A ja rozumiem Marcina. Bywają takie "słabsze chwile" lub też inne zależności w życiu szachisty, które powodują, że na jakiś czas, czasem krótki, a innym razem na czas dłuższy, zostawiamy szachy jakby to była przelotna znajomość z kobietą. Haha, i tu mam bardzo fajny przykład, jak wasza lepsza połówka nie gra w szachy! W dodatku ze zdumieniem: "No cóż, ten, który kocha, powinien dzielić los tego, kogo kocha" (Michał Bułhakow). I zostają wiosenne spacery z domieszką wiatru w kalendarzową zimę

Przyznam się, że Ja tylko przestałem grać w szachy, ale nadal czytam szachową literaturę i analizuje partie. No, czasem zagram sobie z programem szachowym, tylko ciii ciii
