34, 33, 32, 30, 28, 27, 26
Czarne: 4, 8, 13, 16, 17, 18, 19, 21, 23, 24

Mistrz świata 1994, Guntis Valneris, popisał się w tej partii bardzo precyzyjną grą w pozycji klasycznej, doprowadzając do wygranego dla czarnych ustawienia. Białe znajdują jednak plan obrony. 1.42-37 4-10 2.28-22! Warto zapamiętać to poświęcenie. 2…17×39 3.34×43 24-29! 4.26×17 29-33 5.38×29 23×25 6.32-28 Kluczowy moment gry. 6…10-14? 6…18-23! 7.37-32 10-14 8.43-38 14-20 Wtrącenie ataku 18-23 powoduje nietrudną do zauważenia rzecz − teraz jakiekolwiek próby przerywu będą wymagały od białych większych ofiar niż tylko pojedynczego piona. 7.27-21! 16×27 8.17-11 18-23 9.28-22 27×18 10.11-7 8-12 11.7-2 23-29 12.37-31 14-20 13.2-11 20-24 14.31-27 29-34 15.27-21 24-29 16.11-16 18-23 17.43-38 12-18

Białe: 38, 35, 21, 16(damka)
Czarne: 13, 18, 19, 23, 25, 29, 34

Cała końcówka była pozycją remisową, równą. Aż do teraz. 18.16-11?? 25-30! 19.35×33 18-22! (Przeoczone przez Valnerisa, ale jeszcze szybsze było: 19…23-28!! 20.33×22 18×7). 20.11×28 23×43 21.21-16 43-49 22.33-28 49-44 i białe podały rękę w geście kapitulacji. Guntis wygra później ten turniej.

Zadanie przerywnik – do samodzielnego rozwiązania

Białe: 49, 43, 38, 37, 35, 34, 33, 32, 30, 28, 27, 25
Czarne: 3, 8, 9, 13, 14, 16, 18, 19, 21, 23, 24, 26

Warto się wysilić i pogłówkować, żeby samodzielnie znaleźć rozwiązanie zadania: w jaki sposób zastawić i przeprowadzić wygrywającą kombinację na najbardziej prawdopodobny ruch przeciwnika?

1.43-39!! 8-12? 2.34-29!! 23×43 3.28-23 19×39 4.30×17 21×12 5.25-20! 14×25 6.37-31 26×28 7.49-44 43×21 8.44×4 i damka odcinająca cztery czarne piony na linii trójnika bez problemu je pokonuje. Przepiękna wygrana.

Jan Groenendijk (Holandia) – Roberto Senesi (Włochy)
MŚ w grze błyskawicznej 2026

Białe: 48, 45, 44, 42, 39, 38, 37, 36, 35, 33, 32, 31, 30, 27
Czarne: 3, 4, 6, 8, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 23

Obecny mistrz świata, Holender Jan Groenendijk, niczym najlepsi mistrzowie z dawniejszych lat genialnie łączy strategię (grę pozycyjną) z taktyką (grą kombinacyjną). Znajdowanie i zastawianie idei kombinacyjnych to dawanie przeciwnikowi kolejnych szans na popełnienie błędu, a tym samym szybsze wygranie partii. Idealna gra w warcaby właśnie na tym polega. 1.30-25! Rzadko po ruchu w kierunku bandy zdarza mi się postawić wykrzyknik, jednak tym razem jest to w pełni uzasadnione − Jan wymyślił nieoczywistą kombinację! 1…17-22? i przeciwnik wpada w zastawione sidła. 2.25-20!
 15×24
2…14×25 3.33-28! 22×33 4.39×19 13×24 5.27-21 16×27 6.31×2 11-17 7.2×30 25×34 8.48-43 3.33-28 22×33 4.39×30 i z pionem więcej białe nie miały problemu z wygraniem pojedynku.

Jan Groenendijk (Holandia) – Peteris Kripans (Łotwa)
MŚ w grze błyskawicznej 2026

Białe: 50, 44, 34, 32, 28, 27, 26
Czarne: 7, 14, 17, 18, 19, 23, 35

Kolejny świetny przykład od aktualnego mistrza świata. Jan Groenendijk znów pokazuje, że do wygrywania niezbędne jest stwarzanie szans na popełnienie błędu przez przeciwnika. 1.27-21! 35-40?? Atak dwóch pionów przez białe to zawsze okazja do wykorzystania przymusu większości bicia przez użycie na przykład przyklejki. Wizja zdobycia damki przez czarne, co najczęściej przybliża do remisu, była kusząca i przeciwnik Jana widział w tym swoją szansę. Ale to mistrz świata wykalkulował wszystko dokładniej! 2.21×1 40×49 3.50-44!! 49×29 4.32-27 23×21 5.1×34 21-27 6.34-43 19-23 7.43×21 23-29 8.21-17 i czarne się poddały.

Aleksander Szwarcman (Izrael) – Niaaz Salarbaks (Surinam)
Tobago World Cup 2026

Białe: 48, 43, 41, 38, 36, 35, 34, 31, 26, 25, 20, 15
Czarne: 4, 6, 11, 13, 17, 19, 21, 22, 23, 27, 28, 32

(Tempo gry: 90 minut na 45 ruchów plus 30 minut plus 30 sekund za ruch na zawodnika na dokończenie partii).

Bardzo efektowną kombinację przeprowadził Aleksander Szwarcman podczas Tobago World Cup, 9-gwiazdkowego turnieju cyklu Pucharu Świata. Ameryka Łacińska przez co najmniej kilka najbliższych lat będzie organizatorem turniejów z najwyższymi pulami nagród na całej międzynarodowej scenie.

1.41-37! 32×41 2.36×47 27×36 3.47-41 36×47 4.34-29 47×24 5.20×7

Aleksander Szwarcman (Izrael) – Jitse Slump (Holandia)
Blitz podczas Tobago World Cup 2026

Białe: 48, 45, 43, 42, 40, 37, 36, 35, 34, 32, 30, 22, 18
Czarne: 1, 3, 6, 7, 8, 9, 13, 15, 19, 20, 21, 25

Przeciwnika można złapać również wtedy, gdy zapędzi się w ataku. Tym razem Szwarcman zdobył piona, ale stracił czujność, próbując tę przewagę za wszelką cenę utrzymać. Taktycznie wykorzystał to arcymistrz z Holandii.

1…8-12! 2.36-31? Najlepiej było kontynuować: 2.43-38 12×23 3.38-33 z bardzo ciekawą grą. 2…12×23 3.31-26?? 3-8! 4.26×17 23-29! Niespodzianka! 5.34×12 7×49 i pięciokrotny mistrz świata poległ.

Rozgrywka Jan Groenendijk – Roberto Senesi

Damian Reszka

Partnerzy