Mój trening debiutowy wygląda tak:
1. Książka teoretyczna do ręki (może być nawet nie najnowsza) i przeglądanie wariantów.
2. Później Informator i oglądanie partii, aby być na bieżąco.
3. Na zakończenie program analizujący, aby sprawdzić warianty, możliwości i ewentualnie znaleźć jakąś nowinkę.
4. Nowe Informatory wciąż pod ręką, nie można przegapić jakiejś znaczącej nowinki. Chociaż teraz to już na nowinki najlepiej polować na transmisjach on-line, bo w Informatorach pojawiają się z dużym opóźnieniem.
Widzę tutaj głosy, że debiuty to nuda i nie trzeba ich tak dogłębnie analizować. Widzę też, że trzeba nadążać za młodzieżą i czasami współczesnymi. Jeśli zamierzamy zostać kimś w szachach, to w większym stopniu należy położyć nacisk właśnie na debiuty Jest to rada w zasadzie tylko dla juniorów. Zaznaczam, że nie należy lekceważyć innych faz gry. Jednak większość z nas ma rodziny i pracę, więc nikt nie nadąża za nowinkami (brak czasu na analizy), większość takich ludzi gra "domki" i szybko schodzi z teorii debiutów.
Polecam artykuł Żywot szachisty praktycznego na stronie nowego czasopisma "Czasopismo MAT"
http://www.czasopismo-mat.pl/articles.php?article_id=13