Forum CROSS
Luty 05, 2012, 12:55:55 *
Witamy, Gość. Zaloguj się, lub zarejestruj proszę.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: SMF - Just Installed!
 
   Strona główna   Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Strony: [1] 2
  Drukuj  
Autor Wątek: MPN2010  (Przeczytany 2031 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przeglądają ten wątek.
admin
Administrator
Full Member
*****
wiadomości: 191


Zobacz profil Email
« : Czerwiec 10, 2010, 06:33:20 »

http://www.chessarbiter.com/turnieje/t_5423/
Zapisane
lukaszbaryla
Jr. Member
**
wiadomości: 84



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #1 : Czerwiec 10, 2010, 09:41:32 »

znowu z opóźnieniem ale lepiej późno niż wcale
Zapisane
Mentor
Jr. Member
**
wiadomości: 55


Zobacz profil
« Odpowiedz #2 : Czerwiec 21, 2010, 10:10:28 »

               Kto nie trenuje
               dobrze ląduje!

      Taką rymowanką można podsumować występ i wysoką trzecią lokatę Marcina Chojnowskiego w XXXIX MPN. Miejsce na podium oraz wygrane partie z mistrzem i wicemistrzem były chyba największą niespodzianką tegorocznego finału. A może wcześniejsze zapowiedzi Marcina o zmianie priorytetów i przesunięciu szachów na dalszy plan to tylko sprytny kamuflaż? Prawdziwość tytułowego dwuwiersza potwierdza również zajęcie przez Niego znakomitego trzeciego miejsca w ostatnim Pucharze Grunwaldu.
        Pozostały układ tabeli z wynikami końcowymi finału w Jastrzębiej Górze wygląda mniej więcej zgodnie z przewidywaniami.
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 21, 2010, 10:12:08 wysłane przez Mentor » Zapisane
Woland
Hero Member
*****
wiadomości: 612


Zobacz profil Email
« Odpowiedz #3 : Czerwiec 22, 2010, 12:30:17 »

Tylko czemu uczestnicy nic nie napiszą? Jakieś wrażenia, np. odnośnie świeżej krwi w finałach? Wyniki partii widzimy, ale wyniki nie oddają wszystkiego. Może jakies ciekawostki? Anegdotki?

Oczywiście gratulacje wielkie dla Mistrza! I prawie równie wielkie dla Marcina. Przyczaił się chłopaczyna i wyskoczył jak na sprężynie Uśmiech
Zapisane
zaufanie
Gość
« Odpowiedz #4 : Czerwiec 22, 2010, 03:10:42 »

Po co ja tam jechałem? Od roku marzyłem o Portugali by wesprzeć kolegów w MŚ Nieslyszących i zdobyc medal. Niestety układy między „plitykami” sprawiły, że widzac co się dzieje sam anpisałem w marcu pismo, iz rezugnuję z tego wyajzdu.
   Pisałem pracę magisterska i nie maiłem czwsu an trenowanie bo są rzeczy ważniejsze. Poza tym dizewczyna, którą kocham pnad wszystko – więc po co mi szachy?
Potweirdziłem udział. Na kilka dni przed imprezą zadawałem sobie pytanie po co tam jedziesz skoro nie trenowałeś i co Ci z tego przyjdzie? Przecież to nie am sensu! To w takim razie jade … na wczasy! Z takim nastawieniem spakowałem plecak, szachy, kkomputer i calutką resztę ciuchów.
Przyjechałem do osrodka tzn pieknego hotelu Zew Morza w J. Górze. Naprawdę piekny hotel – blisko jakieś 20, m do morza. Czy lepsze wczasy można sobie wyobraźić? Tak – z moim sercem to nawet w stodole jest lepiej he he!
   Poważnie turniej był od wielu lat a w tym roku neisłychanei silny i wysoki ranking.
   Pierwsza partia
Gram z utalentowaną wicemistrzynia świata neiwidomych i slabowidzących. Jestem nie rozegrany. Co to znaczy? To znaczy jakbyś założył buty sportowe i poszedł an stadion biegać z kimś kto to robi ostatnio częściej niż ty. Co prawda masz swoja głowę i to chces zwykorzystacd ale ta głowa no … jest nie przetarta. Gramy. Robie co mogę i naprawdę jest fajnie. Ale co z tego jak to co było kei8dyś nie jest teraz? Znalazłem pułapkę i ruszyłem szybko. O mój Borze. Podstawiam figurę. Na moje szczeście przeciwniczka nie zauważyła chyb apułapki i zagrała natychamist i .. udalo się wygrać.
Druga partia – z moim wielkim przyajcielem Piotrem. Dużo rozmawiamy w pokoju, chodizmy codziennie na spacer nad morzem robiac tak okolo 5-10 km może i mniej ale lubie to spacerowanie by wyrzucić w wiatr i piach zmeczenie i wszelkie myśli jakie przechodzily po mnie w trakcie parti.
Graliśmy to .. czego nie znałem i .. przegrałem. Cóż taki jest los jak się robi to czego się nie umie.
Partia 3. Pan Tadeusz wspaniały szachista – też mój wielki przyjaciel. I … też partia katalońska, którą dopiero się ucze i … znowu wtopa.
Wracam do pokoju z pytnaiem po co ja tu przyjechałem? Chce się pakować jechać do domu i pisac mgr. Szkoda czasu. Kolega uspakaja no i … trzeba grać.
Runda nr 4
Chyba Rafałeczek. Cóż ten gość ma swoja specyfikę no i gram z nim coraz lepiej. Wygrywam bardoz ładnie ale … popsulem i miał szanse na remis. Chyba chciał jednak ten remis wygrac i dlatego … przegrał.
Ta partia mnie podniosła na duchu i następna była z nikim innym jak wiekim znawca wielu debiutów, ogranym i zasłuzonym Jackiem. Z tej parti jestem zadowolony anjbardizje. Grałem tak pieknie i tak silnie, że jestem z siebie dumny pomimo porażki. Tak sielne ruchy strategicnzwe i prześliczna partia to efekt tego co keidys przerobiłem siedząc godiznami z lupą i książką Kramnika „Proryw” (Przełom).
Wygrywalem ale w momencie gdy trzeba było przejśc ostatni odcinek trasy zobaczylem że .. przegryawam. Nie widziałem wygranej – którą widzial ...mój przeciwnik mający tylko kilk aminut do namysłu a ja ponad 30! Cóz to egekt nie grania w szachy sprawia, że kelnerzy noszą punnkty innym. Bo trzeba uieć wygrać wygraną pozę.
   Partia następna i nie ma lekko. Gram podejrzany debiut ale .. cche ominac teorie i wejść na swoją lepsza głowę. Przecie tyel tych książek się przerobiło, że wiem o szachach neistety troszeczkę.
I grma pikenie. Choć nie mam przewagi i walcze o wyrównanie to cały czas czuej siłę swojej głowy, która coraz lepiej pracuej i z tego jestem coraz bardziej zadowolony. Dawid gra bardoz dobrze ale … cżó wpada w swoje choroby i atakuje tam gdzie tego mi się wydawało nie ma. Tak więc polegl ten wspaniały rucerz z stalową zbroją. Polegl piknie bo umiałem spokojnie to wykorzystać. Gdyby nie atakowal tak jak to zrobil to .. kto wie?
   Lapię wiatr a wżagle. Jak zawsze spac3er po obiedzie nad morze i w silnym wietrze chodzimy wzdluż morza by odpocząć, naladowac glowę i zebrac siły.
Kolejny dzień. Gramy z nikim innym jak pozycyjnym wydawało mi się graczem. Więc gram spokojen 1,d4. Po kilkunastu posunięciach gram słaby ruch po kótym tajfun wpada na mnie z ogromnym impetem. Wszystkie moje figury stoja w domu i wiem, że nie jest OK. To jednak gram dalej i co mi pozostało to tylko czekam na bląd przeciwnika. Przeciewnik jest tylko człwiekiem. No i się udalo. Tajfun stracił chęć walki i zagral salbszy ruch i to go kosztowało bardzo dużo. Bo po tym już wiatra wial tylko w jego oczy.
   Teraz już wiem, że jest cos na rzeczy. Że może cos będzie – ale nie mysle o wynikach. Nie licze punktów, nawet nie wiem który jestem po tej rundzie. Ważne jest to co jest jutro czyli partia z wilkim  mistrzem.
   Gram z nim dosć odwaznie i … uzyskuje przewagę. O tej partii można nawet napisać kwiążkę. Wyknaolismy aż 118 ruchów. To tyle co trawaja normalne 3 partie razem wzięte! Dramturgia tej parti jest o tyle piekniejsza, że ja walczylem o wygraną. Wygrana która była trudna. Kiegy wreszcie wykoanłem te 118 ruchów i podpisalismy balnkiety podniosłem zegbar szachowy by spojrzeć ile miałem czasu do końca. 2 Sekundy! Uśmiałem się lekko bo tlumy staly i potem opowiadały co to było. Ja skoncentrowany wcale nie zwracalem na to uwagi – nie wiedzialem, że ktos stoi obok.
   Partia następna. Sam prezes. To legenda szachowa. Wspaniły wirtuozer kombinacyjenj gry. I jak znim grać? Coć tam wymyśliułem jak to ja, ale on wymusil przejście na tory tego co zna nalepiej. Partia była przepiekna. Ale tu nie można umneijszać teog że Piotr cos nie grał tka jak potrafi. Zawse wiem ze gra o stokroć lepiej. Mial słabszy dzień i udalo się.
   Pozostały już tylko dwie partie które dawaly mi szansą na trzecei miejsce jak je zremisuje. Tak też zrobilem i jestem 3. Ale wcale to mnei nie cieszy. Cieszy mnie najbardziej, że gralem o wiele spokojniej, wykonywałem silne ruchy i nie wpadalem w tarapaty tylko cały czas szukałwem najlepszych rozwiazań.
   To co trzeba podkreslić to fakt, że przeciwnicy mówili posuniecia glośno tak że często slyszałem przez implant. Czasami sedzia móił glośno jak nie usłyszałem i to tez mnie bardoz cieszy. To wtedy czuejsz się człowiekiem a tego powinny nas cuzyc szachy i życie wśród ludzi.
Teraz są mś w siepniowym kioncu meisiaca. Nie wiem czy tam pojade. Trzeba pracować rozwijać się  a w szachy umiem grac. Jestem spełniony jeśli o to chodzi.
Teraz czas na Ciebie!
Zapisane
zaufanie
Gość
« Odpowiedz #5 : Czerwiec 23, 2010, 08:22:59 »

Dziękuje za gratualcje. Smutno tu jakoś jak wszedlem w tych moich sprężynach Uśmiech borazili sie na mnie Uśmiech
Zapisane
lukaszbaryla
Jr. Member
**
wiadomości: 84



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #6 : Czerwiec 23, 2010, 10:19:59 »

No James, skopałeś tyłki liderom, dobra robota, gratulacje.
Zapisane
zaufanie
Gość
« Odpowiedz #7 : Czerwiec 24, 2010, 06:53:01 »

Jak przerobisz partię z D i G to dojdziesz sam ze ograli sie sami. tak jak wszyscy he he Uśmiech Uśmiech Uśmiech
No nagrzeszylem troszeczkę ale tak ajest natura grzesznika

Co do świeżej krwi to krew Wolanda poplynela gdzies w Wiśle w 1 rundzie i nie bylo wolżanskiego miedzy nami. Szkoda bo chlopina jest neizwykle utlaentowanym biegaczem  Uśmiech Uśmiech
Zapisane
Yellow
Full Member
***
wiadomości: 246



Zobacz profil WWW Email
« Odpowiedz #8 : Czerwiec 25, 2010, 12:43:20 »

Gratuluję kolejnego tytułu Mistrza Polski. Grałeś najsolidniej ze wszystkich finalistów.
Półfinaliści znów zajęli dolną część tabeli. Myślałem, że pan Marek Maćkowiak będzie walczył o jedno z medalowych miejsc, myliłem się jednak. Moje domowe przygotowania sprawiły, że nie musiałem bać się tego przeciwnika. Bartoszowi musiałem poświęcić więcej uwagi. Dziwi mnie dlaczego zaproponowałeś remis z Piotrem z pionem więcej. Kiedy chcesz wygrywać, gdy będziesz miał mniej materiału?!
Marcin miał trochę szczęścia z Anią, ale też i pecha ze mną. Szkoda, że pan Ryszard Suder w ostatniej partii nie walczył o trzecią lokatę.
A moja gra? Jestem niezadowolony:
1. "wypuściłem" Piotra,
2. z Andrzejem ok,
3. pan Suder był po prostu lepszy,
4. z Anią - bez komentarza,
5. Marcin chyba sporo czasu poświęcił na przygotowania, źle rozegrałem debiut co spowodowało, że nie miałem nic do powiedzenia w tej partii, na szczęście los sprawił, że miałem w niej wiele szczęścia,
6. z panem Żółtkiem - o!!! jest efekt mojej solidnej gry,
7. z aktualnym Mistrzem Rafałem - taka solidna pozycja i to czarnymi i taki błąd
8. z Kotem - myślałem, że to ja atakuję, a było wręcz odwrotnie, przeciwnik chciał jednak wygrywać remisową końcówkę, co się źle dla Niego skończyło,
9. z Dawidem - jak to się stało, że nie widzieliśmy 15.Sf2, później nie widziałem obronnej możliwości 17.Wae1 Gb4 18.Ge6 i do wora,
10. przed-turniejowe, domowe przygotowania na Bartosza dały efekty,
11. z panem Maćkowiakiem - miałem nadzieję na rezultatywne zakończenie pojedynku Chojnowski - Suder, więc zawzięcie walczyłem, przeciwnik nie stawiał oporu, (ale gdyby był w pełni sił Uśmiech)
W tym turnieju zaliczyłem sporo wpadek. Może za rok będzie lepiej.
Zapisane

Jak doskonałym tworem jest człowiek, jak wielkim przez rozum, jak niewyczerpanym w swych zdolnościach, jak szlachetnym postawą i w poruszeniach, czynami podobnymi do anioła, pojętnością zbliżonym do bóstwa. Hamlet
zaufanie
Gość
« Odpowiedz #9 : Czerwiec 28, 2010, 08:22:40 »

Racja Yellow. Moje szczeście jest duże i oby tak dalje Uśmiech
yellow jest wspanialym graczem i bede za Niego mocno trzymać kciuki Uśmiech
Co do mistrza to gratki juz otrzymal Uśmiech
Troszeczke wlaśnie mi szkoda takich wspanilych rycerzy jak Dawid Bartek Piotr księżniczka Anna ... hmmm cóż ale sam kiedys bylem na ich miejscu i wiem co trzeba by z tego miejsca wyjść. Myślę tylko, że i oni wiedzą Uśmiech

Teraz czekam na wojwnika Wolandzia - ten gość ma dlugą kopię w domku i razi ogniem jak smok i w(cz)olg Uśmiech
Zapisane
zaufanie
Gość
« Odpowiedz #10 : Lipiec 04, 2010, 10:07:05 »

Spoglądając na te partie z dystansu to jest jedno proste - czy ktoś byl w wielkiej formie?
Z calutkim szacunkiem ale - nikt.
Rafal? a która partia byla jakaś taka super cudowna?
Diuk?
Ja?
Rusiu?
itd.
Naprawdę nikt nie gral jakoś super. Daltego glowa spoko i na luz. Do roboty Ci ktorzy chcą - no ja już pwoli odchodzę chociaż jak mnei wezwą do deski to pokaż Wolnndowi wolga - winien jestem mu to z olumonca Uśmiech Uśmiech
« Ostatnia zmiana: Lipiec 04, 2010, 10:10:41 wysłane przez zaufanie » Zapisane
Woland
Hero Member
*****
wiadomości: 612


Zobacz profil Email
« Odpowiedz #11 : Lipiec 05, 2010, 01:27:10 »

Spokojnie Marcinku, spokojnie, jeszcze będziesz tę Wołgę przeklinał.
Zapisane
zaufanie
Gość
« Odpowiedz #12 : Lipiec 05, 2010, 08:08:55 »

pewnie że spokojnie bo nerwy mi sie cudeownei uspokoily. A jestem grzeczny i przeklinac nie umiem Uśmiech
Powiedz czy jedziesz do olumońca to zaczne przygotowania na drakona Uśmiech
Zapisane
zaufanie
Gość
« Odpowiedz #13 : Lipiec 07, 2010, 09:51:49 »

i..........chyba najważniejsze!

Bardzo chcę przeprosic Jacka, Anię i Dawida. Moje pomówienia odnośnie ich parti między sobą byly glupie.

Bardzo mi przykro z tego powodu. Przepraszam

Marcin Chojnowski
Zapisane
Yellow
Full Member
***
wiadomości: 246



Zobacz profil WWW Email
« Odpowiedz #14 : Lipiec 09, 2010, 09:33:28 »

No, żeby mi to było ostatni raz! Uśmiech
Zapisane

Jak doskonałym tworem jest człowiek, jak wielkim przez rozum, jak niewyczerpanym w swych zdolnościach, jak szlachetnym postawą i w poruszeniach, czynami podobnymi do anioła, pojętnością zbliżonym do bóstwa. Hamlet
Strony: [1] 2
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.3 | SMF © 2006, Simple Machines LLC Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!